Theme song mi pasuje. Do wrestlingu, do podgrzania atmosfery i czysto muzycznie też. Grafika oczywiście piękna.
Zaczynamy show i jako, że mamy pierwszą galę w historii to tak się spodziewałem - gruba ryba. O, a jednak nie Dolnick xD Hehehe, zarty, żartami...Lopez wygląda w tym wdzianku jak transwestyta na jasełkach w zakładzie karnym. No, ale co on ciekawego ma do powiedzenia? Po wielokropkach można mieć wrażenie, że sam do końca nie wiedział czy w ogóle coś ma ; ) On tutaj próbował być ostry i może reakcja publiki wskazuje na to, że mu się udało, ale jak dla mnie to tak, no. Nie będę się czepiał, bo miał zaczepić mistrza, miał zaczepić Edgara, z którym dziś walczy, no i to mu się udało. Tylko proszę nie róbmy też z Lopeza jakiejś gwiazdy, bo on nigdy nią nie był i tutaj widzimy, że ewidentnie nie ma na to potencjału. Edgar, wywołany do tablicy - oczywiście pojawia się od razu i...idzie i idzie. Może rzeczywiście boi się, że jak się odezwie to czar pryśnie? To w sumie był jedyny dobry pocisk w wykonaniu tej Hiszpańskiej wywłoki. Kurde, on jest taki inny. Pamiętam z WCW bardzo dobrze tę postać, tutaj słyszałem raczej dobre rzeczy o nim, no i...jest to rzeczywiście wyróżniające się, szczególnie w e-fedowym poletku. Czy mi się podoba? Jeszcze nie wiem, ale przy Lopezie fajnie to wygląda, bo ten kulturalny i dobrze wychowany Edgar kontrastuje z tym bucem. Druga wypowiedź Lopeza i dalej mamy to, co u niego występuje nagminnie. Czyli wezmę jakaś część wypowiedzi i się do niej przyczepie. Potem schemat z nawiązaniem i wyśmianiem wyglądu - czyli tutaj mamy porównanie do Stinga, no i na deser najbardziej Lopezowska rzecz ever czyli wyśmianie gimmicku, czyli ten tekst o korzystaniu z cytatów. Takie rzeczy na fedach mają się świetnie od 2010 roku i Carnival właśnie spoił to wszystko w jedną postać, gratulacje. To też przy konfrontacjach od razu pomaga, bo wtedy CT sobie myśli, "ty on ma rację, tamten jest bezsensu, a ten tak zajebiście go jedzie". No cóż. Spuśćmy na to zasłonę milczenia, każdy orze, jak może. Odpowiedź Edgara prosta, ale np. tekst z czytaniem już jest trafiony, bo to taki przytyk, ale na tyle kulturalny, że pasuje do Dickinsona. Tekst z nostalgią też trafiony, bo rzeczywiście jest tu sporo ludzi, którzy będą pierdolić o WCW i tego nie unikniemy, ale jednak Lopez wyprzeda ich wszystkich. Blaze wywołany do tablicy i pojawia się nasz mistrz. NASZ, więc pojawia się z publiczności - niby mała rzecz, a ja widzę i doceniam. Szkoda, że oddał kij, bo jest w ringu osoba, której należałoby przyjebać i nie mam na myśli Jokero/Stinga. Bardzo trafnie tutaj mamy podkreślenie tego kim jest Lopez, bo on rzeczywiście jest takim typowym żebrzącym o uwagę i popularność tworem. Widać też po Axlu, (mogę tak odmieniać?) że rzeczywiście mu zaszedł za skórę ten przychlast i fajnie te emocje są tutaj ukazane. Wcale nie musi prychać i krzyczeć na prawo i lewo. Dobrze zrobione wejście i dobrze dobrane słowa i działa. Potem jeszcze bardziej się rozkręcił i nazwał Lopeza po imieniu, za co szacun. (nie chodzi o "Jose" xDDD) Całość dobrze switowana, bo rzeczywiście to między tą dwójką mamy tutaj większy zatarg i niestety Edgar schodzi trochę na drugi plan, ale w tym wypadku to jedyne logiczne rozwiązanie i cieszę się, że Blaze tak to podsumował. Nick wchodzi i próbuje tutaj ogarnąć temat zanim dojdzie do jakiś rękoczynów i spoko, bo to buduje jego postać, a przy okazji jeszcze mamy podkręcone emocje przed ME i teraz pewnie dużo osób zastanawia się, czy czasami nie dostaniemy Triple Threat Matchu w walce o pas. Zdecydowanie na plus to rozpoczęcie. Lubicie rankingi? To najlepiej wypadł tutaj Blaze.
McŁowicz vs Blaze - ten pierwszy to jest całkiem śmieszny, tyle powiem xD Jako osoba, która niestety została wciągnięta przez polską gastronomię, mogę stwierdzić, że jest to coś oryginalnego i potrzebnego xD Sama walka miała parę momentów, nawet nazwy tych akcji są komiczne, więc na pewno ta postać się przyda. Sam chętnie bym dostał z nim jakiś segment, jako ktokolwiek. (HE's HERE) Wynik nie mógł być inny, więc dobrze, że NIE był. Czytając kwestię Lorda Sebastiena po gali...xD Czytam ją z udawanym francuskim akcentem, genialnie mi to wychodzi, więc jak kiedyś będzie live na discordzie, to wam zaprezentuje. Prostota w połączeniu tych postaci się sprawdzi, zobaczymy jak się to rozwinie jeśli chodzi o pobite gary. Ten McŁowicz to dzisiaj zapracowany, nie dość, że miał walkę z mistrzem, teraz jeszcze go męczy Lord, to jeszcze idzie oglądać jego walkę. Chłop spokojnie sprawdziłby się w jakimś w jakimś prężnym gastro. Same wypowiedzi Sebastiena, bo tutaj głównie mamy jego - takie mocno gimmickowe, dużo jest pogardy, wyższości, trochę wytykania bycia typowym Amerykaninem, wszystko to ma sens, więc na razie jest ok.
Wypowiedź Brutala, baaardzo dużo gadania, jak na to, że jest sam, no ale rozumiem, że postać musi z siebie zrzucić pewne rzeczy. Tutaj na DUŻY plus ten fragment, jak wspomina swoich dotychczasowych rywali w LPW, moim zdaniem naprawdę super to wyszło, bo nie dość, że było takie naturalne, to jeszcze gdzieś przy okazji to automatycznie podbija ich, (np. "ten dzieciak ma jaja") to wcale nie ujęło to postaci Brutala, wręcz przeciwnie - wychodzi tutaj na kozaka, który jak każdy, czasami przegrywa, ale jednak ma w sobie na tyle zaparcia żeby iść dalej i to super wpasowuje się w zamysł tej postaci. Uważam, że on też po prostu pasuje do tej fedki, więc czekam jak to będzie dalej wyglądało, mam nadzieje, że aktywność będzie, bo tak jak pisałem - postać jest mocno konkretna a przy okazji nie przesadzona, a to na e fedach wcale nie jest takie oczywiste.
Potem mamy walkę, gdzie Mantel wygrywa i tutaj się przyznaje bez bicia, że dopiero się wczytuje w postać i to co jest wokół niej, więc muszę poczytać więcej walk i zobaczyć więcej segmentów. O, o wilku mowa bo ma wywiad z Paddym xD Okej, no i tutaj mamy takie nastawienie na zasadzie "Byłem zbyt miękki, ale koniec z tym i przed chwilą to widzieliście, a najlepsze dopiero nadejdzie. Potem pojawia się Kociarz i rozśmieszył mnie tekstem o Van Helsingu, więc spoko wejście xD Całe to ich spotkanie rozwija lekko feud, nie padło tu ani nic odkrywczego, ani nic głupiego. To było poprawne i pewnie przydatne, więc ok - czekamy co będzie dalej.
Dr Victor Kline i jego Silas Crowe dają mi mocny vibe serialu Gotham, bo tam mieliśmy różne mroczne monstra. Ja ogólnie bardzo lubię takich klimat i nie ukrywam, że wahałem się czy nie stworzyć jakiejś mroczniejszej postaci, tylko bardziej zarysowanej gotycko niż naukowo. Tutaj uważam, że naprawdę potencjał jest duży i może być to ciekawie poprowadzone, ale na pewno wymaga dużej uważności, bo takie TWORY po prostu mogą szybko przejść w groteskę, ale myślę, że Ryse doskonale zdaje sobie z tego sprawę. W tej walce zostało to fajnie pokazane, więc ja jestem pozytywnie nastawiony. Cieszę się też, że właśnie zostało to wplecione w walkę, bo domyślam się, że tutaj Kline będzie od gadania, a Silas od robienia różnych nieprzyjemnych rzeczy.
Waters - minęło naprawdę dużo czasu, bo 5 lat w profesjonalnym wrestlingu to kupa czasu, więc idą zmiany. Styl pisania mój jest bardzo specyficzny i myślę, że Jakub czy Panter od razu widzą, że to takie "moje". Postaram się jednak, żeby rzeczywiście było widać, że on się rozwinął jako człowiek i jako postać, tutaj chciałem tylko dać wstęp i lekko pokazać, że on w sumie chce wrócić, ale wie, że sporo może stracić. Na pewno tutaj nie będzie tyle świrowania co wcześniej.
Ten theme song z X Files to jest jeden z lepszych theme'ów tu. Takie proste, a działa na mózg od razu. Potyczka słowna z ZSJ na dobrym poziomie. Zack poszedł w stronę tego, że Derek to nie jest ktoś, kto powinien być mistrzem no i typowo, że w ringu jest po prostu od niego lepszy. Derek jest mocno gimmickowy, nawet bardzo mocno, ale ten gimmick moim zdaniem to dobra rzecz na e fedy w XXI wieku, bo ogólnie ten temat przeróżnych teorii spiskowych itp. jest ostatnio mocno na świeczniku, a mamy też tyle odmieńców i różnych grup społecznych, które się między sobą żrą, że fajnie się to sprawdza np. w interakcji z fanami, czy z samym rywalem. Idzie ich feud do przodu i myślę, że takie typowe starcie TT na przeczekanie to akurat jest dobre rozwiązanie tutaj, tam pewnie będzie sporo chaosu, a zawsze to jakaś dodatkowa podbudowa przed ich starciem, do którego na pewno dojdzie. Jest dobra intensywność w tej rywalizacji, więc propsuję.
Po walce Kociarza z Lordem mamy kontynuację feudu tego drugiego z Mantelem i tutaj widzimy, że mocno idzie to w stronę tej maski, więc pewnie będzie gdzieś to użyte w jakiejś stypulacji do ich walki, czy cuś.
Czerwona róża bez łodygi? Ciekawe. To taka róża bez kolców, czyli coś czystego i nienaznaczonego bólem? Na razie nie mam pomysłu, kto był adresatem, ale to albo jakiś debiut, albo ktoś zacznie program z Nickiem. Pożyjemy, zobaczymy.
Ból istnienia Maxwella Ransoma i przemiana w życiu człowieka. Ja ogólnie jestem fanem teorii, że żeby zaznać realnego szczęścia w życiu trzeba też zmierzyć się z bólem i stratą. Tutaj mamy bardziej historię o depresji (bo chyba tak to trzeba realnie nazwać) i spoko, że w ogóle takie coś się pojawia, bo to też pasuje do wrestlingu i w ogóle show w XXI wieku. Moim zdaniem ta postać ma największe szanse na to, żeby się przeobrazić w taką naprawdę czołową, bo jeśli chodzi o samo pisanie i przekazywanie emocji to jest topka, a to kim był wcześniej i co teraz mówi, pozwala mi myśleć, że tutaj najlepsze dopiero nieśmiało się zaczyna. Bardzo mi się ten speech podobał. Grubas musiał to popsuć, ale widać, że jest tam pewne zmieszanie jednak, bo to jest prymityw i buc, w chuj, no ale jednak x Maxwellem miał bardzo dobrą relację, więc może nawet on zastanowi się nad sobą. Znaczy się...co ja pierdolę? XD
Walka jako Main Event dupy nie porwała, bo może nie miała? Dość prosta wygrana Lopeza i mamy to, czego każdy się spodziewał, czyli szykujemy się do Blaze vs Lopez. Carni vs Remik. Na papierze brzmi dobrze, więc myślę, że powinno być ciekawie. Mi kompletnie zwisa, kto okaże się lepszy w tym feudzie, więc będę mógł w pełni skupić się na tym jak on będzie wyglądał od strony emocji i przekazu.
Szczerze powiem, że dobra to była gala. Bardzo mało nudnych rzeczy, czytało się to jak realną galę ze świata wrestlingu, mało przerysowanego gówna, a parę ciekawych tematów dotkniętych. Najbardziej podobał mi się wstęp i Ransom. Dziękuję i życzę miłego poniedziałku!
PS: Trochę mnie zeszło z komentarzem, ale końcówka Lipca dość prężna.