Ten to jest kurna dobry. Komentuje kartę do dziesiątego Colosseum a do dziewiątego jeszcze nie dał komentarza pod galą i się opierdala. Jednak tak na poważnie, warto czasem coś skrobnąć pod kartą, by dać swoje spojrzenie na to a na galę prędzej czy później komentarz wleci, tylko oczywiście bardziej rozbudowany niż ten, co wleci sobie luźno tutaj.
1. Fenrir vs Jay DiMateo - fajne starcie na sam start. Fenrir podczas ostatniego Colosseum zaprezentował się z całkiem przyjemnej strony. Rozwałka na Prestonie zawsze mile widziana, w dodatku ładnie na micu rozjechał Harisa, który po komentarzu Carniego chyba zakończył granie. Bardzo wytrwali są niektórzy, jeśli chodzi o chęci i przyjmowanie porad od innych (inni nazwą to krytyką, ale są głupcami). Z drugiej strony czeka sobie na Fenrira ten, który dopiero co zakończył rywalizacja z Shio Sakazakim - Jay DiMateo. Nie będę ukrywał, że te starcie nawet trochę intryguje, bo prowadzący ich są cholernie mocno doświadczeni i taka konfrontacja między nimi, może wyjść naprawdę interesująco. W dotatku, jak widać stawka jest wysoka. Nie znam dokładnych reguł tego Contender Series, ale trochę śmierdzi mi to Gauntlet Matchem, tylko mocniej rozłożonym czasowo (w sumie Dziadek już to pisał, ale no bardzo podobne spojrzenie na ten temat wleciało). Ciekawi mnie, czy Thor mimo absencji Harisa jakoś zaingeruje, czy dostaniemy walkę z czystym rozstrzygnięciem? Wszystko wyjdzie w praniu, ale no ciekawy jestem tego, co tutaj bookerzy ugotują.
2. James Wallace vs Nathan Martin - młody Wallace dostaje tutaj już zdecydowanie konkretniejszą walkę i może być to moment, w którym przekona się, że wygrane nad Eliasem i Ruckerem nie oznaczają, że wszystko przyjdzie tak łatwo. Nathan dotychczas leciał jak szalony, kasując każdego na swojej drodze. Jednak na ostatnim Colosseum uległo to zmianie. Co prawda był ten atak przed walką, ale fakt trzeba odnotować. Nathan nie jest w dalszym ciągu niepokonany i teraz musi się odkuć, aby nie popaść w większy kryzys. Ciekawi mnie też to, czy przypuszczenia o tym, że za atakiem stał Sakazaki są prawdziwe, bo w sumie Aigor, podobnie jak Haris zniknął nam bez śladu. Nie zdziwi mnie zatem, że to ktoś inny stał za atakiem a Martin się pomylił. Być może to wpłynie na wynik ich starcia, kto wie? Tutaj właściwie jest tyle możliwości, że można nas zaskoczyć tutaj, z każdej możliwej strony. Najlepiej by było chyba jednak ukazać to, że James nie jest jeszcze w pełni gotowy na większe walki i Nathan wyciągnie go na głębokie wody, na których ze swoim stażem go zatopi.
3. Zwycięzca pierwszej walki vs Johnny Turn - lecimy więc z dalszą części zabawy, w której tle jest Global Championship. Teoretycznie Turn powinien mieć tutaj atut tego, że jego przeciwnik będzie zmęczony po poprzednim starciu i nie otrzyma cholera wie ile czasu na regenerację. Aczkolwiek, nie uważam, że Turn będzie w sumie jakimś pewniakiem do zwycięstwa. Są za tym dwie konkretne przesłanki. Jedną z nich jest to, że dotychczas jakoś nie powalał swoimi wypowiedziami i w ringu mimo wysokich umiejętności musi borykać się z problemem, jakim jest Willy Walker, wraz ze swoimi ludźmi. Przejdę zatem więc do drugiej przesłanki. Skoro Walker i jego trzech kumpli będzie pewnie kręcić się w pobliżu, to zawsze mogą mieć większy bądź mniejszy wpływ na rezultat starcia. Nie zdziwi mnie zatem przejście dalej wygranego walki DiMateo vs Fenrir, po pokonaniu Tornado Mana.
4. Zbyszek Uszczelka vs Preston Steele - człowiek, który podczas ostatniej gali mocno zaszkodził sobie swoim wystąpieniem staje naprzeciw osobie, której pobyt w federacji staje się coraz bardziej satysfakcjonujący. Dajcie mi choćby jeden argument za tym, abym nie krytykować Steele'a za cokolwiek, to może zmienię postępowanie - ale to nie nastąpi, bo jebać go. Uszczelka musi tutaj wygrać i nie mamy o czym gadać. Po ingerencji Escobara bądź nie, ale no jego wygrana tutaj jest konieczna. Nie dlatego, że moja niechęć do Prestona jest aż tak duża. Wszystko dlatego, że Uszczelka tego potrzebuje. Potrzebuje czystej wygranej bez najmniejszego cienia wątpliwości. Skoro tak, to nie chciałbym tutaj wciskać na chama Escobara, który może zrobić swoje po zakończeniu pojedynku.
5. Luis Borges vs Erwin Eckhart - no interesująca walka się tutaj wylosowała. Wszystko oczywiście na wskutek wydarzeń z poprzedniej tygodniówki, gdzie Eckhart najpierw zaingerował w walkę Borgesa, wpierdalając się z tym swoim parawanem. Później jeszcze ich niezbyt przyjazna konwersacja na zapleczu, która zwieńczona została rzuceniem wyzwania przez Portugalczyka. Tutaj w zasadzie nie ma może jakiejś ogromnej historii, więc nie zdziwi mnie tutaj jakieś nieczyste zakończenie pojedynku i przejście do kontynuacji historii między nimi. By nie było, wszelkie plany co do Borgesa poza pojedynkiem na tej gali są mi nieznane, więc no chyba mogę się tutaj rozpisać, dając jakieś swoje teorie. No patrząc na odbiór postaci i to, jakie charaktery sobą reprezentują, to lepiej by Eckhart wygrał tutaj i to nieczysto, co jakoś by tłumaczył swoimi zasadami z książeczki, co mogłoby być furtką do tego, że zasady obowiązują wszystkich, z wyłączeniem samego Erwina, który jest ponad wszystkimi. W sumie to byłby nawet ciekawy zabieg i możliwość potencjalnego zbudowania bardzo negatywnej narracji w szatni w jego stronę.
6. Zwycięzca walka 3 vs Ben Zamora - tutaj zgodzę się w "przedmówcą" i uważam, że kogo tutaj Zamora nie trafi, to powinien wyjść obronną ręką. Zwłaszcza jeśli jego rywal będzie być może nawet po dwóch walkach (who knows?). Oczywiście może jakoś wmieszać się Kenny, ale nie wierzę w to, że po takim mocnym debiucie, upierdoli nagle drugą walką, nawet po ingerencji Riddle'a. Nie ma co tutaj wróżyć z fusów i trzeba przyznać, że Benowi opłacało się wygranie ostatniego pojedynku i to dość mocno. Tutaj zapewne potwierdzi swoją dominację i zmiażdży swojego oponenta, robiąc kolejny krok ku prawdopodobnego zdobyciu Global Championship.
Coś już chyba wiadomo, jeśli chodzi o całą rywalizację o Global Championship. Pozornie wygląda to jak jakiś rozbudowany Gauntlet Match, który został mocno rozciągnięty czasowo. Zapewne dużo więcej dowiemy się podczas samej gali, ale no w fajny sposób wyłaniamy nowych mistrzów. Główne mistrzostwo poprzez turniej, pasy Eternal i Valor poprzez Ladder Match i teraz to. Widać, że ktoś tutaj dobrze główkuje i zobaczymy, jak wszystko wytłumaczy tutaj Ted DiBiase Jr., bo pewnie to, co widzimy aktualnie jest jedynie skrawkiem całości.
Preston to postać z typu tych, które pożegnałbym bez żadnego żalu. No gość autentycznie od samego początku robi wszystko, aby mnie do siebie nie przekonać. Najpierw te mizerny start jako face, co mocno zaprzeczało samym fundamentom postaci. Potem te budowanie historii z Miguelem i turn, który miał mu pomóc wrócić na właściwą ścieżkę. Ale nie, on dałem był tak samo nudny poza drobnymi przebłyskami. Dlatego jego losy są mi mocno obojętne, bo gość robi wszystko, abym jeszcze bardziej się do niego zniechęcał. Nie wiem, co dalej planuje z nim robić Jarek, ale poleciłbym mu spróbowanie z czymś innych. No chyba, że będzie chciał z nim zrobić to, co zrobiło WWE swego czasu z Baronem Corbin (ten jego run jako biedaka bez grosza przy dupie). Tak czy inaczej, jebać Prestona i się nie bać.
Kenneth po porażce z Benem może czasem szukać możliwości rewanżu i to daje furtkę do ich kolejnej konfrontacji. Słownej bądź fizycznej. Obstawiam, że ta pierwsza jest zdecydowanie bardziej prawdopodobna, bo bójka z ich udziałem mogłaby mieć miejscu wyłącznie po walce Zamory + sama ingerencja Riddle'a w walce Bena jest dla mnie zbyteczna, skoro Zamora powinien a właściwie musi wygrać. Jedno jest jednak pewne. Riddle tego tak nie zostawi i zdecydowanie nie powiedział ostatniego słowa. Nie zdziwi mnie nawet, że ze względu na przebieg rywalizacji, spotkają się oni ze sobą w finale o Global Championship.
Cały ten atak na Nathana i późniejsze skasowanie Shio mogły lekko zaintygować. Odnoszę jednak wrażenie, że Martina zaatakował ktoś inny niż Sakazaki, który po uwaleniu rywalizacji z DiMateo i zniknięciu Aigora jest chuj nie rywalem. Zapewne będzie debiucik albo powrót do kogoś z przeszłości. Domyślam się jednak, że to nie Shio zaatakował a atak Martina miał go wypisać z federacji, bo po co go trzymać, skoro pożytek zerowy z racji na to, że nie ma tutaj Sludge Factory.
Podsumowanie - zaryzykuje stwierdzeniem, że to jedna z najlepszym kart Colosseum od dłuższego czasu i widać te zmiany, jakie zaszły na tej tygodniówce w ostatnim czasie. Brak Hilla, Dowsona czy ten Van Dam, który się kompromitował praktycznie tak często, jak sięgał po mikrofon. Wydaje mi się, że gorsze czasy są zdecydowanie za Colosseum i nawet wypadnięcie pewnych osób (można się było tego domyśleć), nie wpłynie jakoś mocno na przyszłość czerwonych. Przechodząc do końca. Karta zdecydowanie z dużym potencjał i nastawiam się na dobrą, jakościową galą, która powinna mnie zdecydowanie zadowolić.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.09.2026, 18:44 przez
Slayer.
Derrick Mantel
7/0/7
-----
Luis Borges
3/0/1