Legion Pro Wrestling
Legion Pro Wrestling E-Fed Tygodniówki LPW Colosseum #5 - Chicago, Illinois - 11.07.2026

LPW Colosseum #5 - Chicago, Illinois - 11.07.2026

LPW Colosseum #5 - Chicago, Illinois - 11.07.2026

Strony (2): 1 2 Dalej
11.07.2026, 18:08
#1
[Obrazek: TKUZ69y.png]


Na hali wybrzmiewa dobrze znana muzyka, a na titantronie wyświetlają się kolejno zawodnicy rosteru LPW. Po chwili widzimy złoto-czerwoną grę świateł, która ma za zadanie podkreślić wagę tego, co za chwilę nas czeka. Przy refrenie utworu na rampie widzimy mały pokaz pirotechniczny, a następnie kamera przenosi nas do stolika komentatorskiego.

Michael Cole:  Na stanowisku komentatorskim witają państwa Michael Cole

Tomasz Hajto: Oraz wybitny reprezentant Polski i wspaniały komentator, Tomasz Hajto

Michael Cole: Witamy państwa z miasta Chicago, dziś naszym specjalnym gościem ponownie miał być CM Punk, jednak w związku ze zdobytym pasem mistrzowskim w swojej federacji nie miał on czasu do nas dołączyć. Tak czy siak, jesteśmy tutaj aby skomentować pierwszą galę po PPV

Tomasz Hajto: Karta zapowiada się intrygująco, słyszałem sporo komentarzy, że jest to słaba kar....

Nagle na arenie rozbrzmiewa "ZZ Top - I gotsta get paid", brutalnie przerywając komentatorom. Na rampie natychmiast pojawia się Axel Blaze z pasem na ramieniu. Tym razem nie ma okularów, nie ma palenia papierosów, nie ma nawet piąteczek z fanami. Publiczność wita go cheerem, ale Mr. Forever wyjątkowo zdaje się nie zwracać na to uwagi. Jest skupiony, wściekły i szybkim krokiem zmierza do ringu. W ręce ma mikrofon i już na rampie robi z niego użytek.

Axel Blaze: Wyłączcie muzykę, wyłączcie to! *theme song cichnie* Na dzisiaj miałem zupełnie inne plany, a pewien hiszpański narcyz postanowił wszystko zmienić. Nie będzie celebracji, nie będzie oblewania tytułu, nie będzie wspólnego śpiewania. Dzisiaj przychodzę po Jose Lopeza - dawać mi go tu!

Zawodnik wchodzi do ringu i ustawia się na środku, fani milczą, a on kontynuuje.

Axel Blaze: To wszystko nie tak... wiecie o czym marzyłem przez całe swoje życie? Nie o tym. *Blaze podnosi pas z ramienia i unosi go wysoko, po chwili odkłada go na bark* O tym! *Blaze wskazuje na publiczność, cheer* O chwili, kiedy tysiące ludzi będzie ze mną świętować. O chwili, w której tysiące gardeł śpiewa razem ze mną. O chwili, która zostanie z nami do końca życia. JOSE LOPEZ! *heat*  Nie ukradłeś mi mistrzostwa. Nie ukradłeś mi zwycięstwa. Ukradłeś moje marzenie. Więc skoro miałeś jaja, żeby zaatakować mnie w niedzielę to pokaż je też teraz i przywlecz swoje dupsko do ringu. Gwarantuję, za współpracę wyrok będzie łagodniejszy. Zrujnowałeś najpiękniejszy moment w moim życiu i teraz będziesz mi go oddawał kawałek po kawałku. W bardzo bolesny sposób. *Blaze bierze głęboki oddech* Bardzo długo myślałem o tym, co się wydarzyło. W nocy nie mogłem spać, ta jedna myśl nie dawała mi spokoju - dlaczego? I wydaje mi się, że już znam odpowiedź. Zazdrość. Dokładnie tak. Jose Lopez był zazdrosny. Ale nie o pas, nie o bycie w centrum uwagi, nawet nie o wasze oklaski. Jose Lopez był zazdrosny, ponieważ widząc mnie z pasem zobaczył samego siebie. Dawno, dawno temu był taki sam i zdał sobie sprawę, że to już nigdy nie wróci. I o to poczuł się zazdrosny. Dlatego nie mógł spojrzeć mi w oczy. Dlatego zaatakował z zaskoczenia. Dlatego poczekał, aż emocje osiągną swój szczyt. Wszystkiego mogłem się spodziewać, ale nie tego. W niedzielę dałem z siebie wszystko. Po walce czułem się jakbym był przeżuty, wypluty i przydeptany, ale mimo wszystko to była najszczęśliwsza chwila w moim życiu. Właśnie zapisałem swoje imię w historii, a wasza reakcja była po prostu cudowna. Bardzo ciężko na to pracowałem. Kiedy wziąłem to cudo w swoje ręce *Blaze poklepał pas* słysząc jak bardzo Was to cieszy... to było słodsze niż kradziony miód. W głowie już grało mi "We are the Champions"... trwało to dosłownie tylko chwilę, zanim zostało mi brutalnie skradzione. Gwarantuję, że nie zapomnę tego do końca. *Blaze bierze głęboki oddech* Ale już koniec uprzejmości, czas przejść do konkretów! LOPEZ! Miałeś wystarczająco dużo czasu, aby się tu pokazać. Teraz nagle nie chcesz przerywać? A może dotarło do Ciebie w jakiej dupie się znalazłeś? Teraz już za późno. Jak góra nie przychodzi do Mahometa, to Mahomet musi przyjść do góry. Zaczynamy polowanie! *cheer* I masz pecha, chłopie, polować umiałem zanim nauczyłem się chodzić. To Twój koniec, rozumiesz?! Znajdę Ci i pokażę na czym polega "Symphony of Destruction"! Nie ma szans, że...

W tym momencie na arenie rozbrzmiewa "God Save The King" co oznacza iż na arenie pojawia się Nick Aldis! Mistrz LPW wyraźnie nie jest z tego zadowolony, widać to po jego minie. Generalny Manager Elysium wychodzi na rampę z mikrofonem w dłoni i powoli zmierza do ringu, również robiąc z niego użytek po drodze.

Nick Aldis: Spokojnie Axel... Wiem, że na pewno targają Tobą silne emocje, doskonale to rozumiem, sam byłem kiedyś w podobnej sytuacji. Zdaję sobie sprawę, iż to co zrobił Jose nie jest fair. W żadnym wypadku. Jednak *W tym momencie Nick przechodzi pomiędzy linami* życie nie zawsze jest sprawiedliwe, nie wszyscy są uczciwi. Ty jednak jako nasz PIERWSZY LPW World Champion musisz świecić przykła...

Axel Blaze: Oh, przestań, Nick. Według Ciebie powinienem udawać, że pada kiedy plują mi w twarz?! Taki chcesz dawać przykład?! Niedoczekanie! Jako PIERWSZY LPW World Champion w historii pokażę, że o honor trzeba walczyć. I Wam też powinno na tym zależeć, bo chyba nie chcecie mieć płatka śniego jako swojego mistrza, prawda? Więc lepiej nie wchodźcie mi w drogę, kiedy...

Nick Aldis: Zanim powiesz kolejne słowa lepiej weź pod uwagę do kogo mówisz. To, że Roba tu nie ma, ponieważ jest w tej chwili zajęty dopinaniem ostatnich szczegółów draftu, nie oznacza że możesz mi okazywać brak szacunku. *Nick daje chwilę Blaze'owi* Nie tylko jestem jednym z Twoich przełożonych, jestem również osobą, z którą nie chcesz mieć zatargów. Tym bardziej... Że przychodzę z informacjami, które powinny Cię ucieszyć.

Axel Blaze: Mocne słowa. Przemyśl je dobrze. Bo jeśli to nie będzie zapowiedź Lopeza tu i teraz, to jednak masz gówniane wieści.

Aldis uśmiecha się dość sztywno i kiwa głową.

Nick Aldis: Więc jednak muszę Cię częściowo rozczarować, ponieważ informacje które właśnie zamierzam przekazać dotyczą pierwszej gali Elysium. I jest to ogłoszenie nie tylko dla Ciebie, ale również wszystkich tu zebranych fanów. *Aldis odchrząkuje* Otóż Main Eventem pierwszego w historii Elysium będzie starcie o miano pretendenta do LPW World Championship! *głośny cheer* A w walce zmierzą się Edgar Dickinson oraz Jose Lopez! *cheer, jednak widać iż Blaze nie jest pocieszony i usatysfakcjonowany* A Ty... *spogląda na Axela* Z tego co wiem, to masz dzisiaj walkę. Więc lepiej skup się na przygotowaniu do niej.

Aldis odsuwa się, robiąc miejsce dla mistrza, wskazując mu drogę na zaplecze. Ten wciąż targany emocjami mierzy Generalnego Managera Elysium długim spojrzeniem, jednak w końcu prycha, odrzuca mikrofon i schodzi na zaplecze.

JUŻ PIERWSZE REKLAMY BO ZARZĄD MUSI MIEĆ CO JEŚĆ

[Obrazek: lpZRzlu.png]
Non-Title Singles Match
Jorge Cavazos vs Derek Halloway

Wracamy do pojedynku, gdzie Jorge biegnie w stronę stojącego przy linach Dereka. Halloway orientuje się w sytuacji, i naciąga trzecią linę, przez co Cavazos przelatuje nad nią, jednak udaje mu się wylądować na apronir, The Truth Seeker wstaje i podchodzi do Fiesta Mastera, który od razu atakuje przeciwnika poprzez łokieć na głowę. The Red Pill One odchodzi od oponenta trzymając się za głowę, a Bonę Breaker czym prędzej wchodzi do ringu. Przeciwnik odwraca się do niego, a Jorge atakuje go jeszcze poprzez Big Boot. Derek zamroczony odwraca się od oponenta, a ten  dokłada jeszcze Angle Slam. Próba pinu, 1… 2…. Nie, Kickout. Cavazos nie poddaje się i podnosi przeciwnika za głowę. Odbija się od lin i mamy Clothesline from Tijuana! Jednak nie, Halloway pochyla się pod ręką rywala. Fiesta Master z impetem odbija się od przeciwległych lin, dobiega do przeciwnika, a The Truth Seeker chwyta przeciwnika i wyprowadza Sidewalk Slam. The Redpill One nie poprzestaje na tym, wstaje i na wciąż leżącym przeciwniku dokłada jeszcze Senton. Teraz próba pinu, 1… 2… nie, Kickout. To za mało dla mistrza Valor. Mistrz Eternal ponownie podnosi przeciwnika i Irish Whipem wysyła przeciwnika w narożnik. Jednak nie, po prostu przyciąga go do siebie i mamy Short-arm Clothesline. Jednak nie, tym razem to Jorge uchyla się pod przedramieniem przeciwnika, przechodzi za jego plecy, ciągle trzymając go za rękę i mamy German Suplex. Piękna kontra, po której Halloway pada na matę trzymając się za kark. Cavazos zachęca publiczność do większego zaangażowania, na co reagują wrzawą. Bonę Breaker podnosi przeciwnika za rękę, a The Truth Seeker wyprowadza na nim Gut Kick. The Ref Pill One wysyła Irish Whipem przeciwnika na liny, jednak kontra i to Fiesta Master posyła oponenta, ten odbija się od lin i mamy No More Tequila! Ależ teraz pokazuje Jorge pokazuje siłę i od razu przypięcie. 1… 2…. 3?! Nie, Kickout! Derek się nie poddaje. Mistrz Valor podnosi przeciwnika do stójki i Irish Whipem kieruje go do narożnika. Cavazos bierze krótki rozpęd, po którym wpada w pusty narożnik. Halloway uciekł w porę na bok. Teraz zaczyna atak kopnięciami na brzuch przeciwnika, w końcu dokłada Gut Kick, wyniesienie pod Powerbomb i mamy Corner Powerbomb! Ależ mocna akcja, po której Jorge trzymając się górnej liny nie pada na matę, ale drugą ręką trzyma się za obolałe plecy.  W tym momencie The Truth Seeker łapie przeciwnika w popularnego miśka, odchodzi w tył kilka kroków od narożnika i mamy Overhead Belly-to-belly Suplex! Po tym próba pinu, 1… 2… 3?! Nie, Kickout! Halloway wstaje i pokazuje całemu światu, że żarty się skończyły i zaraz nadejdzie koniec tej walki. Teraz oczekuje, aż jego oponent wstanie i mamy wyniesienie pod Gorilla Press! Szykuje się Awakeing! Czy się uda?! Nie, w ostatniej chwili do ringu wpada rozwścieczony Zack Sabre Jr. i atakuje Halloway’a serią punchy na głowę. Derek puszcza, Jorge pada za plecami przeciwnika, a sędzia ogłasza dyskwalifikację! Popularny ZSJ nadal atakuje przeciwnika serią punchy, a na koniec dokłada Discus Elbow Smash. To uderzenie powala The Truth Seekera na matę, a sędzia próbuje odciągnąć Zacka od wyprowadzania kolejnych ataków. Ten odpycha arbitra, który wytacza się obolały z ringu i kontynuuje stopniowanie swojego przeciwnika z PPV. W końcu jednak Cavazos wstaje i punchem posyła Sabre na matę, który wytacza się ringu i idzie ze wściekłością na twarzy na zaplecze.
  
 
Na titantronie wyświetla się nagranie wykonane po gali Ascension. Hala jest już opustoszała, w szatni panuje półmrok, jedynym źródłem światła jest łuna wydobywająca się przez półotwarte drzwi z napisem "Uszczelka & Butla". Nagle drzwi zostają otwarte z hukiem przez wylatujące z pomieszczenia krzesło.

Zbyszek Uszczelka: Zygmunt ja się ciebie pytam, czy ty nie możesz choć raz się powstrzymać!? Mieliśmy gówniarzy jak na widelcu! Jeden już raz ode mnie obskoczył, a drugi też mi wyglądał na leszcza. Co się z tobą dzieje myślałem, że panujesz nad tym?!

Butla wyraźnie posmutniał po usłyszeniu tych słów po chwili odpowiada lekko zachrypniętym głosem

Zygmunt Butla: Co mam Ci powiedzieć Zbyszku? Nie wszystko jest takie proste jakby mogło się wydawać, ja naprawdę chciałem, ale ktoś...ktoś po prostu położył te butelki pod ringiem, a było to moje ulubiene piwo, oczy miałem jak 5 złoty, a później....no cóż jeden łyk, później drugi, trzeci i tak zatraciłem się w tym wszystkim. Ja myślę, że to oni dali to piwo pod ring,, wiedzieli, że pójdę po nie jak misiu po miód.

Zbyszek Uszczelka: Bardzo przepraszam Zygmunt, ja to rozumiem, ale bardzo przepraszam - gówno mnie to obchodzi. Ale ja jestem człowiek wierzący i praktykujący. Jak byłem ja ci mały,  babcia zabierali mnie do kościółka co niedzielę i tam ksiądz Mieciu mówił tak: "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego". I ja cie kocham Zygmuś. Znaczy się jak brata. Ja ciepły nie jestem. Ale swoją drogą może ten Prenston z tym drugim miętę do siebie czują takie wymuskane chłopaki he he he <kaszel> .. O czym ja to, a no i właśnie dlatego ci opowiem taką przypowieść. Jak byłem kiedyś na robocie, glazure kładłem. Układam ci ja bracie te płytki pod prysznic bo się burżujstwu zachciało bez brodzika. Kto kurwa robi prysznic bez brodzika. No i tak robimy z Ryśkiem, no i milutko jest, przyjemnie, to by coś może lekko przyświętować bo to czwartek był to znaczy mały piątek. No i tak robimy, i ten poziom nam coraz bardziej wychodzi. Powoli kończymy ten spadek, odpalamy prysznic i skończyła się butelka, to lecimy po kolejną, a prysznic zostawiamy co by sprawdzić szczelność. Wracamy, a tu wszystko pływa. I to był ostatni dzień mojej kariery glazurnika. Bo woda to żywioł, a jak taki żywioł podlejesz alkoholem to go jeszcze rozjuszysz. Dlatego tylko piweczka stosuję. Rozumiesz do czego piję? Alkohol może zgubić, jak masz zadanie to je wykonaj, a potem kulturalnie chlej do porzygu.

Butla przez chwilę milczy. Spuszcza wzrok, drapie się po karku, po czym ciężko wzdycha. Widać, że słowa Uszczelki faktycznie do niego trafiły.

Zygmunt Butla: Rozumiem, Zbyszek... znaczy się chyba rozumiem, bo ty czasem brzmisz jak jakaś skomplikowana instrukcja. Ale masz rację. Robota najpierw, chlanie potem. Jak ktoś mi następnym razem podłoży piwo pod ringiem, to nie pójdę jak misiu po miód... tylko jak Butla gotowy spuścić komuś wpierdol.

Z pomieszczenia wypada jeszcze jedna pusta puszka, odbija się od ściany i turla pod nogi kamerzysty. Uszczelka błyskawicznie zatrzaskuje drzwi. Na tabliczce "Uszczelka & Butla" światło przez moment migocze, po czym nagranie urywa się, a titantron gaśnie.

Przenosimy się z powrotem na arenę, gdzie widzimy już Roba Van Dama oraz Nicka Aldisa stojących na rampie. Obaj ubrani są w garnitury, a przed nimi znajdują się mównice z mikrofonami, na których stoją także laptopy.

Rob Van Dam: Panie i Panowie, przyszedł czas na ogłoszenie pierwszych nazwisk wybranych na drodze Draftu do brandów Colosseum oraz Elysium. Jak zapewne Państwo już wiedzą, aktualny LPW Champion Axel Blaze będzie występował na obu show *cheer* i z tego powodu nie został przypisany do żadnego z brandów. Nick, oddaję Ci głos.

Nick Aldis: Cóż, pora więc chyba, by rozpocząć dzisiejszy draft w dość oczywisty sposób. Pierwszym wyborem Elysium jest LPW Eternal Champion Derek Halloway!

Rob Van Dam: Skłamałbym mówiąc, że spodziewałem się z Twojej strony innego wyboru, niż jeden z mistrzów. W związku z tym pozostaje mi jedynie dopełnić formalności. Pierwszym wyborem Colosseum zostaje LPW Valor Champion Jorge Cavazos!

Nick Aldis: Przyznam szczerze, iż chcę mieć pod swoimi skrzydłami najlepszych możliwych zawodników. Dlatego mimo niechęci którą wielu z was darzy tego zawodnika, nie sposób go pominąć. Latynoska krew, Jose Lopez, wędruje na Elysium!

Rob Van Dam: W związku z tym mój drugi wybór także wydaje się oczywisty. Co prawda temu zawodnikowi nie udało się ostatecznie sięgnąć po złoto, jednak z pewnością zdobył serca wielu z was. W związku z tym Kenneth Riddle zostaje członkiem rosteru Colosseum!

Nick Aldis: Skoro mam już w swoim rosterze jednego z uczestników Main Eventu pierwszego w historii Elysium, pora by sięgnąć również po drugiego z nich, który z całą pewnością napisze u nas piękną historię! Edgar Dickinson, witamy na pokładzie!

Rob Van Dam: Mój kolejny wybór być może zaskoczy część z was, ponieważ ta osoba dopiero niedawno pojawiła się w federacji LPW. Drodzy Państwo, do rosteru Colosseum dołącza David Otunga!

Nick Aldis: Być może nie odniósł do tej pory sukcesów, jednak niejednokrotnie zdążył już udowodnić, że należy do ścisłej czołówki i jest bardzo niebezpieczny. Panie i Panowie, moim otatnim wyborem tej rundy zostaje Zack Sabre Jr!

Rob Van Dam: Osoba, którą wybrałem jako czwartą, wielokrotnie udowadniała, że trzeba się z nią liczyć. W związku z tym decyzja o wybraniu właśnie tego zapaśnika była dla mnie jedną z łatwiejszych. Drodzy Państwo, kolejnym członkiem Colosseum zostaje The Big Guy - Ryback!

Ledwo Rob zdążył ogłosić nazwisko Rybacka, a już wybrzmiewa theme song samego zainteresowanego! The Big Guy omija obu General Managerów, spoglądając w stronę RVD, a następnie kieruje się do ringu, gdzie sięga po mikrofon.

Ryback: The Butcherback zostaje w tym lepszym brandzie! (Lekki cheer miesza się ze zdecydowanym buczeniem ze strony publiczności.) Pamiętacie co przed oficjalnym startem federacji powiedziałem w wywiadzie? Że przychodzę tutaj dla dwóch powodów. Jednym z nich jest zdobycie pasa mistrzowskiego, drugim skopanie dupy Kennetha Rippla. To pierwsze niestety mi się nie udało, widzieliście ile przyjąłem, każdy skupił się na tym najlepszym, największym i najsilniejszym zawodniku. Ale jedno wam powiem - trzeba być taką pizdą jak Kenneth Riddle, żeby przegrać z Axelem Blaze'm w ostatniej dwójce, który idealnie odwzorowuje jedno znane słowo - przehypowany! (Ogromne buczenie.) Co ryczycie jak byk rozpłodowy na widok jałówki, mam rację, ale właściwie czego ja się spodziewam po widowni w Chicago, gdzie bożyszczem jest następny przehype (Jeszcze większe buczenie.) Nie chcę jednak skupiać uwagi na was, bo znaczycie dla mnie tyle, co wyroby w mojej rzeźni - ja waszą wartość mierzę przez wagę mięsa. Przemawiam tutaj jako numer jeden, jako superstar, jako człowiek, który zdejmie wam klapki z oczu. Tron jest jeden, i kandydat też jest jeden, a Kenneth Riddle może aspirować do bycia pretendentem do tego tronu, ale tym razem nie gram w niczyją grę. Tym razem to ja ustalam zasady tej gry. Colosseum ma jednego króla, i obiecuję wam - ja, The Butcherback - Kenneth Riddle nie zazna tutaj spokoju. Została mi tutaj ostatnia misja - rozbicie tych waszych marzeń, że Kenny jest lepszy ode mnie. Powiem wam jedno... Kenny, nie jest nawet najlepszym Kennym jaki walczy obecnie w wrestlingu.... Mało tego... nie jest nawet najlepszym Riddlem, który walczy w wrestlingu, pozdro Matt.... Szykuj się Rid, kiedyś przyprowadziłem dmuchaną lalkę, która wyglądała dokładnie jak Ty. Od dziś uczynię Cię taką karykaturą, że tamtej lalce byłoby wstyd być podobną do Riddla... Czas zacząć polowanie, a tasaki są ostre jak nigdy dotąd.... FEED...ME.. RID!

PODOBNO DO DOLNICKA DZWONIŁ JAMES CAMERON, ALE TEN NIE ODEBRAŁ

[Obrazek: q97F6Zk.png]
Triple Threat Match
Mateusz MW vs Jeff Brown vs Dick A'Very Big
  
Końcówka walki. MateuszMW stoi przy linach, trzymając się za szczękę po wcześniejszym zderzeniu z narożnikiem, a po drugiej stronie ringu Jeff Brown i Dick A’Very Big patrzą po sobie, jakby właśnie odkryli genialny plan. Obaj ruszają na zawodnika z Krakowa jednocześnie. Jeff pierwszy trafia Punchem, Dick dokłada Slap, po którym sam wygląda na zaskoczonego, że w ogóle trafił. The Big MW cofa się o krok, ale zaraz odpowiada potężnym Forearmem dla Browna! Fake gangster pada na matę, a holenderski stand-uper momentalnie próbuje Roll-Upu na Mateuszu! 1... nie! Mateusz wykopuje go z taką siłą, że Dick aż przeturlał się pod liny. Jeff Brown próbuje wykorzystać sytuację i zachodzi Mateusza od tyłu. Schoolboy Pin! 1... 2... nie! The Big MW odkopuje, a Brown od razu zaczyna tłumaczyć sędziemu, że to na pewno było trzy. Nie zauważa, że Mateusz już wstaje. Krakowiak łapie Jeffa za kark i posyła go Irish Whipem w narożnik. Corner Splash! Brown aż siada po tej akcji, a Mateusz dorzuca jeszcze kilka Stompów. Dick w tym czasie wraca do ringu z miną człowieka, który chciałby być gdzieś indziej. Próbuje zajść Mateusza od tyłu i wykonać Small Package, ale The Big MW blokuje akcję, łapie go pod ramiona i wykonuje Powerslam! Pin! 1... 2... Brown przerywa przypięcie Elbow Dropem! Jeff wygląda, jakby właśnie uratował własne życie, więc od razu zaczyna się nakręcać. Trafia Mateusza Kickiem w brzuch, potem próbuje Running Knee Strike, ale Mateusz schyla się pod atakiem. Brown wpada prosto na Dicka, który właśnie wstał przy linach! Obaj zawodnicy zderzają się głowami i padają na matę. Mateusz przez moment patrzy na nich z niedowierzaniem, po czym wychodzi z ringu. Polish Fucker odciąga materiał i wyciąga spod ringu stalowe krzesło. Publiczność od razu reaguje głośniej, a Jeff Brown próbuje cofać się na kolanach, pokazując, że on wcale nie chce być gangsterem aż tak bardzo. Dick podnosi ręce, jakby chciał powiedzieć jakąś puentę, ale Mateusz nie czeka na występ. Chairshot w plecy Dicka! Holender pada na matę i wytacza się pod liny. Jeff próbuje wykorzystać moment i wykonuje Eye Poke! Mateusz na chwilę odchodzi, łapiąc się za twarz. Brown wyrzuca krzesło z rąk rywala i próbuje kolejnego Roll-Upu 1... 2... NIE! Kickout! Brown nie wierzy. Wstaje i rusza z Clotheslinem, ale Mateusz unika. MW Kick! trafia Browna prosto w szczękę! Jeff pada jak odcięty, ale zanim Mateusz przejdzie do pinu, Dick wraca do ringu i próbuje Schoolboy Pinu na The Big MW! 1... 2... nie! Mateusz odkopuje i od razu wstaje wściekły. Dick cofa się, pokazując sędziemu, że to był tylko żart. The Big MW nie jest fanem stand-upu. Gut Kick! Powerbomb! Dick aż odbija się od maty i wypada z ringu pod dolną liną. Mateusz zostaje sam z Jeffem Brownem. Sięga po buteleczkę z oliwką dziecięcą, polewa nią łysą głowę i powoli odwraca się w stronę fake gangstera z Newark. Brown ledwo wstaje, nie wie jeszcze, gdzie jest. Mateusz rusza. Łysy Punch! Connected! Jeff zostaje wbity w matę . The Big MW pinuje rywala, a Dick próbuje jeszcze wślizgnąć się do ringu, ale jest za daleko. 1... 2... 3! MateuszMW odnosi historyczne zwycięstwo w LPW.

Renee Paquette wchodzi do ringu chwilę po zakończeniu pojedynku. Mateusz MW wciąż ciężko oddycha po walce, ale na jego twarzy widać satysfakcję po pierwszym zwycięstwie w LPW. Jego głowa nasmarowana oliwką wręcz błyszczy w blasku świateł..

Renee Paquette: Mateusz, to jest moment, na który czekałeś od początku swojej drogi w LPW. Twoje pierwsze zwycięstwo w tej federacji  i to nie w zwykłej walce jeden na jednego, ale w Triple Threat Matchu, gdzie musiałeś pokonać aż dwóch rywali. Po wszystkich wcześniejszych niepowodzeniach, co ta wygrana mówi dziś o Mateuszu MW?

MateuszMW: Cześć Renee, witam wszystkich zgromadzonych na arenie i przed odbiornikami! Mamy to kurde!!!! W końcu wygrałem! Zrobiłem to czego nie udało mi się dokonać w poprzednich tygodniach. NA MOIM KONCIE POJAWIŁA SIĘ CYFERKA NR.1, Pierwsza wygrana, numer jeden w rankingu najlepszych fighterów federacji, czy można chcieć czegoś więcej? Powiedz mi Renee, z kim powinienem zawalczyć w kolejnym tygodniu? Kto jest godzien, aby zmierzyć się z Krakowskim bohaterem?...... Dobra lepiej zamilcz bo zanim cokolwiek powiesz, to uschnę z pragnienia. Zdradzę Ci pewien sekret, więc słuchaj uważnie. Nie tak dawno odbyłem bardzo interesującą rozmowę z moim serdecznym kolegą Derkiem Hallowayem, który uświadomił mnie, jak wygląda ten WASZ wyimaginowany świat, do którego muszę się przystosować, aby osiągnąć sukces.

Po tych słowach Mateusz bierze oliwkę do ręki i smaruje swoją spoconą łysinę

MateuszMW: Derek uświadomił mnie, że świat jego tak pojebany i rządzą nim dziwne siły. Dzięki niemu poczułem, że oliwa to nie wszystko, aby odnieść sukces i pierwsze zwycięstwo w federacji. Wprowadziłem kilka dobrych korekt, zaproponowałem mu stworzenie drużyny, więc zobaczymy co przyniesie przyszłość, ale zapowiada się niesamowicie………. To co kończymy? Suszy mnie, więc trzeba napoić konika nim umrze z pragnienia. Wracam do chłopaków, bo przygotowali dla mnie zajebisty poczęstunek, wódeczka zmrożona, ogórek kiszony i paluszku. JOŁ, NARA!

Po tych słowach MateuszMW błyskawicznie ulatnia się z ringu zostawiajac zdezorientowaną Renee


Kamera przenosi nas do restauracji Alinea, znajdującej się na niedaleko starego miasta w Chicago. Już na pierwszy rzut oka widzimy, że wystrój wygląda nowocześnie, a sama restauracja jest nastawiona raczej na kilku ekskluzywnych klientów niż wielu mniej zamożnych. Cała sala jest utrzymana w pomieszaniu białego i szarego koloru. Na środku na ścianie widzimy namalowanego człowieka, który przypomina dzieło jakiegoś artysty. W tle gra cały czas przyjemna muzyka skrzypcowa będąca na tyle cicho, żeby nie przeszkadzać w rozmowie. Widzimy również, że przy jednym ze stolików siedzą ubrani w garnitury Preston Steele i Miguel Escobar, a przed nimi na stole stoi po porcji “Hot Potato, Cold Potato”.

Preston Steele: Miałeś rację, Miguel. Wystarczyło połączyć siły, a już od razu pokazaliśmy tym życiowym nieudacznikom gdzie jest ich miejsce. Skoro nasza współpraca już na starcie przynosi takie profity to co będzie dalej?

Miguel Escobar: Powinno być tylko lepiej czyż nie?

Po tych słowach Divine lekko zmarkotniał.

Miguel Escobar: Dzisiaj możemy świętować, ale pamiętaj, że to była tylko dwójka osób, których nie powinno być w tej federacji. Pytanie, jak będzie przy większym wyzwaniu? Myślisz, że nasza współpraca ma rację bytu na dłuższą metę?

Preston Steele: Myślę, że zrobiliśmy dopiero pierwszy krok w drodze do nasze sukcesu. Skoro coś na razie się układa mimo, że nie było nam od samego początku po drodze to chyba nie ma co na siłę szukać dziury w całym. W końcu ludzie z elity tak jak my powinni trzymać się razem.

Miguel Escobar: Dobrze powiedziane. Czas zatem postawić kolejne kroki. W drodze do sukcesu, jak i w naszej współpracy. Musimy być pewni, że możemy polegać na tej drugiej osobie. Przyznam szczerze, że na ten moment nie mam tej pewności, za to mam pewne wątpliwości.

Preston Steele: Zawsze trzeba podjąć jakieś ryzyko, żeby zwiększyć zyski. Siedząc w jednym miejscu i niczym nie ryzykując do niczego się nie dojdzie jak ten Uszczelka i Butla, którzy jak na razie kręcą się w miejscu. Ja też nie byłem na początku pewien co do naszej współpracy, a teraz już wiem, że zmierzamy w właściwym kierunku.

Miguel trochę lekceważącym wzrokiem spojrzał na Prestona.

Miguel Escobar: Cieszy mnie twoja pewność…TOAST!

Panowie biorą łyk drogiego szampana, a nagranie się kończy.


Kamera przenosi nas do gabinetu psychiatry, którą jest Dr. Jennifer Kennedy (tak jest napisane na pasku) Widzimy, że naprzeciwko niej siedzi Jay DiMateo, nowy nabytek LPW. (to też jest napisane na pasku)

Jay DiMateo: *wzdycha znudzony* Naprawdę, muszę tu siedzieć? Powinienem teraz bić się z jakimiś naoliwonymi egocentrykami, a nie słuchać tu jakiejś starej baby, która zaraz mi wmówi, że mam problem, a za ten problem odpowiada niekochająca mnie mamusia czy tatuś. Więc dla twojej informacji, mam to w dupie. To czy mnie kochają, czy mnie kochali i co ty na ten temat uważasz. W dupie, rozumiesz? *ostentacyjnie wstaje i wskazuje na swój zadek, po czym siada, zakładając nogę na nogę*

Dr Jennifer Kennedy: Rozumiem. Chciałbym żebyś ty też zrozumiał, że żadne twoje uwagi nie wyprowadzą mnie z równowagi. Ja Ci nie kazałam tu przychodzić, nikt Cię nie przywiązał do tego krzesła, więc możesz w każdej chwili wyjść, pamiętaj jednak *Jay jej przerywa, uderzając otwartą reką w stół, Dr Jennifer lekko się wystraszyła*

Jay DiMateo: Posłuchaj mnie stara ruro...*oblizuje wargę* Nie będziemy w ten sposób rozmawiać. *uśmiecha się, trochę creepy* Dobrze wiesz, że jestem tutaj, bo muszę tu być, więc może zróbmy w ten sposób, że dam Ci hajs, a ty powiesz mojemu ojczulkowi, że tu byłem, okej? Wy lekarze, lubicie przecież dostawać pod stołem, nie? No chyba, że wolisz, żebym rozpiął rozporek, a ty zejdziesz pod stół, co? *znowu się uśmiecha* A może...

Dr Jennifer Kennedy: A może co? Myślisz, że jesteś pierwszym, który tak do mnie mówi? Myślisz, że to mnie przerazi, albo wyjdę stąd zapłakana? Uwierz mi, Jay...

Jay DiMateo: Sram Ci na pysk. *znudzony unosi jedną brew i ziewa*

Dr Jennifer Kennedy: Posłuchaj mnie...*znowu jej przerywa*

Jay DiMateo: Nie posłucham Cię. Nie dotarło? To bardzo mi przykro, ale już nie dotrze. Jak to mówią, głupi mądrego nie zrozumie, więc nie warto się produkować. Znasz takie powiedzenie, szajbusko? *nie czekając na jej odpowiedź, wstaje z krzesła* Bez znaczenia, ja spierdalam, a ty możesz sobie teraz analizować popierdoleńców, którzy będą narzekali na to, że 10 lat temu dostali kablem od żelazka. NARA. *Jay wychodzi trzaskając drzwiami, a obraz z kamery urywa się*


[Obrazek: 3UM0V63.png]
Singles Match
Elias Shadow vs Allan Hill

Wracamy do ringu po reklamach, idealnie w czas by zobaczyć Eliasa lecącego przez całą przekątną ringu! Hill nie spowalnia, tylko od razu podchodzi do gówniarza, chwyta go w Bearhug i wyrzuca za siebie potężnym Belly to Belly Overhead Suplexem! Próba pinu. 1...2.. Kick out! The Unstable niepocieszony ustawia się w narożniku, czekając aż Shadow wstanie. Gdy to się dzieje, następuje Spear... A jednak nie, Lone Wolf w ostatniej chwili przeskakuje nad lecącym przeciwnikiem, który wbija się barkiem w narożnik. I mamy od razu Roll Up! 1...2... Kick out! Alan odbija i wściekły podrywa się z maty. Przerażony Elias zaczyna się cofać, Hill próbuje go złapać, ten jednak przytomnie unika i nagle znajduje się za plecami oponenta... Skibidi Kick! Pin! 1...2... Kick Out! Elias uderza pięścią w matę, spogląda jednak na narożnik i widać, że ma w głowie pomysł. Wdrapuje się na niego dość ślamazarnie... I niestety to go gubi, ponieważ były zawodnik MMA doskakuje do niego z Forearmem który ogłusza młodego zawodnika... Ojjj, to nie wygląda dla niego dobrze, bowiem Hill obraca go, sam wchodzi na drugą linę i wykonuje German Suplex z narożnika! Nawet nie próbuje pinować, tylko podnosi Eliasa, zostawia go na środku ringu, sam odbija się od lin... Blackout! To musi być koniec! 1...2...3... Tak jest, w Alan Hill wygrywa w bardzo przekonującym stylu!

Mimo, że Allan Hill odniósł już zwycięstwo, najwyraźniej ciągle mu mało. Po chwili świętowania powraca on do leżącego na macie rywala, przystępując do Ground & Pound! Lawina ciosów ląduje na twarzy Eliasa, który próbuje nieporadnie się bronić. Brytyjski zawodnik jest jednak bardzo agresywny i już po chwili widzimy pierwsze ślady krwi na twarzy Eliasa! Allan nie przerywa jednak, po chwili pięści ustępują łokciom, a Shadow praktycznie przestaje się ruszać! Brutalny atak Hilla na Eliasa zostaje przerwany dopiero wtedy, gdy do ringu wbiegają RVD, David Otunga, a także grupa ochrony. Jako pierwszy interweniuje Otunga, ale zostaje szybko odepchnięty przez ochroniarzy, którzy przechwytują Allana.

Rob Van Dam: Allan! Wystarczy!

RVD czeka aż ochrona spacyfikuje Allana

Rob Van Dam: Wiesz, Allan... ten pojedynek nie wydarzył się przypadkiem. Elias nie został twoim rywalem przez pomyłkę. Tak samo jak nieprzypadkowo David Otunga odpowiedział na wyzwanie Dana Dowsona podczas PPV. To wszystko wydarzyło się po coś. Chciałem zobaczyć jedną rzecz. Chciałem zobaczyć, czy jesteś jeszcze zawodnikiem, który potrafi wejść do ringu, zrobić swoje i odejść, czy zawodnikiem, który chce tylko sprawiać problem dla samego faktu sprawiania problemu. I właśnie dałeś mi odpowiedź. Nie kontrolujesz się. Nie szukasz zwycięstw. Nie szukasz rywalizacji. Zachowujesz się jak zwierzę spuszczone z łańcucha, które atakuje wszystko co się rusza, ale czas powiedzieć dość.

RVD robi krótką pauzę

Rob Van Dam: Od dzisiaj David Otunga zostaje oficjalnym prawnikiem LPW. A jego pierwsza sprawa będzie dotyczyć właśnie ciebie. Przez ostatnie tygodnie przekroczyłeś więcej granic, niż mogłoby Ci się wydawać. Groźby. Napaści. Niszczenie mienia. Ataki na ludzi, którzy nie byli w stanie się bronić. To nie jest już kwestia kary za jeden wybryk. To jest sprawa całej federacji. Dlatego za tydzień na Colosseum odbędzie się twój proces. Oskarżycielem będzie człowiek, którego skrzywdziłeś kilka tygodni temu, będzie do Salvador! Jego adwokatem będzie David Otunga. A sędzią tego procesu zostanę ja. Do tego czasu nie chcę cię widzieć przy ringu, na zapleczu ani w pobliżu żadnego zawodnika LPW. Bo jeśli jeszcze raz spróbujesz zrobić coś po swojemu, nie będziesz potrzebował procesu. Będziesz potrzebował nowego miejsca pracy.


DOLI CHCIAŁ TU REKLAMĘ, ALE NIECH SPIERDALA


Po przerwie reklamowej widzimy, że Rob Van Dam znów zajął miejsce przy mównicy, zaś przy drugiej stoi także General Manager Elysium, Nick Aldis.

Rob Van Dam: Drodzy Państwo, jak powszechnie wiadomo, dobrego szefa poznaje się po tym, jak potrafi zareagować na istniejące problemy. W związku z tym wybór ten jest dla mnie oczywisty. Allan Hill pozostanie na Colosseum...przynajmniej do najbliższej edycji.

Nick Aldis: Cóż, w takim razie ja wybiorę zawodnika równie problematycznego, równie skorego do porywczych i umówmy się - nie do końca legalnych czynów. Panie i Panowie, na Elysium trafia Mike F'N Brutal!

Rob Van Dam: Bez zbędnego przedłużania - do rosteru Colosseum dołączy również Miguel Escobar!

Nick Aldis: Uwielbiam kuchnię francuską, a samą Francję odwiedzam tak często jak tylko mogę. Dlatego też bardzo chętnie powitam Lorda Sebastiena de Montclair w szeregach rosteru Elysium!

Rob Van Dam: Czas na szczęśliwą siódemkę, którą w brandzie Colosseum zostaje nie kto inny, jak Preston Steele!

Nick Aldis: A skoro o gotowaniu już wspomniałem - następnym wyborem Elyisum jest Rob McŁowicz!

Rob Van Dam: Zastanawiałem się chwilę nad kolejnym wyborem. W końcu jednak doszedłem do wniosku, że Colosseum potrzebuje kogoś nietuzinkowego, rzekłbym wręcz, że niemożliwego do podrobienia. Przed państwem wybór numer 8, a jest to duet Zbyszek Uszczelka i Zygmunt Butla!

Nick Aldis: Cóż, skoro o duetach mowa... Być może nie są oni aktualnie w najlepszych relacjach, jednak nie sposób pominąć ich przeszłość, którą myślę, iż każdy fan LPW już zna. Panie i Panowie, członkami rosteru Elysium zostają Jean-Pierre Dolnick oraz Maxwell Ransom! W jakiej formie - to się jeszcze okaże.


Widzimy obraz z kamery, która podąża za Zackiem Sabre Jr. Brytyjczyk zdenerwowany zauważa na swoim radarze Dereka Halloway'a, ZSJ długo się nie zastanawiajac podchodzi do mistrza Eternal

Zack Sabre Jr.: Ej ty, foliarz. Spróbuję ci to wytłumaczyć tak, żebyś zrozumiał. To złoto, które masz przy sobie, jest moje. Okradłeś mnie z niego, to że nie jestem mistrzem to jeden wielki spisek przeciwko mnie. Jestem lepszy od Ciebie, to wiem na pewno. Gdyby nie to, że kazali mi wchodzić na jakieś drabiny, zamiast docenić mój kunszt ringowy i dać mi poskładać Was wszystkich w kwadratowym pierściu... <Zack pauzuje na moment swoją wypowiedź i zaciska pięści, wyraźnie wściekły> powinienem być tym miestrzem! Jesteś tylko przechowalnią, do czasu aż zdejmę to z Ciebie. Spójrz Ty w ogóle na siebie! Jak ty wyglądasz? Nie prezentujesz się jak mistrz, nie masz umiejętności mistrza. Z Tobą u steru, jako jedną z głównych twarzy, ta federacja jest skazana na porażkę. Dlaczego nikt tego nie widzi do cholery? Równie dobrze mógłbym już powinienem się z Tobą rozprawić i zrobić wszystkim przysługę.

Teraz za plecami Zacka pojawia się Jorge Cavazos, który poklepuje go po ramieniu. Ten obraca się i po ujrzeniu Fiesta Mastera robi dwa kroki do tyłu.

Jorge Cavazos: Hej, Zack, co ty robisz? Najpierw przerywasz nasz pojedynek w ringu, a teraz dalej nie dajesz Derekowi spokoju? Rozumiem, że możesz być sfrustrowany swoją porażką na Ascension. Ale jeśli masz jakiś problem do Dereka, to miałeś do tego okazję w niedzielę, amigo.

Zack Sabre Jr.: Jeszcze ten tutaj <Zack odsuwa się jeszcze bardziej od Cavazosa i Dereka> Masz czas do Elysium... Halloway albo oddasz mi ten pas po dobroci, albo siłą. Piłka jest po Twojej stronie, a to że to złoto będzie moje, jest wyłącznie kwestią czasu.

Zack odchodzi i po drodze ciska butelką stojącą na jednym z boxów do transportu sprzętu produkcyjnego

Jorge Cavazos: Wszystko okej, amigo? Ale z niego frustrado. Czemu nie miał w sobie tyle energii w niedzielę, żeby wygrać swoją walkę? Swoją drogą, jesteście do siebie trochę podobni. Oboje opowiadacie o teoriach spiskowych. Różnica polega na tym, że ty o nich opowiadasz od swojego początku tutaj. Ten za to odpalił się teraz, kiedy wynik walki mu nie pasuje. A swoją drogą - dobra walka dzisiaj, amigo. Szkoda, że Zack nam przeszkodził. Wolałbym uczciwego rozstrzygnięcia. Ale jest jak jest. Skoro jesteśmy już po walce, Derek, to może wyskoczylibyśmy do baru na małą fiestę z drobnym udziałem tequili?

Derek Halloway: <nieco się wzdryga i poprawia pas na ramieniu> Nie polecam Ci tej trucizny dla mas, nie wyglądasz na takiego głupiego, żeby być podatnym na cudze zdanie namawiające do przyjmowania tych płynów. Poza tym przecież to oczywiste, że chcesz mnie pozbawić świadomości, żebym szybko stracił pas. <Halloway odwraca wzrok w stronę kamery> Aldis, nie wykręcaj się. Zdobyłem ten pas uczciwie, wiem, że to nie w smak Twojemu guru, jednakże szanuj mnie jako mistrza. <The Truth Seeker z powrotem spogląda na Jorge> Nie daj się wciągnąć w te spiski. Co do tego pana szabelki, gdyby był tak dobry jak o tym wspomina, to dzisiaj on walczyłby z Tobą na początku gali, a tak może sobie jedynie pluć w brodę. Wszystko co ma to tylko wiara w siebie. Może mi jeszcze powie, że wierzy, iż w 1969 roku ludzie wylądowali na księżycu <Derek śmieje się rubasznie aż mu cały brzuch podskakuje pod koszulką>.

Jorge Cavazos: Ale przecież to lądowanie było napra… A dobra tam, trudno. Czy ty myślisz naprawdę, że jestem taki zachłanny, żeby już od razu chcieć zdobyć kolejny pas? Oczywiście, fajnie by było mieć drugie mistrzostwo. Ale w niedzielę pomyślałem właśnie w ten sposób i jeszcze cały czas czuje ból w plecach po tym jak mnie załatwiliście. Po prostu uważam, że nowe mistrzostwa to świetny powód do fiesty, ale jeżeli nie chcesz to nie będę Ciebie zmuszał. Może oboje pozostańmy po prostu przy tym co umiemy najlepiej. Ty zajmij się swoimi teoriami spiskowymi, a ja udam się na swoją zasłużona fiestę. Trzymaj się, Adios Derek.

Jorge poklepuje Dereka po ramieniu po czym znika z kadru, pozostawiając w nim Dereka samego.

Derek Halloway: <spoglądając na odchodzącego Cavazosa> zachłanność to jedyna rzecz, jakiej mogę spodziewać się po Meksykańcach. Już Aztekowie czerpali garściami od istot pozaziemskich, które wdarły się przez kopułę do nas. A z resztą nieważne. <Halloway patrzy teraz prosto w kamerę> Posłuchaj mnie, Zack. Elysium to będzie mój własny dom i gwarantuję Ci, że otrzymasz swoją odpowiedź szybciej, niż Ty dowiesz się kto tak naprawdę stał za śmiercią Księżnej Diany, Brytolu. Bo prawda zawsze wychodzi na ring!

Derek po tych słowach jeszcze przez chwilę spogląda w obiektyw kamery, po czym idzie w swoją stronę, a obraz kamery gaśnie.

[Obrazek: FqEbPGa.png]
Singles Match
Zygmunt Butla vs Dan Dowson

Końcówka walki… Dan Dowson stoi na środku ringu i patrzy na Butlę, który próbuje podnieść się przy linach. Zygmunt jest już mocno obity, oddycha ciężko i trzyma się za żebra po wcześniejszych uderzeniach w narożniku. One and Only nie spieszy się. Podchodzi do rywala i wymierza mu mocny Kick w klatkę piersiową. Butla opada na jedno kolano, ale Dowson od razu dokłada kolejny. Zygmunt próbuje odpowiedzieć zamachem z pięści, jednak Dan schyla się pod ciosem i trafia Swinging Neckbreakerem! Próba pinu. 1... 2... nie, Kickout. Dowson tylko kręci głową. Widać, że nie traktuje tego jako problemu, bardziej jako irytującą formalność. Podnosi Butlę za głowę i wypłaca European Uppercut. Zygmunt cofa się do narożnika, a The Cage dokłada jeszcze kilka Punchy na korpus. Sędzia zaczyna liczyć, więc Dan odchodzi na krok, po czym wraca z High Dropkickiem! Butla osuwa się po poduszkach do pozycji siedzącej. Dowson bierze rozpęd i mamy Knee Drop prosto w klatkę piersiową. Kolejny pin. 1... 2... nie. Dan podnosi się i pokazuje gestem, że to już koniec zabawy. Chwyta Zygmunta za głowę, przekłada go przez drugą linę i szykuje Rope Hung DDT. Butla próbuje się szarpać, ale Dowson dociąga go mocniej. Rope Hung DDT! Głowa Zygmunta wbija się w matę, a zawodnik z Bydgoszczy zostaje kompletnie zamroczony. Dowson nie przypina od razu. Wstaje i z pogardą patrzy na rywala, jakby chciał jeszcze chwilę pokazać, że ten pojedynek od dawna należy do niego. One and Only podnosi Butlę i próbuje ustawić go pod Payback. Jednak nie! Zygmunt ostatkiem sił zaczyna uderzać łokciami w bok głowy przeciwnika. Raz, drugi, trzeci! Dowson puszcza, a Butla trafia Mocną Głową! Akcja dochodzi do celu i Dan cofa się chwiejnym krokiem. Publiczność od razu reaguje głośniej, a Zygmunt rusza do narożnika. Kac Morderca! trafia idealnie! Dowson wychodzi z narożnika, a Butla łapie go i wykonuje Ciężki Poranek! Pin! 1... 2... nie! Kickout. To był najlepszy moment Butli w tej walce, ale nie wystarczył. Zygmunt wolno wstaje, łapie się za brzuch i próbuje jeszcze podnieść rywala. Wchodzi za jego plecy i szykuje się Bydgoszcz City. Dowson ląduje na macie, ale Butla nie jest w stanie od razu utrzymać kontroli. Próbuje drugiego suplexu, jednak The Cage blokuje nogą o nogę rywala, wyprowadza Back Elbow, a potem szybki One Hand Face Crusher! Zygmunt pada twarzą na matę. Dowson nie czeka już ani chwili. Wstaje, ustawia się w narożniku i czeka, aż Butla podniesie się na kolana. Zygmunt próbuje jeszcze ruszyć do przodu, ale robi to bardziej siłą rozpędu niż świadomością. Kill the Lights!trafia prosto w szczękę! Butla pada na plecy, a Dan od razu przechodzi do przypięcia. 1... 2... 3?! Nie! Butla odkopuje w ostatniej chwili! Dowson aż siada z niedowierzaniem. Po chwili jednak uśmiecha się pod nosem, jakby docenił jedynie odporność rywala, nie jego poziom. The Cage podnosi Zygmunta jeszcze raz i tym razem nie daje mu miejsca na żadną kontrę. Wyniesienie na barki. Payback! wbija Butlę w matę! Dan obraca go na plecy i przykrywa spokojnie, niemal lekceważąco. 1... 2... 3!

Sędzia podnosi rękę Dana ku górze. Zobojętniały Dowson spogląda kątem oka na leżącego Butle. The Cage chyba nie jest usatysfakcjonowany samym wygraniem walki, bo podchodzi do Zygmunta i nonszalancko dotyka jego twarzy swoją stopą. Fani nagradzają to buczeniem. Arbiter próbuje odciągnąć weterana, lecz ten odpycha go i gestem tego, że rękę to on ma ciężką, odstrasza sędziego, który ucieka z ringu i zapewne będzie zmierzał po jakąś pomoc. Dowson wraca do pastwienia się nad Butlą i zaczyna częstować go stompami w brzuch, wykrzykując do niego: ''ciekawe, czy twoja wątroba to też wytrzyma''. Zygiego wnętrzności na pewno nie czują się teraz zbyt ciekawie, bo but The Cage'a, próbuje się do nich chyba dobrać. Danny krzyczy jeszcze, że Butla jest idealnym przykładem, jak wygląda wrestling w 2026 roku. Do słów dokłada Ground and Pound! Zaczyna robić się brutalnie. W międzyczasie rozjemca walki, która miała tu miejsce, przy rampie spotyka... innego sędziego? Jest to TEN MĘŻCZYZNA. Mówi on, że ochrona jest już w drodze oraz że wszystkim się zajmie i z szerokim uśmiechem klepie arbitra po ramieniu . Teraz szybkim krokiem idzie w kierunku ringu. Niektórzy fani chyba rozpoznają tę twarz, bo cholera... to jest Nathan Martin! Reakcje są jednak znikome przez fakt, że Nate bardzo zmienił się z wyglądu. Kanadyjczyk wchodzi do kwadratowego pierścienia i krzyczy do agresora, by ten się uspokoił. Dan odwraca się, wstaje i wykrzykuje: ''czego, kurwa?'' Myśli, że kolejnego sędziego wystraszy. Ta lekceważąca postawa prowadzi go do... ZAINKASOWANIA LOW BLOW! Soczysty kopniak od Martina właśnie wylądował na jajach weterana, który osunął się na kolana. Nathan bardzo szeroko się uśmiecha i w mig ten uśmiech znika, bo od razu dokłada Headbutt i po sekundzie kolejny! Kibice w sumie są zadowoleni. Nate nie traci czasu, podnosi dziadka, zachodzi go od tyłu i Kiss Of Solipsism! Czyli taki jakby Rainmaker - tylko z kolana. W tle Butla wraca powoli do żywych i czołga się do narożnika, skąd przygląda się wszystkiemu. Nie dowierza, że LPW ma tak agresywnych arbitrów. Chyba myśli, że ma zwidy przez zbyt małą ilość alkoholu we krwi. The Solipsist serdecznie uśmiecha się jedynie do niego i wychodzi z kwadratowego pierścienia tylko po to, by złapać Dowsona, który jest na deskach i wyciągnąć go wraz ze sobą. Bierze półprzytomnego One and Only i ciska nim mocno o barierki, po czym szybko podnosi i dorzuca Piledriver prosto na podłogę! Ajajaj! Zygmunt to się nawet lekko uśmiechnął pod nosem widząc to. Nathan chyba na razie się uspokoił, bo poprosił o mikrofon od pracownika i osuwając się o barierki usiadł przy leżącym Dowsonie.

Nathan Martin: Hmmm... od czego by tu zacząć? *drapie się po głowie* A może tak...powinienem od razu skończyć? Na przykład z tym tutaj paskudnym agresorem, który nie potrafi zachować się nawet względem sędziów? Za zbiór jego bezczelnych uczynków możnaby skończyć z nim już na zawsze, ale to byłoby zbyt proste. *spogląda na chwilę do góry i przeczesuje palcami grzywkę* Echh.. odrobinę opisałem samego siebie... Jednak ja przeproszę tamtego mężczyznę za wmówienie mu, że będzie tutaj ochrona. A Dan Dowson? On nie umie przepraszać. To wykreowana postać przeze mnie, która potrafi tylko narzekać. A ja bardzo, BARDZO nie lubię narzekania... *patrzy pustym wzrokiem, ale po chwili uśmiecha się* To mnie irytuje, a nie lubię, gdy mnie coś irytuje. Czy ja teraz narzekam? Czy staję się taki jak on? Och, cholera. *uśmiecha się* Cóż.. myślę, że jako stwórcy musicie mi wybaczyć lekką hipokryzję i to, że pozwalam sobie na ''odrobinę'' więcej.

Nathan podnosi się i rozmyślając, robi kilka kroków do przodu, a następnie do tyłu. Po chwili zerka na publiczność, która się zastanawia, o czym on pierdzieli. Butle za to interesuje, po jakim trunku jest Nathan. Kanadyjczyk ponownie zabiera głos.

Nathan Martin: Kocham to! Naprawdę to kocham! Warto było wrócić do wrestlingu, chociażby dla tego uczucia, gdy patrzycie na mnie jak na szaleńca.. a ja wiem, że przecież mam rację i mówię prawdę! To takie groteskowe! A wiecie.. co jest jeszcze bardziej groteskowe? Hmm? Jakieś typy? *nadstawia ucho do publiki* Brak? W porządku. Odpowiem wam. Dan Dowson! Jakaż mogłaby być inna odpowiedź. Znam go czy to z perspektywy fana, wrestlera czy też jego stwórcy.. i nie jestem dumny. Oj nie.. bowiem ten cham to obrzydliwy hipokryta! W swojej długiej karierze był ''Lost Boyem'', Kaznodzieją, był ''Broken'' oraz... stworzył sobie listę? Pomijając już to, jak bardzo to kreatywne, to ukazuje nam to obraz kogoś... o wielu twarzach. *puszcza oczko do kamery* Więc dlaczego ktoś, kto ma tak barwną przeszłość, pogardza innymi, którzy chcą nadawać kolorytu LPW? Nie podoba mi się to. Cenię sobie tych, którzy nadają barw memu światu. Dlatego będę musiał Dana nauczyć manier...

Nate oddaje mikrofon jednemu z pracowników i zerka na Dowsona, który już powoli dochodzi do siebie. Kanadyjczyk pomaga mu wstać i Kiss of... kolejne LOW BLOW! One and Only ponownie dostaje po jajach i pada obolały. The Solipsist za to włazi do ringu, gdzie jest Butla i Martin z niewinnym uśmiechem pyta go, czy wszystko w porządku. Zygmunt lekko przerażony kiwa jedynie głową. Obraz z kamery znika...
Odpowiedz
Cytuj
Raptor
Moderatorzy
11.07.2026, 18:08 #1
[Obrazek: TKUZ69y.png]


Na hali wybrzmiewa dobrze znana muzyka, a na titantronie wyświetlają się kolejno zawodnicy rosteru LPW. Po chwili widzimy złoto-czerwoną grę świateł, która ma za zadanie podkreślić wagę tego, co za chwilę nas czeka. Przy refrenie utworu na rampie widzimy mały pokaz pirotechniczny, a następnie kamera przenosi nas do stolika komentatorskiego.

Michael Cole:  Na stanowisku komentatorskim witają państwa Michael Cole

Tomasz Hajto: Oraz wybitny reprezentant Polski i wspaniały komentator, Tomasz Hajto

Michael Cole: Witamy państwa z miasta Chicago, dziś naszym specjalnym gościem ponownie miał być CM Punk, jednak w związku ze zdobytym pasem mistrzowskim w swojej federacji nie miał on czasu do nas dołączyć. Tak czy siak, jesteśmy tutaj aby skomentować pierwszą galę po PPV

Tomasz Hajto: Karta zapowiada się intrygująco, słyszałem sporo komentarzy, że jest to słaba kar....

Nagle na arenie rozbrzmiewa "ZZ Top - I gotsta get paid", brutalnie przerywając komentatorom. Na rampie natychmiast pojawia się Axel Blaze z pasem na ramieniu. Tym razem nie ma okularów, nie ma palenia papierosów, nie ma nawet piąteczek z fanami. Publiczność wita go cheerem, ale Mr. Forever wyjątkowo zdaje się nie zwracać na to uwagi. Jest skupiony, wściekły i szybkim krokiem zmierza do ringu. W ręce ma mikrofon i już na rampie robi z niego użytek.

Axel Blaze: Wyłączcie muzykę, wyłączcie to! *theme song cichnie* Na dzisiaj miałem zupełnie inne plany, a pewien hiszpański narcyz postanowił wszystko zmienić. Nie będzie celebracji, nie będzie oblewania tytułu, nie będzie wspólnego śpiewania. Dzisiaj przychodzę po Jose Lopeza - dawać mi go tu!

Zawodnik wchodzi do ringu i ustawia się na środku, fani milczą, a on kontynuuje.

Axel Blaze: To wszystko nie tak... wiecie o czym marzyłem przez całe swoje życie? Nie o tym. *Blaze podnosi pas z ramienia i unosi go wysoko, po chwili odkłada go na bark* O tym! *Blaze wskazuje na publiczność, cheer* O chwili, kiedy tysiące ludzi będzie ze mną świętować. O chwili, w której tysiące gardeł śpiewa razem ze mną. O chwili, która zostanie z nami do końca życia. JOSE LOPEZ! *heat*  Nie ukradłeś mi mistrzostwa. Nie ukradłeś mi zwycięstwa. Ukradłeś moje marzenie. Więc skoro miałeś jaja, żeby zaatakować mnie w niedzielę to pokaż je też teraz i przywlecz swoje dupsko do ringu. Gwarantuję, za współpracę wyrok będzie łagodniejszy. Zrujnowałeś najpiękniejszy moment w moim życiu i teraz będziesz mi go oddawał kawałek po kawałku. W bardzo bolesny sposób. *Blaze bierze głęboki oddech* Bardzo długo myślałem o tym, co się wydarzyło. W nocy nie mogłem spać, ta jedna myśl nie dawała mi spokoju - dlaczego? I wydaje mi się, że już znam odpowiedź. Zazdrość. Dokładnie tak. Jose Lopez był zazdrosny. Ale nie o pas, nie o bycie w centrum uwagi, nawet nie o wasze oklaski. Jose Lopez był zazdrosny, ponieważ widząc mnie z pasem zobaczył samego siebie. Dawno, dawno temu był taki sam i zdał sobie sprawę, że to już nigdy nie wróci. I o to poczuł się zazdrosny. Dlatego nie mógł spojrzeć mi w oczy. Dlatego zaatakował z zaskoczenia. Dlatego poczekał, aż emocje osiągną swój szczyt. Wszystkiego mogłem się spodziewać, ale nie tego. W niedzielę dałem z siebie wszystko. Po walce czułem się jakbym był przeżuty, wypluty i przydeptany, ale mimo wszystko to była najszczęśliwsza chwila w moim życiu. Właśnie zapisałem swoje imię w historii, a wasza reakcja była po prostu cudowna. Bardzo ciężko na to pracowałem. Kiedy wziąłem to cudo w swoje ręce *Blaze poklepał pas* słysząc jak bardzo Was to cieszy... to było słodsze niż kradziony miód. W głowie już grało mi "We are the Champions"... trwało to dosłownie tylko chwilę, zanim zostało mi brutalnie skradzione. Gwarantuję, że nie zapomnę tego do końca. *Blaze bierze głęboki oddech* Ale już koniec uprzejmości, czas przejść do konkretów! LOPEZ! Miałeś wystarczająco dużo czasu, aby się tu pokazać. Teraz nagle nie chcesz przerywać? A może dotarło do Ciebie w jakiej dupie się znalazłeś? Teraz już za późno. Jak góra nie przychodzi do Mahometa, to Mahomet musi przyjść do góry. Zaczynamy polowanie! *cheer* I masz pecha, chłopie, polować umiałem zanim nauczyłem się chodzić. To Twój koniec, rozumiesz?! Znajdę Ci i pokażę na czym polega "Symphony of Destruction"! Nie ma szans, że...

W tym momencie na arenie rozbrzmiewa "God Save The King" co oznacza iż na arenie pojawia się Nick Aldis! Mistrz LPW wyraźnie nie jest z tego zadowolony, widać to po jego minie. Generalny Manager Elysium wychodzi na rampę z mikrofonem w dłoni i powoli zmierza do ringu, również robiąc z niego użytek po drodze.

Nick Aldis: Spokojnie Axel... Wiem, że na pewno targają Tobą silne emocje, doskonale to rozumiem, sam byłem kiedyś w podobnej sytuacji. Zdaję sobie sprawę, iż to co zrobił Jose nie jest fair. W żadnym wypadku. Jednak *W tym momencie Nick przechodzi pomiędzy linami* życie nie zawsze jest sprawiedliwe, nie wszyscy są uczciwi. Ty jednak jako nasz PIERWSZY LPW World Champion musisz świecić przykła...

Axel Blaze: Oh, przestań, Nick. Według Ciebie powinienem udawać, że pada kiedy plują mi w twarz?! Taki chcesz dawać przykład?! Niedoczekanie! Jako PIERWSZY LPW World Champion w historii pokażę, że o honor trzeba walczyć. I Wam też powinno na tym zależeć, bo chyba nie chcecie mieć płatka śniego jako swojego mistrza, prawda? Więc lepiej nie wchodźcie mi w drogę, kiedy...

Nick Aldis: Zanim powiesz kolejne słowa lepiej weź pod uwagę do kogo mówisz. To, że Roba tu nie ma, ponieważ jest w tej chwili zajęty dopinaniem ostatnich szczegółów draftu, nie oznacza że możesz mi okazywać brak szacunku. *Nick daje chwilę Blaze'owi* Nie tylko jestem jednym z Twoich przełożonych, jestem również osobą, z którą nie chcesz mieć zatargów. Tym bardziej... Że przychodzę z informacjami, które powinny Cię ucieszyć.

Axel Blaze: Mocne słowa. Przemyśl je dobrze. Bo jeśli to nie będzie zapowiedź Lopeza tu i teraz, to jednak masz gówniane wieści.

Aldis uśmiecha się dość sztywno i kiwa głową.

Nick Aldis: Więc jednak muszę Cię częściowo rozczarować, ponieważ informacje które właśnie zamierzam przekazać dotyczą pierwszej gali Elysium. I jest to ogłoszenie nie tylko dla Ciebie, ale również wszystkich tu zebranych fanów. *Aldis odchrząkuje* Otóż Main Eventem pierwszego w historii Elysium będzie starcie o miano pretendenta do LPW World Championship! *głośny cheer* A w walce zmierzą się Edgar Dickinson oraz Jose Lopez! *cheer, jednak widać iż Blaze nie jest pocieszony i usatysfakcjonowany* A Ty... *spogląda na Axela* Z tego co wiem, to masz dzisiaj walkę. Więc lepiej skup się na przygotowaniu do niej.

Aldis odsuwa się, robiąc miejsce dla mistrza, wskazując mu drogę na zaplecze. Ten wciąż targany emocjami mierzy Generalnego Managera Elysium długim spojrzeniem, jednak w końcu prycha, odrzuca mikrofon i schodzi na zaplecze.

JUŻ PIERWSZE REKLAMY BO ZARZĄD MUSI MIEĆ CO JEŚĆ

[Obrazek: lpZRzlu.png]
Non-Title Singles Match
Jorge Cavazos vs Derek Halloway

Wracamy do pojedynku, gdzie Jorge biegnie w stronę stojącego przy linach Dereka. Halloway orientuje się w sytuacji, i naciąga trzecią linę, przez co Cavazos przelatuje nad nią, jednak udaje mu się wylądować na apronir, The Truth Seeker wstaje i podchodzi do Fiesta Mastera, który od razu atakuje przeciwnika poprzez łokieć na głowę. The Red Pill One odchodzi od oponenta trzymając się za głowę, a Bonę Breaker czym prędzej wchodzi do ringu. Przeciwnik odwraca się do niego, a Jorge atakuje go jeszcze poprzez Big Boot. Derek zamroczony odwraca się od oponenta, a ten  dokłada jeszcze Angle Slam. Próba pinu, 1… 2…. Nie, Kickout. Cavazos nie poddaje się i podnosi przeciwnika za głowę. Odbija się od lin i mamy Clothesline from Tijuana! Jednak nie, Halloway pochyla się pod ręką rywala. Fiesta Master z impetem odbija się od przeciwległych lin, dobiega do przeciwnika, a The Truth Seeker chwyta przeciwnika i wyprowadza Sidewalk Slam. The Redpill One nie poprzestaje na tym, wstaje i na wciąż leżącym przeciwniku dokłada jeszcze Senton. Teraz próba pinu, 1… 2… nie, Kickout. To za mało dla mistrza Valor. Mistrz Eternal ponownie podnosi przeciwnika i Irish Whipem wysyła przeciwnika w narożnik. Jednak nie, po prostu przyciąga go do siebie i mamy Short-arm Clothesline. Jednak nie, tym razem to Jorge uchyla się pod przedramieniem przeciwnika, przechodzi za jego plecy, ciągle trzymając go za rękę i mamy German Suplex. Piękna kontra, po której Halloway pada na matę trzymając się za kark. Cavazos zachęca publiczność do większego zaangażowania, na co reagują wrzawą. Bonę Breaker podnosi przeciwnika za rękę, a The Truth Seeker wyprowadza na nim Gut Kick. The Ref Pill One wysyła Irish Whipem przeciwnika na liny, jednak kontra i to Fiesta Master posyła oponenta, ten odbija się od lin i mamy No More Tequila! Ależ teraz pokazuje Jorge pokazuje siłę i od razu przypięcie. 1… 2…. 3?! Nie, Kickout! Derek się nie poddaje. Mistrz Valor podnosi przeciwnika do stójki i Irish Whipem kieruje go do narożnika. Cavazos bierze krótki rozpęd, po którym wpada w pusty narożnik. Halloway uciekł w porę na bok. Teraz zaczyna atak kopnięciami na brzuch przeciwnika, w końcu dokłada Gut Kick, wyniesienie pod Powerbomb i mamy Corner Powerbomb! Ależ mocna akcja, po której Jorge trzymając się górnej liny nie pada na matę, ale drugą ręką trzyma się za obolałe plecy.  W tym momencie The Truth Seeker łapie przeciwnika w popularnego miśka, odchodzi w tył kilka kroków od narożnika i mamy Overhead Belly-to-belly Suplex! Po tym próba pinu, 1… 2… 3?! Nie, Kickout! Halloway wstaje i pokazuje całemu światu, że żarty się skończyły i zaraz nadejdzie koniec tej walki. Teraz oczekuje, aż jego oponent wstanie i mamy wyniesienie pod Gorilla Press! Szykuje się Awakeing! Czy się uda?! Nie, w ostatniej chwili do ringu wpada rozwścieczony Zack Sabre Jr. i atakuje Halloway’a serią punchy na głowę. Derek puszcza, Jorge pada za plecami przeciwnika, a sędzia ogłasza dyskwalifikację! Popularny ZSJ nadal atakuje przeciwnika serią punchy, a na koniec dokłada Discus Elbow Smash. To uderzenie powala The Truth Seekera na matę, a sędzia próbuje odciągnąć Zacka od wyprowadzania kolejnych ataków. Ten odpycha arbitra, który wytacza się obolały z ringu i kontynuuje stopniowanie swojego przeciwnika z PPV. W końcu jednak Cavazos wstaje i punchem posyła Sabre na matę, który wytacza się ringu i idzie ze wściekłością na twarzy na zaplecze.
  
 
Na titantronie wyświetla się nagranie wykonane po gali Ascension. Hala jest już opustoszała, w szatni panuje półmrok, jedynym źródłem światła jest łuna wydobywająca się przez półotwarte drzwi z napisem "Uszczelka & Butla". Nagle drzwi zostają otwarte z hukiem przez wylatujące z pomieszczenia krzesło.

Zbyszek Uszczelka: Zygmunt ja się ciebie pytam, czy ty nie możesz choć raz się powstrzymać!? Mieliśmy gówniarzy jak na widelcu! Jeden już raz ode mnie obskoczył, a drugi też mi wyglądał na leszcza. Co się z tobą dzieje myślałem, że panujesz nad tym?!

Butla wyraźnie posmutniał po usłyszeniu tych słów po chwili odpowiada lekko zachrypniętym głosem

Zygmunt Butla: Co mam Ci powiedzieć Zbyszku? Nie wszystko jest takie proste jakby mogło się wydawać, ja naprawdę chciałem, ale ktoś...ktoś po prostu położył te butelki pod ringiem, a było to moje ulubiene piwo, oczy miałem jak 5 złoty, a później....no cóż jeden łyk, później drugi, trzeci i tak zatraciłem się w tym wszystkim. Ja myślę, że to oni dali to piwo pod ring,, wiedzieli, że pójdę po nie jak misiu po miód.

Zbyszek Uszczelka: Bardzo przepraszam Zygmunt, ja to rozumiem, ale bardzo przepraszam - gówno mnie to obchodzi. Ale ja jestem człowiek wierzący i praktykujący. Jak byłem ja ci mały,  babcia zabierali mnie do kościółka co niedzielę i tam ksiądz Mieciu mówił tak: "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego". I ja cie kocham Zygmuś. Znaczy się jak brata. Ja ciepły nie jestem. Ale swoją drogą może ten Prenston z tym drugim miętę do siebie czują takie wymuskane chłopaki he he he <kaszel> .. O czym ja to, a no i właśnie dlatego ci opowiem taką przypowieść. Jak byłem kiedyś na robocie, glazure kładłem. Układam ci ja bracie te płytki pod prysznic bo się burżujstwu zachciało bez brodzika. Kto kurwa robi prysznic bez brodzika. No i tak robimy z Ryśkiem, no i milutko jest, przyjemnie, to by coś może lekko przyświętować bo to czwartek był to znaczy mały piątek. No i tak robimy, i ten poziom nam coraz bardziej wychodzi. Powoli kończymy ten spadek, odpalamy prysznic i skończyła się butelka, to lecimy po kolejną, a prysznic zostawiamy co by sprawdzić szczelność. Wracamy, a tu wszystko pływa. I to był ostatni dzień mojej kariery glazurnika. Bo woda to żywioł, a jak taki żywioł podlejesz alkoholem to go jeszcze rozjuszysz. Dlatego tylko piweczka stosuję. Rozumiesz do czego piję? Alkohol może zgubić, jak masz zadanie to je wykonaj, a potem kulturalnie chlej do porzygu.

Butla przez chwilę milczy. Spuszcza wzrok, drapie się po karku, po czym ciężko wzdycha. Widać, że słowa Uszczelki faktycznie do niego trafiły.

Zygmunt Butla: Rozumiem, Zbyszek... znaczy się chyba rozumiem, bo ty czasem brzmisz jak jakaś skomplikowana instrukcja. Ale masz rację. Robota najpierw, chlanie potem. Jak ktoś mi następnym razem podłoży piwo pod ringiem, to nie pójdę jak misiu po miód... tylko jak Butla gotowy spuścić komuś wpierdol.

Z pomieszczenia wypada jeszcze jedna pusta puszka, odbija się od ściany i turla pod nogi kamerzysty. Uszczelka błyskawicznie zatrzaskuje drzwi. Na tabliczce "Uszczelka & Butla" światło przez moment migocze, po czym nagranie urywa się, a titantron gaśnie.

Przenosimy się z powrotem na arenę, gdzie widzimy już Roba Van Dama oraz Nicka Aldisa stojących na rampie. Obaj ubrani są w garnitury, a przed nimi znajdują się mównice z mikrofonami, na których stoją także laptopy.

Rob Van Dam: Panie i Panowie, przyszedł czas na ogłoszenie pierwszych nazwisk wybranych na drodze Draftu do brandów Colosseum oraz Elysium. Jak zapewne Państwo już wiedzą, aktualny LPW Champion Axel Blaze będzie występował na obu show *cheer* i z tego powodu nie został przypisany do żadnego z brandów. Nick, oddaję Ci głos.

Nick Aldis: Cóż, pora więc chyba, by rozpocząć dzisiejszy draft w dość oczywisty sposób. Pierwszym wyborem Elysium jest LPW Eternal Champion Derek Halloway!

Rob Van Dam: Skłamałbym mówiąc, że spodziewałem się z Twojej strony innego wyboru, niż jeden z mistrzów. W związku z tym pozostaje mi jedynie dopełnić formalności. Pierwszym wyborem Colosseum zostaje LPW Valor Champion Jorge Cavazos!

Nick Aldis: Przyznam szczerze, iż chcę mieć pod swoimi skrzydłami najlepszych możliwych zawodników. Dlatego mimo niechęci którą wielu z was darzy tego zawodnika, nie sposób go pominąć. Latynoska krew, Jose Lopez, wędruje na Elysium!

Rob Van Dam: W związku z tym mój drugi wybór także wydaje się oczywisty. Co prawda temu zawodnikowi nie udało się ostatecznie sięgnąć po złoto, jednak z pewnością zdobył serca wielu z was. W związku z tym Kenneth Riddle zostaje członkiem rosteru Colosseum!

Nick Aldis: Skoro mam już w swoim rosterze jednego z uczestników Main Eventu pierwszego w historii Elysium, pora by sięgnąć również po drugiego z nich, który z całą pewnością napisze u nas piękną historię! Edgar Dickinson, witamy na pokładzie!

Rob Van Dam: Mój kolejny wybór być może zaskoczy część z was, ponieważ ta osoba dopiero niedawno pojawiła się w federacji LPW. Drodzy Państwo, do rosteru Colosseum dołącza David Otunga!

Nick Aldis: Być może nie odniósł do tej pory sukcesów, jednak niejednokrotnie zdążył już udowodnić, że należy do ścisłej czołówki i jest bardzo niebezpieczny. Panie i Panowie, moim otatnim wyborem tej rundy zostaje Zack Sabre Jr!

Rob Van Dam: Osoba, którą wybrałem jako czwartą, wielokrotnie udowadniała, że trzeba się z nią liczyć. W związku z tym decyzja o wybraniu właśnie tego zapaśnika była dla mnie jedną z łatwiejszych. Drodzy Państwo, kolejnym członkiem Colosseum zostaje The Big Guy - Ryback!

Ledwo Rob zdążył ogłosić nazwisko Rybacka, a już wybrzmiewa theme song samego zainteresowanego! The Big Guy omija obu General Managerów, spoglądając w stronę RVD, a następnie kieruje się do ringu, gdzie sięga po mikrofon.

Ryback: The Butcherback zostaje w tym lepszym brandzie! (Lekki cheer miesza się ze zdecydowanym buczeniem ze strony publiczności.) Pamiętacie co przed oficjalnym startem federacji powiedziałem w wywiadzie? Że przychodzę tutaj dla dwóch powodów. Jednym z nich jest zdobycie pasa mistrzowskiego, drugim skopanie dupy Kennetha Rippla. To pierwsze niestety mi się nie udało, widzieliście ile przyjąłem, każdy skupił się na tym najlepszym, największym i najsilniejszym zawodniku. Ale jedno wam powiem - trzeba być taką pizdą jak Kenneth Riddle, żeby przegrać z Axelem Blaze'm w ostatniej dwójce, który idealnie odwzorowuje jedno znane słowo - przehypowany! (Ogromne buczenie.) Co ryczycie jak byk rozpłodowy na widok jałówki, mam rację, ale właściwie czego ja się spodziewam po widowni w Chicago, gdzie bożyszczem jest następny przehype (Jeszcze większe buczenie.) Nie chcę jednak skupiać uwagi na was, bo znaczycie dla mnie tyle, co wyroby w mojej rzeźni - ja waszą wartość mierzę przez wagę mięsa. Przemawiam tutaj jako numer jeden, jako superstar, jako człowiek, który zdejmie wam klapki z oczu. Tron jest jeden, i kandydat też jest jeden, a Kenneth Riddle może aspirować do bycia pretendentem do tego tronu, ale tym razem nie gram w niczyją grę. Tym razem to ja ustalam zasady tej gry. Colosseum ma jednego króla, i obiecuję wam - ja, The Butcherback - Kenneth Riddle nie zazna tutaj spokoju. Została mi tutaj ostatnia misja - rozbicie tych waszych marzeń, że Kenny jest lepszy ode mnie. Powiem wam jedno... Kenny, nie jest nawet najlepszym Kennym jaki walczy obecnie w wrestlingu.... Mało tego... nie jest nawet najlepszym Riddlem, który walczy w wrestlingu, pozdro Matt.... Szykuj się Rid, kiedyś przyprowadziłem dmuchaną lalkę, która wyglądała dokładnie jak Ty. Od dziś uczynię Cię taką karykaturą, że tamtej lalce byłoby wstyd być podobną do Riddla... Czas zacząć polowanie, a tasaki są ostre jak nigdy dotąd.... FEED...ME.. RID!

PODOBNO DO DOLNICKA DZWONIŁ JAMES CAMERON, ALE TEN NIE ODEBRAŁ

[Obrazek: q97F6Zk.png]
Triple Threat Match
Mateusz MW vs Jeff Brown vs Dick A'Very Big
  
Końcówka walki. MateuszMW stoi przy linach, trzymając się za szczękę po wcześniejszym zderzeniu z narożnikiem, a po drugiej stronie ringu Jeff Brown i Dick A’Very Big patrzą po sobie, jakby właśnie odkryli genialny plan. Obaj ruszają na zawodnika z Krakowa jednocześnie. Jeff pierwszy trafia Punchem, Dick dokłada Slap, po którym sam wygląda na zaskoczonego, że w ogóle trafił. The Big MW cofa się o krok, ale zaraz odpowiada potężnym Forearmem dla Browna! Fake gangster pada na matę, a holenderski stand-uper momentalnie próbuje Roll-Upu na Mateuszu! 1... nie! Mateusz wykopuje go z taką siłą, że Dick aż przeturlał się pod liny. Jeff Brown próbuje wykorzystać sytuację i zachodzi Mateusza od tyłu. Schoolboy Pin! 1... 2... nie! The Big MW odkopuje, a Brown od razu zaczyna tłumaczyć sędziemu, że to na pewno było trzy. Nie zauważa, że Mateusz już wstaje. Krakowiak łapie Jeffa za kark i posyła go Irish Whipem w narożnik. Corner Splash! Brown aż siada po tej akcji, a Mateusz dorzuca jeszcze kilka Stompów. Dick w tym czasie wraca do ringu z miną człowieka, który chciałby być gdzieś indziej. Próbuje zajść Mateusza od tyłu i wykonać Small Package, ale The Big MW blokuje akcję, łapie go pod ramiona i wykonuje Powerslam! Pin! 1... 2... Brown przerywa przypięcie Elbow Dropem! Jeff wygląda, jakby właśnie uratował własne życie, więc od razu zaczyna się nakręcać. Trafia Mateusza Kickiem w brzuch, potem próbuje Running Knee Strike, ale Mateusz schyla się pod atakiem. Brown wpada prosto na Dicka, który właśnie wstał przy linach! Obaj zawodnicy zderzają się głowami i padają na matę. Mateusz przez moment patrzy na nich z niedowierzaniem, po czym wychodzi z ringu. Polish Fucker odciąga materiał i wyciąga spod ringu stalowe krzesło. Publiczność od razu reaguje głośniej, a Jeff Brown próbuje cofać się na kolanach, pokazując, że on wcale nie chce być gangsterem aż tak bardzo. Dick podnosi ręce, jakby chciał powiedzieć jakąś puentę, ale Mateusz nie czeka na występ. Chairshot w plecy Dicka! Holender pada na matę i wytacza się pod liny. Jeff próbuje wykorzystać moment i wykonuje Eye Poke! Mateusz na chwilę odchodzi, łapiąc się za twarz. Brown wyrzuca krzesło z rąk rywala i próbuje kolejnego Roll-Upu 1... 2... NIE! Kickout! Brown nie wierzy. Wstaje i rusza z Clotheslinem, ale Mateusz unika. MW Kick! trafia Browna prosto w szczękę! Jeff pada jak odcięty, ale zanim Mateusz przejdzie do pinu, Dick wraca do ringu i próbuje Schoolboy Pinu na The Big MW! 1... 2... nie! Mateusz odkopuje i od razu wstaje wściekły. Dick cofa się, pokazując sędziemu, że to był tylko żart. The Big MW nie jest fanem stand-upu. Gut Kick! Powerbomb! Dick aż odbija się od maty i wypada z ringu pod dolną liną. Mateusz zostaje sam z Jeffem Brownem. Sięga po buteleczkę z oliwką dziecięcą, polewa nią łysą głowę i powoli odwraca się w stronę fake gangstera z Newark. Brown ledwo wstaje, nie wie jeszcze, gdzie jest. Mateusz rusza. Łysy Punch! Connected! Jeff zostaje wbity w matę . The Big MW pinuje rywala, a Dick próbuje jeszcze wślizgnąć się do ringu, ale jest za daleko. 1... 2... 3! MateuszMW odnosi historyczne zwycięstwo w LPW.

Renee Paquette wchodzi do ringu chwilę po zakończeniu pojedynku. Mateusz MW wciąż ciężko oddycha po walce, ale na jego twarzy widać satysfakcję po pierwszym zwycięstwie w LPW. Jego głowa nasmarowana oliwką wręcz błyszczy w blasku świateł..

Renee Paquette: Mateusz, to jest moment, na który czekałeś od początku swojej drogi w LPW. Twoje pierwsze zwycięstwo w tej federacji  i to nie w zwykłej walce jeden na jednego, ale w Triple Threat Matchu, gdzie musiałeś pokonać aż dwóch rywali. Po wszystkich wcześniejszych niepowodzeniach, co ta wygrana mówi dziś o Mateuszu MW?

MateuszMW: Cześć Renee, witam wszystkich zgromadzonych na arenie i przed odbiornikami! Mamy to kurde!!!! W końcu wygrałem! Zrobiłem to czego nie udało mi się dokonać w poprzednich tygodniach. NA MOIM KONCIE POJAWIŁA SIĘ CYFERKA NR.1, Pierwsza wygrana, numer jeden w rankingu najlepszych fighterów federacji, czy można chcieć czegoś więcej? Powiedz mi Renee, z kim powinienem zawalczyć w kolejnym tygodniu? Kto jest godzien, aby zmierzyć się z Krakowskim bohaterem?...... Dobra lepiej zamilcz bo zanim cokolwiek powiesz, to uschnę z pragnienia. Zdradzę Ci pewien sekret, więc słuchaj uważnie. Nie tak dawno odbyłem bardzo interesującą rozmowę z moim serdecznym kolegą Derkiem Hallowayem, który uświadomił mnie, jak wygląda ten WASZ wyimaginowany świat, do którego muszę się przystosować, aby osiągnąć sukces.

Po tych słowach Mateusz bierze oliwkę do ręki i smaruje swoją spoconą łysinę

MateuszMW: Derek uświadomił mnie, że świat jego tak pojebany i rządzą nim dziwne siły. Dzięki niemu poczułem, że oliwa to nie wszystko, aby odnieść sukces i pierwsze zwycięstwo w federacji. Wprowadziłem kilka dobrych korekt, zaproponowałem mu stworzenie drużyny, więc zobaczymy co przyniesie przyszłość, ale zapowiada się niesamowicie………. To co kończymy? Suszy mnie, więc trzeba napoić konika nim umrze z pragnienia. Wracam do chłopaków, bo przygotowali dla mnie zajebisty poczęstunek, wódeczka zmrożona, ogórek kiszony i paluszku. JOŁ, NARA!

Po tych słowach MateuszMW błyskawicznie ulatnia się z ringu zostawiajac zdezorientowaną Renee


Kamera przenosi nas do restauracji Alinea, znajdującej się na niedaleko starego miasta w Chicago. Już na pierwszy rzut oka widzimy, że wystrój wygląda nowocześnie, a sama restauracja jest nastawiona raczej na kilku ekskluzywnych klientów niż wielu mniej zamożnych. Cała sala jest utrzymana w pomieszaniu białego i szarego koloru. Na środku na ścianie widzimy namalowanego człowieka, który przypomina dzieło jakiegoś artysty. W tle gra cały czas przyjemna muzyka skrzypcowa będąca na tyle cicho, żeby nie przeszkadzać w rozmowie. Widzimy również, że przy jednym ze stolików siedzą ubrani w garnitury Preston Steele i Miguel Escobar, a przed nimi na stole stoi po porcji “Hot Potato, Cold Potato”.

Preston Steele: Miałeś rację, Miguel. Wystarczyło połączyć siły, a już od razu pokazaliśmy tym życiowym nieudacznikom gdzie jest ich miejsce. Skoro nasza współpraca już na starcie przynosi takie profity to co będzie dalej?

Miguel Escobar: Powinno być tylko lepiej czyż nie?

Po tych słowach Divine lekko zmarkotniał.

Miguel Escobar: Dzisiaj możemy świętować, ale pamiętaj, że to była tylko dwójka osób, których nie powinno być w tej federacji. Pytanie, jak będzie przy większym wyzwaniu? Myślisz, że nasza współpraca ma rację bytu na dłuższą metę?

Preston Steele: Myślę, że zrobiliśmy dopiero pierwszy krok w drodze do nasze sukcesu. Skoro coś na razie się układa mimo, że nie było nam od samego początku po drodze to chyba nie ma co na siłę szukać dziury w całym. W końcu ludzie z elity tak jak my powinni trzymać się razem.

Miguel Escobar: Dobrze powiedziane. Czas zatem postawić kolejne kroki. W drodze do sukcesu, jak i w naszej współpracy. Musimy być pewni, że możemy polegać na tej drugiej osobie. Przyznam szczerze, że na ten moment nie mam tej pewności, za to mam pewne wątpliwości.

Preston Steele: Zawsze trzeba podjąć jakieś ryzyko, żeby zwiększyć zyski. Siedząc w jednym miejscu i niczym nie ryzykując do niczego się nie dojdzie jak ten Uszczelka i Butla, którzy jak na razie kręcą się w miejscu. Ja też nie byłem na początku pewien co do naszej współpracy, a teraz już wiem, że zmierzamy w właściwym kierunku.

Miguel trochę lekceważącym wzrokiem spojrzał na Prestona.

Miguel Escobar: Cieszy mnie twoja pewność…TOAST!

Panowie biorą łyk drogiego szampana, a nagranie się kończy.


Kamera przenosi nas do gabinetu psychiatry, którą jest Dr. Jennifer Kennedy (tak jest napisane na pasku) Widzimy, że naprzeciwko niej siedzi Jay DiMateo, nowy nabytek LPW. (to też jest napisane na pasku)

Jay DiMateo: *wzdycha znudzony* Naprawdę, muszę tu siedzieć? Powinienem teraz bić się z jakimiś naoliwonymi egocentrykami, a nie słuchać tu jakiejś starej baby, która zaraz mi wmówi, że mam problem, a za ten problem odpowiada niekochająca mnie mamusia czy tatuś. Więc dla twojej informacji, mam to w dupie. To czy mnie kochają, czy mnie kochali i co ty na ten temat uważasz. W dupie, rozumiesz? *ostentacyjnie wstaje i wskazuje na swój zadek, po czym siada, zakładając nogę na nogę*

Dr Jennifer Kennedy: Rozumiem. Chciałbym żebyś ty też zrozumiał, że żadne twoje uwagi nie wyprowadzą mnie z równowagi. Ja Ci nie kazałam tu przychodzić, nikt Cię nie przywiązał do tego krzesła, więc możesz w każdej chwili wyjść, pamiętaj jednak *Jay jej przerywa, uderzając otwartą reką w stół, Dr Jennifer lekko się wystraszyła*

Jay DiMateo: Posłuchaj mnie stara ruro...*oblizuje wargę* Nie będziemy w ten sposób rozmawiać. *uśmiecha się, trochę creepy* Dobrze wiesz, że jestem tutaj, bo muszę tu być, więc może zróbmy w ten sposób, że dam Ci hajs, a ty powiesz mojemu ojczulkowi, że tu byłem, okej? Wy lekarze, lubicie przecież dostawać pod stołem, nie? No chyba, że wolisz, żebym rozpiął rozporek, a ty zejdziesz pod stół, co? *znowu się uśmiecha* A może...

Dr Jennifer Kennedy: A może co? Myślisz, że jesteś pierwszym, który tak do mnie mówi? Myślisz, że to mnie przerazi, albo wyjdę stąd zapłakana? Uwierz mi, Jay...

Jay DiMateo: Sram Ci na pysk. *znudzony unosi jedną brew i ziewa*

Dr Jennifer Kennedy: Posłuchaj mnie...*znowu jej przerywa*

Jay DiMateo: Nie posłucham Cię. Nie dotarło? To bardzo mi przykro, ale już nie dotrze. Jak to mówią, głupi mądrego nie zrozumie, więc nie warto się produkować. Znasz takie powiedzenie, szajbusko? *nie czekając na jej odpowiedź, wstaje z krzesła* Bez znaczenia, ja spierdalam, a ty możesz sobie teraz analizować popierdoleńców, którzy będą narzekali na to, że 10 lat temu dostali kablem od żelazka. NARA. *Jay wychodzi trzaskając drzwiami, a obraz z kamery urywa się*


[Obrazek: 3UM0V63.png]
Singles Match
Elias Shadow vs Allan Hill

Wracamy do ringu po reklamach, idealnie w czas by zobaczyć Eliasa lecącego przez całą przekątną ringu! Hill nie spowalnia, tylko od razu podchodzi do gówniarza, chwyta go w Bearhug i wyrzuca za siebie potężnym Belly to Belly Overhead Suplexem! Próba pinu. 1...2.. Kick out! The Unstable niepocieszony ustawia się w narożniku, czekając aż Shadow wstanie. Gdy to się dzieje, następuje Spear... A jednak nie, Lone Wolf w ostatniej chwili przeskakuje nad lecącym przeciwnikiem, który wbija się barkiem w narożnik. I mamy od razu Roll Up! 1...2... Kick out! Alan odbija i wściekły podrywa się z maty. Przerażony Elias zaczyna się cofać, Hill próbuje go złapać, ten jednak przytomnie unika i nagle znajduje się za plecami oponenta... Skibidi Kick! Pin! 1...2... Kick Out! Elias uderza pięścią w matę, spogląda jednak na narożnik i widać, że ma w głowie pomysł. Wdrapuje się na niego dość ślamazarnie... I niestety to go gubi, ponieważ były zawodnik MMA doskakuje do niego z Forearmem który ogłusza młodego zawodnika... Ojjj, to nie wygląda dla niego dobrze, bowiem Hill obraca go, sam wchodzi na drugą linę i wykonuje German Suplex z narożnika! Nawet nie próbuje pinować, tylko podnosi Eliasa, zostawia go na środku ringu, sam odbija się od lin... Blackout! To musi być koniec! 1...2...3... Tak jest, w Alan Hill wygrywa w bardzo przekonującym stylu!

Mimo, że Allan Hill odniósł już zwycięstwo, najwyraźniej ciągle mu mało. Po chwili świętowania powraca on do leżącego na macie rywala, przystępując do Ground & Pound! Lawina ciosów ląduje na twarzy Eliasa, który próbuje nieporadnie się bronić. Brytyjski zawodnik jest jednak bardzo agresywny i już po chwili widzimy pierwsze ślady krwi na twarzy Eliasa! Allan nie przerywa jednak, po chwili pięści ustępują łokciom, a Shadow praktycznie przestaje się ruszać! Brutalny atak Hilla na Eliasa zostaje przerwany dopiero wtedy, gdy do ringu wbiegają RVD, David Otunga, a także grupa ochrony. Jako pierwszy interweniuje Otunga, ale zostaje szybko odepchnięty przez ochroniarzy, którzy przechwytują Allana.

Rob Van Dam: Allan! Wystarczy!

RVD czeka aż ochrona spacyfikuje Allana

Rob Van Dam: Wiesz, Allan... ten pojedynek nie wydarzył się przypadkiem. Elias nie został twoim rywalem przez pomyłkę. Tak samo jak nieprzypadkowo David Otunga odpowiedział na wyzwanie Dana Dowsona podczas PPV. To wszystko wydarzyło się po coś. Chciałem zobaczyć jedną rzecz. Chciałem zobaczyć, czy jesteś jeszcze zawodnikiem, który potrafi wejść do ringu, zrobić swoje i odejść, czy zawodnikiem, który chce tylko sprawiać problem dla samego faktu sprawiania problemu. I właśnie dałeś mi odpowiedź. Nie kontrolujesz się. Nie szukasz zwycięstw. Nie szukasz rywalizacji. Zachowujesz się jak zwierzę spuszczone z łańcucha, które atakuje wszystko co się rusza, ale czas powiedzieć dość.

RVD robi krótką pauzę

Rob Van Dam: Od dzisiaj David Otunga zostaje oficjalnym prawnikiem LPW. A jego pierwsza sprawa będzie dotyczyć właśnie ciebie. Przez ostatnie tygodnie przekroczyłeś więcej granic, niż mogłoby Ci się wydawać. Groźby. Napaści. Niszczenie mienia. Ataki na ludzi, którzy nie byli w stanie się bronić. To nie jest już kwestia kary za jeden wybryk. To jest sprawa całej federacji. Dlatego za tydzień na Colosseum odbędzie się twój proces. Oskarżycielem będzie człowiek, którego skrzywdziłeś kilka tygodni temu, będzie do Salvador! Jego adwokatem będzie David Otunga. A sędzią tego procesu zostanę ja. Do tego czasu nie chcę cię widzieć przy ringu, na zapleczu ani w pobliżu żadnego zawodnika LPW. Bo jeśli jeszcze raz spróbujesz zrobić coś po swojemu, nie będziesz potrzebował procesu. Będziesz potrzebował nowego miejsca pracy.


DOLI CHCIAŁ TU REKLAMĘ, ALE NIECH SPIERDALA


Po przerwie reklamowej widzimy, że Rob Van Dam znów zajął miejsce przy mównicy, zaś przy drugiej stoi także General Manager Elysium, Nick Aldis.

Rob Van Dam: Drodzy Państwo, jak powszechnie wiadomo, dobrego szefa poznaje się po tym, jak potrafi zareagować na istniejące problemy. W związku z tym wybór ten jest dla mnie oczywisty. Allan Hill pozostanie na Colosseum...przynajmniej do najbliższej edycji.

Nick Aldis: Cóż, w takim razie ja wybiorę zawodnika równie problematycznego, równie skorego do porywczych i umówmy się - nie do końca legalnych czynów. Panie i Panowie, na Elysium trafia Mike F'N Brutal!

Rob Van Dam: Bez zbędnego przedłużania - do rosteru Colosseum dołączy również Miguel Escobar!

Nick Aldis: Uwielbiam kuchnię francuską, a samą Francję odwiedzam tak często jak tylko mogę. Dlatego też bardzo chętnie powitam Lorda Sebastiena de Montclair w szeregach rosteru Elysium!

Rob Van Dam: Czas na szczęśliwą siódemkę, którą w brandzie Colosseum zostaje nie kto inny, jak Preston Steele!

Nick Aldis: A skoro o gotowaniu już wspomniałem - następnym wyborem Elyisum jest Rob McŁowicz!

Rob Van Dam: Zastanawiałem się chwilę nad kolejnym wyborem. W końcu jednak doszedłem do wniosku, że Colosseum potrzebuje kogoś nietuzinkowego, rzekłbym wręcz, że niemożliwego do podrobienia. Przed państwem wybór numer 8, a jest to duet Zbyszek Uszczelka i Zygmunt Butla!

Nick Aldis: Cóż, skoro o duetach mowa... Być może nie są oni aktualnie w najlepszych relacjach, jednak nie sposób pominąć ich przeszłość, którą myślę, iż każdy fan LPW już zna. Panie i Panowie, członkami rosteru Elysium zostają Jean-Pierre Dolnick oraz Maxwell Ransom! W jakiej formie - to się jeszcze okaże.


Widzimy obraz z kamery, która podąża za Zackiem Sabre Jr. Brytyjczyk zdenerwowany zauważa na swoim radarze Dereka Halloway'a, ZSJ długo się nie zastanawiajac podchodzi do mistrza Eternal

Zack Sabre Jr.: Ej ty, foliarz. Spróbuję ci to wytłumaczyć tak, żebyś zrozumiał. To złoto, które masz przy sobie, jest moje. Okradłeś mnie z niego, to że nie jestem mistrzem to jeden wielki spisek przeciwko mnie. Jestem lepszy od Ciebie, to wiem na pewno. Gdyby nie to, że kazali mi wchodzić na jakieś drabiny, zamiast docenić mój kunszt ringowy i dać mi poskładać Was wszystkich w kwadratowym pierściu... <Zack pauzuje na moment swoją wypowiedź i zaciska pięści, wyraźnie wściekły> powinienem być tym miestrzem! Jesteś tylko przechowalnią, do czasu aż zdejmę to z Ciebie. Spójrz Ty w ogóle na siebie! Jak ty wyglądasz? Nie prezentujesz się jak mistrz, nie masz umiejętności mistrza. Z Tobą u steru, jako jedną z głównych twarzy, ta federacja jest skazana na porażkę. Dlaczego nikt tego nie widzi do cholery? Równie dobrze mógłbym już powinienem się z Tobą rozprawić i zrobić wszystkim przysługę.

Teraz za plecami Zacka pojawia się Jor