Legion Pro Wrestling
Legion Pro Wrestling E-Fed Tygodniówki LPW Colosseum #5 - Chicago, Illinois - 11.07.2026

LPW Colosseum #5 - Chicago, Illinois - 11.07.2026

LPW Colosseum #5 - Chicago, Illinois - 11.07.2026

Strony (2): 1 2 Dalej
11.07.2026, 18:08
#1
[Obrazek: TKUZ69y.png]


Na hali wybrzmiewa dobrze znana muzyka, a na titantronie wyświetlają się kolejno zawodnicy rosteru LPW. Po chwili widzimy złoto-czerwoną grę świateł, która ma za zadanie podkreślić wagę tego, co za chwilę nas czeka. Przy refrenie utworu na rampie widzimy mały pokaz pirotechniczny, a następnie kamera przenosi nas do stolika komentatorskiego.

Michael Cole:  Na stanowisku komentatorskim witają państwa Michael Cole

Tomasz Hajto: Oraz wybitny reprezentant Polski i wspaniały komentator, Tomasz Hajto

Michael Cole: Witamy państwa z miasta Chicago, dziś naszym specjalnym gościem ponownie miał być CM Punk, jednak w związku ze zdobytym pasem mistrzowskim w swojej federacji nie miał on czasu do nas dołączyć. Tak czy siak, jesteśmy tutaj aby skomentować pierwszą galę po PPV

Tomasz Hajto: Karta zapowiada się intrygująco, słyszałem sporo komentarzy, że jest to słaba kar....

Nagle na arenie rozbrzmiewa "ZZ Top - I gotsta get paid", brutalnie przerywając komentatorom. Na rampie natychmiast pojawia się Axel Blaze z pasem na ramieniu. Tym razem nie ma okularów, nie ma palenia papierosów, nie ma nawet piąteczek z fanami. Publiczność wita go cheerem, ale Mr. Forever wyjątkowo zdaje się nie zwracać na to uwagi. Jest skupiony, wściekły i szybkim krokiem zmierza do ringu. W ręce ma mikrofon i już na rampie robi z niego użytek.

Axel Blaze: Wyłączcie muzykę, wyłączcie to! *theme song cichnie* Na dzisiaj miałem zupełnie inne plany, a pewien hiszpański narcyz postanowił wszystko zmienić. Nie będzie celebracji, nie będzie oblewania tytułu, nie będzie wspólnego śpiewania. Dzisiaj przychodzę po Jose Lopeza - dawać mi go tu!

Zawodnik wchodzi do ringu i ustawia się na środku, fani milczą, a on kontynuuje.

Axel Blaze: To wszystko nie tak... wiecie o czym marzyłem przez całe swoje życie? Nie o tym. *Blaze podnosi pas z ramienia i unosi go wysoko, po chwili odkłada go na bark* O tym! *Blaze wskazuje na publiczność, cheer* O chwili, kiedy tysiące ludzi będzie ze mną świętować. O chwili, w której tysiące gardeł śpiewa razem ze mną. O chwili, która zostanie z nami do końca życia. JOSE LOPEZ! *heat*  Nie ukradłeś mi mistrzostwa. Nie ukradłeś mi zwycięstwa. Ukradłeś moje marzenie. Więc skoro miałeś jaja, żeby zaatakować mnie w niedzielę to pokaż je też teraz i przywlecz swoje dupsko do ringu. Gwarantuję, za współpracę wyrok będzie łagodniejszy. Zrujnowałeś najpiękniejszy moment w moim życiu i teraz będziesz mi go oddawał kawałek po kawałku. W bardzo bolesny sposób. *Blaze bierze głęboki oddech* Bardzo długo myślałem o tym, co się wydarzyło. W nocy nie mogłem spać, ta jedna myśl nie dawała mi spokoju - dlaczego? I wydaje mi się, że już znam odpowiedź. Zazdrość. Dokładnie tak. Jose Lopez był zazdrosny. Ale nie o pas, nie o bycie w centrum uwagi, nawet nie o wasze oklaski. Jose Lopez był zazdrosny, ponieważ widząc mnie z pasem zobaczył samego siebie. Dawno, dawno temu był taki sam i zdał sobie sprawę, że to już nigdy nie wróci. I o to poczuł się zazdrosny. Dlatego nie mógł spojrzeć mi w oczy. Dlatego zaatakował z zaskoczenia. Dlatego poczekał, aż emocje osiągną swój szczyt. Wszystkiego mogłem się spodziewać, ale nie tego. W niedzielę dałem z siebie wszystko. Po walce czułem się jakbym był przeżuty, wypluty i przydeptany, ale mimo wszystko to była najszczęśliwsza chwila w moim życiu. Właśnie zapisałem swoje imię w historii, a wasza reakcja była po prostu cudowna. Bardzo ciężko na to pracowałem. Kiedy wziąłem to cudo w swoje ręce *Blaze poklepał pas* słysząc jak bardzo Was to cieszy... to było słodsze niż kradziony miód. W głowie już grało mi "We are the Champions"... trwało to dosłownie tylko chwilę, zanim zostało mi brutalnie skradzione. Gwarantuję, że nie zapomnę tego do końca. *Blaze bierze głęboki oddech* Ale już koniec uprzejmości, czas przejść do konkretów! LOPEZ! Miałeś wystarczająco dużo czasu, aby się tu pokazać. Teraz nagle nie chcesz przerywać? A może dotarło do Ciebie w jakiej dupie się znalazłeś? Teraz już za późno. Jak góra nie przychodzi do Mahometa, to Mahomet musi przyjść do góry. Zaczynamy polowanie! *cheer* I masz pecha, chłopie, polować umiałem zanim nauczyłem się chodzić. To Twój koniec, rozumiesz?! Znajdę Ci i pokażę na czym polega "Symphony of Destruction"! Nie ma szans, że...

W tym momencie na arenie rozbrzmiewa "God Save The King" co oznacza iż na arenie pojawia się Nick Aldis! Mistrz LPW wyraźnie nie jest z tego zadowolony, widać to po jego minie. Generalny Manager Elysium wychodzi na rampę z mikrofonem w dłoni i powoli zmierza do ringu, również robiąc z niego użytek po drodze.

Nick Aldis: Spokojnie Axel... Wiem, że na pewno targają Tobą silne emocje, doskonale to rozumiem, sam byłem kiedyś w podobnej sytuacji. Zdaję sobie sprawę, iż to co zrobił Jose nie jest fair. W żadnym wypadku. Jednak *W tym momencie Nick przechodzi pomiędzy linami* życie nie zawsze jest sprawiedliwe, nie wszyscy są uczciwi. Ty jednak jako nasz PIERWSZY LPW World Champion musisz świecić przykła...

Axel Blaze: Oh, przestań, Nick. Według Ciebie powinienem udawać, że pada kiedy plują mi w twarz?! Taki chcesz dawać przykład?! Niedoczekanie! Jako PIERWSZY LPW World Champion w historii pokażę, że o honor trzeba walczyć. I Wam też powinno na tym zależeć, bo chyba nie chcecie mieć płatka śniego jako swojego mistrza, prawda? Więc lepiej nie wchodźcie mi w drogę, kiedy...

Nick Aldis: Zanim powiesz kolejne słowa lepiej weź pod uwagę do kogo mówisz. To, że Roba tu nie ma, ponieważ jest w tej chwili zajęty dopinaniem ostatnich szczegółów draftu, nie oznacza że możesz mi okazywać brak szacunku. *Nick daje chwilę Blaze'owi* Nie tylko jestem jednym z Twoich przełożonych, jestem również osobą, z którą nie chcesz mieć zatargów. Tym bardziej... Że przychodzę z informacjami, które powinny Cię ucieszyć.

Axel Blaze: Mocne słowa. Przemyśl je dobrze. Bo jeśli to nie będzie zapowiedź Lopeza tu i teraz, to jednak masz gówniane wieści.

Aldis uśmiecha się dość sztywno i kiwa głową.

Nick Aldis: Więc jednak muszę Cię częściowo rozczarować, ponieważ informacje które właśnie zamierzam przekazać dotyczą pierwszej gali Elysium. I jest to ogłoszenie nie tylko dla Ciebie, ale również wszystkich tu zebranych fanów. *Aldis odchrząkuje* Otóż Main Eventem pierwszego w historii Elysium będzie starcie o miano pretendenta do LPW World Championship! *głośny cheer* A w walce zmierzą się Edgar Dickinson oraz Jose Lopez! *cheer, jednak widać iż Blaze nie jest pocieszony i usatysfakcjonowany* A Ty... *spogląda na Axela* Z tego co wiem, to masz dzisiaj walkę. Więc lepiej skup się na przygotowaniu do niej.

Aldis odsuwa się, robiąc miejsce dla mistrza, wskazując mu drogę na zaplecze. Ten wciąż targany emocjami mierzy Generalnego Managera Elysium długim spojrzeniem, jednak w końcu prycha, odrzuca mikrofon i schodzi na zaplecze.

JUŻ PIERWSZE REKLAMY BO ZARZĄD MUSI MIEĆ CO JEŚĆ

[Obrazek: lpZRzlu.png]
Non-Title Singles Match
Jorge Cavazos vs Derek Halloway

Wracamy do pojedynku, gdzie Jorge biegnie w stronę stojącego przy linach Dereka. Halloway orientuje się w sytuacji, i naciąga trzecią linę, przez co Cavazos przelatuje nad nią, jednak udaje mu się wylądować na apronir, The Truth Seeker wstaje i podchodzi do Fiesta Mastera, który od razu atakuje przeciwnika poprzez łokieć na głowę. The Red Pill One odchodzi od oponenta trzymając się za głowę, a Bonę Breaker czym prędzej wchodzi do ringu. Przeciwnik odwraca się do niego, a Jorge atakuje go jeszcze poprzez Big Boot. Derek zamroczony odwraca się od oponenta, a ten  dokłada jeszcze Angle Slam. Próba pinu, 1… 2…. Nie, Kickout. Cavazos nie poddaje się i podnosi przeciwnika za głowę. Odbija się od lin i mamy Clothesline from Tijuana! Jednak nie, Halloway pochyla się pod ręką rywala. Fiesta Master z impetem odbija się od przeciwległych lin, dobiega do przeciwnika, a The Truth Seeker chwyta przeciwnika i wyprowadza Sidewalk Slam. The Redpill One nie poprzestaje na tym, wstaje i na wciąż leżącym przeciwniku dokłada jeszcze Senton. Teraz próba pinu, 1… 2… nie, Kickout. To za mało dla mistrza Valor. Mistrz Eternal ponownie podnosi przeciwnika i Irish Whipem wysyła przeciwnika w narożnik. Jednak nie, po prostu przyciąga go do siebie i mamy Short-arm Clothesline. Jednak nie, tym razem to Jorge uchyla się pod przedramieniem przeciwnika, przechodzi za jego plecy, ciągle trzymając go za rękę i mamy German Suplex. Piękna kontra, po której Halloway pada na matę trzymając się za kark. Cavazos zachęca publiczność do większego zaangażowania, na co reagują wrzawą. Bonę Breaker podnosi przeciwnika za rękę, a The Truth Seeker wyprowadza na nim Gut Kick. The Ref Pill One wysyła Irish Whipem przeciwnika na liny, jednak kontra i to Fiesta Master posyła oponenta, ten odbija się od lin i mamy No More Tequila! Ależ teraz pokazuje Jorge pokazuje siłę i od razu przypięcie. 1… 2…. 3?! Nie, Kickout! Derek się nie poddaje. Mistrz Valor podnosi przeciwnika do stójki i Irish Whipem kieruje go do narożnika. Cavazos bierze krótki rozpęd, po którym wpada w pusty narożnik. Halloway uciekł w porę na bok. Teraz zaczyna atak kopnięciami na brzuch przeciwnika, w końcu dokłada Gut Kick, wyniesienie pod Powerbomb i mamy Corner Powerbomb! Ależ mocna akcja, po której Jorge trzymając się górnej liny nie pada na matę, ale drugą ręką trzyma się za obolałe plecy.  W tym momencie The Truth Seeker łapie przeciwnika w popularnego miśka, odchodzi w tył kilka kroków od narożnika i mamy Overhead Belly-to-belly Suplex! Po tym próba pinu, 1… 2… 3?! Nie, Kickout! Halloway wstaje i pokazuje całemu światu, że żarty się skończyły i zaraz nadejdzie koniec tej walki. Teraz oczekuje, aż jego oponent wstanie i mamy wyniesienie pod Gorilla Press! Szykuje się Awakeing! Czy się uda?! Nie, w ostatniej chwili do ringu wpada rozwścieczony Zack Sabre Jr. i atakuje Halloway’a serią punchy na głowę. Derek puszcza, Jorge pada za plecami przeciwnika, a sędzia ogłasza dyskwalifikację! Popularny ZSJ nadal atakuje przeciwnika serią punchy, a na koniec dokłada Discus Elbow Smash. To uderzenie powala The Truth Seekera na matę, a sędzia próbuje odciągnąć Zacka od wyprowadzania kolejnych ataków. Ten odpycha arbitra, który wytacza się obolały z ringu i kontynuuje stopniowanie swojego przeciwnika z PPV. W końcu jednak Cavazos wstaje i punchem posyła Sabre na matę, który wytacza się ringu i idzie ze wściekłością na twarzy na zaplecze.
  
 
Na titantronie wyświetla się nagranie wykonane po gali Ascension. Hala jest już opustoszała, w szatni panuje półmrok, jedynym źródłem światła jest łuna wydobywająca się przez półotwarte drzwi z napisem "Uszczelka & Butla". Nagle drzwi zostają otwarte z hukiem przez wylatujące z pomieszczenia krzesło.

Zbyszek Uszczelka: Zygmunt ja się ciebie pytam, czy ty nie możesz choć raz się powstrzymać!? Mieliśmy gówniarzy jak na widelcu! Jeden już raz ode mnie obskoczył, a drugi też mi wyglądał na leszcza. Co się z tobą dzieje myślałem, że panujesz nad tym?!

Butla wyraźnie posmutniał po usłyszeniu tych słów po chwili odpowiada lekko zachrypniętym głosem

Zygmunt Butla: Co mam Ci powiedzieć Zbyszku? Nie wszystko jest takie proste jakby mogło się wydawać, ja naprawdę chciałem, ale ktoś...ktoś po prostu położył te butelki pod ringiem, a było to moje ulubiene piwo, oczy miałem jak 5 złoty, a później....no cóż jeden łyk, później drugi, trzeci i tak zatraciłem się w tym wszystkim. Ja myślę, że to oni dali to piwo pod ring,, wiedzieli, że pójdę po nie jak misiu po miód.

Zbyszek Uszczelka: Bardzo przepraszam Zygmunt, ja to rozumiem, ale bardzo przepraszam - gówno mnie to obchodzi. Ale ja jestem człowiek wierzący i praktykujący. Jak byłem ja ci mały,  babcia zabierali mnie do kościółka co niedzielę i tam ksiądz Mieciu mówił tak: "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego". I ja cie kocham Zygmuś. Znaczy się jak brata. Ja ciepły nie jestem. Ale swoją drogą może ten Prenston z tym drugim miętę do siebie czują takie wymuskane chłopaki he he he <kaszel> .. O czym ja to, a no i właśnie dlatego ci opowiem taką przypowieść. Jak byłem kiedyś na robocie, glazure kładłem. Układam ci ja bracie te płytki pod prysznic bo się burżujstwu zachciało bez brodzika. Kto kurwa robi prysznic bez brodzika. No i tak robimy z Ryśkiem, no i milutko jest, przyjemnie, to by coś może lekko przyświętować bo to czwartek był to znaczy mały piątek. No i tak robimy, i ten poziom nam coraz bardziej wychodzi. Powoli kończymy ten spadek, odpalamy prysznic i skończyła się butelka, to lecimy po kolejną, a prysznic zostawiamy co by sprawdzić szczelność. Wracamy, a tu wszystko pływa. I to był ostatni dzień mojej kariery glazurnika. Bo woda to żywioł, a jak taki żywioł podlejesz alkoholem to go jeszcze rozjuszysz. Dlatego tylko piweczka stosuję. Rozumiesz do czego piję? Alkohol może zgubić, jak masz zadanie to je wykonaj, a potem kulturalnie chlej do porzygu.

Butla przez chwilę milczy. Spuszcza wzrok, drapie się po karku, po czym ciężko wzdycha. Widać, że słowa Uszczelki faktycznie do niego trafiły.

Zygmunt Butla: Rozumiem, Zbyszek... znaczy się chyba rozumiem, bo ty czasem brzmisz jak jakaś skomplikowana instrukcja. Ale masz rację. Robota najpierw, chlanie potem. Jak ktoś mi następnym razem podłoży piwo pod ringiem, to nie pójdę jak misiu po miód... tylko jak Butla gotowy spuścić komuś wpierdol.

Z pomieszczenia wypada jeszcze jedna pusta puszka, odbija się od ściany i turla pod nogi kamerzysty. Uszczelka błyskawicznie zatrzaskuje drzwi. Na tabliczce "Uszczelka & Butla" światło przez moment migocze, po czym nagranie urywa się, a titantron gaśnie.

Przenosimy się z powrotem na arenę, gdzie widzimy już Roba Van Dama oraz Nicka Aldisa stojących na rampie. Obaj ubrani są w garnitury, a przed nimi znajdują się mównice z mikrofonami, na których stoją także laptopy.

Rob Van Dam: Panie i Panowie, przyszedł czas na ogłoszenie pierwszych nazwisk wybranych na drodze Draftu do brandów Colosseum oraz Elysium. Jak zapewne Państwo już wiedzą, aktualny LPW Champion Axel Blaze będzie występował na obu show *cheer* i z tego powodu nie został przypisany do żadnego z brandów. Nick, oddaję Ci głos.

Nick Aldis: Cóż, pora więc chyba, by rozpocząć dzisiejszy draft w dość oczywisty sposób. Pierwszym wyborem Elysium jest LPW Eternal Champion Derek Halloway!

Rob Van Dam: Skłamałbym mówiąc, że spodziewałem się z Twojej strony innego wyboru, niż jeden z mistrzów. W związku z tym pozostaje mi jedynie dopełnić formalności. Pierwszym wyborem Colosseum zostaje LPW Valor Champion Jorge Cavazos!

Nick Aldis: Przyznam szczerze, iż chcę mieć pod swoimi skrzydłami najlepszych możliwych zawodników. Dlatego mimo niechęci którą wielu z was darzy tego zawodnika, nie sposób go pominąć. Latynoska krew, Jose Lopez, wędruje na Elysium!

Rob Van Dam: W związku z tym mój drugi wybór także wydaje się oczywisty. Co prawda temu zawodnikowi nie udało się ostatecznie sięgnąć po złoto, jednak z pewnością zdobył serca wielu z was. W związku z tym Kenneth Riddle zostaje członkiem rosteru Colosseum!

Nick Aldis: Skoro mam już w swoim rosterze jednego z uczestników Main Eventu pierwszego w historii Elysium, pora by sięgnąć również po drugiego z nich, który z całą pewnością napisze u nas piękną historię! Edgar Dickinson, witamy na pokładzie!

Rob Van Dam: Mój kolejny wybór być może zaskoczy część z was, ponieważ ta osoba dopiero niedawno pojawiła się w federacji LPW. Drodzy Państwo, do rosteru Colosseum dołącza David Otunga!

Nick Aldis: Być może nie odniósł do tej pory sukcesów, jednak niejednokrotnie zdążył już udowodnić, że należy do ścisłej czołówki i jest bardzo niebezpieczny. Panie i Panowie, moim otatnim wyborem tej rundy zostaje Zack Sabre Jr!

Rob Van Dam: Osoba, którą wybrałem jako czwartą, wielokrotnie udowadniała, że trzeba się z nią liczyć. W związku z tym decyzja o wybraniu właśnie tego zapaśnika była dla mnie jedną z łatwiejszych. Drodzy Państwo, kolejnym członkiem Colosseum zostaje The Big Guy - Ryback!

Ledwo Rob zdążył ogłosić nazwisko Rybacka, a już wybrzmiewa theme song samego zainteresowanego! The Big Guy omija obu General Managerów, spoglądając w stronę RVD, a następnie kieruje się do ringu, gdzie sięga po mikrofon.

Ryback: The Butcherback zostaje w tym lepszym brandzie! (Lekki cheer miesza się ze zdecydowanym buczeniem ze strony publiczności.) Pamiętacie co przed oficjalnym startem federacji powiedziałem w wywiadzie? Że przychodzę tutaj dla dwóch powodów. Jednym z nich jest zdobycie pasa mistrzowskiego, drugim skopanie dupy Kennetha Rippla. To pierwsze niestety mi się nie udało, widzieliście ile przyjąłem, każdy skupił się na tym najlepszym, największym i najsilniejszym zawodniku. Ale jedno wam powiem - trzeba być taką pizdą jak Kenneth Riddle, żeby przegrać z Axelem Blaze'm w ostatniej dwójce, który idealnie odwzorowuje jedno znane słowo - przehypowany! (Ogromne buczenie.) Co ryczycie jak byk rozpłodowy na widok jałówki, mam rację, ale właściwie czego ja się spodziewam po widowni w Chicago, gdzie bożyszczem jest następny przehype (Jeszcze większe buczenie.) Nie chcę jednak skupiać uwagi na was, bo znaczycie dla mnie tyle, co wyroby w mojej rzeźni - ja waszą wartość mierzę przez wagę mięsa. Przemawiam tutaj jako numer jeden, jako superstar, jako człowiek, który zdejmie wam klapki z oczu. Tron jest jeden, i kandydat też jest jeden, a Kenneth Riddle może aspirować do bycia pretendentem do tego tronu, ale tym razem nie gram w niczyją grę. Tym razem to ja ustalam zasady tej gry. Colosseum ma jednego króla, i obiecuję wam - ja, The Butcherback - Kenneth Riddle nie zazna tutaj spokoju. Została mi tutaj ostatnia misja - rozbicie tych waszych marzeń, że Kenny jest lepszy ode mnie. Powiem wam jedno... Kenny, nie jest nawet najlepszym Kennym jaki walczy obecnie w wrestlingu.... Mało tego... nie jest nawet najlepszym Riddlem, który walczy w wrestlingu, pozdro Matt.... Szykuj się Rid, kiedyś przyprowadziłem dmuchaną lalkę, która wyglądała dokładnie jak Ty. Od dziś uczynię Cię taką karykaturą, że tamtej lalce byłoby wstyd być podobną do Riddla... Czas zacząć polowanie, a tasaki są ostre jak nigdy dotąd.... FEED...ME.. RID!

PODOBNO DO DOLNICKA DZWONIŁ JAMES CAMERON, ALE TEN NIE ODEBRAŁ

[Obrazek: q97F6Zk.png]
Triple Threat Match
Mateusz MW vs Jeff Brown vs Dick A'Very Big
  
Końcówka walki. MateuszMW stoi przy linach, trzymając się za szczękę po wcześniejszym zderzeniu z narożnikiem, a po drugiej stronie ringu Jeff Brown i Dick A’Very Big patrzą po sobie, jakby właśnie odkryli genialny plan. Obaj ruszają na zawodnika z Krakowa jednocześnie. Jeff pierwszy trafia Punchem, Dick dokłada Slap, po którym sam wygląda na zaskoczonego, że w ogóle trafił. The Big MW cofa się o krok, ale zaraz odpowiada potężnym Forearmem dla Browna! Fake gangster pada na matę, a holenderski stand-uper momentalnie próbuje Roll-Upu na Mateuszu! 1... nie! Mateusz wykopuje go z taką siłą, że Dick aż przeturlał się pod liny. Jeff Brown próbuje wykorzystać sytuację i zachodzi Mateusza od tyłu. Schoolboy Pin! 1... 2... nie! The Big MW odkopuje, a Brown od razu zaczyna tłumaczyć sędziemu, że to na pewno było trzy. Nie zauważa, że Mateusz już wstaje. Krakowiak łapie Jeffa za kark i posyła go Irish Whipem w narożnik. Corner Splash! Brown aż siada po tej akcji, a Mateusz dorzuca jeszcze kilka Stompów. Dick w tym czasie wraca do ringu z miną człowieka, który chciałby być gdzieś indziej. Próbuje zajść Mateusza od tyłu i wykonać Small Package, ale The Big MW blokuje akcję, łapie go pod ramiona i wykonuje Powerslam! Pin! 1... 2... Brown przerywa przypięcie Elbow Dropem! Jeff wygląda, jakby właśnie uratował własne życie, więc od razu zaczyna się nakręcać. Trafia Mateusza Kickiem w brzuch, potem próbuje Running Knee Strike, ale Mateusz schyla się pod atakiem. Brown wpada prosto na Dicka, który właśnie wstał przy linach! Obaj zawodnicy zderzają się głowami i padają na matę. Mateusz przez moment patrzy na nich z niedowierzaniem, po czym wychodzi z ringu. Polish Fucker odciąga materiał i wyciąga spod ringu stalowe krzesło. Publiczność od razu reaguje głośniej, a Jeff Brown próbuje cofać się na kolanach, pokazując, że on wcale nie chce być gangsterem aż tak bardzo. Dick podnosi ręce, jakby chciał powiedzieć jakąś puentę, ale Mateusz nie czeka na występ. Chairshot w plecy Dicka! Holender pada na matę i wytacza się pod liny. Jeff próbuje wykorzystać moment i wykonuje Eye Poke! Mateusz na chwilę odchodzi, łapiąc się za twarz. Brown wyrzuca krzesło z rąk rywala i próbuje kolejnego Roll-Upu 1... 2... NIE! Kickout! Brown nie wierzy. Wstaje i rusza z Clotheslinem, ale Mateusz unika. MW Kick! trafia Browna prosto w szczękę! Jeff pada jak odcięty, ale zanim Mateusz przejdzie do pinu, Dick wraca do ringu i próbuje Schoolboy Pinu na The Big MW! 1... 2... nie! Mateusz odkopuje i od razu wstaje wściekły. Dick cofa się, pokazując sędziemu, że to był tylko żart. The Big MW nie jest fanem stand-upu. Gut Kick! Powerbomb! Dick aż odbija się od maty i wypada z ringu pod dolną liną. Mateusz zostaje sam z Jeffem Brownem. Sięga po buteleczkę z oliwką dziecięcą, polewa nią łysą głowę i powoli odwraca się w stronę fake gangstera z Newark. Brown ledwo wstaje, nie wie jeszcze, gdzie jest. Mateusz rusza. Łysy Punch! Connected! Jeff zostaje wbity w matę . The Big MW pinuje rywala, a Dick próbuje jeszcze wślizgnąć się do ringu, ale jest za daleko. 1... 2... 3! MateuszMW odnosi historyczne zwycięstwo w LPW.

Renee Paquette wchodzi do ringu chwilę po zakończeniu pojedynku. Mateusz MW wciąż ciężko oddycha po walce, ale na jego twarzy widać satysfakcję po pierwszym zwycięstwie w LPW. Jego głowa nasmarowana oliwką wręcz błyszczy w blasku świateł..

Renee Paquette: Mateusz, to jest moment, na który czekałeś od początku swojej drogi w LPW. Twoje pierwsze zwycięstwo w tej federacji  i to nie w zwykłej walce jeden na jednego, ale w Triple Threat Matchu, gdzie musiałeś pokonać aż dwóch rywali. Po wszystkich wcześniejszych niepowodzeniach, co ta wygrana mówi dziś o Mateuszu MW?

MateuszMW: Cześć Renee, witam wszystkich zgromadzonych na arenie i przed odbiornikami! Mamy to kurde!!!! W końcu wygrałem! Zrobiłem to czego nie udało mi się dokonać w poprzednich tygodniach. NA MOIM KONCIE POJAWIŁA SIĘ CYFERKA NR.1, Pierwsza wygrana, numer jeden w rankingu najlepszych fighterów federacji, czy można chcieć czegoś więcej? Powiedz mi Renee, z kim powinienem zawalczyć w kolejnym tygodniu? Kto jest godzien, aby zmierzyć się z Krakowskim bohaterem?...... Dobra lepiej zamilcz bo zanim cokolwiek powiesz, to uschnę z pragnienia. Zdradzę Ci pewien sekret, więc słuchaj uważnie. Nie tak dawno odbyłem bardzo interesującą rozmowę z moim serdecznym kolegą Derkiem Hallowayem, który uświadomił mnie, jak wygląda ten WASZ wyimaginowany świat, do którego muszę się przystosować, aby osiągnąć sukces.

Po tych słowach Mateusz bierze oliwkę do ręki i smaruje swoją spoconą łysinę

MateuszMW: Derek uświadomił mnie, że świat jego tak pojebany i rządzą nim dziwne siły. Dzięki niemu poczułem, że oliwa to nie wszystko, aby odnieść sukces i pierwsze zwycięstwo w federacji. Wprowadziłem kilka dobrych korekt, zaproponowałem mu stworzenie drużyny, więc zobaczymy co przyniesie przyszłość, ale zapowiada się niesamowicie………. To co kończymy? Suszy mnie, więc trzeba napoić konika nim umrze z pragnienia. Wracam do chłopaków, bo przygotowali dla mnie zajebisty poczęstunek, wódeczka zmrożona, ogórek kiszony i paluszku. JOŁ, NARA!

Po tych słowach MateuszMW błyskawicznie ulatnia się z ringu zostawiajac zdezorientowaną Renee


Kamera przenosi nas do restauracji Alinea, znajdującej się na niedaleko starego miasta w Chicago. Już na pierwszy rzut oka widzimy, że wystrój wygląda nowocześnie, a sama restauracja jest nastawiona raczej na kilku ekskluzywnych klientów niż wielu mniej zamożnych. Cała sala jest utrzymana w pomieszaniu białego i szarego koloru. Na środku na ścianie widzimy namalowanego człowieka, który przypomina dzieło jakiegoś artysty. W tle gra cały czas przyjemna muzyka skrzypcowa będąca na tyle cicho, żeby nie przeszkadzać w rozmowie. Widzimy również, że przy jednym ze stolików siedzą ubrani w garnitury Preston Steele i Miguel Escobar, a przed nimi na stole stoi po porcji “Hot Potato, Cold Potato”.

Preston Steele: Miałeś rację, Miguel. Wystarczyło połączyć siły, a już od razu pokazaliśmy tym życiowym nieudacznikom gdzie jest ich miejsce. Skoro nasza współpraca już na starcie przynosi takie profity to co będzie dalej?

Miguel Escobar: Powinno być tylko lepiej czyż nie?

Po tych słowach Divine lekko zmarkotniał.

Miguel Escobar: Dzisiaj możemy świętować, ale pamiętaj, że to była tylko dwójka osób, których nie powinno być w tej federacji. Pytanie, jak będzie przy większym wyzwaniu? Myślisz, że nasza współpraca ma rację bytu na dłuższą metę?

Preston Steele: Myślę, że zrobiliśmy dopiero pierwszy krok w drodze do nasze sukcesu. Skoro coś na razie się układa mimo, że nie było nam od samego początku po drodze to chyba nie ma co na siłę szukać dziury w całym. W końcu ludzie z elity tak jak my powinni trzymać się razem.

Miguel Escobar: Dobrze powiedziane. Czas zatem postawić kolejne kroki. W drodze do sukcesu, jak i w naszej współpracy. Musimy być pewni, że możemy polegać na tej drugiej osobie. Przyznam szczerze, że na ten moment nie mam tej pewności, za to mam pewne wątpliwości.

Preston Steele: Zawsze trzeba podjąć jakieś ryzyko, żeby zwiększyć zyski. Siedząc w jednym miejscu i niczym nie ryzykując do niczego się nie dojdzie jak ten Uszczelka i Butla, którzy jak na razie kręcą się w miejscu. Ja też nie byłem na początku pewien co do naszej współpracy, a teraz już wiem, że zmierzamy w właściwym kierunku.

Miguel trochę lekceważącym wzrokiem spojrzał na Prestona.

Miguel Escobar: Cieszy mnie twoja pewność…TOAST!

Panowie biorą łyk drogiego szampana, a nagranie się kończy.


Kamera przenosi nas do gabinetu psychiatry, którą jest Dr. Jennifer Kennedy (tak jest napisane na pasku) Widzimy, że naprzeciwko niej siedzi Jay DiMateo, nowy nabytek LPW. (to też jest napisane na pasku)

Jay DiMateo: *wzdycha znudzony* Naprawdę, muszę tu siedzieć? Powinienem teraz bić się z jakimiś naoliwonymi egocentrykami, a nie słuchać tu jakiejś starej baby, która zaraz mi wmówi, że mam problem, a za ten problem odpowiada niekochająca mnie mamusia czy tatuś. Więc dla twojej informacji, mam to w dupie. To czy mnie kochają, czy mnie kochali i co ty na ten temat uważasz. W dupie, rozumiesz? *ostentacyjnie wstaje i wskazuje na swój zadek, po czym siada, zakładając nogę na nogę*

Dr Jennifer Kennedy: Rozumiem. Chciałbym żebyś ty też zrozumiał, że żadne twoje uwagi nie wyprowadzą mnie z równowagi. Ja Ci nie kazałam tu przychodzić, nikt Cię nie przywiązał do tego krzesła, więc możesz w każdej chwili wyjść, pamiętaj jednak *Jay jej przerywa, uderzając otwartą reką w stół, Dr Jennifer lekko się wystraszyła*

Jay DiMateo: Posłuchaj mnie stara ruro...*oblizuje wargę* Nie będziemy w ten sposób rozmawiać. *uśmiecha się, trochę creepy* Dobrze wiesz, że jestem tutaj, bo muszę tu być, więc może zróbmy w ten sposób, że dam Ci hajs, a ty powiesz mojemu ojczulkowi, że tu byłem, okej? Wy lekarze, lubicie przecież dostawać pod stołem, nie? No chyba, że wolisz, żebym rozpiął rozporek, a ty zejdziesz pod stół, co? *znowu się uśmiecha* A może...

Dr Jennifer Kennedy: A może co? Myślisz, że jesteś pierwszym, który tak do mnie mówi? Myślisz, że to mnie przerazi, albo wyjdę stąd zapłakana? Uwierz mi, Jay...

Jay DiMateo: Sram Ci na pysk. *znudzony unosi jedną brew i ziewa*

Dr Jennifer Kennedy: Posłuchaj mnie...*znowu jej przerywa*

Jay DiMateo: Nie posłucham Cię. Nie dotarło? To bardzo mi przykro, ale już nie dotrze. Jak to mówią, głupi mądrego nie zrozumie, więc nie warto się produkować. Znasz takie powiedzenie, szajbusko? *nie czekając na jej odpowiedź, wstaje z krzesła* Bez znaczenia, ja spierdalam, a ty możesz sobie teraz analizować popierdoleńców, którzy będą narzekali na to, że 10 lat temu dostali kablem od żelazka. NARA. *Jay wychodzi trzaskając drzwiami, a obraz z kamery urywa się*


[Obrazek: 3UM0V63.png]
Singles Match
Elias Shadow vs Allan Hill

Wracamy do ringu po reklamach, idealnie w czas by zobaczyć Eliasa lecącego przez całą przekątną ringu! Hill nie spowalnia, tylko od razu podchodzi do gówniarza, chwyta go w Bearhug i wyrzuca za siebie potężnym Belly to Belly Overhead Suplexem! Próba pinu. 1...2.. Kick out! The Unstable niepocieszony ustawia się w narożniku, czekając aż Shadow wstanie. Gdy to się dzieje, następuje Spear... A jednak nie, Lone Wolf w ostatniej chwili przeskakuje nad lecącym przeciwnikiem, który wbija się barkiem w narożnik. I mamy od razu Roll Up! 1...2... Kick out! Alan odbija i wściekły podrywa się z maty. Przerażony Elias zaczyna się cofać, Hill próbuje go złapać, ten jednak przytomnie unika i nagle znajduje się za plecami oponenta... Skibidi Kick! Pin! 1...2... Kick Out! Elias uderza pięścią w matę, spogląda jednak na narożnik i widać, że ma w głowie pomysł. Wdrapuje się na niego dość ślamazarnie... I niestety to go gubi, ponieważ były zawodnik MMA doskakuje do niego z Forearmem który ogłusza młodego zawodnika... Ojjj, to nie wygląda dla niego dobrze, bowiem Hill obraca go, sam wchodzi na drugą linę i wykonuje German Suplex z narożnika! Nawet nie próbuje pinować, tylko podnosi Eliasa, zostawia go na środku ringu, sam odbija się od lin... Blackout! To musi być koniec! 1...2...3... Tak jest, w Alan Hill wygrywa w bardzo przekonującym stylu!

Mimo, że Allan Hill odniósł już zwycięstwo, najwyraźniej ciągle mu mało. Po chwili świętowania powraca on do leżącego na macie rywala, przystępując do Ground & Pound! Lawina ciosów ląduje na twarzy Eliasa, który próbuje nieporadnie się bronić. Brytyjski zawodnik jest jednak bardzo agresywny i już po chwili widzimy pierwsze ślady krwi na twarzy Eliasa! Allan nie przerywa jednak, po chwili pięści ustępują łokciom, a Shadow praktycznie przestaje się ruszać! Brutalny atak Hilla na Eliasa zostaje przerwany dopiero wtedy, gdy do ringu wbiegają RVD, David Otunga, a także grupa ochrony. Jako pierwszy interweniuje Otunga, ale zostaje szybko odepchnięty przez ochroniarzy, którzy przechwytują Allana.

Rob Van Dam: Allan! Wystarczy!

RVD czeka aż ochrona spacyfikuje Allana

Rob Van Dam: Wiesz, Allan... ten pojedynek nie wydarzył się przypadkiem. Elias nie został twoim rywalem przez pomyłkę. Tak samo jak nieprzypadkowo David Otunga odpowiedział na wyzwanie Dana Dowsona podczas PPV. To wszystko wydarzyło się po coś. Chciałem zobaczyć jedną rzecz. Chciałem zobaczyć, czy jesteś jeszcze zawodnikiem, który potrafi wejść do ringu, zrobić swoje i odejść, czy zawodnikiem, który chce tylko sprawiać problem dla samego faktu sprawiania problemu. I właśnie dałeś mi odpowiedź. Nie kontrolujesz się. Nie szukasz zwycięstw. Nie szukasz rywalizacji. Zachowujesz się jak zwierzę spuszczone z łańcucha, które atakuje wszystko co się rusza, ale czas powiedzieć dość.

RVD robi krótką pauzę

Rob Van Dam: Od dzisiaj David Otunga zostaje oficjalnym prawnikiem LPW. A jego pierwsza sprawa będzie dotyczyć właśnie ciebie. Przez ostatnie tygodnie przekroczyłeś więcej granic, niż mogłoby Ci się wydawać. Groźby. Napaści. Niszczenie mienia. Ataki na ludzi, którzy nie byli w stanie się bronić. To nie jest już kwestia kary za jeden wybryk. To jest sprawa całej federacji. Dlatego za tydzień na Colosseum odbędzie się twój proces. Oskarżycielem będzie człowiek, którego skrzywdziłeś kilka tygodni temu, będzie do Salvador! Jego adwokatem będzie David Otunga. A sędzią tego procesu zostanę ja. Do tego czasu nie chcę cię widzieć przy ringu, na zapleczu ani w pobliżu żadnego zawodnika LPW. Bo jeśli jeszcze raz spróbujesz zrobić coś po swojemu, nie będziesz potrzebował procesu. Będziesz potrzebował nowego miejsca pracy.


DOLI CHCIAŁ TU REKLAMĘ, ALE NIECH SPIERDALA


Po przerwie reklamowej widzimy, że Rob Van Dam znów zajął miejsce przy mównicy, zaś przy drugiej stoi także General Manager Elysium, Nick Aldis.

Rob Van Dam: Drodzy Państwo, jak powszechnie wiadomo, dobrego szefa poznaje się po tym, jak potrafi zareagować na istniejące problemy. W związku z tym wybór ten jest dla mnie oczywisty. Allan Hill pozostanie na Colosseum...przynajmniej do najbliższej edycji.

Nick Aldis: Cóż, w takim razie ja wybiorę zawodnika równie problematycznego, równie skorego do porywczych i umówmy się - nie do końca legalnych czynów. Panie i Panowie, na Elysium trafia Mike F'N Brutal!

Rob Van Dam: Bez zbędnego przedłużania - do rosteru Colosseum dołączy również Miguel Escobar!

Nick Aldis: Uwielbiam kuchnię francuską, a samą Francję odwiedzam tak często jak tylko mogę. Dlatego też bardzo chętnie powitam Lorda Sebastiena de Montclair w szeregach rosteru Elysium!

Rob Van Dam: Czas na szczęśliwą siódemkę, którą w brandzie Colosseum zostaje nie kto inny, jak Preston Steele!

Nick Aldis: A skoro o gotowaniu już wspomniałem - następnym wyborem Elyisum jest Rob McŁowicz!

Rob Van Dam: Zastanawiałem się chwilę nad kolejnym wyborem. W końcu jednak doszedłem do wniosku, że Colosseum potrzebuje kogoś nietuzinkowego, rzekłbym wręcz, że niemożliwego do podrobienia. Przed państwem wybór numer 8, a jest to duet Zbyszek Uszczelka i Zygmunt Butla!

Nick Aldis: Cóż, skoro o duetach mowa... Być może nie są oni aktualnie w najlepszych relacjach, jednak nie sposób pominąć ich przeszłość, którą myślę, iż każdy fan LPW już zna. Panie i Panowie, członkami rosteru Elysium zostają Jean-Pierre Dolnick oraz Maxwell Ransom! W jakiej formie - to się jeszcze okaże.


Widzimy obraz z kamery, która podąża za Zackiem Sabre Jr. Brytyjczyk zdenerwowany zauważa na swoim radarze Dereka Halloway'a, ZSJ długo się nie zastanawiajac podchodzi do mistrza Eternal

Zack Sabre Jr.: Ej ty, foliarz. Spróbuję ci to wytłumaczyć tak, żebyś zrozumiał. To złoto, które masz przy sobie, jest moje. Okradłeś mnie z niego, to że nie jestem mistrzem to jeden wielki spisek przeciwko mnie. Jestem lepszy od Ciebie, to wiem na pewno. Gdyby nie to, że kazali mi wchodzić na jakieś drabiny, zamiast docenić mój kunszt ringowy i dać mi poskładać Was wszystkich w kwadratowym pierściu... <Zack pauzuje na moment swoją wypowiedź i zaciska pięści, wyraźnie wściekły> powinienem być tym miestrzem! Jesteś tylko przechowalnią, do czasu aż zdejmę to z Ciebie. Spójrz Ty w ogóle na siebie! Jak ty wyglądasz? Nie prezentujesz się jak mistrz, nie masz umiejętności mistrza. Z Tobą u steru, jako jedną z głównych twarzy, ta federacja jest skazana na porażkę. Dlaczego nikt tego nie widzi do cholery? Równie dobrze mógłbym już powinienem się z Tobą rozprawić i zrobić wszystkim przysługę.

Teraz za plecami Zacka pojawia się Jorge Cavazos, który poklepuje go po ramieniu. Ten obraca się i po ujrzeniu Fiesta Mastera robi dwa kroki do tyłu.

Jorge Cavazos: Hej, Zack, co ty robisz? Najpierw przerywasz nasz pojedynek w ringu, a teraz dalej nie dajesz Derekowi spokoju? Rozumiem, że możesz być sfrustrowany swoją porażką na Ascension. Ale jeśli masz jakiś problem do Dereka, to miałeś do tego okazję w niedzielę, amigo.

Zack Sabre Jr.: Jeszcze ten tutaj <Zack odsuwa się jeszcze bardziej od Cavazosa i Dereka> Masz czas do Elysium... Halloway albo oddasz mi ten pas po dobroci, albo siłą. Piłka jest po Twojej stronie, a to że to złoto będzie moje, jest wyłącznie kwestią czasu.

Zack odchodzi i po drodze ciska butelką stojącą na jednym z boxów do transportu sprzętu produkcyjnego

Jorge Cavazos: Wszystko okej, amigo? Ale z niego frustrado. Czemu nie miał w sobie tyle energii w niedzielę, żeby wygrać swoją walkę? Swoją drogą, jesteście do siebie trochę podobni. Oboje opowiadacie o teoriach spiskowych. Różnica polega na tym, że ty o nich opowiadasz od swojego początku tutaj. Ten za to odpalił się teraz, kiedy wynik walki mu nie pasuje. A swoją drogą - dobra walka dzisiaj, amigo. Szkoda, że Zack nam przeszkodził. Wolałbym uczciwego rozstrzygnięcia. Ale jest jak jest. Skoro jesteśmy już po walce, Derek, to może wyskoczylibyśmy do baru na małą fiestę z drobnym udziałem tequili?

Derek Halloway: <nieco się wzdryga i poprawia pas na ramieniu> Nie polecam Ci tej trucizny dla mas, nie wyglądasz na takiego głupiego, żeby być podatnym na cudze zdanie namawiające do przyjmowania tych płynów. Poza tym przecież to oczywiste, że chcesz mnie pozbawić świadomości, żebym szybko stracił pas. <Halloway odwraca wzrok w stronę kamery> Aldis, nie wykręcaj się. Zdobyłem ten pas uczciwie, wiem, że to nie w smak Twojemu guru, jednakże szanuj mnie jako mistrza. <The Truth Seeker z powrotem spogląda na Jorge> Nie daj się wciągnąć w te spiski. Co do tego pana szabelki, gdyby był tak dobry jak o tym wspomina, to dzisiaj on walczyłby z Tobą na początku gali, a tak może sobie jedynie pluć w brodę. Wszystko co ma to tylko wiara w siebie. Może mi jeszcze powie, że wierzy, iż w 1969 roku ludzie wylądowali na księżycu <Derek śmieje się rubasznie aż mu cały brzuch podskakuje pod koszulką>.

Jorge Cavazos: Ale przecież to lądowanie było napra… A dobra tam, trudno. Czy ty myślisz naprawdę, że jestem taki zachłanny, żeby już od razu chcieć zdobyć kolejny pas? Oczywiście, fajnie by było mieć drugie mistrzostwo. Ale w niedzielę pomyślałem właśnie w ten sposób i jeszcze cały czas czuje ból w plecach po tym jak mnie załatwiliście. Po prostu uważam, że nowe mistrzostwa to świetny powód do fiesty, ale jeżeli nie chcesz to nie będę Ciebie zmuszał. Może oboje pozostańmy po prostu przy tym co umiemy najlepiej. Ty zajmij się swoimi teoriami spiskowymi, a ja udam się na swoją zasłużona fiestę. Trzymaj się, Adios Derek.

Jorge poklepuje Dereka po ramieniu po czym znika z kadru, pozostawiając w nim Dereka samego.

Derek Halloway: <spoglądając na odchodzącego Cavazosa> zachłanność to jedyna rzecz, jakiej mogę spodziewać się po Meksykańcach. Już Aztekowie czerpali garściami od istot pozaziemskich, które wdarły się przez kopułę do nas. A z resztą nieważne. <Halloway patrzy teraz prosto w kamerę> Posłuchaj mnie, Zack. Elysium to będzie mój własny dom i gwarantuję Ci, że otrzymasz swoją odpowiedź szybciej, niż Ty dowiesz się kto tak naprawdę stał za śmiercią Księżnej Diany, Brytolu. Bo prawda zawsze wychodzi na ring!

Derek po tych słowach jeszcze przez chwilę spogląda w obiektyw kamery, po czym idzie w swoją stronę, a obraz kamery gaśnie.

[Obrazek: FqEbPGa.png]
Singles Match
Zygmunt Butla vs Dan Dowson

Końcówka walki… Dan Dowson stoi na środku ringu i patrzy na Butlę, który próbuje podnieść się przy linach. Zygmunt jest już mocno obity, oddycha ciężko i trzyma się za żebra po wcześniejszych uderzeniach w narożniku. One and Only nie spieszy się. Podchodzi do rywala i wymierza mu mocny Kick w klatkę piersiową. Butla opada na jedno kolano, ale Dowson od razu dokłada kolejny. Zygmunt próbuje odpowiedzieć zamachem z pięści, jednak Dan schyla się pod ciosem i trafia Swinging Neckbreakerem! Próba pinu. 1... 2... nie, Kickout. Dowson tylko kręci głową. Widać, że nie traktuje tego jako problemu, bardziej jako irytującą formalność. Podnosi Butlę za głowę i wypłaca European Uppercut. Zygmunt cofa się do narożnika, a The Cage dokłada jeszcze kilka Punchy na korpus. Sędzia zaczyna liczyć, więc Dan odchodzi na krok, po czym wraca z High Dropkickiem! Butla osuwa się po poduszkach do pozycji siedzącej. Dowson bierze rozpęd i mamy Knee Drop prosto w klatkę piersiową. Kolejny pin. 1... 2... nie. Dan podnosi się i pokazuje gestem, że to już koniec zabawy. Chwyta Zygmunta za głowę, przekłada go przez drugą linę i szykuje Rope Hung DDT. Butla próbuje się szarpać, ale Dowson dociąga go mocniej. Rope Hung DDT! Głowa Zygmunta wbija się w matę, a zawodnik z Bydgoszczy zostaje kompletnie zamroczony. Dowson nie przypina od razu. Wstaje i z pogardą patrzy na rywala, jakby chciał jeszcze chwilę pokazać, że ten pojedynek od dawna należy do niego. One and Only podnosi Butlę i próbuje ustawić go pod Payback. Jednak nie! Zygmunt ostatkiem sił zaczyna uderzać łokciami w bok głowy przeciwnika. Raz, drugi, trzeci! Dowson puszcza, a Butla trafia Mocną Głową! Akcja dochodzi do celu i Dan cofa się chwiejnym krokiem. Publiczność od razu reaguje głośniej, a Zygmunt rusza do narożnika. Kac Morderca! trafia idealnie! Dowson wychodzi z narożnika, a Butla łapie go i wykonuje Ciężki Poranek! Pin! 1... 2... nie! Kickout. To był najlepszy moment Butli w tej walce, ale nie wystarczył. Zygmunt wolno wstaje, łapie się za brzuch i próbuje jeszcze podnieść rywala. Wchodzi za jego plecy i szykuje się Bydgoszcz City. Dowson ląduje na macie, ale Butla nie jest w stanie od razu utrzymać kontroli. Próbuje drugiego suplexu, jednak The Cage blokuje nogą o nogę rywala, wyprowadza Back Elbow, a potem szybki One Hand Face Crusher! Zygmunt pada twarzą na matę. Dowson nie czeka już ani chwili. Wstaje, ustawia się w narożniku i czeka, aż Butla podniesie się na kolana. Zygmunt próbuje jeszcze ruszyć do przodu, ale robi to bardziej siłą rozpędu niż świadomością. Kill the Lights!trafia prosto w szczękę! Butla pada na plecy, a Dan od razu przechodzi do przypięcia. 1... 2... 3?! Nie! Butla odkopuje w ostatniej chwili! Dowson aż siada z niedowierzaniem. Po chwili jednak uśmiecha się pod nosem, jakby docenił jedynie odporność rywala, nie jego poziom. The Cage podnosi Zygmunta jeszcze raz i tym razem nie daje mu miejsca na żadną kontrę. Wyniesienie na barki. Payback! wbija Butlę w matę! Dan obraca go na plecy i przykrywa spokojnie, niemal lekceważąco. 1... 2... 3!

Sędzia podnosi rękę Dana ku górze. Zobojętniały Dowson spogląda kątem oka na leżącego Butle. The Cage chyba nie jest usatysfakcjonowany samym wygraniem walki, bo podchodzi do Zygmunta i nonszalancko dotyka jego twarzy swoją stopą. Fani nagradzają to buczeniem. Arbiter próbuje odciągnąć weterana, lecz ten odpycha go i gestem tego, że rękę to on ma ciężką, odstrasza sędziego, który ucieka z ringu i zapewne będzie zmierzał po jakąś pomoc. Dowson wraca do pastwienia się nad Butlą i zaczyna częstować go stompami w brzuch, wykrzykując do niego: ''ciekawe, czy twoja wątroba to też wytrzyma''. Zygiego wnętrzności na pewno nie czują się teraz zbyt ciekawie, bo but The Cage'a, próbuje się do nich chyba dobrać. Danny krzyczy jeszcze, że Butla jest idealnym przykładem, jak wygląda wrestling w 2026 roku. Do słów dokłada Ground and Pound! Zaczyna robić się brutalnie. W międzyczasie rozjemca walki, która miała tu miejsce, przy rampie spotyka... innego sędziego? Jest to TEN MĘŻCZYZNA. Mówi on, że ochrona jest już w drodze oraz że wszystkim się zajmie i z szerokim uśmiechem klepie arbitra po ramieniu . Teraz szybkim krokiem idzie w kierunku ringu. Niektórzy fani chyba rozpoznają tę twarz, bo cholera... to jest Nathan Martin! Reakcje są jednak znikome przez fakt, że Nate bardzo zmienił się z wyglądu. Kanadyjczyk wchodzi do kwadratowego pierścienia i krzyczy do agresora, by ten się uspokoił. Dan odwraca się, wstaje i wykrzykuje: ''czego, kurwa?'' Myśli, że kolejnego sędziego wystraszy. Ta lekceważąca postawa prowadzi go do... ZAINKASOWANIA LOW BLOW! Soczysty kopniak od Martina właśnie wylądował na jajach weterana, który osunął się na kolana. Nathan bardzo szeroko się uśmiecha i w mig ten uśmiech znika, bo od razu dokłada Headbutt i po sekundzie kolejny! Kibice w sumie są zadowoleni. Nate nie traci czasu, podnosi dziadka, zachodzi go od tyłu i Kiss Of Solipsism! Czyli taki jakby Rainmaker - tylko z kolana. W tle Butla wraca powoli do żywych i czołga się do narożnika, skąd przygląda się wszystkiemu. Nie dowierza, że LPW ma tak agresywnych arbitrów. Chyba myśli, że ma zwidy przez zbyt małą ilość alkoholu we krwi. The Solipsist serdecznie uśmiecha się jedynie do niego i wychodzi z kwadratowego pierścienia tylko po to, by złapać Dowsona, który jest na deskach i wyciągnąć go wraz ze sobą. Bierze półprzytomnego One and Only i ciska nim mocno o barierki, po czym szybko podnosi i dorzuca Piledriver prosto na podłogę! Ajajaj! Zygmunt to się nawet lekko uśmiechnął pod nosem widząc to. Nathan chyba na razie się uspokoił, bo poprosił o mikrofon od pracownika i osuwając się o barierki usiadł przy leżącym Dowsonie.

Nathan Martin: Hmmm... od czego by tu zacząć? *drapie się po głowie* A może tak...powinienem od razu skończyć? Na przykład z tym tutaj paskudnym agresorem, który nie potrafi zachować się nawet względem sędziów? Za zbiór jego bezczelnych uczynków możnaby skończyć z nim już na zawsze, ale to byłoby zbyt proste. *spogląda na chwilę do góry i przeczesuje palcami grzywkę* Echh.. odrobinę opisałem samego siebie... Jednak ja przeproszę tamtego mężczyznę za wmówienie mu, że będzie tutaj ochrona. A Dan Dowson? On nie umie przepraszać. To wykreowana postać przeze mnie, która potrafi tylko narzekać. A ja bardzo, BARDZO nie lubię narzekania... *patrzy pustym wzrokiem, ale po chwili uśmiecha się* To mnie irytuje, a nie lubię, gdy mnie coś irytuje. Czy ja teraz narzekam? Czy staję się taki jak on? Och, cholera. *uśmiecha się* Cóż.. myślę, że jako stwórcy musicie mi wybaczyć lekką hipokryzję i to, że pozwalam sobie na ''odrobinę'' więcej.

Nathan podnosi się i rozmyślając, robi kilka kroków do przodu, a następnie do tyłu. Po chwili zerka na publiczność, która się zastanawia, o czym on pierdzieli. Butle za to interesuje, po jakim trunku jest Nathan. Kanadyjczyk ponownie zabiera głos.

Nathan Martin: Kocham to! Naprawdę to kocham! Warto było wrócić do wrestlingu, chociażby dla tego uczucia, gdy patrzycie na mnie jak na szaleńca.. a ja wiem, że przecież mam rację i mówię prawdę! To takie groteskowe! A wiecie.. co jest jeszcze bardziej groteskowe? Hmm? Jakieś typy? *nadstawia ucho do publiki* Brak? W porządku. Odpowiem wam. Dan Dowson! Jakaż mogłaby być inna odpowiedź. Znam go czy to z perspektywy fana, wrestlera czy też jego stwórcy.. i nie jestem dumny. Oj nie.. bowiem ten cham to obrzydliwy hipokryta! W swojej długiej karierze był ''Lost Boyem'', Kaznodzieją, był ''Broken'' oraz... stworzył sobie listę? Pomijając już to, jak bardzo to kreatywne, to ukazuje nam to obraz kogoś... o wielu twarzach. *puszcza oczko do kamery* Więc dlaczego ktoś, kto ma tak barwną przeszłość, pogardza innymi, którzy chcą nadawać kolorytu LPW? Nie podoba mi się to. Cenię sobie tych, którzy nadają barw memu światu. Dlatego będę musiał Dana nauczyć manier...

Nate oddaje mikrofon jednemu z pracowników i zerka na Dowsona, który już powoli dochodzi do siebie. Kanadyjczyk pomaga mu wstać i Kiss of... kolejne LOW BLOW! One and Only ponownie dostaje po jajach i pada obolały. The Solipsist za to włazi do ringu, gdzie jest Butla i Martin z niewinnym uśmiechem pyta go, czy wszystko w porządku. Zygmunt lekko przerażony kiwa jedynie głową. Obraz z kamery znika...
Odpowiedz
Cytuj
Raptor
Moderatorzy
11.07.2026, 18:08 #1
[Obrazek: TKUZ69y.png]


Na hali wybrzmiewa dobrze znana muzyka, a na titantronie wyświetlają się kolejno zawodnicy rosteru LPW. Po chwili widzimy złoto-czerwoną grę świateł, która ma za zadanie podkreślić wagę tego, co za chwilę nas czeka. Przy refrenie utworu na rampie widzimy mały pokaz pirotechniczny, a następnie kamera przenosi nas do stolika komentatorskiego.

Michael Cole:  Na stanowisku komentatorskim witają państwa Michael Cole

Tomasz Hajto: Oraz wybitny reprezentant Polski i wspaniały komentator, Tomasz Hajto

Michael Cole: Witamy państwa z miasta Chicago, dziś naszym specjalnym gościem ponownie miał być CM Punk, jednak w związku ze zdobytym pasem mistrzowskim w swojej federacji nie miał on czasu do nas dołączyć. Tak czy siak, jesteśmy tutaj aby skomentować pierwszą galę po PPV

Tomasz Hajto: Karta zapowiada się intrygująco, słyszałem sporo komentarzy, że jest to słaba kar....

Nagle na arenie rozbrzmiewa "ZZ Top - I gotsta get paid", brutalnie przerywając komentatorom. Na rampie natychmiast pojawia się Axel Blaze z pasem na ramieniu. Tym razem nie ma okularów, nie ma palenia papierosów, nie ma nawet piąteczek z fanami. Publiczność wita go cheerem, ale Mr. Forever wyjątkowo zdaje się nie zwracać na to uwagi. Jest skupiony, wściekły i szybkim krokiem zmierza do ringu. W ręce ma mikrofon i już na rampie robi z niego użytek.

Axel Blaze: Wyłączcie muzykę, wyłączcie to! *theme song cichnie* Na dzisiaj miałem zupełnie inne plany, a pewien hiszpański narcyz postanowił wszystko zmienić. Nie będzie celebracji, nie będzie oblewania tytułu, nie będzie wspólnego śpiewania. Dzisiaj przychodzę po Jose Lopeza - dawać mi go tu!

Zawodnik wchodzi do ringu i ustawia się na środku, fani milczą, a on kontynuuje.

Axel Blaze: To wszystko nie tak... wiecie o czym marzyłem przez całe swoje życie? Nie o tym. *Blaze podnosi pas z ramienia i unosi go wysoko, po chwili odkłada go na bark* O tym! *Blaze wskazuje na publiczność, cheer* O chwili, kiedy tysiące ludzi będzie ze mną świętować. O chwili, w której tysiące gardeł śpiewa razem ze mną. O chwili, która zostanie z nami do końca życia. JOSE LOPEZ! *heat*  Nie ukradłeś mi mistrzostwa. Nie ukradłeś mi zwycięstwa. Ukradłeś moje marzenie. Więc skoro miałeś jaja, żeby zaatakować mnie w niedzielę to pokaż je też teraz i przywlecz swoje dupsko do ringu. Gwarantuję, za współpracę wyrok będzie łagodniejszy. Zrujnowałeś najpiękniejszy moment w moim życiu i teraz będziesz mi go oddawał kawałek po kawałku. W bardzo bolesny sposób. *Blaze bierze głęboki oddech* Bardzo długo myślałem o tym, co się wydarzyło. W nocy nie mogłem spać, ta jedna myśl nie dawała mi spokoju - dlaczego? I wydaje mi się, że już znam odpowiedź. Zazdrość. Dokładnie tak. Jose Lopez był zazdrosny. Ale nie o pas, nie o bycie w centrum uwagi, nawet nie o wasze oklaski. Jose Lopez był zazdrosny, ponieważ widząc mnie z pasem zobaczył samego siebie. Dawno, dawno temu był taki sam i zdał sobie sprawę, że to już nigdy nie wróci. I o to poczuł się zazdrosny. Dlatego nie mógł spojrzeć mi w oczy. Dlatego zaatakował z zaskoczenia. Dlatego poczekał, aż emocje osiągną swój szczyt. Wszystkiego mogłem się spodziewać, ale nie tego. W niedzielę dałem z siebie wszystko. Po walce czułem się jakbym był przeżuty, wypluty i przydeptany, ale mimo wszystko to była najszczęśliwsza chwila w moim życiu. Właśnie zapisałem swoje imię w historii, a wasza reakcja była po prostu cudowna. Bardzo ciężko na to pracowałem. Kiedy wziąłem to cudo w swoje ręce *Blaze poklepał pas* słysząc jak bardzo Was to cieszy... to było słodsze niż kradziony miód. W głowie już grało mi "We are the Champions"... trwało to dosłownie tylko chwilę, zanim zostało mi brutalnie skradzione. Gwarantuję, że nie zapomnę tego do końca. *Blaze bierze głęboki oddech* Ale już koniec uprzejmości, czas przejść do konkretów! LOPEZ! Miałeś wystarczająco dużo czasu, aby się tu pokazać. Teraz nagle nie chcesz przerywać? A może dotarło do Ciebie w jakiej dupie się znalazłeś? Teraz już za późno. Jak góra nie przychodzi do Mahometa, to Mahomet musi przyjść do góry. Zaczynamy polowanie! *cheer* I masz pecha, chłopie, polować umiałem zanim nauczyłem się chodzić. To Twój koniec, rozumiesz?! Znajdę Ci i pokażę na czym polega "Symphony of Destruction"! Nie ma szans, że...

W tym momencie na arenie rozbrzmiewa "God Save The King" co oznacza iż na arenie pojawia się Nick Aldis! Mistrz LPW wyraźnie nie jest z tego zadowolony, widać to po jego minie. Generalny Manager Elysium wychodzi na rampę z mikrofonem w dłoni i powoli zmierza do ringu, również robiąc z niego użytek po drodze.

Nick Aldis: Spokojnie Axel... Wiem, że na pewno targają Tobą silne emocje, doskonale to rozumiem, sam byłem kiedyś w podobnej sytuacji. Zdaję sobie sprawę, iż to co zrobił Jose nie jest fair. W żadnym wypadku. Jednak *W tym momencie Nick przechodzi pomiędzy linami* życie nie zawsze jest sprawiedliwe, nie wszyscy są uczciwi. Ty jednak jako nasz PIERWSZY LPW World Champion musisz świecić przykła...

Axel Blaze: Oh, przestań, Nick. Według Ciebie powinienem udawać, że pada kiedy plują mi w twarz?! Taki chcesz dawać przykład?! Niedoczekanie! Jako PIERWSZY LPW World Champion w historii pokażę, że o honor trzeba walczyć. I Wam też powinno na tym zależeć, bo chyba nie chcecie mieć płatka śniego jako swojego mistrza, prawda? Więc lepiej nie wchodźcie mi w drogę, kiedy...

Nick Aldis: Zanim powiesz kolejne słowa lepiej weź pod uwagę do kogo mówisz. To, że Roba tu nie ma, ponieważ jest w tej chwili zajęty dopinaniem ostatnich szczegółów draftu, nie oznacza że możesz mi okazywać brak szacunku. *Nick daje chwilę Blaze'owi* Nie tylko jestem jednym z Twoich przełożonych, jestem również osobą, z którą nie chcesz mieć zatargów. Tym bardziej... Że przychodzę z informacjami, które powinny Cię ucieszyć.

Axel Blaze: Mocne słowa. Przemyśl je dobrze. Bo jeśli to nie będzie zapowiedź Lopeza tu i teraz, to jednak masz gówniane wieści.

Aldis uśmiecha się dość sztywno i kiwa głową.

Nick Aldis: Więc jednak muszę Cię częściowo rozczarować, ponieważ informacje które właśnie zamierzam przekazać dotyczą pierwszej gali Elysium. I jest to ogłoszenie nie tylko dla Ciebie, ale również wszystkich tu zebranych fanów. *Aldis odchrząkuje* Otóż Main Eventem pierwszego w historii Elysium będzie starcie o miano pretendenta do LPW World Championship! *głośny cheer* A w walce zmierzą się Edgar Dickinson oraz Jose Lopez! *cheer, jednak widać iż Blaze nie jest pocieszony i usatysfakcjonowany* A Ty... *spogląda na Axela* Z tego co wiem, to masz dzisiaj walkę. Więc lepiej skup się na przygotowaniu do niej.

Aldis odsuwa się, robiąc miejsce dla mistrza, wskazując mu drogę na zaplecze. Ten wciąż targany emocjami mierzy Generalnego Managera Elysium długim spojrzeniem, jednak w końcu prycha, odrzuca mikrofon i schodzi na zaplecze.

JUŻ PIERWSZE REKLAMY BO ZARZĄD MUSI MIEĆ CO JEŚĆ

[Obrazek: lpZRzlu.png]
Non-Title Singles Match
Jorge Cavazos vs Derek Halloway

Wracamy do pojedynku, gdzie Jorge biegnie w stronę stojącego przy linach Dereka. Halloway orientuje się w sytuacji, i naciąga trzecią linę, przez co Cavazos przelatuje nad nią, jednak udaje mu się wylądować na apronir, The Truth Seeker wstaje i podchodzi do Fiesta Mastera, który od razu atakuje przeciwnika poprzez łokieć na głowę. The Red Pill One odchodzi od oponenta trzymając się za głowę, a Bonę Breaker czym prędzej wchodzi do ringu. Przeciwnik odwraca się do niego, a Jorge atakuje go jeszcze poprzez Big Boot. Derek zamroczony odwraca się od oponenta, a ten  dokłada jeszcze Angle Slam. Próba pinu, 1… 2…. Nie, Kickout. Cavazos nie poddaje się i podnosi przeciwnika za głowę. Odbija się od lin i mamy Clothesline from Tijuana! Jednak nie, Halloway pochyla się pod ręką rywala. Fiesta Master z impetem odbija się od przeciwległych lin, dobiega do przeciwnika, a The Truth Seeker chwyta przeciwnika i wyprowadza Sidewalk Slam. The Redpill One nie poprzestaje na tym, wstaje i na wciąż leżącym przeciwniku dokłada jeszcze Senton. Teraz próba pinu, 1… 2… nie, Kickout. To za mało dla mistrza Valor. Mistrz Eternal ponownie podnosi przeciwnika i Irish Whipem wysyła przeciwnika w narożnik. Jednak nie, po prostu przyciąga go do siebie i mamy Short-arm Clothesline. Jednak nie, tym razem to Jorge uchyla się pod przedramieniem przeciwnika, przechodzi za jego plecy, ciągle trzymając go za rękę i mamy German Suplex. Piękna kontra, po której Halloway pada na matę trzymając się za kark. Cavazos zachęca publiczność do większego zaangażowania, na co reagują wrzawą. Bonę Breaker podnosi przeciwnika za rękę, a The Truth Seeker wyprowadza na nim Gut Kick. The Ref Pill One wysyła Irish Whipem przeciwnika na liny, jednak kontra i to Fiesta Master posyła oponenta, ten odbija się od lin i mamy No More Tequila! Ależ teraz pokazuje Jorge pokazuje siłę i od razu przypięcie. 1… 2…. 3?! Nie, Kickout! Derek się nie poddaje. Mistrz Valor podnosi przeciwnika do stójki i Irish Whipem kieruje go do narożnika. Cavazos bierze krótki rozpęd, po którym wpada w pusty narożnik. Halloway uciekł w porę na bok. Teraz zaczyna atak kopnięciami na brzuch przeciwnika, w końcu dokłada Gut Kick, wyniesienie pod Powerbomb i mamy Corner Powerbomb! Ależ mocna akcja, po której Jorge trzymając się górnej liny nie pada na matę, ale drugą ręką trzyma się za obolałe plecy.  W tym momencie The Truth Seeker łapie przeciwnika w popularnego miśka, odchodzi w tył kilka kroków od narożnika i mamy Overhead Belly-to-belly Suplex! Po tym próba pinu, 1… 2… 3?! Nie, Kickout! Halloway wstaje i pokazuje całemu światu, że żarty się skończyły i zaraz nadejdzie koniec tej walki. Teraz oczekuje, aż jego oponent wstanie i mamy wyniesienie pod Gorilla Press! Szykuje się Awakeing! Czy się uda?! Nie, w ostatniej chwili do ringu wpada rozwścieczony Zack Sabre Jr. i atakuje Halloway’a serią punchy na głowę. Derek puszcza, Jorge pada za plecami przeciwnika, a sędzia ogłasza dyskwalifikację! Popularny ZSJ nadal atakuje przeciwnika serią punchy, a na koniec dokłada Discus Elbow Smash. To uderzenie powala The Truth Seekera na matę, a sędzia próbuje odciągnąć Zacka od wyprowadzania kolejnych ataków. Ten odpycha arbitra, który wytacza się obolały z ringu i kontynuuje stopniowanie swojego przeciwnika z PPV. W końcu jednak Cavazos wstaje i punchem posyła Sabre na matę, który wytacza się ringu i idzie ze wściekłością na twarzy na zaplecze.
  
 
Na titantronie wyświetla się nagranie wykonane po gali Ascension. Hala jest już opustoszała, w szatni panuje półmrok, jedynym źródłem światła jest łuna wydobywająca się przez półotwarte drzwi z napisem "Uszczelka & Butla". Nagle drzwi zostają otwarte z hukiem przez wylatujące z pomieszczenia krzesło.

Zbyszek Uszczelka: Zygmunt ja się ciebie pytam, czy ty nie możesz choć raz się powstrzymać!? Mieliśmy gówniarzy jak na widelcu! Jeden już raz ode mnie obskoczył, a drugi też mi wyglądał na leszcza. Co się z tobą dzieje myślałem, że panujesz nad tym?!

Butla wyraźnie posmutniał po usłyszeniu tych słów po chwili odpowiada lekko zachrypniętym głosem

Zygmunt Butla: Co mam Ci powiedzieć Zbyszku? Nie wszystko jest takie proste jakby mogło się wydawać, ja naprawdę chciałem, ale ktoś...ktoś po prostu położył te butelki pod ringiem, a było to moje ulubiene piwo, oczy miałem jak 5 złoty, a później....no cóż jeden łyk, później drugi, trzeci i tak zatraciłem się w tym wszystkim. Ja myślę, że to oni dali to piwo pod ring,, wiedzieli, że pójdę po nie jak misiu po miód.

Zbyszek Uszczelka: Bardzo przepraszam Zygmunt, ja to rozumiem, ale bardzo przepraszam - gówno mnie to obchodzi. Ale ja jestem człowiek wierzący i praktykujący. Jak byłem ja ci mały,  babcia zabierali mnie do kościółka co niedzielę i tam ksiądz Mieciu mówił tak: "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego". I ja cie kocham Zygmuś. Znaczy się jak brata. Ja ciepły nie jestem. Ale swoją drogą może ten Prenston z tym drugim miętę do siebie czują takie wymuskane chłopaki he he he <kaszel> .. O czym ja to, a no i właśnie dlatego ci opowiem taką przypowieść. Jak byłem kiedyś na robocie, glazure kładłem. Układam ci ja bracie te płytki pod prysznic bo się burżujstwu zachciało bez brodzika. Kto kurwa robi prysznic bez brodzika. No i tak robimy z Ryśkiem, no i milutko jest, przyjemnie, to by coś może lekko przyświętować bo to czwartek był to znaczy mały piątek. No i tak robimy, i ten poziom nam coraz bardziej wychodzi. Powoli kończymy ten spadek, odpalamy prysznic i skończyła się butelka, to lecimy po kolejną, a prysznic zostawiamy co by sprawdzić szczelność. Wracamy, a tu wszystko pływa. I to był ostatni dzień mojej kariery glazurnika. Bo woda to żywioł, a jak taki żywioł podlejesz alkoholem to go jeszcze rozjuszysz. Dlatego tylko piweczka stosuję. Rozumiesz do czego piję? Alkohol może zgubić, jak masz zadanie to je wykonaj, a potem kulturalnie chlej do porzygu.

Butla przez chwilę milczy. Spuszcza wzrok, drapie się po karku, po czym ciężko wzdycha. Widać, że słowa Uszczelki faktycznie do niego trafiły.

Zygmunt Butla: Rozumiem, Zbyszek... znaczy się chyba rozumiem, bo ty czasem brzmisz jak jakaś skomplikowana instrukcja. Ale masz rację. Robota najpierw, chlanie potem. Jak ktoś mi następnym razem podłoży piwo pod ringiem, to nie pójdę jak misiu po miód... tylko jak Butla gotowy spuścić komuś wpierdol.

Z pomieszczenia wypada jeszcze jedna pusta puszka, odbija się od ściany i turla pod nogi kamerzysty. Uszczelka błyskawicznie zatrzaskuje drzwi. Na tabliczce "Uszczelka & Butla" światło przez moment migocze, po czym nagranie urywa się, a titantron gaśnie.

Przenosimy się z powrotem na arenę, gdzie widzimy już Roba Van Dama oraz Nicka Aldisa stojących na rampie. Obaj ubrani są w garnitury, a przed nimi znajdują się mównice z mikrofonami, na których stoją także laptopy.

Rob Van Dam: Panie i Panowie, przyszedł czas na ogłoszenie pierwszych nazwisk wybranych na drodze Draftu do brandów Colosseum oraz Elysium. Jak zapewne Państwo już wiedzą, aktualny LPW Champion Axel Blaze będzie występował na obu show *cheer* i z tego powodu nie został przypisany do żadnego z brandów. Nick, oddaję Ci głos.

Nick Aldis: Cóż, pora więc chyba, by rozpocząć dzisiejszy draft w dość oczywisty sposób. Pierwszym wyborem Elysium jest LPW Eternal Champion Derek Halloway!

Rob Van Dam: Skłamałbym mówiąc, że spodziewałem się z Twojej strony innego wyboru, niż jeden z mistrzów. W związku z tym pozostaje mi jedynie dopełnić formalności. Pierwszym wyborem Colosseum zostaje LPW Valor Champion Jorge Cavazos!

Nick Aldis: Przyznam szczerze, iż chcę mieć pod swoimi skrzydłami najlepszych możliwych zawodników. Dlatego mimo niechęci którą wielu z was darzy tego zawodnika, nie sposób go pominąć. Latynoska krew, Jose Lopez, wędruje na Elysium!

Rob Van Dam: W związku z tym mój drugi wybór także wydaje się oczywisty. Co prawda temu zawodnikowi nie udało się ostatecznie sięgnąć po złoto, jednak z pewnością zdobył serca wielu z was. W związku z tym Kenneth Riddle zostaje członkiem rosteru Colosseum!

Nick Aldis: Skoro mam już w swoim rosterze jednego z uczestników Main Eventu pierwszego w historii Elysium, pora by sięgnąć również po drugiego z nich, który z całą pewnością napisze u nas piękną historię! Edgar Dickinson, witamy na pokładzie!

Rob Van Dam: Mój kolejny wybór być może zaskoczy część z was, ponieważ ta osoba dopiero niedawno pojawiła się w federacji LPW. Drodzy Państwo, do rosteru Colosseum dołącza David Otunga!

Nick Aldis: Być może nie odniósł do tej pory sukcesów, jednak niejednokrotnie zdążył już udowodnić, że należy do ścisłej czołówki i jest bardzo niebezpieczny. Panie i Panowie, moim otatnim wyborem tej rundy zostaje Zack Sabre Jr!

Rob Van Dam: Osoba, którą wybrałem jako czwartą, wielokrotnie udowadniała, że trzeba się z nią liczyć. W związku z tym decyzja o wybraniu właśnie tego zapaśnika była dla mnie jedną z łatwiejszych. Drodzy Państwo, kolejnym członkiem Colosseum zostaje The Big Guy - Ryback!

Ledwo Rob zdążył ogłosić nazwisko Rybacka, a już wybrzmiewa theme song samego zainteresowanego! The Big Guy omija obu General Managerów, spoglądając w stronę RVD, a następnie kieruje się do ringu, gdzie sięga po mikrofon.

Ryback: The Butcherback zostaje w tym lepszym brandzie! (Lekki cheer miesza się ze zdecydowanym buczeniem ze strony publiczności.) Pamiętacie co przed oficjalnym startem federacji powiedziałem w wywiadzie? Że przychodzę tutaj dla dwóch powodów. Jednym z nich jest zdobycie pasa mistrzowskiego, drugim skopanie dupy Kennetha Rippla. To pierwsze niestety mi się nie udało, widzieliście ile przyjąłem, każdy skupił się na tym najlepszym, największym i najsilniejszym zawodniku. Ale jedno wam powiem - trzeba być taką pizdą jak Kenneth Riddle, żeby przegrać z Axelem Blaze'm w ostatniej dwójce, który idealnie odwzorowuje jedno znane słowo - przehypowany! (Ogromne buczenie.) Co ryczycie jak byk rozpłodowy na widok jałówki, mam rację, ale właściwie czego ja się spodziewam po widowni w Chicago, gdzie bożyszczem jest następny przehype (Jeszcze większe buczenie.) Nie chcę jednak skupiać uwagi na was, bo znaczycie dla mnie tyle, co wyroby w mojej rzeźni - ja waszą wartość mierzę przez wagę mięsa. Przemawiam tutaj jako numer jeden, jako superstar, jako człowiek, który zdejmie wam klapki z oczu. Tron jest jeden, i kandydat też jest jeden, a Kenneth Riddle może aspirować do bycia pretendentem do tego tronu, ale tym razem nie gram w niczyją grę. Tym razem to ja ustalam zasady tej gry. Colosseum ma jednego króla, i obiecuję wam - ja, The Butcherback - Kenneth Riddle nie zazna tutaj spokoju. Została mi tutaj ostatnia misja - rozbicie tych waszych marzeń, że Kenny jest lepszy ode mnie. Powiem wam jedno... Kenny, nie jest nawet najlepszym Kennym jaki walczy obecnie w wrestlingu.... Mało tego... nie jest nawet najlepszym Riddlem, który walczy w wrestlingu, pozdro Matt.... Szykuj się Rid, kiedyś przyprowadziłem dmuchaną lalkę, która wyglądała dokładnie jak Ty. Od dziś uczynię Cię taką karykaturą, że tamtej lalce byłoby wstyd być podobną do Riddla... Czas zacząć polowanie, a tasaki są ostre jak nigdy dotąd.... FEED...ME.. RID!

PODOBNO DO DOLNICKA DZWONIŁ JAMES CAMERON, ALE TEN NIE ODEBRAŁ

[Obrazek: q97F6Zk.png]
Triple Threat Match
Mateusz MW vs Jeff Brown vs Dick A'Very Big
  
Końcówka walki. MateuszMW stoi przy linach, trzymając się za szczękę po wcześniejszym zderzeniu z narożnikiem, a po drugiej stronie ringu Jeff Brown i Dick A’Very Big patrzą po sobie, jakby właśnie odkryli genialny plan. Obaj ruszają na zawodnika z Krakowa jednocześnie. Jeff pierwszy trafia Punchem, Dick dokłada Slap, po którym sam wygląda na zaskoczonego, że w ogóle trafił. The Big MW cofa się o krok, ale zaraz odpowiada potężnym Forearmem dla Browna! Fake gangster pada na matę, a holenderski stand-uper momentalnie próbuje Roll-Upu na Mateuszu! 1... nie! Mateusz wykopuje go z taką siłą, że Dick aż przeturlał się pod liny. Jeff Brown próbuje wykorzystać sytuację i zachodzi Mateusza od tyłu. Schoolboy Pin! 1... 2... nie! The Big MW odkopuje, a Brown od razu zaczyna tłumaczyć sędziemu, że to na pewno było trzy. Nie zauważa, że Mateusz już wstaje. Krakowiak łapie Jeffa za kark i posyła go Irish Whipem w narożnik. Corner Splash! Brown aż siada po tej akcji, a Mateusz dorzuca jeszcze kilka Stompów. Dick w tym czasie wraca do ringu z miną człowieka, który chciałby być gdzieś indziej. Próbuje zajść Mateusza od tyłu i wykonać Small Package, ale The Big MW blokuje akcję, łapie go pod ramiona i wykonuje Powerslam! Pin! 1... 2... Brown przerywa przypięcie Elbow Dropem! Jeff wygląda, jakby właśnie uratował własne życie, więc od razu zaczyna się nakręcać. Trafia Mateusza Kickiem w brzuch, potem próbuje Running Knee Strike, ale Mateusz schyla się pod atakiem. Brown wpada prosto na Dicka, który właśnie wstał przy linach! Obaj zawodnicy zderzają się głowami i padają na matę. Mateusz przez moment patrzy na nich z niedowierzaniem, po czym wychodzi z ringu. Polish Fucker odciąga materiał i wyciąga spod ringu stalowe krzesło. Publiczność od razu reaguje głośniej, a Jeff Brown próbuje cofać się na kolanach, pokazując, że on wcale nie chce być gangsterem aż tak bardzo. Dick podnosi ręce, jakby chciał powiedzieć jakąś puentę, ale Mateusz nie czeka na występ. Chairshot w plecy Dicka! Holender pada na matę i wytacza się pod liny. Jeff próbuje wykorzystać moment i wykonuje Eye Poke! Mateusz na chwilę odchodzi, łapiąc się za twarz. Brown wyrzuca krzesło z rąk rywala i próbuje kolejnego Roll-Upu 1... 2... NIE! Kickout! Brown nie wierzy. Wstaje i rusza z Clotheslinem, ale Mateusz unika. MW Kick! trafia Browna prosto w szczękę! Jeff pada jak odcięty, ale zanim Mateusz przejdzie do pinu, Dick wraca do ringu i próbuje Schoolboy Pinu na The Big MW! 1... 2... nie! Mateusz odkopuje i od razu wstaje wściekły. Dick cofa się, pokazując sędziemu, że to był tylko żart. The Big MW nie jest fanem stand-upu. Gut Kick! Powerbomb! Dick aż odbija się od maty i wypada z ringu pod dolną liną. Mateusz zostaje sam z Jeffem Brownem. Sięga po buteleczkę z oliwką dziecięcą, polewa nią łysą głowę i powoli odwraca się w stronę fake gangstera z Newark. Brown ledwo wstaje, nie wie jeszcze, gdzie jest. Mateusz rusza. Łysy Punch! Connected! Jeff zostaje wbity w matę . The Big MW pinuje rywala, a Dick próbuje jeszcze wślizgnąć się do ringu, ale jest za daleko. 1... 2... 3! MateuszMW odnosi historyczne zwycięstwo w LPW.

Renee Paquette wchodzi do ringu chwilę po zakończeniu pojedynku. Mateusz MW wciąż ciężko oddycha po walce, ale na jego twarzy widać satysfakcję po pierwszym zwycięstwie w LPW. Jego głowa nasmarowana oliwką wręcz błyszczy w blasku świateł..

Renee Paquette: Mateusz, to jest moment, na który czekałeś od początku swojej drogi w LPW. Twoje pierwsze zwycięstwo w tej federacji  i to nie w zwykłej walce jeden na jednego, ale w Triple Threat Matchu, gdzie musiałeś pokonać aż dwóch rywali. Po wszystkich wcześniejszych niepowodzeniach, co ta wygrana mówi dziś o Mateuszu MW?

MateuszMW: Cześć Renee, witam wszystkich zgromadzonych na arenie i przed odbiornikami! Mamy to kurde!!!! W końcu wygrałem! Zrobiłem to czego nie udało mi się dokonać w poprzednich tygodniach. NA MOIM KONCIE POJAWIŁA SIĘ CYFERKA NR.1, Pierwsza wygrana, numer jeden w rankingu najlepszych fighterów federacji, czy można chcieć czegoś więcej? Powiedz mi Renee, z kim powinienem zawalczyć w kolejnym tygodniu? Kto jest godzien, aby zmierzyć się z Krakowskim bohaterem?...... Dobra lepiej zamilcz bo zanim cokolwiek powiesz, to uschnę z pragnienia. Zdradzę Ci pewien sekret, więc słuchaj uważnie. Nie tak dawno odbyłem bardzo interesującą rozmowę z moim serdecznym kolegą Derkiem Hallowayem, który uświadomił mnie, jak wygląda ten WASZ wyimaginowany świat, do którego muszę się przystosować, aby osiągnąć sukces.

Po tych słowach Mateusz bierze oliwkę do ręki i smaruje swoją spoconą łysinę

MateuszMW: Derek uświadomił mnie, że świat jego tak pojebany i rządzą nim dziwne siły. Dzięki niemu poczułem, że oliwa to nie wszystko, aby odnieść sukces i pierwsze zwycięstwo w federacji. Wprowadziłem kilka dobrych korekt, zaproponowałem mu stworzenie drużyny, więc zobaczymy co przyniesie przyszłość, ale zapowiada się niesamowicie………. To co kończymy? Suszy mnie, więc trzeba napoić konika nim umrze z pragnienia. Wracam do chłopaków, bo przygotowali dla mnie zajebisty poczęstunek, wódeczka zmrożona, ogórek kiszony i paluszku. JOŁ, NARA!

Po tych słowach MateuszMW błyskawicznie ulatnia się z ringu zostawiajac zdezorientowaną Renee


Kamera przenosi nas do restauracji Alinea, znajdującej się na niedaleko starego miasta w Chicago. Już na pierwszy rzut oka widzimy, że wystrój wygląda nowocześnie, a sama restauracja jest nastawiona raczej na kilku ekskluzywnych klientów niż wielu mniej zamożnych. Cała sala jest utrzymana w pomieszaniu białego i szarego koloru. Na środku na ścianie widzimy namalowanego człowieka, który przypomina dzieło jakiegoś artysty. W tle gra cały czas przyjemna muzyka skrzypcowa będąca na tyle cicho, żeby nie przeszkadzać w rozmowie. Widzimy również, że przy jednym ze stolików siedzą ubrani w garnitury Preston Steele i Miguel Escobar, a przed nimi na stole stoi po porcji “Hot Potato, Cold Potato”.

Preston Steele: Miałeś rację, Miguel. Wystarczyło połączyć siły, a już od razu pokazaliśmy tym życiowym nieudacznikom gdzie jest ich miejsce. Skoro nasza współpraca już na starcie przynosi takie profity to co będzie dalej?

Miguel Escobar: Powinno być tylko lepiej czyż nie?

Po tych słowach Divine lekko zmarkotniał.

Miguel Escobar: Dzisiaj możemy świętować, ale pamiętaj, że to była tylko dwójka osób, których nie powinno być w tej federacji. Pytanie, jak będzie przy większym wyzwaniu? Myślisz, że nasza współpraca ma rację bytu na dłuższą metę?

Preston Steele: Myślę, że zrobiliśmy dopiero pierwszy krok w drodze do nasze sukcesu. Skoro coś na razie się układa mimo, że nie było nam od samego początku po drodze to chyba nie ma co na siłę szukać dziury w całym. W końcu ludzie z elity tak jak my powinni trzymać się razem.

Miguel Escobar: Dobrze powiedziane. Czas zatem postawić kolejne kroki. W drodze do sukcesu, jak i w naszej współpracy. Musimy być pewni, że możemy polegać na tej drugiej osobie. Przyznam szczerze, że na ten moment nie mam tej pewności, za to mam pewne wątpliwości.

Preston Steele: Zawsze trzeba podjąć jakieś ryzyko, żeby zwiększyć zyski. Siedząc w jednym miejscu i niczym nie ryzykując do niczego się nie dojdzie jak ten Uszczelka i Butla, którzy jak na razie kręcą się w miejscu. Ja też nie byłem na początku pewien co do naszej współpracy, a teraz już wiem, że zmierzamy w właściwym kierunku.

Miguel trochę lekceważącym wzrokiem spojrzał na Prestona.

Miguel Escobar: Cieszy mnie twoja pewność…TOAST!

Panowie biorą łyk drogiego szampana, a nagranie się kończy.


Kamera przenosi nas do gabinetu psychiatry, którą jest Dr. Jennifer Kennedy (tak jest napisane na pasku) Widzimy, że naprzeciwko niej siedzi Jay DiMateo, nowy nabytek LPW. (to też jest napisane na pasku)

Jay DiMateo: *wzdycha znudzony* Naprawdę, muszę tu siedzieć? Powinienem teraz bić się z jakimiś naoliwonymi egocentrykami, a nie słuchać tu jakiejś starej baby, która zaraz mi wmówi, że mam problem, a za ten problem odpowiada niekochająca mnie mamusia czy tatuś. Więc dla twojej informacji, mam to w dupie. To czy mnie kochają, czy mnie kochali i co ty na ten temat uważasz. W dupie, rozumiesz? *ostentacyjnie wstaje i wskazuje na swój zadek, po czym siada, zakładając nogę na nogę*

Dr Jennifer Kennedy: Rozumiem. Chciałbym żebyś ty też zrozumiał, że żadne twoje uwagi nie wyprowadzą mnie z równowagi. Ja Ci nie kazałam tu przychodzić, nikt Cię nie przywiązał do tego krzesła, więc możesz w każdej chwili wyjść, pamiętaj jednak *Jay jej przerywa, uderzając otwartą reką w stół, Dr Jennifer lekko się wystraszyła*

Jay DiMateo: Posłuchaj mnie stara ruro...*oblizuje wargę* Nie będziemy w ten sposób rozmawiać. *uśmiecha się, trochę creepy* Dobrze wiesz, że jestem tutaj, bo muszę tu być, więc może zróbmy w ten sposób, że dam Ci hajs, a ty powiesz mojemu ojczulkowi, że tu byłem, okej? Wy lekarze, lubicie przecież dostawać pod stołem, nie? No chyba, że wolisz, żebym rozpiął rozporek, a ty zejdziesz pod stół, co? *znowu się uśmiecha* A może...

Dr Jennifer Kennedy: A może co? Myślisz, że jesteś pierwszym, który tak do mnie mówi? Myślisz, że to mnie przerazi, albo wyjdę stąd zapłakana? Uwierz mi, Jay...

Jay DiMateo: Sram Ci na pysk. *znudzony unosi jedną brew i ziewa*

Dr Jennifer Kennedy: Posłuchaj mnie...*znowu jej przerywa*

Jay DiMateo: Nie posłucham Cię. Nie dotarło? To bardzo mi przykro, ale już nie dotrze. Jak to mówią, głupi mądrego nie zrozumie, więc nie warto się produkować. Znasz takie powiedzenie, szajbusko? *nie czekając na jej odpowiedź, wstaje z krzesła* Bez znaczenia, ja spierdalam, a ty możesz sobie teraz analizować popierdoleńców, którzy będą narzekali na to, że 10 lat temu dostali kablem od żelazka. NARA. *Jay wychodzi trzaskając drzwiami, a obraz z kamery urywa się*


[Obrazek: 3UM0V63.png]
Singles Match
Elias Shadow vs Allan Hill

Wracamy do ringu po reklamach, idealnie w czas by zobaczyć Eliasa lecącego przez całą przekątną ringu! Hill nie spowalnia, tylko od razu podchodzi do gówniarza, chwyta go w Bearhug i wyrzuca za siebie potężnym Belly to Belly Overhead Suplexem! Próba pinu. 1...2.. Kick out! The Unstable niepocieszony ustawia się w narożniku, czekając aż Shadow wstanie. Gdy to się dzieje, następuje Spear... A jednak nie, Lone Wolf w ostatniej chwili przeskakuje nad lecącym przeciwnikiem, który wbija się barkiem w narożnik. I mamy od razu Roll Up! 1...2... Kick out! Alan odbija i wściekły podrywa się z maty. Przerażony Elias zaczyna się cofać, Hill próbuje go złapać, ten jednak przytomnie unika i nagle znajduje się za plecami oponenta... Skibidi Kick! Pin! 1...2... Kick Out! Elias uderza pięścią w matę, spogląda jednak na narożnik i widać, że ma w głowie pomysł. Wdrapuje się na niego dość ślamazarnie... I niestety to go gubi, ponieważ były zawodnik MMA doskakuje do niego z Forearmem który ogłusza młodego zawodnika... Ojjj, to nie wygląda dla niego dobrze, bowiem Hill obraca go, sam wchodzi na drugą linę i wykonuje German Suplex z narożnika! Nawet nie próbuje pinować, tylko podnosi Eliasa, zostawia go na środku ringu, sam odbija się od lin... Blackout! To musi być koniec! 1...2...3... Tak jest, w Alan Hill wygrywa w bardzo przekonującym stylu!

Mimo, że Allan Hill odniósł już zwycięstwo, najwyraźniej ciągle mu mało. Po chwili świętowania powraca on do leżącego na macie rywala, przystępując do Ground & Pound! Lawina ciosów ląduje na twarzy Eliasa, który próbuje nieporadnie się bronić. Brytyjski zawodnik jest jednak bardzo agresywny i już po chwili widzimy pierwsze ślady krwi na twarzy Eliasa! Allan nie przerywa jednak, po chwili pięści ustępują łokciom, a Shadow praktycznie przestaje się ruszać! Brutalny atak Hilla na Eliasa zostaje przerwany dopiero wtedy, gdy do ringu wbiegają RVD, David Otunga, a także grupa ochrony. Jako pierwszy interweniuje Otunga, ale zostaje szybko odepchnięty przez ochroniarzy, którzy przechwytują Allana.

Rob Van Dam: Allan! Wystarczy!

RVD czeka aż ochrona spacyfikuje Allana

Rob Van Dam: Wiesz, Allan... ten pojedynek nie wydarzył się przypadkiem. Elias nie został twoim rywalem przez pomyłkę. Tak samo jak nieprzypadkowo David Otunga odpowiedział na wyzwanie Dana Dowsona podczas PPV. To wszystko wydarzyło się po coś. Chciałem zobaczyć jedną rzecz. Chciałem zobaczyć, czy jesteś jeszcze zawodnikiem, który potrafi wejść do ringu, zrobić swoje i odejść, czy zawodnikiem, który chce tylko sprawiać problem dla samego faktu sprawiania problemu. I właśnie dałeś mi odpowiedź. Nie kontrolujesz się. Nie szukasz zwycięstw. Nie szukasz rywalizacji. Zachowujesz się jak zwierzę spuszczone z łańcucha, które atakuje wszystko co się rusza, ale czas powiedzieć dość.

RVD robi krótką pauzę

Rob Van Dam: Od dzisiaj David Otunga zostaje oficjalnym prawnikiem LPW. A jego pierwsza sprawa będzie dotyczyć właśnie ciebie. Przez ostatnie tygodnie przekroczyłeś więcej granic, niż mogłoby Ci się wydawać. Groźby. Napaści. Niszczenie mienia. Ataki na ludzi, którzy nie byli w stanie się bronić. To nie jest już kwestia kary za jeden wybryk. To jest sprawa całej federacji. Dlatego za tydzień na Colosseum odbędzie się twój proces. Oskarżycielem będzie człowiek, którego skrzywdziłeś kilka tygodni temu, będzie do Salvador! Jego adwokatem będzie David Otunga. A sędzią tego procesu zostanę ja. Do tego czasu nie chcę cię widzieć przy ringu, na zapleczu ani w pobliżu żadnego zawodnika LPW. Bo jeśli jeszcze raz spróbujesz zrobić coś po swojemu, nie będziesz potrzebował procesu. Będziesz potrzebował nowego miejsca pracy.


DOLI CHCIAŁ TU REKLAMĘ, ALE NIECH SPIERDALA


Po przerwie reklamowej widzimy, że Rob Van Dam znów zajął miejsce przy mównicy, zaś przy drugiej stoi także General Manager Elysium, Nick Aldis.

Rob Van Dam: Drodzy Państwo, jak powszechnie wiadomo, dobrego szefa poznaje się po tym, jak potrafi zareagować na istniejące problemy. W związku z tym wybór ten jest dla mnie oczywisty. Allan Hill pozostanie na Colosseum...przynajmniej do najbliższej edycji.

Nick Aldis: Cóż, w takim razie ja wybiorę zawodnika równie problematycznego, równie skorego do porywczych i umówmy się - nie do końca legalnych czynów. Panie i Panowie, na Elysium trafia Mike F'N Brutal!

Rob Van Dam: Bez zbędnego przedłużania - do rosteru Colosseum dołączy również Miguel Escobar!

Nick Aldis: Uwielbiam kuchnię francuską, a samą Francję odwiedzam tak często jak tylko mogę. Dlatego też bardzo chętnie powitam Lorda Sebastiena de Montclair w szeregach rosteru Elysium!

Rob Van Dam: Czas na szczęśliwą siódemkę, którą w brandzie Colosseum zostaje nie kto inny, jak Preston Steele!

Nick Aldis: A skoro o gotowaniu już wspomniałem - następnym wyborem Elyisum jest Rob McŁowicz!

Rob Van Dam: Zastanawiałem się chwilę nad kolejnym wyborem. W końcu jednak doszedłem do wniosku, że Colosseum potrzebuje kogoś nietuzinkowego, rzekłbym wręcz, że niemożliwego do podrobienia. Przed państwem wybór numer 8, a jest to duet Zbyszek Uszczelka i Zygmunt Butla!

Nick Aldis: Cóż, skoro o duetach mowa... Być może nie są oni aktualnie w najlepszych relacjach, jednak nie sposób pominąć ich przeszłość, którą myślę, iż każdy fan LPW już zna. Panie i Panowie, członkami rosteru Elysium zostają Jean-Pierre Dolnick oraz Maxwell Ransom! W jakiej formie - to się jeszcze okaże.


Widzimy obraz z kamery, która podąża za Zackiem Sabre Jr. Brytyjczyk zdenerwowany zauważa na swoim radarze Dereka Halloway'a, ZSJ długo się nie zastanawiajac podchodzi do mistrza Eternal

Zack Sabre Jr.: Ej ty, foliarz. Spróbuję ci to wytłumaczyć tak, żebyś zrozumiał. To złoto, które masz przy sobie, jest moje. Okradłeś mnie z niego, to że nie jestem mistrzem to jeden wielki spisek przeciwko mnie. Jestem lepszy od Ciebie, to wiem na pewno. Gdyby nie to, że kazali mi wchodzić na jakieś drabiny, zamiast docenić mój kunszt ringowy i dać mi poskładać Was wszystkich w kwadratowym pierściu... <Zack pauzuje na moment swoją wypowiedź i zaciska pięści, wyraźnie wściekły> powinienem być tym miestrzem! Jesteś tylko przechowalnią, do czasu aż zdejmę to z Ciebie. Spójrz Ty w ogóle na siebie! Jak ty wyglądasz? Nie prezentujesz się jak mistrz, nie masz umiejętności mistrza. Z Tobą u steru, jako jedną z głównych twarzy, ta federacja jest skazana na porażkę. Dlaczego nikt tego nie widzi do cholery? Równie dobrze mógłbym już powinienem się z Tobą rozprawić i zrobić wszystkim przysługę.

Teraz za plecami Zacka pojawia się Jorge Cavazos, który poklepuje go po ramieniu. Ten obraca się i po ujrzeniu Fiesta Mastera robi dwa kroki do tyłu.

Jorge Cavazos: Hej, Zack, co ty robisz? Najpierw przerywasz nasz pojedynek w ringu, a teraz dalej nie dajesz Derekowi spokoju? Rozumiem, że możesz być sfrustrowany swoją porażką na Ascension. Ale jeśli masz jakiś problem do Dereka, to miałeś do tego okazję w niedzielę, amigo.

Zack Sabre Jr.: Jeszcze ten tutaj <Zack odsuwa się jeszcze bardziej od Cavazosa i Dereka> Masz czas do Elysium... Halloway albo oddasz mi ten pas po dobroci, albo siłą. Piłka jest po Twojej stronie, a to że to złoto będzie moje, jest wyłącznie kwestią czasu.

Zack odchodzi i po drodze ciska butelką stojącą na jednym z boxów do transportu sprzętu produkcyjnego

Jorge Cavazos: Wszystko okej, amigo? Ale z niego frustrado. Czemu nie miał w sobie tyle energii w niedzielę, żeby wygrać swoją walkę? Swoją drogą, jesteście do siebie trochę podobni. Oboje opowiadacie o teoriach spiskowych. Różnica polega na tym, że ty o nich opowiadasz od swojego początku tutaj. Ten za to odpalił się teraz, kiedy wynik walki mu nie pasuje. A swoją drogą - dobra walka dzisiaj, amigo. Szkoda, że Zack nam przeszkodził. Wolałbym uczciwego rozstrzygnięcia. Ale jest jak jest. Skoro jesteśmy już po walce, Derek, to może wyskoczylibyśmy do baru na małą fiestę z drobnym udziałem tequili?

Derek Halloway: <nieco się wzdryga i poprawia pas na ramieniu> Nie polecam Ci tej trucizny dla mas, nie wyglądasz na takiego głupiego, żeby być podatnym na cudze zdanie namawiające do przyjmowania tych płynów. Poza tym przecież to oczywiste, że chcesz mnie pozbawić świadomości, żebym szybko stracił pas. <Halloway odwraca wzrok w stronę kamery> Aldis, nie wykręcaj się. Zdobyłem ten pas uczciwie, wiem, że to nie w smak Twojemu guru, jednakże szanuj mnie jako mistrza. <The Truth Seeker z powrotem spogląda na Jorge> Nie daj się wciągnąć w te spiski. Co do tego pana szabelki, gdyby był tak dobry jak o tym wspomina, to dzisiaj on walczyłby z Tobą na początku gali, a tak może sobie jedynie pluć w brodę. Wszystko co ma to tylko wiara w siebie. Może mi jeszcze powie, że wierzy, iż w 1969 roku ludzie wylądowali na księżycu <Derek śmieje się rubasznie aż mu cały brzuch podskakuje pod koszulką>.

Jorge Cavazos: Ale przecież to lądowanie było napra… A dobra tam, trudno. Czy ty myślisz naprawdę, że jestem taki zachłanny, żeby już od razu chcieć zdobyć kolejny pas? Oczywiście, fajnie by było mieć drugie mistrzostwo. Ale w niedzielę pomyślałem właśnie w ten sposób i jeszcze cały czas czuje ból w plecach po tym jak mnie załatwiliście. Po prostu uważam, że nowe mistrzostwa to świetny powód do fiesty, ale jeżeli nie chcesz to nie będę Ciebie zmuszał. Może oboje pozostańmy po prostu przy tym co umiemy najlepiej. Ty zajmij się swoimi teoriami spiskowymi, a ja udam się na swoją zasłużona fiestę. Trzymaj się, Adios Derek.

Jorge poklepuje Dereka po ramieniu po czym znika z kadru, pozostawiając w nim Dereka samego.

Derek Halloway: <spoglądając na odchodzącego Cavazosa> zachłanność to jedyna rzecz, jakiej mogę spodziewać się po Meksykańcach. Już Aztekowie czerpali garściami od istot pozaziemskich, które wdarły się przez kopułę do nas. A z resztą nieważne. <Halloway patrzy teraz prosto w kamerę> Posłuchaj mnie, Zack. Elysium to będzie mój własny dom i gwarantuję Ci, że otrzymasz swoją odpowiedź szybciej, niż Ty dowiesz się kto tak naprawdę stał za śmiercią Księżnej Diany, Brytolu. Bo prawda zawsze wychodzi na ring!

Derek po tych słowach jeszcze przez chwilę spogląda w obiektyw kamery, po czym idzie w swoją stronę, a obraz kamery gaśnie.

[Obrazek: FqEbPGa.png]
Singles Match
Zygmunt Butla vs Dan Dowson

Końcówka walki… Dan Dowson stoi na środku ringu i patrzy na Butlę, który próbuje podnieść się przy linach. Zygmunt jest już mocno obity, oddycha ciężko i trzyma się za żebra po wcześniejszych uderzeniach w narożniku. One and Only nie spieszy się. Podchodzi do rywala i wymierza mu mocny Kick w klatkę piersiową. Butla opada na jedno kolano, ale Dowson od razu dokłada kolejny. Zygmunt próbuje odpowiedzieć zamachem z pięści, jednak Dan schyla się pod ciosem i trafia Swinging Neckbreakerem! Próba pinu. 1... 2... nie, Kickout. Dowson tylko kręci głową. Widać, że nie traktuje tego jako problemu, bardziej jako irytującą formalność. Podnosi Butlę za głowę i wypłaca European Uppercut. Zygmunt cofa się do narożnika, a The Cage dokłada jeszcze kilka Punchy na korpus. Sędzia zaczyna liczyć, więc Dan odchodzi na krok, po czym wraca z High Dropkickiem! Butla osuwa się po poduszkach do pozycji siedzącej. Dowson bierze rozpęd i mamy Knee Drop prosto w klatkę piersiową. Kolejny pin. 1... 2... nie. Dan podnosi się i pokazuje gestem, że to już koniec zabawy. Chwyta Zygmunta za głowę, przekłada go przez drugą linę i szykuje Rope Hung DDT. Butla próbuje się szarpać, ale Dowson dociąga go mocniej. Rope Hung DDT! Głowa Zygmunta wbija się w matę, a zawodnik z Bydgoszczy zostaje kompletnie zamroczony. Dowson nie przypina od razu. Wstaje i z pogardą patrzy na rywala, jakby chciał jeszcze chwilę pokazać, że ten pojedynek od dawna należy do niego. One and Only podnosi Butlę i próbuje ustawić go pod Payback. Jednak nie! Zygmunt ostatkiem sił zaczyna uderzać łokciami w bok głowy przeciwnika. Raz, drugi, trzeci! Dowson puszcza, a Butla trafia Mocną Głową! Akcja dochodzi do celu i Dan cofa się chwiejnym krokiem. Publiczność od razu reaguje głośniej, a Zygmunt rusza do narożnika. Kac Morderca! trafia idealnie! Dowson wychodzi z narożnika, a Butla łapie go i wykonuje Ciężki Poranek! Pin! 1... 2... nie! Kickout. To był najlepszy moment Butli w tej walce, ale nie wystarczył. Zygmunt wolno wstaje, łapie się za brzuch i próbuje jeszcze podnieść rywala. Wchodzi za jego plecy i szykuje się Bydgoszcz City. Dowson ląduje na macie, ale Butla nie jest w stanie od razu utrzymać kontroli. Próbuje drugiego suplexu, jednak The Cage blokuje nogą o nogę rywala, wyprowadza Back Elbow, a potem szybki One Hand Face Crusher! Zygmunt pada twarzą na matę. Dowson nie czeka już ani chwili. Wstaje, ustawia się w narożniku i czeka, aż Butla podniesie się na kolana. Zygmunt próbuje jeszcze ruszyć do przodu, ale robi to bardziej siłą rozpędu niż świadomością. Kill the Lights!trafia prosto w szczękę! Butla pada na plecy, a Dan od razu przechodzi do przypięcia. 1... 2... 3?! Nie! Butla odkopuje w ostatniej chwili! Dowson aż siada z niedowierzaniem. Po chwili jednak uśmiecha się pod nosem, jakby docenił jedynie odporność rywala, nie jego poziom. The Cage podnosi Zygmunta jeszcze raz i tym razem nie daje mu miejsca na żadną kontrę. Wyniesienie na barki. Payback! wbija Butlę w matę! Dan obraca go na plecy i przykrywa spokojnie, niemal lekceważąco. 1... 2... 3!

Sędzia podnosi rękę Dana ku górze. Zobojętniały Dowson spogląda kątem oka na leżącego Butle. The Cage chyba nie jest usatysfakcjonowany samym wygraniem walki, bo podchodzi do Zygmunta i nonszalancko dotyka jego twarzy swoją stopą. Fani nagradzają to buczeniem. Arbiter próbuje odciągnąć weterana, lecz ten odpycha go i gestem tego, że rękę to on ma ciężką, odstrasza sędziego, który ucieka z ringu i zapewne będzie zmierzał po jakąś pomoc. Dowson wraca do pastwienia się nad Butlą i zaczyna częstować go stompami w brzuch, wykrzykując do niego: ''ciekawe, czy twoja wątroba to też wytrzyma''. Zygiego wnętrzności na pewno nie czują się teraz zbyt ciekawie, bo but The Cage'a, próbuje się do nich chyba dobrać. Danny krzyczy jeszcze, że Butla jest idealnym przykładem, jak wygląda wrestling w 2026 roku. Do słów dokłada Ground and Pound! Zaczyna robić się brutalnie. W międzyczasie rozjemca walki, która miała tu miejsce, przy rampie spotyka... innego sędziego? Jest to TEN MĘŻCZYZNA. Mówi on, że ochrona jest już w drodze oraz że wszystkim się zajmie i z szerokim uśmiechem klepie arbitra po ramieniu . Teraz szybkim krokiem idzie w kierunku ringu. Niektórzy fani chyba rozpoznają tę twarz, bo cholera... to jest Nathan Martin! Reakcje są jednak znikome przez fakt, że Nate bardzo zmienił się z wyglądu. Kanadyjczyk wchodzi do kwadratowego pierścienia i krzyczy do agresora, by ten się uspokoił. Dan odwraca się, wstaje i wykrzykuje: ''czego, kurwa?'' Myśli, że kolejnego sędziego wystraszy. Ta lekceważąca postawa prowadzi go do... ZAINKASOWANIA LOW BLOW! Soczysty kopniak od Martina właśnie wylądował na jajach weterana, który osunął się na kolana. Nathan bardzo szeroko się uśmiecha i w mig ten uśmiech znika, bo od razu dokłada Headbutt i po sekundzie kolejny! Kibice w sumie są zadowoleni. Nate nie traci czasu, podnosi dziadka, zachodzi go od tyłu i Kiss Of Solipsism! Czyli taki jakby Rainmaker - tylko z kolana. W tle Butla wraca powoli do żywych i czołga się do narożnika, skąd przygląda się wszystkiemu. Nie dowierza, że LPW ma tak agresywnych arbitrów. Chyba myśli, że ma zwidy przez zbyt małą ilość alkoholu we krwi. The Solipsist serdecznie uśmiecha się jedynie do niego i wychodzi z kwadratowego pierścienia tylko po to, by złapać Dowsona, który jest na deskach i wyciągnąć go wraz ze sobą. Bierze półprzytomnego One and Only i ciska nim mocno o barierki, po czym szybko podnosi i dorzuca Piledriver prosto na podłogę! Ajajaj! Zygmunt to się nawet lekko uśmiechnął pod nosem widząc to. Nathan chyba na razie się uspokoił, bo poprosił o mikrofon od pracownika i osuwając się o barierki usiadł przy leżącym Dowsonie.

Nathan Martin: Hmmm... od czego by tu zacząć? *drapie się po głowie* A może tak...powinienem od razu skończyć? Na przykład z tym tutaj paskudnym agresorem, który nie potrafi zachować się nawet względem sędziów? Za zbiór jego bezczelnych uczynków możnaby skończyć z nim już na zawsze, ale to byłoby zbyt proste. *spogląda na chwilę do góry i przeczesuje palcami grzywkę* Echh.. odrobinę opisałem samego siebie... Jednak ja przeproszę tamtego mężczyznę za wmówienie mu, że będzie tutaj ochrona. A Dan Dowson? On nie umie przepraszać. To wykreowana postać przeze mnie, która potrafi tylko narzekać. A ja bardzo, BARDZO nie lubię narzekania... *patrzy pustym wzrokiem, ale po chwili uśmiecha się* To mnie irytuje, a nie lubię, gdy mnie coś irytuje. Czy ja teraz narzekam? Czy staję się taki jak on? Och, cholera. *uśmiecha się* Cóż.. myślę, że jako stwórcy musicie mi wybaczyć lekką hipokryzję i to, że pozwalam sobie na ''odrobinę'' więcej.

Nathan podnosi się i rozmyślając, robi kilka kroków do przodu, a następnie do tyłu. Po chwili zerka na publiczność, która się zastanawia, o czym on pierdzieli. Butle za to interesuje, po jakim trunku jest Nathan. Kanadyjczyk ponownie zabiera głos.

Nathan Martin: Kocham to! Naprawdę to kocham! Warto było wrócić do wrestlingu, chociażby dla tego uczucia, gdy patrzycie na mnie jak na szaleńca.. a ja wiem, że przecież mam rację i mówię prawdę! To takie groteskowe! A wiecie.. co jest jeszcze bardziej groteskowe? Hmm? Jakieś typy? *nadstawia ucho do publiki* Brak? W porządku. Odpowiem wam. Dan Dowson! Jakaż mogłaby być inna odpowiedź. Znam go czy to z perspektywy fana, wrestlera czy też jego stwórcy.. i nie jestem dumny. Oj nie.. bowiem ten cham to obrzydliwy hipokryta! W swojej długiej karierze był ''Lost Boyem'', Kaznodzieją, był ''Broken'' oraz... stworzył sobie listę? Pomijając już to, jak bardzo to kreatywne, to ukazuje nam to obraz kogoś... o wielu twarzach. *puszcza oczko do kamery* Więc dlaczego ktoś, kto ma tak barwną przeszłość, pogardza innymi, którzy chcą nadawać kolorytu LPW? Nie podoba mi się to. Cenię sobie tych, którzy nadają barw memu światu. Dlatego będę musiał Dana nauczyć manier...

Nate oddaje mikrofon jednemu z pracowników i zerka na Dowsona, który już powoli dochodzi do siebie. Kanadyjczyk pomaga mu wstać i Kiss of... kolejne LOW BLOW! One and Only ponownie dostaje po jajach i pada obolały. The Solipsist za to włazi do ringu, gdzie jest Butla i Martin z niewinnym uśmiechem pyta go, czy wszystko w porządku. Zygmunt lekko przerażony kiwa jedynie głową. Obraz z kamery znika...
Odpowiedz
Cytuj
11.07.2026, 18:09
#2
Jesteśmy na zapleczu, gdzie widzimy rozgrzewającego się Derricka Mantela. Po chwili podchodzi do niego el Garra De Gato, chwytając go za ramię.

El Garra De Gato: Mantel! Rozumiem, że nie masz pojęcia o szacunku, estúpido, ale ta maska.. *El Gara pokazuje za maskę* Ta maska to kwestia honoru! To dziedzictwo, które niesie za sobą coś więcej! Ten symbol ma szerzyć dobro i wiarę w naszych braci mniejszych! A Ty... okazałeś kompletny brak poszanowania, gdy tylko wpadłeś na pomysł na zszarpnięcie ze mnie tej maski. Sam pokazałeś, że na żaden szacunek nie zasługujesz. Jeszcze raz spróbuj tknąć maskę El Queso, a inaczej będziemy rozmawiać.

Derrick Mantel: Garra... nadal nic nie rozumiesz. Ostrzegałem Ciebie przy pierwszym naszym spotkaniu. Nie toleruję odmieńców i dałem Ci wtedy jasno do zrozumienia, że jesteś na moim celowniku. Robię wyłącznie to, co uważam za słuszne. Ty płaczesz o maskę, jakbyś bez niej nie posiadał żadnej tożsamości. Zrobiłem to, co uważałem za słuszne. Jeśli myślisz, że nie spróbuję zerwać tego paskudztwa ponownie, to musisz przygotować się na to, że nie wszystko pójdzie zgodnie z twoim planem. Jesteś odmieńcem, moim kolejnym celem i to, co sobą reprezentujesz spowodowało, że zrobię wszystko, aby pozbawić Ciebie tego, co rzekomo tak definiuje twoją marną osobowość. Ta maska... ona nie jest czymś, do czego powinieneś przywiązywać szczególną wagę. Ona jest twoją zgubą. Obudź się Garra, póki nie jest za późno.

El Garra De Gato: Me importa una mierda! W dupie mam co tolerujesz, a co nie! Tym bardziej nie interesuje mnie Twój pieprzony kompas moralny i pojęcie słuszności! Mogę zdjąć to maskę, jeśli będę tego chciał, nie obowiązuje mnie el principio de la máscara sagrada, ale żaden pomyleniec z kompleksem maniakalnym nie będzie mi mówi kiedy mam to zrobić! Masz mnie za odmieńca? Okej! Jestem na Twoim celowniku? Excelente! Ale ostrzegam Cie...

Koci Luchador pochodzi bliżej i zaczyna wskazywać palcem na Derricka.

El Garra De Garo: Ostrzegam Cie po raz ostatni. Spróbuj jeszcze raz dotknąć mojej maski, a sprawię abyś żałował tego, że chociaż przez chwilę pomyślałeś, by pozbawić mnie El Queso.

Mantel podśmiewając się pod nosem robi krok naprzód, przez co ich czoła praktycznie się dotykają.

Derrick Mantel: Garra, to dopiero początek mojej zabawy. Jeśli myślisz, że twoje groźby mnie jakkolwiek ruszają, to musisz zmienić myślenie. Starasz się udawać, że nie interesuje Ciebie, co mam do powiedzenia, co toleruję a co nie. Widzę jednak coś innego. Ty wręcz kipisz złością. Starasz maskować swoje oczucia. Robisz to mimo wszystko dość nieudolnie. Nie oszukujmy się, Garra. Jesteś człowiekiem aspirującym do wielkich rzeczy. Same aspiracje to zdecydowanie za mało. Możesz próbować zgrywać groźnego, ale... to tak nie działa. Jesteś zaprzeczeniem osoby groźnej. Wspominałeś coś o wierze w braci mniejszych, ale momentami odnoszę wrażenie, że Ci twoi bracia są od Ciebie groźniejsi. Do czego więc zmierzam? Nie jesteś zagrożeniem, jesteś ofiarą. A twoja maska? Prędzej czy później zostanie zerwana i co dla Ciebie najgorsze... nie będziesz się w stanie przed tym obronić. Twoje groźby są za to niczym pętla, którą sam sobie zaciskasz i nie jesteś nawet tego świadomy.

Mantel odchodzi w sobie wiadomym kierunku, a obraz gaśnie.
**
Me importa una mierda - Mam to w dupie
el principio de la máscara sagrada - zasada świętej maski

ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA

[Obrazek: phJ6nP0.png]
Singles Match
Zbyszek Uszczelka vs Miguel Escobar
  
Wracamy do ringu po reklamach. Miguel aktualnie jest wciśnięty w narożnik, a Zbyszek wyżywa na nim swoją frustrację. Cała seria Corner Punches ląduje na twarzy Hiszpana. Sędzia nie ma wyjścia i musi interweniować. Poucza Polaka, że musi przestać i zaczyna odliczać. 1... 2... 3... Betonowy Syfon się opanowuje i pokazuje sędziemu, że już jest spokojny, w geście pokory unosi ręce. Ten moment natychmiast wykorzystuje jego rywal, który policzkuje Zerwany Gwint. Ależ się w nim gotuje! Sam odpłaca się European Uppercutem, po którym od razu chwyta nadgarstek przeciwnika i posyła do przeciwległego narożnika. Momentalnie rusza w pościg, aby wgnieść Escobara, gdy tylko trafi w narożnik. Jednak Prince of Spain popisuje się zgrabnym Up and Over, przeskakuje nad pędzącym Uszczelką i zalicza udane lądowanie. Niestety, nie możemy tego samego powiedzieć o Zbyszku. Ten nie daje rady wyhamować i z impetem odbija się od narożnika. Uszczelka cofa się o krok, a zadowolony z siebie Miguel dorzuca mu jeszcze Backstabber, żeby nie dać mu ani chwili na oddech. Pin. 1... Kick Out! Divine nawet nie traci czasu na dyskusje z arbitrem, wyraźnie widać, że w tym kotle jest jeszcze sporo pary. Od razu przechodzi do stompowania klatki piersiowej, a robi to z taką werwą, jakby dosłownie próbował wybić powietrze z płuc Polaka. Następnie przyklęka przy nim i zasypuje lawiną punchy na twarz, a kiedy przerywa uśmiecha się szelmowsko i łapie Uszczelkę za brodę! Betonowy Syfon krzyczy z bólu, a Książę Hiszpanii wykorzystuje to, aby zdecydowanie łatwiej przekręcić go na brzuch. W tej pozycji dokłada jeszcze stomp w kręgosłup, aby płynnie przechwycić nogi i założyć Cangrejo de Palma. Ależ on głęboko schodzi do przysiadu, tyłek Escobara praktycznie dotyka głowy Uszczelki! Zerwany Gwint wyraźnie cierpi, zaciska pięść, po chwili ją rozluźnia i unosi dłoń, będzie klepać! Nie, nic z tego! Zbyszek to twardziel z krwi i kości i zaczyna mocno pracować rękami. Jest wyraźnie silniejszy niż rywal i metodycznie przesuwa się w kierunku lin. To jednak kawał drogi, w zasadzie są bliżej narożnika, a Betonowy Syfon odwrócony jest w stronę środka ringu. Polska siła jednak górą i kawałek po kawałku jest coraz bliżej celu. Są już na środku ringi... kiedy to Divine puszcze uchwyt i dokłada serię szybkich stompów na kręgosłup, po których ponownie zapina Cangrejo de Palma! Tym razem są na środku ringu, Uszczelka w tarapatach, widać, że cierpi coraz bardziej. Wygląda, jakby nie miał już sił się czołgać do lin. Podnosi rękę... tylko po to, żeby nagle sięgnąć nią za siebie! Bierze przeciwnika z zaskoczenia! Sięga do jego stopy i szarpie nią z całej siły w swoją stronę! Hiszpan traci równowagę, puszcza uchwyt, aby ja odzyskać, a Zbyszek ma czas, aby doczołgać się do lin i przy ich pomocy odzyskać pion. Rozwścieczony Señor Destrucción odwraca się w jego kierunku i rusza. Frio Fiesta! Jednak nie! Zbyszek unika, częstuje Miguela Gut Kickiem, aby wysłać Irish Whipem na przeciwległe liny. Rozpędzony Hiszpan wraca i popisuje się wspaniałym Running Crossbody! Jednak nic z tego! Potężny Polak bez problemu go utrzymuje i to on popisuje się Zaliczką Na Materiał! Fani szaleją, a Betonowy Syfon nie zwalnia tempa. Od razu dopada do przeciwnika, pomaga mu wstać i dokłada jeszcze Urwany Gwint! Pin! 1... 2... Shoulder Up! Zmotywowany Uszczelka jeszcze raz wstaje, podnosi Escobara i przekręca go do góry nogami. Kto To Panu Tak Spierdolił?! Ależ impet! Zmęczony Zbyszek przechodzi do pinu! 1... 2... Chair Shot w plecy! Nagle w ringu pojawia się Preston Steele i atakuje Uszczelkę krzesłem! Sędzia natychmiast ogłasza dyskwalifikację, Urwany Gwint wygrywa, ale to w ogóle nie przeszkadza Legacy Breakerowi.

Mimo prób interwencji sędziego Bogaty Dzieciak kontynuuje swój atak. Wystarczyło, aby raz zagroził arbitrowi krzesłem i ten stracił zapał do przeszkadzania. Kolejne ciosy lądują na plecach Fachowca. Ten jest bardzo zmęczony po walce, a użycie sprzętu odbiera mu wszelkie szanse na reakcję. Kiedy Preston przerywa nawałnicę ciosów podchodzi do Miguela, któremu pomaga wstać. W końcu nie tak łatwo się podnieść po "Spierdolonej Robocie". We dwójkę ustawiają Zbyszka na środku ringu, kładą mu pod głowę krzesło, a drugie Steele przekazuje swojemu koledze. Jednak w tym momencie do ringu wbiega Butla z kluczem francuskim! Może i jest niesamowicie wymęczony, to widok tak ciężkiej broni  wystarczy, aby odstraszyć agresorów. Bez chwili wahania uciekają z ringu i przeskakują przez barierki. Zygmunt nie jest jednak zainteresowany pościgiem, od razu sprawdza czy z jego kumplem jest wszystko ok i to na nim skupia swoją uwagę.


Video Promo

Przenosimy się za pomocą obrazu z kamery do.. apartamentu. Jest on dosyć luksusowy, ale patrząc na to, jaki natłok bogaczy mamy w federacji lub ich majętnych ojców, to pomieszczenie nie robi aż takiego szału. Najważniejszym i tak jest Jose Lopez, który siedzi na fotelu. Hiszpan ma coś do powiedzenia.

Jose Lopez: Cóż... skoro zapowiedziano już moją walkę o miano pretendenta na Elysium, to ponownie nie muszę starać się ani odrobinę i mogę przemówić z wygodnego miejsca. *wredny uśmiech* Powinienem zrobić to jeszcze po hiszpańsku, bo marnowanie wam czasu w ten sposób jest teraz zajebiście modne! Jakże ambitne by to było, w końcu nie ma nic bardziej imponującego niż fakt, że potrafi się mówić w swoim ojczystym języku. *prychnięcie* Imponujące też były wydarzenia z Ascension i to, co zgotował mi Rob i to Van Dam, a nie McŁowicz.. to chyba właśnie RVD jest prawdziwym ''żniwiarzem'' i ma wiele wspólnego ze śmiercią, skoro był w stanie wskrzesić tego wrestlingowego zdechlaka znanego jako The Reaper i mi go zafundować. Być może powinienem być wściekły, że próbował mi wejść do głowy takim czymś, ale cholera... ja.. jestem mu wdzięczny. *krótka pauza* Tyle lat w mojej głowie kłębiło się wiele myśli, jeszcze więcej było we mnie nienawiści i... niepewności. Gdy mogłem stanąć naprzeciw tego, co kiedyś mogło pozbawić mnie całej mojej kariery i obić temu soczyście mordę.. czuję się po prostu wolny. W dodatku silniejszy niż kiedykolwiek, bo wiem, że NIC już nie może mnie złamać.

Jose bierze łyka wody z pobliskiej szklanki, która leży na stole. Po chwili odkłada ją.

Jose Lopez: Wybaczcie, że to tylko woda i nie jestem kolejną moczymordą, która promuje alkoholizm, jednak...coś musiałem wypić za zdrowie świeżo upieczonego mistrza oraz za nasz WSPÓLNY sukces. *wredny uśmiech* W końcu triumf Axela i zostanie mistrzem kosztem Riddle'a bardzo mnie uszczęśliwiło. Widzicie.. moja historia z Kennym jest długa i owiana wspaniałymi momentami. Takimi jak na przykład.. zabranie mu mistrzostwa oraz wolności, bo zapewne już nie pamiętacie, ale wasz idol był zwykłym przestępcą, który dzięki mnie musiał wrócić tam, gdzie jego miejsce. *wredny uśmiech* Problem z nim jest także taki, że to niewątpliwie nadal świetny zawodnik, ale robi z siebie... miękka faje? W dodatku oszukuje swoją własną naturę. Z Blazem jest inaczej, on jeszcze nie poznał siebie oraz tego biznesu wystarczająco. Jest w tym wszystkim taki... niewinny? Ponadto idzie jak burza! Jest głodny sukcesów, gdyby mógł.. to zgodnie ze swymi ambicjami każdą walkę przewalczyłby dwukrotnie ku waszej uciesze. Niesamowite, co? Axel przypomina mi kogoś pod tym względem.

Lopezzo zerka subtelnie w lustro, które jest w pobliżu. Uśmiecha się jedynie kącikiem ust. Następnie palcem pokazuje, by kamerzysta przybliżył się do niego. Jose bezemocjonalnie spogląda w obiektyw.

Jose Lopez: Teraz bezpośrednio mam coś do powiedzenia tobie... mistrzu. Tak jak zapowiadałem na pierwszej gali, zwycięzca turnieju będzie tym, który jest godny mojej uwagi i jak widzisz, dostałeś jej cholernie dużo. Masz teraz dwa wyjścia. Pozostaje ci być gotowym, na coś, na co na tym etapie jeszcze nawet nie masz prawa być przygotowanym albo... po prostu módl się, kurwa, by Edgar zaprzedał duszę diabłu i mnie pokonał, bo jeśli tego nie zrobi.. to piekło i tak przyjdzie, ale po ciebie Axel. Bynajmniej nie w postaci ''gorących'' laseczek czy też ''mrocznego'' klimatu z koncertów, które tak wielbisz.

Na twarzy Lopeza zagościł lekko przerażający uśmiech, obraz z kamery po chwili znika..


[Obrazek: kg14xuN.png]
Tag Team Match
Edgar Dickinson & El Garra De Gato vs Derrick Mantel & Lord Sebastien

Kamera przenosi nas teraz do ringu, w którym toczy się walka drużyny Edgara i El Garry De Gato z Lordem Sebastienem i Derrickiem Mantelem. W kwadratowym pierścieniu to Normal Guy próbuje teraz kontrolować Edgara za pomocą bocznego Head Locka. Poeta powoli wstaje i wymierza rywalowi łokcie na korpus. Ten trochę luzuje uchwyt, a Irlandczyk popycha go na liny. Odbija się i przebiega pod Dickinsonem, który padł na matę tylko po to, aby zainkasować Drop Kick prosto w twarz. Derrick na macie, a Lyrical Assassin przechodzi do pinu! Lord chciał wejść do ringu, ale niepotrzebnie, bo Mantel odkopuje przy 2. El Garra także ruszył do ringu, kiedy zobaczył działania Sebastiena, jednak to wszystko zobaczył sędzia, który podszedł i mu to uniemożliwia. Edgar podnosi się do góry po linach, a Francuz podchodzi do lin i zaczyna Irlandczyka owymi linami podduszać. Kociarz wyraźnie teraz protestuje przeciwko temu co się dzieje, sędzia próbuje go uspokoić. Kiedy już sędzia się odwraca, Lord w porę przerywa uchwyt i unosi ręce do góry próbując pokazać, że nic się nie wydarzyło. Derrick w tym czasie już się pozbierał na równe nogi i nie chce marnować czasu. Wynosi przeciwnika do góry i wbija go w swój narożnik mocnym Buckle Bomb. Teraz cofa się parę kroków i dokłada Running Corner Clothesline. Tag. The Sovereign teraz wkracza do ringu i zaczyna od serii kopnięć dla siedzącego w narożniku rywala. Sędzia odlicza. 1… 2… 3… 4… Francuz w ostatniej chwili przerywa. Lord łapie chwilę oddech przy linie, a Wisdom Keeper powstaje z pomocą lin. Kiedy Artist of Pain to dostrzega to rusza na niego. Próba szybkiego puncha, ale Poeta unika, bierze rozpęd i odbija się od lin. Forearm Smash, odbicie od lin i od razu drugi. The Dreamer dokłada German Suplex i teraz oboje leżą na ziemi i próbują się doczołgać do swoich narożników. Derrick jednak próbuje temu zapobiec. Wpada do ringu i chwyta Edgara za nogę uniemożliwiając mu dalszy ruch. Sędzia zaczyna odliczać. 1… 2… 3… 4… W ostatniej sekundzie Dickinson nogą odpycha przeciwnika, który wyturlał się teraz z ringu. Sebastien jest bezbronny, nie ma z kim się zmienić, a The Poet już dokonał tagu z Meksykaninem. The Noble One rusza w jego kierunku, ale El Garra wiedział co zrobić. Odbija się od liny, wyskakuje i mamy Springboard Clothesline, którym ścina z nóg oponenta. Lord od razu wstaje, a luchador od razu dokłada Atomic Drop. Z bólem, ale Francuz pozostaje na nogach, a Zamaskowany Kociarz odbija się od liny… Running Crossbody! Pin! 1… 2… Kickout! Francuski arystokrata próbuje złapać oddech i powoli podnosi się na swoje nogi. Meksykanin w tym czasie sugeruje, że będzie chciał zakończyć tą walkę. Sel de la Terre wstaje, a luchador przekłada rękę przeciwnika nad swoją głową. Garra Slam?! Nie! Derrick pojawia się na apronie odciąga uwagę luchadora. Garra De Justicia od razu reaguje i wypłaca intruzowi Running Eblow Strike, po którym ponownie upada na ziemię. The Sovereign od razu to wykorzystuje. Zachodzi rywala od tyłu… Prise de Pouvoir! Potężnie wbija go głową w matę! Lord Sebastien od razu przechodzi do konkretów. Próbuje zapiąć rywalowi Crown Jewel… Nie! Kociarz przytomnie wymierza kilka kopnięć w twarz Francuzowi, a ten puszcza uchwyt i pada na ziemię. Teraz obaj czołgają się do swoich narożników. Partnerzy już tam są i czekają na zmianę! Minimalnie szybszy był Kociarz i zmienia się z Edgarem, który już wskakuje do ringu. Lekko spóźniony Mantel po zmianie także wskakuje do ringu, ale inkasuje tylko Enziguri, po którym ledwo przytomny odbija się od lin… Superkick! Poeta dokłada nokautujące kopnięcie! Od razu dokłada do tego Epilog! Irlandczyk nie zamierza się zatrzymywać! Sygnalizuje, że będzie chciał to zakończyć! Derrick wstaje… Last Word?! Connected! Dickinson pinuje! Sebastien planuje to przerwać i wchodzi do ringu, ale Kociarz to widział i już eliminuje Francuza Clotheslinem z ringu! 1… 2… 3! Edgar i El Garra De Gato zwyciężają to starcie!


Przy okazji zakończenia walki tag teamowej swoje miejsca przy mównicach ponownie zajęli General Managerowie.

Nick Aldis: Ostatnia runda wyborów, ostatnie miejsca do przydzielenia. Nie przedłużając - pierwszym z nich będzie Derrick Mantel!

Rob Van Dam: Inaczej niż Ty, Nick, ja w tej kolejce zdecydowałem się postawić na doświadczenie. W związku z tym do rosteru Colosseum dołączy Dan Dowson!

Nick Aldis: A skoro już o takich rzeczach mowa - doświadczenie można nabyć również w bardzo młodym wieku. A jeśli młodzieniec, to zdecydowanie Elias Shadow!

Rob Van Dam: Kolejny zawodnik zaintrygował mnie już od momentu pojawienia się w federacji LPW. Być może jeszcze zbyt dobrze go nie znacie, jednak wiem, że ma on papiery na wielką karierę. Nathan Martin - to on zostaje kolejnym członkiem brandu Colosseum!

Nick Aldis: W takim razie postawię na bardzo egzotycznego i ekscentrycznego zawodnika. El Garra de Gato zostaje ostatnim wyborem Elysium!

Rob Van Dam: I przyszedł czas na ostatnie nazwisko wyselekcjonowane w dzisiejszym Drafcie. Jest to zawodnik, który mimo początkowych trudności wydaje się w końcu łapać wiatr w żagle, a dzisiaj odniósł swoje pierwsze zwycięstwo. Do rosteru Colosseum dołącza Mateusz MW!

Nick Aldis i Rob Van Dam opuszczają arenę, a dużym ekranie wyświetla się w tym momencie grafika przedstawiająca wszystkich zawodników wyselekcjonowanych w dzisiejszym drafcie.


Kamera przenosi nas do sali treningowej, która znajduje się w prywatnym locker roomie Kennetha Riddle’a. Zewnętrzna ściana jest cała przeszklona, jednak roleta jest obecnie prawie całkowicie zasłonięta. Do środka wpadają tylko pojedyncze promienie słońca. W tle nagrania, które właśnie oglądamy, delikatnie słyszalna jest muzyka, do której Kenneth wychodził do ringu podczas Ascension - Lux Aeterna. Widzimy worek treningowy, przy którym znajduje się Sacramento Saint. Wykonuje on długą serię uderzeń i kopnięć, zdecydowanie zbyt intensywnych jak na spokojny trening. W końcu obejmuje worek i wymierza jeszcze kilka nieskoordynowanych uderzeń pięścią oraz na koniec głową. Następnie wydaje z siebie krzyk, po czym opuszcza głowę i stara się uspokoić oddech. Zajmuje to kilka sekund, po upływie których The Icon odwraca głowę w kierunku kamery, cały czas opierając się o worek treningowy…

Kenneth Riddle: Tylko człowiek, który był o włos od sukcesu, ale ostatecznie musiał obejść się smakiem, może zrozumieć, co teraz czuję. To mieszanka wściekłości, żalu, poczucia niesprawiedliwości, niespełnionej ambicji i urażonego ego, która rozsadza mnie od środka. I nie zrozumcie mnie źle… negatywne emocje, które we mnie buzują, nie są ukierunkowane w Axela Blaze’a. Opuścił Ascension jako mistrz i jedynym sposobem, aby mu to odebrać, jest ponowne wdrapanie się na szczyt i pokonanie go w pojedynku… i to właśnie zamierzam zrobić! Nasze nadchodzące starcie, chociaż nie będzie z tytułem na szali, jest doskonałą okazją do potwierdzenia mistrzowskich aspiracji. Wiem, że niektórzy z Was są zadowoleni z faktu, że nie zostałem pierwszym w historii LPW World Championem. Być może nawet bardziej niż z faktu, że to Axel Blaze nim został! Bez obaw, doskonale to rozumiem. Nowa zabawka zawsze jest bardziej ekscytująca od tej, która zapewniała Wam mnóstwo znakomitej rozrywki przez wiele lat. Wiem też jednak, że na przestrzeni lat widziałem już wiele takich zabawek, które przychodziły i odchodziły, podczas gdy ja wciąż tutaj jestem!

Riddle odchodzi od worka treningowego i podchodzi do zasłoniętego okna. Naciska przycisk znajdujący się na ścianie, podnosząc roletę i wpuszczając znacznie więcej światła do pomieszczenia. Następnie Kenny siada w fotelu, lekko się pochyla, splata dłonie i kontynuuje przemowę.

Kenneth Riddle: To jest przesłanie także dla wszystkich, którzy przechodzą teraz przez gorszy moment w życiu. Po nocy zawsze przychodzi dzień… czasami trzeba się o to po prostu mocniej postarać. Ja swoje starania zaczynam już dzisiaj w Chicago. Zawsze uważałem, że starcie jeden na jednego jest najczystszą formą rywalizacji. Myślę, że świeżo upieczony mistrz się ze mną zgodzi. Axel, raz jeszcze naprawdę szczerze gratuluję Ci zdobycia tytułu. Nigdy nie zapomnij jednak tych trzech rzeczy. Po pierwsze, wielu nowych fanów, których właśnie zyskałeś, jest przede wszystkim moimi hejterami… i mogą się obrócić przeciwko Tobie. Nie będzie to pierwszy raz, kiedy to zrobią. Po drugie, na szczyt znacznie łatwiej jest dotrzeć, niż się na nim utrzymać… i bywa tam bardzo samotnie. Widać, że czerpiesz wiele energii od ludzi… ale prędzej czy później będziesz musiał nauczyć się żyć bez nich. Od Ciebie zależy, czy będziesz potrafił to zrobić i jakim człowiekiem się wtedy staniesz. Jak to mówią… znamy siebie na tyle, na ile nas sprawdzono. No i ostatnia kwestia… dopóki dzierżysz ten pas, Kenneth Riddle zawsze będzie gościem, którym będziesz musiał się martwić… a to nigdy nie była i nie będzie dla nikogo komfortowa sytuacja. Do zobaczenia już za chwilę, Axel…

Kenny wstaje z fotela i zmierza w kierunku drzwi, a obraz z kamery gaśnie…


[Obrazek: gMpEoFz.png]
Non-Title Singles Match
Axel Blaze vs Kenneth Riddle

Mamy gong i rozpoczynamy ten pojedynek. Panowie przybijają sobie piątkę na początek i wchodzą w zwarcie. Próbę sił wygrywa Axel przepychając rywala do narożnika. Kenneth pokazuje uznanie sile przeciwnika. Obaj zawodnicy wracają na środek ringu i ponownie przechodzą do próby sił, jednak do Sacramento Saint wykazuje się sprytem i przerzuca przeciwnika przez biodro trzymając go w Headlocku. Mr. Forever dosyć szybko wraca na nogi i spycha z siebie rywala. Riddle odbija się od lin i mamy Shoulder Block, który na Blazie nie robi żadnego wrażenia. Kenny nie traci czasu i ponawia akcję, ale dalej nie jest w stanie ruszyć oponenta. Marvelous wychodzi z założenia, że do trzech razy sztuka i dokłada trzeci raz tą samą akcję, ale wpada wprost na Big Boot. Przeciwnik o dziwo wraca od razu na nogi, ale Legend In Making od razu chce go zatrzymać Dropkickiem. Kenneth spodziewał się tego i w ostatniej chwili unika nóg rywala. Rywal wraca na nogi, a Sacramento Saint zatrzymuje go Gut Kickiem i mamy Swinging Neckbreaker. Axel trzyma się za głowę, a The Icon wykorzystuje okazję, aby wykonać Lionsault, lecz trafia wprost na kolana oponenta, który go od razu przekręca i pinuje…1…2…break. Fani nagradzają zawodników owacją za swoje poczynania w ringu, ale mistrz nie zamierza się na tym zatrzymywać i podnosi przeciwnika, aby mu wykonać Suplex, jednak Kenny jakimś cudem daje radę spaść za nim na nogi i powala go przy pomocy Reverse DDT. Riddle wychodzi na apron i sygnalizuje akcję wysokiego ryzyka. Jego przeciwnik wstaje, a on przechodzi do próby Springboard DDT, lecz Blaze daje radę go przechwycić, wrzuca na barki i mamy Ushigoroshi, po którym od razu przypina…1…2…kickout. Legend In Making jest zmuszony kontynuować pojedynek, więc pomaga wstać oponentowi, żeby mu dołożyć następną akcję, jednak Kenneth ogłusza go z zaskoczenia Roundhouse Kickiem. Axel ledwo trzyma się na nogach, a przeciwnik dokłada mu jeszcze Painkiller, po którym od razu przypina przeciwnika…1…2….break. Rudzielec jest nieco zdziwiony, że to jeszcze nie koniec, ale kontynuuje walkę. Powala rywala, który już wrócił na nogi za pomocą Snapmare’a i chce dołożyć Middle Kick, ale przeciwnik robi unik pod jego nogą i wykonuje School Boy…1…2…kickout. Obydwaj wracają natychmiast na nogi i chcą jednocześnie wyprowadzić sierpowego, ale wstrzymują ręce łapiąc chwilę oddechu przy owacji fanów. Widać, że podchodzą do siebie z dużym szacunkiem, ale Axel chce przejąć inicjatywę i wymierzyć Bicycle Knee Strike, jednak Sacramento Saint schodzi z linii ataku, a Mr. Forever wypada z ringu nad górną liną i kończy na apronie. Kenny zrzuca go stamtąd za pomocą Running Forearm Smasha, a następnie odbija się od lin i dokłada jeszcze Slingshot Somersault Senton. Riddle przybija teraz piątki wiwatującym fanom, a następnie podnosi przeciwnika i wrzuca go z powrotem do ringu. Sam ustawia się na apronie i czeka aż przeciwnik wróci na nogi, a gdy to się dzieje to wyprowadza Springboard Clothesline, lecz przeciwnik zatrzymuje go Bicycle Knee Strike’iem. Marvelous wstaje nieco oszołomiony, a Blaze wykorzystuje okazję i zakłada mu Rear Naked Choke. Kenneth walczy, żeby wydostać się z uchwytu. Zaczyna wyraźnie tracić siły, ale ostatkiem sił jeszcze rzuca się w stronę lin i daje radę złapać najniższą z nich przez co sędzia jest zmuszony przerwać submission. Mr. Forever nie chce tracić czasu i chce dołożyć Drive By wstającemu oponentowi, lecz Kenny tego spodziewał i zrobił unik. Axel idzie za ciosem, ale nadziewa się wprost na Icon’s Stamp. Riddle wchodzi na narożnik zagrzewając publiczność do dopingu. Mistrz już jest na nogach, więc Sacramento Saint wykonuje Diving Front Dropkick, po którym od razu dopada do rywala i pinuje…1…2…Axel w ostatniej chwili kładzie nogę na linie! Kenneth nie dowierza, że to jeszcze nie koniec, ale musi walczyć dalej. Legend In Making wstaje przy pomocy narożnika, a The Icon chce to wykorzystać wykonując Helluva Kick, jednak mistrz robi unik i przeciwnik wpada z impetem w narożnik. Sacramento Saint schodzi z niego, lecz od razu nadziewa się na Facebreaker Knee Smash. Rudy ledwo się trzyma na nogach, więc Blaze chce to wykorzystać wynosząc rywala do Fade To Black, ale przeciwnik jakimś cudem wyswobadza się z uchwytu ciosami łokciami i kolanami, po czym dokłada w kontrze Reality Check, po którym od razu przypina…1…2…kickout. Kenny nie jest z tego zadowolony, ale kontynuuje walkę. Czeka aż rywal się podniesie i przechodzi do próby Wonderment, jednak na próbie się kończy, bo Mr. Forever jakimś cudem podnosi go jedną ręką i wbija w matę Powerbombem. High Life Warrior chce już zakończyć ten pojedynek i chce przejść do Final Encore, ale Marvelous wykorzystuje jego pęd, żeby złapać go w Small Package…1…2…w ostatniej chwili zrywa uchwyt! Obydwaj szybko wracają na nogi i zaczynają się nawzajem zasypywać gradem ciosów do momentu aż nie zdecydowali się w tym samym momencie wyprowadzić Roundhouse Kick i obydwaj zawodnicy padają na matę jak rażeni piorunem. Sędzia sprawdza obu zawodników, po czym rozpoczyna liczenie! 1...2...3...4... Ale co to?! Nagle do ringu wślizguje się Ryback, który od razu dopada do Riddle'a i zaczyna go okładać w parterze! Sędzia nie ma innej możliwości jak nakazać zabić w gong i przerwać ten pojedynek. Speaker ogłasza zwycięstwo Kennetha poprzez dyskwalifikację!

Jednak nie to jest teraz najważniejsze, ponieważ Ryback podnosi swoją ofiarę i wynosi do góry... Ale w tym momencie LPW Champion łapie za nogę Kenny'ego i ściąga go na dół, a ten odtacza się pod narożnik. Blaze oraz Ryback zaczynają się kłócić i przepychać, widać iż mistrz nie jest zadowolony z takiego zakończenia walki... Nagle jednak zostaje powalony kolejnym niespodziewanym atakiem! Jose Lopez znikąd pojawia się w ringu i od tyłu atakuje Axela Blaze'a! Co za podstępna żmija! Ryback zaczyna się śmiać, wzrusza ramiona i wraca do obijania Riddle'a! Sytuacja stała się bardzo nieciekawa... Ale nagle rozbrzmiewa theme song Edgara Dickinsona! Poeta pojawia się na rampie, w ręku trzymając stalowe krzesełko i wraz z nim biegnie do ringu! Gdy tylko się do niego wślizguje unika ataku od Lopeza, po czym zamachuje się krzesłem... Które robi pusty przelot, bowiem Jose przytomnie unika i wytacza się z ringu! Irlandczyk spogląda w stronę Rybacka który chyba również policzył sobie ilość możliwych przeciwników, bowiem również salwuje się ucieczką. Cwelopez (bo inaczej nie da się go już nazwać) zaczyna się odgrażać, na co Edgar zawisa na linach i zaprasza go do ringu. Hiszpan macha na to ręką i zaczyna się wycofywać, a Crow Prince sprawdza co z Blazem oraz Riddlem.

TYM WIDOKIEM KOŃCZY SIĘ COLOSSEUM NUMER 5!
Odpowiedz
Cytuj
Raptor
Moderatorzy
11.07.2026, 18:09 #2
Jesteśmy na zapleczu, gdzie widzimy rozgrzewającego się Derricka Mantela. Po chwili podchodzi do niego el Garra De Gato, chwytając go za ramię.

El Garra De Gato: Mantel! Rozumiem, że nie masz pojęcia o szacunku, estúpido, ale ta maska.. *El Gara pokazuje za maskę* Ta maska to kwestia honoru! To dziedzictwo, które niesie za sobą coś więcej! Ten symbol ma szerzyć dobro i wiarę w naszych braci mniejszych! A Ty... okazałeś kompletny brak poszanowania, gdy tylko wpadłeś na pomysł na zszarpnięcie ze mnie tej maski. Sam pokazałeś, że na żaden szacunek nie zasługujesz. Jeszcze raz spróbuj tknąć maskę El Queso, a inaczej będziemy rozmawiać.

Derrick Mantel: Garra... nadal nic nie rozumiesz. Ostrzegałem Ciebie przy pierwszym naszym spotkaniu. Nie toleruję odmieńców i dałem Ci wtedy jasno do zrozumienia, że jesteś na moim celowniku. Robię wyłącznie to, co uważam za słuszne. Ty płaczesz o maskę, jakbyś bez niej nie posiadał żadnej tożsamości. Zrobiłem to, co uważałem za słuszne. Jeśli myślisz, że nie spróbuję zerwać tego paskudztwa ponownie, to musisz przygotować się na to, że nie wszystko pójdzie zgodnie z twoim planem. Jesteś odmieńcem, moim kolejnym celem i to, co sobą reprezentujesz spowodowało, że zrobię wszystko, aby pozbawić Ciebie tego, co rzekomo tak definiuje twoją marną osobowość. Ta maska... ona nie jest czymś, do czego powinieneś przywiązywać szczególną wagę. Ona jest twoją zgubą. Obudź się Garra, póki nie jest za późno.

El Garra De Gato: Me importa una mierda! W dupie mam co tolerujesz, a co nie! Tym bardziej nie interesuje mnie Twój pieprzony kompas moralny i pojęcie słuszności! Mogę zdjąć to maskę, jeśli będę tego chciał, nie obowiązuje mnie el principio de la máscara sagrada, ale żaden pomyleniec z kompleksem maniakalnym nie będzie mi mówi kiedy mam to zrobić! Masz mnie za odmieńca? Okej! Jestem na Twoim celowniku? Excelente! Ale ostrzegam Cie...

Koci Luchador pochodzi bliżej i zaczyna wskazywać palcem na Derricka.

El Garra De Garo: Ostrzegam Cie po raz ostatni. Spróbuj jeszcze raz dotknąć mojej maski, a sprawię abyś żałował tego, że chociaż przez chwilę pomyślałeś, by pozbawić mnie El Queso.

Mantel podśmiewając się pod nosem robi krok naprzód, przez co ich czoła praktycznie się dotykają.

Derrick Mantel: Garra, to dopiero początek mojej zabawy. Jeśli myślisz, że twoje groźby mnie jakkolwiek ruszają, to musisz zmienić myślenie. Starasz się udawać, że nie interesuje Ciebie, co mam do powiedzenia, co toleruję a co nie. Widzę jednak coś innego. Ty wręcz kipisz złością. Starasz maskować swoje oczucia. Robisz to mimo wszystko dość nieudolnie. Nie oszukujmy się, Garra. Jesteś człowiekiem aspirującym do wielkich rzeczy. Same aspiracje to zdecydowanie za mało. Możesz próbować zgrywać groźnego, ale... to tak nie działa. Jesteś zaprzeczeniem osoby groźnej. Wspominałeś coś o wierze w braci mniejszych, ale momentami odnoszę wrażenie, że Ci twoi bracia są od Ciebie groźniejsi. Do czego więc zmierzam? Nie jesteś zagrożeniem, jesteś ofiarą. A twoja maska? Prędzej czy później zostanie zerwana i co dla Ciebie najgorsze... nie będziesz się w stanie przed tym obronić. Twoje groźby są za to niczym pętla, którą sam sobie zaciskasz i nie jesteś nawet tego świadomy.

Mantel odchodzi w sobie wiadomym kierunku, a obraz gaśnie.
**
Me importa una mierda - Mam to w dupie
el principio de la máscara sagrada - zasada świętej maski

ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA

[Obrazek: phJ6nP0.png]
Singles Match
Zbyszek Uszczelka vs Miguel Escobar
  
Wracamy do ringu po reklamach. Miguel aktualnie jest wciśnięty w narożnik, a Zbyszek wyżywa na nim swoją frustrację. Cała seria Corner Punches ląduje na twarzy Hiszpana. Sędzia nie ma wyjścia i musi interweniować. Poucza Polaka, że musi przestać i zaczyna odliczać. 1... 2... 3... Betonowy Syfon się opanowuje i pokazuje sędziemu, że już jest spokojny, w geście pokory unosi ręce. Ten moment natychmiast wykorzystuje jego rywal, który policzkuje Zerwany Gwint. Ależ się w nim gotuje! Sam odpłaca się European Uppercutem, po którym od razu chwyta nadgarstek przeciwnika i posyła do przeciwległego narożnika. Momentalnie rusza w pościg, aby wgnieść Escobara, gdy tylko trafi w narożnik. Jednak Prince of Spain popisuje się zgrabnym Up and Over, przeskakuje nad pędzącym Uszczelką i zalicza udane lądowanie. Niestety, nie możemy tego samego powiedzieć o Zbyszku. Ten nie daje rady wyhamować i z impetem odbija się od narożnika. Uszczelka cofa się o krok, a zadowolony z siebie Miguel dorzuca mu jeszcze Backstabber, żeby nie dać mu ani chwili na oddech. Pin. 1... Kick Out! Divine nawet nie traci czasu na dyskusje z arbitrem, wyraźnie widać, że w tym kotle jest jeszcze sporo pary. Od razu przechodzi do stompowania klatki piersiowej, a robi to z taką werwą, jakby dosłownie próbował wybić powietrze z płuc Polaka. Następnie przyklęka przy nim i zasypuje lawiną punchy na twarz, a kiedy przerywa uśmiecha się szelmowsko i łapie Uszczelkę za brodę! Betonowy Syfon krzyczy z bólu, a Książę Hiszpanii wykorzystuje to, aby zdecydowanie łatwiej przekręcić go na brzuch. W tej pozycji dokłada jeszcze stomp w kręgosłup, aby płynnie przechwycić nogi i założyć Cangrejo de Palma. Ależ on głęboko schodzi do przysiadu, tyłek Escobara praktycznie dotyka głowy Uszczelki! Zerwany Gwint wyraźnie cierpi, zaciska pięść, po chwili ją rozluźnia i unosi dłoń, będzie klepać! Nie, nic z tego! Zbyszek to twardziel z krwi i kości i zaczyna mocno pracować rękami. Jest wyraźnie silniejszy niż rywal i metodycznie przesuwa się w kierunku lin. To jednak kawał drogi, w zasadzie są bliżej narożnika, a Betonowy Syfon odwrócony jest w stronę środka ringu. Polska siła jednak górą i kawałek po kawałku jest coraz bliżej celu. Są już na środku ringi... kiedy to Divine puszcze uchwyt i dokłada serię szybkich stompów na kręgosłup, po których ponownie zapina Cangrejo de Palma! Tym razem są na środku ringu, Uszczelka w tarapatach, widać, że cierpi coraz bardziej. Wygląda, jakby nie miał już sił się czołgać do lin. Podnosi rękę... tylko po to, żeby nagle sięgnąć nią za siebie! Bierze przeciwnika z zaskoczenia! Sięga do jego stopy i szarpie nią z całej siły w swoją stronę! Hiszpan traci równowagę, puszcza uchwyt, aby ja odzyskać, a Zbyszek ma czas, aby doczołgać się do lin i przy ich pomocy odzyskać pion. Rozwścieczony Señor Destrucción odwraca się w jego kierunku i rusza. Frio Fiesta! Jednak nie! Zbyszek unika, częstuje Miguela Gut Kickiem, aby wysłać Irish Whipem na przeciwległe liny. Rozpędzony Hiszpan wraca i popisuje się wspaniałym Running Crossbody! Jednak nic z tego! Potężny Polak bez problemu go utrzymuje i to on popisuje się Zaliczką Na Materiał! Fani szaleją, a Betonowy Syfon nie zwalnia tempa. Od razu dopada do przeciwnika, pomaga mu wstać i dokłada jeszcze Urwany Gwint! Pin! 1... 2... Shoulder Up! Zmotywowany Uszczelka jeszcze raz wstaje, podnosi Escobara i przekręca go do góry nogami. Kto To Panu Tak Spierdolił?! Ależ impet! Zmęczony Zbyszek przechodzi do pinu! 1... 2... Chair Shot w plecy! Nagle w ringu pojawia się Preston Steele i atakuje Uszczelkę krzesłem! Sędzia natychmiast ogłasza dyskwalifikację, Urwany Gwint wygrywa, ale to w ogóle nie przeszkadza Legacy Breakerowi.

Mimo prób interwencji sędziego Bogaty Dzieciak kontynuuje swój atak. Wystarczyło, aby raz zagroził arbitrowi krzesłem i ten stracił zapał do przeszkadzania. Kolejne ciosy lądują na plecach Fachowca. Ten jest bardzo zmęczony po walce, a użycie sprzętu odbiera mu wszelkie szanse na reakcję. Kiedy Preston przerywa nawałnicę ciosów podchodzi do Miguela, któremu pomaga wstać. W końcu nie tak łatwo się podnieść po "Spierdolonej Robocie". We dwójkę ustawiają Zbyszka na środku ringu, kładą mu pod głowę krzesło, a drugie Steele przekazuje swojemu koledze. Jednak w tym momencie do ringu wbiega Butla z kluczem francuskim! Może i jest niesamowicie wymęczony, to widok tak ciężkiej broni  wystarczy, aby odstraszyć agresorów. Bez chwili wahania uciekają z ringu i przeskakują przez barierki. Zygmunt nie jest jednak zainteresowany pościgiem, od razu sprawdza czy z jego kumplem jest wszystko ok i to na nim skupia swoją uwagę.


Video Promo

Przenosimy się za pomocą obrazu z kamery do.. apartamentu. Jest on dosyć luksusowy, ale patrząc na to, jaki natłok bogaczy mamy w federacji lub ich majętnych ojców, to pomieszczenie nie robi aż takiego szału. Najważniejszym i tak jest Jose Lopez, który siedzi na fotelu. Hiszpan ma coś do powiedzenia.

Jose Lopez: Cóż... skoro zapowiedziano już moją walkę o miano pretendenta na Elysium, to ponownie nie muszę starać się ani odrobinę i mogę przemówić z wygodnego miejsca. *wredny uśmiech* Powinienem zrobić to jeszcze po hiszpańsku, bo marnowanie wam czasu w ten sposób jest teraz zajebiście modne! Jakże ambitne by to było, w końcu nie ma nic bardziej imponującego niż fakt, że potrafi się mówić w swoim ojczystym języku. *prychnięcie* Imponujące też były wydarzenia z Ascension i to, co zgotował mi Rob i to Van Dam, a nie McŁowicz.. to chyba właśnie RVD jest prawdziwym ''żniwiarzem'' i ma wiele wspólnego ze śmiercią, skoro był w stanie wskrzesić tego wrestlingowego zdechlaka znanego jako The Reaper i mi go zafundować. Być może powinienem być wściekły, że próbował mi wejść do głowy takim czymś, ale cholera... ja.. jestem mu wdzięczny. *krótka pauza* Tyle lat w mojej głowie kłębiło się wiele myśli, jeszcze więcej było we mnie nienawiści i... niepewności. Gdy mogłem stanąć naprzeciw tego, co kiedyś mogło pozbawić mnie całej mojej kariery i obić temu soczyście mordę.. czuję się po prostu wolny. W dodatku silniejszy niż kiedykolwiek, bo wiem, że NIC już nie może mnie złamać.

Jose bierze łyka wody z pobliskiej szklanki, która leży na stole. Po chwili odkłada ją.

Jose Lopez: Wybaczcie, że to tylko woda i nie jestem kolejną moczymordą, która promuje alkoholizm, jednak...coś musiałem wypić za zdrowie świeżo upieczonego mistrza oraz za nasz WSPÓLNY sukces. *wredny uśmiech* W końcu triumf Axela i zostanie mistrzem kosztem Riddle'a bardzo mnie uszczęśliwiło. Widzicie.. moja historia z Kennym jest długa i owiana wspaniałymi momentami. Takimi jak na przykład.. zabranie mu mistrzostwa oraz wolności, bo zapewne już nie pamiętacie, ale wasz idol był zwykłym przestępcą, który dzięki mnie musiał wrócić tam, gdzie jego miejsce. *wredny uśmiech* Problem z nim jest także taki, że to niewątpliwie nadal świetny zawodnik, ale robi z siebie... miękka faje? W dodatku oszukuje swoją własną naturę. Z Blazem jest inaczej, on jeszcze nie poznał siebie oraz tego biznesu wystarczająco. Jest w tym wszystkim taki... niewinny? Ponadto idzie jak burza! Jest głodny sukcesów, gdyby mógł.. to zgodnie ze swymi ambicjami każdą walkę przewalczyłby dwukrotnie ku waszej uciesze. Niesamowite, co? Axel przypomina mi kogoś pod tym względem.

Lopezzo zerka subtelnie w lustro, które jest w pobliżu. Uśmiecha się jedynie kącikiem ust. Następnie palcem pokazuje, by kamerzysta przybliżył się do niego. Jose bezemocjonalnie spogląda w obiektyw.

Jose Lopez: Teraz bezpośrednio mam coś do powiedzenia tobie... mistrzu. Tak jak zapowiadałem na pierwszej gali, zwycięzca turnieju będzie tym, który jest godny mojej uwagi i jak widzisz, dostałeś jej cholernie dużo. Masz teraz dwa wyjścia. Pozostaje ci być gotowym, na coś, na co na tym etapie jeszcze nawet nie masz prawa być przygotowanym albo... po prostu módl się, kurwa, by Edgar zaprzedał duszę diabłu i mnie pokonał, bo jeśli tego nie zrobi.. to piekło i tak przyjdzie, ale po ciebie Axel. Bynajmniej nie w postaci ''gorących'' laseczek czy też ''mrocznego'' klimatu z koncertów, które tak wielbisz.

Na twarzy Lopeza zagościł lekko przerażający uśmiech, obraz z kamery po chwili znika..


[Obrazek: kg14xuN.png]
Tag Team Match
Edgar Dickinson & El Garra De Gato vs Derrick Mantel & Lord Sebastien

Kamera przenosi nas teraz do ringu, w którym toczy się walka drużyny Edgara i El Garry De Gato z Lordem Sebastienem i Derrickiem Mantelem. W kwadratowym pierścieniu to Normal Guy próbuje teraz kontrolować Edgara za pomocą bocznego Head Locka. Poeta powoli wstaje i wymierza rywalowi łokcie na korpus. Ten trochę luzuje uchwyt, a Irlandczyk popycha go na liny. Odbija się i przebiega pod Dickinsonem, który padł na matę tylko po to, aby zainkasować Drop Kick prosto w twarz. Derrick na macie, a Lyrical Assassin przechodzi do pinu! Lord chciał wejść do ringu, ale niepotrzebnie, bo Mantel odkopuje przy 2. El Garra także ruszył do ringu, kiedy zobaczył działania Sebastiena, jednak to wszystko zobaczył sędzia, który podszedł i mu to uniemożliwia. Edgar podnosi się do góry po linach, a Francuz podchodzi do lin i zaczyna Irlandczyka owymi linami podduszać. Kociarz wyraźnie teraz protestuje przeciwko temu co się dzieje, sędzia próbuje go uspokoić. Kiedy już sędzia się odwraca, Lord w porę przerywa uchwyt i unosi ręce do góry próbując pokazać, że nic się nie wydarzyło. Derrick w tym czasie już się pozbierał na równe nogi i nie chce marnować czasu. Wynosi przeciwnika do góry i wbija go w swój narożnik mocnym Buckle Bomb. Teraz cofa się parę kroków i dokłada Running Corner Clothesline. Tag. The Sovereign teraz wkracza do ringu i zaczyna od serii kopnięć dla siedzącego w narożniku rywala. Sędzia odlicza. 1… 2… 3… 4… Francuz w ostatniej chwili przerywa. Lord łapie chwilę oddech przy linie, a Wisdom Keeper powstaje z pomocą lin. Kiedy Artist of Pain to dostrzega to rusza na niego. Próba szybkiego puncha, ale Poeta unika, bierze rozpęd i odbija się od lin. Forearm Smash, odbicie od lin i od razu drugi. The Dreamer dokłada German Suplex i teraz oboje leżą na ziemi i próbują się doczołgać do swoich narożników. Derrick jednak próbuje temu zapobiec. Wpada do ringu i chwyta Edgara za nogę uniemożliwiając mu dalszy ruch. Sędzia zaczyna odliczać. 1… 2… 3… 4… W ostatniej sekundzie Dickinson nogą odpycha przeciwnika, który wyturlał się teraz z ringu. Sebastien jest bezbronny, nie ma z kim się zmienić, a The Poet już dokonał tagu z Meksykaninem. The Noble One rusza w jego kierunku, ale El Garra wiedział co zrobić. Odbija się od liny, wyskakuje i mamy Springboard Clothesline, którym ścina z nóg oponenta. Lord od razu wstaje, a luchador od razu dokłada Atomic Drop. Z bólem, ale Francuz pozostaje na nogach, a Zamaskowany Kociarz odbija się od liny… Running Crossbody! Pin! 1… 2… Kickout! Francuski arystokrata próbuje złapać oddech i powoli podnosi się na swoje nogi. Meksykanin w tym czasie sugeruje, że będzie chciał zakończyć tą walkę. Sel de la Terre wstaje, a luchador przekłada rękę przeciwnika nad swoją głową. Garra Slam?! Nie! Derrick pojawia się na apronie odciąga uwagę luchadora. Garra De Justicia od razu reaguje i wypłaca intruzowi Running Eblow Strike, po którym ponownie upada na ziemię. The Sovereign od razu to wykorzystuje. Zachodzi rywala od tyłu… Prise de Pouvoir! Potężnie wbija go głową w matę! Lord Sebastien od razu przechodzi do konkretów. Próbuje zapiąć rywalowi Crown Jewel… Nie! Kociarz przytomnie wymierza kilka kopnięć w twarz Francuzowi, a ten puszcza uchwyt i pada na ziemię. Teraz obaj czołgają się do swoich narożników. Partnerzy już tam są i czekają na zmianę! Minimalnie szybszy był Kociarz i zmienia się z Edgarem, który już wskakuje do ringu. Lekko spóźniony Mantel po zmianie także wskakuje do ringu, ale inkasuje tylko Enziguri, po którym ledwo przytomny odbija się od lin… Superkick! Poeta dokłada nokautujące kopnięcie! Od razu dokłada do tego Epilog! Irlandczyk nie zamierza się zatrzymywać! Sygnalizuje, że będzie chciał to zakończyć! Derrick wstaje… Last Word?! Connected! Dickinson pinuje! Sebastien planuje to przerwać i wchodzi do ringu, ale Kociarz to widział i już eliminuje Francuza Clotheslinem z ringu! 1… 2… 3! Edgar i El Garra De Gato zwyciężają to starcie!


Przy okazji zakończenia walki tag teamowej swoje miejsca przy mównicach ponownie zajęli General Managerowie.

Nick Aldis: Ostatnia runda wyborów, ostatnie miejsca do przydzielenia. Nie przedłużając - pierwszym z nich będzie Derrick Mantel!

Rob Van Dam: Inaczej niż Ty, Nick, ja w tej kolejce zdecydowałem się postawić na doświadczenie. W związku z tym do rosteru Colosseum dołączy Dan Dowson!

Nick Aldis: A skoro już o takich rzeczach mowa - doświadczenie można nabyć również w bardzo młodym wieku. A jeśli młodzieniec, to zdecydowanie Elias Shadow!

Rob Van Dam: Kolejny zawodnik zaintrygował mnie już od momentu pojawienia się w federacji LPW. Być może jeszcze zbyt dobrze go nie znacie, jednak wiem, że ma on papiery na wielką karierę. Nathan Martin - to on zostaje kolejnym członkiem brandu Colosseum!

Nick Aldis: W takim razie postawię na bardzo egzotycznego i ekscentrycznego zawodnika. El Garra de Gato zostaje ostatnim wyborem Elysium!

Rob Van Dam: I przyszedł czas na ostatnie nazwisko wyselekcjonowane w dzisiejszym Drafcie. Jest to zawodnik, który mimo początkowych trudności wydaje się w końcu łapać wiatr w żagle, a dzisiaj odniósł swoje pierwsze zwycięstwo. Do rosteru Colosseum dołącza Mateusz MW!

Nick Aldis i Rob Van Dam opuszczają arenę, a dużym ekranie wyświetla się w tym momencie grafika przedstawiająca wszystkich zawodników wyselekcjonowanych w dzisiejszym drafcie.


Kamera przenosi nas do sali treningowej, która znajduje się w prywatnym locker roomie Kennetha Riddle’a. Zewnętrzna ściana jest cała przeszklona, jednak roleta jest obecnie prawie całkowicie zasłonięta. Do środka wpadają tylko pojedyncze promienie słońca. W tle nagrania, które właśnie oglądamy, delikatnie słyszalna jest muzyka, do której Kenneth wychodził do ringu podczas Ascension - Lux Aeterna. Widzimy worek treningowy, przy którym znajduje się Sacramento Saint. Wykonuje on długą serię uderzeń i kopnięć, zdecydowanie zbyt intensywnych jak na spokojny trening. W końcu obejmuje worek i wymierza jeszcze kilka nieskoordynowanych uderzeń pięścią oraz na koniec głową. Następnie wydaje z siebie krzyk, po czym opuszcza głowę i stara się uspokoić oddech. Zajmuje to kilka sekund, po upływie których The Icon odwraca głowę w kierunku kamery, cały czas opierając się o worek treningowy…

Kenneth Riddle: Tylko człowiek, który był o włos od sukcesu, ale ostatecznie musiał obejść się smakiem, może zrozumieć, co teraz czuję. To mieszanka wściekłości, żalu, poczucia niesprawiedliwości, niespełnionej ambicji i urażonego ego, która rozsadza mnie od środka. I nie zrozumcie mnie źle… negatywne emocje, które we mnie buzują, nie są ukierunkowane w Axela Blaze’a. Opuścił Ascension jako mistrz i jedynym sposobem, aby mu to odebrać, jest ponowne wdrapanie się na szczyt i pokonanie go w pojedynku… i to właśnie zamierzam zrobić! Nasze nadchodzące starcie, chociaż nie będzie z tytułem na szali, jest doskonałą okazją do potwierdzenia mistrzowskich aspiracji. Wiem, że niektórzy z Was są zadowoleni z faktu, że nie zostałem pierwszym w historii LPW World Championem. Być może nawet bardziej niż z faktu, że to Axel Blaze nim został! Bez obaw, doskonale to rozumiem. Nowa zabawka zawsze jest bardziej ekscytująca od tej, która zapewniała Wam mnóstwo znakomitej rozrywki przez wiele lat. Wiem też jednak, że na przestrzeni lat widziałem już wiele takich zabawek, które przychodziły i odchodziły, podczas gdy ja wciąż tutaj jestem!

Riddle odchodzi od worka treningowego i podchodzi do zasłoniętego okna. Naciska przycisk znajdujący się na ścianie, podnosząc roletę i wpuszczając znacznie więcej światła do pomieszczenia. Następnie Kenny siada w fotelu, lekko się pochyla, splata dłonie i kontynuuje przemowę.

Kenneth Riddle: To jest przesłanie także dla wszystkich, którzy przechodzą teraz przez gorszy moment w życiu. Po nocy zawsze przychodzi dzień… czasami trzeba się o to po prostu mocniej postarać. Ja swoje starania zaczynam już dzisiaj w Chicago. Zawsze uważałem, że starcie jeden na jednego jest najczystszą formą rywalizacji. Myślę, że świeżo upieczony mistrz się ze mną zgodzi. Axel, raz jeszcze naprawdę szczerze gratuluję Ci zdobycia tytułu. Nigdy nie zapomnij jednak tych trzech rzeczy. Po pierwsze, wielu nowych fanów, których właśnie zyskałeś, jest przede wszystkim moimi hejterami… i mogą się obrócić przeciwko Tobie. Nie będzie to pierwszy raz, kiedy to zrobią. Po drugie, na szczyt znacznie łatwiej jest dotrzeć, niż się na nim utrzymać… i bywa tam bardzo samotnie. Widać, że czerpiesz wiele energii od ludzi… ale prędzej czy później będziesz musiał nauczyć się żyć bez nich. Od Ciebie zależy, czy będziesz potrafił to zrobić i jakim człowiekiem się wtedy staniesz. Jak to mówią… znamy siebie na tyle, na ile nas sprawdzono. No i ostatnia kwestia… dopóki dzierżysz ten pas, Kenneth Riddle zawsze będzie gościem, którym będziesz musiał się martwić… a to nigdy nie była i nie będzie dla nikogo komfortowa sytuacja. Do zobaczenia już za chwilę, Axel…

Kenny wstaje z fotela i zmierza w kierunku drzwi, a obraz z kamery gaśnie…


[Obrazek: gMpEoFz.png]
Non-Title Singles Match
Axel Blaze vs Kenneth Riddle

Mamy gong i rozpoczynamy ten pojedynek. Panowie przybijają sobie piątkę na początek i wchodzą w zwarcie. Próbę sił wygrywa Axel przepychając rywala do narożnika. Kenneth pokazuje uznanie sile przeciwnika. Obaj zawodnicy wracają na środek ringu i ponownie przechodzą do próby sił, jednak do Sacramento Saint wykazuje się sprytem i przerzuca przeciwnika przez biodro trzymając go w Headlocku. Mr. Forever dosyć szybko wraca na nogi i spycha z siebie rywala. Riddle odbija się od lin i mamy Shoulder Block, który na Blazie nie robi żadnego wrażenia. Kenny nie traci czasu i ponawia akcję, ale dalej nie jest w stanie ruszyć oponenta. Marvelous wychodzi z założenia, że do trzech razy sztuka i dokłada trzeci raz tą samą akcję, ale wpada wprost na Big Boot. Przeciwnik o dziwo wraca od razu na nogi, ale Legend In Making od razu chce go zatrzymać Dropkickiem. Kenneth spodziewał się tego i w ostatniej chwili unika nóg rywala. Rywal wraca na nogi, a Sacramento Saint zatrzymuje go Gut Kickiem i mamy Swinging Neckbreaker. Axel trzyma się za głowę, a The Icon wykorzystuje okazję, aby wykonać Lionsault, lecz trafia wprost na kolana oponenta, który go od razu przekręca i pinuje…1…2…break. Fani nagradzają zawodników owacją za swoje poczynania w ringu, ale mistrz nie zamierza się na tym zatrzymywać i podnosi przeciwnika, aby mu wykonać Suplex, jednak Kenny jakimś cudem daje radę spaść za nim na nogi i powala go przy pomocy Reverse DDT. Riddle wychodzi na apron i sygnalizuje akcję wysokiego ryzyka. Jego przeciwnik wstaje, a on przechodzi do próby Springboard DDT, lecz Blaze daje radę go przechwycić, wrzuca na barki i mamy Ushigoroshi, po którym od razu przypina…1…2…kickout. Legend In Making jest zmuszony kontynuować pojedynek, więc pomaga wstać oponentowi, żeby mu dołożyć następną akcję, jednak Kenneth ogłusza go z zaskoczenia Roundhouse Kickiem. Axel ledwo trzyma się na nogach, a przeciwnik dokłada mu jeszcze Painkiller, po którym od razu przypina przeciwnika…1…2….break. Rudzielec jest nieco zdziwiony, że to jeszcze nie koniec, ale kontynuuje walkę. Powala rywala, który już wrócił na nogi za pomocą Snapmare’a i chce dołożyć Middle Kick, ale przeciwnik robi unik pod jego nogą i wykonuje School Boy…1…2…kickout. Obydwaj wracają natychmiast na nogi i chcą jednocześnie wyprowadzić sierpowego, ale wstrzymują ręce łapiąc chwilę oddechu przy owacji fanów. Widać, że podchodzą do siebie z dużym szacunkiem, ale Axel chce przejąć inicjatywę i wymierzyć Bicycle Knee Strike, jednak Sacramento Saint schodzi z linii ataku, a Mr. Forever wypada z ringu nad górną liną i kończy na apronie. Kenny zrzuca go stamtąd za pomocą Running Forearm Smasha, a następnie odbija się od lin i dokłada jeszcze Slingshot Somersault Senton. Riddle przybija teraz piątki wiwatującym fanom, a następnie podnosi przeciwnika i wrzuca go z powrotem do ringu. Sam ustawia się na apronie i czeka aż przeciwnik wróci na nogi, a gdy to się dzieje to wyprowadza Springboard Clothesline, lecz przeciwnik zatrzymuje go Bicycle Knee Strike’iem. Marvelous wstaje nieco oszołomiony, a Blaze wykorzystuje okazję i zakłada mu Rear Naked Choke. Kenneth walczy, żeby wydostać się z uchwytu. Zaczyna wyraźnie tracić siły, ale ostatkiem sił jeszcze rzuca się w stronę lin i daje radę złapać najniższą z nich przez co sędzia jest zmuszony przerwać submission. Mr. Forever nie chce tracić czasu i chce dołożyć Drive By wstającemu oponentowi, lecz Kenny tego spodziewał i zrobił unik. Axel idzie za ciosem, ale nadziewa się wprost na Icon’s Stamp. Riddle wchodzi na narożnik zagrzewając publiczność do dopingu. Mistrz już jest na nogach, więc Sacramento Saint wykonuje Diving Front Dropkick, po którym od razu dopada do rywala i pinuje…1…2…Axel w ostatniej chwili kładzie nogę na linie! Kenneth nie dowierza, że to jeszcze nie koniec, ale musi walczyć dalej. Legend In Making wstaje przy pomocy narożnika, a The Icon chce to wykorzystać wykonując Helluva Kick, jednak mistrz robi unik i przeciwnik wpada z impetem w narożnik. Sacramento Saint schodzi z niego, lecz od razu nadziewa się na Facebreaker Knee Smash. Rudy ledwo się trzyma na nogach, więc Blaze chce to wykorzystać wynosząc rywala do Fade To Black, ale przeciwnik jakimś cudem wyswobadza się z uchwytu ciosami łokciami i kolanami, po czym dokłada w kontrze Reality Check, po którym od razu przypina…1…2…kickout. Kenny nie jest z tego zadowolony, ale kontynuuje walkę. Czeka aż rywal się podniesie i przechodzi do próby Wonderment, jednak na próbie się kończy, bo Mr. Forever jakimś cudem podnosi go jedną ręką i wbija w matę Powerbombem. High Life Warrior chce już zakończyć ten pojedynek i chce przejść do Final Encore, ale Marvelous wykorzystuje jego pęd, żeby złapać go w Small Package…1…2…w ostatniej chwili zrywa uchwyt! Obydwaj szybko wracają na nogi i zaczynają się nawzajem zasypywać gradem ciosów do momentu aż nie zdecydowali się w tym samym momencie wyprowadzić Roundhouse Kick i obydwaj zawodnicy padają na matę jak rażeni piorunem. Sędzia sprawdza obu zawodników, po czym rozpoczyna liczenie! 1...2...3...4... Ale co to?! Nagle do ringu wślizguje się Ryback, który od razu dopada do Riddle'a i zaczyna go okładać w parterze! Sędzia nie ma innej możliwości jak nakazać zabić w gong i przerwać ten pojedynek. Speaker ogłasza zwycięstwo Kennetha poprzez dyskwalifikację!

Jednak nie to jest teraz najważniejsze, ponieważ Ryback podnosi swoją ofiarę i wynosi do góry... Ale w tym momencie LPW Champion łapie za nogę Kenny'ego i ściąga go na dół, a ten odtacza się pod narożnik. Blaze oraz Ryback zaczynają się kłócić i przepychać, widać iż mistrz nie jest zadowolony z takiego zakończenia walki... Nagle jednak zostaje powalony kolejnym niespodziewanym atakiem! Jose Lopez znikąd pojawia się w ringu i od tyłu atakuje Axela Blaze'a! Co za podstępna żmija! Ryback zaczyna się śmiać, wzrusza ramiona i wraca do obijania Riddle'a! Sytuacja stała się bardzo nieciekawa... Ale nagle rozbrzmiewa theme song Edgara Dickinsona! Poeta pojawia się na rampie, w ręku trzymając stalowe krzesełko i wraz z nim biegnie do ringu! Gdy tylko się do niego wślizguje unika ataku od Lopeza, po czym zamachuje się krzesłem... Które robi pusty przelot, bowiem Jose przytomnie unika i wytacza się z ringu! Irlandczyk spogląda w stronę Rybacka który chyba również policzył sobie ilość możliwych przeciwników, bowiem również salwuje się ucieczką. Cwelopez (bo inaczej nie da się go już nazwać) zaczyna się odgrażać, na co Edgar zawisa na linach i zaprasza go do ringu. Hiszpan macha na to ręką i zaczyna się wycofywać, a Crow Prince sprawdza co z Blazem oraz Riddlem.

TYM WIDOKIEM KOŃCZY SIĘ COLOSSEUM NUMER 5!
Odpowiedz
Cytuj
11.07.2026, 22:40
#3
Na wstępie przepraszam, bo nie komentowałem gali od czasów WCW, a zawsze trudniej wejść w środek czegoś niż zaczynać od początku. Mogę być więc mocno ogólnikowy, ale lepszy rydz, niż nic.

Ogólnie korzystanie z AI i możliwości graficzne to coś, co na pewno mocno się zmieniło od wtedy. Dobrze, że z tego korzystamy w taki sposób. Fall Out Boy wiecznie żywy na fedach ; )

Od razu zacznę tutaj od jednej kwestii - LPW i WWE istnieją równocześnie, tak? To ma zawsze dwie strony medalu, ale z tego co widzę to mało mamy tutaj "prawdziwych wrestlerów", więc nie powinno być zbyt dużo kwestii spornych. Ważne żeby tam jakiś błędów logicznych nie popełnić z tego powodu. W przyszłości można to w ogóle fajnie wykorzystywać, więc raczej pozytywnie do tego podchodzę. Daje więcej możliwości, niż odbiera. Komentatorzy w przeciwieństwie do PPV nie rozgadali się zbytnio, może i dobrze? Co do Hajty, to ja zawsze lubiłem jego pierdolenie, ale domyślam się, że to na dłuższą metę może drażnić i trochę psuje odbiór produktu i samo wejście w gale, realizm, itp. My mieliśmy go na komentarzu już 14 lat temu w PCW XDDD Więc jak to mówią "czasy się zmieniają, a pan ciągle jest na komentatorce". Ja bym go ewentualnie zapraszał raz na ruski rok, jako tego trzeciego.

To wejście Axela z sensem - On sobie wygrywa tytuł, ma okazję do wielkiej celebracji i właściwie wszystko teraz powinno się kręcić wokół niego, a tu jakiś fiutek zwany Jose Lopezem robi tak, żeby to jednak on był na świeczniku. Dobry motyw z tym, o co właściwie ten Lopez był zazdrosny, bo to pasuje do tej postaci, w końcu Hiszpan to już taki wrestlingowy wyga, miał pełno problemów w przyszłości, przeważnie trochę mu brakowało do bycia tym NUMERO UNO, więc ten rodzaj zazdrości tu pasuje. Dobrze, że Axel jest pełen determinacji i w taki sposób nam to wszystko przedstawił, bo jego pogoń za Lopezem i chęć zemsty nabiera tu jeszcze większego sensu. Sam styl wypowiedzi i to jak była prowadzona bez zarzutu, ale tutaj trudno żeby było inaczej, bo to Remik, więc te podstawy stylistyczne zawsze były bardzo mocne. Miałem napisać "bardzo solidne", ale znam was za dobrze i potem by było, że Gejm robi z Remika midcardera xDDD Moi drodzy, jestem ponad to. Jego krótka rozmowa z Nickiem też sensowna, podoba mi się, że Aldis ma jaja, bo to po prostu współgra mi z tą postacią, a u Blaze'a dalej widać tę determinację, tekst o pluciu w twarz - % 100 racji. Ja zawszę mówię "Jak ktoś nasra, to mam się cieszyć, że mi nawóz przywieźli?" Podsumowując - bardzo dobre wprowadzenie w gale, był impet, był sens i była akcja i reakcja. Tylko Lopeza zabrakło, ale według mnie to też na plus, bo to chytry lis, bez czci i wiary.

Main Event Elysium zapowiada się ciekawie. Stawiam oczywiście na...(....)

Przy pierwszej walce mamy małe zamieszanie pod koniec, tutaj niestety muszę doczytać więcej starych rzeczy żeby się lepiej zorientować co i jak. No ale ewidentnie jest to podbudowa feudu, więc po prostu będę czekał na dalszy rozwój. Sama walka krótka, ale to co przeczytałem trzymało się kupy, więc ok.

Styl wypowiedzi Butli i Uszczelki bardzo mi się podoba. To jest mój klimat, tzn. jeden z moich klimatów, ten najbardziej prymitywny xD "Babcia zabierali mnie" xD No właśnie. W tym kościólku to takie fajne różne rzeczy były, dzwony pięknie grali, tylko ksiądz kazał pieniądze dawać. No, a wracając do segmentu to jest to typowo komediowe i takie rzeczy są potrzebne na fedzie, bo my ten humor musimy przenieść na nasze realia. Nas R Truth czy Santino Marella nie będzie tak śmieszył, bo sami naoglądaliśmy się tego za dzieciaka, a tutaj mamy to takie POLSKIE, takie NASZE. Doceniam też tekst "Rozumiesz do czego pije" - no cóż, moim zdaniem do czego popadnie xD Zobaczymy czy Butla w następnym starciu będzie w stanie się powstrzymać.

Draft. Strasznie szybko to leci, ja bym to zrobił w innej formule albo podzielił to bardziej. Jakieś studio przed, czy coś w tym stylu. No, ale rozumiem, że chcieliście konkret bez większego pierdolenia. Zobaczymy przede wszystkim, co z tego wyjdzie, bo moim zdaniem to dość odważna decyzja, do następnego PPV mamy 2 miesiące, mam nadzieje, że poziom zaangażowania przynajmniej się utrzyma i nie będziemy musieli zbyt mocno zmieniać planów na tej drodze do Texasu.

Jak Ryback przekręca nazwisko, to chciałbym żeby już przy tym pozostał w dalszej części wypowiedzi, według mnie to by miało większy sens. Pocisk, że nie jest najlepszym Kennym we wrestlingu to prawie nie pocisk, no ale z tym Riddle'm to już mogło zaboleć. Widać w Rybacku, że jest lekko podkurwiony i czekam jak rozwinie się między nimi sytuacja. Ja niestety Kennetha nie znam tak dobrze, jak większość z was, bo byłem wtedy u konkurencji. Znaczy się, to wy byliście u konkurencji, bądźmy szczerzy. (he, he) Z ciekawością będę czytał jego segmenty i w ogóle muszę postać sobie przybliżyć, bo to taka legenda, że po prostu wypada.

Dolnick dostał propozycję roli w: AVATAR - POŻERACZ ATMOSFERY. Było o wodzie, było o ogniu, to teraz trzeba o powietrzu. Dolnick jest w stanie zjeść całe powietrze. Ponoć Azot to jego ulubiene.

Teraz wyjdę na ignoranta. Kim jest MateuszMW? Mateuszem MW? Renee pierdoli, bo w Triple Threat Matchu nie trzeba pokonań dwóch rywali. Zawsze mnie to wkurwiało, jak ludzie tak mówili, no nie. Jakby to był handicap 2 vs 1 to ok. A tu koncepcja jest dokładnie taka, że jeden może się poślizgnąć i ty odliczasz drugiego. Oczywiście pierdolę i się czepiam, ale sami sobie to przeanalizujcie. Ten wywiad po walce pokazuje nam, że postać w najbliższym czasie powinna się mocno rozwijać, bo chyba takie jest założenie, co w wypadku debiutantów i nowych ludzi we wrestlingu - jak najbardziej ma sens. Zresztą, rozwój jako tako to polecam każdemu.

Doceniam wejście w szczegóły i "Hot Potato, Cold Potato". Segment przyjemny, brakuje mi kilku przecinków, ale ja za to głowy nie urywam, bo każdemu się może zdarzyć. Dobrze też, że tworzą nam się grupki czy tag teamy, bo to też zawsze była przydatna rzecz na fedach. Nie mylić z pasami TT, bo to przeważnie było największe gówno i bolączka. Ogólnie to sporo jest tu picia. Macie jakieś problemy, o których chcecie porozmawiać? Wiecie, że ja jestem przeciwnikiem alkoholu i nigdy w życiu nie wydałbym np. najebany gali, którą potem z płaczem trzeba 10 razy poprawiać. (Pozdrawiam Raptora)

Jay DiMateo. Tak to właśnie wygląda jak w głowie jesteś wolnym ptakiem, a w rzeczywistości trzymałeś się najpierw spódnicy mamy, a potem portfela taty. To będzie proces, postaram się żeby na następnej gali wam coś więcej dać. Bo tu mamy na razie agresję i obrazę na cały świat, a nie do końca wiemy dlaczego. Aczkolwiek bezsensu byłoby, jakbyśmy wiedzieli od razu. Dr. Melfi, znaczy się Kennedy bardzo spokojna, zobaczymy jak długo wytrzyma.

Tam jakieś "w" się wkradło po ogłoszeniu zwycięstwa Hilla. Tutaj jednak najważniejsze wydarzenia rozgrywają się po walce. Sprytnie to RVD rozegrał z tymi sprawdzianami dla Hilla, a mianowanie Otungi prawnikiem, no cóż - kwintesencja wrestlingu. Dziś bijesz kogoś w mordę, jutro masz swój gabinet. Czekam jak to się rozwinie, bo może wyjść z tego całkiem ciekawe story, które dobrze się sprzeda.

Jak macie miejsce na reklamę to dawajcie MI. Ja zawsze chętnie przyjmę kawałek ekranu.

Dalsza część draftu. W jakiej formie Dolnick? Chyba raczej bez formy. He, he.

Zack wyzywający od foliarzy, a potem szukający spisku xD Ahhh, jakie to prawdziwe. Cavazos i jego podejście do rywali to w ogóle jest temat rzeka, bo z jednej strony powinien być bardziej wkurwiony i powinna buzować w nim latynoska krew, ale on w sumie to bardziej takie party, music i amgio, nachos and tortillas. Derek co do tequili to ma rację. Nikt tak człowieka nie sponiewiera i nie zaskoczy, jak tequila. Tak słyszałem oczywiście, bo ja się na alkoholu nie znam. Spodobała mi się ogólnie postać Halloway'a, bo to coś nowego. Ja lubię takie klimaty, teorii sporo słyszałem, więc będę czytał z ciekawością.

Dowson. Boże, jaki stary dziad. A Nathan Martin chyba jakiś glow up przeszedł, zresztą nie tylko on. (<3) Czarne włosy, czarna dusza, pamiętaj, mój drogi. "
Kiss Of Solipsism! Czyli taki jakby Rainmaker" Ojć. Jay chyba ma dokładnie taki sam finisher xD Dobrze, że nie ten najważniejszy. To wypada zmienić. Ehhh, zapomniałem. Wybacz. Cieszę się, że tutaj była akcja, a nie gadanie, bo to po pierwsze lepiej pasuje do Nathana i jego pierdolnięcia, a po drugie Dowson jakby miał gadać, to pewnie by z pół gali zajął. A, nie, jednak Martin będzie pierdolił, posłuchajmy więc. XDDDD Jaki on jest jebnięty xD Wykreował se postać, która go wkurwia tym, że narzeka, ale sam na to narzeka. Jest to rzeczywiście poważna choroba. Czas chyba na leczenie zamknięte. Nathan to bardzo zły i niebezpieczny człowiek. Aż chciałbym z nim mieć segment. Może kiedyś...

El Garra De Gato - o, kolejny latino, na dodatek kotek xD Tutaj jest ten temperament, o który mi chodziło, więc fajnie, że jest inny od Cavazosa, bo to by mocno w oczy jebało. Z maską to wiadomo jak jest i tutaj mamy to odwzorowane, biały człowiek tego nie zrozumie. Na razie jeszcze nie wiem jak te dwie postaci się będą rozwijały, ale De Gato jest ewidentnie odmieńcem, więc będzie idealną osobą do męczenia. Mantel miał rację w tym tekście o zaprzeczeniu bycia groźnym, bo tak to właśnie wygląda i domyślam się, że tak ma być budowana ta postać, przynajmniej na ten moment. Fajnie też, że dodaliście na dole przypisy, chociaż cześć to człowiek jakoś jednak rozumie.

Walka Uszczelki xD Betonowy Syfon krzyczy z bólu. xDDD Widzicie to i słyszycie? Bo ja tak. Urwany Gwint wygrał, ale po walce znowu się dzieje. No i tutaj stwierdzam, że po walkach na tej gali działo się za dużo. Właściwie non stop mamy coś niewyjaśnionego, non stop mamy jakieś rozwinięcie właśnie po walce. Czasami po prostu trzeba skończyć, a takie rzeczy rozwijać inaczej. To nie wina tego segmentu konkretnie, po prostu nazbierało się za dużo. Tylko, że tutaj wkracza Ryse i Raptor (nwm jaki macie podział obowiązków) po prostu trzeba to rozpisywać konkretniej, żeby tych akcji po samych walkach nie było tak dużo. No, a użytkownicy będą mogli wykazać się kreatywnością. Ryse nie jest taki groźny i apodyktyczny, jak go malują. Jak są fajne pomysły, to można śmiało zgłaszać. 

" Jest on dosyć luksusowy, ale patrząc na to, jaki natłok bogaczy mamy w federacji lub ich majętnych ojców, to pomieszczenie nie robi aż takiego szału." Wiesz co, Carni? Spierdalaj. O, Lopez też zauważył ilość Latynosów, więc rzeczywiście coś jest na rzeczy. Bardzo fajna pierwsza część wypowiedzi, bo ten sarkazm Lopezowski aż wylewa się z ekranu, no i rzeczywiście dostał walkę o pretendenta, bez większego starania się. W drugiej części mamy podobny początek, co w pierwszej, tam był pocisk o hiszpański, tu jest o alko. Rzeczywiście mamy chyba nadmiar jednego i drugiego. (a zaczął o pocisku o gimmickach) Ahh to "subtelne zerknięcie w lustro" wcale nie było tak subtelne, jak Ci się wydaje, Carnival. Pod koniec pan Lopez chciał być groźny i powiedzmy, że w miarę mu to wyszło. Całość wypowiedzi to jakbym się cofnął o te 6 lat. Można mówić, że się zmienił, że przecież widzieliśmy różne wersje Lopeza i ok, to prawda. Styl jednak i ten sarkazm, o którym pisałem - no ja mam PTSD i to mocne.

Dalsza część draftu.

"Wiem też jednak, że na przestrzeni lat widziałem już wiele takich zabawek, które przychodziły i odchodziły, podczas gdy ja wciąż tutaj jestem!" Dokładnie. Generalnie na fedach bardzo łatwo zdobyć tytuł mistrzowski, a bardzo ciężko być dobrym mistrzem. Najczęściej właśnie zapał znika chwilę po zdobyciu tytułu. Mam nadzieje, że nasi mistrzowie będą się rozwijać w trakcie swojego panowania. Bardzo dobra, klimatyczna wypowiedź. Cieszę się, że było to zrobione w salce treningowej, bo to właśnie wpłynęło na oddanie tego klimatu. Widzimy tu starego wyjadacza, który potrafi docenić swojego rywala i zmieniający się świat i gusta ludzi, a jednocześnie ma dla niego parę lat i przestrogę - ja nadal tu jestem, trochę cieniu, ale jestem i czekam, a ty musisz się cały czas oglądać za siebie. Super.

W końcówce Main Eventu i po mamy kompletne zamieszanie. Tylko, że tutaj rzeczywiście te wszystkie rozwiązania i ataki były potrzebne, żeby te story gdzieś pchać do przodu. Chociaż, może Lopez mógł dalej siedzieć w hotelu? W każdym razie, same rozwiązania mi się podobały i takie zakończenia są jak najbardziej okej, bo po prostu widzowie na arenie dostają dużą dawkę emocji, a Ci przed TV czekają na kolejną galę, jak ja na odcinek Rodu Smoka.

Dobra gala, na przyszłość polecam szerzej spojrzeć na to wszystko przed wydaniem, a nawet teraz. Można usiąść i wyciągnąć wnioski, żeby uniknąć powtarzalnych schematów, tylko tak jak pisałem - potrzeba współpracy od graczy i kreatywności.

6.8/10
Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.07.2026, 22:49 przez The Game.
Odpowiedz
Cytuj
The Game
Valor Champion
11.07.2026, 22:40 #3
Na wstępie przepraszam, bo nie komentowałem gali od czasów WCW, a zawsze trudniej wejść w środek czegoś niż zaczynać od początku. Mogę być więc mocno ogólnikowy, ale lepszy rydz, niż nic.

Ogólnie korzystanie z AI i możliwości graficzne to coś, co na pewno mocno się zmieniło od wtedy. Dobrze, że z tego korzystamy w taki sposób. Fall Out Boy wiecznie żywy na fedach ; )

Od razu zacznę tutaj od jednej kwestii - LPW i WWE istnieją równocześnie, tak? To ma zawsze dwie strony medalu, ale z tego co widzę to mało mamy tutaj "prawdziwych wrestlerów", więc nie powinno być zbyt dużo kwestii spornych. Ważne żeby tam jakiś błędów logicznych nie popełnić z tego powodu. W przyszłości można to w ogóle fajnie wykorzystywać, więc raczej pozytywnie do tego podchodzę. Daje więcej możliwości, niż odbiera. Komentatorzy w przeciwieństwie do PPV nie rozgadali się zbytnio, może i dobrze? Co do Hajty, to ja zawsze lubiłem jego pierdolenie, ale domyślam się, że to na dłuższą metę może drażnić i trochę psuje odbiór produktu i samo wejście w gale, realizm, itp. My mieliśmy go na komentarzu już 14 lat temu w PCW XDDD Więc jak to mówią "czasy się zmieniają, a pan ciągle jest na komentatorce". Ja bym go ewentualnie zapraszał raz na ruski rok, jako tego trzeciego.

To wejście Axela z sensem - On sobie wygrywa tytuł, ma okazję do wielkiej celebracji i właściwie wszystko teraz powinno się kręcić wokół niego, a tu jakiś fiutek zwany Jose Lopezem robi tak, żeby to jednak on był na świeczniku. Dobry motyw z tym, o co właściwie ten Lopez był zazdrosny, bo to pasuje do tej postaci, w końcu Hiszpan to już taki wrestlingowy wyga, miał pełno problemów w przyszłości, przeważnie trochę mu brakowało do bycia tym NUMERO UNO, więc ten rodzaj zazdrości tu pasuje. Dobrze, że Axel jest pełen determinacji i w taki sposób nam to wszystko przedstawił, bo jego pogoń za Lopezem i chęć zemsty nabiera tu jeszcze większego sensu. Sam styl wypowiedzi i to jak była prowadzona bez zarzutu, ale tutaj trudno żeby było inaczej, bo to Remik, więc te podstawy stylistyczne zawsze były bardzo mocne. Miałem napisać "bardzo solidne", ale znam was za dobrze i potem by było, że Gejm robi z Remika midcardera xDDD Moi drodzy, jestem ponad to. Jego krótka rozmowa z Nickiem też sensowna, podoba mi się, że Aldis ma jaja, bo to po prostu współgra mi z tą postacią, a u Blaze'a dalej widać tę determinację, tekst o pluciu w twarz - % 100 racji. Ja zawszę mówię "Jak ktoś nasra, to mam się cieszyć, że mi nawóz przywieźli?" Podsumowując - bardzo dobre wprowadzenie w gale, był impet, był sens i była akcja i reakcja. Tylko Lopeza zabrakło, ale według mnie to też na plus, bo to chytry lis, bez czci i wiary.

Main Event Elysium zapowiada się ciekawie. Stawiam oczywiście na...(....)

Przy pierwszej walce mamy małe zamieszanie pod koniec, tutaj niestety muszę doczytać więcej starych rzeczy żeby się lepiej zorientować co i jak. No ale ewidentnie jest to podbudowa feudu, więc po prostu będę czekał na dalszy rozwój. Sama walka krótka, ale to co przeczytałem trzymało się kupy, więc ok.

Styl wypowiedzi Butli i Uszczelki bardzo mi się podoba. To jest mój klimat, tzn. jeden z moich klimatów, ten najbardziej prymitywny xD "Babcia zabierali mnie" xD No właśnie. W tym kościólku to takie fajne różne rzeczy były, dzwony pięknie grali, tylko ksiądz kazał pieniądze dawać. No, a wracając do segmentu to jest to typowo komediowe i takie rzeczy są potrzebne na fedzie, bo my ten humor musimy przenieść na nasze realia. Nas R Truth czy Santino Marella nie będzie tak śmieszył, bo sami naoglądaliśmy się tego za dzieciaka, a tutaj mamy to takie POLSKIE, takie NASZE. Doceniam też tekst "Rozumiesz do czego pije" - no cóż, moim zdaniem do czego popadnie xD Zobaczymy czy Butla w następnym starciu będzie w stanie się powstrzymać.

Draft. Strasznie szybko to leci, ja bym to zrobił w innej formule albo podzielił to bardziej. Jakieś studio przed, czy coś w tym stylu. No, ale rozumiem, że chcieliście konkret bez większego pierdolenia. Zobaczymy przede wszystkim, co z tego wyjdzie, bo moim zdaniem to dość odważna decyzja, do następnego PPV mamy 2 miesiące, mam nadzieje, że poziom zaangażowania przynajmniej się utrzyma i nie będziemy musieli zbyt mocno zmieniać planów na tej drodze do Texasu.

Jak Ryback przekręca nazwisko, to chciałbym żeby już przy tym pozostał w dalszej części wypowiedzi, według mnie to by miało większy sens. Pocisk, że nie jest najlepszym Kennym we wrestlingu to prawie nie pocisk, no ale z tym Riddle'm to już mogło zaboleć. Widać w Rybacku, że jest lekko podkurwiony i czekam jak rozwinie się między nimi sytuacja. Ja niestety Kennetha nie znam tak dobrze, jak większość z was, bo byłem wtedy u konkurencji. Znaczy się, to wy byliście u konkurencji, bądźmy szczerzy. (he, he) Z ciekawością będę czytał jego segmenty i w ogóle muszę postać sobie przybliżyć, bo to taka legenda, że po prostu wypada.

Dolnick dostał propozycję roli w: AVATAR - POŻERACZ ATMOSFERY. Było o wodzie, było o ogniu, to teraz trzeba o powietrzu. Dolnick jest w stanie zjeść całe powietrze. Ponoć Azot to jego ulubiene.

Teraz wyjdę na ignoranta. Kim jest MateuszMW? Mateuszem MW? Renee pierdoli, bo w Triple Threat Matchu nie trzeba pokonań dwóch rywali. Zawsze mnie to wkurwiało, jak ludzie tak mówili, no nie. Jakby to był handicap 2 vs 1 to ok. A tu koncepcja jest dokładnie taka, że jeden może się poślizgnąć i ty odliczasz drugiego. Oczywiście pierdolę i się czepiam, ale sami sobie to przeanalizujcie. Ten wywiad po walce pokazuje nam, że postać w najbliższym czasie powinna się mocno rozwijać, bo chyba takie jest założenie, co w wypadku debiutantów i nowych ludzi we wrestlingu - jak najbardziej ma sens. Zresztą, rozwój jako tako to polecam każdemu.

Doceniam wejście w szczegóły i "Hot Potato, Cold Potato". Segment przyjemny, brakuje mi kilku przecinków, ale ja za to głowy nie urywam, bo każdemu się może zdarzyć. Dobrze też, że tworzą nam się grupki czy tag teamy, bo to też zawsze była przydatna rzecz na fedach. Nie mylić z pasami TT, bo to przeważnie było największe gówno i bolączka. Ogólnie to sporo jest tu picia. Macie jakieś problemy, o których chcecie porozmawiać? Wiecie, że ja jestem przeciwnikiem alkoholu i nigdy w życiu nie wydałbym np. najebany gali, którą potem z płaczem trzeba 10 razy poprawiać. (Pozdrawiam Raptora)

Jay DiMateo. Tak to właśnie wygląda jak w głowie jesteś wolnym ptakiem, a w rzeczywistości trzymałeś się najpierw spódnicy mamy, a potem portfela taty. To będzie proces, postaram się żeby na następnej gali wam coś więcej dać. Bo tu mamy na razie agresję i obrazę na cały świat, a nie do końca wiemy dlaczego. Aczkolwiek bezsensu byłoby, jakbyśmy wiedzieli od razu. Dr. Melfi, znaczy się Kennedy bardzo spokojna, zobaczymy jak długo wytrzyma.

Tam jakieś "w" się wkradło po ogłoszeniu zwycięstwa Hilla. Tutaj jednak najważniejsze wydarzenia rozgrywają się po walce. Sprytnie to RVD rozegrał z tymi sprawdzianami dla Hilla, a mianowanie Otungi prawnikiem, no cóż - kwintesencja wrestlingu. Dziś bijesz kogoś w mordę, jutro masz swój gabinet. Czekam jak to się rozwinie, bo może wyjść z tego całkiem ciekawe story, które dobrze się sprzeda.

Jak macie miejsce na reklamę to dawajcie MI. Ja zawsze chętnie przyjmę kawałek ekranu.

Dalsza część draftu. W jakiej formie Dolnick? Chyba raczej bez formy. He, he.

Zack wyzywający od foliarzy, a potem szukający spisku xD Ahhh, jakie to prawdziwe. Cavazos i jego podejście do rywali to w ogóle jest temat rzeka, bo z jednej strony powinien być bardziej wkurwiony i powinna buzować w nim latynoska krew, ale on w sumie to bardziej takie party, music i amgio, nachos and tortillas. Derek co do tequili to ma rację. Nikt tak człowieka nie sponiewiera i nie zaskoczy, jak tequila. Tak słyszałem oczywiście, bo ja się na alkoholu nie znam. Spodobała mi się ogólnie postać Halloway'a, bo to coś nowego. Ja lubię takie klimaty, teorii sporo słyszałem, więc będę czytał z ciekawością.

Dowson. Boże, jaki stary dziad. A Nathan Martin chyba jakiś glow up przeszedł, zresztą nie tylko on. (<3) Czarne włosy, czarna dusza, pamiętaj, mój drogi. "
Kiss Of Solipsism! Czyli taki jakby Rainmaker" Ojć. Jay chyba ma dokładnie taki sam finisher xD Dobrze, że nie ten najważniejszy. To wypada zmienić. Ehhh, zapomniałem. Wybacz. Cieszę się, że tutaj była akcja, a nie gadanie, bo to po pierwsze lepiej pasuje do Nathana i jego pierdolnięcia, a po drugie Dowson jakby miał gadać, to pewnie by z pół gali zajął. A, nie, jednak Martin będzie pierdolił, posłuchajmy więc. XDDDD Jaki on jest jebnięty xD Wykreował se postać, która go wkurwia tym, że narzeka, ale sam na to narzeka. Jest to rzeczywiście poważna choroba. Czas chyba na leczenie zamknięte. Nathan to bardzo zły i niebezpieczny człowiek. Aż chciałbym z nim mieć segment. Może kiedyś...

El Garra De Gato - o, kolejny latino, na dodatek kotek xD Tutaj jest ten temperament, o który mi chodziło, więc fajnie, że jest inny od Cavazosa, bo to by mocno w oczy jebało. Z maską to wiadomo jak jest i tutaj mamy to odwzorowane, biały człowiek tego nie zrozumie. Na razie jeszcze nie wiem jak te dwie postaci się będą rozwijały, ale De Gato jest ewidentnie odmieńcem, więc będzie idealną osobą do męczenia. Mantel miał rację w tym tekście o zaprzeczeniu bycia groźnym, bo tak to właśnie wygląda i domyślam się, że tak ma być budowana ta postać, przynajmniej na ten moment. Fajnie też, że dodaliście na dole przypisy, chociaż cześć to człowiek jakoś jednak rozumie.

Walka Uszczelki xD Betonowy Syfon krzyczy z bólu. xDDD Widzicie to i słyszycie? Bo ja tak. Urwany Gwint wygrał, ale po walce znowu się dzieje. No i tutaj stwierdzam, że po walkach na tej gali działo się za dużo. Właściwie non stop mamy coś niewyjaśnionego, non stop mamy jakieś rozwinięcie właśnie po walce. Czasami po prostu trzeba skończyć, a takie rzeczy rozwijać inaczej. To nie wina tego segmentu konkretnie, po prostu nazbierało się za dużo. Tylko, że tutaj wkracza Ryse i Raptor (nwm jaki macie podział obowiązków) po prostu trzeba to rozpisywać konkretniej, żeby tych akcji po samych walkach nie było tak dużo. No, a użytkownicy będą mogli wykazać się kreatywnością. Ryse nie jest taki groźny i apodyktyczny, jak go malują. Jak są fajne pomysły, to można śmiało zgłaszać. 

" Jest on dosyć luksusowy, ale patrząc na to, jaki natłok bogaczy mamy w federacji lub ich majętnych ojców, to pomieszczenie nie robi aż takiego szału." Wiesz co, Carni? Spierdalaj. O, Lopez też zauważył ilość Latynosów, więc rzeczywiście coś jest na rzeczy. Bardzo fajna pierwsza część wypowiedzi, bo ten sarkazm Lopezowski aż wylewa się z ekranu, no i rzeczywiście dostał walkę o pretendenta, bez większego starania się. W drugiej części mamy podobny początek, co w pierwszej, tam był pocisk o hiszpański, tu jest o alko. Rzeczywiście mamy chyba nadmiar jednego i drugiego. (a zaczął o pocisku o gimmickach) Ahh to "subtelne zerknięcie w lustro" wcale nie było tak subtelne, jak Ci się wydaje, Carnival. Pod koniec pan Lopez chciał być groźny i powiedzmy, że w miarę mu to wyszło. Całość wypowiedzi to jakbym się cofnął o te 6 lat. Można mówić, że się zmienił, że przecież widzieliśmy różne wersje Lopeza i ok, to prawda. Styl jednak i ten sarkazm, o którym pisałem - no ja mam PTSD i to mocne.

Dalsza część draftu.

"Wiem też jednak, że na przestrzeni lat widziałem już wiele takich zabawek, które przychodziły i odchodziły, podczas gdy ja wciąż tutaj jestem!" Dokładnie. Generalnie na fedach bardzo łatwo zdobyć tytuł mistrzowski, a bardzo ciężko być dobrym mistrzem. Najczęściej właśnie zapał znika chwilę po zdobyciu tytułu. Mam nadzieje, że nasi mistrzowie będą się rozwijać w trakcie swojego panowania. Bardzo dobra, klimatyczna wypowiedź. Cieszę się, że było to zrobione w salce treningowej, bo to właśnie wpłynęło na oddanie tego klimatu. Widzimy tu starego wyjadacza, który potrafi docenić swojego rywala i zmieniający się świat i gusta ludzi, a jednocześnie ma dla niego parę lat i przestrogę - ja nadal tu jestem, trochę cieniu, ale jestem i czekam, a ty musisz się cały czas oglądać za siebie. Super.

W końcówce Main Eventu i po mamy kompletne zamieszanie. Tylko, że tutaj rzeczywiście te wszystkie rozwiązania i ataki były potrzebne, żeby te story gdzieś pchać do przodu. Chociaż, może Lopez mógł dalej siedzieć w hotelu? W każdym razie, same rozwiązania mi się podobały i takie zakończenia są jak najbardziej okej, bo po prostu widzowie na arenie dostają dużą dawkę emocji, a Ci przed TV czekają na kolejną galę, jak ja na odcinek Rodu Smoka.

Dobra gala, na przyszłość polecam szerzej spojrzeć na to wszystko przed wydaniem, a nawet teraz. Można usiąść i wyciągnąć wnioski, żeby uniknąć powtarzalnych schematów, tylko tak jak pisałem - potrzeba współpracy od graczy i kreatywności.

6.8/10
Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.07.2026, 22:49 przez The Game.
Odpowiedz
Cytuj
11.07.2026, 23:17
#4
Axel Blaze - Fajnie, że komentatorzy dzisiaj bez gościa i krótko. Axel wchodzi nabuzowany i muszę przyznać, że wypadł bardzo dobrze, jak na mistrza przystało. Ostatnio miałem rozterki, że obniżył loty, ale tą wypowiedzią wraca na odpowiedni kierunek. Edgar z Lopezem w walce o pretendenta. Hmm z jednej strony Edgar był blisko mistrzostwa, ale jednak był dla mnie 3 w kolejce, bardziej bym tu widział Riddla. Lopez w walce o pretendenta mimo jego historii w poprzdnich federacjach i mimo jego poziomu to jeszcze chyba za szybko, ale myślę, że rozwiąże się to inaczej niż czystym zwycięstwem Lopeza.

Derek Halloway vs Jorge Cavazos - Lubię kiedy walki są opisane od końcówki, a nie od startu. Czuć wtedy, że przechodzimy od razu do mocnego tempa, obaj zawodnicy pokazali się z dobrej strony. Były kontry i szanse dla każdej ze stron co na plus, nie umniejszono żadnemu z nich. Na końcu Zack atakuje Hallowaya i to najlepszy koniec dla tej walki. Tak jak mogliśmy się spodziewać gala zapowiada się na taką, w której prawie każda walka skończy się interwencją.

Draft - No i mamy nareszcie draft. Składy póki co mają podobny Star Power. Podoba mi się to. Zaczynamy też od razu od najmocniejszych zawodników, więc fani na gali mogą być ukontentowani. Z drugiej strony może to też nie za dobry pomysł, jak domysły ucinamy już na starcie. Następnie wchodzi Ryback i cholera coś jest nie tak. Ten przełom Rybacka jako Rzeźnika to było coś, ale teraz zaczyna schodzić z tych torów. Jakby był pisany na szybko bez większego przemyślenia. Więcej nawiązania do tego gimmicku by się przydało, bo teraz są jakieś pojedyncze wzmianki.

MateuszMW - Rozwaliło mnie to, że mimo tego, że Mateusz walczył z NPC miał tyle okazji z nimi przegrać. Walka była wyrównana. Z drugiej strony buduje to tego zawodnika. Trzeba przyznać, że gość jest mega wytrwały bo nie kojarzyłem, że on jeszcze nic nie wygrał w tej federacji, a cały czas coś tam skrobie. Promo to już w ogóle inny świat. Chłop co jest zakręcony. Tag team z Derekiem na pewno doda mu wiarygodności w sensie star poweru. Dodatkowo poszerza nam się tym samym sekcja tag-team.

Preston Steele i Miguel Escobar - Czuć między nimi to, że Miguel w końcu kopnie w dupę Prestona. Steele za to może przeżyć niezłe załamanie. Jak najpierw próbował brać ludzi na dobroć, potem się załamał i postanowił zostać dupkiem, a teraz jeszcze Escobar go zdradzi. Steele jest mocno pewny siebie jak na to, że bez Miguela, który przypiął menela to byłby dwie walki z Uszczelką w plecy. Ciekawe kiedy nastąpi przełom. Rozłam będzie przed ostateczną konfrontacją z Uszczelką, czy po jako odrębne story.

Jay DiMateo - Doktor Jennifer to chłop czy baba? Imię wskazuje na faceta, ale "Chciałbym" xD Ale gruby jest ten segment. Chłop daje vibe Eliasa. Ciekawe czy skończy podobnie. Chyba, że zamysł jest taki, że ma to być komediowa postać. Nie czytałem zapisu to nie wiem, ale brzmi całkiem komediowo.

Allan Hill - Allan niszczy Eliasa. Szkoda chłopa, zgarnia niezły oklep od całej federacji, ale przynajmniej już nie ćpa. Zajebisty pomysł z tym procesem. W końcu będzie jakiś segment z pomysłem, a nie zwykłe proma. Całość pewnie skończy się na pojedynku Allan - Otunga. Ciekawe czy rozwiąże się to na PPV czy na którejś z tygodniówek.

Draft - Kolejna część draftu. Uszczelka ląduje na Colosseum. Jeszcze nie wiem co to dla mnie oznacza, ale może to i dobry wybór. Póki co mamy nierozwiązane sprawy z bogatymi dzieciakami i na tym trzeba się skupić.

Cavazos/Halloway/Sabre Jr - Kurde Zack trochę forma spadła. Stracił ten impet z jakim wszedł w federację. Za to Halloway nawet nie musiał się w jego stronę odzywać. Jorge wchodzi i gasi Zacka, ogólnie w całej tej scence najlepiej wypadł Derek i sam się dziwię, że to mówię bo miałem ale do jego wygranej na gali, ale teraz? Halloway wypadł ciekawie i widać było, że chciało się Zimnemu nad nim popracować. Jorge się pojawił, błysnął przed Sabre ale trochę opluted ze strony Dereka. Najsłabiej niestety właśnie Zack.

Dan Dowson - Szkoda, że Butla przegrywa. Trzeba w końcu utrzeć nosa Shiro za te opieszałość bo sprawia wrażenie jakby zżył się z gimmickiem swojej postaci. Zygmunt nie jest do stracenia. Ja bym go widział jako naprostowanego alkoholika, jeszcze można z niego zrobić poważną postać. Nie skazywałbym go od razu na straty. Na koniec wchodzi Nathan i rzuca solidne promo. Dobrze, że Dowson dostanie w końcu poważnego rywala. Może to trochę wybudzi go ze snu zimowego. Martin go nieźle punktuje i nie zważa na status legendy i to mi się podoba.

Kociarz i Derrick Mantel - Wow ale dobra wymiana zdań. Jak po Kociarzu już się tego spodziewałem bo przyszedł znikąd i zaczął zamiatać tak Mantel mnie zaskoczył jak dorównał poziomem. W końcu Derrick zaczyna mieć pomysł na siebie jak powinien formułować swoje wypowiedzi. Agresja była tonowana i przeplatana udawaną troską i tak to powinno od początku wyglądać, a nie na początek bylejakość, a potem pojawia się frustracja. Dobry kierunek Slayer to jest to. Muszę też tutaj pochwalić El Garra Gato bo wplata te słowa hiszpańsku i robi to bardzo ze smakiem. Nie trzeba nic nikomu tłumaczyć, jest to naturalne za to props.

Uszczelka vs Escobar - Myślę, że walka została zakończona w sam raz. Pokazuje to, że Zbychu jest trudnym przeciwnikiem i sam w pojedynkę może uwalić jednego jak i drugiego rywala. Sposób ataku był również prawidłowy, zwykły atak fizyczny byłby za słaby, a tak mamy chair shot. Podobnie sprawa ma się z dzieciakami, nie uciekli przed samą Butlą, ale już przed kluczem francuskim mało kto by nie uciekał. To na plus.

Jose Lopez - No co mam powiedzieć. Hiszpan gra zgodnie z tym jak go ustawili. Sam twierdzi, że nie należało mu się tak łatwo wejście do walki o miano pretendenta, a jednak się dostał. Jose podgryza Axela, ale głównie skupia uwagę na Riddlu. Swoją drogą to zabawne, że Ryback, Lopez i inni ciągle podgryzają Kennetha, a ten jest obecnie dopiero 3 w kolejce po mistrzostwo. I to jest właśnie legenda, a nie podejście Dowsona, byłem legendą i mam wyjebane, a tak naprawdę to każdy ma wywalone, ale na niego.

El Garra Gato i Dickinson vs Mantel i Lord - Zasłużona wygrana Kociarza i Poety. Obaj prezentują niezły poziom, pokusiłbym się o stwierdzenie, że ostatnio Kociarzowi wychodzi nawet lepiej od Poety. Mantel też pokazał się nieźle na tej gali, ale to jeszcze za mało. Z Lordem mam problem od początku jego pojawienia się w federacji. Czekam na więcej z jego udziałem, żeby się rozkręcił bo ja go na razie nie kupuje.

Draft - Ale cudowne towarzystwo dla Dowsona. Freaki i jobberzy xD Szkoda, że Kociarz idzie na Elysium. Chętnie zobaczyłbym go w konfrontacji ze Zbyszkiem, który przecierałby oczy ze zdumienia jak to ludzie się te identyfikują jako koty i co to za czasy nastały.

Kenneth Riddle vs Axel Blaze - Jak mi się to nie podoba, że Riddle nie jest mistrzem. Ok rozumiem, że Axel też pokazywał się świetnie i mu tego nie odejmuję, ale Kenneth ciśnie naprawdę nieźle, każda wypowiedź złoto. Zakończenie walki też całkiem spoko. Nie umniejszono już bardziej Riddlowi, a Axel jako mistrz zachował twarz. Ten Ryback jest trochę groteskowy w porównaniu z Riddlem bo w starciu chociażby słownym 1 vs 1 obecnie z Kennym w formie Bestii to nie było by co zbierać z Rzeźnika. Kto pisał te końcówkę? XD Cwelopez co jest halo?! Edgar tam jakoś mi nie pasuje, wolałbym żeby końcówka odbyła się w towarzystwie Riddle, Blaze i Lopez. No dziwne to zakończenie trochę.

Podsumowanie: Mimo jakichś tam narzekań bardzo solidna gala. Może mam ale do jakichś wyborów personalnych to znaczy kto jest na tyle dobry, żeby znaleźć sie na odpowiednim poziomie, ale jeśli chodzi o same wyniki lub segmenty to każdy raczej dowiózł. Bardzo podoba mi się zamysł z końcówkami walk i pełnym Main Eventem. Tak powinno być co galę. Tak jak były wątpliwości u ludzi przed galą, że słaba karta, tak ja uważałem, że będzie niezła i taka jest.

Zbyszek Uszczelka
Streak:

8/0/2
Last match:
Zbyszek Uszczelka
def. Preston Steele
Achievements:
1 x
LPW Valor Champion

Cheis Finnegan
Streak:
1/0/2
Last match:
Chris Finnegan
 def. Alistair Fraser Jr
Odpowiedz
Cytuj
Varost
Zawodowiec
11.07.2026, 23:17 #4
Axel Blaze - Fajnie, że komentatorzy dzisiaj bez gościa i krótko. Axel wchodzi nabuzowany i muszę przyznać, że wypadł bardzo dobrze, jak na mistrza przystało. Ostatnio miałem rozterki, że obniżył loty, ale tą wypowiedzią wraca na odpowiedni kierunek. Edgar z Lopezem w walce o pretendenta. Hmm z jednej strony Edgar był blisko mistrzostwa, ale jednak był dla mnie 3 w kolejce, bardziej bym tu widział Riddla. Lopez w walce o pretendenta mimo jego historii w poprzdnich federacjach i mimo jego poziomu to jeszcze chyba za szybko, ale myślę, że rozwiąże się to inaczej niż czystym zwycięstwem Lopeza.

Derek Halloway vs Jorge Cavazos - Lubię kiedy walki są opisane od końcówki, a nie od startu. Czuć wtedy, że przechodzimy od razu do mocnego tempa, obaj zawodnicy pokazali się z dobrej strony. Były kontry i szanse dla każdej ze stron co na plus, nie umniejszono żadnemu z nich. Na końcu Zack atakuje Hallowaya i to najlepszy koniec dla tej walki. Tak jak mogliśmy się spodziewać gala zapowiada się na taką, w której prawie każda walka skończy się interwencją.

Draft - No i mamy nareszcie draft. Składy póki co mają podobny Star Power. Podoba mi się to. Zaczynamy też od razu od najmocniejszych zawodników, więc fani na gali mogą być ukontentowani. Z drugiej strony może to też nie za dobry pomysł, jak domysły ucinamy już na starcie. Następnie wchodzi Ryback i cholera coś jest nie tak. Ten przełom Rybacka jako Rzeźnika to było coś, ale teraz zaczyna schodzić z tych torów. Jakby był pisany na szybko bez większego przemyślenia. Więcej nawiązania do tego gimmicku by się przydało, bo teraz są jakieś pojedyncze wzmianki.

MateuszMW - Rozwaliło mnie to, że mimo tego, że Mateusz walczył z NPC miał tyle okazji z nimi przegrać. Walka była wyrównana. Z drugiej strony buduje to tego zawodnika. Trzeba przyznać, że gość jest mega wytrwały bo nie kojarzyłem, że on jeszcze nic nie wygrał w tej federacji, a cały czas coś tam skrobie. Promo to już w ogóle inny świat. Chłop co jest zakręcony. Tag team z Derekiem na pewno doda mu wiarygodności w sensie star poweru. Dodatkowo poszerza nam się tym samym sekcja tag-team.

Preston Steele i Miguel Escobar - Czuć między nimi to, że Miguel w końcu kopnie w dupę Prestona. Steele za to może przeżyć niezłe załamanie. Jak najpierw próbował brać ludzi na dobroć, potem się załamał i postanowił zostać dupkiem, a teraz jeszcze Escobar go zdradzi. Steele jest mocno pewny siebie jak na to, że bez Miguela, który przypiął menela to byłby dwie walki z Uszczelką w plecy. Ciekawe kiedy nastąpi przełom. Rozłam będzie przed ostateczną konfrontacją z Uszczelką, czy po jako odrębne story.

Jay DiMateo - Doktor Jennifer to chłop czy baba? Imię wskazuje na faceta, ale "Chciałbym" xD Ale gruby jest ten segment. Chłop daje vibe Eliasa. Ciekawe czy skończy podobnie. Chyba, że zamysł jest taki, że ma to być komediowa postać. Nie czytałem zapisu to nie wiem, ale brzmi całkiem komediowo.

Allan Hill - Allan niszczy Eliasa. Szkoda chłopa, zgarnia niezły oklep od całej federacji, ale przynajmniej już nie ćpa. Zajebisty pomysł z tym procesem. W końcu będzie jakiś segment z pomysłem, a nie zwykłe proma. Całość pewnie skończy się na pojedynku Allan - Otunga. Ciekawe czy rozwiąże się to na PPV czy na którejś z tygodniówek.

Draft - Kolejna część draftu. Uszczelka ląduje na Colosseum. Jeszcze nie wiem co to dla mnie oznacza, ale może to i dobry wybór. Póki co mamy nierozwiązane sprawy z bogatymi dzieciakami i na tym trzeba się skupić.

Cavazos/Halloway/Sabre Jr - Kurde Zack trochę forma spadła. Stracił ten impet z jakim wszedł w federację. Za to Halloway nawet nie musiał się w jego stronę odzywać. Jorge wchodzi i gasi Zacka, ogólnie w całej tej scence najlepiej wypadł Derek i sam się dziwię, że to mówię bo miałem ale do jego wygranej na gali, ale teraz? Halloway wypadł ciekawie i widać było, że chciało się Zimnemu nad nim popracować. Jorge się pojawił, błysnął przed Sabre ale trochę opluted ze strony Dereka. Najsłabiej niestety właśnie Zack.

Dan Dowson - Szkoda, że Butla przegrywa. Trzeba w końcu utrzeć nosa Shiro za te opieszałość bo sprawia wrażenie jakby zżył się z gimmickiem swojej postaci. Zygmunt nie jest do stracenia. Ja bym go widział jako naprostowanego alkoholika, jeszcze można z niego zrobić poważną postać. Nie skazywałbym go od razu na straty. Na koniec wchodzi Nathan i rzuca solidne promo. Dobrze, że Dowson dostanie w końcu poważnego rywala. Może to trochę wybudzi go ze snu zimowego. Martin go nieźle punktuje i nie zważa na status legendy i to mi się podoba.

Kociarz i Derrick Mantel - Wow ale dobra wymiana zdań. Jak po Kociarzu już się tego spodziewałem bo przyszedł znikąd i zaczął zamiatać tak Mantel mnie zaskoczył jak dorównał poziomem. W końcu Derrick zaczyna mieć pomysł na siebie jak powinien formułować swoje wypowiedzi. Agresja była tonowana i przeplatana udawaną troską i tak to powinno od początku wyglądać, a nie na początek bylejakość, a potem pojawia się frustracja. Dobry kierunek Slayer to jest to. Muszę też tutaj pochwalić El Garra Gato bo wplata te słowa hiszpańsku i robi to bardzo ze smakiem. Nie trzeba nic nikomu tłumaczyć, jest to naturalne za to props.

Uszczelka vs Escobar - Myślę, że walka została zakończona w sam raz. Pokazuje to, że Zbychu jest trudnym przeciwnikiem i sam w pojedynkę może uwalić jednego jak i drugiego rywala. Sposób ataku był również prawidłowy, zwykły atak fizyczny byłby za słaby, a tak mamy chair shot. Podobnie sprawa ma się z dzieciakami, nie uciekli przed samą Butlą, ale już przed kluczem francuskim mało kto by nie uciekał. To na plus.

Jose Lopez - No co mam powiedzieć. Hiszpan gra zgodnie z tym jak go ustawili. Sam twierdzi, że nie należało mu się tak łatwo wejście do walki o miano pretendenta, a jednak się dostał. Jose podgryza Axela, ale głównie skupia uwagę na Riddlu. Swoją drogą to zabawne, że Ryback, Lopez i inni ciągle podgryzają Kennetha, a ten jest obecnie dopiero 3 w kolejce po mistrzostwo. I to jest właśnie legenda, a nie podejście Dowsona, byłem legendą i mam wyjebane, a tak naprawdę to każdy ma wywalone, ale na niego.

El Garra Gato i Dickinson vs Mantel i Lord - Zasłużona wygrana Kociarza i Poety. Obaj prezentują niezły poziom, pokusiłbym się o stwierdzenie, że ostatnio Kociarzowi wychodzi nawet lepiej od Poety. Mantel też pokazał się nieźle na tej gali, ale to jeszcze za mało. Z Lordem mam problem od początku jego pojawienia się w federacji. Czekam na więcej z jego udziałem, żeby się rozkręcił bo ja go na razie nie kupuje.

Draft - Ale cudowne towarzystwo dla Dowsona. Freaki i jobberzy xD Szkoda, że Kociarz idzie na Elysium. Chętnie zobaczyłbym go w konfrontacji ze Zbyszkiem, który przecierałby oczy ze zdumienia jak to ludzie się te identyfikują jako koty i co to za czasy nastały.

Kenneth Riddle vs Axel Blaze - Jak mi się to nie podoba, że Riddle nie jest mistrzem. Ok rozumiem, że Axel też pokazywał się świetnie i mu tego nie odejmuję, ale Kenneth ciśnie naprawdę nieźle, każda wypowiedź złoto. Zakończenie walki też całkiem spoko. Nie umniejszono już bardziej Riddlowi, a Axel jako mistrz zachował twarz. Ten Ryback jest trochę groteskowy w porównaniu z Riddlem bo w starciu chociażby słownym 1 vs 1 obecnie z Kennym w formie Bestii to nie było by co zbierać z Rzeźnika. Kto pisał te końcówkę? XD Cwelopez co jest halo?! Edgar tam jakoś mi nie pasuje, wolałbym żeby końcówka odbyła się w towarzystwie Riddle, Blaze i Lopez. No dziwne to zakończenie trochę.

Podsumowanie: Mimo jakichś tam narzekań bardzo solidna gala. Może mam ale do jakichś wyborów personalnych to znaczy kto jest na tyle dobry, żeby znaleźć sie na odpowiednim poziomie, ale jeśli chodzi o same wyniki lub segmenty to każdy raczej dowiózł. Bardzo podoba mi się zamysł z końcówkami walk i pełnym Main Eventem. Tak powinno być co galę. Tak jak były wątpliwości u ludzi przed galą, że słaba karta, tak ja uważałem, że będzie niezła i taka jest.

Zbyszek Uszczelka
Streak:

8/0/2
Last match:
Zbyszek Uszczelka
def. Preston Steele
Achievements:
1 x
LPW Valor Champion

Cheis Finnegan
Streak:
1/0/2
Last match:
Chris Finnegan
 def. Alistair Fraser Jr
Odpowiedz
Cytuj
12.07.2026, 20:00
#5
Dobrze, że im przerwano, po PPV człowiek musi odpocząć od komentatorów. xD Jakby ten CM Punk tu rzeczywiście się pojawił, to byłby niezły bullshit, ale na szczęście zadbano o brak takiego babola.

Axel Blaze - Kurde, podoba mi się to. Już ten wstęp mi tutaj giga pasuje. Raczej mistrza z innych zachowań znamy, ale on jest ewidentnie wkurwiony. Na tyle, że normalnie przerywa komentatorom i wjeżdza. Fajny detal. Super oddane emocje, w końcu widzimy Blaze'a, który może rozwinąć skrzydła, gdy kogoś nie lubi. Także jakby ktoś się zastanawiał, czemu Jose przerwał mu celebrację, to właśnie po to. Mistrz pięknie tłumaczy, jak ważne to dla niego było i ile znaczyło. No i to prawda, Jose widzi w Axelu dawnego siebie, swoja wersje, gdy był pupilkiem fanów, nawet u siebie w segmencie to zawarłem, a nie widziałem, co zapoda Remik. Cieszy mnie nasza spójność. xD Myśląc o Blazie każdy pewnie widzi w głowie obraz, jak po PPV wraz z fanami celebruje i na tygodniówce potem też i słyszy chanty ''You deserve it'', a tu taki chuj. Dostaliśmy coś zupełnie innego i bardzo dobrze, bo emocje oddane są tutaj idealnie. Wejście Aldisa ze smakiem. Nie dał sobie na głowę wejść i mimo wszystko ciekawe wieści zapodał. Axel za to spójnie od początku do końca wkurwiony i chce tego Lopeza tam utłuc. Bardzo dobre rozpoczęcie gali. Treść, emocje i kontekst zrobiły tutaj super mieszankę, która bez problemu udowodniła, że na bycie mistrzem zasłużył, bo to jest poziom mistrzowski.

Reklamy to zawsze spoko rzecz i pomagają poodzielać te rzeczy.

Jorge Cavazos vs Derek Halloway - Zobaczmy, co tutaj wymyślono, bo tworzenie tego zestawienia jest mega risky pod względem podkopania któregoś brandu. Derek to dosyć na poważnie tutaj walczył, jest na szczęście interwencja. Dobrze, nie traci nikt, tutaj po prostu musiała być. Tak się bałem, że Cavazos będzie się przyglądał temu wszystkiemu i nic nie zrobi, a to byłoby głupie, ale na szczęście pomógł. Sabre ma prawo być wkurwiony, chociaż bardziej na siebie powinien być, ale i tak to pasuje do jego postaci.

Zygmunt Uszczelka - Mocno zaczynamy, bo już się śmieje. Uwielbiam ten duet. Tekst typu ''drugi też wyglądał mi na leszcza'' no niby nie jest czymś specjalnym, ale mnie wyjątkowo bawi. Piękne porównanie ''jak misiu po miód'' też jest cudne. Jest i prymitywne zarzucanie homoseksualizmu. <3 Co jak co, ale od Uszczelki można się tego spodziewać, w końcu jak wyżej opisał - prostym chłopem jest. Uwielbiam te morały i to przełożone na język robola. Konkluzja w wykonaniu Zygmunta i ta końcówka też super. Cały segment czytany z uśmiechem na japie. Jeszcze jak on pasował po tym PPV.

Derek jako pierwszy pick to spisek w chuj. Nie no, raczej nikt nie ryzykowałby, że sobie drugi dwóch mistrzów weźmie. xD Jose niby latynowska krew, ale się najmniej zachowuje tak, patrząc na resztę hiszpańskojęzycznych, ale no.. on gardzi nimi. No ja podział rosterów znam, więc nie będę tutaj jakoś udawał emocji. Na pewno cieszy mnie draft, to jest zawsze zajebiste wydarzenie.

Ryback - Ja mam nadzieję, że nie pisało tego AI, bo te nawiasy przy czynnościach, to jest typowo styl AI, skąd wiem? Ja dużo o AI wiem.. Ani zdobycie pasa ani skopanie sraki Riddle'a mu na razie nie wychodzi, bo pamiętajmy, że on czysto 1v1 przejebał z nim w turnieju. XD Nazywanie Blaze'a przehajpowanym średnio mi też siedzi, no znowu tutaj obraz Rybacka debila mamy, gdzie z takim McŁowiczem walił normalnie metafory i inne rzeczy. Szpila w Punka akurat spoko, bo już to robił, tamten w sumie zaczął. No jakieś takie mieszane odczucia mam do tego. Miał być mroczny rzeźnik, ostatecznie to raz jest debilem, hipokrytą, a potem wali błyskotliwe teksty. Bo na przykład wyciągniecie tutaj Omegi czy Matta to mocny tekst. Nawiązanie do kultowej lalki, z której ostatnio cisnąłem beke to też jest mocny punch, ale no on jest bardzo niespójny jakiś. Nie tędy droga chyba, bardzo delulu był tutaj ten Ryback i jak zawsze zapodał trochę fajnych linijek, ale nie wiem, czy to powinno iść w takim kierunku. Ludzie raczej napalili się na przerażąjącego rzeźnika, a on co gale jest jakiś po prostu inny.

Potwierdzam. Dolnick ma wykurwione w randomów.

Mateusz MW vs Jeff Brown vs Dick A'Very Big - Mega to starcie mnie ciekawi. xD To jest piękne, że on tutaj ma wyrównaną walkę z arcy jabronimi. XDD '' Brown wpada prosto na Dicka'' HE HE.  Te próby pinów, które są ich finisherami rozkurwiają mnie. XD Szacun dla Mateusza, że on przetrwał tyle finisherów. Wygrał w końcu. <3 Wielka chwila. Pięknie rozpisana walka. Polecam ludziom jej nie pomijać.

MateuszMW - Piękna groteska. Ta jego radość po pierwszej wygranej i to z jobberami, to jest coś cudownego. Ja się wzruszę zaraz. To jest kierunek, w jakim Mateusz powinien iść. Nabrał luzu i jest od razu lepiej. Oczywiście ja to w kontekście komedii rozpatruję, żeby nie było, ale chyba nikt nie robi inaczej, co nie?

Preston i Miguel - Po raz kolejny solidny opisik wjeżdza. Dziwi mnie ten optymizm Steele'a tak szczerze. O ile Uszczelka jest mocny, to tak oni żula głównie pokonali. Miguel za to mądrze. Jeszcze nie wpadł w pułapkę i użył rację bytu zamiast prawo bytu, plusik za to!! No ale ogólnie to w tym segmencie raczej nie ma się czym jarać. Ot pogadali, bardzo przeciętnie. Długość  na pewno nie pomagała, ale okej, że coś z nimi się pojawiło, a jednocześnie nie zaatakowali nas tasiemcem, pod tym względem szacunek większy dla nich niż dla mnie.

Jay DiMateo - Jest kolejna metroseksualna postać od Gejma. Pod tym względem to nawet ja nie mam podjazdu. Zdecydowanie jest to ktoś, kto by się z Eliasem dogadał. Totalny, kurwa, gnojek. Ja to czytałem nawet z uśmiechem na ustach, bo sobie to wyobrażam, jak on siedzi naburmuszony i wskazuje na dupsko czy robi rzeczy godne Watersa - typu oblizywanie wargi. Przekleństw co nie miara, ale Dolnick klnie co chwilę również, to tylko Brutal obrywa za przekleństwa akurat, hehe. Ja jestem zaciekawiony, ale to nie powinno dziwić, skoro jestem kimś, kto kiedyś stworzył Liama Roosesa. Goata pod względem nazw finisherów. Przynajmniej pani Jennifer, która mówi CHCIAŁBYM nie jest tak pierdolnięta jak psycholog czy tam psychiatra Watersa, ale to pewnie większość nie kojarzy. XDDDD Mnie się to podobało, zobaczymy czy będzie takim szczylem.. czy też rozwinie coś w sobie.

Elias Shadow vs Allan Hill - Nasz skibidi sigma boy i tak cokolwiek w tej walce zrobił. xD Także Brutal nie jest jedyny, Elias to nie taka cipcia. Raczej nikt nie spodziewał się innego rezultatu.

RVD - Ty skurwielu RVD. XD Sprytne, ale ty własnego zawodnika skazałeś na skatowanie. XDDD Co wy żeście wymyślili. XDD Podoba mi się to w sumie, głupkowate, ale nabiera to sensu. Salvadora jeszcze w to zamieszali. XD Otunga to będzie jak w raju się czuł dzięki temu story, fajnie w sumie to połączono, tylko problem jest, bo czy RVD i Otunga będą teraz interweniować przy każdej niesprawiedliwości, która się wydarzy? A wydarzy się tego od chuja, bo to jest wrestling. Trochę zalatani mogą być.

Trochę ta kolejność picków jest dziwna, McŁowicz miał dobry turniej, a jest strasznie nisko.

Zack i Cava oraz Derek - Spoko ta kwestia Zacka pierwsza. Wszystko da się kupić, co on powiedział. Dobre argumenty dobrał, chociaż nie było to zbyt trudne, ale jest to konsekwentne trzymanie się swojej postaci. Widzę irytację wypisaną na nim. Tylko mnie ogólnie ten segment dziwi, on im przerwał walkę, zaatakował Dereka, dostał na pizdę od Cavazosa i teraz sobie gadają, tak po prostu? No ta pierwsza wypowiedź Cavy, to jak taki NPC trochę. Dobra, bo jak teraz patrzę na nich to kodowanie ujebało ponownie ''< bla bla bla >'', więc kwestie mogą sie suche wydawać. To zmienia postać rzeczy i muszę inaczej podejść do tego wszystkiego. Ostatnio był ten sam problem i mi trochę zabiło to moje kwestie. Późno się skapnąłem. Zapewne tam było coś, co by sprawiło, że to wygląda lepiej niż taki suchy NPC tekst. Do bólu poprawny ten Cavazos, niestety. Halloway lepiej, podoba mi się, że nawet tequille uznał za spisek. xD Fakty są takie, że on nawet bardziej uważny będzie teraz jako mistrz i dobrze. Kolejna kwestia Jorge znowu szału nie robi, jak na razie na tle innych blado w tym segmencie wypada. Końcówka Dereka za to świetna, wyciągnięcie azteków i Teorii spiskowych na ten temat, no i ta księżna Diana. Bardzo ładnie. Halloway był tutaj najciekawszy, Zack też całkiem git, Jorge nie porwał kompletnie.

Zygmunt Butla vs Dan Dowson - Formalność, tak to można określić. Przeczytałem całe, żeby nie było. xD To co po pojedynku, to już z mojej dłoni pochodzi. Myślę, że Dowsona w końcu coś ciekawszego czeka i będzie miał zajęcie.

Kotek i Mantel - Jest i spina o maske, cieszę się, że tego nie pominięto, sam zwróciłem uwagę w komentarzu do PPV na ten szczegół, który może właśnie dalej ich story pchnąć. Przyjemna ta pierwsza kwestia. Mantel odpowiada i jest lepiej niż ostatnio, mniej to prymitywne i idzie w te tony chłopa, co tych odmieńców będzie ustawiać do pionu. Swoją drogą.. to trochę roboty będzie miał, z każdym można go zestawić. Użytkownik od Kociarza ułatwił nam robotę i mamy przypisy na dole. W sumie fajne rozwiązanie i od razu łatwiej jest. Nawet charakterek nam pokazał ostrzejszy.. pazurrr jakby on to powiedział. Podejście Mantela i wyśmiewanie tej próby bycia groźnym to dobre rozwiązanie. Ogólnie to całkiem nieźle to rozwinął. Segment mogę ocenić pozytywnie, Kotek pokazał nam nową twarz bez pokazywania jej, a Mantel zapowiedział dalsze gnębienie go, więc trochę sie obok siebie pokręcą. Nie mam się też czego czepiać tutaj, a ostatnio trochę się przejechałem po ich segmencie, więc jest poprawa, co mnie cieszy.

Zbyszek Uszczelka vs Miguel Escobar - Niby Miguel uratowany od czystej porażki, ale i tak przegrał. Jednak ten atak pasuje tutaj. Tylko no na tej gali jest natłok tego niestety, ale tak musiało być, żeby pchnąć do przodu większość rzeczy. Butla ratuje swojego przyjaciela, ale on go przed Dowsonem nie uratował. xD Cóż.. Nathan był od tego.

Edgar Dickinson & El Garra De Gato vs Derrick Mantel & Lord Sebastien - Edgar z największym star powerem zrobił tutaj robotę, o dziwo obyło się bez DQ, zdrad czy czegokolwiek, to plus jednak. Kociarz utarł nosa Mantelowi w ten sposób, co trochę pikanterii doda do tego wszystkiego.
Nathan ostrym śmietnikiem w tym drafcie jest. XDD Ale no jednak jest nowy w tej feracji, a mimo bycia w WCW to marki sobie jakiejś ogromnej nie wyrobił, więc rozumiem.

Dmuchana lalka Rybacka - Ja rozumiem cię Kenny.. a bardziej Lopez. Podoba mi się ten wstęp i ta intensywność przy tym treningu.  Bardzo dużo sensu ma to, co Riddle mówi. Zwłaszcza o tych zabawkach i to psychologicznie jest prawdziwe. No i Kenny tyle lat utrzymał się na wysokim poziomie, więc kto jak kto, on ma prawo mówić takie rzeczy. Bardzo dobra ta druga kwestia. Ogólnie całosć jest na mega wysokim poziomie, Kenneth nie zawodzi pod tym względem. Sens, autorytet, jeszcze cięższa praca, takie coś czuję z tego wszystkiego. Mocny segment z wieloma dobrymi zdaniami. Ciężko nawet jakoś odnosić się bardziej do momentów poszczególnych, bo to płynie jako całość.

Axel Blaze vs Kenneth Riddle - No to lecym, starcie godne ME PPV. Wybaczcie, że się nie rozpiszę jak przy walkach PPV, ale już nie mam siły. Całość jednak dosyć uważnie przeczytałem i to bardzo sympatyczna walka jest. Dwóch utalentowanych fejsów, było z czego rzeźbić. Fajne kontry, nazwanie Riddle'a per Rudy to ja chyba pierwszy raz widzę, a to jest takie oczywiste. Ewentualnie nie pamiętam. No kawał dobrej roboty to był. Wparowanie Rybacka to do przewidzenia było. Pierwsza porażka Blaze'a, proszę państwa. Na pewno jednak Kenny nie takiej wygranej oczekiwał. Lopez też się pojawił, po prostu pogrywał sobie. Ratunek Dickinsona spoko, pasuje do niego plus zmierzy się z Lopezem i potencjalnie to przecież on może walczyć z Blazem o pas. xD To namiesza w planach, ale nie jest niemożliwe. Oczywiście Jakubie zrób mi loda, za pisanie takich rzeczy brzydkich o mojej postaci w tym ataku.

Ryse się martwił, ale to nie była wcale zła gala, nawet nie miałem tu jakichś wielu momentów czepiania się. Na pewno fakt, że < > zostało ucięte nie pomaga ani trochę, bo większość segmentów traci na tym po raz kolejny, więc apel do wszystkich, by przestali tego używać i dali ( ) albo * *, bo to już kolejny przypadek, że kod to zjada. Draft udany, programy pchnięte do przodu i można rzeźbić, bo turniej pochłaniał całą uwagę praktycznie.

[Obrazek: bIo9o.gif]
Jose Lopez
8/0/1
1x LPW World Champion
Nathan Martin
5/0/2
Odpowiedz
Cytuj
Carnival
World Champion
12.07.2026, 20:00 #5
Dobrze, że im przerwano, po PPV człowiek musi odpocząć od komentatorów. xD Jakby ten CM Punk tu rzeczywiście się pojawił, to byłby niezły bullshit, ale na szczęście zadbano o brak takiego babola.

Axel Blaze - Kurde, podoba mi się to. Już ten wstęp mi tutaj giga pasuje. Raczej mistrza z innych zachowań znamy, ale on jest ewidentnie wkurwiony. Na tyle, że normalnie przerywa komentatorom i wjeżdza. Fajny detal. Super oddane emocje, w końcu widzimy Blaze'a, który może rozwinąć skrzydła, gdy kogoś nie lubi. Także jakby ktoś się zastanawiał, czemu Jose przerwał mu celebrację, to właśnie po to. Mistrz pięknie tłumaczy, jak ważne to dla niego było i ile znaczyło. No i to prawda, Jose widzi w Axelu dawnego siebie, swoja wersje, gdy był pupilkiem fanów, nawet u siebie w segmencie to zawarłem, a nie widziałem, co zapoda Remik. Cieszy mnie nasza spójność. xD Myśląc o Blazie każdy pewnie widzi w głowie obraz, jak po PPV wraz z fanami celebruje i na tygodniówce potem też i słyszy chanty ''You deserve it'', a tu taki chuj. Dostaliśmy coś zupełnie innego i bardzo dobrze, bo emocje oddane są tutaj idealnie. Wejście Aldisa ze smakiem. Nie dał sobie na głowę wejść i mimo wszystko ciekawe wieści zapodał. Axel za to spójnie od początku do końca wkurwiony i chce tego Lopeza tam utłuc. Bardzo dobre rozpoczęcie gali. Treść, emocje i kontekst zrobiły tutaj super mieszankę, która bez problemu udowodniła, że na bycie mistrzem zasłużył, bo to jest poziom mistrzowski.

Reklamy to zawsze spoko rzecz i pomagają poodzielać te rzeczy.

Jorge Cavazos vs Derek Halloway - Zobaczmy, co tutaj wymyślono, bo tworzenie tego zestawienia jest mega risky pod względem podkopania któregoś brandu. Derek to dosyć na poważnie tutaj walczył, jest na szczęście interwencja. Dobrze, nie traci nikt, tutaj po prostu musiała być. Tak się bałem, że Cavazos będzie się przyglądał temu wszystkiemu i nic nie zrobi, a to byłoby głupie, ale na szczęście pomógł. Sabre ma prawo być wkurwiony, chociaż bardziej na siebie powinien być, ale i tak to pasuje do jego postaci.

Zygmunt Uszczelka - Mocno zaczynamy, bo już się śmieje. Uwielbiam ten duet. Tekst typu ''drugi też wyglądał mi na leszcza'' no niby nie jest czymś specjalnym, ale mnie wyjątkowo bawi. Piękne porównanie ''jak misiu po miód'' też jest cudne. Jest i prymitywne zarzucanie homoseksualizmu. <3 Co jak co, ale od Uszczelki można się tego spodziewać, w końcu jak wyżej opisał - prostym chłopem jest. Uwielbiam te morały i to przełożone na język robola. Konkluzja w wykonaniu Zygmunta i ta końcówka też super. Cały segment czytany z uśmiechem na japie. Jeszcze jak on pasował po tym PPV.

Derek jako pierwszy pick to spisek w chuj. Nie no, raczej nikt nie ryzykowałby, że sobie drugi dwóch mistrzów weźmie. xD Jose niby latynowska krew, ale się najmniej zachowuje tak, patrząc na resztę hiszpańskojęzycznych, ale no.. on gardzi nimi. No ja podział rosterów znam, więc nie będę tutaj jakoś udawał emocji. Na pewno cieszy mnie draft, to jest zawsze zajebiste wydarzenie.

Ryback - Ja mam nadzieję, że nie pisało tego AI, bo te nawiasy przy czynnościach, to jest typowo styl AI, skąd wiem? Ja dużo o AI wiem.. Ani zdobycie pasa ani skopanie sraki Riddle'a mu na razie nie wychodzi, bo pamiętajmy, że on czysto 1v1 przejebał z nim w turnieju. XD Nazywanie Blaze'a przehajpowanym średnio mi też siedzi, no znowu tutaj obraz Rybacka debila mamy, gdzie z takim McŁowiczem walił normalnie metafory i inne rzeczy. Szpila w Punka akurat spoko, bo już to robił, tamten w sumie zaczął. No jakieś takie mieszane odczucia mam do tego. Miał być mroczny rzeźnik, ostatecznie to raz jest debilem, hipokrytą, a potem wali błyskotliwe teksty. Bo na przykład wyciągniecie tutaj Omegi czy Matta to mocny tekst. Nawiązanie do kultowej lalki, z której ostatnio cisnąłem beke to też jest mocny punch, ale no on jest bardzo niespójny jakiś. Nie tędy droga chyba, bardzo delulu był tutaj ten Ryback i jak zawsze zapodał trochę fajnych linijek, ale nie wiem, czy to powinno iść w takim kierunku. Ludzie raczej napalili się na przerażąjącego rzeźnika, a on co gale jest jakiś po prostu inny.

Potwierdzam. Dolnick ma wykurwione w randomów.

Mateusz MW vs Jeff Brown vs Dick A'Very Big - Mega to starcie mnie ciekawi. xD To jest piękne, że on tutaj ma wyrównaną walkę z arcy jabronimi. XDD '' Brown wpada prosto na Dicka'' HE HE.  Te próby pinów, które są ich finisherami rozkurwiają mnie. XD Szacun dla Mateusza, że on przetrwał tyle finisherów. Wygrał w końcu. <3 Wielka chwila. Pięknie rozpisana walka. Polecam ludziom jej nie pomijać.

MateuszMW - Piękna groteska. Ta jego radość po pierwszej wygranej i to z jobberami, to jest coś cudownego. Ja się wzruszę zaraz. To jest kierunek, w jakim Mateusz powinien iść. Nabrał luzu i jest od razu lepiej. Oczywiście ja to w kontekście komedii rozpatruję, żeby nie było, ale chyba nikt nie robi inaczej, co nie?

Preston i Miguel - Po raz kolejny solidny opisik wjeżdza. Dziwi mnie ten optymizm Steele'a tak szczerze. O ile Uszczelka jest mocny, to tak oni żula głównie pokonali. Miguel za to mądrze. Jeszcze nie wpadł w pułapkę i użył rację bytu zamiast prawo bytu, plusik za to!! No ale ogólnie to w tym segmencie raczej nie ma się czym jarać. Ot pogadali, bardzo przeciętnie. Długość  na pewno nie pomagała, ale okej, że coś z nimi się pojawiło, a jednocześnie nie zaatakowali nas tasiemcem, pod tym względem szacunek większy dla nich niż dla mnie.

Jay DiMateo - Jest kolejna metroseksualna postać od Gejma. Pod tym względem to nawet ja nie mam podjazdu. Zdecydowanie jest to ktoś, kto by się z Eliasem dogadał. Totalny, kurwa, gnojek. Ja to czytałem nawet z uśmiechem na ustach, bo sobie to wyobrażam, jak on siedzi naburmuszony i wskazuje na dupsko czy robi rzeczy godne Watersa - typu oblizywanie wargi. Przekleństw co nie miara, ale Dolnick klnie co chwilę również, to tylko Brutal obrywa za przekleństwa akurat, hehe. Ja jestem zaciekawiony, ale to nie powinno dziwić, skoro jestem kimś, kto kiedyś stworzył Liama Roosesa. Goata pod względem nazw finisherów. Przynajmniej pani Jennifer, która mówi CHCIAŁBYM nie jest tak pierdolnięta jak psycholog czy tam psychiatra Watersa, ale to pewnie większość nie kojarzy. XDDDD Mnie się to podobało, zobaczymy czy będzie takim szczylem.. czy też rozwinie coś w sobie.

Elias Shadow vs Allan Hill - Nasz skibidi sigma boy i tak cokolwiek w tej walce zrobił. xD Także Brutal nie jest jedyny, Elias to nie taka cipcia. Raczej nikt nie spodziewał się innego rezultatu.

RVD - Ty skurwielu RVD. XD Sprytne, ale ty własnego zawodnika skazałeś na skatowanie. XDDD Co wy żeście wymyślili. XDD Podoba mi się to w sumie, głupkowate, ale nabiera to sensu. Salvadora jeszcze w to zamieszali. XD Otunga to będzie jak w raju się czuł dzięki temu story, fajnie w sumie to połączono, tylko problem jest, bo czy RVD i Otunga będą teraz interweniować przy każdej niesprawiedliwości, która się wydarzy? A wydarzy się tego od chuja, bo to jest wrestling. Trochę zalatani mogą być.

Trochę ta kolejność picków jest dziwna, McŁowicz miał dobry turniej, a jest strasznie nisko.

Zack i Cava oraz Derek - Spoko ta kwestia Zacka pierwsza. Wszystko da się kupić, co on powiedział. Dobre argumenty dobrał, chociaż nie było to zbyt trudne, ale jest to konsekwentne trzymanie się swojej postaci. Widzę irytację wypisaną na nim. Tylko mnie ogólnie ten segment dziwi, on im przerwał walkę, zaatakował Dereka, dostał na pizdę od Cavazosa i teraz sobie gadają, tak po prostu? No ta pierwsza wypowiedź Cavy, to jak taki NPC trochę. Dobra, bo jak teraz patrzę na nich to kodowanie ujebało ponownie ''< bla bla bla >'', więc kwestie mogą sie suche wydawać. To zmienia postać rzeczy i muszę inaczej podejść do tego wszystkiego. Ostatnio był ten sam problem i mi trochę zabiło to moje kwestie. Późno się skapnąłem. Zapewne tam było coś, co by sprawiło, że to wygląda lepiej niż taki suchy NPC tekst. Do bólu poprawny ten Cavazos, niestety. Halloway lepiej, podoba mi się, że nawet tequille uznał za spisek. xD Fakty są takie, że on nawet bardziej uważny będzie teraz jako mistrz i dobrze. Kolejna kwestia Jorge znowu szału nie robi, jak na razie na tle innych blado w tym segmencie wypada. Końcówka Dereka za to świetna, wyciągnięcie azteków i Teorii spiskowych na ten temat, no i ta księżna Diana. Bardzo ładnie. Halloway był tutaj najciekawszy, Zack też całkiem git, Jorge nie porwał kompletnie.

Zygmunt Butla vs Dan Dowson - Formalność, tak to można określić. Przeczytałem całe, żeby nie było. xD To co po pojedynku, to już z mojej dłoni pochodzi. Myślę, że Dowsona w końcu coś ciekawszego czeka i będzie miał zajęcie.

Kotek i Mantel - Jest i spina o maske, cieszę się, że tego nie pominięto, sam zwróciłem uwagę w komentarzu do PPV na ten szczegół, który może właśnie dalej ich story pchnąć. Przyjemna ta pierwsza kwestia. Mantel odpowiada i jest lepiej niż ostatnio, mniej to prymitywne i idzie w te tony chłopa, co tych odmieńców będzie ustawiać do pionu. Swoją drogą.. to trochę roboty będzie miał, z każdym można go zestawić. Użytkownik od Kociarza ułatwił nam robotę i mamy przypisy na dole. W sumie fajne rozwiązanie i od razu łatwiej jest. Nawet charakterek nam pokazał ostrzejszy.. pazurrr jakby on to powiedział. Podejście Mantela i wyśmiewanie tej próby bycia groźnym to dobre rozwiązanie. Ogólnie to całkiem nieźle to rozwinął. Segment mogę ocenić pozytywnie, Kotek pokazał nam nową twarz bez pokazywania jej, a Mantel zapowiedział dalsze gnębienie go, więc trochę sie obok siebie pokręcą. Nie mam się też czego czepiać tutaj, a ostatnio trochę się przejechałem po ich segmencie, więc jest poprawa, co mnie cieszy.

Zbyszek Uszczelka vs Miguel Escobar - Niby Miguel uratowany od czystej porażki, ale i tak przegrał. Jednak ten atak pasuje tutaj. Tylko no na tej gali jest natłok tego niestety, ale tak musiało być, żeby pchnąć do przodu większość rzeczy. Butla ratuje swojego przyjaciela, ale on go przed Dowsonem nie uratował. xD Cóż.. Nathan był od tego.

Edgar Dickinson & El Garra De Gato vs Derrick Mantel & Lord Sebastien - Edgar z największym star powerem zrobił tutaj robotę, o dziwo obyło się bez DQ, zdrad czy czegokolwiek, to plus jednak. Kociarz utarł nosa Mantelowi w ten sposób, co trochę pikanterii doda do tego wszystkiego.
Nathan ostrym śmietnikiem w tym drafcie jest. XDD Ale no jednak jest nowy w tej feracji, a mimo bycia w WCW to marki sobie jakiejś ogromnej nie wyrobił, więc rozumiem.

Dmuchana lalka Rybacka - Ja rozumiem cię Kenny.. a bardziej Lopez. Podoba mi się ten wstęp i ta intensywność przy tym treningu.  Bardzo dużo sensu ma to, co Riddle mówi. Zwłaszcza o tych zabawkach i to psychologicznie jest prawdziwe. No i Kenny tyle lat utrzymał się na wysokim poziomie, więc kto jak kto, on ma prawo mówić takie rzeczy. Bardzo dobra ta druga kwestia. Ogólnie całosć jest na mega wysokim poziomie, Kenneth nie zawodzi pod tym względem. Sens, autorytet, jeszcze cięższa praca, takie coś czuję z tego wszystkiego. Mocny segment z wieloma dobrymi zdaniami. Ciężko nawet jakoś odnosić się bardziej do momentów poszczególnych, bo to płynie jako całość.

Axel Blaze vs Kenneth Riddle - No to lecym, starcie godne ME PPV. Wybaczcie, że się nie rozpiszę jak przy walkach PPV, ale już nie mam siły. Całość jednak dosyć uważnie przeczytałem i to bardzo sympatyczna walka jest. Dwóch utalentowanych fejsów, było z czego rzeźbić. Fajne kontry, nazwanie Riddle'a per Rudy to ja chyba pierwszy raz widzę, a to jest takie oczywiste. Ewentualnie nie pamiętam. No kawał dobrej roboty to był. Wparowanie Rybacka to do przewidzenia było. Pierwsza porażka Blaze'a, proszę państwa. Na pewno jednak Kenny nie takiej wygranej oczekiwał. Lopez też się pojawił, po prostu pogrywał sobie. Ratunek Dickinsona spoko, pasuje do niego plus zmierzy się z Lopezem i potencjalnie to przecież on może walczyć z Blazem o pas. xD To namiesza w planach, ale nie jest niemożliwe. Oczywiście Jakubie zrób mi loda, za pisanie takich rzeczy brzydkich o mojej postaci w tym ataku.

Ryse się martwił, ale to nie była wcale zła gala, nawet nie miałem tu jakichś wielu momentów czepiania się. Na pewno fakt, że < > zostało ucięte nie pomaga ani trochę, bo większość segmentów traci na tym po raz kolejny, więc apel do wszystkich, by przestali tego używać i dali ( ) albo * *, bo to już kolejny przypadek, że kod to zjada. Draft udany, programy pchnięte do przodu i można rzeźbić, bo turniej pochłaniał całą uwagę praktycznie.

[Obrazek: bIo9o.gif]
Jose Lopez
8/0/1
1x LPW World Champion
Nathan Martin
5/0/2
Odpowiedz
Cytuj
12.07.2026, 22:13
#6
Komentatorzy: No po Ascension ktoś poszedł do głowy i bardzo szybko zostali oni ucięci, co jest dla mnie dość sporym plusem. W sumie ten post z głosowaniem o wyjebanie Hajto chyba sugeruje potencjalne zmiany w gronie komentatorów i liczę na zastąpienie go kimś poważniejszym.

Axel Blaze: Fajnie, że wpierdolił się on Hajto w trakcie jego kwestii i przerwał ten cały pokaz jego nieśmiesznych tekstów. No wleciał tutaj konkretnie i da się to zrozumieć. W sumie jest to trochę inny Blaze niż ten, którego znaliśmy dotychczas, ale podoba mi się to, że pokazuje się z tej bardziej agresywnej strony. Nie ma zresztą co mu się wiele dziwić. Po długiej drodze udało mu się zgarnąć główne mistrzostwo, odliczając na końcu Kennetha i to wszystko zostało rozjebane w mgnieniu oka. No szczerze, kogo by to nie wkurwiło? Także jest to w pełni umotywowane i widać kontrast między Blazem, kiedy może świętować wygrane z fanami a wersją, w której chce zniszczyć swojego wroga. Przerwanie jego wypowiedzi przez Aldisa i ich wymiana słów jasno sugeruje, że Blaze nie będzie potulnie przytakiwał na wszystko i zamierza zrobić wszystko, aby dopaść Lopeza. Nick przy okazji nie wychodzi na jakąś pizdę i widać, że ma charakter i nie da sobie wejść na głowę. Samo ogłoszenie walki o pretendenta między Lopezem a Edgarem jest plusem, bo Jose chociaż w jakimś stopniu zasłuży mocniej na title shota (uzasadniłem swoją myśl przy pisaniu komentarza pod kartą Elysium jak się nie mylę). Wynik walki powinien raczej pójść w stronę Hiszpana, który wydaje się być naturalnym rywalem dla mistrza, zwłaszcza mając na uwadze ich konflikt.

Jorge Cavazos vs Derek Halloway: Na start otrzymaliśmy starcie mistrzów, w którym żaden z nich nie mógł przegrać czysto. Podobało mi się to, że Derek zaczął walczyć poważniej i otrzymaliśmy tutaj całkiem fajny, fizyczny pojedynek z ich udziałem. Spodobało mi się rozwiązanie z zakończeniem ich pojedynku, bo szkoda by było, aby jeden z nich czysto przegrał. Przy okazji poznajemy chyba pretendenta do mistrzostwa posiadanego przez Dereka. Sama walka Sabre Jr. z Hallowayem ma pewien potencjał, ale osobiście widziałbym walkę Anglika z Meksykaninem, która ma według mnie zdecydowanie większy potencjał.

Zbyszek Uszczelka/Zygmunt Butla: Zobaczymy co pokaże Ryse po przejęciu Zygi z rąk swojego brata. No widzę tutaj, że klimat zostaje podtrzymany, tylko Butla wydaje się być nieco bardziej “inteligentniejszy” niż dotychczas. Dalej jest tutaj utrzymywana relacja mistrz-uczeń i to mi się podoba. Butla musi się jeszcze wiele nauczyć od Uszczelki. Same wstawki nieco śmieszkujące po homoseksualiźnie pasują do tych postaci, które no są umiejscowione w nieco innym miejscu. Uszczelka jednak daje Butli konkretną radę na koniec i zobaczymy, czy Zyga wyciągnie wnioski czy dalej będzie ulegał pokusie. Sam ich segment mimo nieco krótszej długości niż poprzednie wypadł całkiem przyjemnie i fajnie się go czytało.

Draft: No kurde muszę się na start przyjebać do kolejności wyborów w drafcie. Rozumiem, że nikt nie chciał ryzykować zgarnięciem wszystkich mistrzów przez jeden roster, ale no konkretny strzał kolano z Derekiem jako pierwszym wyborem. Tutaj aż prosiło się o umieszczenia Lopeza albo Riddle’a. Tymczasem dostaliśmy tutaj posiadacza mistrzostwa midcardowego, co dla mnie jest nieco dziwne. No jak później się okazało byli oni zaledwie drugimi wyborami w drafcie, co kurde no lekko mnie bawi. Gwiazdy z największym Star Powerem kosztem mistrzów midcardowych. Ale trudno, muszę jakoś się z tym pogodzić. No dalsze wybory są już uzasadnione i jedynie nieco dziwi te szybkie przydzielenie Otungi, który nie ma aż tak szczególnej historii. Wszystko zostało jednak na moment przerwane przez Rybacka.

Ryback: No w oczy rzuca mi się mocno te gadanie opisów w trakcie wypowiedzi w nawiasy, co jest dość nietypowe. No jest system z * albo <> (Carvi wspomniał o tym, że ten drugi się pierniczy to zalecam pierwszy). Sama jego kwestia była dość dziwna. No kurde mam z tym nieco problem. Z jednej strony miałbyć poważniejszy bez wstawek komediowych a tutaj no czytając galę i później komantarz Carniego muszę zgodzić się z tym, że no to jest jedna wielka mieszanka wszystkiego. Nie wiem do czego zmierza Ryback takimi wypowiedziami, ale kurde no chwilami było to fajne, chwilami debilne i kurde to ze sobą się trochę miesza. Też to mocno zaburza możliwość wystawienia temu jakiejś konkretnej oceny.

Mateusz MW vs Jeff Brown vs Dick A’Very Big: Co to kurwa było xD Sama walka napisana w bardzo mocno komediowym klimacie i widać było, że Mateusz miał dość ciężkie wyzwanie przed sobą (kurwa, walczył z NPC i miał pod górkę). Wstawki w stylu “Brown wpada prosto na Dicka” albo no cokolwiek z Dickiem było mocne. No przez chwilę myślałem, że Mateusz ma realne szanse na przegranie tego pojedynku. Jednak dla takiego wojownika jak on wygrana z takimi legendami oznacza zdecydowanie lepsze czasy, póki nie przegra kolejnej walki. No cóż… Miałobyć śmieszne to było. Mateusz wygrał z dość sporymi problemami i po pięciu porażkach udało mu się wreszcie zasmakować wygranej. W dodatku dołącza on do zaszczytnego grona osób, którym udało się odliczyć/poddać legendarnego Jeffa Browna.

Wywiad po walce: No kurde da się zrozumieć pewną euforię u Mateusza, bo wreszcie udało mu się coś wygrać i chyba finalnie porzucił korzystanie z AI, bo widać tutaj już typowo jego robotę, za co należy się lekka pochwała. Bawi mnie jednak przejście z heelowego patusa do tego czym jest teraz. Ale okej, jeśli jest w tym jakiś pomysł na dłuższą metę to czemu nie? Jednak czy widzę sens w tym, by Derek marnował na niego czas? Śmiem wątpić i bardziej skierowałbym się ku temu, że euforia Mateusza nie potrwa za długo i uwali najbliższą walkę, z kimkolwiek nie przyjdzie mu się zmierzyć.

Preston Steele/Miguel Escobar: Niby widać tu pewien progres u Prestona, ale to zdecydowanie Miguel wypada tutaj lepiej na jego tle i jest bardziej wyważony. Nie ma u niego przesadnego wybuchu radości i jest świadomy tego, że wygrali walkę, której po prostu nie dało się przegrać. Jest on zdecydowanie bardziej sensowniejszy niż Steele, który jakby lekko odleciał i wydaje mu się, że już osiągnął co tylko się dało. Zobaczymy co wyniknie z tego na dłuższą metę, bo po mizernym starcie Escobar wydaje się być zdecydowanie lepszym z tego duetu a Preston powoli zaczyna usuwać się cień, co może sugerować jego zdradę na Escobarze i to być może w niedługim czasie.

Jay DiMateo: Całkiem interesujący segment z jego udziałem. Od początku mamy ukazany pewien kierunek tej postaci. DiMateo może na początku wydawać się nieco prymitywny, ale zapewne jest to celowy zabieg, by z czasem nabrał konkretnych kształtów. Na tle wszystkich bogaczy czy arystokratów mamy tutaj fajną odskocznię i osobiście podoba mi się to, co sobą prezentuje Jay. Patrząc na to, kto za niego odpowiada, to jestem akurat wyjątkowo spokojny o poziom prezentowany przez postać. Zobaczymy jednak jak blisko on będzie Guevary a jak blisko czegoś zupełnie innego. No póki co fajne wprowadzenie postaci, która może fajnie rokować i w dodatku dość szybko przebije się w hierarchii.

Allan Hill vs Elias Shadow: No dostaliśmy tutaj dość konkretny łomot od Allana. Elias miał tutaj swoje momenty, ale zgodnie z przewidywaniami zgarnął on dość pewną porażkę. Sama walka nie była jakoś mocno interesująca i bardziej zaciekawiło to, co miało miejsce po samym pojedynku. Hill masakrujący rywala po walce, na co reaguje m.in. RVD z Otungą i późniejsze słowa Roba zapowiadają potencjalne problemy dla Allana. W sumie fajnie, że nie porzuciliśmy tutaj tego ataku Anglika na biednego Salvadora i w to wszystko wmieszany zostaje Otunga, który w dodatku zostaje ogłoszony adwokatem sprzątacza. No zobaczymy co z tego wyniknie na następnym Colosseum, ale zapowiada się na mieszankę komedii z czymś poważniejszym.

Dalsza część drafty: No lecimy z tym dość szybko, ale no teraz te wybory mają zdecydowanie więcej logiki. Dziwi jednak tam szybkie wybranie Allana i wciśnięcie pod koniec Roba, który jeszcze niedawno dość mocno cisnął w turnieju. Plusem tej części była ta wstawka o Dolnicku i Ransomie i ten fragment “W jakiej formie - to się jeszcze okaże.”. No to chyba szpileczka w stronę Pierdolnika, który nie powinien tak zostawić bez odzewu takiej zniewagi. Pas Aldis chyba prosi się o łomot od kolegi z Konga.

Sabre Jr./Cavazos/Halloway: No kurde na starcie Zack dał popis wyzywając Dereka od foliarza a sam później doszukiwał się spisku w związku z tym, że nie zdobył pasa. No kurde nie wiem jaki był zamysł, ale jakby trochę sam siebie zaorał tym na start. Jeszcze te literówki… no kurde spory regres Panie Sabre. Nie tego się spodziewałem. Cavazos odpowiedział od niego trochę lepiej, ale też nie był jakiś szczególnie mocny. W sumie lekki problem mam z nim. Jakby jest facem i rozumiem jego motywacje. Wstawienie się za Derekiem jest okej, ale czy jako mistrz nie powinien pilnować, by ktoś nie postanowił mu wejść w drogę? Takie podejście może być zrozumiałe, ale no sam się prosi o to, by ktoś to wykorzystał i dzięki temu pozbawił go pasa. No kurde Derek na ich tle wypadł zdecydowanie najlepiej i pokazał kolegom jak w krótkich kwestiach pokazywać się z jak najlepszej strony. No gdyby nie Derek to ten segment wypadłby dużo gorzej. Także spora pochwała dla Zimnego za podwyższenie poziomu.

Zygmunt Butla vs Dan Dowson: W normalnych okolicznościach Dan wytarłby ring Butlą i pokonał go w pewnym stylu. Jednak ze względu na mierną aktywność Shiro jego postać nieco cierpi na tym i niby wygrał stosunkowo pewnie, ale trochę z dupy mamy odkopanie po jego finisherze i to w dodatku w wykonaniu alkoholika. No kurde rozumiem utarcie nosa, ale bardzo dziwny zabieg. Niedawno była mowa o tym, by nie robić z ludzi terminatorów i nagle Butla odkopuje finishera Dana? No ostatecznie Dan wygrał zgodnie z przewidywaniami, ale lekki niesmak pozostał.

Nathan Martin: No jego atak po walce Dana mógł nieco zaskoczyć, ale szczerze? Jeśli karą dla Dana ma być porażka z Nathanem to jest to bardziej zrozumiałe niż odkopanie finishera przez Butlę xD Sam Martin wypadł tutaj dość mocno i podobało mi się to, co zaprezentował sobą za mikrofonem. Nie ma tutaj zbędnego przynudzania i gadania o niczym. Trafne było to, że Dowson nie umie “przepraszać”. Kolejnym plusem było nawiązanie do wielu twarzy Dana i nawiązanie do jego przeszłości, co było fajnym smaczkiem. (zwłaszcza jak przypomnę sobie jak ktoś na discordzie wymieniał jakie Dowson miał picbase’y w czasie swojej kariery) No zapowiada się dość interesująca rywalizacja i jeśli nie uświadczymy przebudzenia Shiro to widzę tutaj szansę na konkretnego wypromowanie Nathana, który zalicza imponujący start, niszcząc legendę po wygranej przez nią walce.

El Garra/Mantel: No kurde lekko zaskoczyły mnie pozytywne opinie na temat kwestii Mantela, bo pisałem je akurat na szybko w przerwie między przygotowaniami pod obronę. No jak widać czasem pierwsza myśl jest tą najlepszą i wyszedł całkiem fajny segment. Osobiście podoba mi się on bardziej niż ten poprzedni w naszym wykonaniu i kolega użył trochę mniej hiszpańskich zwrotów + kodowanie tym razem nie zawodziło, co jest sporym plusem. Co przyniesie przyszłość w najbliższym czasie to jeszcze zobaczymy, ale póki co wygląda to dość obiecująco.

Zbyszek Uszczelka vs Miguel Escobar: Jedno z ciekawszych starć podczas tej gali, które było jednocześnie kontynuacją ich rywalizacji, zapoczątkowanej jeszcze przed Ascension. Panowie jeszcze niedawno byli w odmiennych sytuacjach. Uszczelka z bilansem 2-0 przechodził do dalszej fazy turnieju a Escobar po 2 walkach żegnał się ze zmaganiami w nich, będąc jednym z piewszych, których udział dobiegł końca. Jednak w ostatnim czasie to Miguel był na fali i był dla mnie delikatnym faworytem w tym starciu. Czytając ich walkę tylko czekałem na moment aż pojawi się Preston. Tak też się stało, gdy cholernie niewiele dzieliło Uszczelkę od odliczenia swojego rywala. Ostatecznie i tak może świętować on wygraną, ale no jej okoliczności i łomot zebrany na koniec i po walce nadają temu zwycięstwo nieco gorzkiego posmaku. Pojawił się i Butla, co oznacza, że nie zostawia on swojego mentora w potrzebie i mimo odbytej kilka chwil wcześniej walki był gotowy do działania. Ich rywalizacja potrwa jeszcze zapewne trochę czasu, przez co dostaniemy jeszcze konkretniejsze rozwinięcie fabuły między nimi.

Jose Lopez: No podoba mi się ten zamysł przemowy z wygodnego miejsca. Lopez jest w pełni świadomy swojego położenia i jak widać po ostatniej wygranej nad Reaperem zyskał on jeszcze więcej arogancji i pewności siebie, co jest zdecydowanie jego zaletą. Podoba mi się jego przypierdolenie do tych osób, które wręcz przesadzają z używaniem hiszpańskiego w swoich wypowiedziach i jak to Carni chyba w komentarzu pod galą kiedyś wspomniał, jego postać mimo bycia Hiszpanem nie używa w zasadzie tych zwrotów i nie ma nawet ku temu potrzeby. W dalszym etapie wypowiedzi mamy pociśnięcie Reapera od zdechlaka i nawiązanie do ich historii. Szczerze podoba mi się to. Dalszy etap i nawiązanie do Kenny’ego i ich rywalizacji też całkiem dobre. Końcowe poświęcenie uwagi na Axela i słowa w jego kierunku idealnie spięły to w całość i jego wypowiedź była cholernie mocna. Dlatego też zapatruje się w Jose jako faworycie walki o miano pretendenta. Na tle Edgara wypada on zbyt dobrze i nawet w rywalizacji na PZ powinien on zgarnąć dość pewne zwycięstwo, bo gdy Carvi się odpali to jest poza zasięgiem większości i mam tego pełną świadomość.

Edgar & Garra vs Sebastien & Mantel: Walka złożona chyba na zasadzie, by Edgar miał swój występ na gali, by móc zgarnąć wygraną przed walką z Lopezem. Przy okazji no mamy tutaj kolejne konfrontacje na linii Gato-Mantel, co podbudowuje nasze dotychczasowe ekscesy. Tak jak przewidywałem w typerze wygrał duet tych dobrych i Edgar zgarnął sobie przypięcie na Mantelu, by na walkę z Lopezem wyjść z wygraną na koncie w ostatniej walce.

Ostatnie część draftu: No zostały tutaj dokonane ostatnie wybory i udało mi się trafić na Elysium, na co po cichu liczyłem nawet. Zobaczymy co uda mi się ugrać w moim nowym domciu i jak widzę obsada jest dość ciekawa. Jest kolega Kociarz oraz nasz ukochany 67 Skibidi Guy. Jednak odnoszę wrażenie, że w ostatniej rundzie zdecydowanie ciekawsze nazwiska zasiliły Colosseum.

Kenneth Riddle: No bardzo mocna wypowiedź z jego strony i jak to zostało już zaznaczone najlepszym fragmentem był ten o wielu zabawkach, które przychodziły i odchodziły. No w sumie to jest mocno prawdziwe, bo wiele osób się przewijało i być na nie spory hype. Z czasem jednak znikały i pojawiali się nowi. Tymczasem Kenny nie licząc feralnej przygody w WCW był cały czas na topie i nie schodził poniżej pewnego poziomu, co widać nawet tutaj. Aż kipi od niego motywacją, by pokonać mistrza i udowodnić wszystkim, że na Ascension Blaze mógł mieć swoją chwilę, ale Riddle jest tym, który odbierze mu to, co było tam cholernie bliskiego niego. Jeśli nie Lopez to zapewne Riddle będzie tym, który będzie miał realne szanse na przejęcie mistrzostwa od Axela. Jakoś inne kandydatury na ten moment nie przychodzą mi jeszcze do głowy.

Axel Blaze vs Kenneth Riddle: Walka godną Main Eventu większej gali na PPV kończy się na Colosseum dyskwalifikacją. No trochę szkoda, ale jak widać był ku temu konkretniejszy cel. Axel może w pełni skupić się na rywalizacji z Lopezem, w tle jest ten Edgar, który będzie walczył z Hiszpanem o pretka. Riddle natomiast ma na swojej głowie dalej Rybacka, który o nim zdecydowanie nie zapomniał i zwiastuje to kontynuację ich feudu. No cóż… mamy tutaj zarysy tego, co będzie się działo w najbliższym czasie i zobaczymy jak zakończy się historia dla każdego z nich.

Podsumowanie: Wbrew wszelkim obawom gala wypadła całkiem fajnie i nawet dobrze, że nie było przesadnie przeładowana segmentami i promami. Mam w związku z tym spore nadzieje na to, że na Elysium czy Colosseum ten stan się utrzyma i otrzymamy mniej a bardziej konkretnych segmentów.

Derrick Mantel
7/0/7
-----
Luis Borges
3/0/1
Odpowiedz
Cytuj
Slayer
Zawodowiec
12.07.2026, 22:13 #6
Komentatorzy: No po Ascension ktoś poszedł do głowy i bardzo szybko zostali oni ucięci, co jest dla mnie dość sporym plusem. W sumie ten post z głosowaniem o wyjebanie Hajto chyba sugeruje potencjalne zmiany w gronie komentatorów i liczę na zastąpienie go kimś poważniejszym.

Axel Blaze: Fajnie, że wpierdolił się on Hajto w trakcie jego kwestii i przerwał ten cały pokaz jego nieśmiesznych tekstów. No wleciał tutaj konkretnie i da się to zrozumieć. W sumie jest to trochę inny Blaze niż ten, którego znaliśmy dotychczas, ale podoba mi się to, że pokazuje się z tej bardziej agresywnej strony. Nie ma zresztą co mu się wiele dziwić. Po długiej drodze udało mu się zgarnąć główne mistrzostwo, odliczając na końcu Kennetha i to wszystko zostało rozjebane w mgnieniu oka. No szczerze, kogo by to nie wkurwiło? Także jest to w pełni umotywowane i widać kontrast między Blazem, kiedy może świętować wygrane z fanami a wersją, w której chce zniszczyć swojego wroga. Przerwanie jego wypowiedzi przez Aldisa i ich wymiana słów jasno sugeruje, że Blaze nie będzie potulnie przytakiwał na wszystko i zamierza zrobić wszystko, aby dopaść Lopeza. Nick przy okazji nie wychodzi na jakąś pizdę i widać, że ma charakter i nie da sobie wejść na głowę. Samo ogłoszenie walki o pretendenta między Lopezem a Edgarem jest plusem, bo Jose chociaż w jakimś stopniu zasłuży mocniej na title shota (uzasadniłem swoją myśl przy pisaniu komentarza pod kartą Elysium jak się nie mylę). Wynik walki powinien raczej pójść w stronę Hiszpana, który wydaje się być naturalnym rywalem dla mistrza, zwłaszcza mając na uwadze ich konflikt.

Jorge Cavazos vs Derek Halloway: Na start otrzymaliśmy starcie mistrzów, w którym żaden z nich nie mógł przegrać czysto. Podobało mi się to, że Derek zaczął walczyć poważniej i otrzymaliśmy tutaj całkiem fajny, fizyczny pojedynek z ich udziałem. Spodobało mi się rozwiązanie z zakończeniem ich pojedynku, bo szkoda by było, aby jeden z nich czysto przegrał. Przy okazji poznajemy chyba pretendenta do mistrzostwa posiadanego przez Dereka. Sama walka Sabre Jr. z Hallowayem ma pewien potencjał, ale osobiście widziałbym walkę Anglika z Meksykaninem, która ma według mnie zdecydowanie większy potencjał.

Zbyszek Uszczelka/Zygmunt Butla: Zobaczymy co pokaże Ryse po przejęciu Zygi z rąk swojego brata. No widzę tutaj, że klimat zostaje podtrzymany, tylko Butla wydaje się być nieco bardziej “inteligentniejszy” niż dotychczas. Dalej jest tutaj utrzymywana relacja mistrz-uczeń i to mi się podoba. Butla musi się jeszcze wiele nauczyć od Uszczelki. Same wstawki nieco śmieszkujące po homoseksualiźnie pasują do tych postaci, które no są umiejscowione w nieco innym miejscu. Uszczelka jednak daje Butli konkretną radę na koniec i zobaczymy, czy Zyga wyciągnie wnioski czy dalej będzie ulegał pokusie. Sam ich segment mimo nieco krótszej długości niż poprzednie wypadł całkiem przyjemnie i fajnie się go czytało.

Draft: No kurde muszę się na start przyjebać do kolejności wyborów w drafcie. Rozumiem, że nikt nie chciał ryzykować zgarnięciem wszystkich mistrzów przez jeden roster, ale no konkretny strzał kolano z Derekiem jako pierwszym wyborem. Tutaj aż prosiło się o umieszczenia Lopeza albo Riddle’a. Tymczasem dostaliśmy tutaj posiadacza mistrzostwa midcardowego, co dla mnie jest nieco dziwne. No jak później się okazało byli oni zaledwie drugimi wyborami w drafcie, co kurde no lekko mnie bawi. Gwiazdy z największym Star Powerem kosztem mistrzów midcardowych. Ale trudno, muszę jakoś się z tym pogodzić. No dalsze wybory są już uzasadnione i jedynie nieco dziwi te szybkie przydzielenie Otungi, który nie ma aż tak szczególnej historii. Wszystko zostało jednak na moment przerwane przez Rybacka.

Ryback: No w oczy rzuca mi się mocno te gadanie opisów w trakcie wypowiedzi w nawiasy, co jest dość nietypowe. No jest system z * albo <> (Carvi wspomniał o tym, że ten drugi się pierniczy to zalecam pierwszy). Sama jego kwestia była dość dziwna. No kurde mam z tym nieco problem. Z jednej strony miałbyć poważniejszy bez wstawek komediowych a tutaj no czytając galę i później komantarz Carniego muszę zgodzić się z tym, że no to jest jedna wielka mieszanka wszystkiego. Nie wiem do czego zmierza Ryback takimi wypowiedziami, ale kurde no chwilami było to fajne, chwilami debilne i kurde to ze sobą się trochę miesza. Też to mocno zaburza możliwość wystawienia temu jakiejś konkretnej oceny.

Mateusz MW vs Jeff Brown vs Dick A’Very Big: Co to kurwa było xD Sama walka napisana w bardzo mocno komediowym klimacie i widać było, że Mateusz miał dość ciężkie wyzwanie przed sobą (kurwa, walczył z NPC i miał pod górkę). Wstawki w stylu “Brown wpada prosto na Dicka” albo no cokolwiek z Dickiem było mocne. No przez chwilę myślałem, że Mateusz ma realne szanse na przegranie tego pojedynku. Jednak dla takiego wojownika jak on wygrana z takimi legendami oznacza zdecydowanie lepsze czasy, póki nie przegra kolejnej walki. No cóż… Miałobyć śmieszne to było. Mateusz wygrał z dość sporymi problemami i po pięciu porażkach udało mu się wreszcie zasmakować wygranej. W dodatku dołącza on do zaszczytnego grona osób, którym udało się odliczyć/poddać legendarnego Jeffa Browna.

Wywiad po walce: No kurde da się zrozumieć pewną euforię u Mateusza, bo wreszcie udało mu się coś wygrać i chyba finalnie porzucił korzystanie z AI, bo widać tutaj już typowo jego robotę, za co należy się lekka pochwała. Bawi mnie jednak przejście z heelowego patusa do tego czym jest teraz. Ale okej, jeśli jest w tym jakiś pomysł na dłuższą metę to czemu nie? Jednak czy widzę sens w tym, by Derek marnował na niego czas? Śmiem wątpić i bardziej skierowałbym się ku temu, że euforia Mateusza nie potrwa za długo i uwali najbliższą walkę, z kimkolwiek nie przyjdzie mu się zmierzyć.

Preston Steele/Miguel Escobar: Niby widać tu pewien progres u Prestona, ale to zdecydowanie Miguel wypada tutaj lepiej na jego tle i jest bardziej wyważony. Nie ma u niego przesadnego wybuchu radości i jest świadomy tego, że wygrali walkę, której po prostu nie dało się przegrać. Jest on zdecydowanie bardziej sensowniejszy niż Steele, który jakby lekko odleciał i wydaje mu się, że już osiągnął co tylko się dało. Zobaczymy co wyniknie z tego na dłuższą metę, bo po mizernym starcie Escobar wydaje się być zdecydowanie lepszym z tego duetu a Preston powoli zaczyna usuwać się cień, co może sugerować jego zdradę na Escobarze i to być może w niedługim czasie.

Jay DiMateo: Całkiem interesujący segment z jego udziałem. Od początku mamy ukazany pewien kierunek tej postaci. DiMateo może na początku wydawać się nieco prymitywny, ale zapewne jest to celowy zabieg, by z czasem nabrał konkretnych kształtów. Na tle wszystkich bogaczy czy arystokratów mamy tutaj fajną odskocznię i osobiście podoba mi się to, co sobą prezentuje Jay. Patrząc na to, kto za niego odpowiada, to jestem akurat wyjątkowo spokojny o poziom prezentowany przez postać. Zobaczymy jednak jak blisko on będzie Guevary a jak blisko czegoś zupełnie innego. No póki co fajne wprowadzenie postaci, która może fajnie rokować i w dodatku dość szybko przebije się w hierarchii.

Allan Hill vs Elias Shadow: No dostaliśmy tutaj dość konkretny łomot od Allana. Elias miał tutaj swoje momenty, ale zgodnie z przewidywaniami zgarnął on dość pewną porażkę. Sama walka nie była jakoś mocno interesująca i bardziej zaciekawiło to, co miało miejsce po samym pojedynku. Hill masakrujący rywala po walce, na co reaguje m.in. RVD z Otungą i późniejsze słowa Roba zapowiadają potencjalne problemy dla Allana. W sumie fajnie, że nie porzuciliśmy tutaj tego ataku Anglika na biednego Salvadora i w to wszystko wmieszany zostaje Otunga, który w dodatku zostaje ogłoszony adwokatem sprzątacza. No zobaczymy co z tego wyniknie na następnym Colosseum, ale zapowiada się na mieszankę komedii z czymś poważniejszym.

Dalsza część drafty: No lecimy z tym dość szybko, ale no teraz te wybory mają zdecydowanie więcej logiki. Dziwi jednak tam szybkie wybranie Allana i wciśnięcie pod koniec Roba, który jeszcze niedawno dość mocno cisnął w turnieju. Plusem tej części była ta wstawka o Dolnicku i Ransomie i ten fragment “W jakiej formie - to się jeszcze okaże.”. No to chyba szpileczka w stronę Pierdolnika, który nie powinien tak zostawić bez odzewu takiej zniewagi. Pas Aldis chyba prosi się o łomot od kolegi z Konga.

Sabre Jr./Cavazos/Halloway: No kurde na starcie Zack dał popis wyzywając Dereka od foliarza a sam później doszukiwał się spisku w związku z tym, że nie zdobył pasa. No kurde nie wiem jaki był zamysł, ale jakby trochę sam siebie zaorał tym na start. Jeszcze te literówki… no kurde spory regres Panie Sabre. Nie tego się spodziewałem. Cavazos odpowiedział od niego trochę lepiej, ale też nie był jakiś szczególnie mocny. W sumie lekki problem mam z nim. Jakby jest facem i rozumiem jego motywacje. Wstawienie się za Derekiem jest okej, ale czy jako mistrz nie powinien pilnować, by ktoś nie postanowił mu wejść w drogę? Takie podejście może być zrozumiałe, ale no sam się prosi o to, by ktoś to wykorzystał i dzięki temu pozbawił go pasa. No kurde Derek na ich tle wypadł zdecydowanie najlepiej i pokazał kolegom jak w krótkich kwestiach pokazywać się z jak najlepszej strony. No gdyby nie Derek to ten segment wypadłby dużo gorzej. Także spora pochwała dla Zimnego za podwyższenie poziomu.

Zygmunt Butla vs Dan Dowson: W normalnych okolicznościach Dan wytarłby ring Butlą i pokonał go w pewnym stylu. Jednak ze względu na mierną aktywność Shiro jego postać nieco cierpi na tym i niby wygrał stosunkowo pewnie, ale trochę z dupy mamy odkopanie po jego finisherze i to w dodatku w wykonaniu alkoholika. No kurde rozumiem utarcie nosa, ale bardzo dziwny zabieg. Niedawno była mowa o tym, by nie robić z ludzi terminatorów i nagle Butla odkopuje finishera Dana? No ostatecznie Dan wygrał zgodnie z przewidywaniami, ale lekki niesmak pozostał.

Nathan Martin: No jego atak po walce Dana mógł nieco zaskoczyć, ale szczerze? Jeśli karą dla Dana ma być porażka z Nathanem to jest to bardziej zrozumiałe niż odkopanie finishera przez Butlę xD Sam Martin wypadł tutaj dość mocno i podobało mi się to, co zaprezentował sobą za mikrofonem. Nie ma tutaj zbędnego przynudzania i gadania o niczym. Trafne było to, że Dowson nie umie “przepraszać”. Kolejnym plusem było nawiązanie do wielu twarzy Dana i nawiązanie do jego przeszłości, co było fajnym smaczkiem. (zwłaszcza jak przypomnę sobie jak ktoś na discordzie wymieniał jakie Dowson miał picbase’y w czasie swojej kariery) No zapowiada się dość interesująca rywalizacja i jeśli nie uświadczymy przebudzenia Shiro to widzę tutaj szansę na konkretnego wypromowanie Nathana, który zalicza imponujący start, niszcząc legendę po wygranej przez nią walce.

El Garra/Mantel: No kurde lekko zaskoczyły mnie pozytywne opinie na temat kwestii Mantela, bo pisałem je akurat na szybko w przerwie między przygotowaniami pod obronę. No jak widać czasem pierwsza myśl jest tą najlepszą i wyszedł całkiem fajny segment. Osobiście podoba mi się on bardziej niż ten poprzedni w naszym wykonaniu i kolega użył trochę mniej hiszpańskich zwrotów + kodowanie tym razem nie zawodziło, co jest sporym plusem. Co przyniesie przyszłość w najbliższym czasie to jeszcze zobaczymy, ale póki co wygląda to dość obiecująco.

Zbyszek Uszczelka vs Miguel Escobar: Jedno z ciekawszych starć podczas tej gali, które było jednocześnie kontynuacją ich rywalizacji, zapoczątkowanej jeszcze przed Ascension. Panowie jeszcze niedawno byli w odmiennych sytuacjach. Uszczelka z bilansem 2-0 przechodził do dalszej fazy turnieju a Escobar po 2 walkach żegnał się ze zmaganiami w nich, będąc jednym z piewszych, których udział dobiegł końca. Jednak w ostatnim czasie to Miguel był na fali i był dla mnie delikatnym faworytem w tym starciu. Czytając ich walkę tylko czekałem na moment aż pojawi się Preston. Tak też się stało, gdy cholernie niewiele dzieliło Uszczelkę od odliczenia swojego rywala. Ostatecznie i tak może świętować on wygraną, ale no jej okoliczności i łomot zebrany na koniec i po walce nadają temu zwycięstwo nieco gorzkiego posmaku. Pojawił się i Butla, co oznacza, że nie zostawia on swojego mentora w potrzebie i mimo odbytej kilka chwil wcześniej walki był gotowy do działania. Ich rywalizacja potrwa jeszcze zapewne trochę czasu, przez co dostaniemy jeszcze konkretniejsze rozwinięcie fabuły między nimi.

Jose Lopez: No podoba mi się ten zamysł przemowy z wygodnego miejsca. Lopez jest w pełni świadomy swojego położenia i jak widać po ostatniej wygranej nad Reaperem zyskał on jeszcze więcej arogancji i pewności siebie, co jest zdecydowanie jego zaletą. Podoba mi się jego przypierdolenie do tych osób, które wręcz przesadzają z używaniem hiszpańskiego w swoich wypowiedziach i jak to Carni chyba w komentarzu pod galą kiedyś wspomniał, jego postać mimo bycia Hiszpanem nie używa w zasadzie tych zwrotów i nie ma nawet ku temu potrzeby. W dalszym etapie wypowiedzi mamy pociśnięcie Reapera od zdechlaka i nawiązanie do ich historii. Szczerze podoba mi się to. Dalszy etap i nawiązanie do Kenny’ego i ich rywalizacji też całkiem dobre. Końcowe poświęcenie uwagi na Axela i słowa w jego kierunku idealnie spięły to w całość i jego wypowiedź była cholernie mocna. Dlatego też zapatruje się w Jose jako faworycie walki o miano pretendenta. Na tle Edgara wypada on zbyt dobrze i nawet w rywalizacji na PZ powinien on zgarnąć dość pewne zwycięstwo, bo gdy Carvi się odpali to jest poza zasięgiem większości i mam tego pełną świadomość.

Edgar & Garra vs Sebastien & Mantel: Walka złożona chyba na zasadzie, by Edgar miał swój występ na gali, by móc zgarnąć wygraną przed walką z Lopezem. Przy okazji no mamy tutaj kolejne konfrontacje na linii Gato-Mantel, co podbudowuje nasze dotychczasowe ekscesy. Tak jak przewidywałem w typerze wygrał duet tych dobrych i Edgar zgarnął sobie przypięcie na Mantelu, by na walkę z Lopezem wyjść z wygraną na koncie w ostatniej walce.

Ostatnie część draftu: No zostały tutaj dokonane ostatnie wybory i udało mi się trafić na Elysium, na co po cichu liczyłem nawet. Zobaczymy co uda mi się ugrać w moim nowym domciu i jak widzę obsada jest dość ciekawa. Jest kolega Kociarz oraz nasz ukochany 67 Skibidi Guy. Jednak odnoszę wrażenie, że w ostatniej rundzie zdecydowanie ciekawsze nazwiska zasiliły Colosseum.

Kenneth Riddle: No bardzo mocna wypowiedź z jego strony i jak to zostało już zaznaczone najlepszym fragmentem był ten o wielu zabawkach, które przychodziły i odchodziły. No w sumie to jest mocno prawdziwe, bo wiele osób się przewijało i być na nie spory hype. Z czasem jednak znikały i pojawiali się nowi. Tymczasem Kenny nie licząc feralnej przygody w WCW był cały czas na topie i nie schodził poniżej pewnego poziomu, co widać nawet tutaj. Aż kipi od niego motywacją, by pokonać mistrza i udowodnić wszystkim, że na Ascension Blaze mógł mieć swoją chwilę, ale Riddle jest tym, który odbierze mu to, co było tam cholernie bliskiego niego. Jeśli nie Lopez to zapewne Riddle będzie tym, który będzie miał realne szanse na przejęcie mistrzostwa od Axela. Jakoś inne kandydatury na ten moment nie przychodzą mi jeszcze do głowy.

Axel Blaze vs Kenneth Riddle: Walka godną Main Eventu większej gali na PPV kończy się na Colosseum dyskwalifikacją. No trochę szkoda, ale jak widać był ku temu konkretniejszy cel. Axel może w pełni skupić się na rywalizacji z Lopezem, w tle jest ten Edgar, który będzie walczył z Hiszpanem o pretka. Riddle natomiast ma na swojej głowie dalej Rybacka, który o nim zdecydowanie nie zapomniał i zwiastuje to kontynuację ich feudu. No cóż… mamy tutaj zarysy tego, co będzie się działo w najbliższym czasie i zobaczymy jak zakończy się historia dla każdego z nich.

Podsumowanie: Wbrew wszelkim obawom gala wypadła całkiem fajnie i nawet dobrze, że nie było przesadnie przeładowana segmentami i promami. Mam w związku z tym spore nadzieje na to, że na Elysium czy Colosseum ten stan się utrzyma i otrzymamy mniej a bardziej konkretnych segmentów.

Derrick Mantel
7/0/7
-----
Luis Borges
3/0/1
Odpowiedz
Cytuj
304
13.07.2026, 15:10
#7
Czas na komentarz do gali którą pod moją nieobecność sklejał Raptor, za co ogromnie dziękuję.

Komentatorzy: No zdecydowanie nie dostali na tej gali pola do popisu czy to źle? Według mnie nie, tym bardziej że zaraz po ich krótkim wstępie dostajemy to co dostajemy. Po gali pojawiła się dyskusja odnośnie przyszłości Pana Tomka i chyba wszystko jest już jasne, że będzie małe przebudowanie komentatorów na najbliższe gale. Na plusik głos od Hajty, że to słaba karta Tongue

Opemer seg: Na początku bardzo dobrze pokazane są emocje mistrza, widać że jest wkurwiony i ma do tego pełne prawo. Bardzo podobał mi się tekst o zniszczonych marzeniach i o tym, że tytuł nie był najważniejszy. Podkreśla to Blaze'a jako twarz federacji, która jest mega za swoimi fanami. W pełni to kupuję, tak samo jak domaganie się Lopeza, który no jednak zrobił to co obiecał, mówił że interesuje go mistrz i sowa dotrzymał. Teraz mistrz rozpoczyna polowanie na Lopeza i jestem ciekaw tego jak to się dalej potoczy. Aldis bardzo dobrze ochłodził emocję, bo Blaze nie może zapominać, że jednak są tutaj osoby nad nim i nie można sobie tak wszystkiego wykrzyczeć. 

Pierwsza walka: Dobrze, że Derek został tutaj pokazany jako pełnoprawny fighter, a nie śmieszek bo jednak jest mistrzem. Co do jej końcowego przebiegu to zostało to rozpisane tak jak miało zostać więc uważam to za plus.

Drafty z wiadomych powodów będę pomijać - sam opis jak dla mnie ok

Ryback: I tutaj mam duży problem, bo z tym Rybackiem rzeźnikiem to mam takie trochę żarło, żarło i zdechło. Mam wrażenie podobnie jak i moi przedmówcy, że ten Ryback to jest co galę inny. O ile druga część segmentu mi się podobała to do tej pierwszej mam sporo zastrzeżeń. Bryx musi w końcu obrać jeden kierunek dla Rybacka, bo nie może mieć schizofrenii jak Big Show i zmieniać się co galę. 

Wywiad: Renne pisałem ja, a Mateusz odpowiedział w taki sposób jaki od niego oczekiwałem. Wiadomo namęczył się chłopina w walce, ale takie walki nigdy nie są łatwe, mam nadzieję, że starcie się podobało. 

Escobar - Steele: Panowie ze sobą współpracują, ale ta współpraca nie wydaje się być jakąś mega silną więzią. Zresztą od początku są tak budowani i dobrze, że konsekwentnie stawiają na to w segmentach. Muszę przyznać, że z gai na galę Escobar podoba mi się bardziej i widzę, że czeka go jeszcze wiele dobrego w tej federacji. Preston mam wrażenie, że nadal nie jest tak w 100% określony odnośnie tego czego chce. Zobaczymy co przyniesie dla nich czas, ale jest to ciekawe co zaznaczam na plusik.

Di Mateo: Game i postać z zaburzeniami psychicznymi, która ma wygląd jaki ma.... Gdzieś już to widziałem i to nie raz. Mam tutaj taki sam problem jak z Dowsonem, widzę coś co już było, coś co już widziałem. Nie mówię, że jest to słabe, ale na pewno nie jest innowacyjne. Ja osobiście nie jestem wielkim fanem takich gimmicków, bo tutaj to mam trochę postaci Eliasa, a trochę tych bogaczy, chociaż tutaj dobrze że Game tym nie emanuje o co został poproszony. No nic jestem ciekaw co dalej, bo ten segment generalnie mnie nie porwał. 

ZSJ-Derek-Cava: Jest to zdecydowanie ciąg dalszy wydarzeń z openera dzisiejszego show. Widać, że Zack nie chce odpuścić Derekowi, bo pewnie myśli tak jak 2/3 ludzi w typerze, że to on powinien wygrać ten tytuł. Pech chciał, że on tylko w promach taki wyszczekany jest, a jak przychodzi co do czego to go nie ma. Teraz już na poważnie, to uważam że wywiązał się tutaj ze swojego zadania i pokazał, że jednak kawał skurwola z niego. Cavazos znowu ,,pacyfikuje" Zacka, ale generalnie w tym segmencie wypada tak mocno bez jajecznie. Zdecydowanie widziałem lepsze wystąpienia od Cavazosa, natomiast Derek zdaje się, że złapał wiatr w żagle. Naprawdę mega przyjemnie mi się tego foliarza. Dobra robota Zimny, według mnie Derek był tutaj najjaśniejszą częścią tego segmentu, a naprawdę miał komu ustępować miejsca w tym zestawieniu. Całość na plus, te teorie spiskowe są cudowne. 

Martin po walce: No muszę przyznać, że dość mocno o ironio wstawił się za Butlą. Podoba mi się taki popierdzielony obrońca słabszych. Samo promo naprawdę ciekawe, wiem na czym ma polegać ten gimmick, a przynajmniej tak mi się wydaje xD Na razie zrozumiałem co autor miał na myśli więc uważam to za coś dobrego. Nathana kojarzę jak przez mgłę, więc dla mnie ma on tutaj czystą kartę pod kątem tego co działo się wcześniej. Sądząc po jego pierwszym pojawieniu się w LPW będzie ciekawie.

Kociarz-Mantel: Panowie dostali konfrontację 1vs1 której zarzewiem była próba zdjęcia maski przez tego drugiego. Uważam, że obaj zaprezentowali się tutaj dobrze, Gato według mnie dał ciekawy tekst o masce, że to jednak nie jest wszystko i równie dobrze może poradzić sobie bez niej, no a Mantel w końcu pokazuje, że jest jakiś. Uważam, że jest to jak do tej pory jego najlepszy występ i może nawet trochę ubolewam, że nie będzie go u mnie na brandzie. Dobra robota panowie.

Lopez: Bardzo ciekawe promo, a patrząc na to że Panowie raczej nie wiedzieli w jakie tony uderzą to idealnie spina się do tego, co Axel powiedział podczas otwarcia show. Dobrze ograne to z Reaperem, było wiadome że Jose przekuje to zwycięstwo na coś więcej niż tylko liczbę w rekordzie, bo jednak mieli ze sobą sporo historii. Na plus też wstawki o języku hiszpańskim, widać że Lopez generalnie pluje na wszystko i na wszystkich. Słowa skierowane bezpośrednio do mistrza, to tak jak już wspomniałem naprawdę dobre naboje, które według mnie trafił do celu.

Riddle: No panie FoTi, pan to jednak umie człowieka zaskoczyć i to po tylu latach wspólnej gry. Naprawdę solidne promo osoby, która była o włos, ale jednak zabrakło właśnie tego jednego źdźbła trawy, tego milimetra na miarce podczas mierzenia pokoju w celu jego umeblowania. Uważam, że jest to jedna z lepszych rzeczy na tej gali zdecydowanie obok Lopeza i Blaze'a to Riddle wypada tutaj najlepiej. Tekst o nowej zabawce tak banalny, ale jednocześnie genialny w swojej prostocie. Naprawdę Kenneth widział już tego bardzo dużo więc ma prawo tak mówić. Jeszcze raz wielkie brawa.

Podsumowując: Uważam, że pomimo tego że karta nie była idealna to show sprostało oczekiwaniom, nie było słabych momentów, wiadomo że części rzeczy nie będę komentować bo po prostu albo to pisałem/albo było to mi wiadome, więc nie ma sensu aby o tym gadać. Uważam, że to solidna gala po PPV, a kolejne będą tylko lepsze.

[Obrazek: lI0WsTu.png]
Rob McŁowicz

Streak: 2-0-3
Last Match: Lord Sebastien def. Rob McŁowicz
Achievements:
Kucharz jakiegoś Francuza

[Obrazek: cEjDAaW.png]
Silas Crowe

Streak: 3-0-0
Last Match: Silas Crowe def. Rob McŁowicz
Achievements:
Odpowiedz
Cytuj
Ryse
Head Admin
13.07.2026, 15:10 #7
Czas na komentarz do gali którą pod moją nieobecność sklejał Raptor, za co ogromnie dziękuję.

Komentatorzy: No zdecydowanie nie dostali na tej gali pola do popisu czy to źle? Według mnie nie, tym bardziej że zaraz po ich krótkim wstępie dostajemy to co dostajemy. Po gali pojawiła się dyskusja odnośnie przyszłości Pana Tomka i chyba wszystko jest już jasne, że będzie małe przebudowanie komentatorów na najbliższe gale. Na plusik głos od Hajty, że to słaba karta Tongue

Opemer seg: Na początku bardzo dobrze pokazane są emocje mistrza, widać że jest wkurwiony i ma do tego pełne prawo. Bardzo podobał mi się tekst o zniszczonych marzeniach i o tym, że tytuł nie był najważniejszy. Podkreśla to Blaze'a jako twarz federacji, która jest mega za swoimi fanami. W pełni to kupuję, tak samo jak domaganie się Lopeza, który no jednak zrobił to co obiecał, mówił że interesuje go mistrz i sowa dotrzymał. Teraz mistrz rozpoczyna polowanie na Lopeza i jestem ciekaw tego jak to się dalej potoczy. Aldis bardzo dobrze ochłodził emocję, bo Blaze nie może zapominać, że jednak są tutaj osoby nad nim i nie można sobie tak wszystkiego wykrzyczeć. 

Pierwsza walka: Dobrze, że Derek został tutaj pokazany jako pełnoprawny fighter, a nie śmieszek bo jednak jest mistrzem. Co do jej końcowego przebiegu to zostało to rozpisane tak jak miało zostać więc uważam to za plus.

Drafty z wiadomych powodów będę pomijać - sam opis jak dla mnie ok

Ryback: I tutaj mam duży problem, bo z tym Rybackiem rzeźnikiem to mam takie trochę żarło, żarło i zdechło. Mam wrażenie podobnie jak i moi przedmówcy, że ten Ryback to jest co galę inny. O ile druga część segmentu mi się podobała to do tej pierwszej mam sporo zastrzeżeń. Bryx musi w końcu obrać jeden kierunek dla Rybacka, bo nie może mieć schizofrenii jak Big Show i zmieniać się co galę. 

Wywiad: Renne pisałem ja, a Mateusz odpowiedział w taki sposób jaki od niego oczekiwałem. Wiadomo namęczył się chłopina w walce, ale takie walki nigdy nie są łatwe, mam nadzieję, że starcie się podobało. 

Escobar - Steele: Panowie ze sobą współpracują, ale ta współpraca nie wydaje się być jakąś mega silną więzią. Zresztą od początku są tak budowani i dobrze, że konsekwentnie stawiają na to w segmentach. Muszę przyznać, że z gai na galę Escobar podoba mi się bardziej i widzę, że czeka go jeszcze wiele dobrego w tej federacji. Preston mam wrażenie, że nadal nie jest tak w 100% określony odnośnie tego czego chce. Zobaczymy co przyniesie dla nich czas, ale jest to ciekawe co zaznaczam na plusik.

Di Mateo: Game i postać z zaburzeniami psychicznymi, która ma wygląd jaki ma.... Gdzieś już to widziałem i to nie raz. Mam tutaj taki sam problem jak z Dowsonem, widzę coś co już było, coś co już widziałem. Nie mówię, że jest to słabe, ale na pewno nie jest innowacyjne. Ja osobiście nie jestem wielkim fanem takich gimmicków, bo tutaj to mam trochę postaci Eliasa, a trochę tych bogaczy, chociaż tutaj dobrze że Game tym nie emanuje o co został poproszony. No nic jestem ciekaw co dalej, bo ten segment generalnie mnie nie porwał. 

ZSJ-Derek-Cava: Jest to zdecydowanie ciąg dalszy wydarzeń z openera dzisiejszego show. Widać, że Zack nie chce odpuścić Derekowi, bo pewnie myśli tak jak 2/3 ludzi w typerze, że to on powinien wygrać ten tytuł. Pech chciał, że on tylko w promach taki wyszczekany jest, a jak przychodzi co do czego to go nie ma. Teraz już na poważnie, to uważam że wywiązał się tutaj ze swojego zadania i pokazał, że jednak kawał skurwola z niego. Cavazos znowu ,,pacyfikuje" Zacka, ale generalnie w tym segmencie wypada tak mocno bez jajecznie. Zdecydowanie widziałem lepsze wystąpienia od Cavazosa, natomiast Derek zdaje się, że złapał wiatr w żagle. Naprawdę mega przyjemnie mi się tego foliarza. Dobra robota Zimny, według mnie Derek był tutaj najjaśniejszą częścią tego segmentu, a naprawdę miał komu ustępować miejsca w tym zestawieniu. Całość na plus, te teorie spiskowe są cudowne. 

Martin po walce: No muszę przyznać, że dość mocno o ironio wstawił się za Butlą. Podoba mi się taki popierdzielony obrońca słabszych. Samo promo naprawdę ciekawe, wiem na czym ma polegać ten gimmick, a przynajmniej tak mi się wydaje xD Na razie zrozumiałem co autor miał na myśli więc uważam to za coś dobrego. Nathana kojarzę jak przez mgłę, więc dla mnie ma on tutaj czystą kartę pod kątem tego co działo się wcześniej. Sądząc po jego pierwszym pojawieniu się w LPW będzie ciekawie.

Kociarz-Mantel: Panowie dostali konfrontację 1vs1 której zarzewiem była próba zdjęcia maski przez tego drugiego. Uważam, że obaj zaprezentowali się tutaj dobrze, Gato według mnie dał ciekawy tekst o masce, że to jednak nie jest wszystko i równie dobrze może poradzić sobie bez niej, no a Mantel w końcu pokazuje, że jest jakiś. Uważam, że jest to jak do tej pory jego najlepszy występ i może nawet trochę ubolewam, że nie będzie go u mnie na brandzie. Dobra robota panowie.

Lopez: Bardzo ciekawe promo, a patrząc na to że Panowie raczej nie wiedzieli w jakie tony uderzą to idealnie spina się do tego, co Axel powiedział podczas otwarcia show. Dobrze ograne to z Reaperem, było wiadome że Jose przekuje to zwycięstwo na coś więcej niż tylko liczbę w rekordzie, bo jednak mieli ze sobą sporo historii. Na plus też wstawki o języku hiszpańskim, widać że Lopez generalnie pluje na wszystko i na wszystkich. Słowa skierowane bezpośrednio do mistrza, to tak jak już wspomniałem naprawdę dobre naboje, które według mnie trafił do celu.

Riddle: No panie FoTi, pan to jednak umie człowieka zaskoczyć i to po tylu latach wspólnej gry. Naprawdę solidne promo osoby, która była o włos, ale jednak zabrakło właśnie tego jednego źdźbła trawy, tego milimetra na miarce podczas mierzenia pokoju w celu jego umeblowania. Uważam, że jest to jedna z lepszych rzeczy na tej gali zdecydowanie obok Lopeza i Blaze'a to Riddle wypada tutaj najlepiej. Tekst o nowej zabawce tak banalny, ale jednocześnie genialny w swojej prostocie. Naprawdę Kenneth widział już tego bardzo dużo więc ma prawo tak mówić. Jeszcze raz wielkie brawa.

Podsumowując: Uważam, że pomimo tego że karta nie była idealna to show sprostało oczekiwaniom, nie było słabych momentów, wiadomo że części rzeczy nie będę komentować bo po prostu albo to pisałem/albo było to mi wiadome, więc nie ma sensu aby o tym gadać. Uważam, że to solidna gala po PPV, a kolejne będą tylko lepsze.

[Obrazek: lI0WsTu.png]
Rob McŁowicz

Streak: 2-0-3
Last Match: Lord Sebastien def. Rob McŁowicz
Achievements:
Kucharz jakiegoś Francuza

[Obrazek: cEjDAaW.png]
Silas Crowe

Streak: 3-0-0
Last Match: Silas Crowe def. Rob McŁowicz
Achievements:
Odpowiedz
Cytuj
13.07.2026, 18:51
#8
Komentatorzy: o, bez ET dzisiaj, szok. Oo nowe logo? Bardzo ładne. CM Pink w jakiejś tam podrzędnej federacji zdobył nic nie znaczący pas. Jak przerwani nagle.

Axel i Aldis: i mamy naszego pierwszego mistrza, piękna sprawa. Ależ dobra była ta pierwsza wypowiedź. Mocna, emocjonalna. Widać, że to wszystko uderzyło Blaze’a mocniej, niż cokolwiek innego. To ciekawe, że Aldis wychodzi jako pierwszy, żeby z nim porozmawiać, a nie szef federacji. No konkretny Main Event się szykuje. Czy to oznacza, że oficjalnie Edgar i Lopez są na Elysium? Czy po prostu main eventerzy jako tacy będą występować niezależnie od brandu? A może chodzi też o to, że walka o pretka będzie po prostu niezależnie od brandu. Czas pokaże. Mocna zapowiedź.

Pierwsza walka: a to Ci zarząd, musi mieć co jeść. A walka pisana przeze mnie, interesująca końcówka klarująca chyba pierwszego pretendenta do pasa Eternal.

Uszczelka i Butla: to pierwsza gala, gdzie Rysiu prowadzi Butlę, zobaczymy co z tego będzie. „Uszczelka & Butla” brzmi jak firma usługowo-monopolowa. O kurde, jestem w szoku z tej pierwszej wypowiedzi Uszczelki, w takim wydaniu wobec swojego przyjaciela to chyba go nie widziałem. No tak myślałem, że to chodzi o tę sytuację z browarami. Chaotyczna była ta walka na PPV, ale to zajście było widać. Piękna historia z glazurą. Myślałem, że coraz lepiej szło wprost proporcjonalnie do wypitego alkoholu. Ale to był tylko pozór. „Kulturalnie chlej do porzygu” piękne XD. Czyżby taka delikatna przemiana Butli? Nie chlanie do spodu, tylko spokojniej. Ciekawe. Ogólnie fajny segment.

Draft: no i fajnie, zaczynamy przenosimy. Czyli jednak Lopezzo leci na niebieski brand. Riddle raczej oczywisty wybór. Ale na Elysium DickInson (już chyba będę o tym pamiętał do końca życia, myslalem, ze to „i” jest nieme XD). Czyli zapowiedź z początku gali nie była przypadkowa. Szkoda w sumie, że była na początku gali właśnie i ta wypowiedź i w ogóle. Na początku można było dać tych Uszczelka i Butla, później draft, a następnie wystąpienie Blaze’a. Otunga na Colosseum. Ciekawe gdzie będzie brutalny Majkel i czy nasz mistrz cdnów będzie miał więcej roboty. Zack Sabre, zważywszy na zakończenie walki Halloway’a i Cavazosa było to do przewidzenia. O wychodzi ten, jak to Panter mi wypomniał The Bug Guy, co jest zabawne XD. Ryback tak na swoim poziomie raczej, czyli dosyć średni. Dla mnie wciąż to nie jest Main Event i Riddle go na spokojnie poskłada w tym feudzie. Przynajmniej tak przypuszczam. Matt Riddle to mógłby takiemu Kennethowi buty wylizać jakby to było prawdziwe życie. Uważam, że jest to taki mocny midcard, ale doprawdy nic ponad to.

Walka 2: takie gwiazdy jak Dolnick mają swoich agentów, bez przesady, że jakiś tam Cameron dzwoni do niego bezpośrednio. No i zwycięstwo Mateusza na podbudowanie. Zawsze coś. Może Mateusz złapie od tej pory jakiegoś bakcyla.

Wywiad MateuszaMW: przydałby mu się ogólnie rywal mniej więcej na jego poziomie. No ale to może będzie jakaś zapowiedź. Pyta czy można chcieć czegoś więcej mając pierwsze zwycięstwo i ile tam? 3 porażki? No można jednak czegoś więcej chcieć. Oho, Derek został wywołany do tablicy. Zaraz się dowiem co przekazał. No dobre to mogłoby być z perspektywy jakiegoś Tag Teamu, ale nawet nie wiadomo czy gość trafi na Elysium, gdzie Halloway już jest można powiedzieć od poprzedniej niedzieli. „Napoić Konika nim umrze z pragnienia” XD Bezbłędny jest, kurwa XD. Oj dłuuuuuuuga droga do oświecenia na niego czeka. Jeśli w ogóle.

Rozmówka bogaczy: ciekawe czy kiedykolwiek dywizja Tag Team zostanie zawiązana. W sumie w swojej „karierze” e-fedowej ani nawet PBFowej nigdy nie zdobyłem takich mistrzostw, więc być może wszystko przede mną XD. No taka pogawędka, przyznam, że nic ciekawego. Blichtr i szastanie sianem pomieszane z niepewnością. Tylko jedna sprawdza mi nie daje spokoju jeśli chodzi o tę dwójkę. Szczególnie po przedostatniej kwestii gdzie to Miguel lekceważącym wzrokiem spogląda na kompana. Do czego to ogólnie prowadzi? Chyba do większego programu między panami, co było zarysowane na początku zaczynając od tego zegarka. Przy pierwszej możliwej okazji gdy tylko dojdą do jakiegoś poziomu i Preston wystarczająco odwróci się plecami od Escobara, który nie będzie go potrzebował, to Miguel wpierdoli mu takie trzy metrowe ostrze w plecy. Na to się w każdym razie zanosi.

Jak na badaniach: kolejny do pije do MateuszaMW. On jest tak charakterystyczny i aż szkoda, że taka nienajlepsza ta postać, bo mógłby być wyżej. U, badanie psychiatryczne. No to już jest grubiej, niż jakaś tam terapia. Jeny jakie dosadne pokazanie, że gość ma to gdzieś, takie w stylu komedii brytyjskiej, fajne. Uwielbiam taki humor. „uwagi nie wyprowadza mnie z równowagi” to pani doktor czy raperka? A jednak jebnięty, piękny pacjent XD. Przejebane mieć takiego typa na rozmowie. Tutaj wchodzi jakiś temat ojca, ciekawe, ciekawe. No nie powiem, zaintrygował mnie ten wywiad lekarski. Pierwsza wypowiedź tej postaci i od razu takie coś, spoko.

Wlaka 3: oho, furiat w akcji. Będzie pewnie po walce rozpierdalał.

Po walce: no i właśnie. Pamiętam, że był taki okres w WWE, że za taki długotrwały atak na pokonanym przeciwniku zmieniano werdykt (mam takie wrażenie) albo na NC albo porażka zwycięzcy. RVD i Otunga? A co tutaj adwokat robi? Oficjalny prawnik LPW. Ależ wysokie stanowisko. No ciekawe z tym procesem. Z miłą chęcią zapoznam się na następnej gali z tym segmentem.

Draft numero 2: Biedny Doli, nie dostał reklamy. RVD e sumie nie musiał się studząc z ringu, bo od razu jest następny segment z nim. No i Hill zostaje, dosyć spodziewana sytuacja. No i mamy Brutala. Całe szczęście, będzie komu krzesła na galę przynosić. Escobar zostaje, też jakoś nie spodziewałem się nic innego. Francuzik na Elysium, fajnie. Bardzo dobra i ciekawa postać. Jak Escobar to i Steele zostaje. Ale że McŁowicz idzie na niebieski brand, to jestem w szoku. Spodziewałem się, że jednak tutaj będą z Rybackiem szaleć. Ale ja tam lubię Pobite gary. Butla i Uszczelka powinni właśnie zostać, bo myślę, że z bogaczami to nie tak na jedną galę ten feud. Dolnick i Ransom u nas, zajebsicie XDDDDD. Będą dobre segmenty.

Segment ZSJ, Cavazos i Halloway: pierwsza wypowiedź Zacka typowa. Geniusz ringowy przynajmniej się z tym nie kryje. Z tym spiskiem to po prostu nawiązanie do Halloway’a, nie postrzegałbym tego jako takiej pomyłki ze strony Sabre’a. Dla mnie spoko ta wypowiedź. Sfrustrowany człowiek, ale nic nie poradzę, że pofrunąąąąął! Jorge też w swoim stylu z tą tequilą i w ogóle. Z mojej strony też mogę powiedzieć, że kilka „< >” takich nawiasów mi ucięło i przechodzę na gwiazdki, pierdole to. Cavazos według mnie bardzo poprawnie wypadł w segmencie, Sabre też dał od siebie niczego sobie wypowiedzi. Segment w porządku.

Walka 4: Dowson wygrywa z Butlą. Dosyć zrozumiale zważywszy na to, że młody już nie chce raczej grać.

Po walce: o, mamy debiucik Martina. No i dobrze, jest to jakiś ciekawszy rywal dla Dowsona. Trochę się dziwię, że Uszczelka zaniechał jednak pomocy swojemu kompanowi. Ajajajajjjjj prosto w klejnoty. Dan kolejnym zawodnikiem, który obrywa w klejnoty tak jak Edgar podczas ME Na PPV. Mówi o sobie jako stwórcy, a ja znowu jestem do tyłu z lore cholera jasna XD. Kojarzę takiego zawodnika, ale jak przez mgłę. Nie wiem co z tego wszystkiego wyniknie, ale z tym szaleństwem dogadałby się z kolegą, z gabinetu psychiatrycznego. I drugi low blow, czyli są po równo z Dickinsonem XD. Mam nadzieję, że Dowson też już się dorobił dzieci, bo może być z tym różnie. Czekam na rozwój wypadków, zazwyczaj po pierwszym wystąpieniu ciężko mi jest cokolwiek powiedzieć więcej o danej postaci.

Kotek i Normalny koleś: taka dygresja mi przyszła do głowy, że śmiejcie by było jakby ten Luchador miał gimmick kota, ale takiego spasionego jak te koty co czasami u babć są w miastach. I nie jest taki sprytny i zwinny, tylko leniwy z wyjebongiem na twarzy, ale maska na głowie i Luchador jak trzeba. A tu się odnosi do tej sytuacji z PPV, ciekawe, ciekawe. Mocna wypowiedź Mantela. Siedzi mi ta jego postać, nie wiem co mnie do niej tak przyciąga. Wciąż jest to taki midcard/upper midcard, ale jest ciekawy chłop. Tak tylko zapytam, może właściciel kotka mi odpowie, te hiszpańskie wstawki są dlatego, że sobie dane frazy tłumaczysz czy po prostu dobrze władasz tym jeżykiem? Bo to jest mega klimatyczne. Szkoda też, że Twoja postać mówi coś i za chwilę to tłumaczysz, nigdy mi się to nie podobało. Wolę jak mówi coś po hiszpańsku i dalej leci z tematem. Mocny, temperamentny kot. Stykają się czołami, zaraz będzie cmok. Fajny, dobry segment. Widać tą złość w obu panach i to szanuję.

Kolejna walka: no i interwencja na koniec. Nie mogło się to skończyć inaczej. Butla z odsieczą i to najważniejsze, bo z Uszczelka mogło być ciężko. Fajnie, że nie kończy się ten feud tylko trwa w najlepsze.

Jose Lopez VP: w tym naszym LPW nikt w normalnym mieszkaniu czy domu nie mieszka. Każdy musi mieć luksusowo XD. No nieźle się zdziwił jakiego dostał oponenta na PPV, ale sam zabiegał o poważny pojedynek. A propos The Rippera, ciekawe czy po draftach będzie o nim więcej informacji i w ogóle więcej akcji. Ale tak jak pisałem w komentarzu do PPV, odczarował sobie Lopez tego swojego oprawcę. A to ciekawa wstawka z Riddlem jako przestępca. Choć zakładam, że to kolejne przesadzenie ze strony tego pyszałka. Ciekawe promo, widać bijąca z niego pewność siebie, ale Dickinson tanio skóry nie sprzeda. No czekam na rozstrzygnięcie.

TT Match: tak jak pisałem, trochę z dupy ta walka. No stwierdzenie brzmi: Match się odbył. Dobrze, że pretendent do pasa WHC wygrał.

Draft numer 3: Mantel na Elysium, to dobra nowina. Jest to dobry zawodnik, dalej będę przy tym obstawał. Dowson na Colosseum nadal mnie nie grzeje, ani nie ziębi, bo na razie postać dziadka jest nijaka w moim odczuciu. Elias musiał się pojawić na Elysium, bo teraz „prowadzi” go Jakub. Ale to dobrze, będzie przynajmniej śmiesznie. Martin na Colosseum ok, nie mam problemu. Musi się ten gość rozwinąć. Kociarz w niebieskim brandzie, super. Będzie fajna rywalizacja. No i chuj bombki strzelił, najważniejsze ogłoszenie i MateuszMW zostaje na Colosseum XD. Także nici ze współpracy.

Riddle: wkurwiony Riddle próbuje zabić worek. Dobry pierwszy speech. Nie mam nic do dodania, naprawdę. Ależ on jest dobry w tym co robi. Emocje, potęga i takie poczucie, że to nie byle kto wypowiada te słowa. Bardzo dobry segment.

ME: no i ten Ryback tym razem im przeszkadza. Nie dadzą rady dokończyć tego sami.

Po walce: moznaby pomyśleć, że to prowadzi do kolejnego F4W Matchu ale mi to bardziej wygląda na jakiś TT Match w najbliższym czasie. A jeszcze jakby Dickinson wygrał na BS to w ogóle byłoby 5 zainteresowanych z mistrzem włącznie. Bardzo ciekawe tygodnie nas czekają.

Podsumowując: tradycyjnie, gala miała swoje lepsze i gorsze momenty z przewagą chyba jednak tych lepszych. Od przyszłych tygodni wkraczamy w nową rzeczywistość dwóch brandów i to będzie niezwykle ciekawe. Zobaczymy co czas przyniesie.

Wrestler:
Derek Halloway

Achievements:
- LPW Eternal Champion (1 time) 76 days; 1 defence

Last match:
Elysium #5: Derek Halloway vs Tony Leone vs Mike Brutal vs Edgar Dickinson - lost via pinfall by Tony Leone on Mike Brutal

Wrestler:
Johnny Turn

Achievements:

Last match:
Colosseum #9: Johnny Turn & Cyclone Diallo vs Kannonball & Ralf - lost via pinfall

Osiagnięcia jako użytkownik:
- użytkownik lipca 2026
Odpowiedz
Cytuj
Zimny
Zawodowiec
13.07.2026, 18:51 #8
Komentatorzy: o, bez ET dzisiaj, szok. Oo nowe logo? Bardzo ładne. CM Pink w jakiejś tam podrzędnej federacji zdobył nic nie znaczący pas. Jak przerwani nagle.

Axel i Aldis: i mamy naszego pierwszego mistrza, piękna sprawa. Ależ dobra była ta pierwsza wypowiedź. Mocna, emocjonalna. Widać, że to wszystko uderzyło Blaze’a mocniej, niż cokolwiek innego. To ciekawe, że Aldis wychodzi jako pierwszy, żeby z nim porozmawiać, a nie szef federacji. No konkretny Main Event się szykuje. Czy to oznacza, że oficjalnie Edgar i Lopez są na Elysium? Czy po prostu main eventerzy jako tacy będą występować niezależnie od brandu? A może chodzi też o to, że walka o pretka będzie po prostu niezależnie od brandu. Czas pokaże. Mocna zapowiedź.

Pierwsza walka: a to Ci zarząd, musi mieć co jeść. A walka pisana przeze mnie, interesująca końcówka klarująca chyba pierwszego pretendenta do pasa Eternal.

Uszczelka i Butla: to pierwsza gala, gdzie Rysiu prowadzi Butlę, zobaczymy co z tego będzie. „Uszczelka & Butla” brzmi jak firma usługowo-monopolowa. O kurde, jestem w szoku z tej pierwszej wypowiedzi Uszczelki, w takim wydaniu wobec swojego przyjaciela to chyba go nie widziałem. No tak myślałem, że to chodzi o tę sytuację z browarami. Chaotyczna była ta walka na PPV, ale to zajście było widać. Piękna historia z glazurą. Myślałem, że coraz lepiej szło wprost proporcjonalnie do wypitego alkoholu. Ale to był tylko pozór. „Kulturalnie chlej do porzygu” piękne XD. Czyżby taka delikatna przemiana Butli? Nie chlanie do spodu, tylko spokojniej. Ciekawe. Ogólnie fajny segment.

Draft: no i fajnie, zaczynamy przenosimy. Czyli jednak Lopezzo leci na niebieski brand. Riddle raczej oczywisty wybór. Ale na Elysium DickInson (już chyba będę o tym pamiętał do końca życia, myslalem, ze to „i” jest nieme XD). Czyli zapowiedź z początku gali nie była przypadkowa. Szkoda w sumie, że była na początku gali właśnie i ta wypowiedź i w ogóle. Na początku można było dać tych Uszczelka i Butla, później draft, a następnie wystąpienie Blaze’a. Otunga na Colosseum. Ciekawe gdzie będzie brutalny Majkel i czy nasz mistrz cdnów będzie miał więcej roboty. Zack Sabre, zważywszy na zakończenie walki Halloway’a i Cavazosa było to do przewidzenia. O wychodzi ten, jak to Panter mi wypomniał The Bug Guy, co jest zabawne XD. Ryback tak na swoim poziomie raczej, czyli dosyć średni. Dla mnie wciąż to nie jest Main Event i Riddle go na spokojnie poskłada w tym feudzie. Przynajmniej tak przypuszczam. Matt Riddle to mógłby takiemu Kennethowi buty wylizać jakby to było prawdziwe życie. Uważam, że jest to taki mocny midcard, ale doprawdy nic ponad to.

Walka 2: takie gwiazdy jak Dolnick mają swoich agentów, bez przesady, że jakiś tam Cameron dzwoni do niego bezpośrednio. No i zwycięstwo Mateusza na podbudowanie. Zawsze coś. Może Mateusz złapie od tej pory jakiegoś bakcyla.

Wywiad MateuszaMW: przydałby mu się ogólnie rywal mniej więcej na jego poziomie. No ale to może będzie jakaś zapowiedź. Pyta czy można chcieć czegoś więcej mając pierwsze zwycięstwo i ile tam? 3 porażki? No można jednak czegoś więcej chcieć. Oho, Derek został wywołany do tablicy. Zaraz się dowiem co przekazał. No dobre to mogłoby być z perspektywy jakiegoś Tag Teamu, ale nawet nie wiadomo czy gość trafi na Elysium, gdzie Halloway już jest można powiedzieć od poprzedniej niedzieli. „Napoić Konika nim umrze z pragnienia” XD Bezbłędny jest, kurwa XD. Oj dłuuuuuuuga droga do oświecenia na niego czeka. Jeśli w ogóle.

Rozmówka bogaczy: ciekawe czy kiedykolwiek dywizja Tag Team zostanie zawiązana. W sumie w swojej „karierze” e-fedowej ani nawet PBFowej nigdy nie zdobyłem takich mistrzostw, więc być może wszystko przede mną XD. No taka pogawędka, przyznam, że nic ciekawego. Blichtr i szastanie sianem pomieszane z niepewnością. Tylko jedna sprawdza mi nie daje spokoju jeśli chodzi o tę dwójkę. Szczególnie po przedostatniej kwestii gdzie to Miguel lekceważącym wzrokiem spogląda na kompana. Do czego to ogólnie prowadzi? Chyba do większego programu między panami, co było zarysowane na początku zaczynając od tego zegarka. Przy pierwszej możliwej okazji gdy tylko dojdą do jakiegoś poziomu i Preston wystarczająco odwróci się plecami od Escobara, który nie będzie go potrzebował, to Miguel wpierdoli mu takie trzy metrowe ostrze w plecy. Na to się w każdym razie zanosi.

Jak na badaniach: kolejny do pije do MateuszaMW. On jest tak charakterystyczny i aż szkoda, że taka nienajlepsza ta postać, bo mógłby być wyżej. U, badanie psychiatryczne. No to już jest grubiej, niż jakaś tam terapia. Jeny jakie dosadne pokazanie, że gość ma to gdzieś, takie w stylu komedii brytyjskiej, fajne. Uwielbiam taki humor. „uwagi nie wyprowadza mnie z równowagi” to pani doktor czy raperka? A jednak jebnięty, piękny pacjent XD. Przejebane mieć takiego typa na rozmowie. Tutaj wchodzi jakiś temat ojca, ciekawe, ciekawe. No nie powiem, zaintrygował mnie ten wywiad lekarski. Pierwsza wypowiedź tej postaci i od razu takie coś, spoko.

Wlaka 3: oho, furiat w akcji. Będzie pewnie po walce rozpierdalał.

Po walce: no i właśnie. Pamiętam, że był taki okres w WWE, że za taki długotrwały atak na pokonanym przeciwniku zmieniano werdykt (mam takie wrażenie) albo na NC albo porażka zwycięzcy. RVD i Otunga? A co tutaj adwokat robi? Oficjalny prawnik LPW. Ależ wysokie stanowisko. No ciekawe z tym procesem. Z miłą chęcią zapoznam się na następnej gali z tym segmentem.

Draft numero 2: Biedny Doli, nie dostał reklamy. RVD e sumie nie musiał się studząc z ringu, bo od razu jest następny segment z nim. No i Hill zostaje, dosyć spodziewana sytuacja. No i mamy Brutala. Całe szczęście, będzie komu krzesła na galę przynosić. Escobar zostaje, też jakoś nie spodziewałem się nic innego. Francuzik na Elysium, fajnie. Bardzo dobra i ciekawa postać. Jak Escobar to i Steele zostaje. Ale że McŁowicz idzie na niebieski brand, to jestem w szoku. Spodziewałem się, że jednak tutaj będą z Rybackiem szaleć. Ale ja tam lubię Pobite gary. Butla i Uszczelka powinni właśnie zostać, bo myślę, że z bogaczami to nie tak na jedną galę ten feud. Dolnick i Ransom u nas, zajebsicie XDDDDD. Będą dobre segmenty.

Segment ZSJ, Cavazos i Halloway: pierwsza wypowiedź Zacka typowa. Geniusz ringowy przynajmniej się z tym nie kryje. Z tym spiskiem to po prostu nawiązanie do Halloway’a, nie postrzegałbym tego jako takiej pomyłki ze strony Sabre’a. Dla mnie spoko ta wypowiedź. Sfrustrowany człowiek, ale nic nie poradzę, że pofrunąąąąął! Jorge też w swoim stylu z tą tequilą i w ogóle. Z mojej strony też mogę powiedzieć, że kilka „< >” takich nawiasów mi ucięło i przechodzę na gwiazdki, pierdole to. Cavazos według mnie bardzo poprawnie wypadł w segmencie, Sabre też dał od siebie niczego sobie wypowiedzi. Segment w porządku.

Walka 4: Dowson wygrywa z Butlą. Dosyć zrozumiale zważywszy na to, że młody już nie chce raczej grać.

Po walce: o, mamy debiucik Martina. No i dobrze, jest to jakiś ciekawszy rywal dla Dowsona. Trochę się dziwię, że Uszczelka zaniechał jednak pomocy swojemu kompanowi. Ajajajajjjjj prosto w klejnoty. Dan kolejnym zawodnikiem, który obrywa w klejnoty tak jak Edgar podczas ME Na PPV. Mówi o sobie jako stwórcy, a ja znowu jestem do tyłu z lore cholera jasna XD. Kojarzę takiego zawodnika, ale jak przez mgłę. Nie wiem co z tego wszystkiego wyniknie, ale z tym szaleństwem dogadałby się z kolegą, z gabinetu psychiatrycznego. I drugi low blow, czyli są po równo z Dickinsonem XD. Mam nadzieję, że Dowson też już się dorobił dzieci, bo może być z tym różnie. Czekam na rozwój wypadków, zazwyczaj po pierwszym wystąpieniu ciężko mi jest cokolwiek powiedzieć więcej o danej postaci.

Kotek i Normalny koleś: taka dygresja mi przyszła do głowy, że śmiejcie by było jakby ten Luchador miał gimmick kota, ale takiego spasionego jak te koty co czasami u babć są w miastach. I nie jest taki sprytny i zwinny, tylko leniwy z wyjebongiem na twarzy, ale maska na głowie i Luchador jak trzeba. A tu się odnosi do tej sytuacji z PPV, ciekawe, ciekawe. Mocna wypowiedź Mantela. Siedzi mi ta jego postać, nie wiem co mnie do niej tak przyciąga. Wciąż jest to taki midcard/upper midcard, ale jest ciekawy chłop. Tak tylko zapytam, może właściciel kotka mi odpowie, te hiszpańskie wstawki są dlatego, że sobie dane frazy tłumaczysz czy po prostu dobrze władasz tym jeżykiem? Bo to jest mega klimatyczne. Szkoda też, że Twoja postać mówi coś i za chwilę to tłumaczysz, nigdy mi się to nie podobało. Wolę jak mówi coś po hiszpańsku i dalej leci z tematem. Mocny, temperamentny kot. Stykają się czołami, zaraz będzie cmok. Fajny, dobry segment. Widać tą złość w obu panach i to szanuję.

Kolejna walka: no i interwencja na koniec. Nie mogło się to skończyć inaczej. Butla z odsieczą i to najważniejsze, bo z Uszczelka mogło być ciężko. Fajnie, że nie kończy się ten feud tylko trwa w najlepsze.

Jose Lopez VP: w tym naszym LPW nikt w normalnym mieszkaniu czy domu nie mieszka. Każdy musi mieć luksusowo XD. No nieźle się zdziwił jakiego dostał oponenta na PPV, ale sam zabiegał o poważny pojedynek. A propos The Rippera, ciekawe czy po draftach będzie o nim więcej informacji i w ogóle więcej akcji. Ale tak jak pisałem w komentarzu do PPV, odczarował sobie Lopez tego swojego oprawcę. A to ciekawa wstawka z Riddlem jako przestępca. Choć zakładam, że to kolejne przesadzenie ze strony tego pyszałka. Ciekawe promo, widać bijąca z niego pewność siebie, ale Dickinson tanio skóry nie sprzeda. No czekam na rozstrzygnięcie.

TT Match: tak jak pisałem, trochę z dupy ta walka. No stwierdzenie brzmi: Match się odbył. Dobrze, że pretendent do pasa WHC wygrał.

Draft numer 3: Mantel na Elysium, to dobra nowina. Jest to dobry zawodnik, dalej będę przy tym obstawał. Dowson na Colosseum nadal mnie nie grzeje, ani nie ziębi, bo na razie postać dziadka jest nijaka w moim odczuciu. Elias musiał się pojawić na Elysium, bo teraz „prowadzi” go Jakub. Ale to dobrze, będzie przynajmniej śmiesznie. Martin na Colosseum ok, nie mam problemu. Musi się ten gość rozwinąć. Kociarz w niebieskim brandzie, super. Będzie fajna rywalizacja. No i chuj bombki strzelił, najważniejsze ogłoszenie i MateuszMW zostaje na Colosseum XD. Także nici ze współpracy.

Riddle: wkurwiony Riddle próbuje zabić worek. Dobry pierwszy speech. Nie mam nic do dodania, naprawdę. Ależ on jest dobry w tym co robi. Emocje, potęga i takie poczucie, że to nie byle kto wypowiada te słowa. Bardzo dobry segment.

ME: no i ten Ryback tym razem im przeszkadza. Nie dadzą rady dokończyć tego sami.

Po walce: moznaby pomyśleć, że to prowadzi do kolejnego F4W Matchu ale mi to bardziej wygląda na jakiś TT Match w najbliższym czasie. A jeszcze jakby Dickinson wygrał na BS to w ogóle byłoby 5 zainteresowanych z mistrzem włącznie. Bardzo ciekawe tygodnie nas czekają.

Podsumowując: tradycyjnie, gala miała swoje lepsze i gorsze momenty z przewagą chyba jednak tych lepszych. Od przyszłych tygodni wkraczamy w nową rzeczywistość dwóch brandów i to będzie niezwykle ciekawe. Zobaczymy co czas przyniesie.

Wrestler:
Derek Halloway

Achievements:
- LPW Eternal Champion (1 time) 76 days; 1 defence

Last match:
Elysium #5: Derek Halloway vs Tony Leone vs Mike Brutal vs Edgar Dickinson - lost via pinfall by Tony Leone on Mike Brutal

Wrestler:
Johnny Turn

Achievements:

Last match:
Colosseum #9: Johnny Turn & Cyclone Diallo vs Kannonball & Ralf - lost via pinfall

Osiagnięcia jako użytkownik:
- użytkownik lipca 2026
Odpowiedz
Cytuj
15.07.2026, 12:16
#9
Komentatorzy
Kurde moim zdaniem trochę słabo to wyszło, że zostali tak szybko ucięci w tym tygodniu. Nie zdążyli nawet o jednej walce powiedzieć, a już ktoś im preszkadza. Sam fakt, że wtrąca się tutaj Blaze mi tam nie przeszkadza biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia na Ascension, ale mógł im dać przedstawić całą kartę i dopiero wtedy się wtrącić.

Blaze/Aldis
Ja tam kupuję to tłumaczenie dlaczego tak bardzo mu zależy, żeby dopaść tego Lopeza i nawet pasuje to mi do jego gimmicku. Czuć w jego wypowiedzi, że są emocje, a nie że niby jest wkurwiony, a gada dosyć spokojnie. Dobrze, że skoro Elysium dopiero rusza to Aldis daje nam dużą walkę wieczoru na start, pasuje mi to. Cieszę się też, że Nick od samego początku pokazuje, że ma jaja i nie daje sobie wejść na głowę. Fajnie też, że Jose się tutaj nie pojawi, bo on w sumie takie trochę jest. Sra na to co inni chcą i myślą, więc głupio by wyszło jakby tutaj wyszedł, bo Blaze tak chcę. Przyjemne otwarcie gali i fajnie, że nie było napisane w taki sposób, że się dłużyło.

Jorge Cavazos vs. Derek Halloway
Mamy walkę dwóch postaci, które wygrały pasy midcardowe na Ascension, więc fajnie, że walka była wyrównana i żaden z nich nie dominował walce. Biorąc pod uwagę gabaryty obydwu zawodników to wydaje mi się, że ta walka jest chyba trochę za szybka. W każdej walce Halloway'a była jakaś wstawka z tymi jego teoriami spiskowymi, tutaj tego trochę zabrakło, a było to charakterystyczne do jego postaci. Co do samego rozstrzygnięcia to dobrze, że nie daliśmy tutaj ani jednemu ani drugiemu czysto przegrać, a przy tym chyba zaczynamy pierwszy feud o pas Dereka (sory, wolę napisać tak, bo mogą mi się mylić te nowe pasy xd). Nie licząc tego tempa dla takich dużych chłopów to całkiem fajna walka.

Butla/Uszczelka
O czyli jednak nie tylko w naszej drużynie są jakieś zgrzyty. Dobrze, że nie ma sztucznej miłości między nimi po przegranej walce. Zbyszek jak dowozi swoimi wypowiedziami. Na początku tej dłuższej kwestii aż poczułem się jakbym oglądał świat według Kiepskich xd. Podoba mi się sam ten zamysł, że Uszczelka jako ten wyglądający lepiej w tym duecie poucza kolegę z problemami jak działać. Jego argumenty też są bardzo trafne tylko coś czuję, że nie specjalnie docierają one do Zygmunta. Fajny przerywnik między galą.

Draft i Ryback
Nie ma tutaj zbytnio się do czego odnosić, bo tutaj wybierają sobie tylko zawodników bez żadnych pocisków do siebie nawzajem. Jedyne co mogę podkreślić to fajnie, że zaczynają wybory naturalnie od największych gwiazd, bo co najmniej dziwnie by to wyglądało jakby na początku wybierali np Mateusza MW. Co do wypowiedzi Rybacka to całkiem fajnie to wyszło. Podobało mi się to jak zbagatelizował swoją porażkę. W sumie nie miał z tego jakoś ciężko wybrnąć. Dobry strzał w kierunku Chicago i Punka. Zawsze to wychodzi fajnie jak heel coś takiego mówi, a tym bardziej jak ktoś ma z nim jakąś historię jak Ryback. Podobał mi się też tekst, że Kenneth nie jest nawet najlepszym Kennym i Riddlem w wrestlingu. Dobrze się tutaj pokazał The Butcherback. Widać, że ten Heel turn wyszedł mu zdecydowanie na dobre.

Mateusz MW vs. Jeff Brown vs. Dick A’Very Big
Zawsze doceniam w walce wieloosobowej, że jest rozpisana tak, że nie gubisz się kto jest teraz w akcji. Na pewno zauważyłem, że dużo razy powtarzać się imię Mateusz. Czy on naprawdę nie ma jakichś pseudonimów? Co do samej walki to dużo było tam sytuacji, że odnosiłem wrażenie jakby ten Mateusz walczył w handicap Matchu, a nie każdy na każdego. Sam przebieg nie licząc tego jest w porządku. Dobrze, że Mateusz w końcu wygrał jakąś walkę, bo ostatnio zaczął się poprawiać w segmentach i fajnie, że zaczyna lekko wychodzić z dupy, w której był po ostatniej serii porażek.

Mateusz MW
Sam początek tego wywiadu zaczął się dosyć dziwnie, bo początek jego pierwszej odpowiedzi wygląda jakby to był wywiad z jakimś facem, a Mati w końcu jest tym złym charakterem. Później już się nieco poprawił. Cały czas dążymy do jakiejś historii Mateusza i Dereka, ciekawe co z tego wyniknie. W sumie Halloway jest mistrzem, więc chyba samo się nasuwa do czego to może prowadzić. Moim zdaniem Mateusz nieco obniżył loty w stosunku do zeszłego tygodnia, ale może to wynikać z tego, że dużo ciężej się pisze wywiad niż wypowiedź skierowaną do rywala.

Jay DiMateo
Jak czytałem zapis tej postaci to sądziłem, że to będzie po prostu kolejny bogaty gość w rosterze, ale tutaj od razu pokazuje się bardzo wyraziście. Fajnie, że jest to jakoś z pomysłem napisane, a nie że po prostu gada sobie na zapleczu. Czuć w jego wypowiedziach taki klimat takiego aroganckiego młodzieniaszka. Na razie ta postać wydaje mi się bardzo interesująca. Jestem ciekaw jak dalej się potoczą jego losy

Allan Hill vs. Elias Shadow
Tutaj wiadomo, że nikt się nie spodziewał, że Elias jest w stanie wygrać. Fajnie, że Elias mógł zrobić przynajmniej ze dwie akcje w tej walce, a nie tylko oklep zebrał. Cieszę się, że Hill w końcu walczy, długo musiał na to czekać.

RVD
Oho, Rób zapowiedział nam coś, co może wyjść na bardzo fajny segment. Zawsze lubiłem takie ciekawe pomysły. Lepiej to wychodzi niż macie mikrofony i sobie gadajcie w ringu.

Draft cdn
Mamy następne wybory w drafcie i naprawdę cieszy mnie fakt, że nie będę musiał komentować dwóch tygodniówek na przestrzeni tych dwóch tygodni. Fajnie też, że cały czas dążymy w miarę od większych gwiazd do tych co mniej brylują na Colosseum.

Sabre/Cavazos/Halloway
Zack dotychczas trzymał dobry poziom. Dawał nam jakieś wyszukane strzały w kierunku swoich rywali, a na tej gali odniosłem wrażenie, że z tymi ripostami tak trochę poszedł na łatwiznę. Moim zdaniem argument, że drabiny mu przeszkodziły jest taki trochę dziwny, bo Ladder Matche i różne stypulację też są częścią wrestlingu, a też nie był to jakiś Unsanctioned mecz gdzie się niszczyli fizycznie różnymi przedmiotami w stylu Brutala. Trochę dziwnie też wygląda, że Zack gada do Halloway'a, a głos pierwszy zabiera Cavazos, który przychodzi tam na doklejkę. Cavazos w pierwszej wypowiedzi daje taką typowo face’ową gadkę. On za każdym razem jak będzie gadał z jakimś innym facem to będzie im proponował, żeby nachlać się tequili? Derek jak zawsze wypowiedź daje w jego klimacie. Dobrze odbił propozycję do napicia się tequili. Dziwnie dla mnie wygląda, że Derek dopiero odnosi się do Zacka na końcu jak ten już sobie poszedł. Fajnie, że odnosząc się do ZSJ, który jest Brytyjczykiem to wyciągnął jakąś teorię spiskową związaną z jego krajem. Jak dla mnie w moich oczach najlepiej wypadł tutaj Derek, najgorzej z kolei Zack. Mam nadzieję, że ZSJ wróci na właściwe tory, bo bardzo fajnie się go czytało aż do teraz.

Dan Dowson vs. Zygmunt Butla
Strasznie dziwnie rozpisana jest ta walka. Praktycznie zero tutaj jakiś kontr. Nigdy nie lubiłem walk typu, że jeden rywal dominuje, drugi wyprowadza raptem ze 2-3 akcje i wracamy do dominacji wcześniejszego zawodnika. Można było jednak trochę lepiej sam ten pojedynek rozpisać. Fajnie, że z Dowsonem coś się w końcu dzieje, bo ile można dawać takie proma w powietrze.

Nathan Martin
Ten Martin wygląda całkiem dobrze w tym promie. Dobrze wyłapał chyba wszystko czym można by wypunktować Dowsona. Czytając jego promo musiałem się wrócić do jego zapisu co on tam miał w gimmicku postaci i trzeba przyznać, że ta jego wypowiedź klei się z tym jego gimmickiem. Ciekawie to wyszło, że gada na Dana, że narzeka, a sam robi to samo. Ciekaw jestem jak się spisze jak dostanie rywala na mikrofonie, z którym dojdzie do wymiany zdań.

El Garra/Mantel
Przede wszystkim trzeba podkreślić, że El Garra wypracował sobie złoty środek, żeby nie przesadzać z tymi wstawkami z hiszpańskiego. Tutaj jest to wyważone w sam raz. Co do samych wypowiedzi to każdy ma swoje argumenty, które do mnie trafiają. Podoba się El Garra, który próbuje chronić tych swoich mniejszych braci, ale podoba mi się też Mantel, który wyraźnie zaczyna być coraz bardziej barwną postacią i coraz lepiej wygląda w swoich wypowiedziach jako taki prowokujący trochę zawodnik gardzący tymi, którzy udają innych. Aż się szczerze mówiąc zdziwiłem, że dostaliśmy od tych zawodników coś tak dobrego biorąc pod uwagę ich wcześniejsze występy.

Zbyszek Uszczelka vs. Miguel Escobar
Całkiem fajna walka. Obydwaj zawodnicy mogli się w niej pokazać z dobrej strony. Cieszy mnie fakt, że mieliśmy tutaj momenty gdzie były zachowania typowe dla heela że strony Miguela. Fajnie, bo do końca nie było wiadomo kto tutaj wygra. Dobre też jest tutaj samo rozstrzygnięcie, bo nikt na tym jakoś mocno nie cierpi, bo jakby tutaj Uszczelka przegrałem zaraz po porażce na Ascension to byłoby mu ciężko się wygrzebać, a Miguel ostatnio jest na fali. Co do samych wydarzeń po walce to fajnie, że cały czas ciągniemy ten program, bo chyba nikt nie zakładał, że tak szybko się to skończy tylko jedna rzecz moim zdaniem słabo wyszła. Escobar miał krzesło w ręku i bogacze uciekają przed Butlą, który ma klucz francuski? Jakoś tak średnio mi się to klei. Łatwiej kogoś w końcu sięgnąć krzesłem niż kluczem francuskim.

Jose Lopez
Niby trochę długa wypowiedź jak na gadkę jednego zawodnika, ale mi się to nie dłużyło, fajnie się to czytało. Fajny strzał w te gadki po hiszpańsku na galach, bo w sumie multum takich zawodników nam się tutaj zrobiło. Podobał mi też strzał w picie alkoholu. Fajnie podkreśla, że jest inny niż wszyscy. Dobrze opowiedział historię z The Reaperem i podkreślił, co go łączy z Riddlem. Ciekawy strzał w stronę Blaze’a, których w sumie też na razie za dużo nie ma, bo spisuje się od początku bardzo dobrze. Zdecydowanie cały czas trzyma nam bardzo dobry poziom cały czas. Aż nie mogę się doczekać aż będzie w końcu jakaś dłuższa wymiana zdań między nim, a Axelem.

Edgar Dickinson & El Garra de Gato vs. Derrick Mantel & Lord Sebastien
Tutaj sam się zastanawiałem jak to będzie rozegrane, bo Francuz dobrze się pokazuje od początku i Mantel też ostatnio zaczyna nabierać barw, a z drugiej strony mamy Edgara, który przed walką o pretendenta raczej nie powinien przegrywać. Sama walka fajnie i czytelnie napisana. Nikt tam nie ucierpiał zbytnio na samym przebiegu walki. Cieszy mnie też, że mamy chociaż jedną walkę tutaj gdzie rozstrzyga się to czysto w ringu, a nie przez jakieś oszustwo czy interwencję z zewnątrz.

Draft cdn
No i mamy ostatnie wybory w dzisiejszym drafcie. Obydwa tostery wydają się dosyć wyrównane. Dobrze, że w każdym z rosterów mamy już jakieś zaczęte feudy między zawodnikami. Swoją drogą śmiesznie to wygląda, że Dowson znalazł się wśród takich wyśmienitych wyborów xd.

Kenneth Riddle
Już na samym początku tego segmentu z opisu czuć jak buzują w nim emocje po ostatniej porażce, jest to bardzo dobrze opisane jak dla mnie. Fajny argument z tym, że ludzie ekscytują się nową zabawką. Ostatnia kwestia na początku była taka mocno face'owa i w sumie pasowała tutaj do sytuacji. Potem przechodzi do takiego bardziej psychologicznego pouczania Blaze’a co pasuje mi do jego gimmicku. Bardzo fajne promo z jego strony, jakoś się tam odbił od swojej porażki w co chyba nikt nie wątpił, że tak będzie.

Axel Blaze vs. Kenneth Riddle
Nie będę się tutaj co do samej walki odnosił, bo ja to pisałem. Same zakończenie raczej logiczne. Mistrz raczej nie przegra w non title Matchu. Riddle po ostatnim PPV był o włos od wygrania pasa, więc jego czysta porażka też by tutaj raczej nie pasowała, więc dobrze zostało wykorzystane, że każdy z nich ma jakoś tutaj na pieńku z jakąś inną osobą. Dobrze rozpisane zakończenie, taka typowo wrestlingowa rozwałka na zakończenie show zawsze dobrze wygląda i dobrze podbudowuje emocję przed walką o pretendenta na Elysium.

Ogólna ocena gali
Fajnie, że wyrobiliśmy się czasowo, żeby dać w miarę dobrą galę przy natłoku wydarzeń przy Ascension. Wiadomo były czasem momenty, które nieco obniżyły loty, ale cały czas jest to całkiem dobry poziom.

PRESTON STEELE 
STREAK 3-4
ACHIEVEMENTS:


ALAN HILL:
STREAK 1-2
ACHIEVEMENTS:
Odpowiedz
Cytuj
Yarexon
Colosseum
15.07.2026, 12:16 #9
Komentatorzy
Kurde moim zdaniem trochę słabo to wyszło, że zostali tak szybko ucięci w tym tygodniu. Nie zdążyli nawet o jednej walce powiedzieć, a już ktoś im preszkadza. Sam fakt, że wtrąca się tutaj Blaze mi tam nie przeszkadza biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia na Ascension, ale mógł im dać przedstawić całą kartę i dopiero wtedy się wtrącić.

Blaze/Aldis
Ja tam kupuję to tłumaczenie dlaczego tak bardzo mu zależy, żeby dopaść tego Lopeza i nawet pasuje to mi do jego gimmicku. Czuć w jego wypowiedzi, że są emocje, a nie że niby jest wkurwiony, a gada dosyć spokojnie. Dobrze, że skoro Elysium dopiero rusza to Aldis daje nam dużą walkę wieczoru na start, pasuje mi to. Cieszę się też, że Nick od samego początku pokazuje, że ma jaja i nie daje sobie wejść na głowę. Fajnie też, że Jose się tutaj nie pojawi, bo on w sumie takie trochę jest. Sra na to co inni chcą i myślą, więc głupio by wyszło jakby tutaj wyszedł, bo Blaze tak chcę. Przyjemne otwarcie gali i fajnie, że nie było napisane w taki sposób, że się dłużyło.

Jorge Cavazos vs. Derek Halloway
Mamy walkę dwóch postaci, które wygrały pasy midcardowe na Ascension, więc fajnie, że walka była wyrównana i żaden z nich nie dominował walce. Biorąc pod uwagę gabaryty obydwu zawodników to wydaje mi się, że ta walka jest chyba trochę za szybka. W każdej walce Halloway'a była jakaś wstawka z tymi jego teoriami spiskowymi, tutaj tego trochę zabrakło, a było to charakterystyczne do jego postaci. Co do samego rozstrzygnięcia to dobrze, że nie daliśmy tutaj ani jednemu ani drugiemu czysto przegrać, a przy tym chyba zaczynamy pierwszy feud o pas Dereka (sory, wolę napisać tak, bo mogą mi się mylić te nowe pasy xd). Nie licząc tego tempa dla takich dużych chłopów to całkiem fajna walka.

Butla/Uszczelka
O czyli jednak nie tylko w naszej drużynie są jakieś zgrzyty. Dobrze, że nie ma sztucznej miłości między nimi po przegranej walce. Zbyszek jak dowozi swoimi wypowiedziami. Na początku tej dłuższej kwestii aż poczułem się jakbym oglądał świat według Kiepskich xd. Podoba mi się sam ten zamysł, że Uszczelka jako ten wyglądający lepiej w tym duecie poucza kolegę z problemami jak działać. Jego argumenty też są bardzo trafne tylko coś czuję, że nie specjalnie docierają one do Zygmunta. Fajny przerywnik między galą.

Draft i Ryback
Nie ma tutaj zbytnio się do czego odnosić, bo tutaj wybierają sobie tylko zawodników bez żadnych pocisków do siebie nawzajem. Jedyne co mogę podkreślić to fajnie, że zaczynają wybory naturalnie od największych gwiazd, bo co najmniej dziwnie by to wyglądało jakby na początku wybierali np Mateusza MW. Co do wypowiedzi Rybacka to całkiem fajnie to wyszło. Podobało mi się to jak zbagatelizował swoją porażkę. W sumie nie miał z tego jakoś ciężko wybrnąć. Dobry strzał w kierunku Chicago i Punka. Zawsze to wychodzi fajnie jak heel coś takiego mówi, a tym bardziej jak ktoś ma z nim jakąś historię jak Ryback. Podobał mi się też tekst, że Kenneth nie jest nawet najlepszym Kennym i Riddlem w wrestlingu. Dobrze się tutaj pokazał The Butcherback. Widać, że ten Heel turn wyszedł mu zdecydowanie na dobre.

Mateusz MW vs. Jeff Brown vs. Dick A’Very Big
Zawsze doceniam w walce wieloosobowej, że jest rozpisana tak, że nie gubisz się kto jest teraz w akcji. Na pewno zauważyłem, że dużo razy powtarzać się imię Mateusz. Czy on naprawdę nie ma jakichś pseudonimów? Co do samej walki to dużo było tam sytuacji, że odnosiłem wrażenie jakby ten Mateusz walczył w handicap Matchu, a nie każdy na każdego. Sam przebieg nie licząc tego jest w porządku. Dobrze, że Mateusz w końcu wygrał jakąś walkę, bo ostatnio zaczął się poprawiać w segmentach i fajnie, że zaczyna lekko wychodzić z dupy, w której był po ostatniej serii porażek.

Mateusz MW
Sam początek tego wywiadu zaczął się dosyć dziwnie, bo początek jego pierwszej odpowiedzi wygląda jakby to był wywiad z jakimś facem, a Mati w końcu jest tym złym charakterem. Później już się nieco poprawił. Cały czas dążymy do jakiejś historii Mateusza i Dereka, ciekawe co z tego wyniknie. W sumie Halloway jest mistrzem, więc chyba samo się nasuwa do czego to może prowadzić. Moim zdaniem Mateusz nieco obniżył loty w stosunku do zeszłego tygodnia, ale może to wynikać z tego, że dużo ciężej się pisze wywiad niż wypowiedź skierowaną do rywala.

Jay DiMateo
Jak czytałem zapis tej postaci to sądziłem, że to będzie po prostu kolejny bogaty gość w rosterze, ale tutaj od razu pokazuje się bardzo wyraziście. Fajnie, że jest to jakoś z pomysłem napisane, a nie że po prostu gada sobie na zapleczu. Czuć w jego wypowiedziach taki klimat takiego aroganckiego młodzieniaszka. Na razie ta postać wydaje mi się bardzo interesująca. Jestem ciekaw jak dalej się potoczą jego losy

Allan Hill vs. Elias Shadow
Tutaj wiadomo, że nikt się nie spodziewał, że Elias jest w stanie wygrać. Fajnie, że Elias mógł zrobić przynajmniej ze dwie akcje w tej walce, a nie tylko oklep zebrał. Cieszę się, że Hill w końcu walczy, długo musiał na to czekać.

RVD
Oho, Rób zapowiedział nam coś, co może wyjść na bardzo fajny segment. Zawsze lubiłem takie ciekawe pomysły. Lepiej to wychodzi niż macie mikrofony i sobie gadajcie w ringu.

Draft cdn
Mamy następne wybory w drafcie i naprawdę cieszy mnie fakt, że nie będę musiał komentować dwóch tygodniówek na przestrzeni tych dwóch tygodni. Fajnie też, że cały czas dążymy w miarę od większych gwiazd do tych co mniej brylują na Colosseum.

Sabre/Cavazos/Halloway
Zack dotychczas trzymał dobry poziom. Dawał nam jakieś wyszukane strzały w kierunku swoich rywali, a na tej gali odniosłem wrażenie, że z tymi ripostami tak trochę poszedł na łatwiznę. Moim zdaniem argument, że drabiny mu przeszkodziły jest taki trochę dziwny, bo Ladder Matche i różne stypulację też są częścią wrestlingu, a też nie był to jakiś Unsanctioned mecz gdzie się niszczyli fizycznie różnymi przedmiotami w stylu Brutala. Trochę dziwnie też wygląda, że Zack gada do Halloway'a, a głos pierwszy zabiera Cavazos, który przychodzi tam na doklejkę. Cavazos w pierwszej wypowiedzi daje taką typowo face’ową gadkę. On za każdym razem jak będzie gadał z jakimś innym facem to będzie im proponował, żeby nachlać się tequili? Derek jak zawsze wypowiedź daje w jego klimacie. Dobrze odbił propozycję do napicia się tequili. Dziwnie dla mnie wygląda, że Derek dopiero odnosi się do Zacka na końcu jak ten już sobie poszedł. Fajnie, że odnosząc się do ZSJ, który jest Brytyjczykiem to wyciągnął jakąś teorię spiskową związaną z jego krajem. Jak dla mnie w moich oczach najlepiej wypadł tutaj Derek, najgorzej z kolei Zack. Mam nadzieję, że ZSJ wróci na właściwe tory, bo bardzo fajnie się go czytało aż do teraz.

Dan Dowson vs. Zygmunt Butla
Strasznie dziwnie rozpisana jest ta walka. Praktycznie zero tutaj jakiś kontr. Nigdy nie lubiłem walk typu, że jeden rywal dominuje, drugi wyprowadza raptem ze 2-3 akcje i wracamy do dominacji wcześniejszego zawodnika. Można było jednak trochę lepiej sam ten pojedynek rozpisać. Fajnie, że z Dowsonem coś się w końcu dzieje, bo ile można dawać takie proma w powietrze.

Nathan Martin
Ten Martin wygląda całkiem dobrze w tym promie. Dobrze wyłapał chyba wszystko czym można by wypunktować Dowsona. Czytając jego promo musiałem się wrócić do jego zapisu co on tam miał w gimmicku postaci i trzeba przyznać, że ta jego wypowiedź klei się z tym jego gimmickiem. Ciekawie to wyszło, że gada na Dana, że narzeka, a sam robi to samo. Ciekaw jestem jak się spisze jak dostanie rywala na mikrofonie, z którym dojdzie do wymiany zdań.

El Garra/Mantel
Przede wszystkim trzeba podkreślić, że El Garra wypracował sobie złoty środek, żeby nie przesadzać z tymi wstawkami z hiszpańskiego. Tutaj jest to wyważone w sam raz. Co do samych wypowiedzi to każdy ma swoje argumenty, które do mnie trafiają. Podoba się El Garra, który próbuje chronić tych swoich mniejszych braci, ale podoba mi się też Mantel, który wyraźnie zaczyna być coraz bardziej barwną postacią i coraz lepiej wygląda w swoich wypowiedziach jako taki prowokujący trochę zawodnik gardzący tymi, którzy udają innych. Aż się szczerze mówiąc zdziwiłem, że dostaliśmy od tych zawodników coś tak dobrego biorąc pod uwagę ich wcześniejsze występy.

Zbyszek Uszczelka vs. Miguel Escobar
Całkiem fajna walka. Obydwaj zawodnicy mogli się w niej pokazać z dobrej strony. Cieszy mnie fakt, że mieliśmy tutaj momenty gdzie były zachowania typowe dla heela że strony Miguela. Fajnie, bo do końca nie było wiadomo kto tutaj wygra. Dobre też jest tutaj samo rozstrzygnięcie, bo nikt na tym jakoś mocno nie cierpi, bo jakby tutaj Uszczelka przegrałem zaraz po porażce na Ascension to byłoby mu ciężko się wygrzebać, a Miguel ostatnio jest na fali. Co do samych wydarzeń po walce to fajnie, że cały czas ciągniemy ten program, bo chyba nikt nie zakładał, że tak szybko się to skończy tylko jedna rzecz moim zdaniem słabo wyszła. Escobar miał krzesło w ręku i bogacze uciekają przed Butlą, który ma klucz francuski? Jakoś tak średnio mi się to klei. Łatwiej kogoś w końcu sięgnąć krzesłem niż kluczem francuskim.

Jose Lopez
Niby trochę długa wypowiedź jak na gadkę jednego zawodnika, ale mi się to nie dłużyło, fajnie się to czytało. Fajny strzał w te gadki po hiszpańsku na galach, bo w sumie multum takich zawodników nam się tutaj zrobiło. Podobał mi też strzał w picie alkoholu. Fajnie podkreśla, że jest inny niż wszyscy. Dobrze opowiedział historię z The Reaperem i podkreślił, co go łączy z Riddlem. Ciekawy strzał w stronę Blaze’a, których w sumie też na razie za dużo nie ma, bo spisuje się od początku bardzo dobrze. Zdecydowanie cały czas trzyma nam bardzo dobry poziom cały czas. Aż nie mogę się doczekać aż będzie w końcu jakaś dłuższa wymiana zdań między nim, a Axelem.

Edgar Dickinson & El Garra de Gato vs. Derrick Mantel & Lord Sebastien
Tutaj sam się zastanawiałem jak to będzie rozegrane, bo Francuz dobrze się pokazuje od początku i Mantel też ostatnio zaczyna nabierać barw, a z drugiej strony mamy Edgara, który przed walką o pretendenta raczej nie powinien przegrywać. Sama walka fajnie i czytelnie napisana. Nikt tam nie ucierpiał zbytnio na samym przebiegu walki. Cieszy mnie też, że mamy chociaż jedną walkę tutaj gdzie rozstrzyga się to czysto w ringu, a nie przez jakieś oszustwo czy interwencję z zewnątrz.

Draft cdn
No i mamy ostatnie wybory w dzisiejszym drafcie. Obydwa tostery wydają się dosyć wyrównane. Dobrze, że w każdym z rosterów mamy już jakieś zaczęte feudy między zawodnikami. Swoją drogą śmiesznie to wygląda, że Dowson znalazł się wśród takich wyśmienitych wyborów xd.

Kenneth Riddle
Już na samym początku tego segmentu z opisu czuć jak buzują w nim emocje po ostatniej porażce, jest to bardzo dobrze opisane jak dla mnie. Fajny argument z tym, że ludzie ekscytują się nową zabawką. Ostatnia kwestia na początku była taka mocno face'owa i w sumie pasowała tutaj do sytuacji. Potem przechodzi do takiego bardziej psychologicznego pouczania Blaze’a co pasuje mi do jego gimmicku. Bardzo fajne promo z jego strony, jakoś się tam odbił od swojej porażki w co chyba nikt nie wątpił, że tak będzie.

Axel Blaze vs. Kenneth Riddle
Nie będę się tutaj co do samej walki odnosił, bo ja to pisałem. Same zakończenie raczej logiczne. Mistrz raczej nie przegra w non title Matchu. Riddle po ostatnim PPV był o włos od wygrania pasa, więc jego czysta porażka też by tutaj raczej nie pasowała, więc dobrze zostało wykorzystane, że każdy z nich ma jakoś tutaj na pieńku z jakąś inną osobą. Dobrze rozpisane zakończenie, taka typowo wrestlingowa rozwałka na zakończenie show zawsze dobrze wygląda i dobrze podbudowuje emocję przed walką o pretendenta na Elysium.

Ogólna ocena gali
Fajnie, że wyrobiliśmy się czasowo, żeby dać w miarę dobrą galę przy natłoku wydarzeń przy Ascension. Wiadomo były czasem momenty, które nieco obniżyły loty, ale cały czas jest to całkiem dobry poziom.

PRESTON STEELE 
STREAK 3-4
ACHIEVEMENTS:


ALAN HILL:
STREAK 1-2
ACHIEVEMENTS:
Odpowiedz
Cytuj
15.07.2026, 17:18
#10
Komentatorzy: Dostaliśmy w sumie dzięki mnie komentatorów w postaci czystego tasiemca - więc tutaj nam ich skrócono - no i dobrze. W sumie można czasem ich w taki sposób skracać, nawet realistycznie do tego podeszliście w tym tygodniu, choć czy przerywający komentatorom Blaze to nie jest aby heelowa zagrywka? Aha czyli mamy wątpliwości rozwiane co do stosunku naszej federacji i tego co się dzieje w WWE. Punk nie komentuje piątki, bo został mistrzem w WWE. No to co robimy z Aldisem w takim układzie? XD Jest GMem Elysium czy GMem SmackDown?

Blaze/Aldis: No ma prawo być tu taka zagrywka, bo Axel jest wkurzony, że Jose zepsuł mu moment - ale czy na pewno? Blaze mówiący o wyroku bawi się w Otungę, Blaze mówiący o polowaniu bawi się w Marvina Jonesa, takie tam smaczki które sam zauważyłem, a autor je umieścił przypadkowo zapewne. No dobry ten speech, sprzedaje wkurzenie po ataku od Lopeza. Aldis taki trochę mało wyraźny, ale tak miał wyjść, chodziło tu tylko o to, aby Blaze pośrednio dostał co chciał - i dostanie, bo jest szansa na to że dostanie Lopeza prawdopodobnie na pierwszym pjeperwiu, śmiesznie by było jakby Dickinson to ugrał, choć z tego co widziałem w karcie walka jest z gwiazdką, więc może stać się wszystko. Niemniej jednak chciałbym tu zobaczyć Lopeza, zakończono Ascencion z wysokim C więc to Colosseum też warto byłoby rozpocząć z wysokiego C. Pojawienie się głównego mistrza jest takim C, ale nie na tyle wysokim, jakim by było gdyby pojawił się Lopezzo - przyjdzie na to czas.

Cavazos vs. Halloway: I mamy upragniony title vs. title match już od razu po wyłonieniu nowych mistrzów, dobry sprawdzian w sumie dla jednego i drugiego. Eno, ale serio? Cavazos prostym punchem nokautuje wręcz ZSJ-a, czy ja po prostu coś źle zrozumiałem? No mieliśmy tutaj fabularne rozwiązanie, walka nie była na PZ-ie rozstrzygana i mamy tego efekt - interwencję jednego z uczestników laddera - co było bardziej niż pewne. Czyli co budujemy program Cavazos vs. ZSJ, czy ZSJ vs. Halloway? Bo chyba się z deka pogubiłem. Niby Zack zaatakował Dereka, ale Jorge go znokautował panczem xD. 

Uszczelka vs. Butla: Myślałem, ze po rozstrzygnięciu walki tag-teamowej na Ascencion drogi panów się rozejdą, ale nic bardziej mylnego, duet nadal planuje istnieć w takiej formie, no i dobrze. Skoro Loliksbol odszedł to po coś Rysiek tę postać przejął - i niech to tak jeszcze chwilę potrwa zanim Uszczelka zrobi z Buteleczki miazgę. No krótki dla odmiany segment jeśli chodzi o tych panów, ale jeśli chodzi o te postacie to ja je zdecydowanie wole krótsze, mają wbrew pozorom więcej konkretów i nie dłużą mi się, bo jak segment się dłuży to jest to bardzo zły znak. Tu tak nie było i bardzo dobrze, wierzę że Butla mimo odejścia właściciela prawowitego nie zostanie pogrzebany w przeciwieństwie do Eliasa - Uszczelka jest jego deską ratunkową jakby nie było - jeszcze. No bo przyjdzie moment, że przestanie mu być potrzebny, a wtedy zostanie złożony jak precel.

RVD/Aldis/Ryback: No to Remik robi na dwa etaty haha, no niestety, bycie głównym mistrzem wiąże się z byciem wyróżnionym, nie zawsze w ten sposób w jaki byśmy chcieli xD. Halloway po wydarzeniach z Ascencion to formalność na Elysium, to samo zresztą tyczy się Cavakoxa. Lopez na Elysium, okej i ciekaw jestem co w sytuacji jak Lopez zdobywa pas. Axel wskakuje w jego imiejsce na Elysium, a Lopezzo staje się wolnym strzelcem? Aldis poszedł na grubo to Van Dam tak samo, bo wybrał drugiego z faworytów ME z Ascencion, przyda się. Nie wiem w sumie czy jest sens dalej oceniać wybory GMów, wszystko tak naprawdę wyjdzie w praniu kto i jak się zaprezentuje. Ktoś może się okazać zajebistym wyborem, a totalnie nie dowieźć po drafcie, także to takie złudne jest w sumie. Ale chętnie wypowiem się o części Rzeźnika. Ryback biedny tak żyje tym Riddlem a Kenny ma go gdzieś, tak to widzę póki co haha. Wszystko było poprawnie, a końcówka to nawet lepiej niż poprawnie, Bryksiasty zawsze na koniec potrafi podnieść poziom i tutaj nie było inaczej.

MateuszMW vs. DVB vs. Jeff Brown: MMW odnosi historyczne zwycięstwo w LPW, bo pierwsze? XD Jakby no, walka sie wydarzyła i chyba nie ma tu żadnej większej historii, ani nawet mniejszej. A przepraszam, mamy wywiadzik po walce - wnioskuję o zmianę Łysy Punch na Oliwka Punch. Czy ja wiem czy musiał pokonać dwóch rywali? Jakby to był handicap to tak, nie trzeba pokonywać obu żeby wygrać Triple Threacik. Wspominałem w którymś komentarzu chyba przy ostatnim niuspaku, że z racji otwarcia szkółki LPW przydałby się gimmick kogoś zielonego, jakiegoś świeżaka w fedce. Czy tylko według mnie MateuszMichałWacek byłby idealny do tej roli? A nóż MP by się czegoś poduczył przy czymś takim, a potem naturalnie się rozwijał, warto to przemyśleć. On naprawdę posmarował oliwką swoją łysinę. O CO TU CHODZI?!?!?! MATEUSZ JA CHCĘ WIEDZIEĆ SKĄD TO SIĘ WZIĘŁO! Swoją drogą miło byłoby zobaczyć komentarz kolegi pod czymkolwiek, bo zapomniałem już o tym userze. 

Steele/Escobar: Ja pierdziele zdecydowanie wolę duet menela i złotej rączki, niż dwóch bogatych siuśkostyków, naprawdę liczę że Escobar wyjdzie z tego schematu jak najszybciej. Co to jest? Festiwal kto komu się bardziej podliże? W ogóle te gimmicki bogaczy i tym podobnych zaczynają mi się przez Was przejadać, dochodzę do konkluzji że Alberto Del Rio to przy takim Steele'u to był gimmickowy majstersztyk. Tak się to robiło. Jakby - poza świętowaniem co jest oczywiste - co miał na celu ten segment? Powiększenie ich więzi? Zwykle się pomija wstępy w takich filmach, a ja takich filmów od lat nie oglądam - a jeśli oglądałem to nie w homosexual vibe'ie. No odebraliście swoim postaciom jaja panowie, pytanie kto szybciej je wyhoduje z powrotem?

DiMateo: Dobra, nie znałem tej postaci totalnie, być może to jest nawet jej totalny debiut. Kolejny u psychiatry po Dickinsonie w LPW - nie zaszkodzi. A mówili Don't Try This at Home? Mówili. To potem kończysz u psychoterapeuty, ten biznes wyniszcza. I w sumie mam więcej pytań niż odpowiedzi po tym mini segmencie. A to jest dobry znak. W sensie nie rozwaliło mnie to na łopatki, ale wierzę że to taki wstępniak do tej postaci. No ale dlaczego on się tam znalazł? Skąd się wzięło to spotkanie? Kim jest jego ojciec? Dobra, resztę pytań zachowam na kiedyś, mam nadzieję że zostanie to wszystko powiedziane w przyszłości, bo musi mieć to ręce i nogi. A znając Gejma - ma - i to poczwórne.

Shadow vs. Hill: Mamy pierwsze historyczne zwycięstwo MateuszaMW no to i pora na Allana Hilla, chyba się w tym wypadku nie mylę. Jebać Dorosłość, Jebać Brutala i Jebać Hilla od dzisiaj, taka jest prawda Eliasa. Ale po walce RVD w końcu zabrzmiał jak GM, a nie jako figurant któremu się wydaje że jest u władzy. No i mamy zapowiedź tego magicznego procesu, oj to będzie świetna rzecz, nie moge się doczekać aż się zabierzemy za jej pisanie. W końcu z Hillem będzie się coś działo poza tym, że wkurwia GM-a.

RVD/Aldis: A w sumie z logicznego punktu widzenia to i w interesie Colosseum i w interesie RVD byłoby pozbycie się Hilla na Elysium, to by miało nawet zajebisty motyw, że Aldis jest zajebisty, a RVD to jest ten zły który nie potrafi się poznać na talencie - ale może jeszcze na to będzie kiedyś czas. Ale czy ja wiem czy Brutal jest tak samo problematyczny jak Hill? Co Brutal zrobił władzom kiedykolwiek? W sensie był tam jakiś zatarg z Bischoffem na SDW pamiętam bo odebrano mu pas Hardcore już nie pamiętam dlaczego, ale coś było. Poza tym - nic nie przychodzi mi takiego do głowy xD, a na pewno nie w LPW, bo Brutal z RVD praktycznie nie miał styczności. Poza tym no to niech ten Draft sobie płynie życiem naturalnym dalej, nic specjalnego, taka tam wyliczanka zawodników.

ZSJ/Cavazos/Halloway: Oho, mamy kolejną ofiarę spisku w LPW, grono ocalonych przez system zaczyna się powiększać. Albo tych, którym się wydaje, że zdobywają niepokalaną wiedzę. Szczerze? Jakby takiej samej kwestii użyczył Brutal, to byłby jechany że jest beksą, że jest jednowymiarowy i tak dalej i tak dalej. Ale że to wypowiedział ZSJ ShowOffa, to ochy i achy pewnie wyjebało poza skalę i w ogóle super speech ShowOff. No totalnie ten Zack mi tu nie podszedł, to nie jest jego styl i kolega chyba z parodią Brutala poszedł trochę dalej niż tylko jedną galę. Ale że Cavazos wyjdzie i podpasuje mi w segmencie o wiele lepiej niż ZSJ to bym się nie spodziewał i zdecydowanie nie było tego w moim bingo na ten miesiąc. No ale Halloway pozamiatał ładnie, Sabre schowany do kieszeni i to w połowie Cavazosa a w połowie Hallowaya, naprawdę nie spodziewałem się tego. Coś czuję że i tak zaangażowanie ShowOffa mocno spadło, totalnie go nie widać na forum, a o jego komentarzu to już chyba wszyscy zdążyliśmy zapomnieć. Zgłaszam się w kolejce po program na kolejną porzuconą postać, a co.

Dowson vs. Butla: To miała być walka na odbudowanie się Dowsona. I w sumie się udało. To miała być walka, która będzie stanowiła nowe otwarcie dla Dowsona. I w sumie też się udało. Ale został po walce rzucony na postać Carniego - Martina, nową postać na LPW - nie wydaje Wam się, że został rzucony troszkę na pożarcie? Najlepsze jest to, że zanim Butla zorientował się co się dzieje, to myślał, że sędzia dostał napadu wścieku xD. Z debiutantów w sensie ze zbioru DiMateo i Martin zdecydowanie bardziej podchodzi mi Martin, na ten moment. No w końcu Danny boy dostał kogoś do pary. Powiem tak, bardzo, ale to w chuj bardzo zobaczyłbym takiego Martina przeciwko Dowsonowi, ale w jego absolutnym prime'ie. Shiro pokaż, że kurwa dalej potrafisz to ten program naprawdę ma szanse rozwalić, ba - na pewno rozwali. Przecież to jak jazda na rowerze, pewnych rzeczy się nie zapomina, a wiem że stać Cię było kiedyś na wiele więcej. Wtedy będę usatysfakcjonowany w pełni tym programem, chętnie zobaczę jak Dowson teraz będzie wyglądał, jak już ma kogoś do pary i jak Shiro się w końcu rozgrzeje.

EDGD/Mantel: Stworzył nam się mini-program o maskę - w sumie to spoko byłaby walka w przyszłości EGDG na przykład Hair vs. Mask i nawet z takim Mantelem. Mamy AI więc zrobienie łysego Stricklanda to nie byłby jakiś misz-masz graficzny, czemu by nie? Nie to żebym zakładał, że kociarz od razu wygra, ale zrobienie rendera z jego twarzą też nie graniczyłoby z jakimś cudem, skoro ta maska i tak została tutaj już wkradziona w motyw, to czemu nie zrobić z tego czegoś więcej? Chciałbym napisać kto wypadł lepiej ale jak dla mnie to mocno po równo panowie tutaj wyszli, co nie znaczy że źle - właśnie bardzo poprawnie i kupili mnie tutaj tym segiem, abym chciał śledzić ich dalsze losy.

Uszczelka vs. Escobar: Miało być rozwiązanie fabularne - no to jest. Partner Escobara krzesłem wlatuje w Uszczelkę - jednak używanie sprzętu nie jest takie złe co panie Preston? Czyżbyśmy się upodabniali do kogoś, kogo jechaliśmy? No ewidentnie wyczuwam tutaj rewanż Tag-Teamów który zresztą chyba został zapowiedziany na kolejne Colosseum w karcie, a tam odniosłem się chyba do tego szerzej więc nie będę się powtarzał.

Lopez: Już sam plus za wstępniak, już miałem narzekać że kolejny pseudo-bogacz i lansiarz, ale Carni z tymi lansiarzami właśnie pojechał jednym zdaniem - miłe dla odmiany. Walka z Reaperem tak podniosła Jose, że masakra, zaznaczam że zrobiła to sama walka. A to co Lopez zrobił z tym faktem w tym segmencie pokazuje, że nie tylko wygraną jesteśmy w stanie się podpromować, ale też reakcją na nią - czy to wygraną, czy przegraną. Tu się to udało, co zresztą nie jest dla mnie żadną niespodzianką. Czy ja za każdym razem muszę pisać dobry segment Carni? To się robi już stałym punktem moich komentarzy, z czasem naprawdę przestanę to pisać. Jest takie powiedzenie u mnie w robocie Ty sie ciesz jak nic nie mówią, bo to znaczy żeś nic nie spierdolił xD. Tak mi się skojarzyło i coś czuję, że z biegiem czasu przejdę do tego nawyku jeśli chodzi o Twoje rzeczy na galę. No konfrontacja Blejza z Lopezem będzie miodna, panowie ugotują lepiej niż w Pobitych Garach sie pichci. Będzie kipił sos jak na czacie swego czasu xD.

Edgar & EGDG vs. Mantel & LS: A to widzę tutaj też taki randomik, no może za wyjątkiem tego, że Mantel i Kociak już się styknęli wcześniej i na tej gali i na Ascencion przecież w Ladder Matchu. Kociarz i Poeta wygrali i w zasadzie nic więcej nie mogę tu napisać, walka chyba nie była w Promo Zone'ie, więc rozstrzygnięcie że tak powiem wedle logicznego stanu rzeczy się ziściło - i dobrze.

Chętnie zobaczyłbym tą grafikę wyselekcjonowanych zawodników i przydzielonych do poszczególnych brandów. A już w ogóle świetną sprawą byłoby zrobienie graficznego takiego konceptu każdego z zawodników w dziale z Rosterem i tam streaki, osiągnięcia i tak dalej, ale tabelka też jest spoko.

Riddle: No patrząc na newspack to ciekaw jestem reakcji Riddle'a na to wszystko. Nie było tutaj tego ognia co zwykle bywa u Kennetha, ale nie zawsze musi być, czasem trzeba spuścić nogę z gazu i to chyba była pora na to dla tej postaci. No dobra ale ja mam pytanie za sto punktów. No bo Riddle jest skupiony wyraźnie na Axelu, Axel romansuje z Lopezem, a gdzie w tym wszystkim jest Ryback? No totalnie, ani słowa tutaj nie padło na temat typa, który Riddlem żyje i oddycha xD Tak miało być? W sensie Kenny mający totalnie wyjebane na Rybacka to jest część programu? Jest to jakiś sposób i rozumiałbym to gdyby zamiast Rybacka był jakiś Salvador albo Dick'A'Very Big, ale nie Rzeźnik, który wygląda coraz lepiej. 

Riddle vs. Blaze: Aj szkoda że od razu nie wypuszczono tutaj mistrzostwa na szalę, byłyby większe emocje, a przecież o emocje tutaj chodzi, prawda? Prawda. Haha, chciałem Rybacka i większej uwagi Rudego na nim - no to ją dostałem, teraz sobowtór Samiego Zayna nie może mieć wywalone na Rybacka. Kurwa no to tym bardziej aż się tu prosiło o pierwszą obronę Axela, szjeet, ale ja bym to widział. Tym bardziej pasowałaby tutaj walka o pas LPW, serio. Cena tej interwencji Rybacka byłaby większa, a właściwie wygranej Kennego przez DQ. Ja wiem że zrobiłoby się zbyt duże zamieszanie, ale pewne rozstrzygnięcia w tej kwestii możnaby było rozegrać jeszcze przed drugim PPV, ajajaj, szkoda, szkoda. Cwelopez XDDDD Ale trzeba przyznać fajnie tu pokombinowano. No panowie Carni i Emiel, jedziemy z tymi promami, bo naprawdę w wypadku wygranej Emiela, chcę zobaczyć jak to forum płonie. - Choć małe są na to szanse haha. Czyli sytuacja jasna - Axel kontra Lopez/Dickinson, Riddle w końcu zajmie się Rybackiem. Pytanie co z przegranym walki o pretendenta? Nie wiem i nawet się nie domyślam.

[Obrazek: wrestlers-on-the-road.jpg]
Odpowiedz
Cytuj
Michał
Zawodowiec
15.07.2026, 17:18 #10
Komentatorzy: Dostaliśmy w sumie dzięki mnie komentatorów w postaci czystego tasiemca - więc tutaj nam ich skrócono - no i dobrze. W sumie można czasem ich w taki sposób skracać, nawet realistycznie do tego podeszliście w tym tygodniu, choć czy przerywający komentatorom Blaze to nie jest aby heelowa zagrywka? Aha czyli mamy wątpliwości rozwiane co do stosunku naszej federacji i tego co się dzieje w WWE. Punk nie komentuje piątki, bo został mistrzem w WWE. No to co robimy z Aldisem w takim układzie? XD Jest GMem Elysium czy GMem SmackDown?

Blaze/Aldis: No ma prawo być tu taka zagrywka, bo Axel jest wkurzony, że Jose zepsuł mu moment - ale czy na pewno? Blaze mówiący o wyroku bawi się w Otungę, Blaze mówiący o polowaniu bawi się w Marvina Jonesa, takie tam smaczki które sam zauważyłem, a autor je umieścił przypadkowo zapewne. No dobry ten speech, sprzedaje wkurzenie po ataku od Lopeza. Aldis taki trochę mało wyraźny, ale tak miał wyjść, chodziło tu tylko o to, aby Blaze pośrednio dostał co chciał - i dostanie, bo jest szansa na to że dostanie Lopeza prawdopodobnie na pierwszym pjeperwiu, śmiesznie by było jakby Dickinson to ugrał, choć z tego co widziałem w karcie walka jest z gwiazdką, więc może stać się wszystko. Niemniej jednak chciałbym tu zobaczyć Lopeza, zakończono Ascencion z wysokim C więc to Colosseum też warto byłoby rozpocząć z wysokiego C. Pojawienie się głównego mistrza jest takim C, ale nie na tyle wysokim, jakim by było gdyby pojawił się Lopezzo - przyjdzie na to czas.

Cavazos vs. Halloway: I mamy upragniony title vs. title match już od razu po wyłonieniu nowych mistrzów, dobry sprawdzian w sumie dla jednego i drugiego. Eno, ale serio? Cavazos prostym punchem nokautuje wręcz ZSJ-a, czy ja po prostu coś źle zrozumiałem? No mieliśmy tutaj fabularne rozwiązanie, walka nie była na PZ-ie rozstrzygana i mamy tego efekt - interwencję jednego z uczestników laddera - co było bardziej niż pewne. Czyli co budujemy program Cavazos vs. ZSJ, czy ZSJ vs. Halloway? Bo chyba się z deka pogubiłem. Niby Zack zaatakował Dereka, ale Jorge go znokautował panczem xD. 

Uszczelka vs. Butla: Myślałem, ze po rozstrzygnięciu walki tag-teamowej na Ascencion drogi panów się rozejdą, ale nic bardziej mylnego, duet nadal planuje istnieć w takiej formie, no i dobrze. Skoro Loliksbol odszedł to po coś Rysiek tę postać przejął - i niech to tak jeszcze chwilę potrwa zanim Uszczelka zrobi z Buteleczki miazgę. No krótki dla odmiany segment jeśli chodzi o tych panów, ale jeśli chodzi o te postacie to ja je zdecydowanie wole krótsze, mają wbrew pozorom więcej konkretów i nie dłużą mi się, bo jak segment się dłuży to jest to bardzo zły znak. Tu tak nie było i bardzo dobrze, wierzę że Butla mimo odejścia właściciela prawowitego nie zostanie pogrzebany w przeciwieństwie do Eliasa - Uszczelka jest jego deską ratunkową jakby nie było - jeszcze. No bo przyjdzie moment, że przestanie mu być potrzebny, a wtedy zostanie złożony jak precel.

RVD/Aldis/Ryback: No to Remik robi na dwa etaty haha, no niestety, bycie głównym mistrzem wiąże się z byciem wyróżnionym, nie zawsze w ten sposób w jaki byśmy chcieli xD. Halloway po wydarzeniach z Ascencion to formalność na Elysium, to samo zresztą tyczy się Cavakoxa. Lopez na Elysium, okej i ciekaw jestem co w sytuacji jak Lopez zdobywa pas. Axel wskakuje w jego imiejsce na Elysium, a Lopezzo staje się wolnym strzelcem? Aldis poszedł na grubo to Van Dam tak samo, bo wybrał drugiego z faworytów ME z Ascencion, przyda się. Nie wiem w sumie czy jest sens dalej oceniać wybory GMów, wszystko tak naprawdę wyjdzie w praniu kto i jak się zaprezentuje. Ktoś może się okazać zajebistym wyborem, a totalnie nie dowieźć po drafcie, także to takie złudne jest w sumie. Ale chętnie wypowiem się o części Rzeźnika. Ryback biedny tak żyje tym Riddlem a Kenny ma go gdzieś, tak to widzę póki co haha. Wszystko było poprawnie, a końcówka to nawet lepiej niż poprawnie, Bryksiasty zawsze na koniec potrafi podnieść poziom i tutaj nie było inaczej.

MateuszMW vs. DVB vs. Jeff Brown: MMW odnosi historyczne zwycięstwo w LPW, bo pierwsze? XD Jakby no, walka sie wydarzyła i chyba nie ma tu żadnej większej historii, ani nawet mniejszej. A przepraszam, mamy wywiadzik po walce - wnioskuję o zmianę Łysy Punch na Oliwka Punch. Czy ja wiem czy musiał pokonać dwóch rywali? Jakby to był handicap to tak, nie trzeba pokonywać obu żeby wygrać Triple Threacik. Wspominałem w którymś komentarzu chyba przy ostatnim niuspaku, że z racji otwarcia szkółki LPW przydałby się gimmick kogoś zielonego, jakiegoś świeżaka w fedce. Czy tylko według mnie MateuszMichałWacek byłby idealny do tej roli? A nóż MP by się czegoś poduczył przy czymś takim, a potem naturalnie się rozwijał, warto to przemyśleć. On naprawdę posmarował oliwką swoją łysinę. O CO TU CHODZI?!?!?! MATEUSZ JA CHCĘ WIEDZIEĆ SKĄD TO SIĘ WZIĘŁO! Swoją drogą miło byłoby zobaczyć komentarz kolegi pod czymkolwiek, bo zapomniałem już o tym userze. 

Steele/Escobar: Ja pierdziele zdecydowanie wolę duet menela i złotej rączki, niż dwóch bogatych siuśkostyków, naprawdę liczę że Escobar wyjdzie z tego schematu jak najszybciej. Co to jest? Festiwal kto komu się bardziej podliże? W ogóle te gimmicki bogaczy i tym podobnych zaczynają mi się przez Was przejadać, dochodzę do konkluzji że Alberto Del Rio to przy takim Steele'u to był gimmickowy majstersztyk. Tak się to robiło. Jakby - poza świętowaniem co jest oczywiste - co miał na celu ten segment? Powiększenie ich więzi? Zwykle się pomija wstępy w takich filmach, a ja takich filmów od lat nie oglądam - a jeśli oglądałem to nie w homosexual vibe'ie. No odebraliście swoim postaciom jaja panowie, pytanie kto szybciej je wyhoduje z powrotem?

DiMateo: Dobra, nie znałem tej postaci totalnie, być może to jest nawet jej totalny debiut. Kolejny u psychiatry po Dickinsonie w LPW - nie zaszkodzi. A mówili Don't Try This at Home? Mówili. To potem kończysz u psychoterapeuty, ten biznes wyniszcza. I w sumie mam więcej pytań niż odpowiedzi po tym mini segmencie. A to jest dobry znak. W sensie nie rozwaliło mnie to na łopatki, ale wierzę że to taki wstępniak do tej postaci. No ale dlaczego on się tam znalazł? Skąd się wzięło to spotkanie? Kim jest jego ojciec? Dobra, resztę pytań zachowam na kiedyś, mam nadzieję że zostanie to wszystko powiedziane w przyszłości, bo musi mieć to ręce i nogi. A znając Gejma - ma - i to poczwórne.

Shadow vs. Hill: Mamy pierwsze historyczne zwycięstwo MateuszaMW no to i pora na Allana Hilla, chyba się w tym wypadku nie mylę. Jebać Dorosłość, Jebać Brutala i Jebać Hilla od dzisiaj, taka jest prawda Eliasa. Ale po walce RVD w końcu zabrzmiał jak GM, a nie jako figurant któremu się wydaje że jest u władzy. No i mamy zapowiedź tego magicznego procesu, oj to będzie świetna rzecz, nie moge się doczekać aż się zabierzemy za jej pisanie. W końcu z Hillem będzie się coś działo poza tym, że wkurwia GM-a.

RVD/Aldis: A w sumie z logicznego punktu widzenia to i w interesie Colosseum i w interesie RVD byłoby pozbycie się Hilla na Elysium, to by miało nawet zajebisty motyw, że Aldis jest zajebisty, a RVD to jest ten zły który nie potrafi się poznać na talencie - ale może jeszcze na to będzie kiedyś czas. Ale czy ja wiem czy Brutal jest tak samo problematyczny jak Hill? Co Brutal zrobił władzom kiedykolwiek? W sensie był tam jakiś zatarg z Bischoffem na SDW pamiętam bo odebrano mu pas Hardcore już nie pamiętam dlaczego, ale coś było. Poza tym - nic nie przychodzi mi takiego do głowy xD, a na pewno nie w LPW, bo Brutal z RVD praktycznie nie miał styczności. Poza tym no to niech ten Draft sobie płynie życiem naturalnym dalej, nic specjalnego, taka tam wyliczanka zawodników.

ZSJ/Cavazos/Halloway: Oho, mamy kolejną ofiarę spisku w LPW, grono ocalonych przez system zaczyna się powiększać. Albo tych, którym się wydaje, że zdobywają niepokalaną wiedzę. Szczerze? Jakby takiej samej kwestii użyczył Brutal, to byłby jechany że jest beksą, że jest jednowymiarowy i tak dalej i tak dalej. Ale że to wypowiedział ZSJ ShowOffa, to ochy i achy pewnie wyjebało poza skalę i w ogóle super speech ShowOff. No totalnie ten Zack mi tu nie podszedł, to nie jest jego styl i kolega chyba z parodią Brutala poszedł trochę dalej niż tylko jedną galę. Ale że Cavazos wyjdzie i podpasuje mi w segmencie o wiele lepiej niż ZSJ to bym się nie spodziewał i zdecydowanie nie było tego w moim bingo na ten miesiąc. No ale Halloway pozamiatał ładnie, Sabre schowany do kieszeni i to w połowie Cavazosa a w połowie Hallowaya, naprawdę nie spodziewałem się tego. Coś czuję że i tak zaangażowanie ShowOffa mocno spadło, totalnie go nie widać na forum, a o jego komentarzu to już chyba wszyscy zdążyliśmy zapomnieć. Zgłaszam się w kolejce po program na kolejną porzuconą postać, a co.

Dowson vs. Butla: To miała być walka na odbudowanie się Dowsona. I w sumie się udało. To miała być walka, która będzie stanowiła nowe otwarcie dla Dowsona. I w sumie też się udało. Ale został po walce rzucony na postać Carniego - Martina, nową postać na LPW - nie wydaje Wam się, że został rzucony troszkę na pożarcie? Najlepsze jest to, że zanim Butla zorientował się co się dzieje, to myślał, że sędzia dostał napadu wścieku xD. Z debiutantów w sensie ze zbioru DiMateo i Martin zdecydowanie bardziej podchodzi mi Martin, na ten moment. No w końcu Danny boy dostał kogoś do pary. Powiem tak, bardzo, ale to w chuj bardzo zobaczyłbym takiego Martina przeciwko Dowsonowi, ale w jego absolutnym prime'ie. Shiro pokaż, że kurwa dalej potrafisz to ten program naprawdę ma szanse rozwalić, ba - na pewno rozwali. Przecież to jak jazda na rowerze, pewnych rzeczy się nie zapomina, a wiem że stać Cię było kiedyś na wiele więcej. Wtedy będę usatysfakcjonowany w pełni tym programem, chętnie zobaczę jak Dowson teraz będzie wyglądał, jak już ma kogoś do pary i jak Shiro się w końcu rozgrzeje.

EDGD/Mantel: Stworzył nam się mini-program o maskę - w sumie to spoko byłaby walka w przyszłości EGDG na przykład Hair vs. Mask i nawet z takim Mantelem. Mamy AI więc zrobienie łysego Stricklanda to nie byłby jakiś misz-masz graficzny, czemu by nie? Nie to żebym zakładał, że kociarz od razu wygra, ale zrobienie rendera z jego twarzą też nie graniczyłoby z jakimś cudem, skoro ta maska i tak została tutaj już wkradziona w motyw, to czemu nie zrobić z tego czegoś więcej? Chciałbym napisać kto wypadł lepiej ale jak dla mnie to mocno po równo panowie tutaj wyszli, co nie znaczy że źle - właśnie bardzo poprawnie i kupili mnie tutaj tym segiem, abym chciał śledzić ich dalsze losy.

Uszczelka vs. Escobar: Miało być rozwiązanie fabularne - no to jest. Partner Escobara krzesłem wlatuje w Uszczelkę - jednak używanie sprzętu nie jest takie złe co panie Preston? Czyżbyśmy się upodabniali do kogoś, kogo jechaliśmy? No ewidentnie wyczuwam tutaj rewanż Tag-Teamów który zresztą chyba został zapowiedziany na kolejne Colosseum w karcie, a tam odniosłem się chyba do tego szerzej więc nie będę się powtarzał.

Lopez: Już sam plus za wstępniak, już miałem narzekać że kolejny pseudo-bogacz i lansiarz, ale Carni z tymi lansiarzami właśnie pojechał jednym zdaniem - miłe dla odmiany. Walka z Reaperem tak podniosła Jose, że masakra, zaznaczam że zrobiła to sama walka. A to co Lopez zrobił z tym faktem w tym segmencie pokazuje, że nie tylko wygraną jesteśmy w stanie się podpromować, ale też reakcją na nią - czy to wygraną, czy przegraną. Tu się to udało, co zresztą nie jest dla mnie żadną niespodzianką. Czy ja za każdym razem muszę pisać dobry segment Carni? To się robi już stałym punktem moich komentarzy, z czasem naprawdę przestanę to pisać. Jest takie powiedzenie u mnie w robocie Ty sie ciesz jak nic nie mówią, bo to znaczy żeś nic nie spierdolił xD. Tak mi się skojarzyło i coś czuję, że z biegiem czasu przejdę do tego nawyku jeśli chodzi o Twoje rzeczy na galę. No konfrontacja Blejza z Lopezem będzie miodna, panowie ugotują lepiej niż w Pobitych Garach sie pichci. Będzie kipił sos jak na czacie swego czasu xD.

Edgar & EGDG vs. Mantel & LS: A to widzę tutaj też taki randomik, no może za wyjątkiem tego, że Mantel i Kociak już się styknęli wcześniej i na tej gali i na Ascencion przecież w Ladder Matchu. Kociarz i Poeta wygrali i w zasadzie nic więcej nie mogę tu napisać, walka chyba nie była w Promo Zone'ie, więc rozstrzygnięcie że tak powiem wedle logicznego stanu rzeczy się ziściło - i dobrze.

Chętnie zobaczyłbym tą grafikę wyselekcjonowanych zawodników i przydzielonych do poszczególnych brandów. A już w ogóle świetną sprawą byłoby zrobienie graficznego takiego konceptu każdego z zawodników w dziale z Rosterem i tam streaki, osiągnięcia i tak dalej, ale tabelka też jest spoko.

Riddle: No patrząc na newspack to ciekaw jestem reakcji Riddle'a na to wszystko. Nie było tutaj tego ognia co zwykle bywa u Kennetha, ale nie zawsze musi być, czasem trzeba spuścić nogę z gazu i to chyba była pora na to dla tej postaci. No dobra ale ja mam pytanie za sto punktów. No bo Riddle jest skupiony wyraźnie na Axelu, Axel romansuje z Lopezem, a gdzie w tym wszystkim jest Ryback? No totalnie, ani słowa tutaj nie padło na temat typa, który Riddlem żyje i oddycha xD Tak miało być? W sensie Kenny mający totalnie wyjebane na Rybacka to jest część programu? Jest to jakiś sposób i rozumiałbym to gdyby zamiast Rybacka był jakiś Salvador albo Dick'A'Very Big, ale nie Rzeźnik, który wygląda coraz lepiej. 

Riddle vs. Blaze: Aj szkoda że od razu nie wypuszczono tutaj mistrzostwa na szalę, byłyby większe emocje, a przecież o emocje tutaj chodzi, prawda? Prawda. Haha, chciałem Rybacka i większej uwagi Rudego na nim - no to ją dostałem, teraz sobowtór Samiego Zayna nie może mieć wywalone na Rybacka. Kurwa no to tym bardziej aż się tu prosiło o pierwszą obronę Axela, szjeet, ale ja bym to widział. Tym bardziej pasowałaby tutaj walka o pas LPW, serio. Cena tej interwencji Rybacka byłaby większa, a właściwie wygranej Kennego przez DQ. Ja wiem że zrobiłoby się zbyt duże zamieszanie, ale pewne rozstrzygnięcia w tej kwestii możnaby było rozegrać jeszcze przed drugim PPV, ajajaj, szkoda, szkoda. Cwelopez XDDDD Ale trzeba przyznać fajnie tu pokombinowano. No panowie Carni i Emiel, jedziemy z tymi promami, bo naprawdę w wypadku wygranej Emiela, chcę zobaczyć jak to forum płonie. - Choć małe są na to szanse haha. Czyli sytuacja jasna - Axel kontra Lopez/Dickinson, Riddle w końcu zajmie się Rybackiem. Pytanie co z przegranym walki o pretendenta? Nie wiem i nawet się nie domyślam.

[Obrazek: wrestlers-on-the-road.jpg]
Odpowiedz
Cytuj
Strony (2): 1 2 Dalej
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 1 gości
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 1 gości