Legion Pro Wrestling
Legion Pro Wrestling E-Fed Tygodniówki Colosseum #8 - Las Vegas Nevada - 22.08.2026

Colosseum #8 - Las Vegas Nevada - 22.08.2026

Colosseum #8 - Las Vegas Nevada - 22.08.2026

Strony (2): 1 2 Dalej
304
22.08.2026, 21:31
#1
[Obrazek: 0YeExQZ.png]


Muzyka wypełnia całą halę, a kamera robi nam przejazd po dość licznie zgromadzonej publiczności, w końcu jest to ostatnie Colosseum przez LPW Heatwave, które odbędzie się już 6 września w Texasie.

Kamera obejmuje cały ring, jednak tym razem trudno skupić uwagę wyłącznie na osobie stojącej w jego centrum. Kwadratowy pierścień otoczony jest szczelnym kordonem ochroniarzy wyposażonych w pałki teleskopowe. Kolejna grupa znajduje się już pomiędzy linami. W samym ringu ustawiono dwa krzesła, które znajdują się po przeciwnych stronach, wyraźnie sugerując, że za chwilę dojdzie tutaj do spotkania, które może pójść w każdą stronę. RVD stoi pośrodku obstawy z mikrofonem w dłoni. Jego mina jasno pokazuje, że przyszedł tutaj z bardzo wyraźnym przesłaniem...

Rob Van Dam: Zanim kogokolwiek tutaj zaproszę, chcę powiedzieć o bardzo ważnej sprawie.. Przez ostatnie tygodnie dawałem zawodnikom LPW sporo swobody. Pozwalałem wam rozwiązywać własne problemy, pozwalałem emocjom brać górę i nieraz przymykałem oko na rzeczy, które może nie powinny się wydarzyć. Najwyraźniej niektórzy z was uznali to za słabość. Dlatego od dzisiaj koniec z pobłażaniem. Jeżeli ustalam zasady, to będziecie ich przestrzegać. Jeżeli mówię, że nie wolno wam się dotknąć, nie dotkniecie się. A jeżeli któryś z was dzisiaj zapomni, kto tutaj podejmuje decyzje... to ci panowie *wskazuje na ochroniarzy* bardzo szybko pomogą mu sobie przypomnieć. Kenneth Riddle... zapraszam Cię do ringu.

Sacramento Saint nie potrzebuje kolejnego zaproszenia, bowiem Evil Ways rozbrzmiało na arenie błyskawicznie po ostatnich słowach General Managera. Kenneth Riddle wychodzi na stage z nietęgą miną - zupełnie jakby miał zaraz stanąć oko w oko z facetem, który niedawno próbował go zabić, jednocześnie nie mogąc mu się fizycznie odpłacić. The Icon ma na sobie TĘ KOSZULKĘ! Rob Van Dam na ten widok przewraca oczami, jakby wiedział, że to nie pomoże w utrzymaniu napiętej sytuacji w ryzach. Riddle wchodzi w międzyczasie do ringu i staje przy jednym z krzeseł. Ewidentnie nie chce usiąść i opuścić gardy, dopóki jego rywal nie będzie w zasięgu wzroku.

Rob Van Dam: Dobrze. Kenneth jest na miejscu. Teraz pora na drugą stronę tej historii. Ryback... zapraszam do ringu. I zanim pojawi Ci się w głowie jakiś głupi pomysł, przypominam: zakaz kontaktu fizycznego obowiązuje do momentu waszego pojedynku na Heatwave.

Kings Never Die! The Butcherback i jego theme rozbrzmiewają na arenie, co powoduje mieszaną reakcję publiczności. Przez moment kamera jest skupiona na ekranie, jednak mieszane okrzyki z trybun dość szybko kierują ostrze kamery na publiczność, gdyż to tam zjawia się Butcher! Ryback z bardzo wściekłą miną, oraz z taką koszulką . The Big Guy ma w ręku również torbę z narzędziami, którą trzymał podczas poprzedniego spotkania obu panów, jednak tym razem decyduje się ją upuścić. Torba podczas upadku wydała charakterystyczny dźwięk narzędzi, a Ryback lekko kulejąc na kolano ruszył ze złowrogą miną w kierunku ringu. Widok torby sprawia, że Kenneth Riddle momentalnie prostuje sylwetkę i zaciska dłonie w pięści. Rob Van Dam dostrzega to natychmiast. Jeszcze zanim Ryback dociera do ringu, General Manager unosi rękę i wydaje krótkie polecenie ochroniarzom. Kilku z nich ustawia się ciasno wokół Riddle'a, skutecznie odcinając mu drogę do lin. The Icon nie jest zachwycony, ale nie próbuje się przepychać. Ryback tymczasem wchodzi po schodkach, przechodzi między linami i zatrzymuje się po przeciwnej stronie ringu. Dopiero wtedy RVD wykonuje kolejny gest. Ochroniarze opuszczają pozycje przy Riddle'u i ustawiają się w równym rzędzie pomiędzy oboma zawodnikami, dzieląc ring na dwie części.

Rob Van Dam: Zanim zaczniemy... obaj dobrze wiecie, jakie są zasady. Żadnego kontaktu fizycznego. Żadnego przekraczania tej linii. Żadnych prób prowokowania bójki. Ja daję wam głos i ja go odbieram. Kiedy mówię, że skończyłeś mówić, to skończyłeś mówić. Jeżeli którykolwiek z was ma z tym problem, możemy zakończyć to spotkanie już teraz. Dzisiaj macie okazję powiedzieć sobie wszystko prosto w twarz bez rozwalania połowy areny. Ryback... zaczynasz. Masz głos.

Ryback: Kenny, wyjątkowo chciałbym, abyś podszedł bliżej, abym mógł Ci spojrzeć w oczy, i zobaczyć w nich to, co widziałem tydzień temu, byłeś przerażony,  bezradny, dałeś mi coś czego ode mnie już nie zabierzesz - dałeś mi pewność, że wygram tę walkę. A teraz skup się, bo wytłumaczę Ci dlaczego. Twoja żon…

Kenneth Riddle: Nie waż się nawet wspominać o niej ani o moich dzieciach, Ty sukinsynie! Oczywiście, że się bałem. To żaden wstyd w takiej sytuacji. Wstydem jest Twoje bicie mnie poniżej pasa tylko po to, aby na końcu i tak znaleźć sposób na wydarcie porażki z paszczy zwycięstwa…

Mikrofon Kennetha momentalnie milknie. Riddle jeszcze przez sekundę próbuje coś powiedzieć, zanim orientuje się, że RVD po prostu odciął mu dźwięk.

Rob Van Dam: Kenneth, powiedziałem jasno, ja udzielam głosu i ja go odbieram. Jeszcze raz wejdziesz komuś w słowo i będziesz słuchał reszty tej rozmowy bez możliwości zabrania głosu.

RVD przenosi wzrok na Rybacka i wskazuje na niego palcem.

Rob Van Dam: A Ty lepiej zacznij ważyć słowa. Rodzina Kennetha nie jest częścią tej walki i nie zamierzam pozwolić, żebyś robił z niej narzędzie do prowokacji. Zdaje się, że nie skończyłeś więc kontynuuj.

Ryback: - Ciekawe Rob, tak jednym strzałem odebrać Riddlowi głos, a jak ja chciałem to zrobić tydzień temu to mi nie pozwoliłeś. Ale masz sto procent racji Van Dam Boss, Kenny nie pozwolił mi dokończyć już kilka lat temu. Publiczność zaufała Riddlowi, biedny Kenny tak atakowany przez Rybacka, a wy, zaufaliście manipulatorowi!  Bo kto inny mógłby lepiej ukrywać swoją winę i zrzucać ją na innych niż ex kryminalista? Zrobiłeś ze mnie złego, i długo myślałem jak to odwrócić, ale po tym jak doprowadziłeś do mojej kontuzji kolana, to wierz mi - jestem zły, bardziej niż kiedykolwiek, nienawidzę Cię bardziej niż kiedykolwiek, i udowodnię, że pomimo, iż owszem, jestem zły, to jestem lepszy niż Ty, i byłem już za czasów PHW, WCW oraz….

W połowie ostatniego zdania mikrofon Rybacka zostaje wyłączony. The Big Guy jeszcze przez moment porusza ustami, po czym spogląda z niedowierzaniem w stronę RVD.

Rob Van Dam: Czas. Miałeś powiedzieć, co masz do powiedzenia i powiedziałeś. Nie będziemy tutaj robić trzygodzinnego wykładu z historii waszej znajomości. Teraz słuchasz. *RVD jasno wskazuje na Kennetha* Kenneth, teraz Twoja kolej. Masz głos.

Kenneth Riddle: Niebywałe… co Ty wygadujesz, człowieku!? Przecież sam zrobiłeś z siebie złego, kiedy wpadłeś na pomysł, aby prowadzić tę chorą krucjatę przeciwko mnie! No policzmy: wykradłeś prywatne rzeczy moich dzieci, obraziłeś moją żonę, PORWAŁEŚ MNIE IDIOTO, a to wszystko w ciągu dwóch tygodni. Ryback, może i robiłem w przeszłości złe rzeczy, ale nie wypieram się tego. Wziąłem na klatę konsekwencje, jak prawdziwy facet i żyję dalej. Za to Ty każdego dnia stajesz przed lustrem i nie akceptujesz tego, co w nim widzisz. Życzę Ci, żeby kiedyś się to zmieniło, ale nie wydarzy się to moim kosztem. W obronie swojej rodziny i spokoju potrafię sięgnąć bardzo głęboko w mrok. Ostrzegam, że jeśli nie odpuścisz, to nie będę miał skrupułów i zmiażdżę Ci też drugie kolano do pary! Może dasz mi wreszcie spokój, kiedy uczynię Cię kadłubk…

Rob Van Dam natychmiast unosi dłoń, a mikrofon Kennetha zostaje wyłączony w połowie zdania. Riddle odwraca głowę w jego stronę, wyraźnie zirytowany, jednak tym razem RVD nie zwraca na niego większej uwagi. General Manager przykłada palec do słuchawki i przez kilka sekund uważnie słucha przekazywanej mu informacji. Jego mina szybko poważnieje.

Rob Van Dam: Właśnie dostałem informację od naszego zespołu medycznego i muszę coś wyjaśnić, zanim przejdziemy dalej. Ryback... na ten moment nadal nie masz zgody lekarzy na powrót do ringu. I żeby nie było żadnych niedomówień, lekarze nie przewidują, żebyś dostał ją również za dwa tygodnie. Czyli w terminie Heatwave.

Po tych słowach po arenie przechodzi głośny szmer. Ryback zaciska szczękę, natomiast Kenneth natychmiast próbuje podnieść mikrofon, ale ten wciąż pozostaje wyłączony. RVD spogląda na niego i unosi palec.

Rob Van Dam: Kenneth, Ryback, w obecnej sytuacji nie mam innego wyjścia jak tylko odwołać wasze starcie. Ta decyzja jest ostateczne. Kenneth zdaje się, że nie dokończyłeś więc kontynuuj.

Kenneth Riddle: Jakie to ma znaczenie, że przerwałeś mi w połowie zdania, jeśli zamierzasz mi przerwać też rozprawianie się z Rybackiem, zanim w ogóle mogłem zacząć? Chyba sobie żartujecie, panowie! Ten gość *Riddle wskazuje w stronę Rybacka* łamie wszelkie zasady, naraża mnie i moją rodzinę, przez co W NAGRODĘ dostaje walkę, której od początku chciał, a na koniec ma wymigać się od niej zwolnieniem lekarskim? Czy to jest lekcja WF’u w podstawówce, do cholery?! Wyszedłem dziś w tej koszulce ironicznie *Kenny spogląda przez ramię, zwracając uwagę na napis “Bitcherback” i dwa zabawkowe nożyki*, ale w życiu nie mógłbym przewidzieć takiego rozwoju wydarzeń. Ty nie potrafisz doprowadzić niczego do końca, Bitcherbacku. Nigdy nie potrafiłeś mnie pokonać, nawet mając mnie na widelcu. Nie byłeś w stanie dokończyć roboty w piwnicy, a teraz okazuje się, że nie potrafisz nawet dowieźć podpisania kontraktu! Mówią, że za każdym razem, gdy się podnosisz, część Ciebie zostaje na dnie. Jeśli to prawda, to dziś chyba większa część Rybacka spoczywa w pokoju niż jest tutaj z nami. Moją powinnością jest sprawienie, żebyś nie musiał już cierpieć przez to rozdwojenie jaźni. Nie wiem, jak tego dokonasz Rob, ale ten pojedynek ma się odbyć. Po tym wszystkim, co Ryback mi zrobił, mam wręcz OBOWIĄZEK raz na zawsze się z nim rozprawić. Mało tego, muszę dostać jego obrzydliwy łeb na srebrnej tacy w czymś więcej niż zwyczajna walka. Rob, ŻĄDAM prawa do wykończenia go w HELL IN A CELL!

Rob Van Dam: Zaczekaj. *do słuchawki* David, przynieś mi tutaj te dokumenty. Teraz. *W tym momencie RVD dostrzega uniesioną dłoń Rybacka* Chcesz coś dodać Ryback? Proszę masz głos.

Ryback: - Nie dziel skóry na Rybacku. Wiesz co dla mnie oznacza ta decyzja? Że naruszyłeś moje więzadła krzyżowe. Ale nie martw się, Butcherback i tak stanie z Tobą do ringu, i Rob, nie wiem jakie instrukcje dostałeś, ale możesz je wyrzucić do kosza. Choćbym miał na jednej nodze stać to i tak wykończę Kennetha Riddle. Pamiętasz Kenny jak Ci mówiłem, że nie jesteś najlepszym Kennym jakiego znam? No bo nie jesteś. Riddlem też najlepszym nie jesteś jakiego znam. A co gorsza, patrząc na Ciebie, to wyglądasz identycznie jak gość, z którym dzieliłem szatnie w innej federacji. Nie jesteś sobą Kenny… Ale ja przywrócę CI tożsamość…. Rob… Ja chcę tej walki, co by się nie zadziało, pod każdym względem jestem gotowy, na własną odpowiedzialność!

W tym samym momencie spod stage'u wybiega wspomniany wcześniej David z plikiem dokumentów w dłoni. Wślizguje się do ringu i przekazuje je Robowi Van Damowi. RVD szybko przegląda pierwszą stronę, po czym podaje papiery Rybackowi wraz z długopisem.

Rob Van Dam: Skoro chcesz zrobić to na własną odpowiedzialność, to zrobimy to właściwie. Podpisując te dokumenty potwierdzasz, że znasz swój stan zdrowia i zwalniasz LPW z odpowiedzialności za wszelkie konsekwencje, jakie może przynieść Ci ta walka. Jeśli je podpiszesz, nie będzie odwrotu.

Ryback nawet się nie zastanawia. Opiera dokumenty na jednym z krzeseł i składa podpis w wyznaczonych miejscach. Następnie oddaje je RVD, który przez chwilę upewnia się, że wszystko zostało podpisane, po czym przekazuje papiery Davidowi.

Rob Van Dam: W takim razie sprawa jest zamknięta. Na Heatwave... Kenneth Riddle zmierzy się z Rybackiem. I skoro obaj tak bardzo chcecie raz na zawsze zakończyć tę historię, dostaniecie dokładnie to, o co prosiliście. HELL IN A CELL!

Publiczność reaguje potężnym hukiem. Kenneth Riddle i Ryback niemal jednocześnie odsuwają swoje krzesła i wstają. Ochroniarze natychmiast zwierają szereg pomiędzy nimi, lecz tym razem żaden z zawodników nawet nie próbuje go przekroczyć. Riddle i Ryback stoją po przeciwnych stronach ringu, wpatrując się w siebie bez słowa. RVD pozostaje pomiędzy nimi, obserwując obu i pilnując, by sytuacja nie wymknęła się spod kontroli. Kamera przez kilka sekund utrzymuje obraz na ich wymianie spojrzeń, zanim segment dobiega końca.

Earlier Tonight

Kamera przenosi nas na parking dla zawodników, gdzie właśnie przybył Jose Lopez. Zawodnik ubrany jest tak, jak podczas swoich występów na ostatnich galach, w uszach ma słuchawki i w pełni wyluzowany przemierza parking w stronę wejścia na halę. Na twarzy Hiszpana maluje się charakterystyczny uśmiech. Zawodnik nie ma przy sobie żadnej walizki, czy nawet plecaka, wygląda na to, że przybył na galę, aby obejrzeć starcie pomiędzy Nathanem Martinem, a Danem Dowsonem. Komentatorzy przypominają nam historie, jakie dzieli Hiszpan z obydwoma uczestnikami dzisiejszej walki wieczoru, a sam zainteresowany spokojnie zbliża się do hali. Kiedy jest już bardzo blisko drzwi nagle na parking z dużą prędkością wjeżdża motocykl prowadzony przez Axela Blaze'a. Mistrz parkuje maszynę w losowym miejscu, spogląda na Lopeza, który właśnie przechodzi przez drzwi i znika z widoku... po czym rusza biegiem do tego samego wejścia.

Singles Match
[Obrazek: IC37O9E.png]
Zbyszek Uszczelka vs David Otunga

Uszczelka trafia Davida mocnym Clothesline’em, a chwilę później dokłada Brainbuster! Zbychu próbuje podnieść przeciwnika pod Sit-Out Piledriver, lecz Otunga blokuje wyniesienie i po chwili sam wykonuje Legal Precedent! The Harvard Hammer podnosi rywala i dokłada Burden of Proof!

Nagle na ekranie pojawia się Allan Hill.

Allan Hill: Daaaaviiiid. Zobacz tylko gdzie jestem. *The Broken Prodigy wskazuje palcem na plakietkę z nazwiskiem prezesa znajdującą się na drzwiach.* Może zechciałbyś obronić swojego pracodawcę?

Anglik patrzy przez chwilę w kamerę, a następnie otwiera drzwi i wchodzi do środka, a obraz z titantrona gaśnie. Otunga natychmiast przestaje interesować się leżącym przeciwnikiem. Przez moment patrzy na telebim, po czym jego twarz wyraźnie się zmienia. David wychodzi między linami i bez oglądania się za siebie rusza szybkim krokiem w stronę zaplecza. W tym samym czasie sędzia dolicza do 10, a zwycięzcą walki zostaje Zbyszek Uszczelka. Otunga bardzo szybko dociera do biura i otwiera drzwi. Widzi, że w środku są Rob Van Dam, Allan Hill oraz facet ubrany w garnitur wyglądający na elegancika.

Allan Hill: Dobrze, że w końcu spotkaliśmy się tutaj... wszyscy razem. Dokładnie w takim gronie, w jakim powinniśmy byli spotkać się od samego początku. Ty, Rob. Ja. I człowiek, który dopilnuje, żebyśmy tym razem przestrzegali pewnych zasad.

Hill spogląda na stojącego obok niego prawnika, po czym kładzie mu dłoń na ramieniu. Na jego twarzy pojawia się lekki uśmiech.

Allan Hill: Nie zatrudniłem go tylko po to, żeby mnie bronił. Zatrudniłem go również po to, żeby pilnował mnie. *Hill na moment odwraca wzrok w stronę Otungi.* Bo czasami... kiedy ktoś za bardzo mnie zdenerwuje... przestaję myśleć o konsekwencjach.

Krótka pauza. Hill znowu spogląda na RVD.

Allan Hill: A chyba wszyscy widzieliśmy już, co się dzieje, kiedy przestaję myśleć.

Nie będę tutaj udawał, że jestem niewinnym człowiekiem. Nie jestem. I nie zamierzam nim być. Ale nie jestem też idiotą. Wiem, co zrobiłem. Wiem, dlaczego to zrobiłem. I przede wszystkim wiem, że od początku nie byłem przez LPW traktowany uczciwie. *Hill zaczyna spokojnie przechadzać się po pomieszczeniu.* Najpierw chcieliście, żebym czekał. Potem kazaliście mi walczyć, jakbym miał wam coś udowadniać. A kiedy w końcu przestałem czekać i sam zacząłem brać to, czego chciałem... nagle wszyscy przypomnieli sobie o zasadach. *Hill zatrzymuje się i patrzy prosto na Roba.* To może przestańmy się bawić w ten cały sąd. Nie chcę kolejnej kary. Nie chcę kolejnego zawieszenia. I zdecydowanie nie potrzebuję wykładu o tym, jak powinien zachowywać się człowiek. Chcę walki. Z Otungą. Na Heatwave.

Rob Van Dam: Allan, po tym wszystkim naprawdę uważasz, że zasłużyłeś na walkę na Heatwave? Bo z mojej perspektywy jesteś znacznie bliżej wylotu z LPW niż miejsca na karcie PPV. *RVD spogląda na prawnika Hilla, po czym wraca wzrokiem do Anglika.* Więc jeśli przyszedłeś tutaj tylko po to, żeby postawić mi kolejne żądanie, to oszczędźmy sobie czasu.

Otunga przez chwilę patrzy na Hilla, a następnie przenosi wzrok na jego prawnika. Widać, że sytuacja jest dla niego poważna, ale nie traci on charakterystycznego spokoju.

David Otunga: Rob, zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzję pragnę Ci przypomnieć, że ten człowiek już wielokrotnie udowadniał, że kiedy nie dostaje tego czego chce bierze sprawy we własne ręce. I właśnie dlatego znów się tu spotkamy, zamiast na kolejnej rozprawie dyscyplinarnej. Allan ma rację w jednej kwestii i jeśli rzeczywiście uważa on, że został przez LPW potraktowany niesprawiedliwie to niech wyrazi swoją złość w ringu. Heatwave jest do tego idealnym miejscem. Nie stwierdza się z urzędu, że Hill na to zasłużył, ale jedno jest pewne. Federacja na tym zarobi. Ty najlepiej wiesz, że LPW to nie tylko regulamin i konsekwencje jego łamania. *The Verdict Maker z uśmiechem spogląda na RVD, jednak sprawia wrażenie jakby miał kogoś innego na myśli.* LPW to przede wszystkim biznes, a ci ludzie chcą zobaczyć tę walkę, Hill chce tej walki, a ja jej nie unikam, więc dlaczego mielibyśmy wyrzucać pieniądze przez okno? W końcu jesteśmy profesjonalistami. A profesjonalista nie pyta wyłącznie kto ma rację. Pyta również ile kosztuje ignorowanie tej racji. Czasami najlepszą decyzją nie jest ta, która najlepiej wygląda w protokole. Jest nią ta, która przynosi najlepszy rezultat.

RVD patrzy przez chwilę na Otungę, po czym gestem przywołuje go bliżej. Obaj odchodzą kawałek na bok i przez kilka sekund rozmawiają ze sobą szeptem. Rob nie wygląda na przekonanego, jednak po chwili kiwa głową i ponownie zwraca się w stronę Hilla.

Rob Van Dam: Dobra Allan. Dostaniesz Otungę na Heatwave, ale na moich warunkach. Skoro mam dać ci to, czego chcesz, chcę mieć gwarancję, że znowu czegoś nie odpierdolisz. Dlatego stawiasz na szali swoją karierę w LPW. Jeśli przegrasz kończymy tę historię raz na zawsze.

Allan i jego adwokat odchodzą dwa kroki do tyłu i również wymieniają się zdaniami szeptem. The Rogue jest wyraźnie podekscytowany słowami Roba. Jego adwokat wygląda jakby studził jego emocje. The Broken Prodigy kiwa głową i zwraca się do RVD.

Allan Hill: Wiesz co, Rob? Podoba mi się ten warunek. Naprawdę. Przynajmniej pierwszy raz od dawna ktoś daje mi coś, czego naprawdę chciałem. Stawkę. Akceptuję. Na Heatwave wyjdę z Otungą i postawię na szali swoją karierę. *odwraca się w stronę Otungi* Ale skoro mamy być profesjonalistami, David to chyba powinniśmy grać według tych samych zasad. Jeśli ja mam postawić swoją karierę na szali to ty też postaw swoją. Bez wyjątków. Bez prawniczych sztuczek.

Otunga przez chwilę milczy. Spogląda na Hilla, następnie na GMa. Na jego twarzy pojawia się lekki, niemal rozbawiony uśmiech. Wygląda bardziej tak, jakby właśnie usłyszał propozycję, na którą czekał, niż jak człowiek postawiony pod ścianą.

David Otunga: Wiesz, Allan... właśnie w tym momencie popełniłeś swój pierwszy naprawdę poważny błąd. Pomyliłeś pewność siebie z przewagą negocjacyjną. Ale przyjmuję. Nie dlatego, że muszę. Tylko dlatego, że nie widzę żadnego powodu, żeby odrzucać ofertę, w której stawiasz na szali wszystko co masz przeciwko komuś, kto według ciebie jest tylko człowiekiem w garniturze z teczką. Nie potrzebuję prawniczej sztuczki, Allan. Nie potrzebuję żadnej ochrony i wyjątków. Mówię to z pełną świadomością swoich słów. Stawiam swoją karierę na szali. Rob, nie musisz mnie chronić przed konsekwencjami moich własnych decyzji. Sam powiedziałem, że LPW to biznes. A czasami najlepszą inwestycją jest postawienie wszystkiego na jedną kartę, kiedy masz pewność, że ta karta jest zwycięska.

Legal Killer wyciąga rękę w kierunku Hilla.

David Otunga: Więc jesteśmy dogadani. Twoja kariera. Moja kariera. Heatwave. A potem przekonamy się, Allan, czy rzeczywiście jesteś łowcą... czy tylko kolejnym człowiekiem, który bardzo dużo mówi o swoich polowaniach, ale nigdy nie przyniósł do domu trofeum.

Hill uścisnął dłoń The Advocate'a i razem ze swoim adwokatem wyszli z biura. Tym widokiem obraz gaśnie.

Co Ty wiesz o zabijaniu… czasu podczas reklam? ~ Autor nieznany

Kamera przenosi nas na zaplecze, gdzie widzimy Axela Blaze'a otwierającego drzwi do szatni z buta. Zawodnik zagląda do środka, jednak nikogo nie ma w środku. Mistrz jest nieźle zdenerwowany, widać, że ciężko oddycha, nie może się opanować.

Axel Blaze: Wyłaź Lopez! Widziałem, że gdzieś tu jesteś!

Mr. Forever zrywa z siebie skórzaną kurtkę i ciska nią o podłogę. Następnie wraca na korytarz i rusza dalej w poszukiwaniu swojego wroga. Kamera rusza za nim, widać, że kiedy mija pracowników każdy schodzi mu z drogi. W końcu dociera do rozwidlenia i zawodnik na chwilę przystaje, rozglądając się. Nagle z prawej strony korytarzem przemyka ktoś ubrany na czerwono, co od razu przykuwa to uwagę Blaze'a, który od razu rusza w tym kierunku. Obraz z kamery gaśnie.


Kamera pokazuje Zygmunta Butlę idącego korytarzem na zapleczu. Słysząc zawołanie, odwraca się i widzi czarnoskórego mężczyznę, który gestem zaprasza go do szatni. Zdezorientowany wrestler wchodzi do środka i dostrzega przykryty ciemnoniebieskim, welurowym obrusem stół, na którym stoją świece, mały drewniany totem oraz 20-centymetrowa geoda ametystowa. Zanim Polak zdąży zareagować, siedzący przy stoliku mężczyzna odezwa się do niego jako pierwszy.

???: Witaj. Cieszę się, że postanowiłeś tu przyjść. *wyciąga rękę w stronę Butli na powitanie* Nazywam się Cyclone Diallo...to znaczy, tak na mnie mówią. Kiedyś uratowałem przed niszczycielskim wpływem natury całą gwinejską wioskę. To nie przypadek, że los skrzyżował nasze drogi. Gdy tylko znalazłeś się w pobliżu, wahadło zaczęło szaleć. *pokazuje Zygmuntowi drugą rękę, z której zwisa metalowy wisiorek* W twoim życiu przewija się wiele pytań, a tak mało odpowiedzi. Proszę, usiądź.

Diallo wskazuje ręką na...stalowe krzesło, które stoi oparte o stolik. Butla przez chwilę patrzy ze zdziwieniem na swojego rozmówcę, po czym decyduje się sięgnąć po krzesło i usiąść naprzeciw niego.

Cyclone Diallo: Twoje życie przybrało nieoczekiwany obrót. Widzę to w twojej energii. Błądzisz, zastanawiasz się co dalej. Czujesz, że chciałbyś coś zmienić w sobie, prawda? *sięga pod stół, a następnie wyjmuje talię kart* Ja pomogę ci odnaleźć prawdę. Wystarczy, że wyciągniesz kartę z talii.

Zygmunt Butla: Czekaj, czekaj... jakie wahadło, jaka energia? Ja już paru wróżbitów w życiu spotkałem. Jeden pod dworcem powiedział mi, że czeka mnie bogactwo, tylko najpierw muszę dać pięć dych na „oczyszczenie aury”. Dałem mu dwie, bo więcej nie miałem, i jedyne co się oczyściło, to mój portfel. A z tymi kartami pewnie będzie tak samo, jedna, druga, trzecia i na końcu wyjdę bez kasy, ale za to z wiedzą, że Merkury wszedł mi w kanalizację.

Cyclone Diallo: Nic z tych rzeczy! Ta sesja jest zupełnie za darmo, nie zapłacisz ani centa! Sztuka wróżbiarstwa to poważna sprawa. Zaufaj mi, znam się na tym nawet lepiej niż na wrestlingu, a musisz wiedzieć, że jestem już czwartym pokoleniem wrestlerów w swojej rodzinie. Uwierz mi, wystarczy że wyciągniesz jedną z tych kart *pokazuje Butli wachlarz kart* a ja powiem ci kim jesteś.

Zygmunt patrzy podejrzliwie na Cyclone'a, po czym wyjmuje jedną z kart. Patrzy na nią, jednak nie sprawia wrażenia zadowolonego.

Zygmunt Butla: Ty sobie ze mnie jaja robisz? To jest przecież ten cały... Mekambe! Ja mam z tego wyczytać kim jestem?! Co, mam teraz biegać po korytarzu i kopać wszystko, co jest okrągłe? Weź mi daj normalną kartę, a nie piłkarza!

Cyclone Diallo: Jak ty niczego nie rozumiesz. Właśnie dlatego to ja jestem specjalistą, a ty jesteś...no tym kim jesteś. Zastanów się przez chwilę - co robi Kylian Mbappe? *Zygmunt jedynie wzrusza ramionami* Strzela. Dużo strzela. A ty?

Zygmunt Butla: *zastanawia się* Ja...no, ja też lubię sobie strzelić kilka głębszych.

Cyclone Diallo: Właśnie. A co ważniejsze - Kylian Mbappe wychodzi ze skóry, aby zdobyć jak najwięcej bramek...ale pomimo to nie udaje mu się sięgać po trofea. Triumfy święcą inni. Czy nie przypomina ci to kogoś?

Zygmunt Butla: No dobra... jak tak na to spojrzeć, to trochę mi Zbyszka przypomina. Ja się szarpię, obijam, a na końcu to on stoi z rękami w górze i spija śmietankę. Tylko jemu akurat się należy, bo nieraz wyciągał mnie z gówna i naprawiał po mnie robotę. Także może coś w tym twoim Mekambe jest. Ale skoro taki z ciebie specjalista, to powiedz mi lepiej coś o mojej przeszłości. O przyszłości każdy może naściemniać, ale jak trafisz z tym, skąd się wziąłem, to może zacznę cię traktować poważnie.

Cyclone Diallo: Ależ bardzo proszę! Do tego celu karty nie będą potrzebne. Mam coś lepszego!

Diallo wyjmuje z torby miskę, nalewa wody mineralnej i zlewa do niej gorący wosk ze świec.

Cyclone Diallo: Ta metoda nigdy nie zawodzi. Niech wosk ostygnie, a w tym czasie przybliżę ci przyszłość! *znów zagląda do torby, z której wyjmuje białą kulę i kładzie ją przed Zygmuntem* TO jest prawdziwa kość słoniowa! Sam upolowałem tę bestię cztery lata temu! Już za moment poznasz swoją przyszłość. Po prostu połóż ręce na kuli.

Butla nie wygląda na przekonanego, jednak decyduje się położyć ręce na rekwizycie. To samo po drugiej stronie czyni wróżbita, który zamyka oczy i spuszcza głowę.

Cyclone Diallo: Jeszcze moment....widzę coś. Ciemność. Szarość. Cisza. Nikogo wokół. Jest coś jeszcze...kamień. Tak, kamień nagrobny. Cmentarz.

Zygmunt Butla: Jesteś pewny?

Cyclone Diallo: Absolutnie. Tak wygląda twoja przyszłość w grudniu 2100 roku.

Zygmunt Butla: ty sobie kurwa jaja robisz?! W grudniu 2100 roku to będę mieć już tyle lat, że na pewno będę leżeć na cmentarzu. To ja ci mogę za darmo wywróżyć, że jutro rano będzie jasno! Dobra, pierdolę tę kulę... dawaj ten wosk. Co ci tam wyszło?

Diallo sięga do miski, z której wyjmuje kawałek wosku wyglądający tak.

Zygmunt Butla: No i co to ma być? Nic z tego nie rozumiem.

Cyclone Diallo: Przepraszam cię, ale muszę stąd wyjść. Czas mnie nagli.

Zygmunt Butla: Czekaj! Wytłumacz mi, o co z tym chodzi!

Diallo nie zwraca uwagi na Butlę, tylko praktycznie wybiega z szatni pozostawiając Zygmunta samego.

Singles Match
[Obrazek: p8tjS0w.png]
Johnny Turn vsCyclone Diallo

Wracamy do pojedynku po reklamach. Przed momentem Cyclone Diallo zdobył przewagę nad swoim przeciwnikiem, a teraz wskakuje na narożnik i wykonuje Moonsault...nie trafia, bo Turnowi udaje się w porę odsunąć. Dopada on do rywala z próbą przypięcia, jednak ta się nie udaje. Obydwaj zawodnicy wstają i Teksańczyk wykonuje Irish Whip, po którym jego oponent odbija się od lin, a następnie inkasuje Monkey Flip. Ta akcja nie zatrzymuje jednak Afrykańczyka na macie zbyt długo, szybko wstaje z powrotem, jednak zostaje złapany z tyłu przez Johnny'ego, który aplikuje Dragon Suplex. Bezpośrednio po tej akcji mamy próbę odliczenia. 1...2...kickout! Zawodnik z Houston nie zamierza zwalniać tempa. Niemal od razu po odkopaniu przez rywala rusza w kierunku narożnika, po czym staje na najwyżej umiejscowionej linie. Zauważa jednak, że Diallo już wstał i teraz rusza w jego stronę. Turnowi udaje się uniknąć próby ataku - w porę przeskakuje on nad głową rywala. Ten odwraca się, a Turn już biegnie. Cyclone spodziewał się tego - Corkscrew Calfkick posyła Tornado Mana na matę. Następnie zapaśnik pochodzący z Gwinei wchodzi na narożnik. Po chwili...decyduje się przejść po górnej linie mniej więcej w pół dystansu do drugiego narożnika, a następnie skacze, wykonując Corkscrew Splash! Zaraz po tej akcji postanawia jeszcze raz wdrapać się na narożnik. Mija kilka sekund i mamy Shooting Star Press....nietrafiony! Johnny'emu ponownie udało się uniknąć, zaś wróżbita po przydzwonieniu w matę postanawia wyturlać się poza ring. W międzyczasie Tornado Man wstaje i widzi, że jego rywal również powoli staje na nogach, tylko że poza ringiem. Turn postanawia wykorzystać okazję - bierze rozbieg i wykonuje Tornado Strike! Trafił! Niemal od razu wrzuca oponenta z powrotem do kwadratowego pierścienia, zaś sam lokuje się na krawędzi, za linami. Czeka kilka sekund, aż Diallo się podniesie, po czym wskakuje na liny i aplikuje F6! Johnny Turn pinuje. 1...2...3! To koniec!

Earlier Tonight

Znajdujemy się w tym momencie w Village Lub & Cafe i widzimy, że przy stoliku siedzi Preston Steele i Miguel Escobar. Panowie zdecydowanie nie przyzwyczaili nas do przebywania w tego typu miejscach co widać wyraźnie po zniechęceniu pomieszanym z obrzydzeniem na twarzy Hiszpana. Legacy Breaker z kolei wygląda na trochę przybitego patrząc zamyślony w telefon leżący na stole.

Preston Steele: Ciężkie czasy ostatnio dla nas nastały. *ciężko wzdycha* Nie dość, że ojciec odciął mnie od swoich pieniędzy i próbował mi wmówić, że nie jesteś moim przyjacielem to jeszcze ten robol Uszczelka wygrał walkę i został pretendentem do mistrzostwa Valor. Gdyby ten alkoholik Butla mu się nie podłożył to nie miałby z nami najmniejszych szans i ktoś z nas stałby teraz przed okazją zostania mistrzem.

Miguel Escobar: To było po prostu śmieszne. Zresztą kto w ogóle wpadł na taki pomysł żeby zorganizować takie starcie…ale wiesz co? Szkoda chyba naszego czasu i nerwów na wspominanie o tym. Czas rozpocząć nowy rozdział, rozdział w którym odbijemy się i będziemy mogli spojrzeć w lustro z myślą - “tak, jestem najlepszą wersją siebie”. Wreszcie z dala od Butli i Uszczelki. Czas na poważny, prawdziwy wrestling.

Preston Steele: Tym bardziej, że teraz przed nami są jeszcze większe wyzwania. Obydwaj zmierzymy się z mistrzami, więc to już mówi samo za siebie kto idzie do przodu. *krótka pauza* Ale wiesz co? Może tym razem nie chcę się nad tym wszystkim zastanawiać. Ostatnio wystarczająco dużo osób pokazało mi, ile warte są ich słowa. *krótka pauza* Ojciec odwrócił się ode mnie w momencie, kiedy najbardziej potrzebowałem kogoś po swojej stronie. Zabiera mi pieniądze, kartę, mieszkanie i jeszcze próbuje wmówić mi, że robi to dla mojego dobra. I chyba właśnie dlatego tak bardzo zależy mi na tym, żeby przynajmniej jedna osoba w tym całym cholernym biznesie była naprawdę po mojej stronie.

Miguel Escobar: Nie załamuj się amigo. Wiesz, że możesz na mnie liczyć. Niedługo pasy mistrzowskie znajdą się we właściwym posiadaniu i to jest najważniejsze. Zobaczysz jak wtedy nagle każdy będzie chciał zostać twoim przyjacielem. Będą starali się przypodobać tobie, a gdy znowu powinie ci się noga odejdą tak szybko jak przyszli. Fałszywi ludzie czają się na każdym kroku, taki jest już ten zepsuty świat…ale głowa do góry, nie opinie innych, a nasze czyny świadczą o tym kim jesteśmy. Bierzemy sprawy w swoje ręce, to jest ten moment.

Preston Steele: Wiem. I właśnie dlatego ci ufam. *krótka pauza* Wiesz, jeszcze niedawno powiedziałbym, że nie potrzebuję nikogo. Że pieniądze, nazwisko i własne umiejętności wystarczą mi do wszystkiego. Teraz już wiem, że to była bzdura. Możesz mieć wszystko, a mimo to zostać sam, kiedy osoba, której ufałeś najbardziej, postanowi odwrócić się od ciebie.

Miguel Escobar: Tak to już jest. Sam wiem, że mogę ufać tylko jednej osobie i ona na mnie też może polegać.

W tym momencie Miguelowi dzwoni telefon. Hiszpan przeprasza Prestona, wstaje i na chwilę się oddala. Po chwili wraca, ale nie siada, tylko stojąc mówi.

Miguel Escobar: Miałem ważny telefon. Niestety po swojej dzisiejszej walce muszę jechać na lotnisko i lecieć do Hiszpanii. Wierzę, że poradzisz sobie z Blazem. Do zobaczenia, Amigo.

Divine odwraca się, zakłada okulary przeciwsłoneczne i opuszcza lokal.

Na arenie rozbrzmiewa theme song Zbyszka Uszczelki i Fachowiec pojawia się na rampie. W trakcie marszu w stronę ringu wyciąga klucz francuski z swojego pasa narzędziowego i stuka się z najmłodszymi fanami, którzy w dłoniach mają zabawkowe klucze francuskie. Następnie wchodzi do ringu, w pełnym świetle możemy zobaczyć jego pełny ubiór. Na nogach sandały i grube skarpety, robocze ochraniacze na kolana oraz sweter z dziurą w połowie przez którą przedziera się jego strój ringowy z napisem "Zbyszek Uszczelka". Majster odbiera mikrofon i zaczyna mówić.

Uszczelka: Siemacie ludziska! Słuchajcie Las Vegasniuniusie kochane, to nie tak miało wyglądać.. Miałem utłuc papugę na kwaśne jabłko, a on mi zwiał z ringu. Ludzie kochani.. Zanim żem się zamachnął, żeby mu przyłożyć między paragrafy to jego już nie było. To ja specjalnie przed walką zrobiłem sobie goloneczkę na pokrzepienie, a on nawet nie podejmuje rękawic.. nie honorowo. A srał na to Brutal! Teraz przede mną najważniejsza fucha - spuścić wpierdol Cavazosowi. Co ja będę strzępić ryja.. Jorge! Podejdź do ringu jak i ja podszedłem!

Hasta el Ultimo Ronda! Mistrz Valor został wywołany do ringu i teraz pojawia się we własnej osobie na rampie ze swoim mistrzostwem na ramieniu. Po drodze do ringu zbija piątki z fanami, wchodzi do ringu po schodkach i odbiera mikrofon od pracownika technicznego.

Jorge Cavazos: Hola, Zbyszek! Ja rozumiem wszystko, ale skarpety i sandały? To nie wygląda biendobrze, ale przejdźmy do konkretów skoro sam mnie wywołałeś tutaj. Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się, że to ty wygrasz walkę i zagwarantujesz sobie szansę walki ze mną. Jak wszyscy widzieliśmy Butla pomógł ci w tym, żebyś mógł się znaleźć w tym miejscu, w którym jesteś teraz. Tylko, czy bez pomocy Zygmunta znalazłbyś się w tej samej pozycji, amigo? Szczerze wątpię. Z Miguelem Escobarem zdecydowanie nie jest mi po drodze, w moich stronach nie lubi się takich fresas(od słowa fresa – truskawka) w Meksyku i niektórych krajach Ameryki Łacińskiej oznacza osoby z bogatych domów, zachowujące się snobistycznie, zarozumiale lub pretensjonalnie. Odpowiada to polskiemu „złotówkowemu bananowi” lub „ą-ę”.. Muszę jednak przyznać, że pomimo mojej niechęci to on był moim faworytem w waszej walce. Jednak jesteś Ty i to z Tobą zmierzę się na Heatwave o ten pas. Jorge poklepuje tytuł znajdujący się na jego ramieniu Musisz coś wiedzieć Zbyszek. Ja nie wybiegnę z ringu jak David, ja nie podłoże ci się w walce jak Zygmunt. Jeżeli chcesz ten tytuł to będziesz musiał przejść przeze mnie.

Jorge po tych słowach unosi swój pas wysoko do góry ponad głowę.

Uszczelka: A co ty masz do moich sandałów Jorge? Ja się tak wystroiłem, wypachniłem wodą kolońską, ale smród kupy w twoich gaciach ze strachu przed starciem z Potężnym Fachowcem czuję aż tutaj. Racja, nie wybiegniesz z ringu jak David. Ty będziesz z niego spierdalał gdzie pieprz rośnie. Jeśli chodzi o Zygmunta to wyjaśniliśmy sobie kwestię tego co się wydarzyło. Ja mu pomogłem rozumiesz. Przecież jakby to wygrał to świętowałby w wannie jabola i skończył jak Hendryx albo inny Rysiek Riedel. A co do Miguela. Może i w twoich stronach nie lubi się takich jak Escobar, ale w tych stronach nie lubią takich jak ty, meksykoli. A tak w ogóle to nigdy nie lubiłem tych waszych tortilli. Placki ziemniaczane biją je na głowę, a propos głowy.. Jak przeszkadzają ci moje skarpety, to mogę ci jedną zdjąć i założysz sobie na głowę jak ci twoi bracia, karaluchy od lucha libre.

Zbyszek pociąga nosem i wypluwa pod nogi Cavazosa. Jorge robi krok do przodu i panowie stają prawie face to face, a na ich twarzach widać pojawiające się napięcie.

Jorge Cavazos: Nie myl mnie z Zygmuntem, bo on jest chyba jedyną osobą, od której można w szatni poczuć hedorsmród. Powiedziałeś za dużo i zrobiłeś za dużo. Obraziłeś mój kraj i kulturę, a także mnie spluwając mi pod nogi. *mówiąc to Jorge wskazuje na miejsce, w które wcześniej splunął* Zbyszek chciałem podejść do sprawy na sportowo, ale Ty widocznie od początku tego nie chciałeś. Jak zatem sobie życzysz, na Heatwave wbije ci trochę szacunku do głowy siłą. Myślisz, że jesteś w stanie mi czymś zagrozić? Może tym kluczem w twoim ręku? Jorge wskazuje palcem na klucz znajdujący się w ręku Uszczelki W naszych stronach sami naprawiamy cieknące rury, a nie dzwonimy po fachowców. Tak samo zrobię na Heatwave. Wezmę sprawy we własne ręce, skopię ci dupę i udowodnię kto tutaj ma grande cojones!

Jorge teraz unosi pas do góry nad głowę i obaj robią krok do przodu, widzimy teraz klasyczny face to face.

Jorge Cavazos: Może zostaniesz na chwilę? Pokażę Tobie jak rozprawiam się z Miguelem. Będziesz miał przedsmak Heatwave.

Jorge teraz oddaje swój pas oraz mikrofon technicznemu i przygotowuje się do walki, a Zbyszek wychodzi z ringu i zajmuje miejsce przy stoliku komentatorskim.

Singles Match

[Obrazek: kq5MsL8.png]

Jorge Cavazos vs Miguel Escobar

Wracamy do ringu, gdzie Miguel wpycha Cavazosa w narożnik i tam atakuje go chipami i punchami na głowę. Teraz Escobar chwyta go za głowę, wykonuje Snapmare i dokłada do tego jeszcze taki low kick na plecy Jorge. Mistrz Valor aż się prostuje i syczy z bólu, a zawodnik z wysp kanadyjskich z impetem kładzie go na plecy i mamy próbę pinu. 1… nie, Kickout. Obaj się podnoszą, a Hiszpan wysyła Meksykanina Irish Whipem na liny. Jednak nie, Escobar wykręca rękę rywala i wyprowadza Gut Kick. Front Facelock od Miguela i mamy DD… Northern Lights Suplex od Jorge! Ależ teraz sprytem wykazał się mistrz i teraz jeszcze próba pinu, 1… Nie, Kickout. Wyraźnie pobudzony tym atakiem Hiszpan wstaje zły, jednak Cavazos był pierwszy i czego by przeciwnik nie planował, Jorge wyprowadza kopnięcie kolanem na brzuch przeciwnika i od razu mamy Gut Wenecja Suplex. Uszczelka spogląda na wszystko ze spokojem, a Cavazos wysyła mu z uśmiechem sygnały, że to on jest tutaj mistrzem. W końcu macha na to ręką i pochyla się, żeby podnieść rywala. W tym momencie mamy Roll-up! 1… 2… nie, Kickout. Meksykanin został zaskoczony, jednak nie dał się pokonać. Teraz obaj wstają, Hiszpan się rozpędza jednak Cavazos naciąga trzecią linę, przez co Escobar wylatuje ponad trzecią liną, jednak będąc jeszcze w locie łapie za nią i staje na apronie. Jorge odchodzi kilka kroków, jednak zauważa, że Miguel jest na apronie i rusza na niego. Zawodnik z wysp kanaryjskich reaguje na łokciem co znów cofa jego oponenta do środka kwadratowego pierścienia. Escobar wbija do ringu Cavazos się odwraca i otrzymuje La Mandibula Cae! Od razu próba pinu, 1… 2… 3?! Nie, Kickout! Hiszpan się denerwuje i pokazuje, że to koniec na co Zbyniu tylko się podśmiechuje. Escobar go wyzywa i podnosi przeciwnika z maty. Wykręca rękę i chwyta przeciwnika pod Adios! Jednak nie, Cavazos wykręca się z uchwytu odpycha od siebie przeciwnika na liny i wyprowadza Clothesline from Tijuana! Próba pinu, 1… 2… 3?! Nie, Kickout! Teraz Jorge podnosi przeciwnika, wyniesienie i szykuje się C Factor! Jednak Hiszpan w tej chwili robi wszystko, żeby tylko nie otrzymać tej akcji i spada za plecy przeciwnika. Teraz Miguel obraca rywala w swoją stronę, wyprowadza Gut Kick i przechodzi we Front Facelock. Jednak nie, mistrz Valor od razu wykręca się z ręką przeciwnika, wysyła Irish Whipem oponenta w stronę lin, sam odbija się od przeciwległych sznurów i mamy CavaShock! Potężna akcja po której od razu następuje pin, 1… 2… 3?! Tak, to koniec! Jorge Cavazos wygrywa to starcie!

Po zakończeniu walki Zbyszek Uszczelka podnosi się od stolika komentatorskiego i bez pośpiechu podchodzi w stronę ringu. Chwyta pozostawiony obok pas LPW Valor, po czym wchodzi między liny. Jorge Cavazos odwraca się w jego stronę, a Zbyniu przez chwilę patrzy mu prosto w oczy. Nagle Uszczelka unosi mistrzostwo i bierze nim szeroki zamach, jakby chciał uderzyć Cavazosa prosto w głowę! Jorge momentalnie się napina, jednak Zbyszek zatrzymuje ruch tuż przed jego twarzą. Na ustach Uszczelki pojawia się lekki uśmiech. Po chwili obraca pas i spokojnie podaje go mistrzowi. Cavazos odbiera swoje mistrzostwo, a Zbyniu jedynie kiwa głową i z charakterystycznym uśmieszkiem pod nosem opuszcza ring.

Prawie robi wielką różnicę. Zwłaszcza przy nearfallach ~ Autor nieznany

Kamera przenosi nas do sali, w której na stołach ustawione są przekąski i napoje. Do sali wchodzi ten sam chłop, ubrany na czerwono, który wcześniej mignął Blaze'owi. Podchodzi on do stolika z przekąskami i nagle od tyłu atakuje go właśnie Mistrz! Po kilku ciosach dokłada cios kolankiem w brzuch i przerzuca rywala przez stół. Jedzenie i napoje się przewracają, robi się jeden wielki syf, ale to w ogóle nie przerzedza Axelowi. Kontynuuje natarcie, po kilku ciosach wynosi wroga na bark i wykonuje Snake Eyes na stół! Chłop odbija się i trzymając za twarz wpada prosto na Bicycle Knee Strike. Widać, że Axel nie chciał pozwolić mu upaść, ale to się nie udało. Wściekły krzyczy, żeby Lopez wstawał i nie udawał, że pada już po kilku ciosach, bo jeszcze z nim nie skończył. Sam podnosi swoją ofiarę i naciąga prosto na Fade To Black! Trafiony zatopiony! Przeciwnik Blaze'a nie rusza się, leży twarzą do podłogi, a Mistrz przekręca go na plecy i dobija łokciami na twarz! Nagle zastyga w połowie wyprowadzania ciosu, a szał w jego oczach zmienia się szok, a już po chwili w rozpacz. Czerwone ubranie wcale nie jest garniturem, a jedynie dresem. Porozbijana twarz zdecydowanie nie należy do Jose Lopeza, a jest to pracownik federacji latynoskiego pochodzenia. Axel lekko panikuje, zaczyna przepraszać, jednak gość, którego pobił jest nieprzytomny. Mistrz nie traci czasu, wybiega na korytarz i sam wzywa pomoc medyczną i przyprowadza ich do swojej ofiary. Razem z służbą medyczną pojawia się ochrona, która odprowadza Blaze'a w inne miejsce, aby dał pracować medykom. W drzwiach jednak mijają się z Jose Lopezem, który jak gdyby nigdy nic je czerwone jabłko. Mr. Forever odpala się od nowa, próbuje ruszyć na swojego wroga, ale nic z tego, ochrona bardzo szybko go pacyfikuje i wyprowadza. Mamy jeszcze zbliżenie na uśmiechniętego Lopeza i obraz z kamery gaśnie.

[Obrazek: lI0WsTu.png]
Rob McŁowicz

Streak: 2-0-3
Last Match: Lord Sebastien def. Rob McŁowicz
Achievements:
Kucharz jakiegoś Francuza

[Obrazek: cEjDAaW.png]
Silas Crowe

Streak: 3-0-0
Last Match: Silas Crowe def. Rob McŁowicz
Achievements:
Odpowiedz
Cytuj
Ryse
Head Admin
22.08.2026, 21:31 #1
[Obrazek: 0YeExQZ.png]


Muzyka wypełnia całą halę, a kamera robi nam przejazd po dość licznie zgromadzonej publiczności, w końcu jest to ostatnie Colosseum przez LPW Heatwave, które odbędzie się już 6 września w Texasie.

Kamera obejmuje cały ring, jednak tym razem trudno skupić uwagę wyłącznie na osobie stojącej w jego centrum. Kwadratowy pierścień otoczony jest szczelnym kordonem ochroniarzy wyposażonych w pałki teleskopowe. Kolejna grupa znajduje się już pomiędzy linami. W samym ringu ustawiono dwa krzesła, które znajdują się po przeciwnych stronach, wyraźnie sugerując, że za chwilę dojdzie tutaj do spotkania, które może pójść w każdą stronę. RVD stoi pośrodku obstawy z mikrofonem w dłoni. Jego mina jasno pokazuje, że przyszedł tutaj z bardzo wyraźnym przesłaniem...

Rob Van Dam: Zanim kogokolwiek tutaj zaproszę, chcę powiedzieć o bardzo ważnej sprawie.. Przez ostatnie tygodnie dawałem zawodnikom LPW sporo swobody. Pozwalałem wam rozwiązywać własne problemy, pozwalałem emocjom brać górę i nieraz przymykałem oko na rzeczy, które może nie powinny się wydarzyć. Najwyraźniej niektórzy z was uznali to za słabość. Dlatego od dzisiaj koniec z pobłażaniem. Jeżeli ustalam zasady, to będziecie ich przestrzegać. Jeżeli mówię, że nie wolno wam się dotknąć, nie dotkniecie się. A jeżeli któryś z was dzisiaj zapomni, kto tutaj podejmuje decyzje... to ci panowie *wskazuje na ochroniarzy* bardzo szybko pomogą mu sobie przypomnieć. Kenneth Riddle... zapraszam Cię do ringu.

Sacramento Saint nie potrzebuje kolejnego zaproszenia, bowiem Evil Ways rozbrzmiało na arenie błyskawicznie po ostatnich słowach General Managera. Kenneth Riddle wychodzi na stage z nietęgą miną - zupełnie jakby miał zaraz stanąć oko w oko z facetem, który niedawno próbował go zabić, jednocześnie nie mogąc mu się fizycznie odpłacić. The Icon ma na sobie TĘ KOSZULKĘ! Rob Van Dam na ten widok przewraca oczami, jakby wiedział, że to nie pomoże w utrzymaniu napiętej sytuacji w ryzach. Riddle wchodzi w międzyczasie do ringu i staje przy jednym z krzeseł. Ewidentnie nie chce usiąść i opuścić gardy, dopóki jego rywal nie będzie w zasięgu wzroku.

Rob Van Dam: Dobrze. Kenneth jest na miejscu. Teraz pora na drugą stronę tej historii. Ryback... zapraszam do ringu. I zanim pojawi Ci się w głowie jakiś głupi pomysł, przypominam: zakaz kontaktu fizycznego obowiązuje do momentu waszego pojedynku na Heatwave.

Kings Never Die! The Butcherback i jego theme rozbrzmiewają na arenie, co powoduje mieszaną reakcję publiczności. Przez moment kamera jest skupiona na ekranie, jednak mieszane okrzyki z trybun dość szybko kierują ostrze kamery na publiczność, gdyż to tam zjawia się Butcher! Ryback z bardzo wściekłą miną, oraz z taką koszulką . The Big Guy ma w ręku również torbę z narzędziami, którą trzymał podczas poprzedniego spotkania obu panów, jednak tym razem decyduje się ją upuścić. Torba podczas upadku wydała charakterystyczny dźwięk narzędzi, a Ryback lekko kulejąc na kolano ruszył ze złowrogą miną w kierunku ringu. Widok torby sprawia, że Kenneth Riddle momentalnie prostuje sylwetkę i zaciska dłonie w pięści. Rob Van Dam dostrzega to natychmiast. Jeszcze zanim Ryback dociera do ringu, General Manager unosi rękę i wydaje krótkie polecenie ochroniarzom. Kilku z nich ustawia się ciasno wokół Riddle'a, skutecznie odcinając mu drogę do lin. The Icon nie jest zachwycony, ale nie próbuje się przepychać. Ryback tymczasem wchodzi po schodkach, przechodzi między linami i zatrzymuje się po przeciwnej stronie ringu. Dopiero wtedy RVD wykonuje kolejny gest. Ochroniarze opuszczają pozycje przy Riddle'u i ustawiają się w równym rzędzie pomiędzy oboma zawodnikami, dzieląc ring na dwie części.

Rob Van Dam: Zanim zaczniemy... obaj dobrze wiecie, jakie są zasady. Żadnego kontaktu fizycznego. Żadnego przekraczania tej linii. Żadnych prób prowokowania bójki. Ja daję wam głos i ja go odbieram. Kiedy mówię, że skończyłeś mówić, to skończyłeś mówić. Jeżeli którykolwiek z was ma z tym problem, możemy zakończyć to spotkanie już teraz. Dzisiaj macie okazję powiedzieć sobie wszystko prosto w twarz bez rozwalania połowy areny. Ryback... zaczynasz. Masz głos.

Ryback: Kenny, wyjątkowo chciałbym, abyś podszedł bliżej, abym mógł Ci spojrzeć w oczy, i zobaczyć w nich to, co widziałem tydzień temu, byłeś przerażony,  bezradny, dałeś mi coś czego ode mnie już nie zabierzesz - dałeś mi pewność, że wygram tę walkę. A teraz skup się, bo wytłumaczę Ci dlaczego. Twoja żon…

Kenneth Riddle: Nie waż się nawet wspominać o niej ani o moich dzieciach, Ty sukinsynie! Oczywiście, że się bałem. To żaden wstyd w takiej sytuacji. Wstydem jest Twoje bicie mnie poniżej pasa tylko po to, aby na końcu i tak znaleźć sposób na wydarcie porażki z paszczy zwycięstwa…

Mikrofon Kennetha momentalnie milknie. Riddle jeszcze przez sekundę próbuje coś powiedzieć, zanim orientuje się, że RVD po prostu odciął mu dźwięk.

Rob Van Dam: Kenneth, powiedziałem jasno, ja udzielam głosu i ja go odbieram. Jeszcze raz wejdziesz komuś w słowo i będziesz słuchał reszty tej rozmowy bez możliwości zabrania głosu.

RVD przenosi wzrok na Rybacka i wskazuje na niego palcem.

Rob Van Dam: A Ty lepiej zacznij ważyć słowa. Rodzina Kennetha nie jest częścią tej walki i nie zamierzam pozwolić, żebyś robił z niej narzędzie do prowokacji. Zdaje się, że nie skończyłeś więc kontynuuj.

Ryback: - Ciekawe Rob, tak jednym strzałem odebrać Riddlowi głos, a jak ja chciałem to zrobić tydzień temu to mi nie pozwoliłeś. Ale masz sto procent racji Van Dam Boss, Kenny nie pozwolił mi dokończyć już kilka lat temu. Publiczność zaufała Riddlowi, biedny Kenny tak atakowany przez Rybacka, a wy, zaufaliście manipulatorowi!  Bo kto inny mógłby lepiej ukrywać swoją winę i zrzucać ją na innych niż ex kryminalista? Zrobiłeś ze mnie złego, i długo myślałem jak to odwrócić, ale po tym jak doprowadziłeś do mojej kontuzji kolana, to wierz mi - jestem zły, bardziej niż kiedykolwiek, nienawidzę Cię bardziej niż kiedykolwiek, i udowodnię, że pomimo, iż owszem, jestem zły, to jestem lepszy niż Ty, i byłem już za czasów PHW, WCW oraz….

W połowie ostatniego zdania mikrofon Rybacka zostaje wyłączony. The Big Guy jeszcze przez moment porusza ustami, po czym spogląda z niedowierzaniem w stronę RVD.

Rob Van Dam: Czas. Miałeś powiedzieć, co masz do powiedzenia i powiedziałeś. Nie będziemy tutaj robić trzygodzinnego wykładu z historii waszej znajomości. Teraz słuchasz. *RVD jasno wskazuje na Kennetha* Kenneth, teraz Twoja kolej. Masz głos.

Kenneth Riddle: Niebywałe… co Ty wygadujesz, człowieku!? Przecież sam zrobiłeś z siebie złego, kiedy wpadłeś na pomysł, aby prowadzić tę chorą krucjatę przeciwko mnie! No policzmy: wykradłeś prywatne rzeczy moich dzieci, obraziłeś moją żonę, PORWAŁEŚ MNIE IDIOTO, a to wszystko w ciągu dwóch tygodni. Ryback, może i robiłem w przeszłości złe rzeczy, ale nie wypieram się tego. Wziąłem na klatę konsekwencje, jak prawdziwy facet i żyję dalej. Za to Ty każdego dnia stajesz przed lustrem i nie akceptujesz tego, co w nim widzisz. Życzę Ci, żeby kiedyś się to zmieniło, ale nie wydarzy się to moim kosztem. W obronie swojej rodziny i spokoju potrafię sięgnąć bardzo głęboko w mrok. Ostrzegam, że jeśli nie odpuścisz, to nie będę miał skrupułów i zmiażdżę Ci też drugie kolano do pary! Może dasz mi wreszcie spokój, kiedy uczynię Cię kadłubk…

Rob Van Dam natychmiast unosi dłoń, a mikrofon Kennetha zostaje wyłączony w połowie zdania. Riddle odwraca głowę w jego stronę, wyraźnie zirytowany, jednak tym razem RVD nie zwraca na niego większej uwagi. General Manager przykłada palec do słuchawki i przez kilka sekund uważnie słucha przekazywanej mu informacji. Jego mina szybko poważnieje.

Rob Van Dam: Właśnie dostałem informację od naszego zespołu medycznego i muszę coś wyjaśnić, zanim przejdziemy dalej. Ryback... na ten moment nadal nie masz zgody lekarzy na powrót do ringu. I żeby nie było żadnych niedomówień, lekarze nie przewidują, żebyś dostał ją również za dwa tygodnie. Czyli w terminie Heatwave.

Po tych słowach po arenie przechodzi głośny szmer. Ryback zaciska szczękę, natomiast Kenneth natychmiast próbuje podnieść mikrofon, ale ten wciąż pozostaje wyłączony. RVD spogląda na niego i unosi palec.

Rob Van Dam: Kenneth, Ryback, w obecnej sytuacji nie mam innego wyjścia jak tylko odwołać wasze starcie. Ta decyzja jest ostateczne. Kenneth zdaje się, że nie dokończyłeś więc kontynuuj.

Kenneth Riddle: Jakie to ma znaczenie, że przerwałeś mi w połowie zdania, jeśli zamierzasz mi przerwać też rozprawianie się z Rybackiem, zanim w ogóle mogłem zacząć? Chyba sobie żartujecie, panowie! Ten gość *Riddle wskazuje w stronę Rybacka* łamie wszelkie zasady, naraża mnie i moją rodzinę, przez co W NAGRODĘ dostaje walkę, której od początku chciał, a na koniec ma wymigać się od niej zwolnieniem lekarskim? Czy to jest lekcja WF’u w podstawówce, do cholery?! Wyszedłem dziś w tej koszulce ironicznie *Kenny spogląda przez ramię, zwracając uwagę na napis “Bitcherback” i dwa zabawkowe nożyki*, ale w życiu nie mógłbym przewidzieć takiego rozwoju wydarzeń. Ty nie potrafisz doprowadzić niczego do końca, Bitcherbacku. Nigdy nie potrafiłeś mnie pokonać, nawet mając mnie na widelcu. Nie byłeś w stanie dokończyć roboty w piwnicy, a teraz okazuje się, że nie potrafisz nawet dowieźć podpisania kontraktu! Mówią, że za każdym razem, gdy się podnosisz, część Ciebie zostaje na dnie. Jeśli to prawda, to dziś chyba większa część Rybacka spoczywa w pokoju niż jest tutaj z nami. Moją powinnością jest sprawienie, żebyś nie musiał już cierpieć przez to rozdwojenie jaźni. Nie wiem, jak tego dokonasz Rob, ale ten pojedynek ma się odbyć. Po tym wszystkim, co Ryback mi zrobił, mam wręcz OBOWIĄZEK raz na zawsze się z nim rozprawić. Mało tego, muszę dostać jego obrzydliwy łeb na srebrnej tacy w czymś więcej niż zwyczajna walka. Rob, ŻĄDAM prawa do wykończenia go w HELL IN A CELL!

Rob Van Dam: Zaczekaj. *do słuchawki* David, przynieś mi tutaj te dokumenty. Teraz. *W tym momencie RVD dostrzega uniesioną dłoń Rybacka* Chcesz coś dodać Ryback? Proszę masz głos.

Ryback: - Nie dziel skóry na Rybacku. Wiesz co dla mnie oznacza ta decyzja? Że naruszyłeś moje więzadła krzyżowe. Ale nie martw się, Butcherback i tak stanie z Tobą do ringu, i Rob, nie wiem jakie instrukcje dostałeś, ale możesz je wyrzucić do kosza. Choćbym miał na jednej nodze stać to i tak wykończę Kennetha Riddle. Pamiętasz Kenny jak Ci mówiłem, że nie jesteś najlepszym Kennym jakiego znam? No bo nie jesteś. Riddlem też najlepszym nie jesteś jakiego znam. A co gorsza, patrząc na Ciebie, to wyglądasz identycznie jak gość, z którym dzieliłem szatnie w innej federacji. Nie jesteś sobą Kenny… Ale ja przywrócę CI tożsamość…. Rob… Ja chcę tej walki, co by się nie zadziało, pod każdym względem jestem gotowy, na własną odpowiedzialność!

W tym samym momencie spod stage'u wybiega wspomniany wcześniej David z plikiem dokumentów w dłoni. Wślizguje się do ringu i przekazuje je Robowi Van Damowi. RVD szybko przegląda pierwszą stronę, po czym podaje papiery Rybackowi wraz z długopisem.

Rob Van Dam: Skoro chcesz zrobić to na własną odpowiedzialność, to zrobimy to właściwie. Podpisując te dokumenty potwierdzasz, że znasz swój stan zdrowia i zwalniasz LPW z odpowiedzialności za wszelkie konsekwencje, jakie może przynieść Ci ta walka. Jeśli je podpiszesz, nie będzie odwrotu.

Ryback nawet się nie zastanawia. Opiera dokumenty na jednym z krzeseł i składa podpis w wyznaczonych miejscach. Następnie oddaje je RVD, który przez chwilę upewnia się, że wszystko zostało podpisane, po czym przekazuje papiery Davidowi.

Rob Van Dam: W takim razie sprawa jest zamknięta. Na Heatwave... Kenneth Riddle zmierzy się z Rybackiem. I skoro obaj tak bardzo chcecie raz na zawsze zakończyć tę historię, dostaniecie dokładnie to, o co prosiliście. HELL IN A CELL!

Publiczność reaguje potężnym hukiem. Kenneth Riddle i Ryback niemal jednocześnie odsuwają swoje krzesła i wstają. Ochroniarze natychmiast zwierają szereg pomiędzy nimi, lecz tym razem żaden z zawodników nawet nie próbuje go przekroczyć. Riddle i Ryback stoją po przeciwnych stronach ringu, wpatrując się w siebie bez słowa. RVD pozostaje pomiędzy nimi, obserwując obu i pilnując, by sytuacja nie wymknęła się spod kontroli. Kamera przez kilka sekund utrzymuje obraz na ich wymianie spojrzeń, zanim segment dobiega końca.

Earlier Tonight

Kamera przenosi nas na parking dla zawodników, gdzie właśnie przybył Jose Lopez. Zawodnik ubrany jest tak, jak podczas swoich występów na ostatnich galach, w uszach ma słuchawki i w pełni wyluzowany przemierza parking w stronę wejścia na halę. Na twarzy Hiszpana maluje się charakterystyczny uśmiech. Zawodnik nie ma przy sobie żadnej walizki, czy nawet plecaka, wygląda na to, że przybył na galę, aby obejrzeć starcie pomiędzy Nathanem Martinem, a Danem Dowsonem. Komentatorzy przypominają nam historie, jakie dzieli Hiszpan z obydwoma uczestnikami dzisiejszej walki wieczoru, a sam zainteresowany spokojnie zbliża się do hali. Kiedy jest już bardzo blisko drzwi nagle na parking z dużą prędkością wjeżdża motocykl prowadzony przez Axela Blaze'a. Mistrz parkuje maszynę w losowym miejscu, spogląda na Lopeza, który właśnie przechodzi przez drzwi i znika z widoku... po czym rusza biegiem do tego samego wejścia.

Singles Match
[Obrazek: IC37O9E.png]
Zbyszek Uszczelka vs David Otunga

Uszczelka trafia Davida mocnym Clothesline’em, a chwilę później dokłada Brainbuster! Zbychu próbuje podnieść przeciwnika pod Sit-Out Piledriver, lecz Otunga blokuje wyniesienie i po chwili sam wykonuje Legal Precedent! The Harvard Hammer podnosi rywala i dokłada Burden of Proof!

Nagle na ekranie pojawia się Allan Hill.

Allan Hill: Daaaaviiiid. Zobacz tylko gdzie jestem. *The Broken Prodigy wskazuje palcem na plakietkę z nazwiskiem prezesa znajdującą się na drzwiach.* Może zechciałbyś obronić swojego pracodawcę?

Anglik patrzy przez chwilę w kamerę, a następnie otwiera drzwi i wchodzi do środka, a obraz z titantrona gaśnie. Otunga natychmiast przestaje interesować się leżącym przeciwnikiem. Przez moment patrzy na telebim, po czym jego twarz wyraźnie się zmienia. David wychodzi między linami i bez oglądania się za siebie rusza szybkim krokiem w stronę zaplecza. W tym samym czasie sędzia dolicza do 10, a zwycięzcą walki zostaje Zbyszek Uszczelka. Otunga bardzo szybko dociera do biura i otwiera drzwi. Widzi, że w środku są Rob Van Dam, Allan Hill oraz facet ubrany w garnitur wyglądający na elegancika.

Allan Hill: Dobrze, że w końcu spotkaliśmy się tutaj... wszyscy razem. Dokładnie w takim gronie, w jakim powinniśmy byli spotkać się od samego początku. Ty, Rob. Ja. I człowiek, który dopilnuje, żebyśmy tym razem przestrzegali pewnych zasad.

Hill spogląda na stojącego obok niego prawnika, po czym kładzie mu dłoń na ramieniu. Na jego twarzy pojawia się lekki uśmiech.

Allan Hill: Nie zatrudniłem go tylko po to, żeby mnie bronił. Zatrudniłem go również po to, żeby pilnował mnie. *Hill na moment odwraca wzrok w stronę Otungi.* Bo czasami... kiedy ktoś za bardzo mnie zdenerwuje... przestaję myśleć o konsekwencjach.

Krótka pauza. Hill znowu spogląda na RVD.

Allan Hill: A chyba wszyscy widzieliśmy już, co się dzieje, kiedy przestaję myśleć.

Nie będę tutaj udawał, że jestem niewinnym człowiekiem. Nie jestem. I nie zamierzam nim być. Ale nie jestem też idiotą. Wiem, co zrobiłem. Wiem, dlaczego to zrobiłem. I przede wszystkim wiem, że od początku nie byłem przez LPW traktowany uczciwie. *Hill zaczyna spokojnie przechadzać się po pomieszczeniu.* Najpierw chcieliście, żebym czekał. Potem kazaliście mi walczyć, jakbym miał wam coś udowadniać. A kiedy w końcu przestałem czekać i sam zacząłem brać to, czego chciałem... nagle wszyscy przypomnieli sobie o zasadach. *Hill zatrzymuje się i patrzy prosto na Roba.* To może przestańmy się bawić w ten cały sąd. Nie chcę kolejnej kary. Nie chcę kolejnego zawieszenia. I zdecydowanie nie potrzebuję wykładu o tym, jak powinien zachowywać się człowiek. Chcę walki. Z Otungą. Na Heatwave.

Rob Van Dam: Allan, po tym wszystkim naprawdę uważasz, że zasłużyłeś na walkę na Heatwave? Bo z mojej perspektywy jesteś znacznie bliżej wylotu z LPW niż miejsca na karcie PPV. *RVD spogląda na prawnika Hilla, po czym wraca wzrokiem do Anglika.* Więc jeśli przyszedłeś tutaj tylko po to, żeby postawić mi kolejne żądanie, to oszczędźmy sobie czasu.

Otunga przez chwilę patrzy na Hilla, a następnie przenosi wzrok na jego prawnika. Widać, że sytuacja jest dla niego poważna, ale nie traci on charakterystycznego spokoju.

David Otunga: Rob, zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzję pragnę Ci przypomnieć, że ten człowiek już wielokrotnie udowadniał, że kiedy nie dostaje tego czego chce bierze sprawy we własne ręce. I właśnie dlatego znów się tu spotkamy, zamiast na kolejnej rozprawie dyscyplinarnej. Allan ma rację w jednej kwestii i jeśli rzeczywiście uważa on, że został przez LPW potraktowany niesprawiedliwie to niech wyrazi swoją złość w ringu. Heatwave jest do tego idealnym miejscem. Nie stwierdza się z urzędu, że Hill na to zasłużył, ale jedno jest pewne. Federacja na tym zarobi. Ty najlepiej wiesz, że LPW to nie tylko regulamin i konsekwencje jego łamania. *The Verdict Maker z uśmiechem spogląda na RVD, jednak sprawia wrażenie jakby miał kogoś innego na myśli.* LPW to przede wszystkim biznes, a ci ludzie chcą zobaczyć tę walkę, Hill chce tej walki, a ja jej nie unikam, więc dlaczego mielibyśmy wyrzucać pieniądze przez okno? W końcu jesteśmy profesjonalistami. A profesjonalista nie pyta wyłącznie kto ma rację. Pyta również ile kosztuje ignorowanie tej racji. Czasami najlepszą decyzją nie jest ta, która najlepiej wygląda w protokole. Jest nią ta, która przynosi najlepszy rezultat.

RVD patrzy przez chwilę na Otungę, po czym gestem przywołuje go bliżej. Obaj odchodzą kawałek na bok i przez kilka sekund rozmawiają ze sobą szeptem. Rob nie wygląda na przekonanego, jednak po chwili kiwa głową i ponownie zwraca się w stronę Hilla.

Rob Van Dam: Dobra Allan. Dostaniesz Otungę na Heatwave, ale na moich warunkach. Skoro mam dać ci to, czego chcesz, chcę mieć gwarancję, że znowu czegoś nie odpierdolisz. Dlatego stawiasz na szali swoją karierę w LPW. Jeśli przegrasz kończymy tę historię raz na zawsze.

Allan i jego adwokat odchodzą dwa kroki do tyłu i również wymieniają się zdaniami szeptem. The Rogue jest wyraźnie podekscytowany słowami Roba. Jego adwokat wygląda jakby studził jego emocje. The Broken Prodigy kiwa głową i zwraca się do RVD.

Allan Hill: Wiesz co, Rob? Podoba mi się ten warunek. Naprawdę. Przynajmniej pierwszy raz od dawna ktoś daje mi coś, czego naprawdę chciałem. Stawkę. Akceptuję. Na Heatwave wyjdę z Otungą i postawię na szali swoją karierę. *odwraca się w stronę Otungi* Ale skoro mamy być profesjonalistami, David to chyba powinniśmy grać według tych samych zasad. Jeśli ja mam postawić swoją karierę na szali to ty też postaw swoją. Bez wyjątków. Bez prawniczych sztuczek.

Otunga przez chwilę milczy. Spogląda na Hilla, następnie na GMa. Na jego twarzy pojawia się lekki, niemal rozbawiony uśmiech. Wygląda bardziej tak, jakby właśnie usłyszał propozycję, na którą czekał, niż jak człowiek postawiony pod ścianą.

David Otunga: Wiesz, Allan... właśnie w tym momencie popełniłeś swój pierwszy naprawdę poważny błąd. Pomyliłeś pewność siebie z przewagą negocjacyjną. Ale przyjmuję. Nie dlatego, że muszę. Tylko dlatego, że nie widzę żadnego powodu, żeby odrzucać ofertę, w której stawiasz na szali wszystko co masz przeciwko komuś, kto według ciebie jest tylko człowiekiem w garniturze z teczką. Nie potrzebuję prawniczej sztuczki, Allan. Nie potrzebuję żadnej ochrony i wyjątków. Mówię to z pełną świadomością swoich słów. Stawiam swoją karierę na szali. Rob, nie musisz mnie chronić przed konsekwencjami moich własnych decyzji. Sam powiedziałem, że LPW to biznes. A czasami najlepszą inwestycją jest postawienie wszystkiego na jedną kartę, kiedy masz pewność, że ta karta jest zwycięska.

Legal Killer wyciąga rękę w kierunku Hilla.

David Otunga: Więc jesteśmy dogadani. Twoja kariera. Moja kariera. Heatwave. A potem przekonamy się, Allan, czy rzeczywiście jesteś łowcą... czy tylko kolejnym człowiekiem, który bardzo dużo mówi o swoich polowaniach, ale nigdy nie przyniósł do domu trofeum.

Hill uścisnął dłoń The Advocate'a i razem ze swoim adwokatem wyszli z biura. Tym widokiem obraz gaśnie.

Co Ty wiesz o zabijaniu… czasu podczas reklam? ~ Autor nieznany

Kamera przenosi nas na zaplecze, gdzie widzimy Axela Blaze'a otwierającego drzwi do szatni z buta. Zawodnik zagląda do środka, jednak nikogo nie ma w środku. Mistrz jest nieźle zdenerwowany, widać, że ciężko oddycha, nie może się opanować.

Axel Blaze: Wyłaź Lopez! Widziałem, że gdzieś tu jesteś!

Mr. Forever zrywa z siebie skórzaną kurtkę i ciska nią o podłogę. Następnie wraca na korytarz i rusza dalej w poszukiwaniu swojego wroga. Kamera rusza za nim, widać, że kiedy mija pracowników każdy schodzi mu z drogi. W końcu dociera do rozwidlenia i zawodnik na chwilę przystaje, rozglądając się. Nagle z prawej strony korytarzem przemyka ktoś ubrany na czerwono, co od razu przykuwa to uwagę Blaze'a, który od razu rusza w tym kierunku. Obraz z kamery gaśnie.


Kamera pokazuje Zygmunta Butlę idącego korytarzem na zapleczu. Słysząc zawołanie, odwraca się i widzi czarnoskórego mężczyznę, który gestem zaprasza go do szatni. Zdezorientowany wrestler wchodzi do środka i dostrzega przykryty ciemnoniebieskim, welurowym obrusem stół, na którym stoją świece, mały drewniany totem oraz 20-centymetrowa geoda ametystowa. Zanim Polak zdąży zareagować, siedzący przy stoliku mężczyzna odezwa się do niego jako pierwszy.

???: Witaj. Cieszę się, że postanowiłeś tu przyjść. *wyciąga rękę w stronę Butli na powitanie* Nazywam się Cyclone Diallo...to znaczy, tak na mnie mówią. Kiedyś uratowałem przed niszczycielskim wpływem natury całą gwinejską wioskę. To nie przypadek, że los skrzyżował nasze drogi. Gdy tylko znalazłeś się w pobliżu, wahadło zaczęło szaleć. *pokazuje Zygmuntowi drugą rękę, z której zwisa metalowy wisiorek* W twoim życiu przewija się wiele pytań, a tak mało odpowiedzi. Proszę, usiądź.

Diallo wskazuje ręką na...stalowe krzesło, które stoi oparte o stolik. Butla przez chwilę patrzy ze zdziwieniem na swojego rozmówcę, po czym decyduje się sięgnąć po krzesło i usiąść naprzeciw niego.

Cyclone Diallo: Twoje życie przybrało nieoczekiwany obrót. Widzę to w twojej energii. Błądzisz, zastanawiasz się co dalej. Czujesz, że chciałbyś coś zmienić w sobie, prawda? *sięga pod stół, a następnie wyjmuje talię kart* Ja pomogę ci odnaleźć prawdę. Wystarczy, że wyciągniesz kartę z talii.

Zygmunt Butla: Czekaj, czekaj... jakie wahadło, jaka energia? Ja już paru wróżbitów w życiu spotkałem. Jeden pod dworcem powiedział mi, że czeka mnie bogactwo, tylko najpierw muszę dać pięć dych na „oczyszczenie aury”. Dałem mu dwie, bo więcej nie miałem, i jedyne co się oczyściło, to mój portfel. A z tymi kartami pewnie będzie tak samo, jedna, druga, trzecia i na końcu wyjdę bez kasy, ale za to z wiedzą, że Merkury wszedł mi w kanalizację.

Cyclone Diallo: Nic z tych rzeczy! Ta sesja jest zupełnie za darmo, nie zapłacisz ani centa! Sztuka wróżbiarstwa to poważna sprawa. Zaufaj mi, znam się na tym nawet lepiej niż na wrestlingu, a musisz wiedzieć, że jestem już czwartym pokoleniem wrestlerów w swojej rodzinie. Uwierz mi, wystarczy że wyciągniesz jedną z tych kart *pokazuje Butli wachlarz kart* a ja powiem ci kim jesteś.

Zygmunt patrzy podejrzliwie na Cyclone'a, po czym wyjmuje jedną z kart. Patrzy na nią, jednak nie sprawia wrażenia zadowolonego.

Zygmunt Butla: Ty sobie ze mnie jaja robisz? To jest przecież ten cały... Mekambe! Ja mam z tego wyczytać kim jestem?! Co, mam teraz biegać po korytarzu i kopać wszystko, co jest okrągłe? Weź mi daj normalną kartę, a nie piłkarza!

Cyclone Diallo: Jak ty niczego nie rozumiesz. Właśnie dlatego to ja jestem specjalistą, a ty jesteś...no tym kim jesteś. Zastanów się przez chwilę - co robi Kylian Mbappe? *Zygmunt jedynie wzrusza ramionami* Strzela. Dużo strzela. A ty?

Zygmunt Butla: *zastanawia się* Ja...no, ja też lubię sobie strzelić kilka głębszych.

Cyclone Diallo: Właśnie. A co ważniejsze - Kylian Mbappe wychodzi ze skóry, aby zdobyć jak najwięcej bramek...ale pomimo to nie udaje mu się sięgać po trofea. Triumfy święcą inni. Czy nie przypomina ci to kogoś?

Zygmunt Butla: No dobra... jak tak na to spojrzeć, to trochę mi Zbyszka przypomina. Ja się szarpię, obijam, a na końcu to on stoi z rękami w górze i spija śmietankę. Tylko jemu akurat się należy, bo nieraz wyciągał mnie z gówna i naprawiał po mnie robotę. Także może coś w tym twoim Mekambe jest. Ale skoro taki z ciebie specjalista, to powiedz mi lepiej coś o mojej przeszłości. O przyszłości każdy może naściemniać, ale jak trafisz z tym, skąd się wziąłem, to może zacznę cię traktować poważnie.

Cyclone Diallo: Ależ bardzo proszę! Do tego celu karty nie będą potrzebne. Mam coś lepszego!

Diallo wyjmuje z torby miskę, nalewa wody mineralnej i zlewa do niej gorący wosk ze świec.

Cyclone Diallo: Ta metoda nigdy nie zawodzi. Niech wosk ostygnie, a w tym czasie przybliżę ci przyszłość! *znów zagląda do torby, z której wyjmuje białą kulę i kładzie ją przed Zygmuntem* TO jest prawdziwa kość słoniowa! Sam upolowałem tę bestię cztery lata temu! Już za moment poznasz swoją przyszłość. Po prostu połóż ręce na kuli.

Butla nie wygląda na przekonanego, jednak decyduje się położyć ręce na rekwizycie. To samo po drugiej stronie czyni wróżbita, który zamyka oczy i spuszcza głowę.

Cyclone Diallo: Jeszcze moment....widzę coś. Ciemność. Szarość. Cisza. Nikogo wokół. Jest coś jeszcze...kamień. Tak, kamień nagrobny. Cmentarz.

Zygmunt Butla: Jesteś pewny?

Cyclone Diallo: Absolutnie. Tak wygląda twoja przyszłość w grudniu 2100 roku.

Zygmunt Butla: ty sobie kurwa jaja robisz?! W grudniu 2100 roku to będę mieć już tyle lat, że na pewno będę leżeć na cmentarzu. To ja ci mogę za darmo wywróżyć, że jutro rano będzie jasno! Dobra, pierdolę tę kulę... dawaj ten wosk. Co ci tam wyszło?

Diallo sięga do miski, z której wyjmuje kawałek wosku wyglądający tak.

Zygmunt Butla: No i co to ma być? Nic z tego nie rozumiem.

Cyclone Diallo: Przepraszam cię, ale muszę stąd wyjść. Czas mnie nagli.

Zygmunt Butla: Czekaj! Wytłumacz mi, o co z tym chodzi!

Diallo nie zwraca uwagi na Butlę, tylko praktycznie wybiega z szatni pozostawiając Zygmunta samego.

Singles Match
[Obrazek: p8tjS0w.png]
Johnny Turn vsCyclone Diallo

Wracamy do pojedynku po reklamach. Przed momentem Cyclone Diallo zdobył przewagę nad swoim przeciwnikiem, a teraz wskakuje na narożnik i wykonuje Moonsault...nie trafia, bo Turnowi udaje się w porę odsunąć. Dopada on do rywala z próbą przypięcia, jednak ta się nie udaje. Obydwaj zawodnicy wstają i Teksańczyk wykonuje Irish Whip, po którym jego oponent odbija się od lin, a następnie inkasuje Monkey Flip. Ta akcja nie zatrzymuje jednak Afrykańczyka na macie zbyt długo, szybko wstaje z powrotem, jednak zostaje złapany z tyłu przez Johnny'ego, który aplikuje Dragon Suplex. Bezpośrednio po tej akcji mamy próbę odliczenia. 1...2...kickout! Zawodnik z Houston nie zamierza zwalniać tempa. Niemal od razu po odkopaniu przez rywala rusza w kierunku narożnika, po czym staje na najwyżej umiejscowionej linie. Zauważa jednak, że Diallo już wstał i teraz rusza w jego stronę. Turnowi udaje się uniknąć próby ataku - w porę przeskakuje on nad głową rywala. Ten odwraca się, a Turn już biegnie. Cyclone spodziewał się tego - Corkscrew Calfkick posyła Tornado Mana na matę. Następnie zapaśnik pochodzący z Gwinei wchodzi na narożnik. Po chwili...decyduje się przejść po górnej linie mniej więcej w pół dystansu do drugiego narożnika, a następnie skacze, wykonując Corkscrew Splash! Zaraz po tej akcji postanawia jeszcze raz wdrapać się na narożnik. Mija kilka sekund i mamy Shooting Star Press....nietrafiony! Johnny'emu ponownie udało się uniknąć, zaś wróżbita po przydzwonieniu w matę postanawia wyturlać się poza ring. W międzyczasie Tornado Man wstaje i widzi, że jego rywal również powoli staje na nogach, tylko że poza ringiem. Turn postanawia wykorzystać okazję - bierze rozbieg i wykonuje Tornado Strike! Trafił! Niemal od razu wrzuca oponenta z powrotem do kwadratowego pierścienia, zaś sam lokuje się na krawędzi, za linami. Czeka kilka sekund, aż Diallo się podniesie, po czym wskakuje na liny i aplikuje F6! Johnny Turn pinuje. 1...2...3! To koniec!

Earlier Tonight

Znajdujemy się w tym momencie w Village Lub & Cafe i widzimy, że przy stoliku siedzi Preston Steele i Miguel Escobar. Panowie zdecydowanie nie przyzwyczaili nas do przebywania w tego typu miejscach co widać wyraźnie po zniechęceniu pomieszanym z obrzydzeniem na twarzy Hiszpana. Legacy Breaker z kolei wygląda na trochę przybitego patrząc zamyślony w telefon leżący na stole.

Preston Steele: Ciężkie czasy ostatnio dla nas nastały. *ciężko wzdycha* Nie dość, że ojciec odciął mnie od swoich pieniędzy i próbował mi wmówić, że nie jesteś moim przyjacielem to jeszcze ten robol Uszczelka wygrał walkę i został pretendentem do mistrzostwa Valor. Gdyby ten alkoholik Butla mu się nie podłożył to nie miałby z nami najmniejszych szans i ktoś z nas stałby teraz przed okazją zostania mistrzem.

Miguel Escobar: To było po prostu śmieszne. Zresztą kto w ogóle wpadł na taki pomysł żeby zorganizować takie starcie…ale wiesz co? Szkoda chyba naszego czasu i nerwów na wspominanie o tym. Czas rozpocząć nowy rozdział, rozdział w którym odbijemy się i będziemy mogli spojrzeć w lustro z myślą - “tak, jestem najlepszą wersją siebie”. Wreszcie z dala od Butli i Uszczelki. Czas na poważny, prawdziwy wrestling.

Preston Steele: Tym bardziej, że teraz przed nami są jeszcze większe wyzwania. Obydwaj zmierzymy się z mistrzami, więc to już mówi samo za siebie kto idzie do przodu. *krótka pauza* Ale wiesz co? Może tym razem nie chcę się nad tym wszystkim zastanawiać. Ostatnio wystarczająco dużo osób pokazało mi, ile warte są ich słowa. *krótka pauza* Ojciec odwrócił się ode mnie w momencie, kiedy najbardziej potrzebowałem kogoś po swojej stronie. Zabiera mi pieniądze, kartę, mieszkanie i jeszcze próbuje wmówić mi, że robi to dla mojego dobra. I chyba właśnie dlatego tak bardzo zależy mi na tym, żeby przynajmniej jedna osoba w tym całym cholernym biznesie była naprawdę po mojej stronie.

Miguel Escobar: Nie załamuj się amigo. Wiesz, że możesz na mnie liczyć. Niedługo pasy mistrzowskie znajdą się we właściwym posiadaniu i to jest najważniejsze. Zobaczysz jak wtedy nagle każdy będzie chciał zostać twoim przyjacielem. Będą starali się przypodobać tobie, a gdy znowu powinie ci się noga odejdą tak szybko jak przyszli. Fałszywi ludzie czają się na każdym kroku, taki jest już ten zepsuty świat…ale głowa do góry, nie opinie innych, a nasze czyny świadczą o tym kim jesteśmy. Bierzemy sprawy w swoje ręce, to jest ten moment.

Preston Steele: Wiem. I właśnie dlatego ci ufam. *krótka pauza* Wiesz, jeszcze niedawno powiedziałbym, że nie potrzebuję nikogo. Że pieniądze, nazwisko i własne umiejętności wystarczą mi do wszystkiego. Teraz już wiem, że to była bzdura. Możesz mieć wszystko, a mimo to zostać sam, kiedy osoba, której ufałeś najbardziej, postanowi odwrócić się od ciebie.

Miguel Escobar: Tak to już jest. Sam wiem, że mogę ufać tylko jednej osobie i ona na mnie też może polegać.

W tym momencie Miguelowi dzwoni telefon. Hiszpan przeprasza Prestona, wstaje i na chwilę się oddala. Po chwili wraca, ale nie siada, tylko stojąc mówi.

Miguel Escobar: Miałem ważny telefon. Niestety po swojej dzisiejszej walce muszę jechać na lotnisko i lecieć do Hiszpanii. Wierzę, że poradzisz sobie z Blazem. Do zobaczenia, Amigo.

Divine odwraca się, zakłada okulary przeciwsłoneczne i opuszcza lokal.

Na arenie rozbrzmiewa theme song Zbyszka Uszczelki i Fachowiec pojawia się na rampie. W trakcie marszu w stronę ringu wyciąga klucz francuski z swojego pasa narzędziowego i stuka się z najmłodszymi fanami, którzy w dłoniach mają zabawkowe klucze francuskie. Następnie wchodzi do ringu, w pełnym świetle możemy zobaczyć jego pełny ubiór. Na nogach sandały i grube skarpety, robocze ochraniacze na kolana oraz sweter z dziurą w połowie przez którą przedziera się jego strój ringowy z napisem "Zbyszek Uszczelka". Majster odbiera mikrofon i zaczyna mówić.

Uszczelka: Siemacie ludziska! Słuchajcie Las Vegasniuniusie kochane, to nie tak miało wyglądać.. Miałem utłuc papugę na kwaśne jabłko, a on mi zwiał z ringu. Ludzie kochani.. Zanim żem się zamachnął, żeby mu przyłożyć między paragrafy to jego już nie było. To ja specjalnie przed walką zrobiłem sobie goloneczkę na pokrzepienie, a on nawet nie podejmuje rękawic.. nie honorowo. A srał na to Brutal! Teraz przede mną najważniejsza fucha - spuścić wpierdol Cavazosowi. Co ja będę strzępić ryja.. Jorge! Podejdź do ringu jak i ja podszedłem!

Hasta el Ultimo Ronda! Mistrz Valor został wywołany do ringu i teraz pojawia się we własnej osobie na rampie ze swoim mistrzostwem na ramieniu. Po drodze do ringu zbija piątki z fanami, wchodzi do ringu po schodkach i odbiera mikrofon od pracownika technicznego.

Jorge Cavazos: Hola, Zbyszek! Ja rozumiem wszystko, ale skarpety i sandały? To nie wygląda biendobrze, ale przejdźmy do konkretów skoro sam mnie wywołałeś tutaj. Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się, że to ty wygrasz walkę i zagwarantujesz sobie szansę walki ze mną. Jak wszyscy widzieliśmy Butla pomógł ci w tym, żebyś mógł się znaleźć w tym miejscu, w którym jesteś teraz. Tylko, czy bez pomocy Zygmunta znalazłbyś się w tej samej pozycji, amigo? Szczerze wątpię. Z Miguelem Escobarem zdecydowanie nie jest mi po drodze, w moich stronach nie lubi się takich fresas(od słowa fresa – truskawka) w Meksyku i niektórych krajach Ameryki Łacińskiej oznacza osoby z bogatych domów, zachowujące się snobistycznie, zarozumiale lub pretensjonalnie. Odpowiada to polskiemu „złotówkowemu bananowi” lub „ą-ę”.. Muszę jednak przyznać, że pomimo mojej niechęci to on był moim faworytem w waszej walce. Jednak jesteś Ty i to z Tobą zmierzę się na Heatwave o ten pas. Jorge poklepuje tytuł znajdujący się na jego ramieniu Musisz coś wiedzieć Zbyszek. Ja nie wybiegnę z ringu jak David, ja nie podłoże ci się w walce jak Zygmunt. Jeżeli chcesz ten tytuł to będziesz musiał przejść przeze mnie.

Jorge po tych słowach unosi swój pas wysoko do góry ponad głowę.

Uszczelka: A co ty masz do moich sandałów Jorge? Ja się tak wystroiłem, wypachniłem wodą kolońską, ale smród kupy w twoich gaciach ze strachu przed starciem z Potężnym Fachowcem czuję aż tutaj. Racja, nie wybiegniesz z ringu jak David. Ty będziesz z niego spierdalał gdzie pieprz rośnie. Jeśli chodzi o Zygmunta to wyjaśniliśmy sobie kwestię tego co się wydarzyło. Ja mu pomogłem rozumiesz. Przecież jakby to wygrał to świętowałby w wannie jabola i skończył jak Hendryx albo inny Rysiek Riedel. A co do Miguela. Może i w twoich stronach nie lubi się takich jak Escobar, ale w tych stronach nie lubią takich jak ty, meksykoli. A tak w ogóle to nigdy nie lubiłem tych waszych tortilli. Placki ziemniaczane biją je na głowę, a propos głowy.. Jak przeszkadzają ci moje skarpety, to mogę ci jedną zdjąć i założysz sobie na głowę jak ci twoi bracia, karaluchy od lucha libre.

Zbyszek pociąga nosem i wypluwa pod nogi Cavazosa. Jorge robi krok do przodu i panowie stają prawie face to face, a na ich twarzach widać pojawiające się napięcie.

Jorge Cavazos: Nie myl mnie z Zygmuntem, bo on jest chyba jedyną osobą, od której można w szatni poczuć hedorsmród. Powiedziałeś za dużo i zrobiłeś za dużo. Obraziłeś mój kraj i kulturę, a także mnie spluwając mi pod nogi. *mówiąc to Jorge wskazuje na miejsce, w które wcześniej splunął* Zbyszek chciałem podejść do sprawy na sportowo, ale Ty widocznie od początku tego nie chciałeś. Jak zatem sobie życzysz, na Heatwave wbije ci trochę szacunku do głowy siłą. Myślisz, że jesteś w stanie mi czymś zagrozić? Może tym kluczem w twoim ręku? Jorge wskazuje palcem na klucz znajdujący się w ręku Uszczelki W naszych stronach sami naprawiamy cieknące rury, a nie dzwonimy po fachowców. Tak samo zrobię na Heatwave. Wezmę sprawy we własne ręce, skopię ci dupę i udowodnię kto tutaj ma grande cojones!

Jorge teraz unosi pas do góry nad głowę i obaj robią krok do przodu, widzimy teraz klasyczny face to face.

Jorge Cavazos: Może zostaniesz na chwilę? Pokażę Tobie jak rozprawiam się z Miguelem. Będziesz miał przedsmak Heatwave.

Jorge teraz oddaje swój pas oraz mikrofon technicznemu i przygotowuje się do walki, a Zbyszek wychodzi z ringu i zajmuje miejsce przy stoliku komentatorskim.

Singles Match

[Obrazek: kq5MsL8.png]

Jorge Cavazos vs Miguel Escobar

Wracamy do ringu, gdzie Miguel wpycha Cavazosa w narożnik i tam atakuje go chipami i punchami na głowę. Teraz Escobar chwyta go za głowę, wykonuje Snapmare i dokłada do tego jeszcze taki low kick na plecy Jorge. Mistrz Valor aż się prostuje i syczy z bólu, a zawodnik z wysp kanadyjskich z impetem kładzie go na plecy i mamy próbę pinu. 1… nie, Kickout. Obaj się podnoszą, a Hiszpan wysyła Meksykanina Irish Whipem na liny. Jednak nie, Escobar wykręca rękę rywala i wyprowadza Gut Kick. Front Facelock od Miguela i mamy DD… Northern Lights Suplex od Jorge! Ależ teraz sprytem wykazał się mistrz i teraz jeszcze próba pinu, 1… Nie, Kickout. Wyraźnie pobudzony tym atakiem Hiszpan wstaje zły, jednak Cavazos był pierwszy i czego by przeciwnik nie planował, Jorge wyprowadza kopnięcie kolanem na brzuch przeciwnika i od razu mamy Gut Wenecja Suplex. Uszczelka spogląda na wszystko ze spokojem, a Cavazos wysyła mu z uśmiechem sygnały, że to on jest tutaj mistrzem. W końcu macha na to ręką i pochyla się, żeby podnieść rywala. W tym momencie mamy Roll-up! 1… 2… nie, Kickout. Meksykanin został zaskoczony, jednak nie dał się pokonać. Teraz obaj wstają, Hiszpan się rozpędza jednak Cavazos naciąga trzecią linę, przez co Escobar wylatuje ponad trzecią liną, jednak będąc jeszcze w locie łapie za nią i staje na apronie. Jorge odchodzi kilka kroków, jednak zauważa, że Miguel jest na apronie i rusza na niego. Zawodnik z wysp kanaryjskich reaguje na łokciem co znów cofa jego oponenta do środka kwadratowego pierścienia. Escobar wbija do ringu Cavazos się odwraca i otrzymuje La Mandibula Cae! Od razu próba pinu, 1… 2… 3?! Nie, Kickout! Hiszpan się denerwuje i pokazuje, że to koniec na co Zbyniu tylko się podśmiechuje. Escobar go wyzywa i podnosi przeciwnika z maty. Wykręca rękę i chwyta przeciwnika pod Adios! Jednak nie, Cavazos wykręca się z uchwytu odpycha od siebie przeciwnika na liny i wyprowadza Clothesline from Tijuana! Próba pinu, 1… 2… 3?! Nie, Kickout! Teraz Jorge podnosi przeciwnika, wyniesienie i szykuje się C Factor! Jednak Hiszpan w tej chwili robi wszystko, żeby tylko nie otrzymać tej akcji i spada za plecy przeciwnika. Teraz Miguel obraca rywala w swoją stronę, wyprowadza Gut Kick i przechodzi we Front Facelock. Jednak nie, mistrz Valor od razu wykręca się z ręką przeciwnika, wysyła Irish Whipem oponenta w stronę lin, sam odbija się od przeciwległych sznurów i mamy CavaShock! Potężna akcja po której od razu następuje pin, 1… 2… 3?! Tak, to koniec! Jorge Cavazos wygrywa to starcie!

Po zakończeniu walki Zbyszek Uszczelka podnosi się od stolika komentatorskiego i bez pośpiechu podchodzi w stronę ringu. Chwyta pozostawiony obok pas LPW Valor, po czym wchodzi między liny. Jorge Cavazos odwraca się w jego stronę, a Zbyniu przez chwilę patrzy mu prosto w oczy. Nagle Uszczelka unosi mistrzostwo i bierze nim szeroki zamach, jakby chciał uderzyć Cavazosa prosto w głowę! Jorge momentalnie się napina, jednak Zbyszek zatrzymuje ruch tuż przed jego twarzą. Na ustach Uszczelki pojawia się lekki uśmiech. Po chwili obraca pas i spokojnie podaje go mistrzowi. Cavazos odbiera swoje mistrzostwo, a Zbyniu jedynie kiwa głową i z charakterystycznym uśmieszkiem pod nosem opuszcza ring.

Prawie robi wielką różnicę. Zwłaszcza przy nearfallach ~ Autor nieznany

Kamera przenosi nas do sali, w której na stołach ustawione są przekąski i napoje. Do sali wchodzi ten sam chłop, ubrany na czerwono, który wcześniej mignął Blaze'owi. Podchodzi on do stolika z przekąskami i nagle od tyłu atakuje go właśnie Mistrz! Po kilku ciosach dokłada cios kolankiem w brzuch i przerzuca rywala przez stół. Jedzenie i napoje się przewracają, robi się jeden wielki syf, ale to w ogóle nie przerzedza Axelowi. Kontynuuje natarcie, po kilku ciosach wynosi wroga na bark i wykonuje Snake Eyes na stół! Chłop odbija się i trzymając za twarz wpada prosto na Bicycle Knee Strike. Widać, że Axel nie chciał pozwolić mu upaść, ale to się nie udało. Wściekły krzyczy, żeby Lopez wstawał i nie udawał, że pada już po kilku ciosach, bo jeszcze z nim nie skończył. Sam podnosi swoją ofiarę i naciąga prosto na Fade To Black! Trafiony zatopiony! Przeciwnik Blaze'a nie rusza się, leży twarzą do podłogi, a Mistrz przekręca go na plecy i dobija łokciami na twarz! Nagle zastyga w połowie wyprowadzania ciosu, a szał w jego oczach zmienia się szok, a już po chwili w rozpacz. Czerwone ubranie wcale nie jest garniturem, a jedynie dresem. Porozbijana twarz zdecydowanie nie należy do Jose Lopeza, a jest to pracownik federacji latynoskiego pochodzenia. Axel lekko panikuje, zaczyna przepraszać, jednak gość, którego pobił jest nieprzytomny. Mistrz nie traci czasu, wybiega na korytarz i sam wzywa pomoc medyczną i przyprowadza ich do swojej ofiary. Razem z służbą medyczną pojawia się ochrona, która odprowadza Blaze'a w inne miejsce, aby dał pracować medykom. W drzwiach jednak mijają się z Jose Lopezem, który jak gdyby nigdy nic je czerwone jabłko. Mr. Forever odpala się od nowa, próbuje ruszyć na swojego wroga, ale nic z tego, ochrona bardzo szybko go pacyfikuje i wyprowadza. Mamy jeszcze zbliżenie na uśmiechniętego Lopeza i obraz z kamery gaśnie.

[Obrazek: lI0WsTu.png]
Rob McŁowicz

Streak: 2-0-3
Last Match: Lord Sebastien def. Rob McŁowicz
Achievements:
Kucharz jakiegoś Francuza

[Obrazek: cEjDAaW.png]
Silas Crowe

Streak: 3-0-0
Last Match: Silas Crowe def. Rob McŁowicz
Achievements:
Odpowiedz
Cytuj
304
22.08.2026, 21:33
#2
VIDEO PROMO

Kamera pokazuje przenosi się na klif, a obraz okazuje szare morze, niebo zasnute stalowymo chmurami i kawałek trawy przed kamerą. W tle zaczyna grać Wardruna "Hagal"

???:Monotonia, depresja, chmury i morze. Tak można opisać tę ziemię. Od setek lat jednak wydawała ona twardych i nieustępliwych wojowników. Ludzi morza, gór i lasów. Wikingów i zdobywców. Wojowników, którzy wyruszając do walki nie myśleli o śmierci jak o czymś strasznym. Bo czego mieliśmy się bać? Powrotu do szarości nieba i zieleni traw? Na ziemia nie mogła wydać nikogo normalnego, poza wojownikami kochającymi wojnę w śmierć. Wydała takich ludzi jak ja, którzy pamiętają własną historię i rodzimych bogów. Osobę, która wierzy w siłę, stal i kocha walczyć.

Obraz na kamerze zaczyna śnieżyć, a obraz zmienia się na ring, jeden z tych małych używanych w Anglii i na postać wielkiego łysego brodatego mężczyzny, który ruchami i akcjami wykańcza rywali. Muzyka też się zmienia, wchodzi Avenged Sevenfold "Carry one" w wersji instrumentalnej

???:Ja, wiking przybyłem jak moi przodkowie do Angli, zacząłem niszczyć i dominować stając naprzeciw wojowników ringu gotowych rzucić mi wyzwanie. Nie uciekałem, nie odmawiałem walki. Krew, pot i łzy. Walczyłem z najlepszymi zawodnikami wysp. Pokazałem im co znaczy starcie z wikingiem, Nowym Bogiem Piorunów i prawdziwym mężczyzną. Moje buty deptały ich głowy, a pieści łamały żebra, kładłem ich spać i posyłałem do szpitala pozbawionych świadomości. I wiecie co? Lubię to. Wzbudzić strach rywala, zadać ból, wygiąć jego ciało i słuchać krzyków. Tak, to jest walka. To jest starcie. Mężczyzna przeciwko mężczyźnie, walka z której może wyjść tylko jeden. A teraz, idę po was.

Kamera pokazuje wysoką postać w płaszczu stojącą w ciemności zaplecza hali pomiędzy skrzyniami i sprzętem. Na koniec postać po prostu odwraca się i odchodzi za ścianę

Best of Five Series #3

[Obrazek: 4AlkWPy.png]

Shio Sakazaki(1) vs Jay DiMateo(1)

Kamera przenosi nas teraz obok ringu Shio Sakazki opiera się o bandy okalające ring, a Jay DiMAteo wypłaca mu serię chopów. Jay nie przestaje, a sędzia odlicza już do 4. DiMateo dokłada jeszcze Forearm Smash, a potem wpycha swojego przeciwnika do ringu. Sędzia dolicza już do 6, a Nepo Baby podąża za swoim przeciwnikiem. Wchodzi do ringu i wykonuje na Japończyku Belly to Back Suplex. Pin… 1… 2… Kickout. Sakazaki aż do razu podnosi się na kolana z impetem, a Jay zapiął duszenie od tyłu. Chwilę to zajmuje, ale Mad Dragon już jest na równych nogach u wypłaca rywalowi łokieć na brzuch. Zawodnik z Tokio birze rozbieg, skacze na liny i mamy Springboard Arm Drag. DiMateo od razu wstaje i biegnie z wściekłością na oponenta, ale otrzymuje Scoop Powerslam. The Last Ronin wchodzi na narożnik, a Amerykanin widząc to wyturlał się z ringu. Shio podąża za nim. Made Man przechwyca jego głowę i wbija w zewnętrzną część stalowego narożnika. Japończyk pada jak rażony piorunem, a zawodnik z New Jersey wraca do ringu i każe sędziemu odliczyć przeciwnika. 1… 2… 3… Widać powoli jakiś ruch ze strony Sakazakiego… 4… 5… 6… Mad Dragon jest już na kolanach… 7… 8… 9… ku niezadowoleniu Millenium Stara Shio powraca do ringu. Od razu rusza na niego. Podnosi go za głowę… Ale The Tokyo Spirit znikąd wypłaca Jawbreaker. Jay chwieje się na nogach, a Japończyk dokłada Inverted Running Frankensteiner! DiMateo wbity głową w ziemię, a Sakazaki przystępuje do pinu! 1… 2… Jednak Jay odkopuje! Japończyk sygnalizuje, że chce zakończyć ten pojedynek. Tokyo Vice?! Nie, Son of a Gun wykręca się w ostatniej chwili! Face Time?! Nie, King of Smoke Style złapał się lin i ta akcja nie udała się! Jay wstaje, Shio na niego rusza, ale tylko po to, żeby zainkasować nieczyste zagranie skierowane w jego oczy. Shio na kolanach, sędzia sprawdza czy wszystko okej, a Inglorious Bastard próbuje zerwać ochraniacz z narożnika. Sędzia to widzi i stopuje DiMateo. w tym czasie Shio wstał już na nogi i wypłaca rywalowi Tokyo Vice! Connected! Jay nieprzytomny jest teraz pinowany! 1… 2… 3! Sakazaki wygrywa to starcie!

Przenosimy się na backstage, gdzie kamera pokazuje nam plakietkę na drzwiach prezesa i jednocześnie general managera - Roba Van Dama. Po chwili obraz oddala się, a drzwi się otwierają i widzimy kawałek wnętrza gdzie na odchodne obecny general manager uściskuje dłoń nowego zawodnika Colosseum - Fenrira. Ubrany jest on w garnitur, ma lekko rozpiętą koszulę pod szyją i swoją firmową maskę wilka z runicznymi znakami.

Fenrir: ..i jeszcze raz - dziękuję za danie mi szansy, nie zawiedziesz się przyjacielu. Wzniosę to show na szczyt, bo sufit jest jeszcze wyżej, wierz mi. Do zobaczenia, niech bogowie nad Tobą czuwają.

Zawodnik odwraca się i wychodzi z gabinetu, po czym zamyka drzwi. Po chwili do niego dopada Renee Paquette, a on spogląda w jej stronę i zatrzymuje się na chwilę.

Renee Paquette: Oto nowy nabytek Colosseum, Fenrir. Nie znamy jego imienia ani nazwiska, jego prawdziwa tożsamość jest ukrywa.. Czy mogę zadać Ci kilka pytań?

Fenrir: Tak.
Renee Paquette: Wszyscy chcą wiedzieć dlaczego w końcu zdecydowałeś się przejść do wyższej ligi, po tylu latach spędzonych na scenie niezależnej.

Fenrir: *po chwili ciszy* Bo brakowało mi dobrej alternatywy dla tych wszystkich pseudo-federacji, aż w końcu natknąłem się na LPW. Wojownicy wszelkiej maści, głodni walki, głodni chwały.. a ja potrzebuję dobrego bodźca i tutaj jestem w stanie dostać to czego pragnę - wyzwanie.

Renee Paquette: Czy możesz nam powiedzieć dlaczego nie występujesz pod swoim prawdziwym nazwiskiem?
Fenrir: *odwraca głowę w kierunku reporterki i przechyla ją lekko ze zdziwieniem, po czym wraca do standardowej pozycji* Prawdziwe nazwisko? Nie mam. Wyzbyłem się tego. Zostałem nazwany przez ludzi.. zdobyłem to miano przez to jak się noszę, jak zachowuję, jak walczę. I jest ono dla mnie ważniejsze niż nazwisko ojca, który.. *Fenrir uderza w ścianę pięścią, po czym patrzy w kamerę* Moja przeszłość nie ma znaczenia, nowy rozdział zaczyna się tutaj. Pokażcie mi, wrestlerzy Colosseum, że jesteście TYM wyzwaniem na które liczę! Pokażcie głód chwały i zwycięstwa! Pokażcie kim jesteście i to czym się kierujecie!

Renee Paquette cicho dziękuje, po czym wycofuje się, natomiast Fenrir chyba dopiero się rozgrzewa. Z każdym kolejnym jego zdaniem kamera jest coraz bliżej jego "twarzy".

Fenrir: To moja ostatnia saga w tej pięknej, owocnej karierze, więc zróbmy to! Dajmy z siebie wszystko! Nie ma znaczenia kto będzie pierwszy, nie ma znaczenia kto będzie chciał ze mną walczyć, nie stchórzcie, stańcie naprzeciw mnie! Obiecuję wam, że nie odstawię pięści, każdy kopniak i chwyt będzie szedł z pełną siłą.. ja nie będę patrzył na Was z góry. Wojownicy Colosseum.. obiecuję wam! WASZ.. RAGNAROK.. NADCHODZI!

Kamera jest przy jego masce, w której oczodołach zapalają się czerwone światełka. Po chwili mamy impas - ani operator nie przybliża, ani Fenrir się nie rusza, po czym zawodnik poprawia marynarkę i odchodzi w kierunku parkingu. Obraz gaśnie.

Dobrze posiedzieć przy Żubrze. Jeszcze lepiej nie dostać od Rybacka ~ Autor nieznany

Kamera przenosi nas do szatni Uszczelki i Butli. Obaj są już po swoich dzisiejszych walkach. Zygmunt siedzi na ławce i obraca w dłoniach dziwny, nierówny odlew z wosku.

Zygmunt Butla: Zbyszek, ty się tylko nie śmiej. Byłem dzisiaj u takiego wróżbity. Najpierw mi pokazał Mekambe, potem wywróżył, że w 2100 będę leżał na cmentarzu, a na końcu wylał mi z wosku takie coś. Niby ma mieć jakieś znaczenie, ale ja tam widzę koło od wózka po trzech głębszych.

Butla pokazuje Uszczelce koślawy odlew. Zbyszek bierze go do ręki, ogląda z każdej strony, ale zanim zdąży cokolwiek powiedzieć, jego wzrok pada na leżącą na biurku elegancką kopertę. Uszczelka bez słowa podaje ją kompanowi. Butla marszczy brwi, rozrywa kopertę i zagląda do środka. Po chwili wyciąga z niej fragment ciężkiego, złotego medalionu. Obaj momentalnie spoglądają najpierw na medalion, a potem na odlew z wosku. Kształt centralnego symbolu jest niemal identyczny.

Zygmunt Butla: Eee, pierdolę to. Pewnie jakiś zbieg okoliczności. Co, ten czarodziej miał wiedzieć, że ktoś mi pół złotego talerzyka pocztą przyśle? Ja bym to wywalił i miał spokój.

Uszczelka: Ja tam nie wiem Zygmunt. Ja bym na twoim miejscu tak tego nie wyrzucał. Z wróżbami bracie nie ma żartów. Kiedyś robimy remont sanitariatu w Paździerzycach Dolnych. Siedzimy sobie w naszym firmowym Volkswagenie T4, zajadam sobie bracie ogóreczki, zagryzam kabanosikami no i podchodzi cyganka ze smarkaczem i na żebry mnie bierze. Ja jej mówię "A paszła kurwo stara bo jak lagę wezme, po plecach przetrące to się wyprostujesz!". Ona na to jakieś klątwy zaczęła rzucać coś jak w piosenkach Popka, a na końcu krzyczy "nie strasz, nie strasz bo się zesrasz". Ja ogólnie to nie wierzę w takie pierdoły. Ale na koniec dnia okazało się, że ten słoiczek ogórków to popsuty był! I jak nic do 3 w nocy się na brązowo pociłem. Z wróżbami nie ma żartów!

Zygmunt Butla: No dobra... może i masz trochę racji. Zostawię to. Jak już ktoś zadał sobie tyle trudu, żeby wysłać mi pół medalionu, to może wypadałoby chociaż sprawdzić, po cholerę.

Butla odkłada fragment medalionu obok woskowego odlewu i jeszcze przez chwilę przygląda się obu przedmiotom. Kamera powoli oddala się od szatni. Dopiero wtedy okazuje się, że kilka metrów dalej, przy ścianie korytarza, stoi elegancko ubrany mężczyzna w ciemnym garniturze. Nie odzywa się ani słowem. Przez cały czas przysłuchiwał się rozmowie kompanów. Gdy Zygmunt odwraca się w stronę drzwi, tajemniczy mężczyzna spokojnie odchodzi, a obraz gaśnie.


Akcja przenosi się na zaplecze, widzimy tam Jaya DiMateo, który wygląda na mocno rozjuszonego. Kamerzysta próbuje podążać za nim.

Jay DiMateo: Szlag mnie trafi! Jakim cudem ta fajtłapa znowu ze mną wygrała? Co się ze mną dzieje? *kopie śmietnik, który napotyka na drodze*

Jay przeczesuje nerwowo włosy i podąża w stronę parkingu, w końcu otwiera jakieś większe drzwi i udaje mu się znaleźć w pożądanym miejscu. Słychać jak odblokowuje swój samochód (PILOTEM) ale nagle zatrzymuje się, jakby zobaczył ducha. Widzimy, ze przy jego wozie stoi trójka mężczyzn. Nie wyglądają oni na grzybiarzy, ani sprzedawców tulipanów. (tylko jak mafia) Jay podchodzi bliżej, jednak w tym momencie widzimy, że z pobliskiego vana, wychodzi kolejny pan, na oko koło pięćdziesięciu lat, z lekką nadwagą, kieruje się on natychmiast w stronę naszego bohatera.

Koleś: Witaj synu. Chyba najwyższa pora pogadać, nie uważasz? *chwyta Jaya mocno za rękę, gdy ten próbuje wsiąść do samochodu* Nie zrozumiałeś? Mówiłem, że najwyższa pora pogadać. Nie miałeś ostatnio czasu wpaść do nas na obiad, więc jak widzisz, obiad wpadł do Ciebie. *lekko się uśmiecha*

Jay DiMateo: Myślisz, że mam ochotę teraz na żarty? Nie widziałeś co się stało?! ZNOWU przegrałem! ZNOWU! *kopie z wściekłości w oponę*

Koleś, który okazał się ojcem Jaya: Niestety widziałem. Właśnie o tym chciałem porozmawiać. Widzisz, twoja matka uważa, że wrestling to super alternatywa i fantastycznie, że zajmujesz się czymś innym, niż ja. Ja też jestem zdania, że do mojej roboty się nie nadajesz, ale proszę Cię o jedno. Jak masz zamiar robić coś pod moim nazwiskiem, to rób to dobrze. Jeśli potrzebujesz dodatkowych treningów u tego gburowatego Kanadyjczyka, to nie ma problemu. Potrzebujesz przekupić jakiegoś pionka? Nie ma problemu. Spokojnie, nie jestem Frank Steel, nie wydziedziczę Cię tylko dlatego, że w pewnych kwestiach się nie zgadzamy...

Jay DiMateo: *kiwa z niedowierzaniem głową* Wiesz czego potrzebuję? Spokoju. Świętego spokoju! Potrzebuję żebyś ty i mamusia dali mi SPOKÓJ. Nie chce ani pieniędzy, ani współczucia, ani dopingu, ani treningów\...Uwierz mi, poradzę sobie sam. Możesz zabrać ze sobą swoje wierne pieski *rzuca okiem na trzech nieprzyjemnych panów* i pozwolić mi radzić sobie samemu. Shio Sakazaki zaszedł mi za skórę i tak...znowu mnie pokonał, ale myślisz, że ja się nie podniosę? Podniosę się, choćby wszyscy wokół próbowali mi udowodnić, że jestem gówno warty. Pokonam Sakazakiego i zrobię to bez Twojej pomocy!

W tym momencie widzimy, że Jay wpycha się przed swojego ojca, lekko go nawet popychając, ten jednak puszcza to płazem. Po chwili młody DiMateo wsiada do swojego auta, a następnie odjeżdża z piskiem opon.

Singles Match

[Obrazek: 68D27vV.png]

Axel Blaze vs Preston Steele

Wracamy do ringu po reklamach, gdzie wściekły Blaze znęca się nad Prestonem w narożniku. Niemiłosiernie okłada go serią punchy, a sędzia po krótkim wyjaśnieniu, że musi przestać zaczyna odliczać 1... 2... 3... Axel w końcu przestaje i wcale nie zamierza kłócić się z arbitrem. Robi dwa kroki w tył, a Steele opiera się o narożnik. Kiedy Mistrz upewnił się, że sędzia nie dokończy wyliczania od razu chwyta za nadgarstek przeciwnika i Irish Whipem posyła go do przeciwległego narożnika i sam od razu rusza za nim. Sprytny The Rebel One popisuje się jednak Up and Over i przeskakuje nad pędzącym rywalem. Real Rock'n' Roller boleśnie wbija się w narożnik, odwraca się i na dokładkę inkasuje jeszcze Dropkick, po którym ląduje w narożniku, o który się opiera. Legacy Breaker bierze rozpęd i dokłada jeszcze Corner Flying Clothesline. Preston nie traci czasu i zaczyna okopywać swojego przeciwnika, tak długo, aż sędzia nie dolicza do 4. Dopiero ta liczba powstrzymuje go i ten zawodnik dorzuca swoje 3 grosze, ucząc sędziego jego fachu. W końcu wraca do Blaze'a, podnosi się, ale Mistrz od razu odpycha go od siebie i wykonuje Lariat! Jednak nie! Preston przemyka pod ręką Axela, czeka aż ten się odwróci i mamy Cash Out! Nie! Mr. Forever stoi twardo i odpycha od siebie rywala! Sprytny Legacy Breaker wykorzystuje impet odepchnięcia, wskakuje na liny i podejmuje próbę wypłacenia Golden Divident, lecz zostaje zgaszony potężnym Big Bootem w locie. Legend in Making chwyta leżącego przeciwnika za rękę i w szarpnięciem pomaga wstać. Nie puszczając ręki naciąga go na Short-Arm Clothesline! Od razu przechodzi do pinu. 1... 2... Kick Out! Podrażniony Mistrz uderza pięścią w matę, ale szybko się ogarnia i pomaga wstać Prestonowi. Następnie posyła go na liny, aby przechwycić poczęstować go Facebreaker Knee Smashem! Steele zatacza się, jakby wypił odrobinkę za dużo whiskey, a bezlitosny Blaze wynosi go na barki i dokłada jeszcze Ushigoroshi! Pin! 1... 2... Bark w górze! Preston trzyma się za kark, widać, że bardzo cierpi, ale Mistrz nie zamierza pozwolić mu na odpoczynek. Chwyta go za włosy i podnosi, następnie wykonuje Gut Kick i bezlitośnie oplata jego szyję. Last Breath zapięte! Zawodnicy szybko lądują na macie, a w locie Blaze dokłada jeszcze Body Scissors! Preston klepie! Axel Blaze wygrywa walkę!

Mimo wygranej walki Axel wcale nie puszcza uchwytu, sędzia momentalnie reaguje, ale submission zapięty jest tak ciasno, że sam nie jest w stanie nic zrobić. Legacy Breaker coraz bardziej gaśnie, aż w końcu odpływa zupełnie. Arbiter woła wsparcie, zanim to dociera do ringu mistrz sam puszcza dźwignię. Kamera robi zbliżenie na Axela, który dosłownie ma obłęd w oczach. Obie ręce wplata we włosy, jakby nie dowierzał co się dzieje. W tym momencie obraz z kamery gaśnie.

Red Bull doda Ci skrzydeł. LPW odbierze Ci zdrowie ~ Autor nieznany

Kamera teraz ukazuje Johnny’ego Turna idącego korytarzem w stronę operatora, jednak ten cały czas idzie do tyłu, przez co w kadrze cały czas widać uśmiechniętego Teksańczyka. W końcu zaczepia go Renee Paquette z mikrofonem i Johnny przystaje na propozycję wywiadu.

Renee Paquette: Witam państwa, naprzeciw mnie stoi człowiek, który dziś zadebiutował oraz wygrał walkę! Gratulacje, jak się czujesz?

Johnny Turn: Fantastycznie. Dziękuję wam wszystkim, dziękuję za ciepłe przyjęcie, naprawdę to doceniam. Dziś po ringu tylko hulał wiatr. Szybkość, dynamika, adrenalina. To są sprawy, które najbardziej mnie w tym pociągają. Nie mam lęku wysokości i jeszcze nie raz was zaskoczę gdy nadarzy mi się okazja.

Renee Paquette: No dobrze, ale powiedz nam co Cię tutaj, że tak powiem, „przywiało”? Znalazłeś ogłoszenie w gazecie czy jesteś tu z jakiegoś polecenia?

Johnny Turn: *Johnny śmieje sie* Przyleciałem tu, bo jestem zdeterminowany, by wygrywać najważniejsze walki w tej dużej federacji. Jako czarny pas taekwondo mam swoje zasady, szacunek do przeciwnika, ale również pewność siebie w swoim działaniu do zwycięstwa.

Renee Paquette: Wspomniałeś o czarnym pasie w taekwondo, no właśnie, jaka historia kryje się za takim zawodnikiem jak Ty. Kim jest Johnny Turn i czemu akurat tornado?

Johnny Turn: Mnie jako człowieka i zawodnika ukształtowały dwie rzeczy, które w moim regionie są sprawami dominującymi: rodeo i taekwondo. Rodeo jest nieprzewidywalne i ma potężną moc obrotową, natomiast taekwondo cechuje się pewnością siebie, ale również, dobrą techniką, sprytem i dodatkowo, jeśli to potrzebne, pewnym zrywem i mocnym uderzeniem. Te cechy dosyć dobrze mnie opisują. W ringu, gdy zostanę do tego zmuszony, będę siał spustoszenie wśród moich przeciwników. Bo szacunek szacunkiem, ale walki też trzeba wygrywać, więc jestem gotów na wszystkich.

Renee Paquette: Johnny, bardzo szybko idzie nam ten wywiad, ale musimy już kończyć. Czy chciałbyś może jeszcze coś powiedzieć?

Johnny Turn: Cóż, mam jeszcze jedną rzecz *w tej chwili Turn odchodzi od reporterki na krok w prawo i robi salto w tył prosto na nogi, co spotyka się z zadowoleniem Renee, a Johnny spogląda prosto w kamerę* Spodziewajcie się niespodziewanego. When the Tornado hits, nobody st………….

Johnny Turn nie dokończył jednak swojej odpowiedzi, ponieważ w tym momencie zostaje zaatakowany! Forearm Smash w tył głowy ścina zapaśnika z nóg, a sekundę później w kadrze ukazuje się sporych rozmiarów mężczyzna, którego twarz skryta jest pod kominiarką. Reporterka postanawia się oddalić, a już po chwili do leżącego Turna podbiega drugi nieznany napastnik, również w kominiarce! Zaczyna okładać pięściami Tornado Mana, który usiłuje się bronić, jednak na jego twarz spada lawina punchy. Mniejszy z agresorów w końcu odstępuje, zaś większy dokłada jeszcze Johnny'emu kilka stompów, a następnie podnosi go z podłogi. Następnie chwyta obie jego ręce za plecami, tak aby Turn nie mógł się bronić. Tymczasem mniejszy sięga po kij od miotły i uderza Speedy'ego w brzuch! Ten krzyczy z bólu, jednak już po chwili zostaje poczęstowany kolejnym uderzeniem kija! Próbuje się szarpać, jednak wtedy większy z atakujących wykonuje mu Ura-nage Slam! Mniejszy zaś dopada do Turna w parterze i zakłada Sleeper Hold! Johnny stara się walczyć, jednak po kilkunastu sekundach słabnie i w końcu odpływa! Dopiero w tym momencie agresor odpuszcza, a oczom widzów ukazuje się nie kto inny, jak Willy Walker, ubrany w elegancki garnitur.

Willy Walker: *śmieje się* Co, nie spodziewaliście się Walkera w tym miejscu? I bardzo dobrze! Teraz pewnie chcecie zadać sobie pytanie - dlaczego? Po co zaatakowaliście tego człowieka? *szyderczy uśmiech* Dla atencji? No jasne, oczywiście że dla atencji! A może nie? Może po prostu nam się nudziło? Może dostał w łeb za to, że jest łysy i ma na imię Johnny? Swoją drogą przepaskudne imię, aż mnie skręca. A może wszystko nam jedno i załatwiliśmy pierwszego z brzegu. Wszystko jest możliwe. Możecie pytać dalej, rozwiewanie waszych wątpliwości nie leży w moim interesie. W końcu co przyciąga uwagę oglądającego lepiej, niż zagadka? Powinniście być nam wdzięczni! Gdyby nie my, nikt z was nie pytałby teraz, o co tu właściwie chodzi i dlaczego niewinny człowiek oberwał. Kto w ogóle kryje się pod maską? *spogląda na swoich towarzyszy* Tego też się nie dowiecie. Panowie, chodźmy stąd, zanim goryle się zlecą. Słyszałem, że dużo ich tu dzisiaj krąży.

Walker wraz ze swoimi towarzyszami odchodzi, pozostawiając leżącego na podłodze Turna.

VIDEO PROMO

Panorama miasta. Nastaje zmierzch, ludzie powoli znikają z ulic, a głównym źródłem światła są lampy uliczne, oraz reflektory samochodów. W tle słychać The Beatles - Here Comes The Sun, a obraz z kamery powoli przybliża się do jednej z przejeżdżających ulicami aglomeracji taksówek, gdzie przez tylną szybę możemy zauważyć mężczyznę słusznych gabarytów. Czarne krótkie włosy oraz słuchawki w uszach to niestety jedyne co jesteśmy w stanie dostrzec. Po chwili kadr zmienia się, a mężczyzna wciąż pokazywany tyłem wyciąga z bagażnika dwie walizki i dużą torbę podróżną, po chwili pojazd odjeżdża a my widzimy, że znajdujemy się przed terminalem lotniczym. Zmiana kadru, tym razem widzimy mężczyznę stojącego przed tablicą z rozpiską odlotów. Jego wzrok koncentruje się na jednej szczególnej pozycji. Obraz z kamery wyostrza się i widzimy AKL -> IAH | ODPRAWA:21:55 | ODLOT:22:45 | PRZYLOT:17:20 | CZAS LOTU:13H35M. Mężczyzna spogląda na zegarek, na którym widać godzinę 19:33. Głośno wzdycha, po czym lekko zrezygnowany siada na pobliskiej stalowej ławeczce. Kadr zmienia się ponownie, tym razem mężczyzna leży na wspomnianym wcześniej siedzisku. Kolejny kadr - widzimy, jak przegląda coś w telefonie, jednak jesteśmy za daleko by dojrzeć co to. Po chwili słychać dźwięk włączającego się interkomu i komunikat głosowy od obsługi lotniska. Mężczyzna wsłuchuje się w informację, po czym z zadowolenia aż klaszcze w dłonie i podrywa się do góry. Następnie widzimy jak dociera do bramki numer 6 i podaje pracownikowi bilet lotniczy, paszport oraz dowód tożsamości (dane oczywiście zamazane). Muzyka cichnie a kamera powoli unosi się do góry, ukazując koszulkę z napisem "Straight to Your Face. Total Destruction". Obraz z kamery całkowicie gaśnie.

Danio. Metoda na głoda. Chairshot. Metoda na problem.

Earlier this week...

Obraz z kamery przenosi nas do... San Diego! Mrok wynikający z pory dnia dodaje tylko uroku temu miejscu. Dostrzeżenie, że wszystko tętni życiem o tej godzinie, nie jest trudne, prawdopodobnie jesteśmy w centrum miasta. Weseli ludzie, wiele taksówek, wiele zamieszania i jeszcze więcej pytań, bowiem widzimy... Dana Dowsona! Weteran jest w dość szampańskim nastroju, najwidoczniej trochę procent zostało spożyte. Przynajmniej teraz ma miłe chwile w swoim rodzinnym mieście. Jest dosyć elegancko ubrany. Obok niego stoi kilku mężczyzn oraz prawdopodobnie ich partnerki. Dowson jest sam. Żegna się z towarzyszami i w klasyczny sposób macha, by zatrzymać pobliską taksówkę. Ta wygląda dosyć normalnie, niczym zbytnio nie wyróżnia się, prócz faktu, że jest dobrze zabezpieczona i kierowca jest oddzielony solidną szybą ochronną. Dan spokojnie wsiada do pojazdu i podaje adres, na który chciałby dojechać. Kierowca, który ma na sobie czapkę, kiwa głową i rusza. One and Only jak przystało na kogoś żyjącego w dwudziestym pierwszym wieku, zaczyna przeglądać coś w telefonie i będąc wstawionym, spogląda w lusterko będące obok osoby prowadzącej, na którym możemy zobaczyć... twarz Nathana Martina, który również patrzy się w nie! Ma wymalowany na sobie przerażający uśmiech. Dowson chce momentalnie otwierać drzwi, ale Nate przyspiesza i blokuje je, więc Danny nie bardzo ma co zrobić.

Nathan Martin: Spokojnie Dan... nie ma powodu do obaw. Ani do sięgania po telefon, przecież nie jestem tu, by cokolwiek ci zrobić. Nie! *uśmiech* Mamy walkę niebawem i to bardzo specjalną... Ja.. ja.. okazuję ci miłosierdzie...

Dan Dowson: Miłosierdzie? Twoje sztuczki są gówno warte. Wreszcie po ostatnich tygodniach to wszystko się skończy i będę miał wreszcie spokój. Nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo irytujące były te dni, kiedy musiałem znosić ciebie i te twoje twórcze pierdolenie. To zrobiłeś, tamto zrobiłeś, coś się stało, bo tak chciałeś. Odpalenie syndromu Boga chyba nie było odpowiednim kursem.

Nathan po tych słowach gwałtownie hamuje samochód i po chwili rusza ponownie. Dowson przez to wpada w szybę ochronną, która oddziela obu panów i klnie pod nosem. A wystarczyło zapiąć pasy..

Nathan Martin: To za twoją niewyparzoną gębę. *lekki uśmiech* Nie życzę sobie przeklinania w tym samochodzie! Zrozumiano? Co za prostactwo... *zniesmaczony* Zdaję sobie sprawę, że skoro nie potrafisz już być jednym z lepszych w ringu, to chcesz brylować w rankingach pod względem wulgaryzmów, ale musisz coś zrozumieć Danny. *patrzy przez chwilę w przednie lusterko* Pośród setek milionów samochodów, które jeżdżą po moim świecie, to właśnie TEN, dokładnie TO cacko, którym teraz przewożę twój niewdzięczny zad, jest tym, gdzie ABSOLUTNIE nie masz prawa przeklinać. Jak to jest, że byłeś w stanie akurat tak pechowo trafić? Hę? *prycha* A co do kursu, o którym mówiłeś... to prawie kończymy nasz kurs. *patrzy dokładniej na drogę* Trochę to dziwne, że nawet nie zapytałeś, dokąd mam zamiar cię wywieźć, ale w porządku. Jesteś pogodzony z losem, w końcu sam wiesz, że będziesz miał spokój. I to zdecydowanie prawda Dan! Oj tak, będziesz miał WIECZNY spokój.

Auto właśnie wjechało na.. cmentarz. Mrok, który teraz panuje, na pewno dodaje upiornego klimatu do tej dosyć groteskowej sytuacji. Dowson rozgląda się przez szybę i stara przetworzyć, gdzie oni są, a Nathan jedzie dalej i gdy jego wróg chce się odezwać, to Kanadyjczyk zatrzymuje się i zdejmuje pasy, po czym odblokowuje drzwi i opuszcza pojazd z gracją. To samo, ale pośpiesznie robi One And Only, który jest zdecydowanie wkurzony i teraz gdy jest oswobodzony, to na pewno ma wielką chęć, by dorwać Nate'a. Obaj krążą wokół auta i na twarzy fanatyka pokręconej filozofii zwanej solipsyzmem można dostrzec.. uśmiech, co za niespodzianka. Martin kończy w końcu zabawę w kotka i myszkę i cofa się spory kawałek. Weteran, gdy widzi to, od razu rusza w jego kierunku. No to standardowo mamy bitkę między nimi, czyż nie? No prawie, bo gdy Dowson próbuje wypłacić punch, to The Creator uchyla się i... spierdziela tam, gdzie jest samochód, do którego szybko wchodzi i blokuje drzwi. Dan Dowson zaczyna napierdzielać po szybach, ale to na nic. Nathan za to spokojnie wkłada kluczyki i odpala auto, po czym cofa się i w końcu odjeżdża od Dana, który mocno podirytowany nawet nie ma zamiaru debilnie biegać za tym samochodem. Nate na chwilę jeszcze uchyla okno, by coś powiedzieć.

Nathan Martin: Przyzwyczajaj się do tych klimatów Dowson! Po to cię tu przywiozłem, to jest właśnie miłosierdzie z mojej strony.

Dumny Martin uśmiecha się jeszcze pod nosem i odjeżdża, zostawiając Dana Dowsona samego na cmentarzu, towarzyszy mu dziwny klimat i na pewno niezbyt zachwycona mina. Obraz z kamery znika...

Main Event

Buried Alive Match

[Obrazek: KU6T8T6.png]


Nathan Martin vs Dan Dowson

Jesteśmy już w pobliżu przygotowanego grobu. Obaj zawodnicy mają za sobą długą bójkę poza ringiem, a jej skutki są wyraźnie widoczne. Nathan Martin ma rozciętą skroń, natomiast Dan Dowson porusza się coraz wolniej, wyraźnie odczuwając wcześniejsze ataki na plecy. The Cage pierwszy przechodzi do ofensywy. European Uppercut trafia Nathana w szczękę! Drugi! Psycho Leaf cofa się w stronę barierki, gdzie Dowson dociska go przedramieniem do gardła. Martin odpowiada jednak kilkoma Punchami w żebra i odpycha przeciwnika. Dan rusza ponownie, ale tym razem wpada prosto na Clothesline! One and Only pada na ubitą ziemię, lecz niemal natychmiast próbuje się podnieść. Nathan łapie go za głowę i wykonuje Snap Suplex na twarde podłoże! Dowson zwija się z bólu, a The Dreamweaver podchodzi do leżącej obok łopaty i bierze ją do ręki. Dan podnosi się przy barierce. Martin zamachuje się, lecz The Cage odsuwa się w ostatniej chwili! Metalowa część łopaty uderza z hukiem w barierkę. Dowson wykorzystuje moment, przechwytuje pochylonego przeciwnika za głowę i trafia Running DDT! Nathan uderza twarzą o ziemię. One and Only przez kilka sekund dochodzi do siebie, po czym przeciąga przeciwnika w stronę grobu. Próbuje zepchnąć go do środka, lecz Martin blokuje się nogą o krawędź. Psycho Leaf prostuje się i trafia łokciem w głowę Dana! Drugi Elbow! Dowson puszcza chwyt, a Nathan odchodzi dwa kroki, nabiera rozpędu i trafia Calf Kickiem! The Cage zatacza się, ale nie upada. Martin rusza za nim... European Uppercut! Nathan zostaje zatrzymany. KILL THE LIGHTS! Superkick trafia idealnie! Psycho Leaf pada niczym rażony piorunem tuż obok grobu. Dan również osuwa się na jedno kolano i przez moment nie jest w stanie wykorzystać sytuacji. Dopiero po chwili łapie Martina za rękę, przeciąga go bliżej krawędzi i próbuje wrzucić do środka. Nathan zaczyna jednak bronić się Punchami w brzuch. Jeden! Drugi! Martin uwalnia się, przechodzi za plecy rywala, odciąga go pół kroku od krawędzi i wykonuje German Suplex na ubitą ziemię! Dowson uderza plecami o podłoże. The Solipsist próbuje go podnieść, ale Dan nagle łapie przeciwnika za nogi i przewraca. Obaj przez chwilę tarzają się przy samym grobie, wymieniając krótkie Punche. Nathan próbuje wstać pierwszy, lecz Dowson sięga po łopatę i uderza trzonkiem prosto w brzuch Martina! Psycho Leaf zgina się wpół. Kolejne uderzenie trafia w plecy i Dan spycha przeciwnika do grobu! Nathan wpada do środka! The Cage natychmiast zaczyna wrzucać ziemię łopatą. Jedna porcja! Druga! Martin podnosi się jednak i chwyta trzonek. Dowson próbuje wyrwać łopatę, ale Nathan szarpie z całej siły i wciąga go do środka! W ciasnym wykopie obaj zaczynają się okładać. Dan trafia pierwszy, lecz Martin odpowiada mocniejszą serią i wbija rywala plecami w ścianę grobu. Psycho Leaf wydostaje się na powierzchnię. One and Only chwilę później próbuje zrobić to samo, wystawiając głowę i barki ponad krawędź. LOWER YOUR HEAD! Penalty Kick trafia prosto w głowę Dana i ponownie strąca go na dół! Nathan przez moment patrzy na przeciwnika, po czym sam schodzi do środka. Nie zamierza jeszcze kończyć walki. Podnosi Dowsona i zasypuje go Punchami, chcąc upewnić się, że The Cage nie będzie miał już siły na kolejną próbę ucieczki. Dan odpowiada jednak uderzeniami w korpus. Jeden! Drugi! Trzeci! W ciasnym wykopie rozpoczyna się kolejna szarpanina, w trakcie której obaj niemal równocześnie wydostają się na powierzchnię. Dowson natychmiast próbuje wykorzystać okazję. KILL THE LIGHTS po raz drugi! Nathan odchyla się i robi pół kroku w bok! Noga Dana przelatuje obok jego głowy, a One and Only obraca się po nietrafionym Superkicku. SUPERMAN PUNCH! Dowson chwieje się, lecz pozostaje na nogach. Martin chwyta go za nadgarstek, obraca w ripcordzie i ściąga z powrotem w swoją stronę. KISS OF SOLIPSISM! Rain Trigger trafia czysto w szczękę! The Cage pada przy samej krawędzi grobu. Nathan również osuwa się na chwilę na kolana, próbując złapać oddech. Po kilku sekundach wstaje, łapie przeciwnika pod ramiona, przeciąga ostatnie kilkadziesiąt centymetrów i spycha do środka. Dan próbuje jeszcze się wydostać. Jego ręka pojawia się ponad krawędzią, ale Psycho Leaf kopie ją i zmusza przeciwnika do cofnięcia się. Dopiero teraz Martin spogląda na stojącą obok koparkę. Po chwili znajduje się już w kabinie i uruchamia maszynę. Łyżka nabiera ogromną porcję ziemi i przesuwa się nad grobem. Pierwszy zrzut zasypuje nogi oraz dolną część ciała Dowsona! The Cage desperacko próbuje odgarnąć ziemię rękami. Nathan nabiera kolejną porcję. Drugi zrzut niemal całkowicie przykrywa przeciwnika, ale Dan nadal próbuje wydostać się spod ziemi. The Dreamweaver nie zatrzymuje maszyny. Trzecia pełna łyżka unosi się nad grobem, po czym ziemia spada do środka i całkowicie zakrywa Dowsona. Sędzia obserwuje miejsce przez kilka sekund, upewnia się, że warunek zwycięstwa został spełniony, po czym daje znak. GONG! Nathan Martin wygrywa brutalny Buried Alive Match!

Pogrzebany Dan Dowson spoczywa w spokoju w akompaniamencie theme songu Nathana Martina i zadowolenia fanów, a Nate mimo wyczerpującej walki cały umorusany rusza w kierunku ringu i w połowie drogi wykrzykuje, żeby ktoś dał mu mikrofon, chwilę czeka na to i w końcu otrzymuje przedmiot. Kanadyjczyk dosyć chwiejnym krokiem ponownie wraca do miejsca pogrzebania rywala. Przy tym wszystkim ma dosyć przerażający, sadystyczny uśmiech. The Solipsist kładzie się na plecach przy ''grobie'' Dana i maniakalnie się śmiejąc, patrzy do góry. Muzyka przestaje grać, a The Creator w końcu zabiera głos.

Nathan Martin: Danny.. Och,  Danny... śpij słodko aniołku! *wyciąga dłoń do góry i patrzy na nią* Mógłbym rzec, że wyrwałem chwasta i... to jest po części prawda, ale nie spłycajmy tego! Stało się coś iście paradoksalnego!  Z czegoś tak żałosnego, bezbarwnego i zepsutego.. STWORZYŁEM coś lepszego! Zasadziłem ten chwast na nowo, tam pod ziemią. *klepie w glebę* Dzięki temu teraz wyrośnie piękny, pachnący, jakże barwny kwiat w postaci... BRAKU Dana Dowsona. *cheer, a Nathan siada*  LPW zdecydowanie na tym skorzysta. To bardzo zabawne, że przybył tu z celem wpisywania ludzi na swoją listę, a skończył ze swoim nazwiskiem zapisanym na nagrobku.. *ironiczny uśmiech* Nie sądzę, byście zatęsknili. *spory cheer, a Martin podnosi się, lekko otrzepując się z ziemi* Ja może odrobinę, wszakże byłem dla niego chwilowym sędzią, rywalem, kierowcą taksówki, stwórcą oraz... katem. *pociera się po karku* Ups, najwidoczniej również mam sporo twarzy... a poznacie ich jeszcze więcej! Zapewniam. *podejrzany uśmiech* Także całe Colosseum lepiej bądźcie gotowi, bo nie wiecie.. czy nagle będę miał kaprys, by zostać właścicielem rzeźni.. albo kelnerem w barze z tequilą. Nie macie pojęcia, czy nie ujrzycie mnie jako kogoś, zamawiającego usługi hydraulika lub też jako twórcę zabawek dla dzieci. Może będę szyć garnitury dla bogatych panów? Kto wie! Zawsze też jest szansa, że niebawem zapragnę nosić nie przeróżne stroje.. a pas mistrzowski. Który? Nie wiem. *rozkłada ręce* Nie rozmyślam o tym, to mistrzowie powinni teraz zacząć to robić. Ja po prostu dam ponieść się swemu snu...

Nathan upuszcza mikrofon i ponownie rozbrzmiewa jego muzyka, zerka na grób i kamera po chwili również przybliża nam miejsce, gdzie zakopany został Dowson.

Tym widokiem ostatnie przed Heatwave Colosseum dobiegło końca..

[Obrazek: lI0WsTu.png]
Rob McŁowicz

Streak: 2-0-3
Last Match: Lord Sebastien def. Rob McŁowicz
Achievements:
Kucharz jakiegoś Francuza

[Obrazek: cEjDAaW.png]
Silas Crowe

Streak: 3-0-0
Last Match: Silas Crowe def. Rob McŁowicz
Achievements:
Odpowiedz
Cytuj
Ryse
Head Admin
22.08.2026, 21:33 #2
VIDEO PROMO

Kamera pokazuje przenosi się na klif, a obraz okazuje szare morze, niebo zasnute stalowymo chmurami i kawałek trawy przed kamerą. W tle zaczyna grać Wardruna "Hagal"

???:Monotonia, depresja, chmury i morze. Tak można opisać tę ziemię. Od setek lat jednak wydawała ona twardych i nieustępliwych wojowników. Ludzi morza, gór i lasów. Wikingów i zdobywców. Wojowników, którzy wyruszając do walki nie myśleli o śmierci jak o czymś strasznym. Bo czego mieliśmy się bać? Powrotu do szarości nieba i zieleni traw? Na ziemia nie mogła wydać nikogo normalnego, poza wojownikami kochającymi wojnę w śmierć. Wydała takich ludzi jak ja, którzy pamiętają własną historię i rodzimych bogów. Osobę, która wierzy w siłę, stal i kocha walczyć.

Obraz na kamerze zaczyna śnieżyć, a obraz zmienia się na ring, jeden z tych małych używanych w Anglii i na postać wielkiego łysego brodatego mężczyzny, który ruchami i akcjami wykańcza rywali. Muzyka też się zmienia, wchodzi Avenged Sevenfold "Carry one" w wersji instrumentalnej

???:Ja, wiking przybyłem jak moi przodkowie do Angli, zacząłem niszczyć i dominować stając naprzeciw wojowników ringu gotowych rzucić mi wyzwanie. Nie uciekałem, nie odmawiałem walki. Krew, pot i łzy. Walczyłem z najlepszymi zawodnikami wysp. Pokazałem im co znaczy starcie z wikingiem, Nowym Bogiem Piorunów i prawdziwym mężczyzną. Moje buty deptały ich głowy, a pieści łamały żebra, kładłem ich spać i posyłałem do szpitala pozbawionych świadomości. I wiecie co? Lubię to. Wzbudzić strach rywala, zadać ból, wygiąć jego ciało i słuchać krzyków. Tak, to jest walka. To jest starcie. Mężczyzna przeciwko mężczyźnie, walka z której może wyjść tylko jeden. A teraz, idę po was.

Kamera pokazuje wysoką postać w płaszczu stojącą w ciemności zaplecza hali pomiędzy skrzyniami i sprzętem. Na koniec postać po prostu odwraca się i odchodzi za ścianę

Best of Five Series #3

[Obrazek: 4AlkWPy.png]

Shio Sakazaki(1) vs Jay DiMateo(1)

Kamera przenosi nas teraz obok ringu Shio Sakazki opiera się o bandy okalające ring, a Jay DiMAteo wypłaca mu serię chopów. Jay nie przestaje, a sędzia odlicza już do 4. DiMateo dokłada jeszcze Forearm Smash, a potem wpycha swojego przeciwnika do ringu. Sędzia dolicza już do 6, a Nepo Baby podąża za swoim przeciwnikiem. Wchodzi do ringu i wykonuje na Japończyku Belly to Back Suplex. Pin… 1… 2… Kickout. Sakazaki aż do razu podnosi się na kolana z impetem, a Jay zapiął duszenie od tyłu. Chwilę to zajmuje, ale Mad Dragon już jest na równych nogach u wypłaca rywalowi łokieć na brzuch. Zawodnik z Tokio birze rozbieg, skacze na liny i mamy Springboard Arm Drag. DiMateo od razu wstaje i biegnie z wściekłością na oponenta, ale otrzymuje Scoop Powerslam. The Last Ronin wchodzi na narożnik, a Amerykanin widząc to wyturlał się z ringu. Shio podąża za nim. Made Man przechwyca jego głowę i wbija w zewnętrzną część stalowego narożnika. Japończyk pada jak rażony piorunem, a zawodnik z New Jersey wraca do ringu i każe sędziemu odliczyć przeciwnika. 1… 2… 3… Widać powoli jakiś ruch ze strony Sakazakiego… 4… 5… 6… Mad Dragon jest już na kolanach… 7… 8… 9… ku niezadowoleniu Millenium Stara Shio powraca do ringu. Od razu rusza na niego. Podnosi go za głowę… Ale The Tokyo Spirit znikąd wypłaca Jawbreaker. Jay chwieje się na nogach, a Japończyk dokłada Inverted Running Frankensteiner! DiMateo wbity głową w ziemię, a Sakazaki przystępuje do pinu! 1… 2… Jednak Jay odkopuje! Japończyk sygnalizuje, że chce zakończyć ten pojedynek. Tokyo Vice?! Nie, Son of a Gun wykręca się w ostatniej chwili! Face Time?! Nie, King of Smoke Style złapał się lin i ta akcja nie udała się! Jay wstaje, Shio na niego rusza, ale tylko po to, żeby zainkasować nieczyste zagranie skierowane w jego oczy. Shio na kolanach, sędzia sprawdza czy wszystko okej, a Inglorious Bastard próbuje zerwać ochraniacz z narożnika. Sędzia to widzi i stopuje DiMateo. w tym czasie Shio wstał już na nogi i wypłaca rywalowi Tokyo Vice! Connected! Jay nieprzytomny jest teraz pinowany! 1… 2… 3! Sakazaki wygrywa to starcie!

Przenosimy się na backstage, gdzie kamera pokazuje nam plakietkę na drzwiach prezesa i jednocześnie general managera - Roba Van Dama. Po chwili obraz oddala się, a drzwi się otwierają i widzimy kawałek wnętrza gdzie na odchodne obecny general manager uściskuje dłoń nowego zawodnika Colosseum - Fenrira. Ubrany jest on w garnitur, ma lekko rozpiętą koszulę pod szyją i swoją firmową maskę wilka z runicznymi znakami.

Fenrir: ..i jeszcze raz - dziękuję za danie mi szansy, nie zawiedziesz się przyjacielu. Wzniosę to show na szczyt, bo sufit jest jeszcze wyżej, wierz mi. Do zobaczenia, niech bogowie nad Tobą czuwają.

Zawodnik odwraca się i wychodzi z gabinetu, po czym zamyka drzwi. Po chwili do niego dopada Renee Paquette, a on spogląda w jej stronę i zatrzymuje się na chwilę.

Renee Paquette: Oto nowy nabytek Colosseum, Fenrir. Nie znamy jego imienia ani nazwiska, jego prawdziwa tożsamość jest ukrywa.. Czy mogę zadać Ci kilka pytań?

Fenrir: Tak.
Renee Paquette: Wszyscy chcą wiedzieć dlaczego w końcu zdecydowałeś się przejść do wyższej ligi, po tylu latach spędzonych na scenie niezależnej.

Fenrir: *po chwili ciszy* Bo brakowało mi dobrej alternatywy dla tych wszystkich pseudo-federacji, aż w końcu natknąłem się na LPW. Wojownicy wszelkiej maści, głodni walki, głodni chwały.. a ja potrzebuję dobrego bodźca i tutaj jestem w stanie dostać to czego pragnę - wyzwanie.

Renee Paquette: Czy możesz nam powiedzieć dlaczego nie występujesz pod swoim prawdziwym nazwiskiem?
Fenrir: *odwraca głowę w kierunku reporterki i przechyla ją lekko ze zdziwieniem, po czym wraca do standardowej pozycji* Prawdziwe nazwisko? Nie mam. Wyzbyłem się tego. Zostałem nazwany przez ludzi.. zdobyłem to miano przez to jak się noszę, jak zachowuję, jak walczę. I jest ono dla mnie ważniejsze niż nazwisko ojca, który.. *Fenrir uderza w ścianę pięścią, po czym patrzy w kamerę* Moja przeszłość nie ma znaczenia, nowy rozdział zaczyna się tutaj. Pokażcie mi, wrestlerzy Colosseum, że jesteście TYM wyzwaniem na które liczę! Pokażcie głód chwały i zwycięstwa! Pokażcie kim jesteście i to czym się kierujecie!

Renee Paquette cicho dziękuje, po czym wycofuje się, natomiast Fenrir chyba dopiero się rozgrzewa. Z każdym kolejnym jego zdaniem kamera jest coraz bliżej jego "twarzy".

Fenrir: To moja ostatnia saga w tej pięknej, owocnej karierze, więc zróbmy to! Dajmy z siebie wszystko! Nie ma znaczenia kto będzie pierwszy, nie ma znaczenia kto będzie chciał ze mną walczyć, nie stchórzcie, stańcie naprzeciw mnie! Obiecuję wam, że nie odstawię pięści, każdy kopniak i chwyt będzie szedł z pełną siłą.. ja nie będę patrzył na Was z góry. Wojownicy Colosseum.. obiecuję wam! WASZ.. RAGNAROK.. NADCHODZI!

Kamera jest przy jego masce, w której oczodołach zapalają się czerwone światełka. Po chwili mamy impas - ani operator nie przybliża, ani Fenrir się nie rusza, po czym zawodnik poprawia marynarkę i odchodzi w kierunku parkingu. Obraz gaśnie.

Dobrze posiedzieć przy Żubrze. Jeszcze lepiej nie dostać od Rybacka ~ Autor nieznany

Kamera przenosi nas do szatni Uszczelki i Butli. Obaj są już po swoich dzisiejszych walkach. Zygmunt siedzi na ławce i obraca w dłoniach dziwny, nierówny odlew z wosku.

Zygmunt Butla: Zbyszek, ty się tylko nie śmiej. Byłem dzisiaj u takiego wróżbity. Najpierw mi pokazał Mekambe, potem wywróżył, że w 2100 będę leżał na cmentarzu, a na końcu wylał mi z wosku takie coś. Niby ma mieć jakieś znaczenie, ale ja tam widzę koło od wózka po trzech głębszych.

Butla pokazuje Uszczelce koślawy odlew. Zbyszek bierze go do ręki, ogląda z każdej strony, ale zanim zdąży cokolwiek powiedzieć, jego wzrok pada na leżącą na biurku elegancką kopertę. Uszczelka bez słowa podaje ją kompanowi. Butla marszczy brwi, rozrywa kopertę i zagląda do środka. Po chwili wyciąga z niej fragment ciężkiego, złotego medalionu. Obaj momentalnie spoglądają najpierw na medalion, a potem na odlew z wosku. Kształt centralnego symbolu jest niemal identyczny.

Zygmunt Butla: Eee, pierdolę to. Pewnie jakiś zbieg okoliczności. Co, ten czarodziej miał wiedzieć, że ktoś mi pół złotego talerzyka pocztą przyśle? Ja bym to wywalił i miał spokój.

Uszczelka: Ja tam nie wiem Zygmunt. Ja bym na twoim miejscu tak tego nie wyrzucał. Z wróżbami bracie nie ma żartów. Kiedyś robimy remont sanitariatu w Paździerzycach Dolnych. Siedzimy sobie w naszym firmowym Volkswagenie T4, zajadam sobie bracie ogóreczki, zagryzam kabanosikami no i podchodzi cyganka ze smarkaczem i na żebry mnie bierze. Ja jej mówię "A paszła kurwo stara bo jak lagę wezme, po plecach przetrące to się wyprostujesz!". Ona na to jakieś klątwy zaczęła rzucać coś jak w piosenkach Popka, a na końcu krzyczy "nie strasz, nie strasz bo się zesrasz". Ja ogólnie to nie wierzę w takie pierdoły. Ale na koniec dnia okazało się, że ten słoiczek ogórków to popsuty był! I jak nic do 3 w nocy się na brązowo pociłem. Z wróżbami nie ma żartów!

Zygmunt Butla: No dobra... może i masz trochę racji. Zostawię to. Jak już ktoś zadał sobie tyle trudu, żeby wysłać mi pół medalionu, to może wypadałoby chociaż sprawdzić, po cholerę.

Butla odkłada fragment medalionu obok woskowego odlewu i jeszcze przez chwilę przygląda się obu przedmiotom. Kamera powoli oddala się od szatni. Dopiero wtedy okazuje się, że kilka metrów dalej, przy ścianie korytarza, stoi elegancko ubrany mężczyzna w ciemnym garniturze. Nie odzywa się ani słowem. Przez cały czas przysłuchiwał się rozmowie kompanów. Gdy Zygmunt odwraca się w stronę drzwi, tajemniczy mężczyzna spokojnie odchodzi, a obraz gaśnie.


Akcja przenosi się na zaplecze, widzimy tam Jaya DiMateo, który wygląda na mocno rozjuszonego. Kamerzysta próbuje podążać za nim.

Jay DiMateo: Szlag mnie trafi! Jakim cudem ta fajtłapa znowu ze mną wygrała? Co się ze mną dzieje? *kopie śmietnik, który napotyka na drodze*

Jay przeczesuje nerwowo włosy i podąża w stronę parkingu, w końcu otwiera jakieś większe drzwi i udaje mu się znaleźć w pożądanym miejscu. Słychać jak odblokowuje swój samochód (PILOTEM) ale nagle zatrzymuje się, jakby zobaczył ducha. Widzimy, ze przy jego wozie stoi trójka mężczyzn. Nie wyglądają oni na grzybiarzy, ani sprzedawców tulipanów. (tylko jak mafia) Jay podchodzi bliżej, jednak w tym momencie widzimy, że z pobliskiego vana, wychodzi kolejny pan, na oko koło pięćdziesięciu lat, z lekką nadwagą, kieruje się on natychmiast w stronę naszego bohatera.

Koleś: Witaj synu. Chyba najwyższa pora pogadać, nie uważasz? *chwyta Jaya mocno za rękę, gdy ten próbuje wsiąść do samochodu* Nie zrozumiałeś? Mówiłem, że najwyższa pora pogadać. Nie miałeś ostatnio czasu wpaść do nas na obiad, więc jak widzisz, obiad wpadł do Ciebie. *lekko się uśmiecha*

Jay DiMateo: Myślisz, że mam ochotę teraz na żarty? Nie widziałeś co się stało?! ZNOWU przegrałem! ZNOWU! *kopie z wściekłości w oponę*

Koleś, który okazał się ojcem Jaya: Niestety widziałem. Właśnie o tym chciałem porozmawiać. Widzisz, twoja matka uważa, że wrestling to super alternatywa i fantastycznie, że zajmujesz się czymś innym, niż ja. Ja też jestem zdania, że do mojej roboty się nie nadajesz, ale proszę Cię o jedno. Jak masz zamiar robić coś pod moim nazwiskiem, to rób to dobrze. Jeśli potrzebujesz dodatkowych treningów u tego gburowatego Kanadyjczyka, to nie ma problemu. Potrzebujesz przekupić jakiegoś pionka? Nie ma problemu. Spokojnie, nie jestem Frank Steel, nie wydziedziczę Cię tylko dlatego, że w pewnych kwestiach się nie zgadzamy...

Jay DiMateo: *kiwa z niedowierzaniem głową* Wiesz czego potrzebuję? Spokoju. Świętego spokoju! Potrzebuję żebyś ty i mamusia dali mi SPOKÓJ. Nie chce ani pieniędzy, ani współczucia, ani dopingu, ani treningów\...Uwierz mi, poradzę sobie sam. Możesz zabrać ze sobą swoje wierne pieski *rzuca okiem na trzech nieprzyjemnych panów* i pozwolić mi radzić sobie samemu. Shio Sakazaki zaszedł mi za skórę i tak...znowu mnie pokonał, ale myślisz, że ja się nie podniosę? Podniosę się, choćby wszyscy wokół próbowali mi udowodnić, że jestem gówno warty. Pokonam Sakazakiego i zrobię to bez Twojej pomocy!

W tym momencie widzimy, że Jay wpycha się przed swojego ojca, lekko go nawet popychając, ten jednak puszcza to płazem. Po chwili młody DiMateo wsiada do swojego auta, a następnie odjeżdża z piskiem opon.

Singles Match

[Obrazek: 68D27vV.png]

Axel Blaze vs Preston Steele

Wracamy do ringu po reklamach, gdzie wściekły Blaze znęca się nad Prestonem w narożniku. Niemiłosiernie okłada go serią punchy, a sędzia po krótkim wyjaśnieniu, że musi przestać zaczyna odliczać 1... 2... 3... Axel w końcu przestaje i wcale nie zamierza kłócić się z arbitrem. Robi dwa kroki w tył, a Steele opiera się o narożnik. Kiedy Mistrz upewnił się, że sędzia nie dokończy wyliczania od razu chwyta za nadgarstek przeciwnika i Irish Whipem posyła go do przeciwległego narożnika i sam od razu rusza za nim. Sprytny The Rebel One popisuje się jednak Up and Over i przeskakuje nad pędzącym rywalem. Real Rock'n' Roller boleśnie wbija się w narożnik, odwraca się i na dokładkę inkasuje jeszcze Dropkick, po którym ląduje w narożniku, o który się opiera. Legacy Breaker bierze rozpęd i dokłada jeszcze Corner Flying Clothesline. Preston nie traci czasu i zaczyna okopywać swojego przeciwnika, tak długo, aż sędzia nie dolicza do 4. Dopiero ta liczba powstrzymuje go i ten zawodnik dorzuca swoje 3 grosze, ucząc sędziego jego fachu. W końcu wraca do Blaze'a, podnosi się, ale Mistrz od razu odpycha go od siebie i wykonuje Lariat! Jednak nie! Preston przemyka pod ręką Axela, czeka aż ten się odwróci i mamy Cash Out! Nie! Mr. Forever stoi twardo i odpycha od siebie rywala! Sprytny Legacy Breaker wykorzystuje impet odepchnięcia, wskakuje na liny i podejmuje próbę wypłacenia Golden Divident, lecz zostaje zgaszony potężnym Big Bootem w locie. Legend in Making chwyta leżącego przeciwnika za rękę i w szarpnięciem pomaga wstać. Nie puszczając ręki naciąga go na Short-Arm Clothesline! Od razu przechodzi do pinu. 1... 2... Kick Out! Podrażniony Mistrz uderza pięścią w matę, ale szybko się ogarnia i pomaga wstać Prestonowi. Następnie posyła go na liny, aby przechwycić poczęstować go Facebreaker Knee Smashem! Steele zatacza się, jakby wypił odrobinkę za dużo whiskey, a bezlitosny Blaze wynosi go na barki i dokłada jeszcze Ushigoroshi! Pin! 1... 2... Bark w górze! Preston trzyma się za kark, widać, że bardzo cierpi, ale Mistrz nie zamierza pozwolić mu na odpoczynek. Chwyta go za włosy i podnosi, następnie wykonuje Gut Kick i bezlitośnie oplata jego szyję. Last Breath zapięte! Zawodnicy szybko lądują na macie, a w locie Blaze dokłada jeszcze Body Scissors! Preston klepie! Axel Blaze wygrywa walkę!

Mimo wygranej walki Axel wcale nie puszcza uchwytu, sędzia momentalnie reaguje, ale submission zapięty jest tak ciasno, że sam nie jest w stanie nic zrobić. Legacy Breaker coraz bardziej gaśnie, aż w końcu odpływa zupełnie. Arbiter woła wsparcie, zanim to dociera do ringu mistrz sam puszcza dźwignię. Kamera robi zbliżenie na Axela, który dosłownie ma obłęd w oczach. Obie ręce wplata we włosy, jakby nie dowierzał co się dzieje. W tym momencie obraz z kamery gaśnie.

Red Bull doda Ci skrzydeł. LPW odbierze Ci zdrowie ~ Autor nieznany

Kamera teraz ukazuje Johnny’ego Turna idącego korytarzem w stronę operatora, jednak ten cały czas idzie do tyłu, przez co w kadrze cały czas widać uśmiechniętego Teksańczyka. W końcu zaczepia go Renee Paquette z mikrofonem i Johnny przystaje na propozycję wywiadu.

Renee Paquette: Witam państwa, naprzeciw mnie stoi człowiek, który dziś zadebiutował oraz wygrał walkę! Gratulacje, jak się czujesz?

Johnny Turn: Fantastycznie. Dziękuję wam wszystkim, dziękuję za ciepłe przyjęcie, naprawdę to doceniam. Dziś po ringu tylko hulał wiatr. Szybkość, dynamika, adrenalina. To są sprawy, które najbardziej mnie w tym pociągają. Nie mam lęku wysokości i jeszcze nie raz was zaskoczę gdy nadarzy mi się okazja.

Renee Paquette: No dobrze, ale powiedz nam co Cię tutaj, że tak powiem, „przywiało”? Znalazłeś ogłoszenie w gazecie czy jesteś tu z jakiegoś polecenia?

Johnny Turn: *Johnny śmieje sie* Przyleciałem tu, bo jestem zdeterminowany, by wygrywać najważniejsze walki w tej dużej federacji. Jako czarny pas taekwondo mam swoje zasady, szacunek do przeciwnika, ale również pewność siebie w swoim działaniu do zwycięstwa.

Renee Paquette: Wspomniałeś o czarnym pasie w taekwondo, no właśnie, jaka historia kryje się za takim zawodnikiem jak Ty. Kim jest Johnny Turn i czemu akurat tornado?

Johnny Turn: Mnie jako człowieka i zawodnika ukształtowały dwie rzeczy, które w moim regionie są sprawami dominującymi: rodeo i taekwondo. Rodeo jest nieprzewidywalne i ma potężną moc obrotową, natomiast taekwondo cechuje się pewnością siebie, ale również, dobrą techniką, sprytem i dodatkowo, jeśli to potrzebne, pewnym zrywem i mocnym uderzeniem. Te cechy dosyć dobrze mnie opisują. W ringu, gdy zostanę do tego zmuszony, będę siał spustoszenie wśród moich przeciwników. Bo szacunek szacunkiem, ale walki też trzeba wygrywać, więc jestem gotów na wszystkich.

Renee Paquette: Johnny, bardzo szybko idzie nam ten wywiad, ale musimy już kończyć. Czy chciałbyś może jeszcze coś powiedzieć?

Johnny Turn: Cóż, mam jeszcze jedną rzecz *w tej chwili Turn odchodzi od reporterki na krok w prawo i robi salto w tył prosto na nogi, co spotyka się z zadowoleniem Renee, a Johnny spogląda prosto w kamerę* Spodziewajcie się niespodziewanego. When the Tornado hits, nobody st………….

Johnny Turn nie dokończył jednak swojej odpowiedzi, ponieważ w tym momencie zostaje zaatakowany! Forearm Smash w tył głowy ścina zapaśnika z nóg, a sekundę później w kadrze ukazuje się sporych rozmiarów mężczyzna, którego twarz skryta jest pod kominiarką. Reporterka postanawia się oddalić, a już po chwili do leżącego Turna podbiega drugi nieznany napastnik, również w kominiarce! Zaczyna okładać pięściami Tornado Mana, który usiłuje się bronić, jednak na jego twarz spada lawina punchy. Mniejszy z agresorów w końcu odstępuje, zaś większy dokłada jeszcze Johnny'emu kilka stompów, a następnie podnosi go z podłogi. Następnie chwyta obie jego ręce za plecami, tak aby Turn nie mógł się bronić. Tymczasem mniejszy sięga po kij od miotły i uderza Speedy'ego w brzuch! Ten krzyczy z bólu, jednak już po chwili zostaje poczęstowany kolejnym uderzeniem kija! Próbuje się szarpać, jednak wtedy większy z atakujących wykonuje mu Ura-nage Slam! Mniejszy zaś dopada do Turna w parterze i zakłada Sleeper Hold! Johnny stara się walczyć, jednak po kilkunastu sekundach słabnie i w końcu odpływa! Dopiero w tym momencie agresor odpuszcza, a oczom widzów ukazuje się nie kto inny, jak Willy Walker, ubrany w elegancki garnitur.

Willy Walker: *śmieje się* Co, nie spodziewaliście się Walkera w tym miejscu? I bardzo dobrze! Teraz pewnie chcecie zadać sobie pytanie - dlaczego? Po co zaatakowaliście tego człowieka? *szyderczy uśmiech* Dla atencji? No jasne, oczywiście że dla atencji! A może nie? Może po prostu nam się nudziło? Może dostał w łeb za to, że jest łysy i ma na imię Johnny? Swoją drogą przepaskudne imię, aż mnie skręca. A może wszystko nam jedno i załatwiliśmy pierwszego z brzegu. Wszystko jest możliwe. Możecie pytać dalej, rozwiewanie waszych wątpliwości nie leży w moim interesie. W końcu co przyciąga uwagę oglądającego lepiej, niż zagadka? Powinniście być nam wdzięczni! Gdyby nie my, nikt z was nie pytałby teraz, o co tu właściwie chodzi i dlaczego niewinny człowiek oberwał. Kto w ogóle kryje się pod maską? *spogląda na swoich towarzyszy* Tego też się nie dowiecie. Panowie, chodźmy stąd, zanim goryle się zlecą. Słyszałem, że dużo ich tu dzisiaj krąży.

Walker wraz ze swoimi towarzyszami odchodzi, pozostawiając leżącego na podłodze Turna.

VIDEO PROMO

Panorama miasta. Nastaje zmierzch, ludzie powoli znikają z ulic, a głównym źródłem światła są lampy uliczne, oraz reflektory samochodów. W tle słychać The Beatles - Here Comes The Sun, a obraz z kamery powoli przybliża się do jednej z przejeżdżających ulicami aglomeracji taksówek, gdzie przez tylną szybę możemy zauważyć mężczyznę słusznych gabarytów. Czarne krótkie włosy oraz słuchawki w uszach to niestety jedyne co jesteśmy w stanie dostrzec. Po chwili kadr zmienia się, a mężczyzna wciąż pokazywany tyłem wyciąga z bagażnika dwie walizki i dużą torbę podróżną, po chwili pojazd odjeżdża a my widzimy, że znajdujemy się przed terminalem lotniczym. Zmiana kadru, tym razem widzimy mężczyznę stojącego przed tablicą z rozpiską odlotów. Jego wzrok koncentruje się na jednej szczególnej pozycji. Obraz z kamery wyostrza się i widzimy AKL -> IAH | ODPRAWA:21:55 | ODLOT:22:45 | PRZYLOT:17:20 | CZAS LOTU:13H35M. Mężczyzna spogląda na zegarek, na którym widać godzinę 19:33. Głośno wzdycha, po czym lekko zrezygnowany siada na pobliskiej stalowej ławeczce. Kadr zmienia się ponownie, tym razem mężczyzna leży na wspomnianym wcześniej siedzisku. Kolejny kadr - widzimy, jak przegląda coś w telefonie, jednak jesteśmy za daleko by dojrzeć co to. Po chwili słychać dźwięk włączającego się interkomu i komunikat głosowy od obsługi lotniska. Mężczyzna wsłuchuje się w informację, po czym z zadowolenia aż klaszcze w dłonie i podrywa się do góry. Następnie widzimy jak dociera do bramki numer 6 i podaje pracownikowi bilet lotniczy, paszport oraz dowód tożsamości (dane oczywiście zamazane). Muzyka cichnie a kamera powoli unosi się do góry, ukazując koszulkę z napisem "Straight to Your Face. Total Destruction". Obraz z kamery całkowicie gaśnie.

Danio. Metoda na głoda. Chairshot. Metoda na problem.

Earlier this week...

Obraz z kamery przenosi nas do... San Diego! Mrok wynikający z pory dnia dodaje tylko uroku temu miejscu. Dostrzeżenie, że wszystko tętni życiem o tej godzinie, nie jest trudne, prawdopodobnie jesteśmy w centrum miasta. Weseli ludzie, wiele taksówek, wiele zamieszania i jeszcze więcej pytań, bowiem widzimy... Dana Dowsona! Weteran jest w dość szampańskim nastroju, najwidoczniej trochę procent zostało spożyte. Przynajmniej teraz ma miłe chwile w swoim rodzinnym mieście. Jest dosyć elegancko ubrany. Obok niego stoi kilku mężczyzn oraz prawdopodobnie ich partnerki. Dowson jest sam. Żegna się z towarzyszami i w klasyczny sposób macha, by zatrzymać pobliską taksówkę. Ta wygląda dosyć normalnie, niczym zbytnio nie wyróżnia się, prócz faktu, że jest dobrze zabezpieczona i kierowca jest oddzielony solidną szybą ochronną. Dan spokojnie wsiada do pojazdu i podaje adres, na który chciałby dojechać. Kierowca, który ma na sobie czapkę, kiwa głową i rusza. One and Only jak przystało na kogoś żyjącego w dwudziestym pierwszym wieku, zaczyna przeglądać coś w telefonie i będąc wstawionym, spogląda w lusterko będące obok osoby prowadzącej, na którym możemy zobaczyć... twarz Nathana Martina, który również patrzy się w nie! Ma wymalowany na sobie przerażający uśmiech. Dowson chce momentalnie otwierać drzwi, ale Nate przyspiesza i blokuje je, więc Danny nie bardzo ma co zrobić.

Nathan Martin: Spokojnie Dan... nie ma powodu do obaw. Ani do sięgania po telefon, przecież nie jestem tu, by cokolwiek ci zrobić. Nie! *uśmiech* Mamy walkę niebawem i to bardzo specjalną... Ja.. ja.. okazuję ci miłosierdzie...

Dan Dowson: Miłosierdzie? Twoje sztuczki są gówno warte. Wreszcie po ostatnich tygodniach to wszystko się skończy i będę miał wreszcie spokój. Nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo irytujące były te dni, kiedy musiałem znosić ciebie i te twoje twórcze pierdolenie. To zrobiłeś, tamto zrobiłeś, coś się stało, bo tak chciałeś. Odpalenie syndromu Boga chyba nie było odpowiednim kursem.

Nathan po tych słowach gwałtownie hamuje samochód i po chwili rusza ponownie. Dowson przez to wpada w szybę ochronną, która oddziela obu panów i klnie pod nosem. A wystarczyło zapiąć pasy..

Nathan Martin: To za twoją niewyparzoną gębę. *lekki uśmiech* Nie życzę sobie przeklinania w tym samochodzie! Zrozumiano? Co za prostactwo... *zniesmaczony* Zdaję sobie sprawę, że skoro nie potrafisz już być jednym z lepszych w ringu, to chcesz brylować w rankingach pod względem wulgaryzmów, ale musisz coś zrozumieć Danny. *patrzy przez chwilę w przednie lusterko* Pośród setek milionów samochodów, które jeżdżą po moim świecie, to właśnie TEN, dokładnie TO cacko, którym teraz przewożę twój niewdzięczny zad, jest tym, gdzie ABSOLUTNIE nie masz prawa przeklinać. Jak to jest, że byłeś w stanie akurat tak pechowo trafić? Hę? *prycha* A co do kursu, o którym mówiłeś... to prawie kończymy nasz kurs. *patrzy dokładniej na drogę* Trochę to dziwne, że nawet nie zapytałeś, dokąd mam zamiar cię wywieźć, ale w porządku. Jesteś pogodzony z losem, w końcu sam wiesz, że będziesz miał spokój. I to zdecydowanie prawda Dan! Oj tak, będziesz miał WIECZNY spokój.

Auto właśnie wjechało na.. cmentarz. Mrok, który teraz panuje, na pewno dodaje upiornego klimatu do tej dosyć groteskowej sytuacji. Dowson rozgląda się przez szybę i stara przetworzyć, gdzie oni są, a Nathan jedzie dalej i gdy jego wróg chce się odezwać, to Kanadyjczyk zatrzymuje się i zdejmuje pasy, po czym odblokowuje drzwi i opuszcza pojazd z gracją. To samo, ale pośpiesznie robi One And Only, który jest zdecydowanie wkurzony i teraz gdy jest oswobodzony, to na pewno ma wielką chęć, by dorwać Nate'a. Obaj krążą wokół auta i na twarzy fanatyka pokręconej filozofii zwanej solipsyzmem można dostrzec.. uśmiech, co za niespodzianka. Martin kończy w końcu zabawę w kotka i myszkę i cofa się spory kawałek. Weteran, gdy widzi to, od razu rusza w jego kierunku. No to standardowo mamy bitkę między nimi, czyż nie? No prawie, bo gdy Dowson próbuje wypłacić punch, to The Creator uchyla się i... spierdziela tam, gdzie jest samochód, do którego szybko wchodzi i blokuje drzwi. Dan Dowson zaczyna napierdzielać po szybach, ale to na nic. Nathan za to spokojnie wkłada kluczyki i odpala auto, po czym cofa się i w końcu odjeżdża od Dana, który mocno podirytowany nawet nie ma zamiaru debilnie biegać za tym samochodem. Nate na chwilę jeszcze uchyla okno, by coś powiedzieć.

Nathan Martin: Przyzwyczajaj się do tych klimatów Dowson! Po to cię tu przywiozłem, to jest właśnie miłosierdzie z mojej strony.

Dumny Martin uśmiecha się jeszcze pod nosem i odjeżdża, zostawiając Dana Dowsona samego na cmentarzu, towarzyszy mu dziwny klimat i na pewno niezbyt zachwycona mina. Obraz z kamery znika...

Main Event

Buried Alive Match

[Obrazek: KU6T8T6.png]


Nathan Martin vs Dan Dowson

Jesteśmy już w pobliżu przygotowanego grobu. Obaj zawodnicy mają za sobą długą bójkę poza ringiem, a jej skutki są wyraźnie widoczne. Nathan Martin ma rozciętą skroń, natomiast Dan Dowson porusza się coraz wolniej, wyraźnie odczuwając wcześniejsze ataki na plecy. The Cage pierwszy przechodzi do ofensywy. European Uppercut trafia Nathana w szczękę! Drugi! Psycho Leaf cofa się w stronę barierki, gdzie Dowson dociska go przedramieniem do gardła. Martin odpowiada jednak kilkoma Punchami w żebra i odpycha przeciwnika. Dan rusza ponownie, ale tym razem wpada prosto na Clothesline! One and Only pada na ubitą ziemię, lecz niemal natychmiast próbuje się podnieść. Nathan łapie go za głowę i wykonuje Snap Suplex na twarde podłoże! Dowson zwija się z bólu, a The Dreamweaver podchodzi do leżącej obok łopaty i bierze ją do ręki. Dan podnosi się przy barierce. Martin zamachuje się, lecz The Cage odsuwa się w ostatniej chwili! Metalowa część łopaty uderza z hukiem w barierkę. Dowson wykorzystuje moment, przechwytuje pochylonego przeciwnika za głowę i trafia Running DDT! Nathan uderza twarzą o ziemię. One and Only przez kilka sekund dochodzi do siebie, po czym przeciąga przeciwnika w stronę grobu. Próbuje zepchnąć go do środka, lecz Martin blokuje się nogą o krawędź. Psycho Leaf prostuje się i trafia łokciem w głowę Dana! Drugi Elbow! Dowson puszcza chwyt, a Nathan odchodzi dwa kroki, nabiera rozpędu i trafia Calf Kickiem! The Cage zatacza się, ale nie upada. Martin rusza za nim... European Uppercut! Nathan zostaje zatrzymany. KILL THE LIGHTS! Superkick trafia idealnie! Psycho Leaf pada niczym rażony piorunem tuż obok grobu. Dan również osuwa się na jedno kolano i przez moment nie jest w stanie wykorzystać sytuacji. Dopiero po chwili łapie Martina za rękę, przeciąga go bliżej krawędzi i próbuje wrzucić do środka. Nathan zaczyna jednak bronić się Punchami w brzuch. Jeden! Drugi! Martin uwalnia się, przechodzi za plecy rywala, odciąga go pół kroku od krawędzi i wykonuje German Suplex na ubitą ziemię! Dowson uderza plecami o podłoże. The Solipsist próbuje go podnieść, ale Dan nagle łapie przeciwnika za nogi i przewraca. Obaj przez chwilę tarzają się przy samym grobie, wymieniając krótkie Punche. Nathan próbuje wstać pierwszy, lecz Dowson sięga po łopatę i uderza trzonkiem prosto w brzuch Martina! Psycho Leaf zgina się wpół. Kolejne uderzenie trafia w plecy i Dan spycha przeciwnika do grobu! Nathan wpada do środka! The Cage natychmiast zaczyna wrzucać ziemię łopatą. Jedna porcja! Druga! Martin podnosi się jednak i chwyta trzonek. Dowson próbuje wyrwać łopatę, ale Nathan szarpie z całej siły i wciąga go do środka! W ciasnym wykopie obaj zaczynają się okładać. Dan trafia pierwszy, lecz Martin odpowiada mocniejszą serią i wbija rywala plecami w ścianę grobu. Psycho Leaf wydostaje się na powierzchnię. One and Only chwilę później próbuje zrobić to samo, wystawiając głowę i barki ponad krawędź. LOWER YOUR HEAD! Penalty Kick trafia prosto w głowę Dana i ponownie strąca go na dół! Nathan przez moment patrzy na przeciwnika, po czym sam schodzi do środka. Nie zamierza jeszcze kończyć walki. Podnosi Dowsona i zasypuje go Punchami, chcąc upewnić się, że The Cage nie będzie miał już siły na kolejną próbę ucieczki. Dan odpowiada jednak uderzeniami w korpus. Jeden! Drugi! Trzeci! W ciasnym wykopie rozpoczyna się kolejna szarpanina, w trakcie której obaj niemal równocześnie wydostają się na powierzchnię. Dowson natychmiast próbuje wykorzystać okazję. KILL THE LIGHTS po raz drugi! Nathan odchyla się i robi pół kroku w bok! Noga Dana przelatuje obok jego głowy, a One and Only obraca się po nietrafionym Superkicku. SUPERMAN PUNCH! Dowson chwieje się, lecz pozostaje na nogach. Martin chwyta go za nadgarstek, obraca w ripcordzie i ściąga z powrotem w swoją stronę. KISS OF SOLIPSISM! Rain Trigger trafia czysto w szczękę! The Cage pada przy samej krawędzi grobu. Nathan również osuwa się na chwilę na kolana, próbując złapać oddech. Po kilku sekundach wstaje, łapie przeciwnika pod ramiona, przeciąga ostatnie kilkadziesiąt centymetrów i spycha do środka. Dan próbuje jeszcze się wydostać. Jego ręka pojawia się ponad krawędzią, ale Psycho Leaf kopie ją i zmusza przeciwnika do cofnięcia się. Dopiero teraz Martin spogląda na stojącą obok koparkę. Po chwili znajduje się już w kabinie i uruchamia maszynę. Łyżka nabiera ogromną porcję ziemi i przesuwa się nad grobem. Pierwszy zrzut zasypuje nogi oraz dolną część ciała Dowsona! The Cage desperacko próbuje odgarnąć ziemię rękami. Nathan nabiera kolejną porcję. Drugi zrzut niemal całkowicie przykrywa przeciwnika, ale Dan nadal próbuje wydostać się spod ziemi. The Dreamweaver nie zatrzymuje maszyny. Trzecia pełna łyżka unosi się nad grobem, po czym ziemia spada do środka i całkowicie zakrywa Dowsona. Sędzia obserwuje miejsce przez kilka sekund, upewnia się, że warunek zwycięstwa został spełniony, po czym daje znak. GONG! Nathan Martin wygrywa brutalny Buried Alive Match!

Pogrzebany Dan Dowson spoczywa w spokoju w akompaniamencie theme songu Nathana Martina i zadowolenia fanów, a Nate mimo wyczerpującej walki cały umorusany rusza w kierunku ringu i w połowie drogi wykrzykuje, żeby ktoś dał mu mikrofon, chwilę czeka na to i w końcu otrzymuje przedmiot. Kanadyjczyk dosyć chwiejnym krokiem ponownie wraca do miejsca pogrzebania rywala. Przy tym wszystkim ma dosyć przerażający, sadystyczny uśmiech. The Solipsist kładzie się na plecach przy ''grobie'' Dana i maniakalnie się śmiejąc, patrzy do góry. Muzyka przestaje grać, a The Creator w końcu zabiera głos.

Nathan Martin: Danny.. Och,  Danny... śpij słodko aniołku! *wyciąga dłoń do góry i patrzy na nią* Mógłbym rzec, że wyrwałem chwasta i... to jest po części prawda, ale nie spłycajmy tego! Stało się coś iście paradoksalnego!  Z czegoś tak żałosnego, bezbarwnego i zepsutego.. STWORZYŁEM coś lepszego! Zasadziłem ten chwast na nowo, tam pod ziemią. *klepie w glebę* Dzięki temu teraz wyrośnie piękny, pachnący, jakże barwny kwiat w postaci... BRAKU Dana Dowsona. *cheer, a Nathan siada*  LPW zdecydowanie na tym skorzysta. To bardzo zabawne, że przybył tu z celem wpisywania ludzi na swoją listę, a skończył ze swoim nazwiskiem zapisanym na nagrobku.. *ironiczny uśmiech* Nie sądzę, byście zatęsknili. *spory cheer, a Martin podnosi się, lekko otrzepując się z ziemi* Ja może odrobinę, wszakże byłem dla niego chwilowym sędzią, rywalem, kierowcą taksówki, stwórcą oraz... katem. *pociera się po karku* Ups, najwidoczniej również mam sporo twarzy... a poznacie ich jeszcze więcej! Zapewniam. *podejrzany uśmiech* Także całe Colosseum lepiej bądźcie gotowi, bo nie wiecie.. czy nagle będę miał kaprys, by zostać właścicielem rzeźni.. albo kelnerem w barze z tequilą. Nie macie pojęcia, czy nie ujrzycie mnie jako kogoś, zamawiającego usługi hydraulika lub też jako twórcę zabawek dla dzieci. Może będę szyć garnitury dla bogatych panów? Kto wie! Zawsze też jest szansa, że niebawem zapragnę nosić nie przeróżne stroje.. a pas mistrzowski. Który? Nie wiem. *rozkłada ręce* Nie rozmyślam o tym, to mistrzowie powinni teraz zacząć to robić. Ja po prostu dam ponieść się swemu snu...

Nathan upuszcza mikrofon i ponownie rozbrzmiewa jego muzyka, zerka na grób i kamera po chwili również przybliża nam miejsce, gdzie zakopany został Dowson.

Tym widokiem ostatnie przed Heatwave Colosseum dobiegło końca..

[Obrazek: lI0WsTu.png]
Rob McŁowicz

Streak: 2-0-3
Last Match: Lord Sebastien def. Rob McŁowicz
Achievements:
Kucharz jakiegoś Francuza

[Obrazek: cEjDAaW.png]
Silas Crowe

Streak: 3-0-0
Last Match: Silas Crowe def. Rob McŁowicz
Achievements:
Odpowiedz
Cytuj
24.08.2026, 22:17
#3
Hmm, no niby RVD tak robił, ale Z WYJĄTKIEM Allana Hilla, bo tamten nie mógł pierdnąć nawet. xD Sprawa wygląda tak, że aktualnie co Rob nie powie, to będzie źle, tak bardzo się wkopał tym story z Hillem. Już na live zwróciłem uwagę na koszulkę Riddle'a, fajna nawet, spoko szpilka. Tylko mam taki problem, że w sumie między nimi dzieją się takie rzeczy już, próba zrobienia realnej krzywdy Riddle'owi, a oni bawią się na tym etapie w przytyk koszulkami? Trochę wcześniej, by to bardziej siedziało, teraz to już za dużo mleka się wylało, ale może się czepiam. Nadal nie mogę się przyzwyczaić, że on ma ten utwór Eminema jako theme song, tak mi to do niego jakoś nie pasuje. xD Koszulkę Rybacka pozostaje mi wyobrazić sobie. Ta torba to miała przerażenie chyba w Kennym wywołać, co nie? Tylko taki jej cel widzę. Podoba mi się, jak ten Ryback usilnie i prymitywnie próbuje wpierać, że nie jest tym złym, robiąc takie rzeczy. Ora się, ale celowo, to akurat pasuje. Kenny sensownie i dobre emocje oddaje jak na razie. RVD jest szefem i teraz na słuchawce dowiaduje się, że Ryback NADAL nie jest dopuszczany do walki? Czyli nie był ten cały czas, więc Rob musiał wiedzieć, to po co ta szopka? Odwołuje starcie, ale gadajcie sobie dalej. Kenny dobrze wygląda w tym segmencie, Rob przeszkadza, ale Riddle próbuje wycisnąć jak najwięcej. Rybacka to nawiązanie do swojego tekstu dawnego gorzej wygląda niż oryginał, no i łamanie ściany z wyglądem Samiego.. no można to robić, ale mniej dosłownie. Tutaj to jest zbyt jednoznaczne trochę. Chociaż nie ma chyba drugiej osoby, co by tak gwałciła czwartą ścianę jak ja. Także może znowu głupio się czepiam. Na pewno spoko, że Ryback nie pizduje tutaj i chce walczyć, bo to już totalna głupota byłaby. Hell in a cell to na pewno będzie miodnie rozpisana walka. Do tego segmentu mam jakieś mieszane odczucia, czuję, że można było dużo więcej z tego wycisnąć. Riddle to w górę ciągnał i się starał, ale Van Dam przeszkadzał, a Ryback to jakoś tak przeciętnie wypadł po prostu. Mam niedosyt.

No i zaczynamy zabawę. To początek tego segmentu, bo wiem, że on będzie dalej. Pomysł Remika i mi się bardzo podoba, dobrze to rozpisane, dałem tu tylko, co mogło być powodem pojawienia się Lopeza, coś innego niż wkurwienie swoją obecnością samego Blaze'a. xD

Ależ segmento - walka, to tak na start trzeba sie przywalić, bo  też mówiłem to Ryse na VC. Uszczelka nic nie zyskał tym, a to niedobrze. Ma iść na Cavazosa, a pretka zdobył, bo mu się żul podłożył. To teraz walkę wygrywa w taki sposób i schodzi na boczny plan story Hilla, który ma tak bogate feud z GMem nie wiedzieć czemu, a tak naprawde nie jest znaczącą postacią w żaden sposób. Zapewne to po to, żeby ostatecznie Otunga go odprawił, ale no Uszczelka powinien mieć jakąś podbudowę, żeby iść na tego Cavazosa, który sobie składa Reaperów, Hillów, jako pierwszy zdjął pas na PPV i go tam w kilku musieli ubić. Przepaść w podbudowie jest spora i walkę może być ciężko rozpisać. Aż się prosi o Zbyszka heel turn tak szczerze, jak on tak wygrywa. xD Hill z adwokatem, no to jest dosyć zabawny plot twist, ale to jego struganie groźnego.. no to już nie gra w żaden sposób. Kogo on pokonał, nikt nawet nie pamięta kogo, bo to jakiś leszcz był chyba, do tego już przegrywał walki. Niech to story się kończy, bo to się dłuży i dłuży już. Niesprawiedliwości ciąg dalszy, w sumie Hill teraz to nic nie zrobił, ostatnio był grzeczny, teraz przyszedł z prawnikiem, a Rob gada o jakimś wylocie. No plis. xD Udawajmy może, że ten feud się nigdy nie wydarzył. Bo to paranoja jakaś jest, Rybacka zachowanie to spoko, niech będzie walka, niech próbuje zabić Riddle'a. Przy Hillu dalej bawmy się w tą samą narrację, co wcześniej, to sensu nie ma. Otunga sensownie, ratuje trochę to wszystko i jakoś sprawia, by do tej walki doszło. RVD mnie tym przekleństwem rozbawił, nie powiem. Na live to jak to zobaczyłem, to mnie tak rozbawiło, bo to jest tak losowe. XDD Ja bym chyba poszedł w jakiś pomysł, że Allan córkę Van Dama wyruchał, jeśli ten ją ma lub żone, dlatego on go tak nie cierpi i tak traktuje, to szczerze brzmi głupio, ale by wyjaśniło sporo. XDD Na szali koniec kariery, czyli moje modły o kończenie tego wysłuchane zostały. Zyska zapewne na tym jedynie Otunga, bo RVD to się całym tym feudem w gówno po kolana wrzucił. Łowca, nawiązanie do Marvina Jonesa?? David tutaj wypadł najlepiej i ten segment podratował, Hill w miarę ok, ale to tyle, jedyny wygrany tego kiepskiego feudu to będzie Otunga, nie widzę innej opcji. Jedyny dowoził tym poziomem, ale chyba nigdy nie powinno dojść do tego story, zostało poprowadzone bardzo źle i popsuło totalnie bycie GMem Van Damowi. Allanowi to też ostatecznie nic nie dało i nie dawało przez cały ten okres.

A ten dalej szuka.. najpierw robi takie rzeczy, co na zdjęciach, a teraz chyba chce pobić Lopeza, jak on ma być dobrze postrzegany?? Tak na poważnie, dobra kontynuacja i budowanie napięcia.

Oj długie, za długie chyba, jak na to, że Butla jest żulem. Ja wiem, że chce się w nim trochę zmian wprowadzić, ale zadajmy pytanie czy warto? Może zostanę zaskoczony. Oho, czyli pan z newsów to jakiś pseudo wróżbita mitoman, okej. Może być zabawnie. Dobra, było z jajem. Podobało mi się, fajne teksty, wróżenie z kart piłkarskich mnie kupiło. Butla tutaj w końcu wypadł sensownie i dał zabawne teksty. Długość mnie praziła, no bo jest to mocno długawe, ale kurde, no spodobało mi się. Ja to jednak cenię sobię komedię, a tutaj była ona podana w bardzo fajny sposób. Obaj tutaj dobrze się zgrali i mogę pochwalić za wykonanie. Mitoman wróżbita może trochę rozluźnić to Colosseum.

No proszę, Diallo to nawet już walkę sobie stoczył jeszcze, Turn wygrywa, co raczej nie powinno dziwić. Też debiutował i raczej trochę poważniejszy będzie.

Ta rozmowa bogaczy to momentami taka mocno NPC pogadanka była. Zabawne to jest, jak oni teraz chcą się wziąć za poważny wrestling, gdzie tak szorowali cały czas po dnie, że nawet dwóch pijaków ostatecznie ich ograło. Mi to aż ich jest szkoda, jak ich tak czytam. xD Takie zderzenie z wrestlingowym światem mają. Myślę, że jest to poprawnie rozpisane, ale oni są już bardzo niewiarygodni. Motyw z tym telefonem ciekawe, czy to jest losowe czy Miguel jest żmiją. Koniec końców, on powiedział, że ufa jednej osobie, a jak mnienam... to to jest ta jego niunia, a nie Preston. Czy załamany Steele dostrzeże w końcu te wszystkie znaki na niebie? Przekonamy się, jakąś uwagę dalej kupują, mimo tych wszystkich niepowodzeń. Tego odebrać im nie mogę. Nie było to złe jakieś, ale no bomba to też nie była.

Biedny Brutal, teraz to zapewne jeszcze większym memem będzie. Uszczelka jak na razie spoko. Cavazos pierwsze co robi, to się do skar i sandałów przyczepia? Ja wiem, że to nie jest zbyt dobre combo, ale no.. xD  Fajnie działa ta możliwość tłumaczenia tych wstawek. Jorge na pewno lepiej niż tydzień temu, cieszy to, ale nadal braki charyzmu tutaj są niestety. Zbyszek z jakim tekstem wyskakuje, wiadomo, że się go Cavazos nie boi, ale w prymitywnej główce hydraulika to wiadomo, że jest inaczej, także rozbawiło mnie to. Dobra, sprawdzić musiałem, on jest tweenerem. No bo grubo leci z Cavą, ciśnie po wszystkim, strasznie to prostackie, ale też można oczekiwać tego od tej postaci. Przy niektórych tekstach idzie się uśmiechnąć, tekst ze skarpetką w sumie mocny. Może to obudzi Cavazosa, bo on niemrawy był w tej swojej pierwszej wypowiedzi. No jest więcej emocji u Jorge, to można docenić, lepsze to niż ostatnie rzeczy od Jorge, ale przez to bardzo mocne trzymanie się bycia babyfacem nie grzeje aż tak jak Zbychu, który był bardziej jakiś w tym segmencie i mimo bycia prymitem, to paradoksalnie dawał błyskotliwsze teksty.

Walka to wiadomo, że Jorge musiał wygrać, czym jeszcze bardziej pokazuje, że jest lepiej podbudowany. To co po walce.. hmm, miał dostać pasem w łeb i się napiał po prostu? Zbyniu tutaj musi grać tego złego, w sumie jakby poszedł w bycie heelem, to nawet mógłby ciekawszy być.

Bardzo ładnie rozpisane, no ponownie mogę pochwalić ten pomysł. Blaze jest już tak zdemolowany psychicznie, a ta akcja w ogóle nie pomoże mu się uspokoić, co ten biedny Axel miałby w głowie podczas tego feudu? To się zazębia z tym, co Jose mówił już na początku ich feudu, że Blaze kiedyś zrobi o wiele gorsze rzeczy. ; )

To narrator jakiś mówi, tak? No spoko jest to rozpisane, trochę literówek się wkradło, ale sama treść jest okej. To jest w sumie dosyć prosty i popularny gimmick do pisania, o ile ktoś lubi właśnie te tematy. No tutaj było solidnie i można dać temu jakiś kredyt zaufania.

No cóż, to co, Sakazaki już 2-1? Czy Jay zasłużył na te dwie porażki? Niezbyt.

Podoba mi się w sumie przejście z biura GMa do wywiadu.  Rozdzielenie kwestii tutaj się wylało, z tym to przy wysyłaniu akurat często jest problem i trzeba uwagę mocno zwracać. Renee to się nie popisała w tym wywiadzie i coś słabo za język pociągneła nowy nabytek. A szkoda, bo Fenrir się bardzo spoko pokazał. Sensownie, gimmickowo i kupił uwagę, myślę, że może być interesującą częscią Colosseum.

No dobra, czytam i czytam.. kurde pocić na brązowo, dziękuje, że ten segment nauczył mnie tego tekstu. Będę używać. Ogólnie to spoko, no jak zawsze z nimi. Szło się momentami uśmiechnąć. Butla już lepiej wypada niż wcześniej, to można mu oddać. Uszczelka za to jak zawsze, jakąś historyjkę musiał wyciągnąć, ile ten człowiek przeżył. Ciekawe, co to za fagas na koniec jest. Spoko na rozluźnienie, no i uwaga jakoś kupiona, coś więcej się dzieje.

W końcu mamy coś więcej od Jaya. Czyli wprowadzenie do jego uniwersum i motyw tatusia. Bardzo sensowny i przyjemny segment. Interwencja ojca zrozumiała, już mu wstyd jest, mógłby się z ojcem Prestona dogadać. Kwestie dobrze napisane, ojciec dobrze tu wypada. Jay pod względem psychologicznym również, on nikogo nie potrzebuje, wiadome. Dobry segment. I chyba zapowiada niektóre rzeczy. Smile

Axel wygrać musiał. Na szczęście nie była to pusta wygrana, tylko jeszcze pokazanie, jak bardzo Lopez mu wszedł do głowy i jak bardzo Axel sobie już z tym nie radzi i próbuje się wyżyć. Dobrze to wszystko wygląda.

Jest szacunek do przeciwnika, bardzo mnie to cieszy. Ogólnie jak na ciężki do prowadzenia gimmick, to nieźle było. Wiadomo, że większość tekstów to czytelnika nie grzeje, to bardziej fanów by grzało, ale pomimo tego szacunku itp. to jest tu jakiś charakter, a też wywiad to łatwa forma nie jest debiutu, wręcz jedna z najgorszych. Także w porządku, nie ma się co tu czepiać. Willy w tańcu się nie pierdzieli, no niezły oklep, ciekawe, jaki motyw. Co mu Johnny nie pasuje, Johnnie by wolał pewnie. No poprawna wypowiedź, dużo pytań pozostawia, nadal nie dowiedziałem się, jaki motyw ma. xD To dobrze, nie musi podawać wszystkiego na tacy. Czekamy na dalsze poczynania, tutaj jak najbardziej okej było.

Bardzo klimatyczne i bardzo szczegołówo opisane, podoba mi się. Chyba ktoś już powoli nadchodzi do LPW. Ładnie jest to opisane, ktoś się przyłożył. Na tyle, że dostałem ptsd, po tym, jak mi się lot ostatnio opóźnił. Nie lubię lotnisk i to bardzo, za dużo ludzi, jakieś to stresujące.

Nie chce mi się nawet komentować tej kwestii Dowsona. Na odpierdol wszystko jak w całym feudzie. Walka nieźle rozpisana, przedmioty, dramaturgia, wiadomo, że cięzko o emocje, ale no.. przynajmniej w walce jakieś były. Dowson nie mógł wypaść jak leszcz, bo walczył tutaj o to, żeby żywcem nie być zakopanym, także zrozumiałe, że się trochę lepiej musiał pokazać.

Ciężko było mi przez początek przebrnąć i ogólnie jakoś dłużyła się ta gala, ale było lepiej niż ostatnio. Poziomowo nie było takich rzeczy, że można było je zjechać, także spoko.

[Obrazek: bIo9o.gif]
Jose Lopez
8/0/1
1x LPW World Champion
Nathan Martin
5/0/2
Odpowiedz
Cytuj
Carnival
World Champion
24.08.2026, 22:17 #3
Hmm, no niby RVD tak robił, ale Z WYJĄTKIEM Allana Hilla, bo tamten nie mógł pierdnąć nawet. xD Sprawa wygląda tak, że aktualnie co Rob nie powie, to będzie źle, tak bardzo się wkopał tym story z Hillem. Już na live zwróciłem uwagę na koszulkę Riddle'a, fajna nawet, spoko szpilka. Tylko mam taki problem, że w sumie między nimi dzieją się takie rzeczy już, próba zrobienia realnej krzywdy Riddle'owi, a oni bawią się na tym etapie w przytyk koszulkami? Trochę wcześniej, by to bardziej siedziało, teraz to już za dużo mleka się wylało, ale może się czepiam. Nadal nie mogę się przyzwyczaić, że on ma ten utwór Eminema jako theme song, tak mi to do niego jakoś nie pasuje. xD Koszulkę Rybacka pozostaje mi wyobrazić sobie. Ta torba to miała przerażenie chyba w Kennym wywołać, co nie? Tylko taki jej cel widzę. Podoba mi się, jak ten Ryback usilnie i prymitywnie próbuje wpierać, że nie jest tym złym, robiąc takie rzeczy. Ora się, ale celowo, to akurat pasuje. Kenny sensownie i dobre emocje oddaje jak na razie. RVD jest szefem i teraz na słuchawce dowiaduje się, że Ryback NADAL nie jest dopuszczany do walki? Czyli nie był ten cały czas, więc Rob musiał wiedzieć, to po co ta szopka? Odwołuje starcie, ale gadajcie sobie dalej. Kenny dobrze wygląda w tym segmencie, Rob przeszkadza, ale Riddle próbuje wycisnąć jak najwięcej. Rybacka to nawiązanie do swojego tekstu dawnego gorzej wygląda niż oryginał, no i łamanie ściany z wyglądem Samiego.. no można to robić, ale mniej dosłownie. Tutaj to jest zbyt jednoznaczne trochę. Chociaż nie ma chyba drugiej osoby, co by tak gwałciła czwartą ścianę jak ja. Także może znowu głupio się czepiam. Na pewno spoko, że Ryback nie pizduje tutaj i chce walczyć, bo to już totalna głupota byłaby. Hell in a cell to na pewno będzie miodnie rozpisana walka. Do tego segmentu mam jakieś mieszane odczucia, czuję, że można było dużo więcej z tego wycisnąć. Riddle to w górę ciągnał i się starał, ale Van Dam przeszkadzał, a Ryback to jakoś tak przeciętnie wypadł po prostu. Mam niedosyt.

No i zaczynamy zabawę. To początek tego segmentu, bo wiem, że on będzie dalej. Pomysł Remika i mi się bardzo podoba, dobrze to rozpisane, dałem tu tylko, co mogło być powodem pojawienia się Lopeza, coś innego niż wkurwienie swoją obecnością samego Blaze'a. xD

Ależ segmento - walka, to tak na start trzeba sie przywalić, bo  też mówiłem to Ryse na VC. Uszczelka nic nie zyskał tym, a to niedobrze. Ma iść na Cavazosa, a pretka zdobył, bo mu się żul podłożył. To teraz walkę wygrywa w taki sposób i schodzi na boczny plan story Hilla, który ma tak bogate feud z GMem nie wiedzieć czemu, a tak naprawde nie jest znaczącą postacią w żaden sposób. Zapewne to po to, żeby ostatecznie Otunga go odprawił, ale no Uszczelka powinien mieć jakąś podbudowę, żeby iść na tego Cavazosa, który sobie składa Reaperów, Hillów, jako pierwszy zdjął pas na PPV i go tam w kilku musieli ubić. Przepaść w podbudowie jest spora i walkę może być ciężko rozpisać. Aż się prosi o Zbyszka heel turn tak szczerze, jak on tak wygrywa. xD Hill z adwokatem, no to jest dosyć zabawny plot twist, ale to jego struganie groźnego.. no to już nie gra w żaden sposób. Kogo on pokonał, nikt nawet nie pamięta kogo, bo to jakiś leszcz był chyba, do tego już przegrywał walki. Niech to story się kończy, bo to się dłuży i dłuży już. Niesprawiedliwości ciąg dalszy, w sumie Hill teraz to nic nie zrobił, ostatnio był grzeczny, teraz przyszedł z prawnikiem, a Rob gada o jakimś wylocie. No plis. xD Udawajmy może, że ten feud się nigdy nie wydarzył. Bo to paranoja jakaś jest, Rybacka zachowanie to spoko, niech będzie walka, niech próbuje zabić Riddle'a. Przy Hillu dalej bawmy się w tą samą narrację, co wcześniej, to sensu nie ma. Otunga sensownie, ratuje trochę to wszystko i jakoś sprawia, by do tej walki doszło. RVD mnie tym przekleństwem rozbawił, nie powiem. Na live to jak to zobaczyłem, to mnie tak rozbawiło, bo to jest tak losowe. XDD Ja bym chyba poszedł w jakiś pomysł, że Allan córkę Van Dama wyruchał, jeśli ten ją ma lub żone, dlatego on go tak nie cierpi i tak traktuje, to szczerze brzmi głupio, ale by wyjaśniło sporo. XDD Na szali koniec kariery, czyli moje modły o kończenie tego wysłuchane zostały. Zyska zapewne na tym jedynie Otunga, bo RVD to się całym tym feudem w gówno po kolana wrzucił. Łowca, nawiązanie do Marvina Jonesa?? David tutaj wypadł najlepiej i ten segment podratował, Hill w miarę ok, ale to tyle, jedyny wygrany tego kiepskiego feudu to będzie Otunga, nie widzę innej opcji. Jedyny dowoził tym poziomem, ale chyba nigdy nie powinno dojść do tego story, zostało poprowadzone bardzo źle i popsuło totalnie bycie GMem Van Damowi. Allanowi to też ostatecznie nic nie dało i nie dawało przez cały ten okres.

A ten dalej szuka.. najpierw robi takie rzeczy, co na zdjęciach, a teraz chyba chce pobić Lopeza, jak on ma być dobrze postrzegany?? Tak na poważnie, dobra kontynuacja i budowanie napięcia.

Oj długie, za długie chyba, jak na to, że Butla jest żulem. Ja wiem, że chce się w nim trochę zmian wprowadzić, ale zadajmy pytanie czy warto? Może zostanę zaskoczony. Oho, czyli pan z newsów to jakiś pseudo wróżbita mitoman, okej. Może być zabawnie. Dobra, było z jajem. Podobało mi się, fajne teksty, wróżenie z kart piłkarskich mnie kupiło. Butla tutaj w końcu wypadł sensownie i dał zabawne teksty. Długość mnie praziła, no bo jest to mocno długawe, ale kurde, no spodobało mi się. Ja to jednak cenię sobię komedię, a tutaj była ona podana w bardzo fajny sposób. Obaj tutaj dobrze się zgrali i mogę pochwalić za wykonanie. Mitoman wróżbita może trochę rozluźnić to Colosseum.

No proszę, Diallo to nawet już walkę sobie stoczył jeszcze, Turn wygrywa, co raczej nie powinno dziwić. Też debiutował i raczej trochę poważniejszy będzie.

Ta rozmowa bogaczy to momentami taka mocno NPC pogadanka była. Zabawne to jest, jak oni teraz chcą się wziąć za poważny wrestling, gdzie tak szorowali cały czas po dnie, że nawet dwóch pijaków ostatecznie ich ograło. Mi to aż ich jest szkoda, jak ich tak czytam. xD Takie zderzenie z wrestlingowym światem mają. Myślę, że jest to poprawnie rozpisane, ale oni są już bardzo niewiarygodni. Motyw z tym telefonem ciekawe, czy to jest losowe czy Miguel jest żmiją. Koniec końców, on powiedział, że ufa jednej osobie, a jak mnienam... to to jest ta jego niunia, a nie Preston. Czy załamany Steele dostrzeże w końcu te wszystkie znaki na niebie? Przekonamy się, jakąś uwagę dalej kupują, mimo tych wszystkich niepowodzeń. Tego odebrać im nie mogę. Nie było to złe jakieś, ale no bomba to też nie była.

Biedny Brutal, teraz to zapewne jeszcze większym memem będzie. Uszczelka jak na razie spoko. Cavazos pierwsze co robi, to się do skar i sandałów przyczepia? Ja wiem, że to nie jest zbyt dobre combo, ale no.. xD  Fajnie działa ta możliwość tłumaczenia tych wstawek. Jorge na pewno lepiej niż tydzień temu, cieszy to, ale nadal braki charyzmu tutaj są niestety. Zbyszek z jakim tekstem wyskakuje, wiadomo, że się go Cavazos nie boi, ale w prymitywnej główce hydraulika to wiadomo, że jest inaczej, także rozbawiło mnie to. Dobra, sprawdzić musiałem, on jest tweenerem. No bo grubo leci z Cavą, ciśnie po wszystkim, strasznie to prostackie, ale też można oczekiwać tego od tej postaci. Przy niektórych tekstach idzie się uśmiechnąć, tekst ze skarpetką w sumie mocny. Może to obudzi Cavazosa, bo on niemrawy był w tej swojej pierwszej wypowiedzi. No jest więcej emocji u Jorge, to można docenić, lepsze to niż ostatnie rzeczy od Jorge, ale przez to bardzo mocne trzymanie się bycia babyfacem nie grzeje aż tak jak Zbychu, który był bardziej jakiś w tym segmencie i mimo bycia prymitem, to paradoksalnie dawał błyskotliwsze teksty.

Walka to wiadomo, że Jorge musiał wygrać, czym jeszcze bardziej pokazuje, że jest lepiej podbudowany. To co po walce.. hmm, miał dostać pasem w łeb i się napiał po prostu? Zbyniu tutaj musi grać tego złego, w sumie jakby poszedł w bycie heelem, to nawet mógłby ciekawszy być.

Bardzo ładnie rozpisane, no ponownie mogę pochwalić ten pomysł. Blaze jest już tak zdemolowany psychicznie, a ta akcja w ogóle nie pomoże mu się uspokoić, co ten biedny Axel miałby w głowie podczas tego feudu? To się zazębia z tym, co Jose mówił już na początku ich feudu, że Blaze kiedyś zrobi o wiele gorsze rzeczy. ; )

To narrator jakiś mówi, tak? No spoko jest to rozpisane, trochę literówek się wkradło, ale sama treść jest okej. To jest w sumie dosyć prosty i popularny gimmick do pisania, o ile ktoś lubi właśnie te tematy. No tutaj było solidnie i można dać temu jakiś kredyt zaufania.

No cóż, to co, Sakazaki już 2-1? Czy Jay zasłużył na te dwie porażki? Niezbyt.

Podoba mi się w sumie przejście z biura GMa do wywiadu.  Rozdzielenie kwestii tutaj się wylało, z tym to przy wysyłaniu akurat często jest problem i trzeba uwagę mocno zwracać. Renee to się nie popisała w tym wywiadzie i coś słabo za język pociągneła nowy nabytek. A szkoda, bo Fenrir się bardzo spoko pokazał. Sensownie, gimmickowo i kupił uwagę, myślę, że może być interesującą częscią Colosseum.

No dobra, czytam i czytam.. kurde pocić na brązowo, dziękuje, że ten segment nauczył mnie tego tekstu. Będę używać. Ogólnie to spoko, no jak zawsze z nimi. Szło się momentami uśmiechnąć. Butla już lepiej wypada niż wcześniej, to można mu oddać. Uszczelka za to jak zawsze, jakąś historyjkę musiał wyciągnąć, ile ten człowiek przeżył. Ciekawe, co to za fagas na koniec jest. Spoko na rozluźnienie, no i uwaga jakoś kupiona, coś więcej się dzieje.

W końcu mamy coś więcej od Jaya. Czyli wprowadzenie do jego uniwersum i motyw tatusia. Bardzo sensowny i przyjemny segment. Interwencja ojca zrozumiała, już mu wstyd jest, mógłby się z ojcem Prestona dogadać. Kwestie dobrze napisane, ojciec dobrze tu wypada. Jay pod względem psychologicznym również, on nikogo nie potrzebuje, wiadome. Dobry segment. I chyba zapowiada niektóre rzeczy. Smile

Axel wygrać musiał. Na szczęście nie była to pusta wygrana, tylko jeszcze pokazanie, jak bardzo Lopez mu wszedł do głowy i jak bardzo Axel sobie już z tym nie radzi i próbuje się wyżyć. Dobrze to wszystko wygląda.

Jest szacunek do przeciwnika, bardzo mnie to cieszy. Ogólnie jak na ciężki do prowadzenia gimmick, to nieźle było. Wiadomo, że większość tekstów to czytelnika nie grzeje, to bardziej fanów by grzało, ale pomimo tego szacunku itp. to jest tu jakiś charakter, a też wywiad to łatwa forma nie jest debiutu, wręcz jedna z najgorszych. Także w porządku, nie ma się co tu czepiać. Willy w tańcu się nie pierdzieli, no niezły oklep, ciekawe, jaki motyw. Co mu Johnny nie pasuje, Johnnie by wolał pewnie. No poprawna wypowiedź, dużo pytań pozostawia, nadal nie dowiedziałem się, jaki motyw ma. xD To dobrze, nie musi podawać wszystkiego na tacy. Czekamy na dalsze poczynania, tutaj jak najbardziej okej było.

Bardzo klimatyczne i bardzo szczegołówo opisane, podoba mi się. Chyba ktoś już powoli nadchodzi do LPW. Ładnie jest to opisane, ktoś się przyłożył. Na tyle, że dostałem ptsd, po tym, jak mi się lot ostatnio opóźnił. Nie lubię lotnisk i to bardzo, za dużo ludzi, jakieś to stresujące.

Nie chce mi się nawet komentować tej kwestii Dowsona. Na odpierdol wszystko jak w całym feudzie. Walka nieźle rozpisana, przedmioty, dramaturgia, wiadomo, że cięzko o emocje, ale no.. przynajmniej w walce jakieś były. Dowson nie mógł wypaść jak leszcz, bo walczył tutaj o to, żeby żywcem nie być zakopanym, także zrozumiałe, że się trochę lepiej musiał pokazać.

Ciężko było mi przez początek przebrnąć i ogólnie jakoś dłużyła się ta gala, ale było lepiej niż ostatnio. Poziomowo nie było takich rzeczy, że można było je zjechać, także spoko.

[Obrazek: bIo9o.gif]
Jose Lopez
8/0/1
1x LPW World Champion
Nathan Martin
5/0/2
Odpowiedz
Cytuj
26.08.2026, 13:58
#4
"które odbędzie się już 6 września w Texasie." - czy ty tak always pierdolisz pół polish pół english?

Zdaję sobie sprawę z tego, że dla RVD już może być za późno na uratowanie swojego wizerunku jako GM, ale niech chłop chociaż na tej jednej gali ma nad czymś kontrolę i ich trzyma za mordy. Stąd taki kształt segmentu. Zresztą to raczej było konieczne patrząc na to, jak daleko posunął się Ryback poprzednim razem. Z tymi koszulkami to akurat panowie sami sobie to wymyślili. Jak dla mnie to nie było potrzebne, ale jak chcą, to niech mają. Swoją drogą Bryx wysłał jakiś niedojebany link, bo nie działa, a Rysiu do tej pory nie poprawił. Te torby też nie było w planach. Chociaż ona ma jakiś sens. No Ryback jest mało przekonujący w tych swoich argumentach. Dostał szansę, żeby wytłumaczyć swoje motywy, a tak naprawdę jedynie utwierdził wszystkich w przekonaniu, że robi to z czystej desperacji i zazdrości. No i okej, gimmickowo ma to sens, ale jednocześnie wystawia się na ostrzał ze strony oponenta. Ta wstawka o kryminale to jest nawiązanie do PHW, jakby ktoś był ciekaw, tam był ogrywany wątek Riddle'a w więzieniu. Riddle bardzo celnie odpowiada, nie mogło być inaczej. Jednak jak tak patrzę, to ten RVD za bardzo się wcina. Mógł to zrobić jeden czy dwa razy, ale nie w każdej kwestii. RVD taki zakręcony, że nie wie kto jest do dyspozycji. No mógł mu w sumie Ryback powiedzieć, że jest gotowy, a on nie sprawdził sam. Jak tak na to patrzę, to faktycznie można było inaczej ten temat ograć, bo generalnie miał być ten wątek, że Ryback cały czas ma kontuzję, ale rzeczywiście szef raczej powinien być tego świadomy. Kolejna odpowiedź Riddle'a również na wysokim poziomie, bardzo fajnie oddał emocje, które musiały mu towarzyszyć w tamtej chwili. No i szybko się pan RVD zreflektował, a dopiero mówił, że decyzja jest ostateczna. No ale chociaż szybko dodał dwa do dwóch i wiedział, co za moment powie Ryback, dlatego kazał ogarnąć szybko te papiery. "nie wiem jakie instrukcje dostałeś, ale możesz je wyrzucić do kosza" - trzeba było powiedzieć, że lejesz na te instrukcje XD nic innego nie mógł powiedzieć. Już udowodnił wcześniej, jaki jest zdesperowany, także teraz tym bardziej by się nie wycofał. Po co on powtarza ten sam tekst, który mówił kilka tygodni wcześniej? I jeszcze to nawiązanie do Zayna, można było sobie darować. "Nie jesteś sobą Kenny… Ale ja przywrócę CI tożsamość" - no ja nie rozumiem tej wypowiedzi. Skoro twoim zdaniem Riddle nie ma własnej tożsamości, to po co przez ostatnie 2 miesiące się zachowywałeś jak totalny desperat, który chce zniszczyć jego życie? Niezrozumiałe są dla mnie motywy Rybacka. Nie wszystko można wytłumaczyć gimmickiem albo tym, że ten drugi rozwalił mu kolano. Nie mogę powiedzieć, żebym był w pełni zadowolony z tego segmentu. Do Riddle'a nie mam żadnych zarzutów. Ryback średnio, bez argumentów i nawet bez jakiejś próby ich podania. Na plus to, że chociaż pozostał w tej kreacji absolutnego psychola z obsesją na punkcie Riddle'a. RVD robił co mógł, żeby utrzymać kontrolę i chociaż w tym zakresie mu się udało, że nie doszło do rozlewu krwi. Szkoda tylko, że przy okazji ukazały się jakieś kolejne mankamenty jego zarządzania. No ewidentnie chłop za dużo wziął na siebie, chcąc być jednocześnie prezesem i GM'em.

Odniosę się do całości tego segmentu, jak się rozkręci w dalszej części gali. Spoko, że udało się wspomnieć o historii Lopeza z uczestnikami walki wieczoru, przynajmniej miał jakiś motyw, żeby się tu pojawić.

Mam świadomość tego, że podbudowa Uszczelki względem Cavazosa jest marna, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę początkowy okres federacji i to, że Zbychu w jednym z tagów wypadł jak terminator. Szczerze to nawet trochę chciałem, żeby tak było. Biorąc pod uwagę gimmicki obu, jak i ostatnią podbudowę Cavazosa, to Zbychu MUSI iść na walkę z Jorge jako underdog. On sam może na tym zyskać, bo po pierwsze w razie wygranej mamy ten element zaskoczenia, że niby "Dawid ubił Goliata", a po drugie postać Uszczelki aż się prosi o rozwinięcie w kolejnych tygodniach i takowe też dostanie. Mimo, że jest dość bekowy, to jednak sufit ma znacznie wyżej niż jego kumpel i najwyższy czas, żeby rozwinął skrzydła. Tu faktycznie można było ewentualnie odpuścić Uszczelkę i dać kogoś innego, ale chcieliśmy wpleść ten motyw, że niby Hill chce zmasakrować RVD i dlatego wyciąga Otungę z walki. Z drugiej strony szkoda by było, żeby Otunga zaliczał porażkę z jakimś leszczem. Co do samego segmentu. No cóż, nie wiem czy można było z tego ulepić wiele więcej. Niestety za tym feudem już do końca będzie się ciągnął smród po rozprawie i całej tej niekonsekwencji w działaniach RVD. Tutaj taki a nie inny segment, bo skoro grzebiemy się z tym programem przez tyle czasu i tak wiele effortu zostało w niego włożone, to raczej wypada jakoś doprowadzić to do końca. Jakby teraz nagle RVD stwierdził, że w sumie ten Hill nie robił nic takiego, to też by wyszedł na pajaca, nawet na jeszcze większego biorąc pod uwagę rozprawę. Szkoda tylko, że dalej obstawia przy swoim nawet w obliczu tej refleksji ze strony Allana. Wystarczyło powiedzieć, że ma wątpliwości co do tego, czy Hill jest szczery. Otunga z sensem, spełnił założenia. Nawet mógł bardziej dosadnie dogadać RVD, że samemu będąc wrestlerem nie chce załatwić sprawy po "wrestlingowemu". Jeden i drugi stawia karierę na szali. Otunga w zasadzie nie musiał tego robić, ale przynajmniej pokazał, że ma jaja. Ogólnie mam wrażenie, że ten program został skopany zasadniczo przez jedną sprawę, bo patrząc przez pryzmat samych segmentów raczej nie było źle. Po prostu Hill za mało odpierdalał, albo RVD za mocno zareagował, wjeżdżając z tą całą rozprawą. Bo co zrobił Hill? Spruł się do szefa o coś tam, potem stłukł Salvadora bez powodu, a jeszcze później pobił Eliasa po walce, też bez powodu. Tyle wystarczyło, żeby RVD zaczął bawić się w sąd. No za mało chyba. I to jest zasadniczy problem z tym feudem. Szkoda, bo uważam, że miało to potencjał dużo większy, a wyszło jak wyszło. Pewnie można by było się bawić w jakieś twisty fabuły na tym PPV, ale skoro już wjechały kariery na szali, to raczej można się domyślić, że obojętnie kto wygra, to trzeba będzie ten temat zakończyć.

Blaze to już totalny desperat. Czy można mu się dziwić? Absolutnie nie.

Następny segment, no dość długi, skoro jest tutaj debiutant i Butla. Dużo rzeczy jednak zostało tutaj wpakowane. Bo i przedstawienie nowej postaci, i te wszystkie wróżby, które mają stanowić zaczątek dla nowego wątku. I tak to skracaliśmy z Rysiem, bo na początku wyszło powyżej 1000 słów.

Turn wygrywa w debiucie. Pewnie mógł najpierw się przedstawić, ale nie chcieliśmy rozpychać tej gali jeszcze bardziej.

Escobar ze Steelem w sumie też mogli krócej pogadać. Zajebiście wyjaśniasz fabułę Preston, highlightsy nie będą potrzebne. Taka raczej rozmowa o niczym, zakończenie było najistotniejsze. Słabo są panowie podbudowani i przydałoby im się coś wygrać, niestety niska aktywność jednego i drugiego nie ułatwia nam sprawy.

Uszczelka stukający się kluczami francuskimi z fanami przypomniał mi z jakiegoś powodu Reya Mysterio i jego wejście XD fajna ta pierwsza kwestia. Nie za długa, ale pięknie wydobył wszystko co najlepsze z gimmicku. Cavazos po swojemu, przynajmniej nie brzmiał jak totalny NPC, no ale hiszpańskie wstawki musiały wjechać. Trochę za mało charakteru. Kumam, że to face i Zbycha nie zwyzywa, ale więcej charyzmy by się przydało. I jeszcze kuchnia meksykańska musiała na mordę wyłapać XD podobał mi się Zbyszek w tym segmencie. Da się zrobić głupawą postać, ale z potencjałem na coś więcej niż jobberland. Wyjebane ma chłop, że jest słabiej podbudowany i bardzo dobrze, co on się będzie przejmował jakimś napakowanym Cavazosem. Druga kwestia Cavazosa już lepsza, trochę go musiał Zbysiu zmusić do pokazania jakichś emocji. Ogólnie raczej spoko, może nie było to jakieś super zajebiste, ale wg mnie na plus.

Walkę wygrywa ten co wygrać musiał. Po walce pozorowany atak. Zbychu zaczyna swoje gierki. Chyba lepiej by było, jakby zrobił to z zaskoczenia. W sensie Cavazos odwraca się i nagle obrywa, znaczy prawie obrywa.

Ok, mamy rozwiązanie u Blaze'a. Tak bardzo unikacie tutaj nazwania jegomościa Lopezem, że to musi być ktoś inny XD a można było napisać "Blaze dostrzega Lopeza", bo jego zdaniem to Lopez, a przy okazji nie ujawnilibyście od razu, że to nie on. Naprawdę gościu musi być zdesperowany, skoro pomylił dres z garniturem. Jabłko znowu się pojawia, bardzo dobrze. Ogólnie dobrze to zostało wymyślone i dobrze napisane. Jedyna uwaga z mojej strony to właśnie ten spoiler w opisie, którego można było uniknąć.

Całkiem fajne, klimatyczne promo od tego Wikinga. Nie ujawnił się, chociaż pewnie się domyślacie kto to. Przydałoby się popracować nad językiem, bo momentami to kuleje, ale treść wygląda interesująco.

Sakazaki tym razem wygrał, niech ma swoją chwilę chwały. Szkoda tylko, że segment nie dojechał z jego strony.

No i kolejny debiut. Ten jest może mniej klimatyczny od poprzedniego, ale niemniej ciekawy. Wspomniał coś o swojej historii, więc pewnie ona będzie istotną częścią gimmicku. Renee to chyba chciała podwyżkę i jej nie dostała, więc teraz włożyła absolutne minimum w swoją pracę. Ale dobra, ona tu nie jest istotna. Sensownie się kolega przedstawił. Wygląda na mniej wyczilowanego niż ten poprzedni Wiking. Tego też mogę ocenić pozytywnie.

Butli to jeszcze mało atencji, jakby segment na 900 słów mu nie wystarczył, to jeszcze sobie drugi zajebał xd no jest to wstęp do czegoś ewidentnie grubszego. Ten Uszczelka XDD bardzo ładnie się wczuwa w swój gimmick. Jakiś kolejny typ się pojawia. Widzowie muszą być nieźle skołowani od tych wszystkich nowych postaci. Najpierw ten Diallo, potem Turn, jeden wiking i drugi wiking, a teraz jeszcze jakiś typ w garniturze. Jak zwykle więcej pytań niż odpowiedzi, a RVD pewnie znowu nie wie co i jak XD

Wkurwiony dzieciak. O, jeszcze więcej nieznanych mord. Tylko tym razem przynajmniej mamy wyłożone czarno na białym, że to jego ojciec. Dość śmiesznie jest to rozpisane, w sensie te wstawki w nawiasach, potem "Koleś" i "Koleś, który okazał się ojcem Jaya". "Ja też jestem zdania, że do mojej roboty się nie nadajesz" - nie ma to jak wspierający rodzic XD ale w sumie to chociaż wie, że w tego dzieciaka nie ma co inwestować, a nie jak stary Steele, co chciał z synka zrobić spadkobiercę. Ciekawe kim jest gburowaty Kanadyjczyk, czyżby Bret Hart przeszedł na ciemną stronę mocy? Nawet się mu nie dziwię. Ogólnie jest to całkiem interesujący segment. Tu mamy inną dynamikę w relacjach, niż u Steele'ów i bardzo dobrze, bo szkoda by było wrzucać powtarzające się motywy. Ten Jay to może skręcić w wiele różnych stron, może nawet fejsem kiedyś będzie, no bo ojciec to raczej nie. Na plus.

Blaze oczywiście wygrał. Escobara nie ma, zgodnie z tym co zostało przekazane w ich segu. I jeszcze na Steele'u się chłop wyżył, no nie ma lekko Blaze ostatnimi czasy, także trudno się mu dziwić.

O, Renee chyba jednak wywalczyła podwyżkę. Spoko jest ten wywiad jak na początek przygody w federacji. Pewnie nie było to najłatwiejsze, żeby zrobić wywiad jako pierwszy segment i to jeszcze będąc fejsem, ale myślę, że Zimny dał radę. Jedna rzecz mi tu tylko nie gra. "Jako czarny pas taekwondo mam swoje zasady" - w sensie że on jest tym pasem? Chyba nie tak powinno się mówić. Chociaż może ja się nie znam, niech ktoś mnie wyjaśni w komentarzu. A ten Walker to też nie byle jaki wykręt, tak stłuc typa nie wiadomo dlaczego i na dodatek w białych rękawiczkach. Jeszcze kij od miotły, widać że nie ma Salvadora w pomieszczeniu, od razu takie nieczyste zagrania się pojawiają.

Kolejne video promo. O ile poprzednie dawały bardziej fejsowy vibe, to tutaj jest trochę inaczej. Musiałem wygooglować co oznaczają te skróty. Spoko, na razie niewiele zdradza ta postać, ale przyciąga uwagę.

Ten segment Martina i Dowsona był pomysłem Carniego. Szczerze to szkoda mi gościa, że musi robić segmenty do ściany, bo Shiro był zupełnie nieaktywny. Tutaj zdobył się aż na sześć zdań. Cóż, lepsze to niż nic, bo zwykle było właśnie nic. Martin robił co mógł, żeby jakoś to wyglądało. Podoba mi się ten pomysł z cmentarzem. Skoro gimmicki nie "uprawniają" panów do takiej akurat walki, to niech chociaż się wybiorą na ten cmentarz XD jeszcze jedna sztuczka, żeby dojebać Dowsonowi. Nathan się rozwija. W zasadzie to przebieg tego feudu odzwierciedla zaangażowanie obu jego uczestników, także raczej nikt nie powinien czuć się pokrzywdzony.

Nie mam zarzutów co do przebiegu walki. Może czegoś nie wyłapałem, ale wydaje się w porządku. Dowson dostał trochę swoich momentów, no bo nie mógł być zabookowany jak jobber, osobiście nie wyobrażam sobie, żeby taka walka jak Buried Alive Match skończyła się jakimś squashem.

Bardzo dobre promo Nathana na koniec. Wszystko tutaj gra. Szczególnie tutaj siada ta narracja, że to on tu stworzył coś dobrego, no bo faktycznie tak było. W głównej mierze pomysły Carniego jakoś wyciągnęły ten program. Jeszcze z tą listą mu dojebał XD ten pomysł z listą to chyba najbardziej opluty angle w całym LPW. Myślę, że zarówno Carni, jak i jego postać mogą odetchnąć z ulgą, że nareszcie ten feud się zakończył. Widzowie pewnie też. Z plusów tego programów mogę wyróżnić to, że Nate faktycznie się na tym zbudował i teraz może myśleć o kolejnych wyzwaniach, co zresztą czyni już w tym promo. Podoba mi się to zakończenie.

Długa jest ta gala, pewnie stąd tak mało komentarzy jak do tej pory, ale wiele rzeczy musieliśmy tutaj upchnąć. Chyba całkiem nieźle to wyszło, dalej mam zastrzeżenia do niektórych tematów, a inne problemy stanowią konsekwencję poprzednich błędów. Więcej jednak dobrych rzeczy niż poprzednim razem.
Odpowiedz
Cytuj
Raptor
Moderatorzy
26.08.2026, 13:58 #4
"które odbędzie się już 6 września w Texasie." - czy ty tak always pierdolisz pół polish pół english?

Zdaję sobie sprawę z tego, że dla RVD już może być za późno na uratowanie swojego wizerunku jako GM, ale niech chłop chociaż na tej jednej gali ma nad czymś kontrolę i ich trzyma za mordy. Stąd taki kształt segmentu. Zresztą to raczej było konieczne patrząc na to, jak daleko posunął się Ryback poprzednim razem. Z tymi koszulkami to akurat panowie sami sobie to wymyślili. Jak dla mnie to nie było potrzebne, ale jak chcą, to niech mają. Swoją drogą Bryx wysłał jakiś niedojebany link, bo nie działa, a Rysiu do tej pory nie poprawił. Te torby też nie było w planach. Chociaż ona ma jakiś sens. No Ryback jest mało przekonujący w tych swoich argumentach. Dostał szansę, żeby wytłumaczyć swoje motywy, a tak naprawdę jedynie utwierdził wszystkich w przekonaniu, że robi to z czystej desperacji i zazdrości. No i okej, gimmickowo ma to sens, ale jednocześnie wystawia się na ostrzał ze strony oponenta. Ta wstawka o kryminale to jest nawiązanie do PHW, jakby ktoś był ciekaw, tam był ogrywany wątek Riddle'a w więzieniu. Riddle bardzo celnie odpowiada, nie mogło być inaczej. Jednak jak tak patrzę, to ten RVD za bardzo się wcina. Mógł to zrobić jeden czy dwa razy, ale nie w każdej kwestii. RVD taki zakręcony, że nie wie kto jest do dyspozycji. No mógł mu w sumie Ryback powiedzieć, że jest gotowy, a on nie sprawdził sam. Jak tak na to patrzę, to faktycznie można było inaczej ten temat ograć, bo generalnie miał być ten wątek, że Ryback cały czas ma kontuzję, ale rzeczywiście szef raczej powinien być tego świadomy. Kolejna odpowiedź Riddle'a również na wysokim poziomie, bardzo fajnie oddał emocje, które musiały mu towarzyszyć w tamtej chwili. No i szybko się pan RVD zreflektował, a dopiero mówił, że decyzja jest ostateczna. No ale chociaż szybko dodał dwa do dwóch i wiedział, co za moment powie Ryback, dlatego kazał ogarnąć szybko te papiery. "nie wiem jakie instrukcje dostałeś, ale możesz je wyrzucić do kosza" - trzeba było powiedzieć, że lejesz na te instrukcje XD nic innego nie mógł powiedzieć. Już udowodnił wcześniej, jaki jest zdesperowany, także teraz tym bardziej by się nie wycofał. Po co on powtarza ten sam tekst, który mówił kilka tygodni wcześniej? I jeszcze to nawiązanie do Zayna, można było sobie darować. "Nie jesteś sobą Kenny… Ale ja przywrócę CI tożsamość" - no ja nie rozumiem tej wypowiedzi. Skoro twoim zdaniem Riddle nie ma własnej tożsamości, to po co przez ostatnie 2 miesiące się zachowywałeś jak totalny desperat, który chce zniszczyć jego życie? Niezrozumiałe są dla mnie motywy Rybacka. Nie wszystko można wytłumaczyć gimmickiem albo tym, że ten drugi rozwalił mu kolano. Nie mogę powiedzieć, żebym był w pełni zadowolony z tego segmentu. Do Riddle'a nie mam żadnych zarzutów. Ryback średnio, bez argumentów i nawet bez jakiejś próby ich podania. Na plus to, że chociaż pozostał w tej kreacji absolutnego psychola z obsesją na punkcie Riddle'a. RVD robił co mógł, żeby utrzymać kontrolę i chociaż w tym zakresie mu się udało, że nie doszło do rozlewu krwi. Szkoda tylko, że przy okazji ukazały się jakieś kolejne mankamenty jego zarządzania. No ewidentnie chłop za dużo wziął na siebie, chcąc być jednocześnie prezesem i GM'em.

Odniosę się do całości tego segmentu, jak się rozkręci w dalszej części gali. Spoko, że udało się wspomnieć o historii Lopeza z uczestnikami walki wieczoru, przynajmniej miał jakiś motyw, żeby się tu pojawić.

Mam świadomość tego, że podbudowa Uszczelki względem Cavazosa jest marna, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę początkowy okres federacji i to, że Zbychu w jednym z tagów wypadł jak terminator. Szczerze to nawet trochę chciałem, żeby tak było. Biorąc pod uwagę gimmicki obu, jak i ostatnią podbudowę Cavazosa, to Zbychu MUSI iść na walkę z Jorge jako underdog. On sam może na tym zyskać, bo po pierwsze w razie wygranej mamy ten element zaskoczenia, że niby "Dawid ubił Goliata", a po drugie postać Uszczelki aż się prosi o rozwinięcie w kolejnych tygodniach i takowe też dostanie. Mimo, że jest dość bekowy, to jednak sufit ma znacznie wyżej niż jego kumpel i najwyższy czas, żeby rozwinął skrzydła. Tu faktycznie można było ewentualnie odpuścić Uszczelkę i dać kogoś innego, ale chcieliśmy wpleść ten motyw, że niby Hill chce zmasakrować RVD i dlatego wyciąga Otungę z walki. Z drugiej strony szkoda by było, żeby Otunga zaliczał porażkę z jakimś leszczem. Co do samego segmentu. No cóż, nie wiem czy można było z tego ulepić wiele więcej. Niestety za tym feudem już do końca będzie się ciągnął smród po rozprawie i całej tej niekonsekwencji w działaniach RVD. Tutaj taki a nie inny segment, bo skoro grzebiemy się z tym programem przez tyle czasu i tak wiele effortu zostało w niego włożone, to raczej wypada jakoś doprowadzić to do końca. Jakby teraz nagle RVD stwierdził, że w sumie ten Hill nie robił nic takiego, to też by wyszedł na pajaca, nawet na jeszcze większego biorąc pod uwagę rozprawę. Szkoda tylko, że dalej obstawia przy swoim nawet w obliczu tej refleksji ze strony Allana. Wystarczyło powiedzieć, że ma wątpliwości co do tego, czy Hill jest szczery. Otunga z sensem, spełnił założenia. Nawet mógł bardziej dosadnie dogadać RVD, że samemu będąc wrestlerem nie chce załatwić sprawy po "wrestlingowemu". Jeden i drugi stawia karierę na szali. Otunga w zasadzie nie musiał tego robić, ale przynajmniej pokazał, że ma jaja. Ogólnie mam wrażenie, że ten program został skopany zasadniczo przez jedną sprawę, bo patrząc przez pryzmat samych segmentów raczej nie było źle. Po prostu Hill za mało odpierdalał, albo RVD za mocno zareagował, wjeżdżając z tą całą rozprawą. Bo co zrobił Hill? Spruł się do szefa o coś tam, potem stłukł Salvadora bez powodu, a jeszcze później pobił Eliasa po walce, też bez powodu. Tyle wystarczyło, żeby RVD zaczął bawić się w sąd. No za mało chyba. I to jest zasadniczy problem z tym feudem. Szkoda, bo uważam, że miało to potencjał dużo większy, a wyszło jak wyszło. Pewnie można by było się bawić w jakieś twisty fabuły na tym PPV, ale skoro już wjechały kariery na szali, to raczej można się domyślić, że obojętnie kto wygra, to trzeba będzie ten temat zakończyć.

Blaze to już totalny desperat. Czy można mu się dziwić? Absolutnie nie.

Następny segment, no dość długi, skoro jest tutaj debiutant i Butla. Dużo rzeczy jednak zostało tutaj wpakowane. Bo i przedstawienie nowej postaci, i te wszystkie wróżby, które mają stanowić zaczątek dla nowego wątku. I tak to skracaliśmy z Rysiem, bo na początku wyszło powyżej 1000 słów.

Turn wygrywa w debiucie. Pewnie mógł najpierw się przedstawić, ale nie chcieliśmy rozpychać tej gali jeszcze bardziej.

Escobar ze Steelem w sumie też mogli krócej pogadać. Zajebiście wyjaśniasz fabułę Preston, highlightsy nie będą potrzebne. Taka raczej rozmowa o niczym, zakończenie było najistotniejsze. Słabo są panowie podbudowani i przydałoby im się coś wygrać, niestety niska aktywność jednego i drugiego nie ułatwia nam sprawy.

Uszczelka stukający się kluczami francuskimi z fanami przypomniał mi z jakiegoś powodu Reya Mysterio i jego wejście XD fajna ta pierwsza kwestia. Nie za długa, ale pięknie wydobył wszystko co najlepsze z gimmicku. Cavazos po swojemu, przynajmniej nie brzmiał jak totalny NPC, no ale hiszpańskie wstawki musiały wjechać. Trochę za mało charakteru. Kumam, że to face i Zbycha nie zwyzywa, ale więcej charyzmy by się przydało. I jeszcze kuchnia meksykańska musiała na mordę wyłapać XD podobał mi się Zbyszek w tym segmencie. Da się zrobić głupawą postać, ale z potencjałem na coś więcej niż jobberland. Wyjebane ma chłop, że jest słabiej podbudowany i bardzo dobrze, co on się będzie przejmował jakimś napakowanym Cavazosem. Druga kwestia Cavazosa już lepsza, trochę go musiał Zbysiu zmusić do pokazania jakichś emocji. Ogólnie raczej spoko, może nie było to jakieś super zajebiste, ale wg mnie na plus.

Walkę wygrywa ten co wygrać musiał. Po walce pozorowany atak. Zbychu zaczyna swoje gierki. Chyba lepiej by było, jakby zrobił to z zaskoczenia. W sensie Cavazos odwraca się i nagle obrywa, znaczy prawie obrywa.

Ok, mamy rozwiązanie u Blaze'a. Tak bardzo unikacie tutaj nazwania jegomościa Lopezem, że to musi być ktoś inny XD a można było napisać "Blaze dostrzega Lopeza", bo jego zdaniem to Lopez, a przy okazji nie ujawnilibyście od razu, że to nie on. Naprawdę gościu musi być zdesperowany, skoro pomylił dres z garniturem. Jabłko znowu się pojawia, bardzo dobrze. Ogólnie dobrze to zostało wymyślone i dobrze napisane. Jedyna uwaga z mojej strony to właśnie ten spoiler w opisie, którego można było uniknąć.

Całkiem fajne, klimatyczne promo od tego Wikinga. Nie ujawnił się, chociaż pewnie się domyślacie kto to. Przydałoby się popracować nad językiem, bo momentami to kuleje, ale treść wygląda interesująco.

Sakazaki tym razem wygrał, niech ma swoją chwilę chwały. Szkoda tylko, że segment nie dojechał z jego strony.

No i kolejny debiut. Ten jest może mniej klimatyczny od poprzedniego, ale niemniej ciekawy. Wspomniał coś o swojej historii, więc pewnie ona będzie istotną częścią gimmicku. Renee to chyba chciała podwyżkę i jej nie dostała, więc teraz włożyła absolutne minimum w swoją pracę. Ale dobra, ona tu nie jest istotna. Sensownie się kolega przedstawił. Wygląda na mniej wyczilowanego niż ten poprzedni Wiking. Tego też mogę ocenić pozytywnie.

Butli to jeszcze mało atencji, jakby segment na 900 słów mu nie wystarczył, to jeszcze sobie drugi zajebał xd no jest to wstęp do czegoś ewidentnie grubszego. Ten Uszczelka XDD bardzo ładnie się wczuwa w swój gimmick. Jakiś kolejny typ się pojawia. Widzowie muszą być nieźle skołowani od tych wszystkich nowych postaci. Najpierw ten Diallo, potem Turn, jeden wiking i drugi wiking, a teraz jeszcze jakiś typ w garniturze. Jak zwykle więcej pytań niż odpowiedzi, a RVD pewnie znowu nie wie co i jak XD

Wkurwiony dzieciak. O, jeszcze więcej nieznanych mord. Tylko tym razem przynajmniej mamy wyłożone czarno na białym, że to jego ojciec. Dość śmiesznie jest to rozpisane, w sensie te wstawki w nawiasach, potem "Koleś" i "Koleś, który okazał się ojcem Jaya". "Ja też jestem zdania, że do mojej roboty się nie nadajesz" - nie ma to jak wspierający rodzic XD ale w sumie to chociaż wie, że w tego dzieciaka nie ma co inwestować, a nie jak stary Steele, co chciał z synka zrobić spadkobiercę. Ciekawe kim jest gburowaty Kanadyjczyk, czyżby Bret Hart przeszedł na ciemną stronę mocy? Nawet się mu nie dziwię. Ogólnie jest to całkiem interesujący segment. Tu mamy inną dynamikę w relacjach, niż u Steele'ów i bardzo dobrze, bo szkoda by było wrzucać powtarzające się motywy. Ten Jay to może skręcić w wiele różnych stron, może nawet fejsem kiedyś będzie, no bo ojciec to raczej nie. Na plus.

Blaze oczywiście wygrał. Escobara nie ma, zgodnie z tym co zostało przekazane w ich segu. I jeszcze na Steele'u się chłop wyżył, no nie ma lekko Blaze ostatnimi czasy, także trudno się mu dziwić.

O, Renee chyba jednak wywalczyła podwyżkę. Spoko jest ten wywiad jak na początek przygody w federacji. Pewnie nie było to najłatwiejsze, żeby zrobić wywiad jako pierwszy segment i to jeszcze będąc fejsem, ale myślę, że Zimny dał radę. Jedna rzecz mi tu tylko nie gra. "Jako czarny pas taekwondo mam swoje zasady" - w sensie że on jest tym pasem? Chyba nie tak powinno się mówić. Chociaż może ja się nie znam, niech ktoś mnie wyjaśni w komentarzu. A ten Walker to też nie byle jaki wykręt, tak stłuc typa nie wiadomo dlaczego i na dodatek w białych rękawiczkach. Jeszcze kij od miotły, widać że nie ma Salvadora w pomieszczeniu, od razu takie nieczyste zagrania się pojawiają.

Kolejne video promo. O ile poprzednie dawały bardziej fejsowy vibe, to tutaj jest trochę inaczej. Musiałem wygooglować co oznaczają te skróty. Spoko, na razie niewiele zdradza ta postać, ale przyciąga uwagę.

Ten segment Martina i Dowsona był pomysłem Carniego. Szczerze to szkoda mi gościa, że musi robić segmenty do ściany, bo Shiro był zupełnie nieaktywny. Tutaj zdobył się aż na sześć zdań. Cóż, lepsze to niż nic, bo zwykle było właśnie nic. Martin robił co mógł, żeby jakoś to wyglądało. Podoba mi się ten pomysł z cmentarzem. Skoro gimmicki nie "uprawniają" panów do takiej akurat walki, to niech chociaż się wybiorą na ten cmentarz XD jeszcze jedna sztuczka, żeby dojebać Dowsonowi. Nathan się rozwija. W zasadzie to przebieg tego feudu odzwierciedla zaangażowanie obu jego uczestników, także raczej nikt nie powinien czuć się pokrzywdzony.

Nie mam zarzutów co do przebiegu walki. Może czegoś nie wyłapałem, ale wydaje się w porządku. Dowson dostał trochę swoich momentów, no bo nie mógł być zabookowany jak jobber, osobiście nie wyobrażam sobie, żeby taka walka jak Buried Alive Match skończyła się jakimś squashem.

Bardzo dobre promo Nathana na koniec. Wszystko tutaj gra. Szczególnie tutaj siada ta narracja, że to on tu stworzył coś dobrego, no bo faktycznie tak było. W głównej mierze pomysły Carniego jakoś wyciągnęły ten program. Jeszcze z tą listą mu dojebał XD ten pomysł z listą to chyba najbardziej opluty angle w całym LPW. Myślę, że zarówno Carni, jak i jego postać mogą odetchnąć z ulgą, że nareszcie ten feud się zakończył. Widzowie pewnie też. Z plusów tego programów mogę wyróżnić to, że Nate faktycznie się na tym zbudował i teraz może myśleć o kolejnych wyzwaniach, co zresztą czyni już w tym promo. Podoba mi się to zakończenie.

Długa jest ta gala, pewnie stąd tak mało komentarzy jak do tej pory, ale wiele rzeczy musieliśmy tutaj upchnąć. Chyba całkiem nieźle to wyszło, dalej mam zastrzeżenia do niektórych tematów, a inne problemy stanowią konsekwencję poprzednich błędów. Więcej jednak dobrych rzeczy niż poprzednim razem.
Odpowiedz
Cytuj
27.08.2026, 14:13
#5
startujemy z lekkim poślizgiem, ale jednak. na początku jeszcze opinia odnośnie live'a, który się odbył w dniu gali - wyszło bardzo fajnie, można jeszcze coś z tym ile trwają konkretne linijki popracować, ale poza tym git. i każde odliczanie w walce żeby zrobić w ten sam sposób, bo czasem 1.. 2.. 3.. było oddzielnie, a czasem wplecione w tekst, więc.. lepiej jak jest jednolicie (przynajmniej według mnie, ale ja jestem pierdolnięty). bez zbędnego przedłużania zatem..

segment otwierający: RVD ze swoim statementem definitywnie za późno, teraz to już tak naprawdę tylko taki plasterek, który i tak nie wiadomo czy zadziała, bo.. ochroniarze? to nigdy nie kończy się dobrze. wejście Riddle'a w TEJ KOSZULCE bardzo fajne, dające klimacik. Ryback bez swojej torby z narzędziami w ringu? za spokojnie coś, usypia moją czujność. już się miał segment fajnie zacząć, ale RVD to taki niepotrzebny cockblocker, że łociechuj - odcinanie mikrofonu, bo ktoś.. PRZERWAŁ? nie przesadzajmy, dajmy tu flow. to nie debata oksfordzka. to odcinanie mikrofonu było tylko żeby ich prowokować i sprawdzić cierpliwość. i panowie zdali test, ale nie tylko ten. sam segment bomba, mały twist, najpierw jest walka, potem nie, potem znowu tak. Riddle jak dla mnie wypadł o wiele lepiej niż Ryback, nie czułem od Butcherbacka żadnego takiego vibe'u mordercy, zero podniesienia głosu, mało emocji. z Kennetha natomiast wyczułem - świetnie to wypadło. Kenneth raczej wygra ich starcie i można iść w swoje strony.

et jose lopez: nie dziwne, że taki wyluzowany jak się pozbył Blaze'a.. a, jednak nie. chłopaki dostają dużo czasu antenowego, ale to dobrze, bo program jest jak dla mnie bardzo spoko. Axel, dorwij go, ok?

uszczelka vs otunga, ale nie do końca, bo tam jeszcze segment jest: Uszczelka wygrywający - wiadomo, przewidywalnie, ale sposób w jaki się to stało był bardzo spoko. spodziewałem się mimo wszystko jakiejś walki z ciągłą przewagą Zbyszka, a tu się zaskoczyłem. sam segment po walce.. troszeczkę przydługi, nie żebym się wynudził, ale bardziej się zmęczyłem czytaniem. i nie - nie był to zły segment sam w sobie, story jest ciekawe, fajnie rozwinięte. career vs career? nie śledziłem wcześniej, więc nie wiem jakby się to mogło skończyć, co powoduje, że będę czytał z zaciekawieniem. obaj panowie wypadli dobrze, więc na plus.

axel blaze szuka szczęścia i jose lopeza: kolejny segment poszukiwawczy, budujemy napięcie w trakcie gali - i like that shit. oby znalazł.

butla i diallo segment, wróżenie jakieś czy coś: podczas live'a czytając to miałem reakcję bardzo w stylu "co tu się kurwa mać dzieje", bardzo abstrakcyjny dla mnie segment, ale ten Diallo wypadł.. okej, bez fajerwerków. oby się rozkręcił. Butla zabawnie, w dobrym stylu. sam segment dobry jako taki przerywnik, zobaczymy co te przepowiednie przyniosą, bo to pewnie będzie ważne.

turn vs diallo: Diallo się pojawia, dostaje segment i walkę.. i pyk, walka w łeb. rozumiem, że debiut Turna był tutaj ważniejszy, więc okej. walka spoko, choć bez historii.

et steele/escobar: cały czas mam wrażenie, że obaj są face'ami rozmawiając w ten sposób, zero zacięcia, zero niczego. mam nadzieję, że Escobar opierdoli Steele'a na pewnym etapie, bo trzeba podkręcić.

uszczelka/cavazos segment: podobają mi się strasznie nawiązania u Uszczelki, ogólny charakter bez zarzutu, fajny komediowy zawodnik. czy jestem w stanie go brać pod uwagę jako konkretnego pretendenta do tytułu, który faktycznie zagrozi Cavazosowi? trochę tak, tutaj dał się poznać od tej lepszej strony. Cavazos na dobrym poziomie, liczę na dobrą walkę na Heatwave.

cavazos vs escobar: nie mogło być inaczej, raczej bez historii tutaj. szybkie podbudowanie, w fajny sposób, po walce i mamy pospieszną, ale dobrą promocję na szybką walkę. na Heatwave raczej za Cavazosem, ale kto wie.

szał blaze'a: damn, zajebiste to było. ten beatdown losowego typa, a potem okazało się, że to nie Lopez.. te mind gamesy.. lubię to. program rozpalony do czerwoności, ktokolwiek nie wygra będzie to niezłe zwieńczenie.

promo nowego wikinga: generalnie fajnie, klimatycznie, ale z tym bogiem piorunów to go chyba odkleiło nieco. końcówka taka mało emocjonalna, nie dałem rady się wczuć. i raczej nie jestem uprzedzony, ale po prostu nie było czuć tam ognia.

sakazaki vs dimateo: wygrana Sakazakiego tylko pod to żeby były emocje w tej bo5, bo nie widzę tego inaczej. DiMateo jest lepszy i ciekawszy ogólnie.

mój segment: swojego nie oceniam, taka ciekawosta, że miałem zagwozdkę co do tego jak ma ten "debiut" wyglądać. to czwarta wersja chyba, nie chciałem przesadzić z jakimiś tekstami o zgniataniu głów czy coś. pozdrawiam.

butla/uszczelka segment: czyli te przepowiednie to nie był one time stunt tylko coś dłuższego - w sumie git. ciekawe kim jest ten gość w ciemnym garniaku. fajna odskocznia.

dimateo ze starym:mam nadzieję, że to podbuduje i podbuzuje DiMateo. fajna "rozmowa motywacyjna", niech się w końcu odpali ten Jay, bo na te porażki to on nie zasłużył do tej pory.

axel blaze vs preston steele i segment po: o kurwości, Blaze dalej kontynuuje żądzę mordu wobec Lopeza i biednemu Prestonowi się oberwało. bardzo mi z tego powodu wszystko jedno jeśli mam być szczery. Blaze dostał bardzo dużo czasu antenowego, trochę za dużo może nawet, ale nie ma co narzekać. główny program podbudowany zajebiście.

wywiad turna i coś potem: wywiad jak wywiad, trochę przedstawienia, ale bez większych fajerwerków. co ważniejsze to atak Walkera(?) i jakichś zamaskowanych typeczków, co pewnie ma być główną osią wydarzeń, ale czy Turn będzie w tym programie, czy jest tylko przypadkowy? w każdym razie zaczęło się okej, skończyło bardzo fajnie.

video promo: spoko scenka, nie mam pojęcia kto to, niewiele mi to mówi, ale jakiś debiut, coś? ja tego nie ogarniam, ale czekam co to będzie.

martin/dowson: fajne podbudowanie w fajnych realiach, czuć tę nienawiść. sam w sobie cały segment bardzo dobry, ciekawe wymiany, scenka na cmentarzu - klasa. bardzo na plus.

martin vs dowson i segment po: musiało się to stać, walkę wygrywa Martin bez niespodzianki. walka jednak bardzo fajnie rozpisana, można było się nieźle wczuć, jednak czasem dziwnie się czyta z obvious spoilerem, bo Dowson nie mógł tego wygrać. może wróći jako zombie czy coś? byłoby ciekawie. speech Martina zapowiadający pójście na pas.. należy się mimo wszystko, ciekawe na co pójdzie. ciekawe co go teraz czeka.

gala ogólnie na duży plus, za dużo Blaze'a może, jeden przeciągnięty segment (ten z Otungą i Hillem), walki mocno przewidywalne, ale main event solidnie dowiózł. mocna siódemeczka tutaj.

Fenrir (Colosseum): 4/0/1
(ostatnio: pokonał Thora w Holmgang Nordic War Match)
---
"Rocks" Xebec (Elysium): 2/0/1
(ostatnio: wyeliminowany z Battle Royalu przez duo Sacrale/Vizzini)
---
Kontakt na Discordzie pod nickiem: levandowski
Odpowiedz
Cytuj
Dziadek
Zawodowiec
27.08.2026, 14:13 #5
startujemy z lekkim poślizgiem, ale jednak. na początku jeszcze opinia odnośnie live'a, który się odbył w dniu gali - wyszło bardzo fajnie, można jeszcze coś z tym ile trwają konkretne linijki popracować, ale poza tym git. i każde odliczanie w walce żeby zrobić w ten sam sposób, bo czasem 1.. 2.. 3.. było oddzielnie, a czasem wplecione w tekst, więc.. lepiej jak jest jednolicie (przynajmniej według mnie, ale ja jestem pierdolnięty). bez zbędnego przedłużania zatem..

segment otwierający: RVD ze swoim statementem definitywnie za późno, teraz to już tak naprawdę tylko taki plasterek, który i tak nie wiadomo czy zadziała, bo.. ochroniarze? to nigdy nie kończy się dobrze. wejście Riddle'a w TEJ KOSZULCE bardzo fajne, dające klimacik. Ryback bez swojej torby z narzędziami w ringu? za spokojnie coś, usypia moją czujność. już się miał segment fajnie zacząć, ale RVD to taki niepotrzebny cockblocker, że łociechuj - odcinanie mikrofonu, bo ktoś.. PRZERWAŁ? nie przesadzajmy, dajmy tu flow. to nie debata oksfordzka. to odcinanie mikrofonu było tylko żeby ich prowokować i sprawdzić cierpliwość. i panowie zdali test, ale nie tylko ten. sam segment bomba, mały twist, najpierw jest walka, potem nie, potem znowu tak. Riddle jak dla mnie wypadł o wiele lepiej niż Ryback, nie czułem od Butcherbacka żadnego takiego vibe'u mordercy, zero podniesienia głosu, mało emocji. z Kennetha natomiast wyczułem - świetnie to wypadło. Kenneth raczej wygra ich starcie i można iść w swoje strony.

et jose lopez: nie dziwne, że taki wyluzowany jak się pozbył Blaze'a.. a, jednak nie. chłopaki dostają dużo czasu antenowego, ale to dobrze, bo program jest jak dla mnie bardzo spoko. Axel, dorwij go, ok?

uszczelka vs otunga, ale nie do końca, bo tam jeszcze segment jest: Uszczelka wygrywający - wiadomo, przewidywalnie, ale sposób w jaki się to stało był bardzo spoko. spodziewałem się mimo wszystko jakiejś walki z ciągłą przewagą Zbyszka, a tu się zaskoczyłem. sam segment po walce.. troszeczkę przydługi, nie żebym się wynudził, ale bardziej się zmęczyłem czytaniem. i nie - nie był to zły segment sam w sobie, story jest ciekawe, fajnie rozwinięte. career vs career? nie śledziłem wcześniej, więc nie wiem jakby się to mogło skończyć, co powoduje, że będę czytał z zaciekawieniem. obaj panowie wypadli dobrze, więc na plus.

axel blaze szuka szczęścia i jose lopeza: kolejny segment poszukiwawczy, budujemy napięcie w trakcie gali - i like that shit. oby znalazł.

butla i diallo segment, wróżenie jakieś czy coś: podczas live'a czytając to miałem reakcję bardzo w stylu "co tu się kurwa mać dzieje", bardzo abstrakcyjny dla mnie segment, ale ten Diallo wypadł.. okej, bez fajerwerków. oby się rozkręcił. Butla zabawnie, w dobrym stylu. sam segment dobry jako taki przerywnik, zobaczymy co te przepowiednie przyniosą, bo to pewnie będzie ważne.

turn vs diallo: Diallo się pojawia, dostaje segment i walkę.. i pyk, walka w łeb. rozumiem, że debiut Turna był tutaj ważniejszy, więc okej. walka spoko, choć bez historii.

et steele/escobar: cały czas mam wrażenie, że obaj są face'ami rozmawiając w ten sposób, zero zacięcia, zero niczego. mam nadzieję, że Escobar opierdoli Steele'a na pewnym etapie, bo trzeba podkręcić.

uszczelka/cavazos segment: podobają mi się strasznie nawiązania u Uszczelki, ogólny charakter bez zarzutu, fajny komediowy zawodnik. czy jestem w stanie go brać pod uwagę jako konkretnego pretendenta do tytułu, który faktycznie zagrozi Cavazosowi? trochę tak, tutaj dał się poznać od tej lepszej strony. Cavazos na dobrym poziomie, liczę na dobrą walkę na Heatwave.

cavazos vs escobar: nie mogło być inaczej, raczej bez historii tutaj. szybkie podbudowanie, w fajny sposób, po walce i mamy pospieszną, ale dobrą promocję na szybką walkę. na Heatwave raczej za Cavazosem, ale kto wie.

szał blaze'a: damn, zajebiste to było. ten beatdown losowego typa, a potem okazało się, że to nie Lopez.. te mind gamesy.. lubię to. program rozpalony do czerwoności, ktokolwiek nie wygra będzie to niezłe zwieńczenie.

promo nowego wikinga: generalnie fajnie, klimatycznie, ale z tym bogiem piorunów to go chyba odkleiło nieco. końcówka taka mało emocjonalna, nie dałem rady się wczuć. i raczej nie jestem uprzedzony, ale po prostu nie było czuć tam ognia.

sakazaki vs dimateo: wygrana Sakazakiego tylko pod to żeby były emocje w tej bo5, bo nie widzę tego inaczej. DiMateo jest lepszy i ciekawszy ogólnie.

mój segment: swojego nie oceniam, taka ciekawosta, że miałem zagwozdkę co do tego jak ma ten "debiut" wyglądać. to czwarta wersja chyba, nie chciałem przesadzić z jakimiś tekstami o zgniataniu głów czy coś. pozdrawiam.

butla/uszczelka segment: czyli te przepowiednie to nie był one time stunt tylko coś dłuższego - w sumie git. ciekawe kim jest ten gość w ciemnym garniaku. fajna odskocznia.

dimateo ze starym:mam nadzieję, że to podbuduje i podbuzuje DiMateo. fajna "rozmowa motywacyjna", niech się w końcu odpali ten Jay, bo na te porażki to on nie zasłużył do tej pory.

axel blaze vs preston steele i segment po: o kurwości, Blaze dalej kontynuuje żądzę mordu wobec Lopeza i biednemu Prestonowi się oberwało. bardzo mi z tego powodu wszystko jedno jeśli mam być szczery. Blaze dostał bardzo dużo czasu antenowego, trochę za dużo może nawet, ale nie ma co narzekać. główny program podbudowany zajebiście.

wywiad turna i coś potem: wywiad jak wywiad, trochę przedstawienia, ale bez większych fajerwerków. co ważniejsze to atak Walkera(?) i jakichś zamaskowanych typeczków, co pewnie ma być główną osią wydarzeń, ale czy Turn będzie w tym programie, czy jest tylko przypadkowy? w każdym razie zaczęło się okej, skończyło bardzo fajnie.

video promo: spoko scenka, nie mam pojęcia kto to, niewiele mi to mówi, ale jakiś debiut, coś? ja tego nie ogarniam, ale czekam co to będzie.

martin/dowson: fajne podbudowanie w fajnych realiach, czuć tę nienawiść. sam w sobie cały segment bardzo dobry, ciekawe wymiany, scenka na cmentarzu - klasa. bardzo na plus.

martin vs dowson i segment po: musiało się to stać, walkę wygrywa Martin bez niespodzianki. walka jednak bardzo fajnie rozpisana, można było się nieźle wczuć, jednak czasem dziwnie się czyta z obvious spoilerem, bo Dowson nie mógł tego wygrać. może wróći jako zombie czy coś? byłoby ciekawie. speech Martina zapowiadający pójście na pas.. należy się mimo wszystko, ciekawe na co pójdzie. ciekawe co go teraz czeka.

gala ogólnie na duży plus, za dużo Blaze'a może, jeden przeciągnięty segment (ten z Otungą i Hillem), walki mocno przewidywalne, ale main event solidnie dowiózł. mocna siódemeczka tutaj.

Fenrir (Colosseum): 4/0/1
(ostatnio: pokonał Thora w Holmgang Nordic War Match)
---
"Rocks" Xebec (Elysium): 2/0/1
(ostatnio: wyeliminowany z Battle Royalu przez duo Sacrale/Vizzini)
---
Kontakt na Discordzie pod nickiem: levandowski
Odpowiedz
Cytuj
27.08.2026, 19:48
#6
Ahhh gówno, tu my idziemy ponownie xD Kolejny dzień, kolejny komentarz, a co, nie będę się ograniczał.

Opener segment - ten RVD to tak kłamie XD cała ta pierwsza kwestia brzmi, jakby siedział w biurze i nic nie robił przez ostatnie 4-5 miesięcy. Dawał wolną rękę i pozwalał rozwiązywać konflikty? Halo, papuga dzwoni prosto z rozprawy xD Nie no, ogólnie o ile w teorii rozumiem chęć naprawienia trochę tego nieszczęsnego RVD, o tyle zostało to przedobrzone. To niestety jedna z przywar Ryszarda I miłościwie nam panującego - ma tendencje do przesadzania. Szanuję za próbę, ale nie wyszła moim zdaniem, bo teraz z drugiej strony to wychodzi dyktator, a nie Generalny Manager. Koszulki Rybacka to nawet nie da się zobaczyć XD a ta Riddle'a cóż, rozumiem zamysł, ale wyszła trochę mierna tbh. Sam zamysł spoko z tymi koszulkami, ale to chyba wcześniej miałoby trochę więcej sensu mam wrażenie, tu jesteśmy już chyba za tym punktem w którym miały by one największy sens. "ja daję wam głos i ja go odbieram" XD Nie no, jakbym był zawodnikiem to bym normalnie parsknął śmiechem, bo to trochę wygląda jakby dziadkowi się na starość jakaś dwubiegunówka odpaliła XD I on rzeczywiście wyłącza te mikrofony XD Zaburza to jednak segment eh. Docenię przynajmniej za konsekwencję. Okej, Ryback to pierdoli jak potłuczony w sumie przez większość, może tutaj taki zamysł jest? Bo nie wiem, totalnie z dupy ma argumenty. Riddle o wiele sensowniej, tu się nie mam do czego przyczepić. A to jednak nie ma walki XD A potem jednak jest. Widzisz mnie. Nie widzisz mnie. A teraz znowu widzisz. A teraz nie. I znowu widzisz. Tak to kurde wygląda XD W sensie sam motyw rozumiem, ale nie kupuję go w trakcie trwania jednego segmentu, myślę, że gdyby takie coś padło na colo 7, albo chociaż na start gali, a pod koniec by jednak doszło do podpisania tych papierków, to spoko. A tak to zrushowane mega i totalnie mi to nie siedzi. A żeby było ciekawiej to Hell in a Cell. Czyli przed chwilą nie chcieliśmy do walki dopuszczać Rybacka w ogóle, a teraz jednak nie tylko go dopuszczamy, ale też dokładamy taki mocny gimmick match. Sam hiac spoko, ale ten motyw z kontuzją i brakiem zielonego światła to w ogóle to zepsuł imo. No ciężko mi było przez to przebrnąć, Kenny próbował to pociągnąć jak mógł, ale pozostała dwójka skutecznie utrudniała dobry odbiór tego segmentu.

XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD czemu Uszczelka musiał być akurat przeciwnikiem Otungi, skoro był plan, żeby ta walka się skończyła w taki sposób? Ten sam Uszczelka, który przypominam, że został pretendentem po tym, jak poddał mu się na tacy Butla XD Ja się czuję jak pierdolony hejter już czasem jak komentuje rzeczy, ale no dla mnie to jest totalnie nielogiczne budowanie. Rozumiem, że chcecie mieć Uszczelkę w pozycji underdoga, to spoko, nie mam z tym problemu. Ale mógłby coś tak normalnie wygrać. Podsumujmy jego osiągnięcia z czasu od ascension do heatwave: Wygrana w walce Tagowej, porażka w walce tagowej, wygrana f4w po tym jak podłożył mu się Butla, wygrana z Otungą przez Count Out. No raczej by go, ani jego pozycji underdoga kurwa nie zabiło wygranie normalnie czysto walki tutaj, szczególnie że Cavazos dwie gale z rzędu bronił pas przeciwko Hillowi i Reaperowi. A tutaj walczy w sumie? Bo nie pamiętam. Idę sprawdzić. Wróciłem. No walczy, z Escobarem. Czyli w sumie ma porażkę przez DQ z Hallowayem i 3 walki z rzędu wygrane. No kurwa jego przenajświętsza mać, to czemu Uszczelka nie może tej jednej wygrać normalnie? Zaskoczenie będzie ewentualnie, spoko, ale wy patrzycie tylko mam wrażenie w tej chwili od strony efedowej, a nie od strony realizmu. Podbudowanie pretendenta to jest obowiązek. A tu znowu pas został zepchnięty na drugi plan, bo Hill vs cały świat jest ważniejsze XD No musiałem się zesrać, wybaczcie, ale to jest dla mnie jedna z gorszych decyzji podjętych ostatnio, ta walka i jej rezultat.

Dobra, do segmentu - Co ten Hill w końcu by chciał bo to też niezrozumiałe dla mnie jest. Najpierw mu kazali czekać, okej, czyli chciał od razu walczyć i mu smutno, że nie mógł? A nie czekaj, bo zaraz mówi że mu kazali walczyć i to też wygląda, jakby mu nie pasowało. To w sumie czy on sam wie czego chce i o co mu chodzi? Chyba nie zbyt. Ten Otunga jezu, dziękuję, że tu jest. Bo on to tak za uszy ciągnie. Serio. Nie mam się do czego przyjebać totalnie. Okej, Hill stawia karierę na szali i zaraz też do tego samego wyzywa Otungę. No i spoko, niech i tak jest. "Pomyliłeś pewność siebie z przewagą negocjacyjną." Piękny sposób na powiedzenie, że pomyliło się odważnik z odwagą. Czy coś w tym stylu. Szczerze, gdyby nie Otunga, to by ten segment był po prostu słaby. Ale na szczęście uznam go w kategorii średnich, bo Michał to wyciągnął jak się da.

No i to mnie zabiło w sumie. Bo czytam segment z Butlą i nie zamierzam powtórzyć po raz 50 że warto by było go usunąć. Entertaining to jest. Jaka w ogóle schiza, że sobie idziesz korytarzem w trakcie gali wrestlingowej, a nagle jakis typ Cię woła do pomieszczenia i się okazuje że do Wróżbita Maciej tylko czarny XD Mam nadzieję, że on będzie za każdym razem już mówił o tym, że uratował tą wioskę, #CycloneMusisz. A całkiem zabawna wypowiedź Butli, przyznam, nawet parsknąłem z tym Merkurym w kanalizacji. O kurwa to wróżenie z kart piłkarskich XD To mnie wzięło z zaskoczenia XDD Ten Diallo to pierdoli takie kocopoły XD Ale jakby co, to się uczcie, tak się wprowadza postać. Bo ja w sumie nic o nim nie wiem przecież, to jego pierwsze pojawienie się, ale już totalnie rozumiem na czym polega jego gimmick. Większego ściemniacza to chyba na próżno szukać XD w 2100 XD nie no, powiem wam, że się pośmiałem czytając to, nie będę narzekał na Butlę, było naprawdę spoko XD Ten znak to nie wiem co oznacza, w sensie AI mówi coś o harmonii, pokoju itp, ale czy o to chodziło to nie wiem xd Ten segment tylko mógł być w sumie zamieniony miejscami z Blazem, skoro zaraz od razu jest walka Diallo. Tak tylko wspomnę o tym.

Ta pierwsza kwestia Prestona to równie dobrze do kosza może iść, chłop się za narratora bawi i streszczenie przygotował dla nowych widzów chyba xd No kurde nie wiem w sumie znowu co mam tu komentować, bo trochę mam już wrażenie, że na zaciętej płycie lecimy, nie ma tu większego pomysłu, żadnych ciekawych segmentów, tylko takie rozmowy o tym samym w kółko. "nie ufam, ale jednak sorry, teraz ufam bo się myliłem, przepraszam że wątpiłem, o ty niedobry znowu nie ufam"... Takie mam odczucia. Bardzo to sztampowe jest. Nie wyróżnia się to wszystko niczym, nie ma też w tym nic złego w sumie, oprócz tej pierwszej kwestii Prestona. Ot, segmencik jest. Escobar w samych słowach trochę lepiej wypada z reguły, widać, że to co mówi nie jest takie jednowymiarowe.

Uszczelka & Cavazos - całkiem spoko segmencik, Uszczelka tu zjadł w sumie rozmówcę. Nie podoba mi się na pewno w tej pierwszej kwestii Zbyszka to "Las Vegasniuniusie" bo przypominam, że on w przełożeniu na rzeczywistość by nie mówił po polsku, więc totalnie nie wzięte to pod uwagę. Ale fajne to podejdź no do ringu jak i ja podszedłem, ładnie przerobiony kultowy tekst. Bien to nie wyglądają powtórzenia w tak krótkiej wypowiedzi. Zdarzają się, wiadomo, ale no jest to mankament. Ale on tu dużo tych hiszpańskich słówek użył. To też nie jest bien moim zdaniem. Jezu XD Smród kupy XD czy rozbawiło? No tak. Ale czy można to było ująć jakoś lepiej? No też, nawet wciąż w gimmicku XD Ten Uszczelka to bardzo ofensywny, ale w sumie spoko, nie jest stricte facem, może tak być jak najbardziej. I wiadomo, że placuszki kozak. No trochę mistrz się odratował drugą kwestią, zdecydowanie potrzeba w każdym segmencie podchodzić z większymi emocjami, bo na tym Cavazos zyskuje, w innym przypadku jest bezjajeczny. Polecam mieć to w głowie na przyszłość zdecydowanie. Fajny ten motyw po walce, ale rzeczywiście lepiej jakby to było z zaskoczenia i Cava by się jakoś próbował zasłonić, a nie tak o się napiął i czeka xD

Okej, tutaj sobie całość poszukiwań skomentuję. Dobrze opisane, Remik coś lekko ostatnio z powtórzeniami masz problem, zwróć na to uwagę, bo to aż dziwne jak na Ciebie, że po raz kolejny się muszę do tego przyjebać XD Cały motyw jak najbardziej zrozumiały tego pościgu, bardzo dobrze rozpisany, fajnie że to się przebijało krótkimi fragmentami przez całą galę. Ostry wpierdol zgarnia ten Nie-Lopez. Zgodzę się totalnie z Raptorem, że lepiej by go było nazywać per Lopez, bo tak to z automatu sprzedaje tego twista, którego lepiej sobie zachować na odpowiedni moment bez podejrzeń większych. No sam atak tutaj fajny fajny. Dobrze rozpisany. Tylko ten motyw ze sprzedażą że to nie jest rzeczywiście Lopez by lepiej wypadł już po fakcie. Dla Blaze'a tak to wyszło, jasne, ale dla czytelnika to już z automatu wiadomo. No i fajnie że ten mistrz sam poszedł na siebie podjebę zrobić, nowy level bycia 60 XD O i jeszcze Lopez, jezu, to akurat jest tak dobre, że on się teraz tu pojawia. Naprawdę, fajny zamysł, fajnie rozpisane, tylko ta jedna rzecz z tą pomyłką gościa z Lopezem minusem jest.

Spoko ten wiking, widzę tu jakiś zamysł, trochę chaotycznie momentami to wypada, ale ogólnie raczej bym ocenił na plus. Najwazniejsze rzeczy jak gimmick da się z tego odczytać, nastawienie też, jest to naprawdę dobre pokazanie nowej postaci według mnie. No nawet nie mam się do czego przyczepić oprócz tego lekkiego chaosu w tekście. Dobra robota.

Szczerze? Nie wiem czemu Sakazaki to wygrał. Aigor nie oddał segmentu. Z automatu powinna być zmiana decyzji i wygrana Jaya. Bo w zasadzie za staranie się i aktywność, to Game dostał teraz policzek siarczysty.

Ten Fenrir też bardzo dobry uważam. Naprawdę trafnie się wypowiadał, z sensem argumentował od razu, ja to wszystko jak najbardziej kupuję i czekam co nam pokaże dalej. Ten motyw z "przejęciem" wywiadu to też bardzo dobry, rozkręcił się z czasem i aż się nie mógł zatrzymać. No podobało mi się to zagranie, zdecydowanie. Kolejne fajne pokazanie się nowego zawodnika. No przyznam, że ta gala na razie po słabym początku idzie do góry, zyskuje sporo z każdym kolejnym segmentem (z przerwą na wygraną Shio.

Uszczelka i Butla, jak na razie nie hejtowałem, obym utrzymał. Okej, czyli ten symbol został znowu użyty, fajnie, że od razu to wyjaśniamy, bo w sumie do następnego Colosseum to bym już mógł zapomnieć jak wyglądał XD Uszczelka to ma jakiś fetysz na sranie zdecydowanie. Ale co się dziwić, Varost też w głowie ma nasrane XD No spoko ten segment, głównie pod Butlę, ale przyznam, że zaciekawiony jestem co i jak to będzie wyglądało z tą historią. Naprawdę spoko. O, jeszcze jakiś stary dziad ich obserwuje. Ale jaki odjebany stary dziad XD No zobaczymy co to będzie. Znaczy, ja w sumie wiem, więc tak trochę pierdolę trzy po trzy, ale nie wiem dokładnie jaki tu zamysł jest żeby to prowadzić, a przyznam że po raz pierwszy jestem zaciekawiony Butlą. Nie sądziłem, że to nastąpi XD

KOLEŚ. KOLEŚ KTÓRY OKAZUJE SIĘ OJCEM JAYA. XDDD No to mnie też rozbawiło srogo XD Mafię to już zostawmy, jest na Elysium, także pobite gary, byliśmy pierwsi xd Obiad wpadł do Ciebie? A przyniósł coś do żarcia? xD Okej, fajnie ten stary mówi, prosto z mostu, ja tam to kupuję, chcesz być DiMateo to się postaraj, jak najbardziej zrozumiałe. No z tym Steelem to chyba lekko popłynięte, bo o ile się nie znają prywatnie (czego oczywiście nie wykluczam, dlatego mówię "chyba") to czemu w ogóle wspomina o nim? Z dupy trochę wtedy to jest. Mamusia ale słodko. Ja doceniam w sumie, uważam, że szacunek do rodzicielki musi być, sam do mojej tak mówię bo jest zajebista. Okej, zaczyna się coś dziać, wychodzić drugie dno u Jaya. Fajnie, bardzo fajnie. No przyjemny segmencik jak dla mnie, tam ten jeden minus za wspomnienie o Steele'u, no chyba że się okaże później że jakkolwiek są powiązani, to okej.

Blaze wkurwiony że hoho. Ten submission przeciągnięty po gongu fajnie współgra z tym jak mu Lopez do głowy wszedł. Git.

Turn: Tutaj na pewno na tym co zaprezentował, to na dłuższą metę będzie ciężko się opierać. Bo nie było tu nic charakterystycznego, dość bez wyrazu szczerze. No jest szybki, jest skoczny, dynamiczny. I to będzie jego gimmick? To jak tylko pojawi się drugi mały, szybki, skoczny i dynamiczny wrestler z chociaż odrobiną charakteru to wpierdoli tego Johnny'ego na śniadanko. Także warto by było pomyśleć nad czymś więcej, na przywitanie spoko, ale nic ponad to moim zdaniem. O, wpierdol. I stoi za nim Walker. No ciekawe w sumie czemu. Sprytnie, że mówi o tym, że nie będzie się tłumaczył, bardzo w charakterze. No spoko to, zobaczymy co się dalej wydarzy.

Określiłbym to segmentem Martin & Dowson, ale lacha położona i tylko jedna kwestia od Dana się pojawiła, także pominę XD Przede wszystkim bardzo pomysłowe jest to wszystko. I świetnie pasuje do Nathana jako kreatora całego świata, więc czemu miałby nie być nagle kierowcą taksówki w tym momencie, skoro tak to sobie wymyślił. Dowson o syndromie Boga gadający to beka mocna XDD O, fajny motywik tez z tym przyhamowaniem, żeby Dan zajebał ryjem w pleksę. No cała ta wypowiedź Martina zdecydowanie pasuje do jego gimmicku, siedzi mi to. I wjeżdżamy na cmentarz, też super pomysł. O, dobrze że nie ma bitki, tylko sprytnie sobie Martin ucieka. I jeszcze zostawia tego Dowsona XD Zajebiste ogólnie, myslę, że mogłoby to być naprawdę coś co skradło show na tej gali, gdyby tylko Dowson wziął w tym rzeczywisty udział, a tak to pochwała zdecydowana dla Carniego po prostu za pomysł bardzo dobry. No i nie mogło się to skończyć inaczej niż wygraną Martina oczywiście. I segment po walce, znowu Nathan. No to w takim wypadku można też to było dać gdzieś wcześniej na galę, na przykład przed otwarciem w ogóle, bo nie ma żadnego ET. Sporo tu można pozmieniać w ułożeniu, żeby to miało więcej sensu trochę na przyszłość. Kolejna dobra wypowiedź ze strony Nate'a. No siedzi mi ta postać, a jak siedzi, to nie mam co hejtować, przez co nie mam co pisać XD Przecież chwalił aż tyle nie będę... Dobre wyliczenie kim w trakcie trwania tego "feudu" był Martin, legitymizuje to jego postrzeganie siebie jako twórcy świata. Kwiat w postaci Braku Dana Dowsona to piekny kwiat. I na koniec to podrzucenie kilku kolejnych możliwości, sugestia że może będzie walczył o pas, no fajnie się to wszystko zazębia, totalnie to kupuję.

Na pewno poprawa jak chodzi o to Colosseum. Początek ciężki był, ale im dalej w las tym lepiej.

Ben Zamora
Streak: 3/0/1
Last Match: lost vs Kenneth Riddle (Last Man Standing)

James Wallace
Streak: 4/0/1
Last Match: win vs WRECKD via Pinfall

Vincenzo Vizzini
Streak: 3/0/3
Last Match: lost vs Mike F'N Brutal via Pinfall

Elias Shadow
Streak: 2/0/11
Last Match: lost vs Jean-Pierre Dolnick (Battle Royal)
Odpowiedz
Cytuj
Jakub
Moderatorzy
27.08.2026, 19:48 #6
Ahhh gówno, tu my idziemy ponownie xD Kolejny dzień, kolejny komentarz, a co, nie będę się ograniczał.

Opener segment - ten RVD to tak kłamie XD cała ta pierwsza kwestia brzmi, jakby siedział w biurze i nic nie robił przez ostatnie 4-5 miesięcy. Dawał wolną rękę i pozwalał rozwiązywać konflikty? Halo, papuga dzwoni prosto z rozprawy xD Nie no, ogólnie o ile w teorii rozumiem chęć naprawienia trochę tego nieszczęsnego RVD, o tyle zostało to przedobrzone. To niestety jedna z przywar Ryszarda I miłościwie nam panującego - ma tendencje do przesadzania. Szanuję za próbę, ale nie wyszła moim zdaniem, bo teraz z drugiej strony to wychodzi dyktator, a nie Generalny Manager. Koszulki Rybacka to nawet nie da się zobaczyć XD a ta Riddle'a cóż, rozumiem zamysł, ale wyszła trochę mierna tbh. Sam zamysł spoko z tymi koszulkami, ale to chyba wcześniej miałoby trochę więcej sensu mam wrażenie, tu jesteśmy już chyba za tym punktem w którym miały by one największy sens. "ja daję wam głos i ja go odbieram" XD Nie no, jakbym był zawodnikiem to bym normalnie parsknął śmiechem, bo to trochę wygląda jakby dziadkowi się na starość jakaś dwubiegunówka odpaliła XD I on rzeczywiście wyłącza te mikrofony XD Zaburza to jednak segment eh. Docenię przynajmniej za konsekwencję. Okej, Ryback to pierdoli jak potłuczony w sumie przez większość, może tutaj taki zamysł jest? Bo nie wiem, totalnie z dupy ma argumenty. Riddle o wiele sensowniej, tu się nie mam do czego przyczepić. A to jednak nie ma walki XD A potem jednak jest. Widzisz mnie. Nie widzisz mnie. A teraz znowu widzisz. A teraz nie. I znowu widzisz. Tak to kurde wygląda XD W sensie sam motyw rozumiem, ale nie kupuję go w trakcie trwania jednego segmentu, myślę, że gdyby takie coś padło na colo 7, albo chociaż na start gali, a pod koniec by jednak doszło do podpisania tych papierków, to spoko. A tak to zrushowane mega i totalnie mi to nie siedzi. A żeby było ciekawiej to Hell in a Cell. Czyli przed chwilą nie chcieliśmy do walki dopuszczać Rybacka w ogóle, a teraz jednak nie tylko go dopuszczamy, ale też dokładamy taki mocny gimmick match. Sam hiac spoko, ale ten motyw z kontuzją i brakiem zielonego światła to w ogóle to zepsuł imo. No ciężko mi było przez to przebrnąć, Kenny próbował to pociągnąć jak mógł, ale pozostała dwójka skutecznie utrudniała dobry odbiór tego segmentu.

XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD czemu Uszczelka musiał być akurat przeciwnikiem Otungi, skoro był plan, żeby ta walka się skończyła w taki sposób? Ten sam Uszczelka, który przypominam, że został pretendentem po tym, jak poddał mu się na tacy Butla XD Ja się czuję jak pierdolony hejter już czasem jak komentuje rzeczy, ale no dla mnie to jest totalnie nielogiczne budowanie. Rozumiem, że chcecie mieć Uszczelkę w pozycji underdoga, to spoko, nie mam z tym problemu. Ale mógłby coś tak normalnie wygrać. Podsumujmy jego osiągnięcia z czasu od ascension do heatwave: Wygrana w walce Tagowej, porażka w walce tagowej, wygrana f4w po tym jak podłożył mu się Butla, wygrana z Otungą przez Count Out. No raczej by go, ani jego pozycji underdoga kurwa nie zabiło wygranie normalnie czysto walki tutaj, szczególnie że Cavazos dwie gale z rzędu bronił pas przeciwko Hillowi i Reaperowi. A tutaj walczy w sumie? Bo nie pamiętam. Idę sprawdzić. Wróciłem. No walczy, z Escobarem. Czyli w sumie ma porażkę przez DQ z Hallowayem i 3 walki z rzędu wygrane. No kurwa jego przenajświętsza mać, to czemu Uszczelka nie może tej jednej wygrać normalnie? Zaskoczenie będzie ewentualnie, spoko, ale wy patrzycie tylko mam wrażenie w tej chwili od strony efedowej, a nie od strony realizmu. Podbudowanie pretendenta to jest obowiązek. A tu znowu pas został zepchnięty na drugi plan, bo Hill vs cały świat jest ważniejsze XD No musiałem się zesrać, wybaczcie, ale to jest dla mnie jedna z gorszych decyzji podjętych ostatnio, ta walka i jej rezultat.

Dobra, do segmentu - Co ten Hill w końcu by chciał bo to też niezrozumiałe dla mnie jest. Najpierw mu kazali czekać, okej, czyli chciał od razu walczyć i mu smutno, że nie mógł? A nie czekaj, bo zaraz mówi że mu kazali walczyć i to też wygląda, jakby mu nie pasowało. To w sumie czy on sam wie czego chce i o co mu chodzi? Chyba nie zbyt. Ten Otunga jezu, dziękuję, że tu jest. Bo on to tak za uszy ciągnie. Serio. Nie mam się do czego przyjebać totalnie. Okej, Hill stawia karierę na szali i zaraz też do tego samego wyzywa Otungę. No i spoko, niech i tak jest. "Pomyliłeś pewność siebie z przewagą negocjacyjną." Piękny sposób na powiedzenie, że pomyliło się odważnik z odwagą. Czy coś w tym stylu. Szczerze, gdyby nie Otunga, to by ten segment był po prostu słaby. Ale na szczęście uznam go w kategorii średnich, bo Michał to wyciągnął jak się da.

No i to mnie zabiło w sumie. Bo czytam segment z Butlą i nie zamierzam powtórzyć po raz 50 że warto by było go usunąć. Entertaining to jest. Jaka w ogóle schiza, że sobie idziesz korytarzem w trakcie gali wrestlingowej, a nagle jakis typ Cię woła do pomieszczenia i się okazuje że do Wróżbita Maciej tylko czarny XD Mam nadzieję, że on będzie za każdym razem już mówił o tym, że uratował tą wioskę, #CycloneMusisz. A całkiem zabawna wypowiedź Butli, przyznam, nawet parsknąłem z tym Merkurym w kanalizacji. O kurwa to wróżenie z kart piłkarskich XD To mnie wzięło z zaskoczenia XDD Ten Diallo to pierdoli takie kocopoły XD Ale jakby co, to się uczcie, tak się wprowadza postać. Bo ja w sumie nic o nim nie wiem przecież, to jego pierwsze pojawienie się, ale już totalnie rozumiem na czym polega jego gimmick. Większego ściemniacza to chyba na próżno szukać XD w 2100 XD nie no, powiem wam, że się pośmiałem czytając to, nie będę narzekał na Butlę, było naprawdę spoko XD Ten znak to nie wiem co oznacza, w sensie AI mówi coś o harmonii, pokoju itp, ale czy o to chodziło to nie wiem xd Ten segment tylko mógł być w sumie zamieniony miejscami z Blazem, skoro zaraz od razu jest walka Diallo. Tak tylko wspomnę o tym.

Ta pierwsza kwestia Prestona to równie dobrze do kosza może iść, chłop się za narratora bawi i streszczenie przygotował dla nowych widzów chyba xd No kurde nie wiem w sumie znowu co mam tu komentować, bo trochę mam już wrażenie, że na zaciętej płycie lecimy, nie ma tu większego pomysłu, żadnych ciekawych segmentów, tylko takie rozmowy o tym samym w kółko. "nie ufam, ale jednak sorry, teraz ufam bo się myliłem, przepraszam że wątpiłem, o ty niedobry znowu nie ufam"... Takie mam odczucia. Bardzo to sztampowe jest. Nie wyróżnia się to wszystko niczym, nie ma też w tym nic złego w sumie, oprócz tej pierwszej kwestii Prestona. Ot, segmencik jest. Escobar w samych słowach trochę lepiej wypada z reguły, widać, że to co mówi nie jest takie jednowymiarowe.

Uszczelka & Cavazos - całkiem spoko segmencik, Uszczelka tu zjadł w sumie rozmówcę. Nie podoba mi się na pewno w tej pierwszej kwestii Zbyszka to "Las Vegasniuniusie" bo przypominam, że on w przełożeniu na rzeczywistość by nie mówił po polsku, więc totalnie nie wzięte to pod uwagę. Ale fajne to podejdź no do ringu jak i ja podszedłem, ładnie przerobiony kultowy tekst. Bien to nie wyglądają powtórzenia w tak krótkiej wypowiedzi. Zdarzają się, wiadomo, ale no jest to mankament. Ale on tu dużo tych hiszpańskich słówek użył. To też nie jest bien moim zdaniem. Jezu XD Smród kupy XD czy rozbawiło? No tak. Ale czy można to było ująć jakoś lepiej? No też, nawet wciąż w gimmicku XD Ten Uszczelka to bardzo ofensywny, ale w sumie spoko, nie jest stricte facem, może tak być jak najbardziej. I wiadomo, że placuszki kozak. No trochę mistrz się odratował drugą kwestią, zdecydowanie potrzeba w każdym segmencie podchodzić z większymi emocjami, bo na tym Cavazos zyskuje, w innym przypadku jest bezjajeczny. Polecam mieć to w głowie na przyszłość zdecydowanie. Fajny ten motyw po walce, ale rzeczywiście lepiej jakby to było z zaskoczenia i Cava by się jakoś próbował zasłonić, a nie tak o się napiął i czeka xD

Okej, tutaj sobie całość poszukiwań skomentuję. Dobrze opisane, Remik coś lekko ostatnio z powtórzeniami masz problem, zwróć na to uwagę, bo to aż dziwne jak na Ciebie, że po raz kolejny się muszę do tego przyjebać XD Cały motyw jak najbardziej zrozumiały tego pościgu, bardzo dobrze rozpisany, fajnie że to się przebijało krótkimi fragmentami przez całą galę. Ostry wpierdol zgarnia ten Nie-Lopez. Zgodzę się totalnie z Raptorem, że lepiej by go było nazywać per Lopez, bo tak to z automatu sprzedaje tego twista, którego lepiej sobie zachować na odpowiedni moment bez podejrzeń większych. No sam atak tutaj fajny fajny. Dobrze rozpisany. Tylko ten motyw ze sprzedażą że to nie jest rzeczywiście Lopez by lepiej wypadł już po fakcie. Dla Blaze'a tak to wyszło, jasne, ale dla czytelnika to już z automatu wiadomo. No i fajnie że ten mistrz sam poszedł na siebie podjebę zrobić, nowy level bycia 60 XD O i jeszcze Lopez, jezu, to akurat jest tak dobre, że on się teraz tu pojawia. Naprawdę, fajny zamysł, fajnie rozpisane, tylko ta jedna rzecz z tą pomyłką gościa z Lopezem minusem jest.

Spoko ten wiking, widzę tu jakiś zamysł, trochę chaotycznie momentami to wypada, ale ogólnie raczej bym ocenił na plus. Najwazniejsze rzeczy jak gimmick da się z tego odczytać, nastawienie też, jest to naprawdę dobre pokazanie nowej postaci według mnie. No nawet nie mam się do czego przyczepić oprócz tego lekkiego chaosu w tekście. Dobra robota.

Szczerze? Nie wiem czemu Sakazaki to wygrał. Aigor nie oddał segmentu. Z automatu powinna być zmiana decyzji i wygrana Jaya. Bo w zasadzie za staranie się i aktywność, to Game dostał teraz policzek siarczysty.

Ten Fenrir też bardzo dobry uważam. Naprawdę trafnie się wypowiadał, z sensem argumentował od razu, ja to wszystko jak najbardziej kupuję i czekam co nam pokaże dalej. Ten motyw z "przejęciem" wywiadu to też bardzo dobry, rozkręcił się z czasem i aż się nie mógł zatrzymać. No podobało mi się to zagranie, zdecydowanie. Kolejne fajne pokazanie się nowego zawodnika. No przyznam, że ta gala na razie po słabym początku idzie do góry, zyskuje sporo z każdym kolejnym segmentem (z przerwą na wygraną Shio.

Uszczelka i Butla, jak na razie nie hejtowałem, obym utrzymał. Okej, czyli ten symbol został znowu użyty, fajnie, że od razu to wyjaśniamy, bo w sumie do następnego Colosseum to bym już mógł zapomnieć jak wyglądał XD Uszczelka to ma jakiś fetysz na sranie zdecydowanie. Ale co się dziwić, Varost też w głowie ma nasrane XD No spoko ten segment, głównie pod Butlę, ale przyznam, że zaciekawiony jestem co i jak to będzie wyglądało z tą historią. Naprawdę spoko. O, jeszcze jakiś stary dziad ich obserwuje. Ale jaki odjebany stary dziad XD No zobaczymy co to będzie. Znaczy, ja w sumie wiem, więc tak trochę pierdolę trzy po trzy, ale nie wiem dokładnie jaki tu zamysł jest żeby to prowadzić, a przyznam że po raz pierwszy jestem zaciekawiony Butlą. Nie sądziłem, że to nastąpi XD

KOLEŚ. KOLEŚ KTÓRY OKAZUJE SIĘ OJCEM JAYA. XDDD No to mnie też rozbawiło srogo XD Mafię to już zostawmy, jest na Elysium, także pobite gary, byliśmy pierwsi xd Obiad wpadł do Ciebie? A przyniósł coś do żarcia? xD Okej, fajnie ten stary mówi, prosto z mostu, ja tam to kupuję, chcesz być DiMateo to się postaraj, jak najbardziej zrozumiałe. No z tym Steelem to chyba lekko popłynięte, bo o ile się nie znają prywatnie (czego oczywiście nie wykluczam, dlatego mówię "chyba") to czemu w ogóle wspomina o nim? Z dupy trochę wtedy to jest. Mamusia ale słodko. Ja doceniam w sumie, uważam, że szacunek do rodzicielki musi być, sam do mojej tak mówię bo jest zajebista. Okej, zaczyna się coś dziać, wychodzić drugie dno u Jaya. Fajnie, bardzo fajnie. No przyjemny segmencik jak dla mnie, tam ten jeden minus za wspomnienie o Steele'u, no chyba że się okaże później że jakkolwiek są powiązani, to okej.

Blaze wkurwiony że hoho. Ten submission przeciągnięty po gongu fajnie współgra z tym jak mu Lopez do głowy wszedł. Git.

Turn: Tutaj na pewno na tym co zaprezentował, to na dłuższą metę będzie ciężko się opierać. Bo nie było tu nic charakterystycznego, dość bez wyrazu szczerze. No jest szybki, jest skoczny, dynamiczny. I to będzie jego gimmick? To jak tylko pojawi się drugi mały, szybki, skoczny i dynamiczny wrestler z chociaż odrobiną charakteru to wpierdoli tego Johnny'ego na śniadanko. Także warto by było pomyśleć nad czymś więcej, na przywitanie spoko, ale nic ponad to moim zdaniem. O, wpierdol. I stoi za nim Walker. No ciekawe w sumie czemu. Sprytnie, że mówi o tym, że nie będzie się tłumaczył, bardzo w charakterze. No spoko to, zobaczymy co się dalej wydarzy.

Określiłbym to segmentem Martin & Dowson, ale lacha położona i tylko jedna kwestia od Dana się pojawiła, także pominę XD Przede wszystkim bardzo pomysłowe jest to wszystko. I świetnie pasuje do Nathana jako kreatora całego świata, więc czemu miałby nie być nagle kierowcą taksówki w tym momencie, skoro tak to sobie wymyślił. Dowson o syndromie Boga gadający to beka mocna XDD O, fajny motywik tez z tym przyhamowaniem, żeby Dan zajebał ryjem w pleksę. No cała ta wypowiedź Martina zdecydowanie pasuje do jego gimmicku, siedzi mi to. I wjeżdżamy na cmentarz, też super pomysł. O, dobrze że nie ma bitki, tylko sprytnie sobie Martin ucieka. I jeszcze zostawia tego Dowsona XD Zajebiste ogólnie, myslę, że mogłoby to być naprawdę coś co skradło show na tej gali, gdyby tylko Dowson wziął w tym rzeczywisty udział, a tak to pochwała zdecydowana dla Carniego po prostu za pomysł bardzo dobry. No i nie mogło się to skończyć inaczej niż wygraną Martina oczywiście. I segment po walce, znowu Nathan. No to w takim wypadku można też to było dać gdzieś wcześniej na galę, na przykład przed otwarciem w ogóle, bo nie ma żadnego ET. Sporo tu można pozmieniać w ułożeniu, żeby to miało więcej sensu trochę na przyszłość. Kolejna dobra wypowiedź ze strony Nate'a. No siedzi mi ta postać, a jak siedzi, to nie mam co hejtować, przez co nie mam co pisać XD Przecież chwalił aż tyle nie będę... Dobre wyliczenie kim w trakcie trwania tego "feudu" był Martin, legitymizuje to jego postrzeganie siebie jako twórcy świata. Kwiat w postaci Braku Dana Dowsona to piekny kwiat. I na koniec to podrzucenie kilku kolejnych możliwości, sugestia że może będzie walczył o pas, no fajnie się to wszystko zazębia, totalnie to kupuję.

Na pewno poprawa jak chodzi o to Colosseum. Początek ciężki był, ale im dalej w las tym lepiej.

Ben Zamora
Streak: 3/0/1
Last Match: lost vs Kenneth Riddle (Last Man Standing)

James Wallace
Streak: 4/0/1
Last Match: win vs WRECKD via Pinfall

Vincenzo Vizzini
Streak: 3/0/3
Last Match: lost vs Mike F'N Brutal via Pinfall

Elias Shadow
Streak: 2/0/11
Last Match: lost vs Jean-Pierre Dolnick (Battle Royal)
Odpowiedz
Cytuj
30.08.2026, 15:56
#7
RVD/Riddle/Ryback: Mocno są przygotowani do akcji ochroniarze. Chyba jeszcze w żadnej federacji nie widziałem, żeby wychodzili pod sprzętem. Nawet pasuje to tutaj, na Colo ogólnie większość zawodników robi z grubsza co chce, a Ryback to na poprzedniej edycji ocierał się o kryminał. Gm ucina spekulacje dotyczące braku kontroli nad galami. Teraz nie pozostaje nic innego jak zdecydowana reakcja w chwili próby. Ochroniarzy ze sprzętem już mamy, więc nie pozostaje nic innego jak egzekwować zasady. Fajny zabieg z tą koszulką ze strony Kennetha. Od razu przy wejściu uderza w swojego przeciwnika. U Rybacka coś się zepsuło i nie wyświetla mi jego koszulki. Trochę szkoda, bo mieliśmy szansę na małą “bitwę koszulkową” przed bitwą na słowa. Fajnie też, że Rzeźnik gra na psychice przeciwnika, przynosząc tą torbę z narzędziami na galę, a nie tylko skupia się na atakach fizycznych. Nie no, Rob zabrania im konfrontacji fizycznej to niech chociaż da się chłopakom wygadać, a nie jeszcze będzie im wypowiedzi przerywał. Riddle ma rację na początku. Kto by nie był przerażony kiedy jesteś zamknięty w klatce, a poza nią masz psychopatę większego od siebie, z narzędziami, który chce ci zrobić krzywdę. No i przerwał Rybackowi w odpowiednim momencie. Po tym co przeszli na odcinkach Colo słusznie się odpala, kiedy ten wspomina jego rodzinę. Rozumiem z jednej strony RVD, że chce dyskusje pełnymi zdaniami , powiedzmy, że merytoryczną, ale przerywając Riddle`owi w takim momencie to w pewnym sensie sam podsyca to, żeby zaraz znowu to się skończyło rękoczynami. Bo skoro w ten sposób nie będzie mógł rozładować emocji to może w inny sposób to zrobi. Dobra, zwracam honor. jednoczesne zwrócenie uwagi, żeby nie wjeżdżać na rodzinę wydaje się być sprawiedliwe. Ogólnie na bardzo twardego zarządcę wychodzi w tym segmencie Rob. No dalej Riddle ma tutaj rację. Obaj zachowywali bądź zachowują się jak kryminaliści. Riddle bierze to na klatę, a Ryback zamiast zrobić to samo to próbuję się usprawiedliwiać. Tutaj było do przewidzenia, że Ryback będzie chciał walczyć mimo wszystko. Ciężko, żeby po takim czasie rywalizacji panów miałaby się jeszcze przedłużyć do kolejnego PPV. Pozostaje pytanie, czy walka z kontuzją (i to jeszcze w Hell in a Cell) nie stawia trochę Rybacka na przegranej pozycji w tej walce. Mi trochę ciężko uwierzyć, że mógłby wygrać kontuzjowany z Riddlem.

ET: no dostajemy krótki teaser, tutaj już chyba dojdzie do walki między tą dwójką. Pytanie jak zareaguje na to mocno bojowo nastawiony dzisiaj Rob.

Hill/Otunga/RVD: No i wszystko w pizdu. Allan wydawał się bardziej cywilizowany i znowu interwencja. Chociaż warte zauważenia, że nie interwencja fizyczna. Tutaj takiego obrotu spraw ze strony Hilla się nie spodziewałem. Jednak zaczyna być bardziej cywilizowany. Poniekąd wykazuje sam, że chce grać według zasad. Wie, że czasem będzie je łamał, więc sam temu zapobiega. Trochę gryzie mi się taki Hill po tym wszystkim rozmawiający na argumenty. Skoro i tak wziął sobie prawnika to może on mógłby przemawiać za niego, a on byłby tylko do roboty? Trochę jak Brock Lesnar i Paul Heyman. Allan wykazuje jakieś oznaki większej ogłady i w nagrodę dostaje walkę o swoją karierę - trochę jakby chłopa karać za postęp. Dobrze, że przynajmniej walka będzie równa o obaj stawiają swoje kariery na szali. Na koniec z łowcą i polowaniami to chyba Otunga nawiązywał nam po cichu na Marvina Jonesa.

Blaze: Dostajemy kontynuację początku między Axelem i Lopezem z wcześniejszej części gali. Niedużo tutaj mamy, pewnie będzie jeszcze dalsza kontynuacja na gali. Brzmi to prowokacja na Axelu, a teraz nie mogąc powstrzymać wściekłości na pretendenta sam wpada w jego pułapkę.

Butla: Chyba jest jakiś pomysł na Zygmunta po rozłączeniu go ze swoim dotychczasowym kompanem. Elementy mistyczne i ezoteryczne mogą fajnie kontrastować z takim prostym ochlejusem jak Butla. Na razie nie dużo dostaliśmy, zobaczymy co dalej mu wywróży Diallo.

Turn vs. Diallo: Dziwna dla mnie decyzja, żeby zestawić dwóch debiutantów w jednym pojedynku, bo w końcu któryś musi przegrać na starcie. Chyba, że ten Diallo to będzie bardziej postać fabularna jak Dick czy Jeff Brown. Z drugiej strony mamy tutaj fajne połączenie pod względem stylów, dwóch high flyerów to zawsze widowisko na gali.

Steele/Escobar: Aż musiałem sobie zgooglować miejscówkę. Z góry założyłem, że ci Panowie wybiorą sobie raczej jakąś wykwintną restaurację niż coś bardziej przypominającego bar mleczny. Nielogiczny ten Steele. Tyle czasu powtarzał, że chciałby się odciąć od ojca, a teraz jest przybity, bo ojciec faktycznie się od niego odciął. Escobar też dziwnie wypada. Mówi o poważnym wrestlingu zaraz po tym jak na poprzednim Colo przegrał z nie do końca poważną postacią. Czyżby małe uszczypnięcie Escobara tutaj? Mówi, że wiadomo kto idzie do przodu po tym jak to on dostał walkę z głównym mistrzem. Ja na miejscu Escobara potraktowałbym to jako obelgę. Czyżby telefon od starego Steele`a na koniec segmentu? Idealnie by to mogło pasować do zdrady Escobara na Prestonie.

Cava vs. Escobar: Ładna autokorekta tam wjechała w walce - “zawodnik z wysp kanadyjskich”. Walka dobra, fajnie pokazany został tutaj Escobar jako zawodnik, który może się równać Jorge. Jest jakaś baza pod to, aby mógł się odbudowywać.

Blaze: No ładnie się tutaj Axel odpalił, trochę jak Allan Hill. Wściekłość go zaślepiła i dał się wciągnąć w gierkę Lopeza. Ciekawe czy będzie miał za to jakieś konsekwencje, czy GM przymknie na oko z uwagi na mistrzostwo. Rob dzisiaj wyraźnie chce wszystkich porozstawiać po kątach, więc pasowałyby jakieś konsekwencje tutaj dla niego za atakowanie bogu ducha winnego pracownika.

Thorald: Chyba jego tutaj dostajemy w promo, tak wnioskuję. Na razie ciekawie się zapowiada, taka bestia z północy, która chce niszczyć każdego. Brakuje mi tylko, żeby przedstawił może jakąś głębszą motywację, bo taka na zasadzie sprawiam ból ludziom bo lubię to robić średnio mi pasuje do tego typu zawodnika. Może przyjdzie czas na to, aby odsłonił więcej kart na następnych Colo.

Fenrir: Dziwnie mi się to zgrywa. Wielki chłop ze zwierzęcą maską, nie wiemy nawet dokładnie skąd pochodzi, a na galę przychodzi sobie normalnie w garniturze? Spodziewałem się raczej więcej dzikości po takiej postaci. Czemu on mówi, żeby to zawodnicy, którzy już tutaj są udowodnili cokolwiek jemu? Jest nowy, więc osobą, która powinna coś udowodnić jest on. Dziwny ten wywiad, jakby mało gimmicku dla mnie pokazał, może potem się jeszcze rozkręci.

Butla/Uszczelka: Jednak coś konkretnego udało się wróżbicie przewidzieć. Teraz tylko pytanie pozostaje co oznacza ten medalion? Po Uszczelce bardziej bym się spodziewał, że nie będzie wierzył w takie rzeczy, że jedyne w co on wierzy to w Boga, a tu takie coś. Z pewnością cyganka mu ogórki popsuła xD Ten chłop z obrazka to sam karnację jak cygan ma. Na razie więcej tutaj dostajemy niewiadomych niż wiadomych. Wygląda na to, że Butla dostanie coś ciekawego w przyszłości.

Jay: Ten Jay to strasznie nerwowy chłop jest. Dosłownie wszystko co go otacza to go denerwuje. I jeszcze mamy uderzenie w starego Steele`a. Stary z jednej strony uderza w starego Steele`a, a młody zachowuje się podobnie do młodego Steele`a. Pytanie co z tego wyniknie? Dla mnie chyba lepiej, żeby finalnie dołączył do ojca i przyjął jego pomoc, bo jak będzie próbował z nim walczyć to będzie to bardzo bliska historia do rodziny Steele`ów.

Blaze vs. Steele: Ale się trafiła walka tutaj Prestonowi. Walka z mistrzem zaraz po tym, jak Jose Lopez go prowokuje i mistrz musi na kimś wyładować swoje emocje. Czuć tutaj wielką złość i agresję ze strony Axela, aż działa na granicy przepisów. Trochę niepodobne to do face`a, ale tutaj z racji na złość pasuje to. No i jeszcze przykatował biednego Prestona po walce. No źle trafił i to bardzo z tą walką dzisiaj.

Johnny Turn: Trochę dziwnie wychodzi to pytanie Renee skąd się tutaj wziął. Ogłoszenie w gazecie? Federacja mają ambicję na bycie poważną raczej by czegoś takiego nie robiła, tylko samodzielnie wyszukiwała zawodników, których chcieliby zatrudnić. Czekaj, Turn jest Teksasu. Rozumiem, że Rodeo może być sprawą dominującą w regionie, ale taekwondo? To chyba dominujące jest, ale w jakiejś Korei albo coś. Na koniec z tym saltem pod publiczkę to trochę bardziej wypadł jak cyrkowiec niż jak ktoś kto chciały osiągnąć sukces w federacji. I znowu dostajemy na atak na zawodnika. Całą galę Rob usiłował utrzymać porządek, a jak mu debiutanta stłukli to nawet nie próbował tego powstrzymać. Tajemniczy ten Walker na razie. Ciekawe czy kiedyś będzie nam chciał powiedzieć dlaczego akurat Turna zaatakował. A może to po prostu wymówka, żeby nie musieć szukać powodu do ataku na kogokolwiek. Po prostu wam nie powiem i chuj, nie trzeba szukać sensownej motywacji.

Video Promo: Tajemniczy chłop, ciężko tutaj cokolwiek napisać, nie mam pojęcia kto to jest. Ostatnie Colo, chłop poleciał do Houston, gdzie odbędzie się Heatwave, więc pewnie zadebiutuje na PPV.

Martin/Dowson: Shiro to jeszcze gra w ogóle, czy Carnival po prostu dał coś krótkiego na szybko w jego imieniu? Trochę szkoda, ten feud mógłby być ciekawszy, a tak to jest gra do jednej bramki. Ładne mamy tutaj podsumowanie ich programu. Walka Buried Alive, więc Nathan zabiera go klimatycznie na cmentarz i tam już chyba skończy Dan i jego postać.

Buried Alive Match: Dobra walka, czuć było w niej, że jeden i drugi chcą pogrzebać na zawsze swojego przeciwnika. Szkoda tylko, bo walka moim zdaniem mogłaby się odbyć na PPV. Zasługiwała na to, choćby ze względu na jej wyjątkową stypulację. Byłoby wtedy miejsce, aby więcej jej pokazać. Po walce Nathan ewidentnie zamyka już rozdział Dana i zapowiada nam, że nikt nie może być pewny za kogo się weźmie w następnej kolejności. W końcu dostanie kogoś, kto będzie w stanie mu cokolwiek odpowiedzieć.
Odpowiedz
Cytuj
Cavazos
Zawodowiec
30.08.2026, 15:56 #7
RVD/Riddle/Ryback: Mocno są przygotowani do akcji ochroniarze. Chyba jeszcze w żadnej federacji nie widziałem, żeby wychodzili pod sprzętem. Nawet pasuje to tutaj, na Colo ogólnie większość zawodników robi z grubsza co chce, a Ryback to na poprzedniej edycji ocierał się o kryminał. Gm ucina spekulacje dotyczące braku kontroli nad galami. Teraz nie pozostaje nic innego jak zdecydowana reakcja w chwili próby. Ochroniarzy ze sprzętem już mamy, więc nie pozostaje nic innego jak egzekwować zasady. Fajny zabieg z tą koszulką ze strony Kennetha. Od razu przy wejściu uderza w swojego przeciwnika. U Rybacka coś się zepsuło i nie wyświetla mi jego koszulki. Trochę szkoda, bo mieliśmy szansę na małą “bitwę koszulkową” przed bitwą na słowa. Fajnie też, że Rzeźnik gra na psychice przeciwnika, przynosząc tą torbę z narzędziami na galę, a nie tylko skupia się na atakach fizycznych. Nie no, Rob zabrania im konfrontacji fizycznej to niech chociaż da się chłopakom wygadać, a nie jeszcze będzie im wypowiedzi przerywał. Riddle ma rację na początku. Kto by nie był przerażony kiedy jesteś zamknięty w klatce, a poza nią masz psychopatę większego od siebie, z narzędziami, który chce ci zrobić krzywdę. No i przerwał Rybackowi w odpowiednim momencie. Po tym co przeszli na odcinkach Colo słusznie się odpala, kiedy ten wspomina jego rodzinę. Rozumiem z jednej strony RVD, że chce dyskusje pełnymi zdaniami , powiedzmy, że merytoryczną, ale przerywając Riddle`owi w takim momencie to w pewnym sensie sam podsyca to, żeby zaraz znowu to się skończyło rękoczynami. Bo skoro w ten sposób nie będzie mógł rozładować emocji to może w inny sposób to zrobi. Dobra, zwracam honor. jednoczesne zwrócenie uwagi, żeby nie wjeżdżać na rodzinę wydaje się być sprawiedliwe. Ogólnie na bardzo twardego zarządcę wychodzi w tym segmencie Rob. No dalej Riddle ma tutaj rację. Obaj zachowywali bądź zachowują się jak kryminaliści. Riddle bierze to na klatę, a Ryback zamiast zrobić to samo to próbuję się usprawiedliwiać. Tutaj było do przewidzenia, że Ryback będzie chciał walczyć mimo wszystko. Ciężko, żeby po takim czasie rywalizacji panów miałaby się jeszcze przedłużyć do kolejnego PPV. Pozostaje pytanie, czy walka z kontuzją (i to jeszcze w Hell in a Cell) nie stawia trochę Rybacka na przegranej pozycji w tej walce. Mi trochę ciężko uwierzyć, że mógłby wygrać kontuzjowany z Riddlem.

ET: no dostajemy krótki teaser, tutaj już chyba dojdzie do walki między tą dwójką. Pytanie jak zareaguje na to mocno bojowo nastawiony dzisiaj Rob.

Hill/Otunga/RVD: No i wszystko w pizdu. Allan wydawał się bardziej cywilizowany i znowu interwencja. Chociaż warte zauważenia, że nie interwencja fizyczna. Tutaj takiego obrotu spraw ze strony Hilla się nie spodziewałem. Jednak zaczyna być bardziej cywilizowany. Poniekąd wykazuje sam, że chce grać według zasad. Wie, że czasem będzie je łamał, więc sam temu zapobiega. Trochę gryzie mi się taki Hill po tym wszystkim rozmawiający na argumenty. Skoro i tak wziął sobie prawnika to może on mógłby przemawiać za niego, a on byłby tylko do roboty? Trochę jak Brock Lesnar i Paul Heyman. Allan wykazuje jakieś oznaki większej ogłady i w nagrodę dostaje walkę o swoją karierę - trochę jakby chłopa karać za postęp. Dobrze, że przynajmniej walka będzie równa o obaj stawiają swoje kariery na szali. Na koniec z łowcą i polowaniami to chyba Otunga nawiązywał nam po cichu na Marvina Jonesa.

Blaze: Dostajemy kontynuację początku między Axelem i Lopezem z wcześniejszej części gali. Niedużo tutaj mamy, pewnie będzie jeszcze dalsza kontynuacja na gali. Brzmi to prowokacja na Axelu, a teraz nie mogąc powstrzymać wściekłości na pretendenta sam wpada w jego pułapkę.

Butla: Chyba jest jakiś pomysł na Zygmunta po rozłączeniu go ze swoim dotychczasowym kompanem. Elementy mistyczne i ezoteryczne mogą fajnie kontrastować z takim prostym ochlejusem jak Butla. Na razie nie dużo dostaliśmy, zobaczymy co dalej mu wywróży Diallo.

Turn vs. Diallo: Dziwna dla mnie decyzja, żeby zestawić dwóch debiutantów w jednym pojedynku, bo w końcu któryś musi przegrać na starcie. Chyba, że ten Diallo to będzie bardziej postać fabularna jak Dick czy Jeff Brown. Z drugiej strony mamy tutaj fajne połączenie pod względem stylów, dwóch high flyerów to zawsze widowisko na gali.

Steele/Escobar: Aż musiałem sobie zgooglować miejscówkę. Z góry założyłem, że ci Panowie wybiorą sobie raczej jakąś wykwintną restaurację niż coś bardziej przypominającego bar mleczny. Nielogiczny ten Steele. Tyle czasu powtarzał, że chciałby się odciąć od ojca, a teraz jest przybity, bo ojciec faktycznie się od niego odciął. Escobar też dziwnie wypada. Mówi o poważnym wrestlingu zaraz po tym jak na poprzednim Colo przegrał z nie do końca poważną postacią. Czyżby małe uszczypnięcie Escobara tutaj? Mówi, że wiadomo kto idzie do przodu po tym jak to on dostał walkę z głównym mistrzem. Ja na miejscu Escobara potraktowałbym to jako obelgę. Czyżby telefon od starego Steele`a na koniec segmentu? Idealnie by to mogło pasować do zdrady Escobara na Prestonie.

Cava vs. Escobar: Ładna autokorekta tam wjechała w walce - “zawodnik z wysp kanadyjskich”. Walka dobra, fajnie pokazany został tutaj Escobar jako zawodnik, który może się równać Jorge. Jest jakaś baza pod to, aby mógł się odbudowywać.

Blaze: No ładnie się tutaj Axel odpalił, trochę jak Allan Hill. Wściekłość go zaślepiła i dał się wciągnąć w gierkę Lopeza. Ciekawe czy będzie miał za to jakieś konsekwencje, czy GM przymknie na oko z uwagi na mistrzostwo. Rob dzisiaj wyraźnie chce wszystkich porozstawiać po kątach, więc pasowałyby jakieś konsekwencje tutaj dla niego za atakowanie bogu ducha winnego pracownika.

Thorald: Chyba jego tutaj dostajemy w promo, tak wnioskuję. Na razie ciekawie się zapowiada, taka bestia z północy, która chce niszczyć każdego. Brakuje mi tylko, żeby przedstawił może jakąś głębszą motywację, bo taka na zasadzie sprawiam ból ludziom bo lubię to robić średnio mi pasuje do tego typu zawodnika. Może przyjdzie czas na to, aby odsłonił więcej kart na następnych Colo.

Fenrir: Dziwnie mi się to zgrywa. Wielki chłop ze zwierzęcą maską, nie wiemy nawet dokładnie skąd pochodzi, a na galę przychodzi sobie normalnie w garniturze? Spodziewałem się raczej więcej dzikości po takiej postaci. Czemu on mówi, żeby to zawodnicy, którzy już tutaj są udowodnili cokolwiek jemu? Jest nowy, więc osobą, która powinna coś udowodnić jest on. Dziwny ten wywiad, jakby mało gimmicku dla mnie pokazał, może potem się jeszcze rozkręci.

Butla/Uszczelka: Jednak coś konkretnego udało się wróżbicie przewidzieć. Teraz tylko pytanie pozostaje co oznacza ten medalion? Po Uszczelce bardziej bym się spodziewał, że nie będzie wierzył w takie rzeczy, że jedyne w co on wierzy to w Boga, a tu takie coś. Z pewnością cyganka mu ogórki popsuła xD Ten chłop z obrazka to sam karnację jak cygan ma. Na razie więcej tutaj dostajemy niewiadomych niż wiadomych. Wygląda na to, że Butla dostanie coś ciekawego w przyszłości.

Jay: Ten Jay to strasznie nerwowy chłop jest. Dosłownie wszystko co go otacza to go denerwuje. I jeszcze mamy uderzenie w starego Steele`a. Stary z jednej strony uderza w starego Steele`a, a młody zachowuje się podobnie do młodego Steele`a. Pytanie co z tego wyniknie? Dla mnie chyba lepiej, żeby finalnie dołączył do ojca i przyjął jego pomoc, bo jak będzie próbował z nim walczyć to będzie to bardzo bliska historia do rodziny Steele`ów.

Blaze vs. Steele: Ale się trafiła walka tutaj Prestonowi. Walka z mistrzem zaraz po tym, jak Jose Lopez go prowokuje i mistrz musi na kimś wyładować swoje emocje. Czuć tutaj wielką złość i agresję ze strony Axela, aż działa na granicy przepisów. Trochę niepodobne to do face`a, ale tutaj z racji na złość pasuje to. No i jeszcze przykatował biednego Prestona po walce. No źle trafił i to bardzo z tą walką dzisiaj.

Johnny Turn: Trochę dziwnie wychodzi to pytanie Renee skąd się tutaj wziął. Ogłoszenie w gazecie? Federacja mają ambicję na bycie poważną raczej by czegoś takiego nie robiła, tylko samodzielnie wyszukiwała zawodników, których chcieliby zatrudnić. Czekaj, Turn jest Teksasu. Rozumiem, że Rodeo może być sprawą dominującą w regionie, ale taekwondo? To chyba dominujące jest, ale w jakiejś Korei albo coś. Na koniec z tym saltem pod publiczkę to trochę bardziej wypadł jak cyrkowiec niż jak ktoś kto chciały osiągnąć sukces w federacji. I znowu dostajemy na atak na zawodnika. Całą galę Rob usiłował utrzymać porządek, a jak mu debiutanta stłukli to nawet nie próbował tego powstrzymać. Tajemniczy ten Walker na razie. Ciekawe czy kiedyś będzie nam chciał powiedzieć dlaczego akurat Turna zaatakował. A może to po prostu wymówka, żeby nie musieć szukać powodu do ataku na kogokolwiek. Po prostu wam nie powiem i chuj, nie trzeba szukać sensownej motywacji.

Video Promo: Tajemniczy chłop, ciężko tutaj cokolwiek napisać, nie mam pojęcia kto to jest. Ostatnie Colo, chłop poleciał do Houston, gdzie odbędzie się Heatwave, więc pewnie zadebiutuje na PPV.

Martin/Dowson: Shiro to jeszcze gra w ogóle, czy Carnival po prostu dał coś krótkiego na szybko w jego imieniu? Trochę szkoda, ten feud mógłby być ciekawszy, a tak to jest gra do jednej bramki. Ładne mamy tutaj podsumowanie ich programu. Walka Buried Alive, więc Nathan zabiera go klimatycznie na cmentarz i tam już chyba skończy Dan i jego postać.

Buried Alive Match: Dobra walka, czuć było w niej, że jeden i drugi chcą pogrzebać na zawsze swojego przeciwnika. Szkoda tylko, bo walka moim zdaniem mogłaby się odbyć na PPV. Zasługiwała na to, choćby ze względu na jej wyjątkową stypulację. Byłoby wtedy miejsce, aby więcej jej pokazać. Po walce Nathan ewidentnie zamyka już rozdział Dana i zapowiada nam, że nikt nie może być pewny za kogo się weźmie w następnej kolejności. W końcu dostanie kogoś, kto będzie w stanie mu cokolwiek odpowiedzieć.
Odpowiedz
Cytuj
30.08.2026, 21:05
#8
RVD/Ryback/Kenneth Riddle: Zacznę od tego, że śmiesznie się patrzy na tego Roba dającego pokaz niekonsekwencji. Z jednej strony Hill po swoich występkach był jebany jak pies, musiał brać udział w durnej rozprawie i wszystko było cacy. Tymczasem tutaj Ryback robił, co mu się bacznie podobało i Van Dam przymykał na to oko. Pod tym względem jestem zmuszony zgodzić się z przedmówcami, którzy mocno skrytykowali jego poczynania, co jest tutaj w pełni zrozumiałe. Rob powinien się uczyć od Aldisa tego, jak trzeba zarządzać swoją tygodniówką, nie waląc takich fikołków. Obecnie nie ważne, co zrobi, bo i tak będzie jechany za wszystko, co się da. Przejdźmy jednak do wejściówek Kenny’ego oraz Crybacka. Motyw z koszulkami jest w sumie dość zrozumiały, ale na takim etapie rywalizacji jest to lekko spóźnione i trochę chrzani to odbiór całego myku. W dodatku ten link u Bitcherbacka xD Nie wiem, co tu się odwaliło, ale no kurde chłop mam nonstop pod górkę. Najpierw próbuje zwrócić uwagę Riddle’a a później w opisie jego wejścia odnośnik do jego koszulki okazuje się być wadliwy. Żeby już nie streszczać wszystkiego zdania po zdanie, to przejdę może do konkretów. Rob próbował coś tutaj robić, jednak sposób działania jeszcze bardziej mu zaszkodził i wcale nie wypadł tutaj korzystnie. Ryback (czy też Cryback) coś tam niby sobie pogadał, ale nie było to jakoś szczególnie interesujące. Jakoś odnoszę wrażenie, że nie ma na niego jakiegoś konkretniejszego pomysłu albo jego sufit jest już nam dobrze znany. Jedyną osobą, która zyskała na całość był zdecydowanie Kenneth, który bardzo mocno musiał się napracować nad tym, bo całość była jakaś. Sama długość ich segmentu jak dla mnie nieco przesadzona, bo męczyłem się przy czytaniu całości, bo jeszcze bardziej zaniżało w moich oczach ocenę całokształtu. No ogólnie jako opener ujdzie, ale poza Riddle’m nie widzę tutaj niczego, co jakoś mocniej mogłoby wywołać efekt wow. No ta stypulacja już chyba daje nam spore pole do popisu i po tym nieco „zawodzącym” konflikcie może otrzymamy chociaż konkretniejsze zwieńczenie z wygraną Kenny’ego, bo innej opcji tutaj nie widzę.

ET: Po ostatnich wydarzeniach z ich udziałem było pewne, że Axel nie pozostawi tego bez żadnej reakcji, i jak widać, nie myliłem się. No przegiął ostro Lopez podczas ostatniego Colosseum i aż prosiło się o to, by Blaze sprawił mu konkretny ból. Jak widać Hiszpanowi udaje się przed nim uciec. Pozostaje jednak kwestia - na jak długo?

Walka 1: No tutaj nie ma co się zbędnie rozwijać. Sama ich walka była dla mnie dość problematyczna. Zbyszek potrzebował przekonującej wygranej, aby nie być aż tak słabo podbudowany. Z drugiej strony Otunga od samego debiutu pozostawia po sobie bardzo dobre wrażenie. Dlatego szkoda było go tak podkładać. Szkoda tylko, że ich pojedynek został opluty w taki sposób dla wydarzeń, które miały miejsce zaraz po nim.

Allan Hill/Rob Van Dam/David Otunga: Przejdę więc do tego, co tak mocno mnie wkurwiło. Rozumiem, że chcieliśmy ochronić Otungę przed czystym uwaleniem pojedynku, ale serio? Serio daliśmy tego Hilla? Chłop po Ascension spada coraz niżej i nikt już nawet nie pamięta o jego wygranym starciu z Eliasem. W dodatku po nim przegrywał walkę za walką i jego pozycja jest bardzo wątpliwa. Mimo wszystko jest on w pewnym stopniu dla mnie pokrzywdzony. Za swoje zachowanie był tępiony na każdym kroku i Rob robił wszystko, aby jak najbardziej go gnoić za nie na każdym kroku. Tymczasem inni mogą robić sobie cokolwiek tylko im się zachce. Rob ewidentnie się na niego uwziął i szkoda mi tu trochę Allana. Z drugiej strony jednak postać ta po solidnym starcie stała się bardzo, ale to bardzo mierna i ciężko będzie ją kupować na dłuższą metę. Kolejne segmenty czy proma z udziałem Anglika zdecydowanie mu nie pomagają. Z gali na galę widać u niego coraz mocniejszy zjazd i tylko obecność Davida mogła ratować tutaj całość. Ten ponownie skradł show i wykonał swoją robotę jak należy. Roba oraz jego pokazy kretynizmu nie ma co oceniać, bo to, co dałem przy openerze mógłbym dosłownie skopiować i wkleić w tym miejscu. On się przestał bronić swoimi decyzjami i może lepiej odsunąć go od obowiązków dla jego dobra. Stypulacja jak mniemam ma na celu wypisać Hilla z federacji po jego mocno rozczarowującym pobycie. Osobiście też liczę na to, że w przyszłości unikniemy już takich kwiatków, bo story RVD z Allanem to jedna z najgorszych rzeczy, jak nie najgorsza (pomijając działalność Mateusza MW), jakie nam się tutaj przytrafiły.

Axel Blaze: Ten to dalej poszukujemy Hiszpana i widać, że łatwo mu nie odpuści. Jak się to zakończy? W mniejszym bądź większym stopniu wydaje się być to z lekka przewidywalne. Blaze nie dopadnie Lopeza i będzie musiał dalej robić za ofiarę gierek swojego wroga.

Cyclone Diallo/Zygmunt Butla: Jest i Pan Mitoman, o którym wspominano podczas ostatniego Newspacka. Swoją drogę było to z lekka przydługawe, ale dajmy temu szansę. Widać tutaj mocno kierunek, jaki obiera Diallo i widać, że nie będzie to jakaś poważna postać i bardziej taki trochę Wróżbita, który będzie wróżył nam z kart piłkarskich. No śmiechłem przy tym srogo. Poleciał też tutaj i Mekambe. To musiało się tutaj pojawić xD No kurde musiało. No fajnie tutaj został on zaprezentowany i będzie to ciekawy dodatek do rosteru, który potrzebuje świeżej krwi po ostatnich ekscesach. Po ostatnich mocno niemrawych występach Butli, tutaj nawet jakoś zaciekawił. W sumie zobaczymy, co wyniknie z tego symbolu na kawałku wosku. Wydaje mi się, że to będzie jakiś klucz do rozwikłania zagadki, jaką jest przyszłość Zygmunta.

Walka 2: Najpierw segment, teraz walka. No Turn dostał tutaj ciekawego rywala na start. No coś tutaj pokazał Johnny i nawet ten Diallo nie poszedł tutaj po jednostronny wpierdol. Ostatecznie wygraną zgarnia ten, który według mnie bardziej jej potrzebował przy obecnym wprowadzaniu tych postaci.

ET: Kolejny segment, który podczas tej gali jakoś mnie męczył. No jakoś Escobar i Steele z biegiem czasu przestali wzbudzać we mnie większą ciekawość i myślałem, że ostatnie Colosseum wprowadzi nieco świeżości w ich historii. Jak widać, myliłem się i to mocno. Może jestem trochę za bardzo marudny, ale ten segment nie wniósł niczego konkretnego. Jeszcze ten Steele bawiący się w jakiegoś narratora z dupy. No kurde, nie kupuję tego ani trochę. Jedynie ta końcówka mogła lekko zaintrygować, dając nam pytania, na które odpowiedzi poznamy wkrótce. Jednak nawet to nie sprawia, że odbiór ich rozmowy zmienia się u mnie jakoś drastycznie.

Zbyszek Uszczelka/Jorge Cavazos: O ja pierdole, co tutaj się wydarzyło xD Może przesadzam, ale srogo się śmiałem przy tej kwestii Zbycha. Varost mi coraz mocniej imponuje tym, że zawsze z rękawa wyciągnie coś, czym jakoś mnie zaskoczy. Tekst z papugą i nawiązanie do Brutala wywołały wręcz obowiązkowego banana na ryju. Mimo miernej budowy przed walką z Cavazosem, to na mikrofonie jest on tym, który może go zjadać. Wpada Cavazos i mu odpowiada, ale nawet nie był blisko tego, aby jakoś dorównać Uszczelce i jego pierwszej kwestii. W dalszej części Zbyszek konsekwentnie kradnie cały spotlight, zdecydowanie zyskując na tej konfrontacji słownej. Ładnie mu tam pod koniec wygadał. Z tego co pamiętam jest on tweenerem. Tutaj nawet lekko heelowo momentami leci, ale pasuje to pod ich rywalizację. Na koniec Cavazos coś mu tam pogroził i niby jest to okej, ale no wyraźnie lepiej zaprezentował się tutaj Pan Uszczelka.

Walka 3: Budujemy dalej Cavazosa jako mistrza z prawdziwego zdarzenia. Hill, Reaper i teraz Escobar. No zdecydowanie jest on na fali i udowadnia każdym kolejnym występem, że zdobycie pasa w jego przypadku nie było przypadek i w pełni zasługiwał on na taki przywilej. Szkoda tylko, że przez właściwie śladową aktywność Kamyka (wyłącznie na gale coś daje) walka była pozbawiona emocji. Osobiście byłbym ciekawy ich walki na Promo Zone, bo nie byłbym zdania, że wygrana Cavazosa byłaby taka pewna. Ale cóż. Escobar wraca do seryjnego przegrywania i tym razem musiał podłożyć się Jorge. Po walce było trochę ciekawiej i osobiście liczyłem na to, że Uszczelka zajebie mu z tego klucza, by konkretniej zaognić całą atmosferę.

Blaze i końcowy rezultat: Myślał chłop, że dopadł Lopeza i jak myślałem, nie był to on a ktoś inny. No jakoś kurde mnie to nie dziwiło za mocno. Jak widać mocno mu ten Hiszpan siadł na bani i Blaze zaczyna tracić kontakt z bazą. W sumie może mieć to spore przełożenie na dalszą część ich rywalizacji, bo wątpię, by po tym Axel nagle przestał kontynuować gonitwę za Hiszpanem.

Video Promo: Lecimy więc z promem wychodzącym spod ręki Harrisa. Z nim to jest sporo zamieszania ostatnimi czasy i jestem ciekawy, jakie będą jego dalsze losy. Przechodząc do samej treści, to w sumie było to jakieś i wprowadził tutaj swój klimat. W sumie nawet mi się to spodobało, bo widać, że nie jest to jakaś postać pozbawiona charakteru. W pewnym stopniu wydaje mi się to jednak być z lekka przerysowane, co może być czasem wyłącznie pierwszym wrażeniem. No jako debiutancki występ to było to całkiem całkiem. Ciekawszy jestem jednak dalszym losów tej postaci.

Walka 4: Szczerze? Nie widzę tutaj innego rozwiązania po wyniku tej walki, jak wręczenie DiMateo dwóch wygranych na koniec, by wyszedł górą z ich rywalizacji. Czy zasługiwał on na jakąkolwiek porażkę z Japończykiem? Ani trochę. Jednak skoro to jest Best of Five Series, to nie może być tutaj szybkiego 3-0, aby nie zabić emocji. Była wygrana przez Roll-Up (albo Small Package), później DQ. Teraz Shio zgarnia czystą wygraną po błędzie ze strony Jaya, który niepotrzebnie bawił się w zrywanie ochraniacza z narożnika, zapominając o rywalu, co ten skrzętnie wykorzystać. Oby to była jednak ostatnia wygrana Sakazakiego w ich rywalizacji.

Fenrir: Kolejny wiking, tylko teraz spod ręki Dziadka. W sumie bawi trochę ta Renee robiąca wywiad na odpierdol, jakby ktoś jej z dupy potrącił z pensji albo nie otrzymała premii. Sam Fenrir zaprezentował się całkiem przyjemne, nawet lepiej niż Thor Harisa i widzę w nim potencjał na konkretniejsze wzmocnienie dla Colosseum, którego ten roster mocno potrzebuje.

Zygmunt Butla/Zbyszek Uszczelka: Mamy kontynuację historii z udziałem Butli, który wydaje się być pełny wątpliwości. Ładnie mu Diallo namieszał w głowie ojj ładnie. Jak widać sam Uszczelka nawet jakoś konkretniej nie bagatelizuje całej sytuacji i stara się też jakoś wesprzeć swojego kompana. Swoją drogą ciekawe te pocenie się na brązowo, ale domyślam się, co tutaj było na myśli. No zobaczymy, co może z tego wyniknąć i szczerze, ciekawi mnie, co może oznaczać ten symbol z wosku, bo może być to punkt zwrotny dla całej historii związanej z Butlą. Jeszcze ten gość na samym końcu, który się im przyglądał. Są co do niego dwie opcje - współpracuje on z Cyclonem albo może to zapowiedź pojawienie się kogoś innego. Zapewne jedno z dwóch, ale ciężko mi wyrokować na ten moment, co to może być tak na 100%.

Jay DiMateo/Jego Stary: No tutaj chyba konsekwencja jego porażki z Sakazakim (niezasłużonej jednak, ale trudno). Widać, że DiMateo ma dość przegrywania i chce chyba to zakończyć raz a konkretnie. Patrząc na to, co prezentuje sobą on a co daje od siebie Shio, to widzę wielkie szanse na powodzenie misji. No kurde ten Jay potrzebuje wygranych jak powietrza. Jest ciekawy w swoim stylu bycia a mimo wszystko przegrywa z kimś, kto nie zasługuje na to. Jeszcze nagle pojawia się jego ojciec, dając nam lekko mafijny klimat (Outfit robota dla was jest). Ten to niby sprawia pozory, że chce mu pomóc a jednak go jeszcze dobija. Zajebisty ten stary. Widać, że DiMateo bardzo boli jego gorsza passa i zapewne będzie chciał to ogarnąć na własną rękę, porzucając może brudne zagrywki. Jaka będzie czekała go przyszłość, ciężko mi to powiedzieć, ale nooo musi się odbić i to prędko.

Walka 5: Mistrz musiał skasować osamotnionego Prestona, i tak też się stało. Steele jest zdecydowanie w dupie, podobnie jak druga postać Jarka i był tutaj rzucony na pożarcie rozjuszonemu mistrzowi, który postanowił go srogo skatować za winy Lopeza. Ten finish pojedynku i dalsze trzymanie dźwigni po zakończonym pojedynku bardzo pasuje do tego, co aktualnie zrobił z nim Hiszpan. Steele na tym nie traci a Axel potrzebował takiego motywu, który jeszcze bardziej miał mu namieszać w głowie. Cel został spełniony i możemy lecieć dalej.

Johnny Turn: Mamy tutaj wywiad z udziałem będącego już po debiucie Johnnym Turnem. No widać, że leci tu jako typowy face. No jako, iż jest to wywiad, to ma mocno utrudnione zadanie. Czy wypadł w nim źle? Czy wypadł w nim dobrze? Osobiście jestem zdania, że wykonał on swoje zadanie jak należy i zaznaczono tutaj trochę jego gimmick. Poleciało nawiązanko do teakwondo, które jest bardzo mocno wyeksponowaną częścią jego postaci oraz movesetu, gdzie jednak te kopnięcia występują. Miał przed sobą ciężkie zadanie, bo wywiady nie są niczym przyjemnym, ale wyszedł raczej z niego obronną ręką.

Willy Walker: Ja to czekam na jego zapis, podobnie jak na zapis Cyclone’a Diallo. Bez tego też trochę ciężko jakoś mocniej się odnosić do samej postaci. Z Diallo o tyle było lepiej, że coś o nim było w newspacku, co mocno sugerowało kierunek obrany przez samą postać. O Walkerze wiemy wyłącznie tyle, że „był” w WCW i tyle. Nie pamiętam jego postaci ani tego, co udawało się jej osiągnąć. Pamiętam wyłącznie, iż miał wówczas wygląd Dasha Wildera (jak się nie mylę). No tutaj stara się bawić w zagadkowego gościa, który nic nie chce niby zdradzić i zależy mu na zwróceniu na siebie uwagi. Ewidentnie jednak ten atak na Turna nie był bezcelowy i to część planu Walkera, który z czasem zdradzi coś więcej, niż to ma miejsce obecnie.

Video Promo: To dzieło tej samej osoby, która odpowiadała za video proma z poprzednich gal. Fajnie to zostało rozpisane i może oznaczać to kolejne wzmocnienie dla Colosseum, być może już na LPW Heatwave. Widać, że nie jest to robota kogoś, kto nie lubuje w opisach, bo fajnie idzie to sobie zobrazować, co jest niewątpliwie plusem tego fragmentu. Otrzymaliśmy kilka istotnych informacji, co do samego wyglądu mężczyzny i pozostaje nam czekać do Heatwave i być może poznamy wreszcie jego tożsamość a obstawiam, że będzie to raczej jakiś większy powrót po latach.

ETW: Komentowanie Dowsona nie ma sensu, bo widać, że jest to pisane mocno na kolanie, podobnie jak to miało miejsce podczas całej ich rywalizacji. Martin natomiast, jak to miało miejsce podczas całej ich rywalizacji, jest zdecydowanie na wyższym poziomie i podobnie też było w tym przypadku. Fajnie go tutaj załatwił, zostawiając go na cmentarzu, co było w sumie zapowiedzią tego, co miało wydarzyć się podczas ich pojedynku. Całe szczęście, że wreszcie dobiega to końca, bo szkoda czasu Nartina oraz odpowiadającego za niego Carnivala.

Walka 6: No tutaj nie mogło się to zakończyć inaczej, jak wygraną Nathana Martina. Gość przez całą rywalizację musiał dźwigać zbędny balast, jakim był Dowson i po tym Buried Alive Matchu może finalnie odetchnąć z ulgą. Dobrze też, że nie zrobiliśmy tutaj jednostronnego wpierdolu, o który też się aż by prosiło, gdyby nie stypulacja ich pojedynku. Koniec końców Martin wygrywa i może ruszyć wreszcie w konkretniejszym kierunku.

Nathan Martin: Widać, że koniec rywalizacji to dla niego taki trochę kamień z serca. Po takim miernym story wręcz zasługuje na coś ciekawszego. Tutaj poleciał z całkiem przyjemnym speechem, mocno gimmickowym i podobał mi się szczególnie ten fragment z pięknym kwiatem, w postaci braku Dowsona. To bardzo pasuje do niego, i szczerze? Dan i cały jego run tutaj był wystarczającym nieporozumieniem, więc jego zniknięcie nie zrobi raczej nikomu różnicy, bo jakoś nie był on choćby odrobinę ciekawy. Jeszcze te błyskawiczne jebnięcie aktywności Shiro. To nie miało prawo się udać. Jedyny plus jest taki, że Nathan dopisuje ciekawe nazwisko do resume i może lecieć dalej po konkretniejsze cele. Po tym promie po walce jestem wręcz bardziej niż pewny, że czekają go zdecydowanie lepsze czasy niż te, które stały się dla niego właśnie przeszłością.

Ocena gali: Lepiej niż na poprzednich Colosseum, ale dalej są momenty, które mocno zaniżają ocenę gali. Liczę na to, że po zakończeniu story Roba z Hillem (i zniknięciu tego drugiego), odnotujemy jakąś wzrostową tendecję. Dobrze też by było, jakby RVD zaczął używać mózgu, bo on bardzo mocno wpływa na to, jaka w oczach ludzi jest gala. Jego debilne decyzje, nierówne traktowanie ludzi i przede wszystkim, brak kontroli nad wydarzeniami. Jeśli tego nie zmieni to może pomyślmy powoli nad jakimś planem awaryjnym. Ale bym nie narzekał za wiele, to z plusów zdecydowanie Axel pacyfikujący Steele’a oraz Nathan Martin finalnie kończący swoją rywalizację z Danem.

Derrick Mantel
7/0/7
-----
Luis Borges
3/0/1
Odpowiedz
Cytuj
Slayer
Zawodowiec
30.08.2026, 21:05 #8
RVD/Ryback/Kenneth Riddle: Zacznę od tego, że śmiesznie się patrzy na tego Roba dającego pokaz niekonsekwencji. Z jednej strony Hill po swoich występkach był jebany jak pies, musiał brać udział w durnej rozprawie i wszystko było cacy. Tymczasem tutaj Ryback robił, co mu się bacznie podobało i Van Dam przymykał na to oko. Pod tym względem jestem zmuszony zgodzić się z przedmówcami, którzy mocno skrytykowali jego poczynania, co jest tutaj w pełni zrozumiałe. Rob powinien się uczyć od Aldisa tego, jak trzeba zarządzać swoją tygodniówką, nie waląc takich fikołków. Obecnie nie ważne, co zrobi, bo i tak będzie jechany za wszystko, co się da. Przejdźmy jednak do wejściówek Kenny’ego oraz Crybacka. Motyw z koszulkami jest w sumie dość zrozumiały, ale na takim etapie rywalizacji jest to lekko spóźnione i trochę chrzani to odbiór całego myku. W dodatku ten link u Bitcherbacka xD Nie wiem, co tu się odwaliło, ale no kurde chłop mam nonstop pod górkę. Najpierw próbuje zwrócić uwagę Riddle’a a później w opisie jego wejścia odnośnik do jego koszulki okazuje się być wadliwy. Żeby już nie streszczać wszystkiego zdania po zdanie, to przejdę może do konkretów. Rob próbował coś tutaj robić, jednak sposób działania jeszcze bardziej mu zaszkodził i wcale nie wypadł tutaj korzystnie. Ryback (czy też Cryback) coś tam niby sobie pogadał, ale nie było to jakoś szczególnie interesujące. Jakoś odnoszę wrażenie, że nie ma na niego jakiegoś konkretniejszego pomysłu albo jego sufit jest już nam dobrze znany. Jedyną osobą, która zyskała na całość był zdecydowanie Kenneth, który bardzo mocno musiał się napracować nad tym, bo całość była jakaś. Sama długość ich segmentu jak dla mnie nieco przesadzona, bo męczyłem się przy czytaniu całości, bo jeszcze bardziej zaniżało w moich oczach ocenę całokształtu. No ogólnie jako opener ujdzie, ale poza Riddle’m nie widzę tutaj niczego, co jakoś mocniej mogłoby wywołać efekt wow. No ta stypulacja już chyba daje nam spore pole do popisu i po tym nieco „zawodzącym” konflikcie może otrzymamy chociaż konkretniejsze zwieńczenie z wygraną Kenny’ego, bo innej opcji tutaj nie widzę.

ET: Po ostatnich wydarzeniach z ich udziałem było pewne, że Axel nie pozostawi tego bez żadnej reakcji, i jak widać, nie myliłem się. No przegiął ostro Lopez podczas ostatniego Colosseum i aż prosiło się o to, by Blaze sprawił mu konkretny ból. Jak widać Hiszpanowi udaje się przed nim uciec. Pozostaje jednak kwestia - na jak długo?

Walka 1: No tutaj nie ma co się zbędnie rozwijać. Sama ich walka była dla mnie dość problematyczna. Zbyszek potrzebował przekonującej wygranej, aby nie być aż tak słabo podbudowany. Z drugiej strony Otunga od samego debiutu pozostawia po sobie bardzo dobre wrażenie. Dlatego szkoda było go tak podkładać. Szkoda tylko, że ich pojedynek został opluty w taki sposób dla wydarzeń, które miały miejsce zaraz po nim.

Allan Hill/Rob Van Dam/David Otunga: Przejdę więc do tego, co tak mocno mnie wkurwiło. Rozumiem, że chcieliśmy ochronić Otungę przed czystym uwaleniem pojedynku, ale serio? Serio daliśmy tego Hilla? Chłop po Ascension spada coraz niżej i nikt już nawet nie pamięta o jego wygranym starciu z Eliasem. W dodatku po nim przegrywał walkę za walką i jego pozycja jest bardzo wątpliwa. Mimo wszystko jest on w pewnym stopniu dla mnie pokrzywdzony. Za swoje zachowanie był tępiony na każdym kroku i Rob robił wszystko, aby jak najbardziej go gnoić za nie na każdym kroku. Tymczasem inni mogą robić sobie cokolwiek tylko im się zachce. Rob ewidentnie się na niego uwziął i szkoda mi tu trochę Allana. Z drugiej strony jednak postać ta po solidnym starcie stała się bardzo, ale to bardzo mierna i ciężko będzie ją kupować na dłuższą metę. Kolejne segmenty czy proma z udziałem Anglika zdecydowanie mu nie pomagają. Z gali na galę widać u niego coraz mocniejszy zjazd i tylko obecność Davida mogła ratować tutaj całość. Ten ponownie skradł show i wykonał swoją robotę jak należy. Roba oraz jego pokazy kretynizmu nie ma co oceniać, bo to, co dałem przy openerze mógłbym dosłownie skopiować i wkleić w tym miejscu. On się przestał bronić swoimi decyzjami i może lepiej odsunąć go od obowiązków dla jego dobra. Stypulacja jak mniemam ma na celu wypisać Hilla z federacji po jego mocno rozczarowującym pobycie. Osobiście też liczę na to, że w przyszłości unikniemy już takich kwiatków, bo story RVD z Allanem to jedna z najgorszych rzeczy, jak nie najgorsza (pomijając działalność Mateusza MW), jakie nam się tutaj przytrafiły.

Axel Blaze: Ten to dalej poszukujemy Hiszpana i widać, że łatwo mu nie odpuści. Jak się to zakończy? W mniejszym bądź większym stopniu wydaje się być to z lekka przewidywalne. Blaze nie dopadnie Lopeza i będzie musiał dalej robić za ofiarę gierek swojego wroga.

Cyclone Diallo/Zygmunt Butla: Jest i Pan Mitoman, o którym wspominano podczas ostatniego Newspacka. Swoją drogę było to z lekka przydługawe, ale dajmy temu szansę. Widać tutaj mocno kierunek, jaki obiera Diallo i widać, że nie będzie to jakaś poważna postać i bardziej taki trochę Wróżbita, który będzie wróżył nam z kart piłkarskich. No śmiechłem przy tym srogo. Poleciał też tutaj i Mekambe. To musiało się tutaj pojawić xD No kurde musiało. No fajnie tutaj został on zaprezentowany i będzie to ciekawy dodatek do rosteru, który potrzebuje świeżej krwi po ostatnich ekscesach. Po ostatnich mocno niemrawych występach Butli, tutaj nawet jakoś zaciekawił. W sumie zobaczymy, co wyniknie z tego symbolu na kawałku wosku. Wydaje mi się, że to będzie jakiś klucz do rozwikłania zagadki, jaką jest przyszłość Zygmunta.

Walka 2: Najpierw segment, teraz walka. No Turn dostał tutaj ciekawego rywala na start. No coś tutaj pokazał Johnny i nawet ten Diallo nie poszedł tutaj po jednostronny wpierdol. Ostatecznie wygraną zgarnia ten, który według mnie bardziej jej potrzebował przy obecnym wprowadzaniu tych postaci.

ET: Kolejny segment, który podczas tej gali jakoś mnie męczył. No jakoś Escobar i Steele z biegiem czasu przestali wzbudzać we mnie większą ciekawość i myślałem, że ostatnie Colosseum wprowadzi nieco świeżości w ich historii. Jak widać, myliłem się i to mocno. Może jestem trochę za bardzo marudny, ale ten segment nie wniósł niczego konkretnego. Jeszcze ten Steele bawiący się w jakiegoś narratora z dupy. No kurde, nie kupuję tego ani trochę. Jedynie ta końcówka mogła lekko zaintrygować, dając nam pytania, na które odpowiedzi poznamy wkrótce. Jednak nawet to nie sprawia, że odbiór ich rozmowy zmienia się u mnie jakoś drastycznie.

Zbyszek Uszczelka/Jorge Cavazos: O ja pierdole, co tutaj się wydarzyło xD Może przesadzam, ale srogo się śmiałem przy tej kwestii Zbycha. Varost mi coraz mocniej imponuje tym, że zawsze z rękawa wyciągnie coś, czym jakoś mnie zaskoczy. Tekst z papugą i nawiązanie do Brutala wywołały wręcz obowiązkowego banana na ryju. Mimo miernej budowy przed walką z Cavazosem, to na mikrofonie jest on tym, który może go zjadać. Wpada Cavazos i mu odpowiada, ale nawet nie był blisko tego, aby jakoś dorównać Uszczelce i jego pierwszej kwestii. W dalszej części Zbyszek konsekwentnie kradnie cały spotlight, zdecydowanie zyskując na tej konfrontacji słownej. Ładnie mu tam pod koniec wygadał. Z tego co pamiętam jest on tweenerem. Tutaj nawet lekko heelowo momentami leci, ale pasuje to pod ich rywalizację. Na koniec Cavazos coś mu tam pogroził i niby jest to okej, ale no wyraźnie lepiej zaprezentował się tutaj Pan Uszczelka.

Walka 3: Budujemy dalej Cavazosa jako mistrza z prawdziwego zdarzenia. Hill, Reaper i teraz Escobar. No zdecydowanie jest on na fali i udowadnia każdym kolejnym występem, że zdobycie pasa w jego przypadku nie było przypadek i w pełni zasługiwał on na taki przywilej. Szkoda tylko, że przez właściwie śladową aktywność Kamyka (wyłącznie na gale coś daje) walka była pozbawiona emocji. Osobiście byłbym ciekawy ich walki na Promo Zone, bo nie byłbym zdania, że wygrana Cavazosa byłaby taka pewna. Ale cóż. Escobar wraca do seryjnego przegrywania i tym razem musiał podłożyć się Jorge. Po walce było trochę ciekawiej i osobiście liczyłem na to, że Uszczelka zajebie mu z tego klucza, by konkretniej zaognić całą atmosferę.

Blaze i końcowy rezultat: Myślał chłop, że dopadł Lopeza i jak myślałem, nie był to on a ktoś inny. No jakoś kurde mnie to nie dziwiło za mocno. Jak widać mocno mu ten Hiszpan siadł na bani i Blaze zaczyna tracić kontakt z bazą. W sumie może mieć to spore przełożenie na dalszą część ich rywalizacji, bo wątpię, by po tym Axel nagle przestał kontynuować gonitwę za Hiszpanem.

Video Promo: Lecimy więc z promem wychodzącym spod ręki Harrisa. Z nim to jest sporo zamieszania ostatnimi czasy i jestem ciekawy, jakie będą jego dalsze losy. Przechodząc do samej treści, to w sumie było to jakieś i wprowadził tutaj swój klimat. W sumie nawet mi się to spodobało, bo widać, że nie jest to jakaś postać pozbawiona charakteru. W pewnym stopniu wydaje mi się to jednak być z lekka przerysowane, co może być czasem wyłącznie pierwszym wrażeniem. No jako debiutancki występ to było to całkiem całkiem. Ciekawszy jestem jednak dalszym losów tej postaci.

Walka 4: Szczerze? Nie widzę tutaj innego rozwiązania po wyniku tej walki, jak wręczenie DiMateo dwóch wygranych na koniec, by wyszedł górą z ich rywalizacji. Czy zasługiwał on na jakąkolwiek porażkę z Japończykiem? Ani trochę. Jednak skoro to jest Best of Five Series, to nie może być tutaj szybkiego 3-0, aby nie zabić emocji. Była wygrana przez Roll-Up (albo Small Package), później DQ. Teraz Shio zgarnia czystą wygraną po błędzie ze strony Jaya, który niepotrzebnie bawił się w zrywanie ochraniacza z narożnika, zapominając o rywalu, co ten skrzętnie wykorzystać. Oby to była jednak ostatnia wygrana Sakazakiego w ich rywalizacji.

Fenrir: Kolejny wiking, tylko teraz spod ręki Dziadka. W sumie bawi trochę ta Renee robiąca wywiad na odpierdol, jakby ktoś jej z dupy potrącił z pensji albo nie otrzymała premii. Sam Fenrir zaprezentował się całkiem przyjemne, nawet lepiej niż Thor Harisa i widzę w nim potencjał na konkretniejsze wzmocnienie dla Colosseum, którego ten roster mocno potrzebuje.

Zygmunt Butla/Zbyszek Uszczelka: Mamy kontynuację historii z udziałem Butli, który wydaje się być pełny wątpliwości. Ładnie mu Diallo namieszał w głowie ojj ładnie. Jak widać sam Uszczelka nawet jakoś konkretniej nie bagatelizuje całej sytuacji i stara się też jakoś wesprzeć swojego kompana. Swoją drogą ciekawe te pocenie się na brązowo, ale domyślam się, co tutaj było na myśli. No zobaczymy, co może z tego wyniknąć i szczerze, ciekawi mnie, co może oznaczać ten symbol z wosku, bo może być to punkt zwrotny dla całej historii związanej z Butlą. Jeszcze ten gość na samym końcu, który się im przyglądał. Są co do niego dwie opcje - współpracuje on z Cyclonem albo może to zapowiedź pojawienie się kogoś innego. Zapewne jedno z dwóch, ale ciężko mi wyrokować na ten moment, co to może być tak na 100%.

Jay DiMateo/Jego Stary: No tutaj chyba konsekwencja jego porażki z Sakazakim (niezasłużonej jednak, ale trudno). Widać, że DiMateo ma dość przegrywania i chce chyba to zakończyć raz a konkretnie. Patrząc na to, co prezentuje sobą on a co daje od siebie Shio, to widzę wielkie szanse na powodzenie misji. No kurde ten Jay potrzebuje wygranych jak powietrza. Jest ciekawy w swoim stylu bycia a mimo wszystko przegrywa z kimś, kto nie zasługuje na to. Jeszcze nagle pojawia się jego ojciec, dając nam lekko mafijny klimat (Outfit robota dla was jest). Ten to niby sprawia pozory, że chce mu pomóc a jednak go jeszcze dobija. Zajebisty ten stary. Widać, że DiMateo bardzo boli jego gorsza passa i zapewne będzie chciał to ogarnąć na własną rękę, porzucając może brudne zagrywki. Jaka będzie czekała go przyszłość, ciężko mi to powiedzieć, ale nooo musi się odbić i to prędko.

Walka 5: Mistrz musiał skasować osamotnionego Prestona, i tak też się stało. Steele jest zdecydowanie w dupie, podobnie jak druga postać Jarka i był tutaj rzucony na pożarcie rozjuszonemu mistrzowi, który postanowił go srogo skatować za winy Lopeza. Ten finish pojedynku i dalsze trzymanie dźwigni po zakończonym pojedynku bardzo pasuje do tego, co aktualnie zrobił z nim Hiszpan. Steele na tym nie traci a Axel potrzebował takiego motywu, który jeszcze bardziej miał mu namieszać w głowie. Cel został spełniony i możemy lecieć dalej.

Johnny Turn: Mamy tutaj wywiad z udziałem będącego już po debiucie Johnnym Turnem. No widać, że leci tu jako typowy face. No jako, iż jest to wywiad, to ma mocno utrudnione zadanie. Czy wypadł w nim źle? Czy wypadł w nim dobrze? Osobiście jestem zdania, że wykonał on swoje zadanie jak należy i zaznaczono tutaj trochę jego gimmick. Poleciało nawiązanko do teakwondo, które jest bardzo mocno wyeksponowaną częścią jego postaci oraz movesetu, gdzie jednak te kopnięcia występują. Miał przed sobą ciężkie zadanie, bo wywiady nie są niczym przyjemnym, ale wyszedł raczej z niego obronną ręką.

Willy Walker: Ja to czekam na jego zapis, podobnie jak na zapis Cyclone’a Diallo. Bez tego też trochę ciężko jakoś mocniej się odnosić do samej postaci. Z Diallo o tyle było lepiej, że coś o nim było w newspacku, co mocno sugerowało kierunek obrany przez samą postać. O Walkerze wiemy wyłącznie tyle, że „był” w WCW i tyle. Nie pamiętam jego postaci ani tego, co udawało się jej osiągnąć. Pamiętam wyłącznie, iż miał wówczas wygląd Dasha Wildera (jak się nie mylę). No tutaj stara się bawić w zagadkowego gościa, który nic nie chce niby zdradzić i zależy mu na zwróceniu na siebie uwagi. Ewidentnie jednak ten atak na Turna nie był bezcelowy i to część planu Walkera, który z czasem zdradzi coś więcej, niż to ma miejsce obecnie.

Video Promo: To dzieło tej samej osoby, która odpowiadała za video proma z poprzednich gal. Fajnie to zostało rozpisane i może oznaczać to kolejne wzmocnienie dla Colosseum, być może już na LPW Heatwave. Widać, że nie jest to robota kogoś, kto nie lubuje w opisach, bo fajnie idzie to sobie zobrazować, co jest niewątpliwie plusem tego fragmentu. Otrzymaliśmy kilka istotnych informacji, co do samego wyglądu mężczyzny i pozostaje nam czekać do Heatwave i być może poznamy wreszcie jego tożsamość a obstawiam, że będzie to raczej jakiś większy powrót po latach.

ETW: Komentowanie Dowsona nie ma sensu, bo widać, że jest to pisane mocno na kolanie, podobnie jak to miało miejsce podczas całej ich rywalizacji. Martin natomiast, jak to miało miejsce podczas całej ich rywalizacji, jest zdecydowanie na wyższym poziomie i podobnie też było w tym przypadku. Fajnie go tutaj załatwił, zostawiając go na cmentarzu, co było w sumie zapowiedzią tego, co miało wydarzyć się podczas ich pojedynku. Całe szczęście, że wreszcie dobiega to końca, bo szkoda czasu Nartina oraz odpowiadającego za niego Carnivala.

Walka 6: No tutaj nie mogło się to zakończyć inaczej, jak wygraną Nathana Martina. Gość przez całą rywalizację musiał dźwigać zbędny balast, jakim był Dowson i po tym Buried Alive Matchu może finalnie odetchnąć z ulgą. Dobrze też, że nie zrobiliśmy tutaj jednostronnego wpierdolu, o który też się aż by prosiło, gdyby nie stypulacja ich pojedynku. Koniec końców Martin wygrywa i może ruszyć wreszcie w konkretniejszym kierunku.

Nathan Martin: Widać, że koniec rywalizacji to dla niego taki trochę kamień z serca. Po takim miernym story wręcz zasługuje na coś ciekawszego. Tutaj poleciał z całkiem przyjemnym speechem, mocno gimmickowym i podobał mi się szczególnie ten fragment z pięknym kwiatem, w postaci braku Dowsona. To bardzo pasuje do niego, i szczerze? Dan i cały jego run tutaj był wystarczającym nieporozumieniem, więc jego zniknięcie nie zrobi raczej nikomu różnicy, bo jakoś nie był on choćby odrobinę ciekawy. Jeszcze te błyskawiczne jebnięcie aktywności Shiro. To nie miało prawo się udać. Jedyny plus jest taki, że Nathan dopisuje ciekawe nazwisko do resume i może lecieć dalej po konkretniejsze cele. Po tym promie po walce jestem wręcz bardziej niż pewny, że czekają go zdecydowanie lepsze czasy niż te, które stały się dla niego właśnie przeszłością.

Ocena gali: Lepiej niż na poprzednich Colosseum, ale dalej są momenty, które mocno zaniżają ocenę gali. Liczę na to, że po zakończeniu story Roba z Hillem (i zniknięciu tego drugiego), odnotujemy jakąś wzrostową tendecję. Dobrze też by było, jakby RVD zaczął używać mózgu, bo on bardzo mocno wpływa na to, jaka w oczach ludzi jest gala. Jego debilne decyzje, nierówne traktowanie ludzi i przede wszystkim, brak kontroli nad wydarzeniami. Jeśli tego nie zmieni to może pomyślmy powoli nad jakimś planem awaryjnym. Ale bym nie narzekał za wiele, to z plusów zdecydowanie Axel pacyfikujący Steele’a oraz Nathan Martin finalnie kończący swoją rywalizację z Danem.

Derrick Mantel
7/0/7
-----
Luis Borges
3/0/1
Odpowiedz
Cytuj
304
31.08.2026, 22:59
#9
Nadrabianie zaległości 2/3

Opener segment: Wiadomo, że za Roba odpowiadałem ja i tak chcieliśmy z Raptorem aby wyszedł tutaj nieco ostrzej niż dotychczas i może pokazał, że jest w stanie zapanować nad czymkolwiek, czy mu się udało? Wydaje mi się, że tak, ale wiadomo jak został odebrany przez to jak zachowywał się wcześniej. Co do chłopaków, to jak powiedział sam Bryx nie był w stanie dać niczego lepszego i to tutaj widzimy to maksimum jego możliwości na ten moment. Nie uważam, że było to słabe, bo dostaliśmy jego motywy itd., ale brakowało mi tutaj nieco tej głębi, bo takie gadanie dostawaliśmy już wcześniej, dodatkowo też nie do końca rozumiałem motyw tej torby też tutaj, ale nie spierałem się z chłopakami, bo nie mam zamiaru prowadzić każdego za rączkę. Segment bez fuckupu RVD segmentem straconym to apropo sytuacji zdrowotnej. Przejdę teraz do Kennetha, który zdecydowanie wiódł prym przez przez cały program i nie inaczej było w tym segmencie, z jego perspektywy wybranie HiaC jako gimmick matchu ma zdecydowanie uzasadnienie. Ten konflikt stał się personalny, panowie mają iść jak na wojnę i tę wojnę dostaną. Będą tylko oni i stalowa konstrukcja, czekam na finał tej rywalizacji z wypiekami na policzkach.

Lopez pojawia się na arenie i już wiemy, że Blaze który ma stoczyć dzisiaj swój pojedynek nie może być spokojny, ciekawe do czego to doprowadzi

Wiem jaki hejt wylał się za tą walkę i nawet go rozumiem, ale musieliśmy też pójść do przodu z innymi programami. Tutaj bije się w pierś, że mogliśmy wybrać kogoś innego, przez to Uszczelka jest kompletnym underdogiem, ale może czasem i takie historie są potrzebne (patrz Sami Zayn, a nie... oni go przecież później zeszmacili, nie bój się Varost xD) Przejdę teraz do segmentu, chcieliśmy aby tak wyglądał i tak wyglądał. Hill miał pokazać swoją bardziej ludzka stronę, a w dodatku przyszedł z prawnikiem. Uważam, że to całkiem zgrabny zabieg, który pokazał nam, że on wcale nie jest taki głupi za jakiego miał go RVD. Tutaj ten segment ciągnął zdecydowanie Otunga, on był tutaj jego najjaśniejszym punktem i chyba to samo mogę powiedzieć o całym programie. Michał po prostu zawsze dostarczał jakościowe rzeczy, nawet jeśli musiał "współpracować" z MateuszemMW to i tak dawał radę. Tutaj czuł się jak ryba w wodzie i był po prostu lepszy od prawnika Hilla, było oczywiste że zgodzi się postawić swoją karierę na szali i dzięki temu walka dostaje dodatkowego smaczku. 

Czyżby Blaze zauważył Lopeza? Czas pokaże 

Za ten segment odpowiadałem z Raptorem i, i tak udało mi się go skrócić bo Raptor się trochę rozpisał jako pan wrózbita. Co do tego symbolu to jest to koło Dharmy więc może sobie to googlować, a że wyszło takie koślawe, no cóż jaki wrożbita, taka wróżba xD

Preston - Escobar: Myślałem, że wyjdzie to nieco krótsze, ale w sumie myślałem to też o tym co zrobiłem z Raptorem więc dziś nie będę się czepiać o długość. Dobrze zaznaczone to, że w sumie stracili szansę na mistrzostwo przez to, że kolega Butla się podłożył, to na pewno na plus bo w sumie troszkę "tuszuje" ich porażkę. Im dalej w las tym mam wrażenie, że zaczynamy kręcić się w kółko i w sumie można by było to jednak uciąć o jedną kwestię od każdego. Najważniejszym elementem jest tutaj telefon, który pozostawia nas w niepewności, a dodatkowo Preston nie będzie mógł liczyć na swojego kompana podczas pojedynku.

Uszcelka - Cavazos: Tutaj od razu powiem, że segment był nieco poprawiany bo Cava wspominał o plaży w Jastarni, ale tym razem zachowałem większą czujność i nie dostaliście fuck upu. Ocenię ich jako całokształt, tak jak zauważył Jakub to Cavazos lepiej prezentuje się w momencie gdy musi pokazać więcej emocji. Zacznę jednak od pretendenta, Uszczelka jest idealny w swoim gimmicku, za każdym razem znajdzie jakąś ciekawą anegdotkę, dobierze odpowiedni ubiór itd.  Pozwolił sobie tutaj na ostrzejszy słownik, ale no czego spodziewaliśmy się po prostym chłopaku, który dostaje taką szansę. Na pewno nie jakiejś rozbudowanej i pełnej poezji wypowiedzi, Zbychu spełnia tutaj swoje zadania i słowo, że dostał szansę jest tutaj aż nader w punkt, bo faktycznie Butla mu mocno pomógł. Fajnie też, że powiedział o tym, że Butla mógłby po prostu tego nie unieść, uważam że naprawdę wypadł tutaj bardzo solidnie. Cavazos był stroną odpowiadającą i de facto miał przewagę, bo mógł skontrować rywala. Fakt udało mu się to, ale według mnie mógł też pójść tutaj nieco bardziej zdecydowanie, ma już ugruntowaną pozycję, wygrał sporo pojedynków, pokazał się dobrze w turnieju, a tutaj ma mało ognia. Jest lepiej, ale jest też nad czym pracować. Na plus wykorzystanie nowego kodowania z tłumaczeniem, ułatwia to czytanie segmentu. Sytuację po walce faktycznie mogłem opisać lepiej, a czy jest to zwiastun zmian Uszczelki dowiecie się w następnym odcinku xD

Blaze pęka i to przez duże P. Pomylenie dresu z garniturem to jak ktoś zauważył mocne nieporozumienie, widać że Jose wszedł mu cholernie mocno do głowy, szczególnie tymi ostatnimi akcjami z kobietami, białym węgorzem itd. Mistrz przestaje utrzymywać ciśnienie i zastanawiam się czy finalnie nie doprowadzi nam to do jego turnu, bo takie zachowanie nieprzystoją twarzy, która biega to miejsce xD

Pan Viking Pierwszy: Wiadomo są tutaj pytajniki, ale każdy wie o kogo chodzi. Uważam, że został tutaj ciekawie zbudowany klimat, tym bardziej po tym co użytkownik pisał i co chciał zrobić xD Język trochę kuleje, prosiłem nawet o poprawę, ale tego nie dostałem więc dostaliście to w takiej formie, a nie innej. Jeśli zostaną poprawione te mankamenty to myślę, że możemy dostać naprawdę solidnego zawodnika, który będzie nas w stanie niejednokrotnie zaskoczyć. Na razie jak na przedstawienie, to postać wypadła dobrze.

Pan Viking Drugi: Tutaj ten segment został zmieniony, początkowo miał wyglądać inaczej, jednak zgodnie z Dziadkiem stwierdziliśmy, że damy to w nieco innej formie. Na przyszłość po prostu za Renee będę odpowiadał ja, bo widzę że kiepsko to wybrzmiało i każdy sobie pisze tak jak chce, a myślę że pytania mogłyby być ciekawsze. Jednak nie one są tutaj najważniejsze, a odpowiedzi, Fenrir zaciekawił sobą, a to jest najważniejsze. Wiem, że Dziadek dopiero się rozkręca i gdy rdza zejdzie z jego klawiatury, to możemy dostawać tylko lepsze jakościowo rzeczy, na razie jak w przypadku Vikinga No 1 jest dobrze.

Butla - Uszczelka: Czekajcie na więcej, a się nie zawiedziecie tyle mam do powiedzenia, Varost jak zwykle dojechał poziomem i tym o co go prosiłem.

DiMateo: No powiem, że śmiechłem z nazywania drugiej osoby w segu Koleś, a następnie Koleś który okazał się być ojcem. Zastanawia mnie tylko skąd Koleś zna starego Steela. Ale sam segment jest dobry, widać że Jay nie chce korzystać z tego co może dać mu ojciec, chce być samodzielny, a te dwie porażki z rzędu siedzą mu w głowie. Wiem jakie są dalsze plany na rozwój tej postaci więc pozostaje Wam wszystkim na to czekać, na razie kupuję tego dzieciaka w takiej formie, znacznie bardziej niż w tej w której często przeklinał. Progresuje na plus.

Blaze ponownie nie panuje nad sobą, to już są poważne rzeczy. Widać, że wszystko co dzieje się wokół niego po prostu go przerosło, Panie Blaze może niech pan pogada z Panem Terrym on sobie wziął L4, odpoczął i później wrócił w bardzo dobrej formie. Podoba mi się całokształt tych segmentów na gali, bo odpowiednio budował napięcie i emocje jakie zbierają się w Axelu. Dobra robota Remik.

Wywiad Turna: No Rene znowu nie była pisana przeze mnie, ale to tak jak mówię - trzeba zmienić bo wtedy po prostu z segmentu można wyciągnąć więcej. Ta gadka Turna taka trochę zbyt zwykła, nie poczułem niczego ciekawego od tej postaci, może nie tyle niczego ciekawego co czegoś z czego zostanie zapamiętany. Nie wiedziałem że Taekwondo jest też popularne w tamtym rejonie, to taka ciekawostka którą tutaj zapamiętałem. Kurczę oczekuję więcej po tej postaci, a że coś się będzie z nią działo to jest oczywiste bo dostajemy atak nowej grupy? Wszystko na to wskazuje, a na jej czele stanie nikt inny jak pan Walker, który po tym jak przestał pić chce zacząć budować swoją pozycję w federacji. Sam Walker wypowiada się w sumie tak aby nic nie powiedzieć, dalej nie znamy jego motywów i ciekawi mnie kiedy je poznamy, do tego dochodzą nowe postacie których tożsamości też na ten moment nie dostaliśmy. Na pewno w tym segmencie bardziej zaciekawił Willy niż Turn, a chyba oczekiwałem czegoś innego.

Video Promo: Wszystkie znaki na ziemi i na niebie wskazują, że postać ta pojawi się na Heatwave? Czy tak będzie? Jak user się nie rozmyśli to pewnie tak, a co do samego promo to jest spójne z tymi które otrzymywaliśmy przez ostatnie tygodnie. Napięcie było budowane w sposób odpowiedni dla tego debiutu i ja już nie mogę się doczekać aż w końcu to wszystko Wam ujawnimy. 

Nathan Martin: Pozwolę sobie powiedzieć tylko o nim, a w sumie to o Carnivalu i zepnę tutaj też to co po walce. Carnival sam wymyślił i sam prowadził ten program Shiro oddał swoje rzeczy, ale mam wrażenie że na tą galę to mocno na siłę, a szkoda. Bo nie wiem czy Carni nie napisałby tutaj lepiej Dana niż sam Shiro. Nathan kupuję w pełni jako tego kreatora, naprawdę fajnie sobie to wszystko zaplanował, ten segment na cmentarzu, późniejsza przemowa to wszystko jest spięte taką solidną klamrą kompozycyjną, że aż miło się to czyta. Wiem, że Carnival żałuje tego jak Nathan pokazywał się w poprzednich fedach, ale wydaje mi się ze tutaj sobie to naprawdę solidnie rozbija, Dan chociaż pod formą to jest ciekawym skalpem, a końcowka wypowiedzi sugeruje nam, że Nathan ma już obrany kolejny cel.

Podsumowując uważam, że ta gala wyszła solidnie, może jeszcze nie dobrze, ale naprawdę poprawiliśmy parę rzeczy, RVD nie da się już odratować, chociaż nadal będę próbować, skoro próbuję z Butlą to spróbuję i z nim. Czekajmy na Heatwave po którym będą się dziać tutaj ciekawe rzeczy, do usłyszenia Smile

[Obrazek: lI0WsTu.png]
Rob McŁowicz

Streak: 2-0-3
Last Match: Lord Sebastien def. Rob McŁowicz
Achievements:
Kucharz jakiegoś Francuza

[Obrazek: cEjDAaW.png]
Silas Crowe

Streak: 3-0-0
Last Match: Silas Crowe def. Rob McŁowicz
Achievements:
Odpowiedz
Cytuj
Ryse
Head Admin
31.08.2026, 22:59 #9
Nadrabianie zaległości 2/3

Opener segment: Wiadomo, że za Roba odpowiadałem ja i tak chcieliśmy z Raptorem aby wyszedł tutaj nieco ostrzej niż dotychczas i może pokazał, że jest w stanie zapanować nad czymkolwiek, czy mu się udało? Wydaje mi się, że tak, ale wiadomo jak został odebrany przez to jak zachowywał się wcześniej. Co do chłopaków, to jak powiedział sam Bryx nie był w stanie dać niczego lepszego i to tutaj widzimy to maksimum jego możliwości na ten moment. Nie uważam, że było to słabe, bo dostaliśmy jego motywy itd., ale brakowało mi tutaj nieco tej głębi, bo takie gadanie dostawaliśmy już wcześniej, dodatkowo też nie do końca rozumiałem motyw tej torby też tutaj, ale nie spierałem się z chłopakami, bo nie mam zamiaru prowadzić każdego za rączkę. Segment bez fuckupu RVD segmentem straconym to apropo sytuacji zdrowotnej. Przejdę teraz do Kennetha, który zdecydowanie wiódł prym przez przez cały program i nie inaczej było w tym segmencie, z jego perspektywy wybranie HiaC jako gimmick matchu ma zdecydowanie uzasadnienie. Ten konflikt stał się personalny, panowie mają iść jak na wojnę i tę wojnę dostaną. Będą tylko oni i stalowa konstrukcja, czekam na finał tej rywalizacji z wypiekami na policzkach.

Lopez pojawia się na arenie i już wiemy, że Blaze który ma stoczyć dzisiaj swój pojedynek nie może być spokojny, ciekawe do czego to doprowadzi

Wiem jaki hejt wylał się za tą walkę i nawet go rozumiem, ale musieliśmy też pójść do przodu z innymi programami. Tutaj bije się w pierś, że mogliśmy wybrać kogoś innego, przez to Uszczelka jest kompletnym underdogiem, ale może czasem i takie historie są potrzebne (patrz Sami Zayn, a nie... oni go przecież później zeszmacili, nie bój się Varost xD) Przejdę teraz do segmentu, chcieliśmy aby tak wyglądał i tak wyglądał. Hill miał pokazać swoją bardziej ludzka stronę, a w dodatku przyszedł z prawnikiem. Uważam, że to całkiem zgrabny zabieg, który pokazał nam, że on wcale nie jest taki głupi za jakiego miał go RVD. Tutaj ten segment ciągnął zdecydowanie Otunga, on był tutaj jego najjaśniejszym punktem i chyba to samo mogę powiedzieć o całym programie. Michał po prostu zawsze dostarczał jakościowe rzeczy, nawet jeśli musiał "współpracować" z MateuszemMW to i tak dawał radę. Tutaj czuł się jak ryba w wodzie i był po prostu lepszy od prawnika Hilla, było oczywiste że zgodzi się postawić swoją karierę na szali i dzięki temu walka dostaje dodatkowego smaczku. 

Czyżby Blaze zauważył Lopeza? Czas pokaże 

Za ten segment odpowiadałem z Raptorem i, i tak udało mi się go skrócić bo Raptor się trochę rozpisał jako pan wrózbita. Co do tego symbolu to jest to koło Dharmy więc może sobie to googlować, a że wyszło takie koślawe, no cóż jaki wrożbita, taka wróżba xD

Preston - Escobar: Myślałem, że wyjdzie to nieco krótsze, ale w sumie myślałem to też o tym co zrobiłem z Raptorem więc dziś nie będę się czepiać o długość. Dobrze zaznaczone to, że w sumie stracili szansę na mistrzostwo przez to, że kolega Butla się podłożył, to na pewno na plus bo w sumie troszkę "tuszuje" ich porażkę. Im dalej w las tym mam wrażenie, że zaczynamy kręcić się w kółko i w sumie można by było to jednak uciąć o jedną kwestię od każdego. Najważniejszym elementem jest tutaj telefon, który pozostawia nas w niepewności, a dodatkowo Preston nie będzie mógł liczyć na swojego kompana podczas pojedynku.

Uszcelka - Cavazos: Tutaj od razu powiem, że segment był nieco poprawiany bo Cava wspominał o plaży w Jastarni, ale tym razem zachowałem większą czujność i nie dostaliście fuck upu. Ocenię ich jako całokształt, tak jak zauważył Jakub to Cavazos lepiej prezentuje się w momencie gdy musi pokazać więcej emocji. Zacznę jednak od pretendenta, Uszczelka jest idealny w swoim gimmicku, za każdym razem znajdzie jakąś ciekawą anegdotkę, dobierze odpowiedni ubiór itd.  Pozwolił sobie tutaj na ostrzejszy słownik, ale no czego spodziewaliśmy się po prostym chłopaku, który dostaje taką szansę. Na pewno nie jakiejś rozbudowanej i pełnej poezji wypowiedzi, Zbychu spełnia tutaj swoje zadania i słowo, że dostał szansę jest tutaj aż nader w punkt, bo faktycznie Butla mu mocno pomógł. Fajnie też, że powiedział o tym, że Butla mógłby po prostu tego nie unieść, uważam że naprawdę wypadł tutaj bardzo solidnie. Cavazos był stroną odpowiadającą i de facto miał przewagę, bo mógł skontrować rywala. Fakt udało mu się to, ale według mnie mógł też pójść tutaj nieco bardziej zdecydowanie, ma już ugruntowaną pozycję, wygrał sporo pojedynków, pokazał się dobrze w turnieju, a tutaj ma mało ognia. Jest lepiej, ale jest też nad czym pracować. Na plus wykorzystanie nowego kodowania z tłumaczeniem, ułatwia to czytanie segmentu. Sytuację po walce faktycznie mogłem opisać lepiej, a czy jest to zwiastun zmian Uszczelki dowiecie się w następnym odcinku xD

Blaze pęka i to przez duże P. Pomylenie dresu z garniturem to jak ktoś zauważył mocne nieporozumienie, widać że Jose wszedł mu cholernie mocno do głowy, szczególnie tymi ostatnimi akcjami z kobietami, białym węgorzem itd. Mistrz przestaje utrzymywać ciśnienie i zastanawiam się czy finalnie nie doprowadzi nam to do jego turnu, bo takie zachowanie nieprzystoją twarzy, która biega to miejsce xD

Pan Viking Pierwszy: Wiadomo są tutaj pytajniki, ale każdy wie o kogo chodzi. Uważam, że został tutaj ciekawie zbudowany klimat, tym bardziej po tym co użytkownik pisał i co chciał zrobić xD Język trochę kuleje, prosiłem nawet o poprawę, ale tego nie dostałem więc dostaliście to w takiej formie, a nie innej. Jeśli zostaną poprawione te mankamenty to myślę, że możemy dostać naprawdę solidnego zawodnika, który będzie nas w stanie niejednokrotnie zaskoczyć. Na razie jak na przedstawienie, to postać wypadła dobrze.

Pan Viking Drugi: Tutaj ten segment został zmieniony, początkowo miał wyglądać inaczej, jednak zgodnie z Dziadkiem stwierdziliśmy, że damy to w nieco innej formie. Na przyszłość po prostu za Renee będę odpowiadał ja, bo widzę że kiepsko to wybrzmiało i każdy sobie pisze tak jak chce, a myślę że pytania mogłyby być ciekawsze. Jednak nie one są tutaj najważniejsze, a odpowiedzi, Fenrir zaciekawił sobą, a to jest najważniejsze. Wiem, że Dziadek dopiero się rozkręca i gdy rdza zejdzie z jego klawiatury, to możemy dostawać tylko lepsze jakościowo rzeczy, na razie jak w przypadku Vikinga No 1 jest dobrze.

Butla - Uszczelka: Czekajcie na więcej, a się nie zawiedziecie tyle mam do powiedzenia, Varost jak zwykle dojechał poziomem i tym o co go prosiłem.

DiMateo: No powiem, że śmiechłem z nazywania drugiej osoby w segu Koleś, a następnie Koleś który okazał się być ojcem. Zastanawia mnie tylko skąd Koleś zna starego Steela. Ale sam segment jest dobry, widać że Jay nie chce korzystać z tego co może dać mu ojciec, chce być samodzielny, a te dwie porażki z rzędu siedzą mu w głowie. Wiem jakie są dalsze plany na rozwój tej postaci więc pozostaje Wam wszystkim na to czekać, na razie kupuję tego dzieciaka w takiej formie, znacznie bardziej niż w tej w której często przeklinał. Progresuje na plus.

Blaze ponownie nie panuje nad sobą, to już są poważne rzeczy. Widać, że wszystko co dzieje się wokół niego po prostu go przerosło, Panie Blaze może niech pan pogada z Panem Terrym on sobie wziął L4, odpoczął i później wrócił w bardzo dobrej formie. Podoba mi się całokształt tych segmentów na gali, bo odpowiednio budował napięcie i emocje jakie zbierają się w Axelu. Dobra robota Remik.

Wywiad Turna: No Rene znowu nie była pisana przeze mnie, ale to tak jak mówię - trzeba zmienić bo wtedy po prostu z segmentu można wyciągnąć więcej. Ta gadka Turna taka trochę zbyt zwykła, nie poczułem niczego ciekawego od tej postaci, może nie tyle niczego ciekawego co czegoś z czego zostanie zapamiętany. Nie wiedziałem że Taekwondo jest też popularne w tamtym rejonie, to taka ciekawostka którą tutaj zapamiętałem. Kurczę oczekuję więcej po tej postaci, a że coś się będzie z nią działo to jest oczywiste bo dostajemy atak nowej grupy? Wszystko na to wskazuje, a na jej czele stanie nikt inny jak pan Walker, który po tym jak przestał pić chce zacząć budować swoją pozycję w federacji. Sam Walker wypowiada się w sumie tak aby nic nie powiedzieć, dalej nie znamy jego motywów i ciekawi mnie kiedy je poznamy, do tego dochodzą nowe postacie których tożsamości też na ten moment nie dostaliśmy. Na pewno w tym segmencie bardziej zaciekawił Willy niż Turn, a chyba oczekiwałem czegoś innego.

Video Promo: Wszystkie znaki na ziemi i na niebie wskazują, że postać ta pojawi się na Heatwave? Czy tak będzie? Jak user się nie rozmyśli to pewnie tak, a co do samego promo to jest spójne z tymi które otrzymywaliśmy przez ostatnie tygodnie. Napięcie było budowane w sposób odpowiedni dla tego debiutu i ja już nie mogę się doczekać aż w końcu to wszystko Wam ujawnimy. 

Nathan Martin: Pozwolę sobie powiedzieć tylko o nim, a w sumie to o Carnivalu i zepnę tutaj też to co po walce. Carnival sam wymyślił i sam prowadził ten program Shiro oddał swoje rzeczy, ale mam wrażenie że na tą galę to mocno na siłę, a szkoda. Bo nie wiem czy Carni nie napisałby tutaj lepiej Dana niż sam Shiro. Nathan kupuję w pełni jako tego kreatora, naprawdę fajnie sobie to wszystko zaplanował, ten segment na cmentarzu, późniejsza przemowa to wszystko jest spięte taką solidną klamrą kompozycyjną, że aż miło się to czyta. Wiem, że Carnival żałuje tego jak Nathan pokazywał się w poprzednich fedach, ale wydaje mi się ze tutaj sobie to naprawdę solidnie rozbija, Dan chociaż pod formą to jest ciekawym skalpem, a końcowka wypowiedzi sugeruje nam, że Nathan ma już obrany kolejny cel.

Podsumowując uważam, że ta gala wyszła solidnie, może jeszcze nie dobrze, ale naprawdę poprawiliśmy parę rzeczy, RVD nie da się już odratować, chociaż nadal będę próbować, skoro próbuję z Butlą to spróbuję i z nim. Czekajmy na Heatwave po którym będą się dziać tutaj ciekawe rzeczy, do usłyszenia Smile

[Obrazek: lI0WsTu.png]
Rob McŁowicz

Streak: 2-0-3
Last Match: Lord Sebastien def. Rob McŁowicz
Achievements:
Kucharz jakiegoś Francuza

[Obrazek: cEjDAaW.png]
Silas Crowe

Streak: 3-0-0
Last Match: Silas Crowe def. Rob McŁowicz
Achievements:
Odpowiedz
Cytuj
31.08.2026, 23:26
#10
Rob Van Dam / Ryback / Kenneth Riddle - Śmiesznie zabrzmiało to, że Rob zabroni się dotykać zawodnikom. Widzę, że próbujemy tu odbudować postać Roba i słusznie. Nick ma poważanie w załodze Elysium i wychodzi to gali na dobrze. Niezła ta koszulka Riddla. Znając dotychczasową historię obu taka delikatna uszczypliwość to nic w porównaniu z innymi akcjami. Coś nie pykło w wejściu Rybacka. Jego koszulka chyba już wygasła. Rzeźnik zaczyna z grubej rury i atakuje żonę Kennetha. Od razu podnosi ciśnienie Riddlowi. Ewidentnie widać, że rodzina to jedyny słaby punkt Kennetha. Rob przerywa, aż dziw, że nie zaczęło się żadne buczenie publiczności. W końcu Riddle mogły puścić nerwy i każdy w jego sytuacji zrobiłby to samo. Za dużo tego przerywania ze strony Van Dama. Teraz Ryback nie mógł się do końca wypowiedzieć, a nie czułem, żeby jakoś nad wyraz przedłużał. Kenneth odpowiada ostro jak brzytwa. Takiego Riddla potrzebujemy. Nie traci nerwów, ale zaczyna brzmieć całkiem groźnie. Ryback wychodzi teraz przy nim na płaczka. Ostatecznie Ryback zostaje dopuszczony do walki na własną odpowiedzialność i mamy Hell in a Cell Match. Bardzo dobrze, że nie ciągniemy tego story dalej tylko rozwiążemy to już na PPV. Riddle musi się w końcu uwolnić od Rzeźnika. Cały segment niezły. Może Rzeźnik trochę nie dowiózł. Brakowało mu tej iskry i psychola, jakim był wcześniej. Riddle za to genialnie i jest zdecydowanym faworytem tego starcia. Rob jak dla mnie przegiął z tym autorytetem. Za dużo przeszkadzał i starał się skraść show.

Earlier Tonight - Axel wraca do żywych po zatruty jabłku i goni Lopeza. Jose ewidentnie ma go gdzieś i nie stresuje się tym, że może go dopaść. Musi być albo bardzo pewny siebie, albo wyjątkowo głupi. Ciekawe jak to się rozwinie.

David Otunga / Allan Hill - Szkoda mojego Zbyszka, że podbudowuje postać na wygranej przez count out. Już mógł go przypiąć po finisherze wykonanym z zaskoczenia. Otunga jak piesek biegnie bronić swojego pana przed Hillem. Allan znowu bez szacunku do Van Dama domaga się pojedynku na PPV z wybranym przez siebie przeciwnikiem. David w tej prawniczej gadce wypada znakomicie. Trafia do mnie jego argumentacja o profesjonaliźmie. Rob z tym "czegoś nie odpierdolisz" mi tak zabił immersje xD Jakby to miało być po angielsku? Gość zgrywa profesjonaliste i nagle "fucked up" xD Hmm Allan stawia na szali swoją karierę, wymaga też tego od Otungi. Davida szkoda by było stracić, więc wychodzi na to, że zbliżamy się do pożegnania Pana Hilla z LPW. Może i słusznie. Uścisnął dłoń adwokata i wyszedł z adwokatem xD śmiesznie to zabrzmiało

Axel Blaze / Jose Lopez Part 2 - Blaze jak byk rusza za czerwonym. Gość jak na mistrza jest strasznie emocjonalny. Na zwykłym Make A Wish się upocił zanim Jose mu nie udowodnił, że nie ma zamiaru się z nim bić. Potem miał totalny luz, nawet przyjął jabłuszko. A teraz lata jak poparzony. Gość potrzebuje urlopu bo jest kłębkiem nerwów.

Zygmunt Butla - Co tu się dzieje xD Chłop mu wróżby stawia w szatni, Butla nawija bez ładu, ani składu. Z tym strzelaniem Mekambe to może to i trafne. W końcu z wosku wyciąga jakieś kółko. Pokręcony segment jak i cała postać Butli. Szczerze powiedziawszy jak Rysiek pokazywał mi swoje plany to brzmiało to dość ambitnie. Obecnie jest to tak pokręcone. No może i uda się z tego Butli coś wykręcić. Ale czy bez całej otoczki on nadal będzie ciekawy? Na końcu Diallo ledwo zdąża do ringu i dostaje oklep. Szkoda, że nie wywróżył sobie strategii na te walke.

Preston Steele / Miguel Escobar - Prycham śmiechem na te ich smutki. Niestety ale panowie już są tylko do zaorania. Miguel jeszcze może coś z siebie wykrzesać, ale Preston zaliczył już bycie dobrym człowiekiem, potem bycie bananem, aby skończyć jako gołodupiec, a potem obskoczyć od meneli. Gość powinien zawijać mandżur. Escobar go jeszcze na koniec opluwa, gdzie chwile wcześniej opowiada jak go będzie wspierał. Jak nic Preston się załamie. Pytanie kto do niego dzwonił. Może nikt tylko puścił budzik, żeby odbić od Steela.

Jorge Cavazos vs Miguel Escobar - Jorge musiał to wygrać jak na mistrza przystało. Escobar obskakuje wpiernicz i zawija ogon. Zbyszek staje oko w oko z Cavazosem i dają przedsmak przed PPV. To musiał być komiczny widok nabity Cavazos i Hydraulik śmierdziel przed nim.

Jose Lopez / Axel Blaze Part 3 - Blaze świruje i napieprza gościa z obsługi. Facet naprawdę wpadł w totalną paranoję. Jak Lopez tego nie ugra to nie rozchodzę tego. Axel już jest myślami gdzie indziej i wystarczy go rozjechać. Jose emanuje takim chillem, gość wypada genialnie w tych segmentach na Elysium i na tej. Nic nie musi mówić, a wychodzi na wygrywa.

Wiking - Całkiem niezły wstępniak pana wikinga. Póki co opowiada jakim jest kozakiem, więc czekamy na jego debiut. Może wkradły się jakieś minimalne błędy, ale klimat oddaje, więc ogólnie jest na plus.

Shio Shikazaki vs Jay DiMateo - Wow Shikazaki wygrywa. Nie spodziewałem się tego patrząc na to jak Jay punktował przeciwnika wcześniej.

Fenrir - Nowy nabytek Colosseum prezentuje się całkiem nieźle. Dobrze oddał klimat swojej postaci, dał ładne opisy. Wywiad trochę krótki, ale z drugiej strony gadanie do ściany bez żadnego rywala tak wychodzi. Mimo wszystko poszło mu dobrze i czekam na więcej.

Zygmunt Butla - Jedyne do czego się odniosę to, że gość w eleganckim garniturze stał pod ścianą i słuchał historii jak Zbyszek miał sraczkę po ogórkach. Ludzie kochani przecież ja sam czasem nie wierzę jakie głupoty tu wypisuję, a ten element daje mi jeszcze większą bekę. XD

Jay DiMateo - Dużo syneczków mamy w tej federacji. Kolejny buntujący się chłopaczek odpycha swojego ojca, który chce mu pomóc. Tu mamy trochę inne motywy. Steele jednak chciał pomóc z dobrego serca spadkobiercy, natomiast DiMateo Senior wstydzi się jak Jay szarga jego nazwiskiem. To też wydziedziczenie jak Frank byłoby za słabe. W jego pozycji to raczej oklep dla synka by się przydał.

Axel Blaze vs Preston Steele - Fiksacji mistrza ciąg dalszy. Biedny Preston robi już za fantom do lania. Blaze wyładowuje na nim całą wściekłość. Powoli Mr Forever odstawia wrotki i przepalają mu się styki. Jego starcie z Jose będzie mega ciekawe. Lopez musi to wykorzystać. Jest to idealne podbudowanie pod przejęcie pasa przez Hiszpana bez utraty wiarygodności Blazea.

Johnny Turn / Willy Walker - Johnny nakręcony jak sprężyna nawija o szybkości i wali salta. No nieźle się napompował po tej wygranej. Wywiad zostaje przerwany przez brutalny atak tylko z jakiego powodu? Willy ma swoją grupę i brzmi groźnie. Ciekawe jakby doszło do jego konfrontacji z The Outfit. Z jego wypowiedzi nie dostaliśmy żadnego uzasadnienia ataku, więc musimy poczekać co dalej przyniosą kolejne gale.

Video Promo - Bardzo ładnie opisane. Lubię "Here Comes The Sun" więc za to duży plus. Nic więcej nie jestem w stanie się wypowiedzieć. Ogólnie napisane bardzo dobrze.

Earlier This Week - Za dużo to się Dowson nie wypowiedział. Sam pomysł na segment aka Deadman i Teddy Long. Nathan całkiem nieźle wypadł. Dan no cóż. Patrząc na to, że wsiadł do auta gdzie nie spodziewał się Martina, gdzie ma do niego konflikt to on na spokojnie sobie prowadzi z nim rozmowę. No ciężko się to czytało. Feud też ciągnięty z dupy. Ehh trochę chęci brakuje emerytowi.

Dan Dowson vs Nathan Martin - Danny zostaje pochowany raz na zawsze i dobrze. Martin na końcu daje świetne promo. Podoba mi się pomysł na tę postać. Człowiek o wielu twarzach. Duża świeżość z jego strony dla tej federacji. Wynik walki taki jak powinien być i brawa dla Nathana za ciągnięcie feudu pomimo przeciwności.

Zbyszek Uszczelka
Streak:

8/0/2
Last match:
Zbyszek Uszczelka
def. Preston Steele
Achievements:
1 x
LPW Valor Champion

Cheis Finnegan
Streak:
1/0/2
Last match:
Chris Finnegan
 def. Alistair Fraser Jr
Odpowiedz
Cytuj
Varost
Zawodowiec
31.08.2026, 23:26 #10
Rob Van Dam / Ryback / Kenneth Riddle - Śmiesznie zabrzmiało to, że Rob zabroni się dotykać zawodnikom. Widzę, że próbujemy tu odbudować postać Roba i słusznie. Nick ma poważanie w załodze Elysium i wychodzi to gali na dobrze. Niezła ta koszulka Riddla. Znając dotychczasową historię obu taka delikatna uszczypliwość to nic w porównaniu z innymi akcjami. Coś nie pykło w wejściu Rybacka. Jego koszulka chyba już wygasła. Rzeźnik zaczyna z grubej rury i atakuje żonę Kennetha. Od razu podnosi ciśnienie Riddlowi. Ewidentnie widać, że rodzina to jedyny słaby punkt Kennetha. Rob przerywa, aż dziw, że nie zaczęło się żadne buczenie publiczności. W końcu Riddle mogły puścić nerwy i każdy w jego sytuacji zrobiłby to samo. Za dużo tego przerywania ze strony Van Dama. Teraz Ryback nie mógł się do końca wypowiedzieć, a nie czułem, żeby jakoś nad wyraz przedłużał. Kenneth odpowiada ostro jak brzytwa. Takiego Riddla potrzebujemy. Nie traci nerwów, ale zaczyna brzmieć całkiem groźnie. Ryback wychodzi teraz przy nim na płaczka. Ostatecznie Ryback zostaje dopuszczony do walki na własną odpowiedzialność i mamy Hell in a Cell Match. Bardzo dobrze, że nie ciągniemy tego story dalej tylko rozwiążemy to już na PPV. Riddle musi się w końcu uwolnić od Rzeźnika. Cały segment niezły. Może Rzeźnik trochę nie dowiózł. Brakowało mu tej iskry i psychola, jakim był wcześniej. Riddle za to genialnie i jest zdecydowanym faworytem tego starcia. Rob jak dla mnie przegiął z tym autorytetem. Za dużo przeszkadzał i starał się skraść show.

Earlier Tonight - Axel wraca do żywych po zatruty jabłku i goni Lopeza. Jose ewidentnie ma go gdzieś i nie stresuje się tym, że może go dopaść. Musi być albo bardzo pewny siebie, albo wyjątkowo głupi. Ciekawe jak to się rozwinie.

David Otunga / Allan Hill - Szkoda mojego Zbyszka, że podbudowuje postać na wygranej przez count out. Już mógł go przypiąć po finisherze wykonanym z zaskoczenia. Otunga jak piesek biegnie bronić swojego pana przed Hillem. Allan znowu bez szacunku do Van Dama domaga się pojedynku na PPV z wybranym przez siebie przeciwnikiem. David w tej prawniczej gadce wypada znakomicie. Trafia do mnie jego argumentacja o profesjonaliźmie. Rob z tym "czegoś nie odpierdolisz" mi tak zabił immersje xD Jakby to miało być po angielsku? Gość zgrywa profesjonaliste i nagle "fucked up" xD Hmm Allan stawia na szali swoją karierę, wymaga też tego od Otungi. Davida szkoda by było stracić, więc wychodzi na to, że zbliżamy się do pożegnania Pana Hilla z LPW. Może i słusznie. Uścisnął dłoń adwokata i wyszedł z adwokatem xD śmiesznie to zabrzmiało

Axel Blaze / Jose Lopez Part 2 - Blaze jak byk rusza za czerwonym. Gość jak na mistrza jest strasznie emocjonalny. Na zwykłym Make A Wish się upocił zanim Jose mu nie udowodnił, że nie ma zamiaru się z nim bić. Potem miał totalny luz, nawet przyjął jabłuszko. A teraz lata jak poparzony. Gość potrzebuje urlopu bo jest kłębkiem nerwów.

Zygmunt Butla - Co tu się dzieje xD Chłop mu wróżby stawia w szatni, Butla nawija bez ładu, ani składu. Z tym strzelaniem Mekambe to może to i trafne. W końcu z wosku wyciąga jakieś kółko. Pokręcony segment jak i cała postać Butli. Szczerze powiedziawszy jak Rysiek pokazywał mi swoje plany to brzmiało to dość ambitnie. Obecnie jest to tak pokręcone. No może i uda się z tego Butli coś wykręcić. Ale czy bez całej otoczki on nadal będzie ciekawy? Na końcu Diallo ledwo zdąża do ringu i dostaje oklep. Szkoda, że nie wywróżył sobie strategii na te walke.

Preston Steele / Miguel Escobar - Prycham śmiechem na te ich smutki. Niestety ale panowie już są tylko do zaorania. Miguel jeszcze może coś z siebie wykrzesać, ale Preston zaliczył już bycie dobrym człowiekiem, potem bycie bananem, aby skończyć jako gołodupiec, a potem obskoczyć od meneli. Gość powinien zawijać mandżur. Escobar go jeszcze na koniec opluwa, gdzie chwile wcześniej opowiada jak go będzie wspierał. Jak nic Preston się załamie. Pytanie kto do niego dzwonił. Może nikt tylko puścił budzik, żeby odbić od Steela.

Jorge Cavazos vs Miguel Escobar - Jorge musiał to wygrać jak na mistrza przystało. Escobar obskakuje wpiernicz i zawija ogon. Zbyszek staje oko w oko z Cavazosem i dają przedsmak przed PPV. To musiał być komiczny widok nabity Cavazos i Hydraulik śmierdziel przed nim.

Jose Lopez / Axel Blaze Part 3 - Blaze świruje i napieprza gościa z obsługi. Facet naprawdę wpadł w totalną paranoję. Jak Lopez tego nie ugra to nie rozchodzę tego. Axel już jest myślami gdzie indziej i wystarczy go rozjechać. Jose emanuje takim chillem, gość wypada genialnie w tych segmentach na Elysium i na tej. Nic nie musi mówić, a wychodzi na wygrywa.

Wiking - Całkiem niezły wstępniak pana wikinga. Póki co opowiada jakim jest kozakiem, więc czekamy na jego debiut. Może wkradły się jakieś minimalne błędy, ale klimat oddaje, więc ogólnie jest na plus.

Shio Shikazaki vs Jay DiMateo - Wow Shikazaki wygrywa. Nie spodziewałem się tego patrząc na to jak Jay punktował przeciwnika wcześniej.

Fenrir - Nowy nabytek Colosseum prezentuje się całkiem nieźle. Dobrze oddał klimat swojej postaci, dał ładne opisy. Wywiad trochę krótki, ale z drugiej strony gadanie do ściany bez żadnego rywala tak wychodzi. Mimo wszystko poszło mu dobrze i czekam na więcej.

Zygmunt Butla - Jedyne do czego się odniosę to, że gość w eleganckim garniturze stał pod ścianą i słuchał historii jak Zbyszek miał sraczkę po ogórkach. Ludzie kochani przecież ja sam czasem nie wierzę jakie głupoty tu wypisuję, a ten element daje mi jeszcze większą bekę. XD

Jay DiMateo - Dużo syneczków mamy w tej federacji. Kolejny buntujący się chłopaczek odpycha swojego ojca, który chce mu pomóc. Tu mamy trochę inne motywy. Steele jednak chciał pomóc z dobrego serca spadkobiercy, natomiast DiMateo Senior wstydzi się jak Jay szarga jego nazwiskiem. To też wydziedziczenie jak Frank byłoby za słabe. W jego pozycji to raczej oklep dla synka by się przydał.

Axel Blaze vs Preston Steele - Fiksacji mistrza ciąg dalszy. Biedny Preston robi już za fantom do lania. Blaze wyładowuje na nim całą wściekłość. Powoli Mr Forever odstawia wrotki i przepalają mu się styki. Jego starcie z Jose będzie mega ciekawe. Lopez musi to wykorzystać. Jest to idealne podbudowanie pod przejęcie pasa przez Hiszpana bez utraty wiarygodności Blazea.

Johnny Turn / Willy Walker - Johnny nakręcony jak sprężyna nawija o szybkości i wali salta. No nieźle się napompował po tej wygranej. Wywiad zostaje przerwany przez brutalny atak tylko z jakiego powodu? Willy ma swoją grupę i brzmi groźnie. Ciekawe jakby doszło do jego konfrontacji z The Outfit. Z jego wypowiedzi nie dostaliśmy żadnego uzasadnienia ataku, więc musimy poczekać co dalej przyniosą kolejne gale.

Video Promo - Bardzo ładnie opisane. Lubię "Here Comes The Sun" więc za to duży plus. Nic więcej nie jestem w stanie się wypowiedzieć. Ogólnie napisane bardzo dobrze.

Earlier This Week - Za dużo to się Dowson nie wypowiedział. Sam pomysł na segment aka Deadman i Teddy Long. Nathan całkiem nieźle wypadł. Dan no cóż. Patrząc na to, że wsiadł do auta gdzie nie spodziewał się Martina, gdzie ma do niego konflikt to on na spokojnie sobie prowadzi z nim rozmowę. No ciężko się to czytało. Feud też ciągnięty z dupy. Ehh trochę chęci brakuje emerytowi.

Dan Dowson vs Nathan Martin - Danny zostaje pochowany raz na zawsze i dobrze. Martin na końcu daje świetne promo. Podoba mi się pomysł na tę postać. Człowiek o wielu twarzach. Duża świeżość z jego strony dla tej federacji. Wynik walki taki jak powinien być i brawa dla Nathana za ciągnięcie feudu pomimo przeciwności.

Zbyszek Uszczelka
Streak:

8/0/2
Last match:
Zbyszek Uszczelka
def. Preston Steele
Achievements:
1 x
LPW Valor Champion

Cheis Finnegan
Streak:
1/0/2
Last match:
Chris Finnegan
 def. Alistair Fraser Jr
Odpowiedz
Cytuj
Strony (2): 1 2 Dalej
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 1 gości
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 1 gości