Mike F’N Brutal vs ???: Dawno niewidziana Arena wraca i lecimy na start walka z udziałem Brutala, który po Ascension miał jedną walką, zakończoną dodatkowo bez normalnego rozwiązania. Tutaj stypulacja daje mu pewne pole do manewru i może troszkę poszaleć. Osobiście powątpiewam w jakiegoś rywala z wyższej półki i pewnie dostanie jakiegoś Salvadora albo innego Dicka, by sobie zgarnąć pewną wygraną, którą podreperuje sobie bilans, co zdecydowanie mu się przyda i opłaci.
David Otunga vs Pill Tautu: Adwokat staje do walki przeciwko kolejnego, ciekawemu wynalazkowi. Najpierw kolega mający wyjebany na pracę innych a teraz Tautu, który lubi podszywać się do innych. Z ciekawymi przypadkami ma tutaj David do czynienia, nie mam co do tego wątpliwości. No ciężko nie odnieść wrażenia, że Otunga tutaj pozamiata i otrzymamy bardzo jednostronną walkę w jego wykonaniu. Pill może próbować coś zrobić, ale skończy się to na srogim łomocie, którego zdecydowanie nie będzie za dobrze wspominał.
El Garra De Gato vs Elias Shadow: No Garra potrzebuje takiej walki i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Po dość interesującym starcie zdecydowanie przygasł i może wynika to z racji małej aktywności Spazma albo Mantel go trochę zaskoczył swoją ofensywą i lekko przyćmił (ryzykowna teoria, wiem o tym). Jednak, co by nie było, on musi coś wygrywać i otrzymuje ku temu idealną okazję. Shadow uwielbia przegrywać, to przegra sobie i ponownie. On nie będzie narzekał, Kociarz zwłaszcza, więc Gato wygra i możemy się rozejść.
Shio Sakazaki vs Jay DiMateo: Brak rozwiązania z PZ (co zostało jasno podkreślone wielokrotnie) może dawać nam tutaj furtkę ku wygranej Shio, który mógłby jakoś spróbować wyrównać bilans walk między nimi. Widziałem post Aigora, że niedługo wybiera się na urlop, to wtedy obstawiam, że będzie miał okres gorszej aktywności, to wygrana mu się przyda. Z drugiej strony Game ładnie zaczyna cisnąć i sam Jay wypada coraz lepiej. Więc mam lekki problem z ich zestawieniem. Z jednej strony Shio musi jakoś wyrównać i nawiązać walką, a z drugiej DiMateo też tak średnio zasługuje na porażkę, więc ciekawe co bookerzy tutaj ugotują.
Krótkie podsumowanie: Pamiętam jak przy poprzedniej Arenie otrzymaliśmy tyle samo walk i ostatnia była zdecydowanie najciekawszą. Podobnie jest i tutaj, co mnie nie dziwi. Wtedy jednak w CO-ME była walka, gdzie była szansa na niespodziankę. Tutaj tymczasem widzę trzy walki z pewnym wynikiem i Main Event, gdzie może wydarzyć się dosłownie wszystko. Fajnie jednak widzieć powrót tego formatu i zobaczymy, jak długo ten trend potrwa.