Legion Pro Wrestling
Legion Pro Wrestling E-Fed PPV LPW: Ascension - Chicago, Illinois - 05.07.2026

LPW: Ascension - Chicago, Illinois - 05.07.2026

LPW: Ascension - Chicago, Illinois - 05.07.2026

Strony (2): Wstecz 1 2
09.07.2026, 18:49
#11
ET
Na dzień dobry (albo dobry wieczór) mały teaser dotyczący tego, że rywal Jose Lopeza faktycznie będzie na poważnie i nie będzie to kolejne starcie z Dolnickami i innymi. No cóż, jak się czytało tygodniówkę ze zrozumieniem, to się to wiedziało, a jak nie, to się potem typowało takie bzdury w Typerze XD Takie życie. Przy tym fragmencie w ET to już nawet ja skojarzyłem piąte przez dziesiąte, że był ktoś taki, jak The Reaper. Jose rozprawia się ze swoimi demonami w takim razie - zarówno tymi dla beki, jak i na poważnie.

Komentatorzy
U komentatorów na pewno najjaśniej błyszczał Otunga i to nie podlega żadnej wątpliwości. Gołym okiem widać, że osoba pisząca zna się na temacie prawa (hehe Michał, no szok i niedowierzanie, co nie?), więc to wypada bardzo przyjemnie w moim odczuciu. Mamy też dziwne momenty, że David ma dwie dłuższe wypowiedzi po sobie i to kilkukrotnie. Nie wiem czy to niedopatrzenie, czy tak miało być. Teoretycznie na żywo, w warunkach prawdziwej gali, byłoby to ograne jakimiś dłuższymi pauzami lub planszami z zapowiedzią pojedynku. Kiedy mamy do dyspozycji wyłącznie tekst pisany, jest to dziwne. Cole i Hajto tutaj zdecydowanie pozostali w cieniu. Ten drugi to akurat mógłby tam pozostać na dobre.


RVD i Aldis
Dobry moment na taki segment. Zaczynamy galę z kopyta, ale kiedy już oczy całego wrestlingowego świata są zwrócone na Ascension, to wykorzystujemy to do oficjalnego ogłoszenia nowej tygodniówki wraz z GM'em. Również od razu zaznaczę, że Nick Aldis jako GM to bardzo solidny wybór. Jestem fanem tego, jak sprawuje się w tej roli w rzeczywistości, więc i tutaj będę miał co do niego wysokie oczekiwania. No i dostajemy spory schoker, że stawką w Ladder Matchu są dwa pasy jednocześnie! Trochę zostaliśmy wszyscy wpuszczeni w maliny, bo chyba 90% osób stawiało, że to Windy City Championship będzie na szali, a tymczasem ten pas zostaje wyrzucony do kosza zanim jeszcze zostało cokolwiek o nim powiedziane. Bardzo ciekawy wybór z tym postawieniem obu pasów na szali, ale równocześnie przypadło mi to do gustu. Na pewno pozytywnie dla uczestników Ladder Matchu, bo statystycznie większa część z nich wraca do domu z czymś w garści.

Ladder Match
Na początek kilka słów o wejściach. Oceniłbym je mniej więcej w takiej samej kolejności, w jakiej pojawiły się w opisie gali. Pierwsza dwójka najlepiej, Derek również oddał swój gimmick. Kociarz może trochę bardziej standardowo z opisem, ale również w porządku. Duża bura dla pozostałej dwójki za brak wejściówki! Co do samej walki, w zasadzie już każdy gratulował bookerowi, ale ja dorzucę się do tych gratulacji. Trochę mi zajęło czytanie, ale udało się przeprowadzić nas przez akcję we wzorowy sposób. Każdy z zawodników dostał trochę uwagi na siebie i miał jakąś rolę do odegrania. Zastanawiałem się trochę, jak zostanie rozegrane zgarnięcie pierwszego pasa. No bo w teorii dany zawodnik mógłby od razu, dość szybko sięgnąć po oba tytuły i byłoby po temacie. Tutaj zostało to dobrze rozegrane, bo Cavazos w zasadzie spróbował zrobić to od razu, dzięki czemu nie wyszedł na debila XD Ale został też powstrzymany i szybko wykolegowany z walki, przynajmniej na jakiś czas. To był jeden z kluczowych momentów i zostało to przemyślane, za co plus. Dobrze też, że druga faza starcia, gdy na szali został już tylko jeden pas, nie rozkręcała się ponownie od zera i nie trwała bardzo długo, tylko wysokie tempo zostało utrzymane aż do triumfu Hallowaya. Bardzo dobra walka z opisami, które wynagradzają długą lekturę. W kwestii wyników, to jestem osobiście zadowolony z obu rezultatów.

Tag Team
Przede wszystkim bardzo przyjemne wejściówki zarówno jednej, jak i drugiej drużyny! Pochwalam i to bardzo, chociaż wkradł się chochlik, że pierwsza drużyna wskazuje palcem na... de facto pusty ring Big Grin Doceniam również objętość tekstową tego starcia, bo po Ladder Matchu potrzeba nam było trochę oddechu. W samej walce dość szybko zauważyłem, że jest sporo chaosu. Po pierwsze samo wymienianie Zbyszka i Zygmunta potrafi wprowadzić zamieszanie i ja do tej pory muszę czasami się skupić, aby nadążać, który jest który XD Po drugie, jakby tempo opisywania kolejnych sekwencji nieco wyprzedzało naturalne flow starcia. Nie wiem, czy to co napisałem, ma dla kogokolwiek sens. Dla mnie ma XD Widać też trochę luźniejszy ton walki względem openera i to akurat na plus. Wydaje mi się jednak, że bookingowo, mimo wyjścia z tarczą, nasz Platinum Club nie wygląda na mocarzy, skoro nie było im zbyt łatwo pojechać hydraulika i menela. No ale w kwestii Butli, to pozostaje nam czekać na kolejne ruchy z tą postacią, odkąd przejmuje ją Ryse.

Extreme Rules
Wiadomo, że cały pojedynek jest ustawiony pod Brutala i widać to wyraźnie już po samych wejściach. Elias na początek dostarczył nam rozrywki swoim wejściem XD A potem zrobiło się zdecydowanie poważniej. No ja ogólnie na miejscu Brutala chyba nie potrafiłbym zachować powagi, rozkładając te wszystkie bronie, patrząc równocześnie na 6-7 Guya XD Zdecydowanie doceniam napracowanie w pojedynku do jednej bramki, bo można było to odbębnić, zrobić 100% squash Eliasa i dopisać Brutalowi zwycięstwo. Tymczasem pojawiło się tutaj też trochę ofensywy od naszego ukochanego NPC'a, Mike przyjął trochę na klatę i czytało się to naprawdę dobrze. Końcówka walki również mocna i podobało mi się, że Brutal zrezygnował z odliczenia rywala do trzech, tylko chciał go jeszcze dodatkowo upokorzyć i zapewne wreszcie też poczuć, jak to jest być po drugiej stronie odklepywania Big Grin Cieszę się, że Brutal miał okazję się odkuć chociażby w ten sposób i czekam na jego kolejne ruchy. Już chyba pora kończyć bekę z klepania.

Dowson Open Challenge
Chłop przez kilka tygodni gadał do ściany i jeszcze mu mało, bo nawet na PPV nie mógł sobie odmówić tej przyjemności XD No w pewnym sensie podziwiam upór. Zestawienie Dana z Otungą to coś, na co raczej nikt nie postawił, a sama sekwencja wprowadzająca do pojedynku została napisana naprawdę fajnie. Widywaliśmy już takie sytuacje, chociaż najszybciej przychodzi mi do głowy jakiś Booker T podczas Royal Rumble Matchu, ale w dobrym smaku zostało to wykonane w LPW. No i Otunga też stanowi zdecydowanie dobry match-up dla Dowsona w tym momencie. Cóż... no stanowiłby, bo raczej zbyt długo się nie nacieszymy takim duetem. Allan Hill wchodzi i niszczy dobrą zabawę. Dlaczego akurat Adwokata postanowił dojechać? No cóż, patrząc na fakt, że teraz Shiro nie będzie przez jakiś czas, sparowanie go z kimkolwiek oznaczałoby utknięcie w limbo dla tego drugiego. Szkoda... no ale liczę, że przynajmniej duet Hill-Otunga coś pokaże. Tymczasem Dowson opuszcza PPV w niecodziennej sytuacji - jego open challenge na koniec dnia nie był nawet głównie o nim XD

Pobite Gary
Segment w tym miejscu karty zadziałał dobrze jako taktyczny przerywnik. Nie da się ukryć, że Rob tutaj pociągnął momentum segmentu, a Dolnick rzucił tylko na to kilka klasycznych dla siebie głupotek. Z drugiej strony po całym promo już wiadomo, do czego dążyliśmy i rzeczywiście nie było sensu przedłużać. W końcu ostatecznie to premis żartu był prosty - robimy hot-doga, a Jean-Pierre grubasek by go opierdolił. A tak wyszło okej, bo nie znudziło mi się przed dotarciem do kluczowego momentu. Speech Ransoma bardzo dobry. W kilku zdaniach przekazał wiele emocji, żalu i od razu widać, że nie będzie taki, jak się niektórzy spodziewali. Ciekawi mnie też, czy jeszcze będziemy na tygodniówkach oglądali dalsze rozwiązanie sytuacji między tą dwójką, czy faktycznie Maxwell tylko się przywita, poinformuje byłego kolegę o swoich żalach i przejdzie do swoich spraw...

Lopez vs Reaper
No dobra, to jest zdecydowanie wiarygodny przeciwnik dla Lopeza. Ponownie bardzo ubolewam, że mam pamięć złotej rybki do tego całego naszego lore… no ale też tak jak wspomniałem, coś tam na szczęście jednak pamiętam. Na tyle, aby ogarniać, co tu się właściwie dzieje. Tempo starcia i dynamika między zawodnikami to dwa czynniki, które wypadają zdecydowanie na plus. Jose tutaj walczy w taki sposób, jakby rzeczywiście mniej zależało mu na osiągnięciu zapaśniczej perfekcji, a bardziej na przetrwaniu i uwaleniu demona. Różnica w gabarytach i stylach walki na pewno pomaga uwypuklić ten aspekt. No i ostatecznie też Jose wygrywa. Co prawda nie mogło być inaczej. To nie Dowson, aby opuszczać swoją walkę bez wcześniej znanego rywala bez zwycięstwa, prawda? XD No to duże brawa dla Carniego, bo w ten sposób z sukcesem kończy misję odbębnienia całej drogi do PPV feudowaniem ze swoimi postaciami. You did it! <3

Main Event
Z wejściówkami każdy chyba dał radę. Czuć tę powagę sytuacji i wysoką stawkę. Walka również potężna pod kątem objętości, no ale trzeba było rozsądnie rozpisać każdego i jeszcze zawrzeć wszystkie eliminacje. One w przypadku tego Fatal 4 Waya zadziałały dość dobrze, bo niejako podzieliły nam walkę na mniejsze kawałki. Przy czytaniu większych kobył jest to pomocne. Znowu każdy dostał trochę ofensywy i dla równowagi trochę wpierdolu. Kolejność eliminacji chyba mniej więcej taka, jak wszyscy ustawiali nas przed galą. No i Riddle przypięty czysto przez Blaze'a to według mnie duża legitymizacja mistrza na start. Byłoby kiepsko, gdyby w walce wieczoru, po tak przeprowadzonym turnieju, były jakieś kombinacje, aby kogokolwiek ochronić. To była po prostu wojna, wiele czynników złożyło się na końcówkę i akurat Blaze dopiął swego. Cieszę się, że mamy ten turniej już za sobą XD Gratulacje dla Remika! Gratulacje również dla bookera za super napisaną walkę. Jose na koniec, ty gnoju XD No zobaczymy już niedługo, czy faktycznie od razu ruszy na mistrza, bo widzę, że to nie będzie takie pewne. Na pewno Axel będzie wściekły, że moment jego wdrapania się na szczyt został rozwodniony przez atak.

Kenneth Riddle
Streak: 9-0-2
Last Match: Kenneth Riddle def. Ben Zamora (Last Man Standing)
(LPW Danse Macabre 2026)
Achievements:
1x LPW Global Champion (25.10.26 - present)
Odpowiedz
Cytuj
FoTi
Global Champion
09.07.2026, 18:49 #11
ET
Na dzień dobry (albo dobry wieczór) mały teaser dotyczący tego, że rywal Jose Lopeza faktycznie będzie na poważnie i nie będzie to kolejne starcie z Dolnickami i innymi. No cóż, jak się czytało tygodniówkę ze zrozumieniem, to się to wiedziało, a jak nie, to się potem typowało takie bzdury w Typerze XD Takie życie. Przy tym fragmencie w ET to już nawet ja skojarzyłem piąte przez dziesiąte, że był ktoś taki, jak The Reaper. Jose rozprawia się ze swoimi demonami w takim razie - zarówno tymi dla beki, jak i na poważnie.

Komentatorzy
U komentatorów na pewno najjaśniej błyszczał Otunga i to nie podlega żadnej wątpliwości. Gołym okiem widać, że osoba pisząca zna się na temacie prawa (hehe Michał, no szok i niedowierzanie, co nie?), więc to wypada bardzo przyjemnie w moim odczuciu. Mamy też dziwne momenty, że David ma dwie dłuższe wypowiedzi po sobie i to kilkukrotnie. Nie wiem czy to niedopatrzenie, czy tak miało być. Teoretycznie na żywo, w warunkach prawdziwej gali, byłoby to ograne jakimiś dłuższymi pauzami lub planszami z zapowiedzią pojedynku. Kiedy mamy do dyspozycji wyłącznie tekst pisany, jest to dziwne. Cole i Hajto tutaj zdecydowanie pozostali w cieniu. Ten drugi to akurat mógłby tam pozostać na dobre.


RVD i Aldis
Dobry moment na taki segment. Zaczynamy galę z kopyta, ale kiedy już oczy całego wrestlingowego świata są zwrócone na Ascension, to wykorzystujemy to do oficjalnego ogłoszenia nowej tygodniówki wraz z GM'em. Również od razu zaznaczę, że Nick Aldis jako GM to bardzo solidny wybór. Jestem fanem tego, jak sprawuje się w tej roli w rzeczywistości, więc i tutaj będę miał co do niego wysokie oczekiwania. No i dostajemy spory schoker, że stawką w Ladder Matchu są dwa pasy jednocześnie! Trochę zostaliśmy wszyscy wpuszczeni w maliny, bo chyba 90% osób stawiało, że to Windy City Championship będzie na szali, a tymczasem ten pas zostaje wyrzucony do kosza zanim jeszcze zostało cokolwiek o nim powiedziane. Bardzo ciekawy wybór z tym postawieniem obu pasów na szali, ale równocześnie przypadło mi to do gustu. Na pewno pozytywnie dla uczestników Ladder Matchu, bo statystycznie większa część z nich wraca do domu z czymś w garści.

Ladder Match
Na początek kilka słów o wejściach. Oceniłbym je mniej więcej w takiej samej kolejności, w jakiej pojawiły się w opisie gali. Pierwsza dwójka najlepiej, Derek również oddał swój gimmick. Kociarz może trochę bardziej standardowo z opisem, ale również w porządku. Duża bura dla pozostałej dwójki za brak wejściówki! Co do samej walki, w zasadzie już każdy gratulował bookerowi, ale ja dorzucę się do tych gratulacji. Trochę mi zajęło czytanie, ale udało się przeprowadzić nas przez akcję we wzorowy sposób. Każdy z zawodników dostał trochę uwagi na siebie i miał jakąś rolę do odegrania. Zastanawiałem się trochę, jak zostanie rozegrane zgarnięcie pierwszego pasa. No bo w teorii dany zawodnik mógłby od razu, dość szybko sięgnąć po oba tytuły i byłoby po temacie. Tutaj zostało to dobrze rozegrane, bo Cavazos w zasadzie spróbował zrobić to od razu, dzięki czemu nie wyszedł na debila XD Ale został też powstrzymany i szybko wykolegowany z walki, przynajmniej na jakiś czas. To był jeden z kluczowych momentów i zostało to przemyślane, za co plus. Dobrze też, że druga faza starcia, gdy na szali został już tylko jeden pas, nie rozkręcała się ponownie od zera i nie trwała bardzo długo, tylko wysokie tempo zostało utrzymane aż do triumfu Hallowaya. Bardzo dobra walka z opisami, które wynagradzają długą lekturę. W kwestii wyników, to jestem osobiście zadowolony z obu rezultatów.

Tag Team
Przede wszystkim bardzo przyjemne wejściówki zarówno jednej, jak i drugiej drużyny! Pochwalam i to bardzo, chociaż wkradł się chochlik, że pierwsza drużyna wskazuje palcem na... de facto pusty ring Big Grin Doceniam również objętość tekstową tego starcia, bo po Ladder Matchu potrzeba nam było trochę oddechu. W samej walce dość szybko zauważyłem, że jest sporo chaosu. Po pierwsze samo wymienianie Zbyszka i Zygmunta potrafi wprowadzić zamieszanie i ja do tej pory muszę czasami się skupić, aby nadążać, który jest który XD Po drugie, jakby tempo opisywania kolejnych sekwencji nieco wyprzedzało naturalne flow starcia. Nie wiem, czy to co napisałem, ma dla kogokolwiek sens. Dla mnie ma XD Widać też trochę luźniejszy ton walki względem openera i to akurat na plus. Wydaje mi się jednak, że bookingowo, mimo wyjścia z tarczą, nasz Platinum Club nie wygląda na mocarzy, skoro nie było im zbyt łatwo pojechać hydraulika i menela. No ale w kwestii Butli, to pozostaje nam czekać na kolejne ruchy z tą postacią, odkąd przejmuje ją Ryse.

Extreme Rules
Wiadomo, że cały pojedynek jest ustawiony pod Brutala i widać to wyraźnie już po samych wejściach. Elias na początek dostarczył nam rozrywki swoim wejściem XD A potem zrobiło się zdecydowanie poważniej. No ja ogólnie na miejscu Brutala chyba nie potrafiłbym zachować powagi, rozkładając te wszystkie bronie, patrząc równocześnie na 6-7 Guya XD Zdecydowanie doceniam napracowanie w pojedynku do jednej bramki, bo można było to odbębnić, zrobić 100% squash Eliasa i dopisać Brutalowi zwycięstwo. Tymczasem pojawiło się tutaj też trochę ofensywy od naszego ukochanego NPC'a, Mike przyjął trochę na klatę i czytało się to naprawdę dobrze. Końcówka walki również mocna i podobało mi się, że Brutal zrezygnował z odliczenia rywala do trzech, tylko chciał go jeszcze dodatkowo upokorzyć i zapewne wreszcie też poczuć, jak to jest być po drugiej stronie odklepywania Big Grin Cieszę się, że Brutal miał okazję się odkuć chociażby w ten sposób i czekam na jego kolejne ruchy. Już chyba pora kończyć bekę z klepania.

Dowson Open Challenge
Chłop przez kilka tygodni gadał do ściany i jeszcze mu mało, bo nawet na PPV nie mógł sobie odmówić tej przyjemności XD No w pewnym sensie podziwiam upór. Zestawienie Dana z Otungą to coś, na co raczej nikt nie postawił, a sama sekwencja wprowadzająca do pojedynku została napisana naprawdę fajnie. Widywaliśmy już takie sytuacje, chociaż najszybciej przychodzi mi do głowy jakiś Booker T podczas Royal Rumble Matchu, ale w dobrym smaku zostało to wykonane w LPW. No i Otunga też stanowi zdecydowanie dobry match-up dla Dowsona w tym momencie. Cóż... no stanowiłby, bo raczej zbyt długo się nie nacieszymy takim duetem. Allan Hill wchodzi i niszczy dobrą zabawę. Dlaczego akurat Adwokata postanowił dojechać? No cóż, patrząc na fakt, że teraz Shiro nie będzie przez jakiś czas, sparowanie go z kimkolwiek oznaczałoby utknięcie w limbo dla tego drugiego. Szkoda... no ale liczę, że przynajmniej duet Hill-Otunga coś pokaże. Tymczasem Dowson opuszcza PPV w niecodziennej sytuacji - jego open challenge na koniec dnia nie był nawet głównie o nim XD

Pobite Gary
Segment w tym miejscu karty zadziałał dobrze jako taktyczny przerywnik. Nie da się ukryć, że Rob tutaj pociągnął momentum segmentu, a Dolnick rzucił tylko na to kilka klasycznych dla siebie głupotek. Z drugiej strony po całym promo już wiadomo, do czego dążyliśmy i rzeczywiście nie było sensu przedłużać. W końcu ostatecznie to premis żartu był prosty - robimy hot-doga, a Jean-Pierre grubasek by go opierdolił. A tak wyszło okej, bo nie znudziło mi się przed dotarciem do kluczowego momentu. Speech Ransoma bardzo dobry. W kilku zdaniach przekazał wiele emocji, żalu i od razu widać, że nie będzie taki, jak się niektórzy spodziewali. Ciekawi mnie też, czy jeszcze będziemy na tygodniówkach oglądali dalsze rozwiązanie sytuacji między tą dwójką, czy faktycznie Maxwell tylko się przywita, poinformuje byłego kolegę o swoich żalach i przejdzie do swoich spraw...

Lopez vs Reaper
No dobra, to jest zdecydowanie wiarygodny przeciwnik dla Lopeza. Ponownie bardzo ubolewam, że mam pamięć złotej rybki do tego całego naszego lore… no ale też tak jak wspomniałem, coś tam na szczęście jednak pamiętam. Na tyle, aby ogarniać, co tu się właściwie dzieje. Tempo starcia i dynamika między zawodnikami to dwa czynniki, które wypadają zdecydowanie na plus. Jose tutaj walczy w taki sposób, jakby rzeczywiście mniej zależało mu na osiągnięciu zapaśniczej perfekcji, a bardziej na przetrwaniu i uwaleniu demona. Różnica w gabarytach i stylach walki na pewno pomaga uwypuklić ten aspekt. No i ostatecznie też Jose wygrywa. Co prawda nie mogło być inaczej. To nie Dowson, aby opuszczać swoją walkę bez wcześniej znanego rywala bez zwycięstwa, prawda? XD No to duże brawa dla Carniego, bo w ten sposób z sukcesem kończy misję odbębnienia całej drogi do PPV feudowaniem ze swoimi postaciami. You did it! <3

Main Event
Z wejściówkami każdy chyba dał radę. Czuć tę powagę sytuacji i wysoką stawkę. Walka również potężna pod kątem objętości, no ale trzeba było rozsądnie rozpisać każdego i jeszcze zawrzeć wszystkie eliminacje. One w przypadku tego Fatal 4 Waya zadziałały dość dobrze, bo niejako podzieliły nam walkę na mniejsze kawałki. Przy czytaniu większych kobył jest to pomocne. Znowu każdy dostał trochę ofensywy i dla równowagi trochę wpierdolu. Kolejność eliminacji chyba mniej więcej taka, jak wszyscy ustawiali nas przed galą. No i Riddle przypięty czysto przez Blaze'a to według mnie duża legitymizacja mistrza na start. Byłoby kiepsko, gdyby w walce wieczoru, po tak przeprowadzonym turnieju, były jakieś kombinacje, aby kogokolwiek ochronić. To była po prostu wojna, wiele czynników złożyło się na końcówkę i akurat Blaze dopiął swego. Cieszę się, że mamy ten turniej już za sobą XD Gratulacje dla Remika! Gratulacje również dla bookera za super napisaną walkę. Jose na koniec, ty gnoju XD No zobaczymy już niedługo, czy faktycznie od razu ruszy na mistrza, bo widzę, że to nie będzie takie pewne. Na pewno Axel będzie wściekły, że moment jego wdrapania się na szczyt został rozwodniony przez atak.

Kenneth Riddle
Streak: 9-0-2
Last Match: Kenneth Riddle def. Ben Zamora (Last Man Standing)
(LPW Danse Macabre 2026)
Achievements:
1x LPW Global Champion (25.10.26 - present)
Odpowiedz
Cytuj
09.07.2026, 19:38
#12
ET: - No i zaczynamy bardzo klimatycznie, Lopezzo na tej gali może odegrać jakąś większą rolę, nie sądzę, żeby było inaczej

Komentatorzy: - Otunga wypadł świetnie, Michał kapitalnie odegrał jego rolę, świetnie mi się z nim współpracowało, swoich nie oceniam

RVD & Aldis: - Lubię postać Nicka w prawdziwym wrestlingu, więc i tutaj myśle, że bedzie dobrze, ale spierdolone kodowanie niekoniecznie akurat zwiastuje coś dobrego xD.

Rob wypadł dokładnie tak jak powinien GM, na razie ten główny GM, ciekawe czy kiedyś dojdzie do walki brandów, oby tak

Jorge Cavazos vs Zack Sabre Jr. vs Derek Halloway vs Derrick Mantel vs El Garra de Gato vs Lord Sebastien: - Sabre dał tak kapitalną wejściówkę, że czytałem cztery razy, Derrick też nie odstawał pod tym względem xD. Nie wiem kto pisał te walkę, ale wielki, ogromny props za to jak ten pojedynek jest rozpisany. Walka wieloosobowa, czysty chaos, a jednak jest to ogarnięte bardzo dobrze, oczywiście dla mnie bez czytania kart postaci i wszelkich pseudonimów byłoby to niemożliwe do przejścia, czasami zawodnicy mi się nawet mylili czytając, ale to nie z winy bookera, a mojej. Cava wygrał pierwszy pas, nie wiem czy to jego pierwszy pas na efedach, ale na pewno cieszę się, że został w końcu doceniony, bo bardzo lubię te postać. 'POFRUNĄĄĄĄĄĄĄŁ!' - pięknie, jest medal, ale myślę, że to będzie złoto. No to chyba Raptor pisał xD. Halloway wykończył Sebastiana jako ostatniego, i tu chyba też cieszę się z werdyktu

Bardzo ciekawe wejścia do Walki Tag Team, żeby pizgać setkę przed walką...xDD

Walki Tag Team nie oceniam, bo sam pisałem, ale powiem tak - pierwsza walka pisana od 7 lat i za dobrze to się nie bawiłem, kompletnie mi move sety Uszczelki i Butli nie pozwalały rozwinąć skrzydeł, ale podejrzewam, że po prostu zardzewiałem przez te lata

Brutal vs Shadow: - Jestem ciekawy jak bawił się booker pisząc to starcie, bo to chyba też nie jest zbyt oczywiste zestawienie. 'Elias jednak przytomnie wyprostował się, przerzucając swojego oprawcę za siebie Back Body Dropem! I to wprost na rozsypane wcześniej pinezki i klocki lego! To musiało kurewsko boleć!' Nie no, te pinezki to jeszcze luz, ale klocki lego to już nie tak łatwo ogarnąć XD. Ogólnie walka jest dobra. Nie ma tutaj jakiegoś specjalnego wow jak przy openerze, natomiast rozpisane jest poprawnie i co najważniejsze, dominująca potężna wygrana Brutala, bo to chyba największy plus, patrząc na to, że segmentów Shadowa niestety na tygodniówkach za chuja nie rozumiałem xD

Dowson vs Otunga: - Kurcze, że akurat Otunga? No i w ogóle samo, że tak powiem zapowiedzenie tej walki wyglądało naprawdę spoko, wyszło mega naturalnie z tym Davidem za plecami Dowsona. 'Biały zawodnik' xD Jakoś mnie to rozbawiło. Generalnie walka rozpisna jest poprawnie, ale to raczej taki TV Match aniżeli PPV. Więc w sumie wyszło po prostu poprawnie i trudno mieć jakieś pretensje do bookera z tego powodu. W ogóle co do tego Białego Zawodnika, to tu też jest z wielkich liter Sfrustrowany Weteran, więc to też rodzaj pseudonimu xD. 'Dopiero to działa na Dowsona i wstaje udając niewiniątko.' Ciekawe czy zjadł cały granulat dla zajoncuw XDDD. Bawiłem się fajnie przy tej walce, chociaż była co najwyżej poprawna, ale jednak propsy dla bookera, bo widać, ze zrobił co mógł

Pobite Gary: - I mamy powrót tego wielkiego (długiego) programu. Sam wstęp bardzo fajny, a w sumie z tego 'Nasz lekko puszysty zawodnik ' to zaryczałem na głos xD.

Zajebiste to porównanie do Rybacka (ja Ci dam 'chujem'). Reakcja Pierre Dolnicka to jak reakcja Ferdka jak Paździoch proponuje mu wutkie, a ten udaje, że w ogóle go to nie rusza xD.

No kurwa, tak ładnie Dolnick się zachowywał, Rob ładnie to złożył (Dawno nie jadłem takiego amerykańskiego hot doga, narobiliście apetytu), a i tak nie doszło do konsumpcji ;c

O kurwa Ransom...i szczerze mówiąc, to aż mi się trochę smutno zrobiło, jeśli Jean go tak potraktował... no, ale cóż, czuć było, że jest to z serducha napisane, i nie wiem czy nie najlepsze pobite gary jakie do tej pory wyszły, ze względu właśnie na ten ostatni wątek


Lopez vs Reaper: - Matko jedyna, The Reaper, ile to już minęło od czasu jego ostatniego występu. Lopezzo doznał urazu przez Reapera, więc to idealna okazja na zemste. Jest tu bardzo dużo prób pinów, ale patrząc na historię - jak najbardziej jest to zrozumiałe. 'Chokeslam wbija Lopeza w matę z ogromną siłą. Pin! 1... 2... nie! ' - Kurcze, odkąd Kane przestał walczyć, to się robi z tego finishera jakiś zwykły Clothesline (sorry JBL), bo szybko w tej walce wykonany i w sumie niewiele dał. Znów problemy z plecami i karkiem w przypadku Lopezzo, ale tym razem to on wygrał. Dobrze zabookowane to jest

RVD: - Czyli co, mistrz federacji bez brandu? Chyba, że źle to sklejam

Main Event: - No i mamy walkę wieczoru. Zazdroszczę bookerowi, bo skład miał niesamowity na skręcenie takiej walki, no i jest. I muszę od razu przyznać, że wyszło pięknie, hypowaliśmy z Michałem jako Otungą na komentatorce, że może to być 5 star dany przez Meltzera. Co do Rybacka, dostał sporo, i odpadł pierwszy, nic dziwnego w sumie. Szczerze mówiąc, nie wiem czy Blaze na pewno wypadał lepiej od Riddla na tygodniówkach, ale czasami tak jest, że pierwszy wygrany nie może być nazbyt oczywisty. Nie wiem co przed Kennym i się nie domyślam, natomiast gratuluję Blazowi i każdemu kto dotarł to tej walki wieczoru. Czy 5 star? Hmmm możliwe


Podsumowując - Chyba najsłabiej zabookowałem walkę ja, ale nie było prosto. Najlepszy to nie wiem czy opener jednak nie był, ale tak czy siak trzymało to świetny poziom. Dzięki panowie!
Odpowiedz
Cytuj
Bryx Fenrir
Jobber
09.07.2026, 19:38 #12
ET: - No i zaczynamy bardzo klimatycznie, Lopezzo na tej gali może odegrać jakąś większą rolę, nie sądzę, żeby było inaczej

Komentatorzy: - Otunga wypadł świetnie, Michał kapitalnie odegrał jego rolę, świetnie mi się z nim współpracowało, swoich nie oceniam

RVD & Aldis: - Lubię postać Nicka w prawdziwym wrestlingu, więc i tutaj myśle, że bedzie dobrze, ale spierdolone kodowanie niekoniecznie akurat zwiastuje coś dobrego xD.

Rob wypadł dokładnie tak jak powinien GM, na razie ten główny GM, ciekawe czy kiedyś dojdzie do walki brandów, oby tak

Jorge Cavazos vs Zack Sabre Jr. vs Derek Halloway vs Derrick Mantel vs El Garra de Gato vs Lord Sebastien: - Sabre dał tak kapitalną wejściówkę, że czytałem cztery razy, Derrick też nie odstawał pod tym względem xD. Nie wiem kto pisał te walkę, ale wielki, ogromny props za to jak ten pojedynek jest rozpisany. Walka wieloosobowa, czysty chaos, a jednak jest to ogarnięte bardzo dobrze, oczywiście dla mnie bez czytania kart postaci i wszelkich pseudonimów byłoby to niemożliwe do przejścia, czasami zawodnicy mi się nawet mylili czytając, ale to nie z winy bookera, a mojej. Cava wygrał pierwszy pas, nie wiem czy to jego pierwszy pas na efedach, ale na pewno cieszę się, że został w końcu doceniony, bo bardzo lubię te postać. 'POFRUNĄĄĄĄĄĄĄŁ!' - pięknie, jest medal, ale myślę, że to będzie złoto. No to chyba Raptor pisał xD. Halloway wykończył Sebastiana jako ostatniego, i tu chyba też cieszę się z werdyktu

Bardzo ciekawe wejścia do Walki Tag Team, żeby pizgać setkę przed walką...xDD

Walki Tag Team nie oceniam, bo sam pisałem, ale powiem tak - pierwsza walka pisana od 7 lat i za dobrze to się nie bawiłem, kompletnie mi move sety Uszczelki i Butli nie pozwalały rozwinąć skrzydeł, ale podejrzewam, że po prostu zardzewiałem przez te lata

Brutal vs Shadow: - Jestem ciekawy jak bawił się booker pisząc to starcie, bo to chyba też nie jest zbyt oczywiste zestawienie. 'Elias jednak przytomnie wyprostował się, przerzucając swojego oprawcę za siebie Back Body Dropem! I to wprost na rozsypane wcześniej pinezki i klocki lego! To musiało kurewsko boleć!' Nie no, te pinezki to jeszcze luz, ale klocki lego to już nie tak łatwo ogarnąć XD. Ogólnie walka jest dobra. Nie ma tutaj jakiegoś specjalnego wow jak przy openerze, natomiast rozpisane jest poprawnie i co najważniejsze, dominująca potężna wygrana Brutala, bo to chyba największy plus, patrząc na to, że segmentów Shadowa niestety na tygodniówkach za chuja nie rozumiałem xD

Dowson vs Otunga: - Kurcze, że akurat Otunga? No i w ogóle samo, że tak powiem zapowiedzenie tej walki wyglądało naprawdę spoko, wyszło mega naturalnie z tym Davidem za plecami Dowsona. 'Biały zawodnik' xD Jakoś mnie to rozbawiło. Generalnie walka rozpisna jest poprawnie, ale to raczej taki TV Match aniżeli PPV. Więc w sumie wyszło po prostu poprawnie i trudno mieć jakieś pretensje do bookera z tego powodu. W ogóle co do tego Białego Zawodnika, to tu też jest z wielkich liter Sfrustrowany Weteran, więc to też rodzaj pseudonimu xD. 'Dopiero to działa na Dowsona i wstaje udając niewiniątko.' Ciekawe czy zjadł cały granulat dla zajoncuw XDDD. Bawiłem się fajnie przy tej walce, chociaż była co najwyżej poprawna, ale jednak propsy dla bookera, bo widać, ze zrobił co mógł

Pobite Gary: - I mamy powrót tego wielkiego (długiego) programu. Sam wstęp bardzo fajny, a w sumie z tego 'Nasz lekko puszysty zawodnik ' to zaryczałem na głos xD.

Zajebiste to porównanie do Rybacka (ja Ci dam 'chujem'). Reakcja Pierre Dolnicka to jak reakcja Ferdka jak Paździoch proponuje mu wutkie, a ten udaje, że w ogóle go to nie rusza xD.

No kurwa, tak ładnie Dolnick się zachowywał, Rob ładnie to złożył (Dawno nie jadłem takiego amerykańskiego hot doga, narobiliście apetytu), a i tak nie doszło do konsumpcji ;c

O kurwa Ransom...i szczerze mówiąc, to aż mi się trochę smutno zrobiło, jeśli Jean go tak potraktował... no, ale cóż, czuć było, że jest to z serducha napisane, i nie wiem czy nie najlepsze pobite gary jakie do tej pory wyszły, ze względu właśnie na ten ostatni wątek


Lopez vs Reaper: - Matko jedyna, The Reaper, ile to już minęło od czasu jego ostatniego występu. Lopezzo doznał urazu przez Reapera, więc to idealna okazja na zemste. Jest tu bardzo dużo prób pinów, ale patrząc na historię - jak najbardziej jest to zrozumiałe. 'Chokeslam wbija Lopeza w matę z ogromną siłą. Pin! 1... 2... nie! ' - Kurcze, odkąd Kane przestał walczyć, to się robi z tego finishera jakiś zwykły Clothesline (sorry JBL), bo szybko w tej walce wykonany i w sumie niewiele dał. Znów problemy z plecami i karkiem w przypadku Lopezzo, ale tym razem to on wygrał. Dobrze zabookowane to jest

RVD: - Czyli co, mistrz federacji bez brandu? Chyba, że źle to sklejam

Main Event: - No i mamy walkę wieczoru. Zazdroszczę bookerowi, bo skład miał niesamowity na skręcenie takiej walki, no i jest. I muszę od razu przyznać, że wyszło pięknie, hypowaliśmy z Michałem jako Otungą na komentatorce, że może to być 5 star dany przez Meltzera. Co do Rybacka, dostał sporo, i odpadł pierwszy, nic dziwnego w sumie. Szczerze mówiąc, nie wiem czy Blaze na pewno wypadał lepiej od Riddla na tygodniówkach, ale czasami tak jest, że pierwszy wygrany nie może być nazbyt oczywisty. Nie wiem co przed Kennym i się nie domyślam, natomiast gratuluję Blazowi i każdemu kto dotarł to tej walki wieczoru. Czy 5 star? Hmmm możliwe


Podsumowując - Chyba najsłabiej zabookowałem walkę ja, ale nie było prosto. Najlepszy to nie wiem czy opener jednak nie był, ale tak czy siak trzymało to świetny poziom. Dzięki panowie!
Odpowiedz
Cytuj
10.07.2026, 17:06
#13
Dobra, bo to może być ostatnia okazja na skomentowanie przed klejeniem najbliższej gali. Dalej nie mogę z tego plakatu, gdzie tylko Blaze jest podświetlony, a reszta nie XD

W końcu jakiś gość przy stoliku, który będzie pełnił inną rolę niż wkład do fotela. "Zack Sabre Jr. wchodzi do tego pojedynku z najmocniejszym materiałem dowodowym" - z czym? Zakładam, że to miała być taka gimmickowa wstawka a'la McŁowicz, ale z dupy to jest. "Ale to nie jest zwykły pojedynek" - ba, to w ogóle nie jest pojedynek, bo pojedynek to walka jeden na jednego. Strasznie dużo gada ten Otunga. Tak na dobrą sprawę mógłby tu występować sam, bo streścił w pojedynkę praktycznie wszystko, a i tak mógł użyć do tego o połowę mniej słów. On tu trochę brzmi tak, jakby chciał zareklamować każdą z tych walk z osobna. Jak dla mnie nie ma potrzeby aż tak się rozwodzić nad każdą walką i jej historią. Docenię ten wywód w tym kontekście, że jeśli ktoś nie czytał poprzednich gal, to już nie musi, bo Otunga opowiedział wszystko. I po co jego kwestie są podzielone? Dobra, w chuju mam tych dwóch pozostałych, szkoda czasu na te przepychanki z gimnazjum. Hajto niech już wypierdala. "Regularność jego wyników tworzy bardzo solidne wnioski dowodowe" - no chłop jest dosłownie McŁowiczem, tylko zawód kucharz został podmieniony na zawód prawnik XD dobrze, że nie żyjemy w czasach Golden Ery WWF, jakby spróbować przełożyć tamte gimmicki na e-fed to pewnie co drugi by gadał w taki sposób. Ogólnie spoko, że ten Otunga tu jest, ale powinien gadać krócej. Pozostali dwaj panowie jak dla mnie totalnie do wycięcia, szczególnie ten Hajto.

Szkoda, że Rysiu wybrał na theme song dla RVD tego generica z TNA zamiast One of a Kind. Zaktualizuj sobie bazę danych, bo Lord ma już skrócony ringname. O podziale brandów chyba już wiedzieliście wcześniej, a jak spisze się Aldis jako GM - czas pokaże. Fajnie, ze udało nam się zaskoczyć was w kwestii stawki Ladder Matchu, bo nikt nie stawiał, że na szali znajdą się dwa pasy. A logo Elysium na propsie.

Szkoda, że dwaj panowie olali temat wejść na walkę z drabinami. Theme songi Cavazosa i Lorda są spoko, mimo że to AI (zresztą to samo mogę powiedzieć o theme obu postaci Yarka). Samą walkę pisałem ja, zdaję sobie sprawę, że nieco przeholowałem z długością, ale czasami tak bywa, kiedy zaplanujesz sobie wiele spotów i zależy ci na umieszczeniu wszystkich. Mimo to widzę, że długość wam nie przeszkadza. Naprawdę, to jest miód na moje serce, kiedy czytam pozytywne opinie o tym starciu. Lubię pisać takie walki, dobrze się w nich czuję i chyba nieźle mi to wychodzi. Podszedłem do tej walki na takiej zasadzie, że każdy uczestnik powinien dostać przynajmniej jeden mocniejszy spot. Pewnym utrudnieniem był brak jakiegokolwiek high flyera, także w sumie każdy po trochę nadrabiał ten deficyt (poza Derekiem). Wynik jest jaki jest, Sabre był faworytem, ale zabrakło punktów przez brak komentarzy i niską aktywność ShowOffa (czysto w promach był najlepszy). W arkuszu liczyliśmy do komentarzy tylko ostatnie dwie gale, żeby wyrównać szanse, bo Spaz dołączył do nas dopiero od trzeciej.

Kto to jest Zygmunt Uszczelka? Dziwnie wygląda ten Ricky Martin jako theme song Escobara, zwłaszcza że to heelowa postać. No i od razu po starcie walki Steele sam nie wie, czego chce. W sumie pasuje to do tej postaci XD ale tu jest mieszanie czasów, najpierw teraźniejszy, potem kilka linijek w przeszłym, po czym znowu teraźniejszy. Okej, mi też się zdarza czasami coś wtrącić z czasu przeszłego, ale to się dzieje wtedy, gdy staram się zaznaczyć, że coś wydarzyło się wcześniej i np. ktoś dopiero po chwili to zauważył. Tutaj jest zmiana czasów jakby ktoś bookerowi na chwilę przełożył wajchę na drugą stronę. Niestety to się dzieje więcej niż raz. Ale ten Butla tu na idiotę wychodzi. Zaśmiałem się przy tym Face Washu xd no i chciałbym zobaczyć, jak karakan Steele podnosi Uszczelarza, żeby posadzić go na narożniku. Nawet nie chce mi się liczyć, ile razy w tej walce mieliśmy zmianę czasu teraźniejszego na przeszły i odwrotnie. Ta walka to dosłownie Big Show i jego face/heel turny. O, hot tag xd a dopiero co gadałem z Bryxem o najbardziej cringe'owych i nadużywanych ruchach w wrestlingu, ale jednak postanowił z tego skorzystać. Poza tym walka dość przejrzysta, tylko kilka razy musiałem się cofnąć, a przy moim poziomie koncentracji to nie tak źle. Spoko, że nie zabrakło tu komediowych momentów. Ten booking Butli jedynie mnie utwierdził w przekonaniu, że to właściwy rezultat. Generalnie tak średnio bym powiedział, nic tu nie było nadzwyczajnego, a i trochę błędów się wkradło.

Jeszcze przed kolejną walką muszę powiedzieć, że 67 i skibidi to najbardziej zjebane memy ever. Z tymi wejściami to ja polecam oszczędnie raczej, jak tu wjeżdżacie furgonami, to na największej gali roku będziecie musieli się wystrzelić z armaty. Przy takim rywalu to i Brutal jest w stanie przejść face turn. No i najwyraźniej fani myślą podobnie. Kurwa mać, ten worek to było jedyne, co mnie zainteresowało w wejściu Eliasa i oczywiście musiało tam być jakieś gówno XD ogólnie na swój pokrzywiony sposób ta walka jest nawet interesująca. Pewnie w rzeczywistości fani też mogliby dobrze się bawić. W sumie nawet sporo momentów dostał ten Elias, spodziewałem się większej dominacji ze strony Brutala. Doceniam kreatywność bookera w zakresie użytych broni, bo i kastet się pojawił i nawet klocki Lego. A, jarzeniówka, okej, czyli wchodzimy w klimaty CZW/FMW. "Po chwili Brutal zarzuca również pętlę na szyję Shadowa i wsadza go na narożnika od zewnętrznej strony, przerzuca również linę na zewnątrz, sam wytacza się na zewnątrz, łapie linę i mocno ciągnie młodzieńca! Tak iż ten zlatuje z narożnika, wprost na wcześniej przygotowaną konstrukcję ze stołów i krzeseł!" - kreatywne, ale musiałem przeczytać dwa razy, żeby zrozumieć, bo nie umiałem sobie tego wyobrazić. Ogólnie jest to według mnie dobrze rozpisane, przejrzyste. Emocji tu nie było, bo wiadomo, ale coś tam się udało z tego wycisnąć, także to na plus.

Przy następnej walce ktoś ewidentnie zapomniał o klejeniu, albo robił to po pijaku. Brak kodowania to jedno, ale to wejście Otungi się dosłownie zlewa z opisem walki. Tak nie może być. "Otunga uśmiecha się... i jednym ruchem zrywa z siebie garnitur! Pod spodem ma już przygotowany strój, a jego buty okazują się wysokimi butami wrestlingowymi, które maskowały spodnie od garnituru!" - przypomniało mi się tamto wejście Cesaro, gdzie zerwał sobie spodnie garniturowe xd ciężko będzie coś wyrzeźbić z tej walki, ale zobaczymy. Realistyczne, że Dowson próbuje zgrywać cwaniaka, skoro rywal ma przewagę fizyczną. Trochę literówek zauważyłem, bo tu Corber, tam Adokat. Dobrze, że piszący starał się użyć jak najwięcej synonimów, chociaż to "biały zawodnik" trochę mnie śmieszy. Ogólnie nie mam zastrzeżeń jeśli chodzi o rozpisanie tej walki. Booking jest wyważony, charaktery zachowane, błędów nie uświadczyłem i nie gubiłem się przy czytaniu. Emocji tu było niewiele, ale trudno winić o to bookera. To po prostu taka walka, z której niewiele dało się wyczarować. W zasadzie ważniejsze od niej samej było jej zakończenie. W końcu mamy jakiś zdecydowany ruch ze strony Hilla i dobrze, ta postać mnie dużo bardziej grzeje niż Dowson.

Dawno nie było Pobitych. W sumie przyda się jakiś segment na tym PPV. Szanuję za cancelowanie ketchupu. Zastanawiam się w sumie po co mu ten ręcznik. Myślałem, że przygotuje coś bardziej dojebanego niż hot dog, zwłaszcza biorąc pod uwagę jakiego ma gościa. Ale ja tu widzę nieścisłość, bo wyczytałem teraz, że w hot dogu w stylu Chicago powinien być jeszcze amerykański relish z ogórków (cokolwiek to jest). No i już obraża biednego Grubasa, menda po prostu. Uwielbiam te głupiomądre teksty Dolnicka, po których zawsze jest z siebie bardzo dumny. A nie, dobra, jednak jest relish, zwracam honor. Chociaż za naśmiewanie się z Dolnicka i tak się plaskacz należy. Albo potężne odepchnięcie. Chociaż po tym to by się znalazł pod domem rodzinnym Jean-Pierre'a. Już się bałem, że diss będzie trwał 4 minuty xd ale to jednak theme song. No i Ransom, długo trzeba było czekać. W ogóle gdzie jest wspaniałe techno na tempie 0.75? Gdzie jest Frag Out? I jeszcze łysy w dodatku, no totalna przemiana. No zaciekawili mnie, nie będę ukrywał, nie spodziewałem się takiego przywitania. Ciekawe, co tam jest dalej przyszykowane. Dolnick i Ransom nigdy mnie nie nudzili, także jestem optymistycznie nastawiony.

Kawał czasu minął od czasu WCW, aż trudno w to uwierzyć, że to już 6 lat. "z letsza" - co to w ogóle jest za potworek? Oczy mnie rozbolały. Reaper to chyba najlepszy możliwy przeciwnik dla Lopeza w zaistniałej sytuacji. Potrzebny był ktoś mocny, żeby podbudować Jose, bo Dolnick tego nie zapewnia, a że panowie mają wspólną historię, to tym lepiej. Co do samej walki. Dobrze pokazana została przewaga fizyczna Reapera. Czuć tu emocje związane z ich wspólną historią. Może trochę więcej pseudonimów by się przydało używać, bo słowo Lopez padło tu 47 razy. Podoba mi się dynamika ze strony Lopeza, połączona z dużą liczbą near falli. Da się odczuć, że gość chce jak najszybciej zakończyć tę walkę, żeby mieć to za sobą. Próby finisherów szybko wjechały, ale to też jest zrozumiałe w tej sytuacji. Reaper to go tu próbuje zmasakrować. W sumie on akurat mógłby sobie odpuścić te ciągłe pinfalle, bardziej to pasuje do Lopeza w takim pojedynku. Do Reapera bardziej mi pasuje chęć pastwienia się nad rywalem. Naprawdę się trzeba namęczyć, żeby Reaper upadł. Spoko, że jeden i drugi odkopali po finisherach, tutaj akurat to pasowało. Nie mam większych zastrzeżeń co do przebiegu tej walki. Dobrze jest to rozpisane. Rysiu zadbał o zbudowanie odpowiednich emocji. Najlepsza walka jak na razie.

Chyba zeżarło link do pasa. Ogólnie fajnie, że wygląd głównego mistrzostwa został zaktualizowany, szkoda tylko że na plakacie był ten poprzedni. Teraz ten plakat wygląda jeszcze bardziej karykaturalnie.

Osobiście nie jestem fanem tego zabiegu, żeby zmieniać theme song na PPV. Skoro czujesz taką potrzebę, to znaczy, że uważasz swój domyślny za niewystarczająco dobry. Panie booker - Dickinson, a nie Dickson. Jak w poprzedniej walce brakowało pseudonimów, tak tu już na początku widzę lekki przesyt. W jednym zdaniu dostaję Legend in Making oraz Mr.Forever, za cholerę nie wiem kto jest kim. Odpaliłem karty postaci na wszelki wypadek. Już chciałem pisać o Enzuigiri, że większość ludzi pisze to niepoprawnie, ale postanowiłem zrobić research i jak się okazuje ja również nie umiem tego poprawnie napisać, bo powinno być Enzuigeri. O dziwo, bo chyba nigdy się nie spotkałem z taką wersją. "Sacramento Saint pochla głowę" - nie chcę się czepiać literówek, ale ta jest nawet zabawna. No, ten Superkick szybko wjechał. Ło panie, 3 skoki nad linami pod rząd? Chyba nie widziałem nigdy czegoś takiego w rzeczywistości. Plus za kreatywność. "twarzą pierwszą" - kurwa, tylko nie to określenie XD a drugą twarzą też uderzył czy nie? No ogólnie bardzo płynnie to leci. Czasem tak płynnie, że aż muszę przeczytać drugi raz fragment, żeby się nie zgubić. Ryback wypada jako pierwszy, co pokrywa się z arkuszem, ale mimo to zabookowany dość mocno i poległ dopiero po dwóch finisherach. Edgara też chciałbym docenić, chyba już gdzieś o tym wspominałem, ale na wszelki wypadek powtórzę - jego promo jako jedyne oceniłem na 5, a łącznie w arkuszu przegrał dosłownie o 0,5 punktu (najmniejsza możliwa różnica) z Riddlem, którego wielu z was typowało do zwycięstwa. Swoją drogą spoko jest ten spot, gdzie Blaze odkopuje po dokładnie tej samej akcji, po której przed momentem Edgar skapitulował. Końcówka fajna, skontrowane finishery to już klasyka. Remik raczej nie pozostawił wątpliwości, że ten pas mu się należy. No i Lopez na końcu, w zasadzie spełnił swoją obietnicę, chociaż trochę miał farta w tym wszystkim, bo jego feud z Axelem był zaplanowany niezależnie od wyniku walki wieczoru. Generalnie co do bookingu tej walki, to nie mam właściwie żadnych zastrzeżeń. Wszystko było na swoim miejscu. Mimo długości przeszedłem przez to raczej sprawnie, trochę się gubiłem przez nadmiar mało wyróżniających pseudonimów i czasami aż nazbyt płynne przejścia między zawodnikami, ale to jest do wybaczenia. Trochę literówek się wkradło, ale to nie stanowi dużego problemu. Uważam, że Zimny zdecydowanie podołał.

Nie umiem w podsumowania, zwłaszcza PPV. Main Event świetny, walka Lopeza również dowiozła. Pozostałe na nieco niższym poziomie, ale głównie przez ich specyfikę, a nie booking. Komentatorów bym skrócił, a do Dolnicka jak zwykle żadnych uwag, bo to najlepsza postać. Pozdrawiam
Odpowiedz
Cytuj
Raptor
Moderatorzy
10.07.2026, 17:06 #13
Dobra, bo to może być ostatnia okazja na skomentowanie przed klejeniem najbliższej gali. Dalej nie mogę z tego plakatu, gdzie tylko Blaze jest podświetlony, a reszta nie XD

W końcu jakiś gość przy stoliku, który będzie pełnił inną rolę niż wkład do fotela. "Zack Sabre Jr. wchodzi do tego pojedynku z najmocniejszym materiałem dowodowym" - z czym? Zakładam, że to miała być taka gimmickowa wstawka a'la McŁowicz, ale z dupy to jest. "Ale to nie jest zwykły pojedynek" - ba, to w ogóle nie jest pojedynek, bo pojedynek to walka jeden na jednego. Strasznie dużo gada ten Otunga. Tak na dobrą sprawę mógłby tu występować sam, bo streścił w pojedynkę praktycznie wszystko, a i tak mógł użyć do tego o połowę mniej słów. On tu trochę brzmi tak, jakby chciał zareklamować każdą z tych walk z osobna. Jak dla mnie nie ma potrzeby aż tak się rozwodzić nad każdą walką i jej historią. Docenię ten wywód w tym kontekście, że jeśli ktoś nie czytał poprzednich gal, to już nie musi, bo Otunga opowiedział wszystko. I po co jego kwestie są podzielone? Dobra, w chuju mam tych dwóch pozostałych, szkoda czasu na te przepychanki z gimnazjum. Hajto niech już wypierdala. "Regularność jego wyników tworzy bardzo solidne wnioski dowodowe" - no chłop jest dosłownie McŁowiczem, tylko zawód kucharz został podmieniony na zawód prawnik XD dobrze, że nie żyjemy w czasach Golden Ery WWF, jakby spróbować przełożyć tamte gimmicki na e-fed to pewnie co drugi by gadał w taki sposób. Ogólnie spoko, że ten Otunga tu jest, ale powinien gadać krócej. Pozostali dwaj panowie jak dla mnie totalnie do wycięcia, szczególnie ten Hajto.

Szkoda, że Rysiu wybrał na theme song dla RVD tego generica z TNA zamiast One of a Kind. Zaktualizuj sobie bazę danych, bo Lord ma już skrócony ringname. O podziale brandów chyba już wiedzieliście wcześniej, a jak spisze się Aldis jako GM - czas pokaże. Fajnie, ze udało nam się zaskoczyć was w kwestii stawki Ladder Matchu, bo nikt nie stawiał, że na szali znajdą się dwa pasy. A logo Elysium na propsie.

Szkoda, że dwaj panowie olali temat wejść na walkę z drabinami. Theme songi Cavazosa i Lorda są spoko, mimo że to AI (zresztą to samo mogę powiedzieć o theme obu postaci Yarka). Samą walkę pisałem ja, zdaję sobie sprawę, że nieco przeholowałem z długością, ale czasami tak bywa, kiedy zaplanujesz sobie wiele spotów i zależy ci na umieszczeniu wszystkich. Mimo to widzę, że długość wam nie przeszkadza. Naprawdę, to jest miód na moje serce, kiedy czytam pozytywne opinie o tym starciu. Lubię pisać takie walki, dobrze się w nich czuję i chyba nieźle mi to wychodzi. Podszedłem do tej walki na takiej zasadzie, że każdy uczestnik powinien dostać przynajmniej jeden mocniejszy spot. Pewnym utrudnieniem był brak jakiegokolwiek high flyera, także w sumie każdy po trochę nadrabiał ten deficyt (poza Derekiem). Wynik jest jaki jest, Sabre był faworytem, ale zabrakło punktów przez brak komentarzy i niską aktywność ShowOffa (czysto w promach był najlepszy). W arkuszu liczyliśmy do komentarzy tylko ostatnie dwie gale, żeby wyrównać szanse, bo Spaz dołączył do nas dopiero od trzeciej.

Kto to jest Zygmunt Uszczelka? Dziwnie wygląda ten Ricky Martin jako theme song Escobara, zwłaszcza że to heelowa postać. No i od razu po starcie walki Steele sam nie wie, czego chce. W sumie pasuje to do tej postaci XD ale tu jest mieszanie czasów, najpierw teraźniejszy, potem kilka linijek w przeszłym, po czym znowu teraźniejszy. Okej, mi też się zdarza czasami coś wtrącić z czasu przeszłego, ale to się dzieje wtedy, gdy staram się zaznaczyć, że coś wydarzyło się wcześniej i np. ktoś dopiero po chwili to zauważył. Tutaj jest zmiana czasów jakby ktoś bookerowi na chwilę przełożył wajchę na drugą stronę. Niestety to się dzieje więcej niż raz. Ale ten Butla tu na idiotę wychodzi. Zaśmiałem się przy tym Face Washu xd no i chciałbym zobaczyć, jak karakan Steele podnosi Uszczelarza, żeby posadzić go na narożniku. Nawet nie chce mi się liczyć, ile razy w tej walce mieliśmy zmianę czasu teraźniejszego na przeszły i odwrotnie. Ta walka to dosłownie Big Show i jego face/heel turny. O, hot tag xd a dopiero co gadałem z Bryxem o najbardziej cringe'owych i nadużywanych ruchach w wrestlingu, ale jednak postanowił z tego skorzystać. Poza tym walka dość przejrzysta, tylko kilka razy musiałem się cofnąć, a przy moim poziomie koncentracji to nie tak źle. Spoko, że nie zabrakło tu komediowych momentów. Ten booking Butli jedynie mnie utwierdził w przekonaniu, że to właściwy rezultat. Generalnie tak średnio bym powiedział, nic tu nie było nadzwyczajnego, a i trochę błędów się wkradło.

Jeszcze przed kolejną walką muszę powiedzieć, że 67 i skibidi to najbardziej zjebane memy ever. Z tymi wejściami to ja polecam oszczędnie raczej, jak tu wjeżdżacie furgonami, to na największej gali roku będziecie musieli się wystrzelić z armaty. Przy takim rywalu to i Brutal jest w stanie przejść face turn. No i najwyraźniej fani myślą podobnie. Kurwa mać, ten worek to było jedyne, co mnie zainteresowało w wejściu Eliasa i oczywiście musiało tam być jakieś gówno XD ogólnie na swój pokrzywiony sposób ta walka jest nawet interesująca. Pewnie w rzeczywistości fani też mogliby dobrze się bawić. W sumie nawet sporo momentów dostał ten Elias, spodziewałem się większej dominacji ze strony Brutala. Doceniam kreatywność bookera w zakresie użytych broni, bo i kastet się pojawił i nawet klocki Lego. A, jarzeniówka, okej, czyli wchodzimy w klimaty CZW/FMW. "Po chwili Brutal zarzuca również pętlę na szyję Shadowa i wsadza go na narożnika od zewnętrznej strony, przerzuca również linę na zewnątrz, sam wytacza się na zewnątrz, łapie linę i mocno ciągnie młodzieńca! Tak iż ten zlatuje z narożnika, wprost na wcześniej przygotowaną konstrukcję ze stołów i krzeseł!" - kreatywne, ale musiałem przeczytać dwa razy, żeby zrozumieć, bo nie umiałem sobie tego wyobrazić. Ogólnie jest to według mnie dobrze rozpisane, przejrzyste. Emocji tu nie było, bo wiadomo, ale coś tam się udało z tego wycisnąć, także to na plus.

Przy następnej walce ktoś ewidentnie zapomniał o klejeniu, albo robił to po pijaku. Brak kodowania to jedno, ale to wejście Otungi się dosłownie zlewa z opisem walki. Tak nie może być. "Otunga uśmiecha się... i jednym ruchem zrywa z siebie garnitur! Pod spodem ma już przygotowany strój, a jego buty okazują się wysokimi butami wrestlingowymi, które maskowały spodnie od garnituru!" - przypomniało mi się tamto wejście Cesaro, gdzie zerwał sobie spodnie garniturowe xd ciężko będzie coś wyrzeźbić z tej walki, ale zobaczymy. Realistyczne, że Dowson próbuje zgrywać cwaniaka, skoro rywal ma przewagę fizyczną. Trochę literówek zauważyłem, bo tu Corber, tam Adokat. Dobrze, że piszący starał się użyć jak najwięcej synonimów, chociaż to "biały zawodnik" trochę mnie śmieszy. Ogólnie nie mam zastrzeżeń jeśli chodzi o rozpisanie tej walki. Booking jest wyważony, charaktery zachowane, błędów nie uświadczyłem i nie gubiłem się przy czytaniu. Emocji tu było niewiele, ale trudno winić o to bookera. To po prostu taka walka, z której niewiele dało się wyczarować. W zasadzie ważniejsze od niej samej było jej zakończenie. W końcu mamy jakiś zdecydowany ruch ze strony Hilla i dobrze, ta postać mnie dużo bardziej grzeje niż Dowson.

Dawno nie było Pobitych. W sumie przyda się jakiś segment na tym PPV. Szanuję za cancelowanie ketchupu. Zastanawiam się w sumie po co mu ten ręcznik. Myślałem, że przygotuje coś bardziej dojebanego niż hot dog, zwłaszcza biorąc pod uwagę jakiego ma gościa. Ale ja tu widzę nieścisłość, bo wyczytałem teraz, że w hot dogu w stylu Chicago powinien być jeszcze amerykański relish z ogórków (cokolwiek to jest). No i już obraża biednego Grubasa, menda po prostu. Uwielbiam te głupiomądre teksty Dolnicka, po których zawsze jest z siebie bardzo dumny. A nie, dobra, jednak jest relish, zwracam honor. Chociaż za naśmiewanie się z Dolnicka i tak się plaskacz należy. Albo potężne odepchnięcie. Chociaż po tym to by się znalazł pod domem rodzinnym Jean-Pierre'a. Już się bałem, że diss będzie trwał 4 minuty xd ale to jednak theme song. No i Ransom, długo trzeba było czekać. W ogóle gdzie jest wspaniałe techno na tempie 0.75? Gdzie jest Frag Out? I jeszcze łysy w dodatku, no totalna przemiana. No zaciekawili mnie, nie będę ukrywał, nie spodziewałem się takiego przywitania. Ciekawe, co tam jest dalej przyszykowane. Dolnick i Ransom nigdy mnie nie nudzili, także jestem optymistycznie nastawiony.

Kawał czasu minął od czasu WCW, aż trudno w to uwierzyć, że to już 6 lat. "z letsza" - co to w ogóle jest za potworek? Oczy mnie rozbolały. Reaper to chyba najlepszy możliwy przeciwnik dla Lopeza w zaistniałej sytuacji. Potrzebny był ktoś mocny, żeby podbudować Jose, bo Dolnick tego nie zapewnia, a że panowie mają wspólną historię, to tym lepiej. Co do samej walki. Dobrze pokazana została przewaga fizyczna Reapera. Czuć tu emocje związane z ich wspólną historią. Może trochę więcej pseudonimów by się przydało używać, bo słowo Lopez padło tu 47 razy. Podoba mi się dynamika ze strony Lopeza, połączona z dużą liczbą near falli. Da się odczuć, że gość chce jak najszybciej zakończyć tę walkę, żeby mieć to za sobą. Próby finisherów szybko wjechały, ale to też jest zrozumiałe w tej sytuacji. Reaper to go tu próbuje zmasakrować. W sumie on akurat mógłby sobie odpuścić te ciągłe pinfalle, bardziej to pasuje do Lopeza w takim pojedynku. Do Reapera bardziej mi pasuje chęć pastwienia się nad rywalem. Naprawdę się trzeba namęczyć, żeby Reaper upadł. Spoko, że jeden i drugi odkopali po finisherach, tutaj akurat to pasowało. Nie mam większych zastrzeżeń co do przebiegu tej walki. Dobrze jest to rozpisane. Rysiu zadbał o zbudowanie odpowiednich emocji. Najlepsza walka jak na razie.

Chyba zeżarło link do pasa. Ogólnie fajnie, że wygląd głównego mistrzostwa został zaktualizowany, szkoda tylko że na plakacie był ten poprzedni. Teraz ten plakat wygląda jeszcze bardziej karykaturalnie.

Osobiście nie jestem fanem tego zabiegu, żeby zmieniać theme song na PPV. Skoro czujesz taką potrzebę, to znaczy, że uważasz swój domyślny za niewystarczająco dobry. Panie booker - Dickinson, a nie Dickson. Jak w poprzedniej walce brakowało pseudonimów, tak tu już na początku widzę lekki przesyt. W jednym zdaniu dostaję Legend in Making oraz Mr.Forever, za cholerę nie wiem kto jest kim. Odpaliłem karty postaci na wszelki wypadek. Już chciałem pisać o Enzuigiri, że większość ludzi pisze to niepoprawnie, ale postanowiłem zrobić research i jak się okazuje ja również nie umiem tego poprawnie napisać, bo powinno być Enzuigeri. O dziwo, bo chyba nigdy się nie spotkałem z taką wersją. "Sacramento Saint pochla głowę" - nie chcę się czepiać literówek, ale ta jest nawet zabawna. No, ten Superkick szybko wjechał. Ło panie, 3 skoki nad linami pod rząd? Chyba nie widziałem nigdy czegoś takiego w rzeczywistości. Plus za kreatywność. "twarzą pierwszą" - kurwa, tylko nie to określenie XD a drugą twarzą też uderzył czy nie? No ogólnie bardzo płynnie to leci. Czasem tak płynnie, że aż muszę przeczytać drugi raz fragment, żeby się nie zgubić. Ryback wypada jako pierwszy, co pokrywa się z arkuszem, ale mimo to zabookowany dość mocno i poległ dopiero po dwóch finisherach. Edgara też chciałbym docenić, chyba już gdzieś o tym wspominałem, ale na wszelki wypadek powtórzę - jego promo jako jedyne oceniłem na 5, a łącznie w arkuszu przegrał dosłownie o 0,5 punktu (najmniejsza możliwa różnica) z Riddlem, którego wielu z was typowało do zwycięstwa. Swoją drogą spoko jest ten spot, gdzie Blaze odkopuje po dokładnie tej samej akcji, po której przed momentem Edgar skapitulował. Końcówka fajna, skontrowane finishery to już klasyka. Remik raczej nie pozostawił wątpliwości, że ten pas mu się należy. No i Lopez na końcu, w zasadzie spełnił swoją obietnicę, chociaż trochę miał farta w tym wszystkim, bo jego feud z Axelem był zaplanowany niezależnie od wyniku walki wieczoru. Generalnie co do bookingu tej walki, to nie mam właściwie żadnych zastrzeżeń. Wszystko było na swoim miejscu. Mimo długości przeszedłem przez to raczej sprawnie, trochę się gubiłem przez nadmiar mało wyróżniających pseudonimów i czasami aż nazbyt płynne przejścia między zawodnikami, ale to jest do wybaczenia. Trochę literówek się wkradło, ale to nie stanowi dużego problemu. Uważam, że Zimny zdecydowanie podołał.

Nie umiem w podsumowania, zwłaszcza PPV. Main Event świetny, walka Lopeza również dowiozła. Pozostałe na nieco niższym poziomie, ale głównie przez ich specyfikę, a nie booking. Komentatorów bym skrócił, a do Dolnicka jak zwykle żadnych uwag, bo to najlepsza postać. Pozdrawiam
Odpowiedz
Cytuj
11.07.2026, 18:19
#14
ET Lopez - fajne to, klimatyczne, uciszyło na bank śmieszków co obstawiali, że będzie to kolejna walka Lopeza z komediantem. Rozbawiło mnie w sumie, że został ten list okreslony mianem "starego", żeby potem zajebać dokładny opis jak wygląda - i śmiem stwierdzić, że po opisie raczej ostatnia rzecz którą bym o nim powiedział to stary xd Bardzo fajny pomysł, żeby trochę temu Cwelopezowi utrzeć nosa.

Fajny plakacik, to też doceniać proszę! Bo może i Rysiu nie robi tego odręcznie, ale jest pomysł, poświęca na to czasu, momentami dość dużo, bo próbuje różne wersje, dorabia, przerabia, poprawia. Więc chociaż dwa słowa na temat plakatu warto mu zostawić.

Komentatorzy - wytłumaczcie mi - jak to jest, że przez komentatorów scrolluję dłużej, niż przez Main Event? Tak z ciekawości sobie sprawdziłem i w najlepszym przypadku to są to porównywalne długości. Karygodne, nie akceptuję takich rzeczy. Nie może tak być. To jest sam start gali w zasadzie, dopiero co przeczytałem krótki, klimatyczny segmencik podbudowujący walkę Lopeza, potem zobaczyłem fajny plakat... A potem dostałem na mordę tym. I od razu mi się odechciało, przysięgam. Następnym razem jak napiszecie komentatorów, to potem usiądźcie, spójrzcie na długość, zróbcie dwa obroty na krześle, klaśnijcie się w czoło i usuńcie połowę. I przyznam szczerze - nie jestem w stanie tego przeczytać w całości dokładnie, tak 100% , żeby mnie nie zabiło. Czy ten Hajto musi tu być? Potrzeba nam kolejnego pijaka? Nie wiem, patrzę na te kwestie i jakoś mnie po prostu irytują, naprawdę można by było wziąć kogoś sensowniejszego, kto ma jakiekolwiek pojęcie o wrestlingu i kogoś kto nie wali wódy. Cole niby spoko, bo suche fakty głównie, przewodził (a przynajmniej próbował) tej rozmowie, ale też to takie dziwne momentami, kończy rozmowę o jednej z walk i w trakcie tej samej wypowiedzi bez żadnego zakończenia przechodzi do kolejnej walki. Będę szczery Bryx - stać Cię na zdecydowanie logiczniejszych komentatorów niż to tutaj było. A co do Otungi - mamy 3 czy 4 razy jego dwie kwestie pod rząd. Nie wiem co tam się wydarzyło, nie wiem też jak to przeszło (Rysiu może nadal był najebany xd). Ale dobra, co do samego Otungi jako postaci - fajne to w gimmicku, dużo słów i zwrotów które jak najbardziej wpasowują się i oddają ten charakter prawnika. Pod tym względem nie mam się do czego przyczepić, radzę tylko to samo co w przypadku McŁowicza - nie przesadzić, bo jak za duże nasilenie będzie takich mocno gimmickowych wypowiedzi, to za chwilę będziemy mieć tego wszyscy dość. Ale za to widzę, że znalazłem winnego długości. Bo nie dość że po 2 kwestie z rzędu, to jeszcze tak ze 2-3 razy dłuższe niż naszych podstawowych komentatorów. David nie jest komentatorem i to nie on powinien prowadzić ten panel, tylko Cole. A tutaj to Otunga totalnie zdominował Cole'a który niby chciał, niby coś tam próbował, ale nie do końca miał zapał. Na plus Otunga jeśli chodzi o jakość samych wypowiedzi, na minus ich długość i w sumie cała reszta tego segmentu. Wracam tu w sumie po chwili, bo naszło mnie policzyć słowa. 1657 słów. Czyli więcej, niż 3 z 6 walk na tej gali. No a wizualnie wygląda jak Main Event, bo przerwy itp. Zastanówcie się nad tym.

Segment RVD i Aldis - mogliśmy tutaj w sumie konkretnie powiedzieć, że pas Windy City jednak nie zostanie wprowadzony, w teorii jest to dla mnie logiczne, ale też brałem udział w procesie wymyślania tego, więc nie będę do końca obiektywny w tej kwestii. Ale jestem w stanie zrozumieć skąd u niektórych skonfundowanie.

Ladder Match - Szkoda, że Sabre i Mantel nie otrzymali wejściówki, wstyd Showoff i Slayer. No najlepsze w teorii są wejściówki Cavazosa oraz Lorda, ale jest to w dużej mierze kwestia tego, że są najdłuższe po prostu więc i bardziej szczegółowo opisane. Ale propsy za to dla Cavazosa (swoją drogą, musisz mieć nick taki jak nazwę zawodnika? XD czasem jak sam piszę o Tobie to się zastanawiam czy ludzie skumają, że mówię w danej chwili o userze, a nie o zawodniku xd). Dobra, waleczka - "Derek nadal trzyma Derricka" jak walczą ludzie o podobnym imieniu ze sobą, to chociaż w danym momencie u jednego używajmy nazwiska a u drugiego imienia, bo się to może zlać. Mała przypierdolka ale wiem, że pisał to Raptor, więc pewnie nie będę miał ich za dużo, więc korzystam z tego co mam. Rozumiem o co Carniemu chodziło z czasami i nie mieszaniu ich - o ile się zgadzam, tak kurewsko ciężko tego rzeczywiście w 100% dopilnować, wiem z doświadczenia. Dobra, jak na razie podoba mi się booking tej walki, Zack mimo wszystko nie stroni od wykonywania akcji wyższego ryzyka, ale jednak wciąż stara się jak może zostawać przy swoich korzeniach. To bardzo fajnie buduje nie tylko tą konkretną walkę, ale też i samego zawodnika w oczach czytającego - to naprawdę bardzo dobra robota bookera, za co trzeba chwalić. Fajnie też, że tutaj są zawierane chwilowe sojusze, które oczywiście zaraz wiążą się ze zdradą albo są zapominane. Typowe to dla Ladder Matchów i zdecydowanie łatwiej się w to wczuć. Kurde, mam w sumie jeden większy problem - przy takiej ilości osób czasem ciężko się połapać czyj jest dany pseudonim, szczególnie jeśli bezpośrednio w pełni nie nawiązuje do zawodnika. Nie chce mi się otwierać karty postaci do czytania, a czuję się trochę zmuszony. To może być bardzo subiektywne oczywiście, ale jeśli o mnie chodzi to chyba bym wolał przeczytać co drugi raz to samo nazwisko, bo przynajmniej płynnie można śledzić walkę. Jezu, ten helikopter XD czemu to przeczytałem w rytm tej piosenki XD fajny spot na rozluźnienie i przełamanie powagi walki, takie też zawsze mile widziane, szczególnie jak jest komu, a Halloway zdecydowanie może robić takie rzeczy. I to właśnie kolejny raz jak Raptor buduje zawodnika walką. Duże brawa za to. Dobra, mały skip, bo inaczej to napiszę komentarz do jednej walki dłuższy niż Shiro do całego Colosseum 4. Przechodzimy powoli do końca, o samych wynikach wypowiem się na końcu. Ale tu po ściągnieciu przez Cavazosa pasa mam właśnie problem, dlatego ja nie byłem zwolennikiem zostawania w walce osoby która jako pierwsza ściągnie pas - no bo w zasadzie to i tak jej nie było, została wyeliminowana na dobre do końca walki. Więc w sumie jaki sens, żeby zostawał, skoro i tak go nie było? Fajny motyw z maską, sam chciałem żeby na linii Mantel-Kociarz pojawiło się spięcie, ale to czego dotyczyło to już pomysł Raptora. Pofrunąąąąąął! xD fajne są takie wstawki gdzie człowiek parsknie, bo pozwalają płynąć przez walkę. Ogólnie bardzo BARDZO dobra walka. Było mało miejsc w których jakkolwiek się gubiłem, a jednak napisanie tego jest trudniejsze niż czytanie - więc Chapeau Bas Raptor.

Co do samych wyników - myślę, że fajne, nie do końca oczywiste (Halloway) ale jednak zasłużone. Nie dość, że obie postaci wchodzą na coraz to lepsze obroty, to dodatkowo sami userzy są aktywni, komentują, piszą walki. Może się komuś nie podobać, może ktoś nie być usatysfakcjonowany, pewnie. Ale to wrestling, który większość raczej śledzi od lat. Rzadko jestem w pełni zadowolony wynikami gali którą oglądam. A tutaj dochodzi jeszcze element Promo Zone, gdzie finalny wynik to po prostu sucha matematyka.

Tag Team Match - najpierw w wejściu pierwszej drużyny mamy Zbyszka Uszczelkę, a potem Zygmunta Uszczelkę, ktoś tu chyba zawiany był jak to pisał xd Druga drużyna bardzo fajnie musze przyznać, spodobał mi się ten motyw mini proma przy wejścia. Ale dalej to trochę popłynięte, cała zgraja ludzi, jeszcze te pokłony - wygląda jak wejście na main event Wrestlemanii, a nie do zwyczajnej walki Tag Teamowej na PPV. To mi się na pewno nie podobało, można było inaczej to zrobić, szczególnie że obaj panowie raczej w gimmickach mają bogactwo i przepych, więc można tu było wjechać jakimś dojebanym samochodem czy coś w ten deseń. "Tag mate" "Prest" "Esco" "Zyga". Co tu się dzieje XD ja naprawdę wolę przeczytać i 3 razy z rzędu Preston, niż takie wymyślanie. I kolejna rzecz - przy walkach gimmickowych jak Ladder Match czy Extreme Rules wiadomo, że można sobie pozwolić na mocny start. Ale tutaj w sumie zaczynamy praktycznie od Suplexów. No nie jestem fanem, nie jestem. Wolałbym lekko spokojniejszy start, tak żeby ta walka nabierała coraz to więcej tempa z każdą kolejną akcją. A jak to czytam teraz, to mam wrażenie, że jedziemy na jednym tempie od początku do końca. Bryxiu, stać Cię na więcej, wiemy o tym wszyscy. Coś tam widziałem, że pisałeś, że ciężkie movesety - no myślę, że to nie tutaj problem przy tej walce leży akurat, bo tu widać po prostu brak zamysłu konkretnego przy pisaniu niestety. Liczę, że to jednorazowa sprawa i następnym razem będzie lepiej. Ogólnie nie wiem czy jest sens rozbijać to bardziej na czynniki pierwsze, bo konstrukcja samej walki tu leży, więc już u podstaw są ciężary. No nie podobało mi się to starcie, ciężko jest mi się pozytywnie odnieść. Jedynie do czego mogę to chyba do wyniku, cieszy mnie zwycięstwo Steele'a oraz Escobara.

Brutal vs Shadow - moje, końcówka według pomysłu Michała w 95% wykonana tak jak chciał. Nie ma co liczyć na walki typowo jednostronne poza tymi typowymi jobberami jak Salvador czy Jeff Brown. No i proszę nie mówić NPC, ja Eliasa prowadzę i będę prowadził, to jest normalnie moja postać, która będzie aktywna, ale będzie po prostu służyła z reguły do podpromowania kogoś kto desperacko potrzebuje wygrać program. I tu się odniosę jeszcze tylko do opinii Raptora o tym, że 67 i skibidi to zjebane memy - o to właśnie chodzi, ma to wręcz skręcać cringe'u. Taki jest mój zamysł. Bo jak jednych to będzie bawiło, tak drugich wkurwiało - więc cel osiągnięty.

Dan Dowson Open Challenge - jedyne jak mogę się do tego odnieść to nudne, znowu to samo.

A co do walki no to tutaj nie było dużego pola do popisu dla Remika, fakt że w walkę został wrzucony cały motyw wejścia Otungi do ringu z pozycji komentatora również nie pomógł. Mimo wszystko pochwalę za realizm bookowania, jak chodzi o startowe tempo regularnej, zwykłej walki wrestlingowej,to uważam, że wszyscy mogą wziąć z Remika przykład. Nie będę się też jakoś rozwodził chyba, bo uważam, że to walka bardziej tygodniówka. Sam sposób opisania jej jest dobry. No i ringowy debiut Otungi, fajnie, zobaczymy co tam Michał pokaże. I ten atak Hilla, w sumie dobrze chyba że to przeszło ze spotlightem bardziej na Otungę i Hilla, bo Dowson jest nudny i ciężko mi w ogóle być nim zainteresowanym. Trochę bez powodu to w sumie, w sensie mówię o ataku Hilla. Ja rozumiem, że ma na pieńku z RVD, ale czemu Otunga? No fajnie jakby był jakiś powód tego ataku, bo bez powodu to trochę głupio.

Pobite Gary - ogólnie to już na wstępie powiem, że chuj waszej całe trójce na imię za robienie mnie w chuja od miesiąca. A teraz do konkretów - fajny wstęp, mamy tu już Pobite z ograniczoną ilością porównań kulinarnych, nie wskakują nam wręcz same do gardła, więc to zdecydowany plus. No podobało mi się, do momentu zaproszenia Dolnicka nie mam się totalnie do czego przyczepić jak na razie. "Wybrzmiewa SATELLITE! Piosenka, za którą federacja LPW ma ponoć dostać pozew od samego Jean-Pierre Dolnicka" XDDDDDD Ja pierdole ale to głupie XD Bawi mnie w sumie, że Rob go ciśnie, a Grubas pewnie i tak nic z tego nie rozumie XD Jedyne do czego się przyczepię przy tej konwersacji i w ogóle jak chodzi o Pobite, to takie podziały gdzie mamy wypowiedź na 2 zdania, potem jedno zdanie jako opis sytuacji i znowu wypowiedź. Wolałbym osobiście chyba, żeby to było dawane jako dopisek w trakcie tekstu "mówionego", bo przez to wizualnie rozciąga galę. Nie no dobra, ja już wiem, że to w sumie tylko przygotowanie do dalszej części, ale niezmiernie mnie bawi, że ten Dolnick to tak w teorii się broni, ale jednocześnie nie zaprzecza XD No i mamy ostatnią część - Ransom. Z tego miejsca raz jeszcze chciałbym przekazać serdeczne "chuj Ci w dupę" właścicielowi. Czyli to tak się czujecie na co dzień, jak nie wiecie co będzie na gali XD Dziwne uczucie XD Co do samej treści wypowiedzi Ransoma no to widać tu wewnętrzny konflikt, zagubienie i niepewność. Z tego co wiem, to o to Panterowi chodziło, więc jak dla mnie zadanie wykonane w pełni. Ciekaw jestem, jak rzeczywiście na dłuższą metę będzie się prezentował poważny Już-Nie-Wilgotniak. Czekam na dalszy rozwój. Dzięki za niespodziankę i serdeczne Chuj Ci w dupę Smile

Lopez vs Reaper - no to już wyjątkowo wiedziałem... Sam byłem za wyborem Reapera, z uwagi na historię Panów. I z uwagi na to, jak diametralnie zmienia to cały nastrój dookoła Lopeza. Tu śmieszki, walki z samym sobą, segmenty z samym sobą - jeb, Reaper na mordę. Pomijam fakt, że zapomniałem totalnie jaka to jest kurwa kopia Takera XD Shiro byłby dumny. Od razu mówię, że już mnie zmęczyło komentowanie walk dokładniej, więc teraz tylko jak coś mnie będzie ewidentnie raziło w oczy, albo będzie ponad normę, to będę do tego się odnosił, w przeciwnym razie po prostu z ogółu mówię, że to dobra walka dla jego była. Fajnie, że nie zaczynamy finisherami, ale jednocześniej gdzieś tam ten Reaper od razu na samym starcie chciał iść po finisher. To ma sens. Co nie ma dla mnie sensu większego i od razu mówię, totalnie nie pamiętam jak bookowany był Reaper wcześniej, ale nie kupuję tego stania na nogach po tylu atakach Lopeza, które normalnie powaliłyby przeciwnika z łatwością. Jose jednak waży te 98kg, ma 187cm, to nie jest luchador typu Mysterio czy Penta, żeby tak dużo potrzeba było na powalenie przeciwnika. Kurde, w sumie poza tym to chyba nie mam za dużo do doczepki jak tak patrzę dalej. Fajnie, że było tu dużo pinów, fajnie że ten Lopez robił rzeczy których normalnie już zbytnio nie chciał robić, ale sytuacja go do tego zmuszała. No wiadome chyba było, że Jose musi tu wygrać, ale myślę, że w końcu możemy śmiało powiedzieć, że został zbudowany. Brawo Bartuś, bardzo przyjemna walka, taka rzeczywista wrestlingowa, totalnie jestem ją sobie w stanie wyobrazić.

Ogłoszenie RVD - myślę, że o ile może to być pewnego rodzaju logistyczny problem, o tyle na ten moment jest to jedyne sensowne rozwiązanie. Główny mistrz wystepujący w obu rosterach, historia przeplatająca się pomiędzy Colosseum i Elysium - na pewno doda to wiele smaczków.

Main Event - Ja powiem tak co do wejść - ogólnie lubię specjalną muzykę na specjalne okazje, totalnie mam przeciwne spojrzenie niż Raptor na to. A to jest dodatkowo BARDZO specjalna okazja. Więc jak dla mnie bardzo fajnie, że pojawiły się inne theme songi na tą walkę. Szczególnie I Want it All na wejście Blaze'a jest kurewsko pasującą piosenką. Myślałem, że ten Dickson na początku to błąd jednorazowy, ale widzę że dalej też tak jest. Dickinson jak już xd Fiut w synu. Proste i przyjemne. Chyba nie mam żadnego większego problemu z tą walką oprócz tych przeklętych nazw. Sama walka jest bardzo płynna, ale te nazwy sprawiają, że czasem muszę się zatrzymać, przeczytać drugi raz, spojrzeć w kartę, przeczytać po raz trzeci i wtedy zrozumiem. Ale to nie krytyka bookingu per se, tylko samego operowania pseudonimami i nazwiskami. Tu musimy wszyscy trochę bardziej to brać pod uwagę, bo jak piszesz, to dla Ciebie jest logiczne o kim mówisz, bo Ty to wymyślasz. Ale jak się to czyta, to czasem ciężko się połapać. Fajnie, że każdy tu rzeczywiście walczy na każdego, że nie zrobiły się z tego w tej pierwszej fazie dwie oddzielne waleczki, a myślę, że ktoś mógłby to zrobić. Tak zdecydowanie jest to bardziej realistyczne, ma więcej sensu i przede wszystkim sprawia, że czyta się to przyjemniej. No Ryback mocno pokazany mimo, że odpada pierwszy (jeszcze nie dotarłem ale wiem xd). Fajne są jakieś takie interakcje poza samą walką, typu jak Blaze pokazuje że pas będzie na jego biodrach, a Edgar kręci na to głową. Fajne małe smaczki, które podbijają to całe widowisko i człowiek naprawdę może to sobie lepiej wyobrazić. Dużo pinów, logiczne w takiej walce, może i nawet zrobiłbym ich trochę więcej, szczególnie gdzieś w tej środkowej fazie walki gdzie jednak można już sobie pozwolić na spamowanie mocniejszymi movesami. No a przecież chodzi o to, żeby odliczyć tych rywali, szczególnie jak jest ich trzech. W sumie kurde przyczepię się do jeszcze jednej rzeczy - myślę, że zarówno pierwsza jak i druga eliminacja mogły by być umiejscowione trochę szybciej, żeby dać dłuższą końcówkę 1v1 pomiędzy Blazem a Riddlem. Uważam, że zasłużyli na to, będąc w sumie od początku do końca głównymi faworytami do wygrania całości. A tutaj od eliminacji Rybacka do końca walki było ekspresowe tempo. Ale tak czy siak - super robota Zimny, naprawdę bardzo dobra walka!

I gratulacje dla Remika oraz jego Axela!

Myślę, że całościowo gala wypadła bardzo solidnie, był pewne słabsze momenty, gdybym miał je ustalić w kolejności to tak (wyłączam swoją walkę):

5.Walka Tag Teamowa
4.Dowson i jego Open Challenge
3.Lopez vs The Raper
2.Main Event
1.Ladder Match

Z segmentów Pobite Gary oraz ET Lopeza totalnie na plus, komentatorzy na spory minus. Pozdro i z fartem mordy.

Ben Zamora
Streak: 3/0/1
Last Match: lost vs Kenneth Riddle (Last Man Standing)

James Wallace
Streak: 4/0/1
Last Match: win vs WRECKD via Pinfall

Vincenzo Vizzini
Streak: 3/0/3
Last Match: lost vs Mike F'N Brutal via Pinfall

Elias Shadow
Streak: 2/0/11
Last Match: lost vs Jean-Pierre Dolnick (Battle Royal)
Odpowiedz
Cytuj
Jakub
Moderatorzy
11.07.2026, 18:19 #14
ET Lopez - fajne to, klimatyczne, uciszyło na bank śmieszków co obstawiali, że będzie to kolejna walka Lopeza z komediantem. Rozbawiło mnie w sumie, że został ten list okreslony mianem "starego", żeby potem zajebać dokładny opis jak wygląda - i śmiem stwierdzić, że po opisie raczej ostatnia rzecz którą bym o nim powiedział to stary xd Bardzo fajny pomysł, żeby trochę temu Cwelopezowi utrzeć nosa.

Fajny plakacik, to też doceniać proszę! Bo może i Rysiu nie robi tego odręcznie, ale jest pomysł, poświęca na to czasu, momentami dość dużo, bo próbuje różne wersje, dorabia, przerabia, poprawia. Więc chociaż dwa słowa na temat plakatu warto mu zostawić.

Komentatorzy - wytłumaczcie mi - jak to jest, że przez komentatorów scrolluję dłużej, niż przez Main Event? Tak z ciekawości sobie sprawdziłem i w najlepszym przypadku to są to porównywalne długości. Karygodne, nie akceptuję takich rzeczy. Nie może tak być. To jest sam start gali w zasadzie, dopiero co przeczytałem krótki, klimatyczny segmencik podbudowujący walkę Lopeza, potem zobaczyłem fajny plakat... A potem dostałem na mordę tym. I od razu mi się odechciało, przysięgam. Następnym razem jak napiszecie komentatorów, to potem usiądźcie, spójrzcie na długość, zróbcie dwa obroty na krześle, klaśnijcie się w czoło i usuńcie połowę. I przyznam szczerze - nie jestem w stanie tego przeczytać w całości dokładnie, tak 100% , żeby mnie nie zabiło. Czy ten Hajto musi tu być? Potrzeba nam kolejnego pijaka? Nie wiem, patrzę na te kwestie i jakoś mnie po prostu irytują, naprawdę można by było wziąć kogoś sensowniejszego, kto ma jakiekolwiek pojęcie o wrestlingu i kogoś kto nie wali wódy. Cole niby spoko, bo suche fakty głównie, przewodził (a przynajmniej próbował) tej rozmowie, ale też to takie dziwne momentami, kończy rozmowę o jednej z walk i w trakcie tej samej wypowiedzi bez żadnego zakończenia przechodzi do kolejnej walki. Będę szczery Bryx - stać Cię na zdecydowanie logiczniejszych komentatorów niż to tutaj było. A co do Otungi - mamy 3 czy 4 razy jego dwie kwestie pod rząd. Nie wiem co tam się wydarzyło, nie wiem też jak to przeszło (Rysiu może nadal był najebany xd). Ale dobra, co do samego Otungi jako postaci - fajne to w gimmicku, dużo słów i zwrotów które jak najbardziej wpasowują się i oddają ten charakter prawnika. Pod tym względem nie mam się do czego przyczepić, radzę tylko to samo co w przypadku McŁowicza - nie przesadzić, bo jak za duże nasilenie będzie takich mocno gimmickowych wypowiedzi, to za chwilę będziemy mieć tego wszyscy dość. Ale za to widzę, że znalazłem winnego długości. Bo nie dość że po 2 kwestie z rzędu, to jeszcze tak ze 2-3 razy dłuższe niż naszych podstawowych komentatorów. David nie jest komentatorem i to nie on powinien prowadzić ten panel, tylko Cole. A tutaj to Otunga totalnie zdominował Cole'a który niby chciał, niby coś tam próbował, ale nie do końca miał zapał. Na plus Otunga jeśli chodzi o jakość samych wypowiedzi, na minus ich długość i w sumie cała reszta tego segmentu. Wracam tu w sumie po chwili, bo naszło mnie policzyć słowa. 1657 słów. Czyli więcej, niż 3 z 6 walk na tej gali. No a wizualnie wygląda jak Main Event, bo przerwy itp. Zastanówcie się nad tym.

Segment RVD i Aldis - mogliśmy tutaj w sumie konkretnie powiedzieć, że pas Windy City jednak nie zostanie wprowadzony, w teorii jest to dla mnie logiczne, ale też brałem udział w procesie wymyślania tego, więc nie będę do końca obiektywny w tej kwestii. Ale jestem w stanie zrozumieć skąd u niektórych skonfundowanie.

Ladder Match - Szkoda, że Sabre i Mantel nie otrzymali wejściówki, wstyd Showoff i Slayer. No najlepsze w teorii są wejściówki Cavazosa oraz Lorda, ale jest to w dużej mierze kwestia tego, że są najdłuższe po prostu więc i bardziej szczegółowo opisane. Ale propsy za to dla Cavazosa (swoją drogą, musisz mieć nick taki jak nazwę zawodnika? XD czasem jak sam piszę o Tobie to się zastanawiam czy ludzie skumają, że mówię w danej chwili o userze, a nie o zawodniku xd). Dobra, waleczka - "Derek nadal trzyma Derricka" jak walczą ludzie o podobnym imieniu ze sobą, to chociaż w danym momencie u jednego używajmy nazwiska a u drugiego imienia, bo się to może zlać. Mała przypierdolka ale wiem, że pisał to Raptor, więc pewnie nie będę miał ich za dużo, więc korzystam z tego co mam. Rozumiem o co Carniemu chodziło z czasami i nie mieszaniu ich - o ile się zgadzam, tak kurewsko ciężko tego rzeczywiście w 100% dopilnować, wiem z doświadczenia. Dobra, jak na razie podoba mi się booking tej walki, Zack mimo wszystko nie stroni od wykonywania akcji wyższego ryzyka, ale jednak wciąż stara się jak może zostawać przy swoich korzeniach. To bardzo fajnie buduje nie tylko tą konkretną walkę, ale też i samego zawodnika w oczach czytającego - to naprawdę bardzo dobra robota bookera, za co trzeba chwalić. Fajnie też, że tutaj są zawierane chwilowe sojusze, które oczywiście zaraz wiążą się ze zdradą albo są zapominane. Typowe to dla Ladder Matchów i zdecydowanie łatwiej się w to wczuć. Kurde, mam w sumie jeden większy problem - przy takiej ilości osób czasem ciężko się połapać czyj jest dany pseudonim, szczególnie jeśli bezpośrednio w pełni nie nawiązuje do zawodnika. Nie chce mi się otwierać karty postaci do czytania, a czuję się trochę zmuszony. To może być bardzo subiektywne oczywiście, ale jeśli o mnie chodzi to chyba bym wolał przeczytać co drugi raz to samo nazwisko, bo przynajmniej płynnie można śledzić walkę. Jezu, ten helikopter XD czemu to przeczytałem w rytm tej piosenki XD fajny spot na rozluźnienie i przełamanie powagi walki, takie też zawsze mile widziane, szczególnie jak jest komu, a Halloway zdecydowanie może robić takie rzeczy. I to właśnie kolejny raz jak Raptor buduje zawodnika walką. Duże brawa za to. Dobra, mały skip, bo inaczej to napiszę komentarz do jednej walki dłuższy niż Shiro do całego Colosseum 4. Przechodzimy powoli do końca, o samych wynikach wypowiem się na końcu. Ale tu po ściągnieciu przez Cavazosa pasa mam właśnie problem, dlatego ja nie byłem zwolennikiem zostawania w walce osoby która jako pierwsza ściągnie pas - no bo w zasadzie to i tak jej nie było, została wyeliminowana na dobre do końca walki. Więc w sumie jaki sens, żeby zostawał, skoro i tak go nie było? Fajny motyw z maską, sam chciałem żeby na linii Mantel-Kociarz pojawiło się spięcie, ale to czego dotyczyło to już pomysł Raptora. Pofrunąąąąąął! xD fajne są takie wstawki gdzie człowiek parsknie, bo pozwalają płynąć przez walkę. Ogólnie bardzo BARDZO dobra walka. Było mało miejsc w których jakkolwiek się gubiłem, a jednak napisanie tego jest trudniejsze niż czytanie - więc Chapeau Bas Raptor.

Co do samych wyników - myślę, że fajne, nie do końca oczywiste (Halloway) ale jednak zasłużone. Nie dość, że obie postaci wchodzą na coraz to lepsze obroty, to dodatkowo sami userzy są aktywni, komentują, piszą walki. Może się komuś nie podobać, może ktoś nie być usatysfakcjonowany, pewnie. Ale to wrestling, który większość raczej śledzi od lat. Rzadko jestem w pełni zadowolony wynikami gali którą oglądam. A tutaj dochodzi jeszcze element Promo Zone, gdzie finalny wynik to po prostu sucha matematyka.

Tag Team Match - najpierw w wejściu pierwszej drużyny mamy Zbyszka Uszczelkę, a potem Zygmunta Uszczelkę, ktoś tu chyba zawiany był jak to pisał xd Druga drużyna bardzo fajnie musze przyznać, spodobał mi się ten motyw mini proma przy wejścia. Ale dalej to trochę popłynięte, cała zgraja ludzi, jeszcze te pokłony - wygląda jak wejście na main event Wrestlemanii, a nie do zwyczajnej walki Tag Teamowej na PPV. To mi się na pewno nie podobało, można było inaczej to zrobić, szczególnie że obaj panowie raczej w gimmickach mają bogactwo i przepych, więc można tu było wjechać jakimś dojebanym samochodem czy coś w ten deseń. "Tag mate" "Prest" "Esco" "Zyga". Co tu się dzieje XD ja naprawdę wolę przeczytać i 3 razy z rzędu Preston, niż takie wymyślanie. I kolejna rzecz - przy walkach gimmickowych jak Ladder Match czy Extreme Rules wiadomo, że można sobie pozwolić na mocny start. Ale tutaj w sumie zaczynamy praktycznie od Suplexów. No nie jestem fanem, nie jestem. Wolałbym lekko spokojniejszy start, tak żeby ta walka nabierała coraz to więcej tempa z każdą kolejną akcją. A jak to czytam teraz, to mam wrażenie, że jedziemy na jednym tempie od początku do końca. Bryxiu, stać Cię na więcej, wiemy o tym wszyscy. Coś tam widziałem, że pisałeś, że ciężkie movesety - no myślę, że to nie tutaj problem przy tej walce leży akurat, bo tu widać po prostu brak zamysłu konkretnego przy pisaniu niestety. Liczę, że to jednorazowa sprawa i następnym razem będzie lepiej. Ogólnie nie wiem czy jest sens rozbijać to bardziej na czynniki pierwsze, bo konstrukcja samej walki tu leży, więc już u podstaw są ciężary. No nie podobało mi się to starcie, ciężko jest mi się pozytywnie odnieść. Jedynie do czego mogę to chyba do wyniku, cieszy mnie zwycięstwo Steele'a oraz Escobara.

Brutal vs Shadow - moje, końcówka według pomysłu Michała w 95% wykonana tak jak chciał. Nie ma co liczyć na walki typowo jednostronne poza tymi typowymi jobberami jak Salvador czy Jeff Brown. No i proszę nie mówić NPC, ja Eliasa prowadzę i będę prowadził, to jest normalnie moja postać, która będzie aktywna, ale będzie po prostu służyła z reguły do podpromowania kogoś kto desperacko potrzebuje wygrać program. I tu się odniosę jeszcze tylko do opinii Raptora o tym, że 67 i skibidi to zjebane memy - o to właśnie chodzi, ma to wręcz skręcać cringe'u. Taki jest mój zamysł. Bo jak jednych to będzie bawiło, tak drugich wkurwiało - więc cel osiągnięty.

Dan Dowson Open Challenge - jedyne jak mogę się do tego odnieść to nudne, znowu to samo.

A co do walki no to tutaj nie było dużego pola do popisu dla Remika, fakt że w walkę został wrzucony cały motyw wejścia Otungi do ringu z pozycji komentatora również nie pomógł. Mimo wszystko pochwalę za realizm bookowania, jak chodzi o startowe tempo regularnej, zwykłej walki wrestlingowej,to uważam, że wszyscy mogą wziąć z Remika przykład. Nie będę się też jakoś rozwodził chyba, bo uważam, że to walka bardziej tygodniówka. Sam sposób opisania jej jest dobry. No i ringowy debiut Otungi, fajnie, zobaczymy co tam Michał pokaże. I ten atak Hilla, w sumie dobrze chyba że to przeszło ze spotlightem bardziej na Otungę i Hilla, bo Dowson jest nudny i ciężko mi w ogóle być nim zainteresowanym. Trochę bez powodu to w sumie, w sensie mówię o ataku Hilla. Ja rozumiem, że ma na pieńku z RVD, ale czemu Otunga? No fajnie jakby był jakiś powód tego ataku, bo bez powodu to trochę głupio.

Pobite Gary - ogólnie to już na wstępie powiem, że chuj waszej całe trójce na imię za robienie mnie w chuja od miesiąca. A teraz do konkretów - fajny wstęp, mamy tu już Pobite z ograniczoną ilością porównań kulinarnych, nie wskakują nam wręcz same do gardła, więc to zdecydowany plus. No podobało mi się, do momentu zaproszenia Dolnicka nie mam się totalnie do czego przyczepić jak na razie. "Wybrzmiewa SATELLITE! Piosenka, za którą federacja LPW ma ponoć dostać pozew od samego Jean-Pierre Dolnicka" XDDDDDD Ja pierdole ale to głupie XD Bawi mnie w sumie, że Rob go ciśnie, a Grubas pewnie i tak nic z tego nie rozumie XD Jedyne do czego się przyczepię przy tej konwersacji i w ogóle jak chodzi o Pobite, to takie podziały gdzie mamy wypowiedź na 2 zdania, potem jedno zdanie jako opis sytuacji i znowu wypowiedź. Wolałbym osobiście chyba, żeby to było dawane jako dopisek w trakcie tekstu "mówionego", bo przez to wizualnie rozciąga galę. Nie no dobra, ja już wiem, że to w sumie tylko przygotowanie do dalszej części, ale niezmiernie mnie bawi, że ten Dolnick to tak w teorii się broni, ale jednocześnie nie zaprzecza XD No i mamy ostatnią część - Ransom. Z tego miejsca raz jeszcze chciałbym przekazać serdeczne "chuj Ci w dupę" właścicielowi. Czyli to tak się czujecie na co dzień, jak nie wiecie co będzie na gali XD Dziwne uczucie XD Co do samej treści wypowiedzi Ransoma no to widać tu wewnętrzny konflikt, zagubienie i niepewność. Z tego co wiem, to o to Panterowi chodziło, więc jak dla mnie zadanie wykonane w pełni. Ciekaw jestem, jak rzeczywiście na dłuższą metę będzie się prezentował poważny Już-Nie-Wilgotniak. Czekam na dalszy rozwój. Dzięki za niespodziankę i serdeczne Chuj Ci w dupę Smile

Lopez vs Reaper - no to już wyjątkowo wiedziałem... Sam byłem za wyborem Reapera, z uwagi na historię Panów. I z uwagi na to, jak diametralnie zmienia to cały nastrój dookoła Lopeza. Tu śmieszki, walki z samym sobą, segmenty z samym sobą - jeb, Reaper na mordę. Pomijam fakt, że zapomniałem totalnie jaka to jest kurwa kopia Takera XD Shiro byłby dumny. Od razu mówię, że już mnie zmęczyło komentowanie walk dokładniej, więc teraz tylko jak coś mnie będzie ewidentnie raziło w oczy, albo będzie ponad normę, to będę do tego się odnosił, w przeciwnym razie po prostu z ogółu mówię, że to dobra walka dla jego była. Fajnie, że nie zaczynamy finisherami, ale jednocześniej gdzieś tam ten Reaper od razu na samym starcie chciał iść po finisher. To ma sens. Co nie ma dla mnie sensu większego i od razu mówię, totalnie nie pamiętam jak bookowany był Reaper wcześniej, ale nie kupuję tego stania na nogach po tylu atakach Lopeza, które normalnie powaliłyby przeciwnika z łatwością. Jose jednak waży te 98kg, ma 187cm, to nie jest luchador typu Mysterio czy Penta, żeby tak dużo potrzeba było na powalenie przeciwnika. Kurde, w sumie poza tym to chyba nie mam za dużo do doczepki jak tak patrzę dalej. Fajnie, że było tu dużo pinów, fajnie że ten Lopez robił rzeczy których normalnie już zbytnio nie chciał robić, ale sytuacja go do tego zmuszała. No wiadome chyba było, że Jose musi tu wygrać, ale myślę, że w końcu możemy śmiało powiedzieć, że został zbudowany. Brawo Bartuś, bardzo przyjemna walka, taka rzeczywista wrestlingowa, totalnie jestem ją sobie w stanie wyobrazić.

Ogłoszenie RVD - myślę, że o ile może to być pewnego rodzaju logistyczny problem, o tyle na ten moment jest to jedyne sensowne rozwiązanie. Główny mistrz wystepujący w obu rosterach, historia przeplatająca się pomiędzy Colosseum i Elysium - na pewno doda to wiele smaczków.

Main Event - Ja powiem tak co do wejść - ogólnie lubię specjalną muzykę na specjalne okazje, totalnie mam przeciwne spojrzenie niż Raptor na to. A to jest dodatkowo BARDZO specjalna okazja. Więc jak dla mnie bardzo fajnie, że pojawiły się inne theme songi na tą walkę. Szczególnie I Want it All na wejście Blaze'a jest kurewsko pasującą piosenką. Myślałem, że ten Dickson na początku to błąd jednorazowy, ale widzę że dalej też tak jest. Dickinson jak już xd Fiut w synu. Proste i przyjemne. Chyba nie mam żadnego większego problemu z tą walką oprócz tych przeklętych nazw. Sama walka jest bardzo płynna, ale te nazwy sprawiają, że czasem muszę się zatrzymać, przeczytać drugi raz, spojrzeć w kartę, przeczytać po raz trzeci i wtedy zrozumiem. Ale to nie krytyka bookingu per se, tylko samego operowania pseudonimami i nazwiskami. Tu musimy wszyscy trochę bardziej to brać pod uwagę, bo jak piszesz, to dla Ciebie jest logiczne o kim mówisz, bo Ty to wymyślasz. Ale jak się to czyta, to czasem ciężko się połapać. Fajnie, że każdy tu rzeczywiście walczy na każdego, że nie zrobiły się z tego w tej pierwszej fazie dwie oddzielne waleczki, a myślę, że ktoś mógłby to zrobić. Tak zdecydowanie jest to bardziej realistyczne, ma więcej sensu i przede wszystkim sprawia, że czyta się to przyjemniej. No Ryback mocno pokazany mimo, że odpada pierwszy (jeszcze nie dotarłem ale wiem xd). Fajne są jakieś takie interakcje poza samą walką, typu jak Blaze pokazuje że pas będzie na jego biodrach, a Edgar kręci na to głową. Fajne małe smaczki, które podbijają to całe widowisko i człowiek naprawdę może to sobie lepiej wyobrazić. Dużo pinów, logiczne w takiej walce, może i nawet zrobiłbym ich trochę więcej, szczególnie gdzieś w tej środkowej fazie walki gdzie jednak można już sobie pozwolić na spamowanie mocniejszymi movesami. No a przecież chodzi o to, żeby odliczyć tych rywali, szczególnie jak jest ich trzech. W sumie kurde przyczepię się do jeszcze jednej rzeczy - myślę, że zarówno pierwsza jak i druga eliminacja mogły by być umiejscowione trochę szybciej, żeby dać dłuższą końcówkę 1v1 pomiędzy Blazem a Riddlem. Uważam, że zasłużyli na to, będąc w sumie od początku do końca głównymi faworytami do wygrania całości. A tutaj od eliminacji Rybacka do końca walki było ekspresowe tempo. Ale tak czy siak - super robota Zimny, naprawdę bardzo dobra walka!

I gratulacje dla Remika oraz jego Axela!

Myślę, że całościowo gala wypadła bardzo solidnie, był pewne słabsze momenty, gdybym miał je ustalić w kolejności to tak (wyłączam swoją walkę):

5.Walka Tag Teamowa
4.Dowson i jego Open Challenge
3.Lopez vs The Raper
2.Main Event
1.Ladder Match

Z segmentów Pobite Gary oraz ET Lopeza totalnie na plus, komentatorzy na spory minus. Pozdro i z fartem mordy.

Ben Zamora
Streak: 3/0/1
Last Match: lost vs Kenneth Riddle (Last Man Standing)

James Wallace
Streak: 4/0/1
Last Match: win vs WRECKD via Pinfall

Vincenzo Vizzini
Streak: 3/0/3
Last Match: lost vs Mike F'N Brutal via Pinfall

Elias Shadow
Streak: 2/0/11
Last Match: lost vs Jean-Pierre Dolnick (Battle Royal)
Odpowiedz
Cytuj
12.07.2026, 16:54
#15
ET: ciężko mi się tutaj jakoś, odnieść. Nie znam wcześniejszej historii Jose Lopeza w poprzednich efedach, a tutaj ewidentnie dostajemy tajemniczą wiadomość od kogoś, kto miał już nim wyraźnie do czynienia. Zatem Ransom chyba się faktycznie nie sprawdzi i Jose dostanie starcie z kimś faktycznie poważnym.

Komentatorzy: fajnie, że dostajemy Otungę przy stoliku komentatorskim. Na razie nie miał okazji pokazać się na Colosseum. więc dobrze, że dostaje chociaż taką szansę na PPV. Michaelowi chyba ładnie muszą smarować za komentowanie tej gali. Ledwo mamy pierwsze PPV, a ten krzyczy już, że federacja jest wspaniała. Dobrze zaczyna nam David. Jest adwokatem, więc pasuje do niego chłodna kalkulacja i w pewnym sensie patrzenie na wydarzenia z boku. Jak przedstawiał ten Ladder Match to trochę długo wyszło. Rozumiem, że jako adwokat chłodno patrzący musi najpierw przedstawić wszystkie za i przeciw, ale tutaj przy komentatorach lepiej się czyta raczej bardziej na szybko strzały niż takie dokładne analizy. Bardziej to pasuje do jakiegoś takiego Kick Offu w stylu WWE, gdzie zasiada sobie loża ekspercka i dyskutuje. Tag Team Match ładnie nam przedstawił. Może też trochę długo, ale dał radę wpleść tutaj trochę swojego gimmicku adwokata w wypowiedź. Patrząc po wcześniejszej wypowiedzi to Hajto chyba przegrał z butlą, ale dzień wcześniej. Ładna gra słów Hajty o walce z cieniem. Podkreśla to fajnie, że Shadow zbyt dużym przeciwnikiem dla Brutala nie będzie i bardziej już by mógł przegrać sam ze sobą. Trochę nie zgadzam się z tym co powiedział o Lopezie Otunga. To bardziej wygląda jakby Lopez czekał na zadanie pytania, na które jeszcze nie zna odpowiedzi w tej sytuacji.

Rob Van Dam: Tak od razu dostajemy bez zapowiedzi drugi brand. Myślałem, że może będzie jakaś dyskusja nad nazwą drugiego brandu i tak dalej, ale okej. Trochę dziwne też, że podobno szukano kogoś na stanowisko GMa dla Colosseum (kojarzy mi się, że chyba taki news był w którymś newspacku), a dla drugiego brandu wjeżdża GM od razu od początku. Ze strony technicznej na pewno warto zwrócić uwagę, że gdzieś się zgubiło oznaczenie opisów w środku kwestii mówionych. Dostajemy dwa pasy na raz w walce, dobrze pomyślane. Walka będzie ciekawsza, kiedy będzie trzeba ściągnąć oba pasy do zakończenia pojedynku. I przy okazji ekspresowo przyspieszamy wyłonienie ob midcardowych mistrzów, wcześniej było ciężko no bo turniej o główny pas.

Ladder Match: “W tłumie wyszukuje wrogów polujących go za poglądy” Błąd tutaj wkradł się w wejściu Dereka. Brakowało mi przy wejściach przeciwników może jakiejś interakcji z drabinami. No i nie fajnie, że ShowOff i Slayer nie napisali wejściówek dla swoich zawodników. Spodziewałem się tutaj w tej walce chaosu i to dostaliśmy - nie w tekście, ale w ringu. Dobra, dynamiczna walka, wszyscy zostali dobrze pokazani w tej walce. Może trochę tylko zabrakło mi momentów dla Derricka Mantela. W sensie był fajny moment z tym ściąganiem maski Kociarza, ale brakowało mi, żeby dostał do wykonania jakąś mocną akcję na swoim przeciwniku w walce. Lord pokazany od samego początku jako taktyk i oportunista. Jorge też dostał moment, w którym poskładał swoich przeciwników, sekwencja przed którą zgarnął pas dla siebie bardzo go budująca. Fajnie też, że wszystko zostało rozpisane naturalnie. Jorge chciał zgarnąć pas i został mocno spacyfikowany przez resztę. Bardzo naturalnie to wyszło. Kociarz też jako luchador dostał swój moment i sobie polatał. Zack jak to on nawet w takiej walce próbował znaleźć sposób, żeby połamać swoich przeciwników. No i mocny moment z dźwignią z wykorzystaniem drabiny dla Lorda. Niestety Sebastien dołącza do Brutala do klubu ludzi, którzy klepali po dźwigni Zacka. Co do zwycięzców to chyba uczciwie zostali wybrani. Jorge ostatnio mocno budowany, nie miał najgorszego czasu. Ktoś mógłby powiedzieć, że Derek nie powinien zgarnąć pasu, bo to bardziej komediowa postać. Moim zdaniem pasy midcardowe takie postacie jak najbardziej mogą zgarniać. Może Zack jeszcze miał szansę na zwycięstwo, dobrze się ostatnio pokazywał w segmentach, ale tutaj chyba zabrakło trochę aktywności.

Tag Team Match: Błąd mały wkradł się przy wejściu Uszczelki i Butli - “na tronie zasiada Zygmunt Uszczelka”. Byłem ciekawy, jaki pomysł będzie na wejściówkę Uszczelki i nie zawiodłem się. I majster i alkoholik dostają tutaj wejściówki pasujące do gimmicku, fajny pomysł na nie. U Uszczelki to trochę wyjście z tej rury Mario mi przypominało. Fajny taki wstęp przed wejściówką bogaczy. Może trochę zabrakło mi, żeby pokazali jeszcze historię Miguela. Trochę tak dziwnie, że pokazują jak szło Prestonowi w turnieju, a partnera już olali. Te postacie ustawione wzdłuż rampy to chyba nawiązanie do którejś z wejściówek Johna Ceny, chyba z WM 25. Chyba panowie połączą siły na dłużej skoro dostajemy nazwę Platinum Club. Nie no, trochę to dziwnie wygląda jak Uszczelka myślał że mógłby zakończyć walkę po raptem 3 pierwszych akcjach. Walka dobra, nie było chaosu, cały czas dało się zorientować co się działo w walce. Jeżeli chodzi o coś do czego mógłbym się przyczepić to trochę dużo powtórzeń z opisami zawodników. No i walka jest trochę krótka w porównaniu z poprzednią, ale tutaj może to jest wynikiem, że w openerze mieliśmy tak naprawdę dwa wyniki walki. Gimmicki postaci dobrze oddane, nikt nie został w niej lepiej potraktowany.

Shadow vs. Brutal: Widać, że jest pomysł na Eliasa po porzuceniu go przez właściciela. Tutaj dostajemy wyjście pasujące do jego gimmicku. Fajnie też, że przyszedł już z jakimiś fantami, w końcu mamy hardcore match. Zawsze to fajnie wygląda, kiedy zawodnik zwraca uwagę przy wejściówce na stypulację walki. Trochę mi tego brakowało przy pozostałych przeciwnikach w ladder matchu. Wejście Brutala też dobre, bardzo klimatyczne dla jego postaci i zbliżającej się walki. Przy okazji dostajemy zapowiedź tego, co może zostać użyte w walce. Na pewno w tej walce podoba mi się reakcja publiczności jak na jakimś koloseum jakby oczekiwali krwi od tej walki. Na wstępie muszę dodać (subiektywna opinia), że nie lubię w walkach hardocowych elementów z jarzeniówkami czy szkłem. Bardzo mi się to kojarzy z backyard wrestlingiem. Nie pasuje mi to po prostu do poważnych federacji. Niszczony tutaj jest Elias, ale czego innego spodziewać się skoro jest jobberem, a dostaliśmy tutaj stypulację Brutala. Podobała mi się końcówka, w której Mike zniszczył swojego przeciwnika mocną kombinacją i pokazał swój sadyzm samemu przerywając pin.


Open challenge: Muszę przyznać, że nie spodziewałem się, że to Otunga odpowie na to wyzwanie. Dodatkowym zaskoczeniem jest to, że zasiadł przy stoliku komentatorskim. To tym bardziej kazało myśleć, że nie będzie brał udziału w akcji w ringu. Fajne jest to, że Dan jako weteran zna wiele różnych sposobów na brudne zagrywki. Powoli się trochę rozkręcała ta walka, trochę szkoda, że tak mało jej dostaliśmy. Allan Hill się wtrąca do walki, pytanie po co? Tak trochę losowy mamy tutaj wybór ofiar przez Allana. No i oczywiście pozostaje problem tego, że RVD jako nasz GM cały czas nie jest w stanie doprowadzić go do porządku.

Pobite Gary: dostajemy powrót Pobitych Garów i tutaj to fajnie wypada. Na PPV nie dostajemy za dużo segmentów, więc to jest taki fajny przerywnik na gali. Grubas z Konga jako miłośnika jedzenia musiał się w końcu pojawić w Pobitych. Nie zjedz składników przed końcem gotowania xD - trafna uwaga do Dolnicka. I ta standardowa hipokryzja u Jeana. Z jednej strony jest grubasem co żre non stop, a z drugiej oburza się kiedy ktoś o tym mówi. No i też trochę dziwne, że publiczność na wspomnienie o Rybacku reaguje cheerem skoro Rzeźnik aktualnie jest heelem. Super suchar z tym Robem od grubasa, już widzę oczyma wyobraźni te zażenowane miny fanów na hali po takiej grze słów. Ransom w ogóle się jeszcze nie pojawiał, ale to było pewne, że skoro jest Gubas to i Maxwell pojawi się też niedługo. Nowy look też jest zaskoczeniem, czyżby miał zmienić się w poważnego zawodnika? No czuć tutaj u Maxwella w słowach zawód postawą swojego dawnego przyjaciela. Wygląda to trochę na zapowiedź poważnego podejścia Maxwella do kariery od tej pory.

Lopez vs. Reaper: z letsza? Może ja się nie znam, ale chyba nie ma takiego słowa. Można było też dać znać bookerowi, jaki będzie ubiór Lopeza na gai. Trochę niespójnie to wyglądam, kiedy w opisie wyjścia jest ubrany na czarno, a na grafice jest ubrany na biało. Reapera tutaj nie spodziewałem się jako przeciwnika dla Lopeza, ale dobry wybór dla Jose. Podoba mi się, że od samego początku jest pokazane, że to Reaper ze względu na przeszłość ma przewagę psychologiczną nad swoim przeciwnikiem. Fajnie też pokazane to, że Reaper jako ten masywniejszy dominuje fizycznie nad Lopezem, a ten aby atakować musi nabierać tempa, aby wyrządzić krzywdę rywalowi. Początkowo Reaper trochę dominował Lopeza, ale z czasem to Hiszpan odzyskał trochę inicjatywy w tej walce. Mamy chyba pierwszy odkopany finisher w federacji, ale to dobrze, w walce zawodników taką historią to pasuje, że będą walczyć ze sobą do samego końca. No Lopez po tygodniach łatwych przeciwników dostał w końcu kogoś poważnego i widać to po tym starciu. Nie przyszło mu to zwycięstwo łatwo.

ME: trochę dziwne, że od razu po walce, teoretycznie, bez żadnego przerywnika przenosimy się od razu do tego samego ringu, w którym właśnie swoją walkę zakończyli Reaper i Lopez. Może ja coś źle pamiętam, ale nie mieliśmy już przedstawienia głównego pasa, na którymś z Colosseum? Długi opis wejścia Riddle`a jak na to, że jedyną niestandardową rzeczą był gitara grana na żywo. Do Rybacka bardzo pasuje taki krótki opis wejścia do ringu. Chłop po prostu wchodzi i nie pierdoli się w tańcu. Przyszedł tu zrobić robotę i jest na niej skupiony. Edgar też fajne wejście, fajnie, że na taką specjalną okazję przygotował specjalną wersję makijażu. Pokazuje to, że ta walka to jest dla niego coś ważnego. Axel też niby zwykłe wyjście do ringu, ale dostajemy fajny smaczek w postaci przygotowanej koszulki zawodnika. Teraz dopiero doczytałem, że ta walka to Elimination Fatal 4 Way. Wcześnie myślałem, że będzie zwykła walka, bez eliminacji. To nawet lepiej, pokaże to kto jest lepszy w ringu, a nie to, kto będzie potrafił bardziej wykorzystać okazję. Walka bardzo długa, zresztą wiadomo, że taka powinna być. Po pierwsze wieloosobowa, a po drugie to w końcu Main Event. Dobrze rozpisana walka. Nie dostaliśmy tutaj chaosu, cały czas można było się połapać co się dzieje w ringu. Kolejnym plusem jest też to, że nie było tutaj żadnego wyraźnego dominatora, każdy z zawodników dostał swoje momenty w tej walce. Najlepsza walka na tej gali, booker zdecydowanie udźwignął ciężar main eventu. Niektórzy uważają, że Blaze niesłusznie wygrał i to Riddle powinien być tutaj zwycięzcą. Wydaję mi się, że byli bardzo na równie i ciężko byłoby mi tutaj ocenić który z nich powinien zgarnąć pas. Na koniec Lopez atakuje zwycięzcę, będzie chciał mu ten pas odebrać. W końcu po tygodniach obijania jobberów Lopez wraca w obraz main eventowy. Trochę tylko średnio mi to pasuje w tym momencie. Mamy koronowanie pierwszego mistrza świata federacji w historii. Można by było dać jego moment na świętowanie zwycięstwa tutaj i poczekać z atakiem do tygodniówki, ale z drugiej strony pasuje to też do aktualnej postaci i charakteru Jose Lopeza.
Odpowiedz
Cytuj
Cavazos
Zawodowiec
12.07.2026, 16:54 #15
ET: ciężko mi się tutaj jakoś, odnieść. Nie znam wcześniejszej historii Jose Lopeza w poprzednich efedach, a tutaj ewidentnie dostajemy tajemniczą wiadomość od kogoś, kto miał już nim wyraźnie do czynienia. Zatem Ransom chyba się faktycznie nie sprawdzi i Jose dostanie starcie z kimś faktycznie poważnym.

Komentatorzy: fajnie, że dostajemy Otungę przy stoliku komentatorskim. Na razie nie miał okazji pokazać się na Colosseum. więc dobrze, że dostaje chociaż taką szansę na PPV. Michaelowi chyba ładnie muszą smarować za komentowanie tej gali. Ledwo mamy pierwsze PPV, a ten krzyczy już, że federacja jest wspaniała. Dobrze zaczyna nam David. Jest adwokatem, więc pasuje do niego chłodna kalkulacja i w pewnym sensie patrzenie na wydarzenia z boku. Jak przedstawiał ten Ladder Match to trochę długo wyszło. Rozumiem, że jako adwokat chłodno patrzący musi najpierw przedstawić wszystkie za i przeciw, ale tutaj przy komentatorach lepiej się czyta raczej bardziej na szybko strzały niż takie dokładne analizy. Bardziej to pasuje do jakiegoś takiego Kick Offu w stylu WWE, gdzie zasiada sobie loża ekspercka i dyskutuje. Tag Team Match ładnie nam przedstawił. Może też trochę długo, ale dał radę wpleść tutaj trochę swojego gimmicku adwokata w wypowiedź. Patrząc po wcześniejszej wypowiedzi to Hajto chyba przegrał z butlą, ale dzień wcześniej. Ładna gra słów Hajty o walce z cieniem. Podkreśla to fajnie, że Shadow zbyt dużym przeciwnikiem dla Brutala nie będzie i bardziej już by mógł przegrać sam ze sobą. Trochę nie zgadzam się z tym co powiedział o Lopezie Otunga. To bardziej wygląda jakby Lopez czekał na zadanie pytania, na które jeszcze nie zna odpowiedzi w tej sytuacji.

Rob Van Dam: Tak od razu dostajemy bez zapowiedzi drugi brand. Myślałem, że może będzie jakaś dyskusja nad nazwą drugiego brandu i tak dalej, ale okej. Trochę dziwne też, że podobno szukano kogoś na stanowisko GMa dla Colosseum (kojarzy mi się, że chyba taki news był w którymś newspacku), a dla drugiego brandu wjeżdża GM od razu od początku. Ze strony technicznej na pewno warto zwrócić uwagę, że gdzieś się zgubiło oznaczenie opisów w środku kwestii mówionych. Dostajemy dwa pasy na raz w walce, dobrze pomyślane. Walka będzie ciekawsza, kiedy będzie trzeba ściągnąć oba pasy do zakończenia pojedynku. I przy okazji ekspresowo przyspieszamy wyłonienie ob midcardowych mistrzów, wcześniej było ciężko no bo turniej o główny pas.

Ladder Match: “W tłumie wyszukuje wrogów polujących go za poglądy” Błąd tutaj wkradł się w wejściu Dereka. Brakowało mi przy wejściach przeciwników może jakiejś interakcji z drabinami. No i nie fajnie, że ShowOff i Slayer nie napisali wejściówek dla swoich zawodników. Spodziewałem się tutaj w tej walce chaosu i to dostaliśmy - nie w tekście, ale w ringu. Dobra, dynamiczna walka, wszyscy zostali dobrze pokazani w tej walce. Może trochę tylko zabrakło mi momentów dla Derricka Mantela. W sensie był fajny moment z tym ściąganiem maski Kociarza, ale brakowało mi, żeby dostał do wykonania jakąś mocną akcję na swoim przeciwniku w walce. Lord pokazany od samego początku jako taktyk i oportunista. Jorge też dostał moment, w którym poskładał swoich przeciwników, sekwencja przed którą zgarnął pas dla siebie bardzo go budująca. Fajnie też, że wszystko zostało rozpisane naturalnie. Jorge chciał zgarnąć pas i został mocno spacyfikowany przez resztę. Bardzo naturalnie to wyszło. Kociarz też jako luchador dostał swój moment i sobie polatał. Zack jak to on nawet w takiej walce próbował znaleźć sposób, żeby połamać swoich przeciwników. No i mocny moment z dźwignią z wykorzystaniem drabiny dla Lorda. Niestety Sebastien dołącza do Brutala do klubu ludzi, którzy klepali po dźwigni Zacka. Co do zwycięzców to chyba uczciwie zostali wybrani. Jorge ostatnio mocno budowany, nie miał najgorszego czasu. Ktoś mógłby powiedzieć, że Derek nie powinien zgarnąć pasu, bo to bardziej komediowa postać. Moim zdaniem pasy midcardowe takie postacie jak najbardziej mogą zgarniać. Może Zack jeszcze miał szansę na zwycięstwo, dobrze się ostatnio pokazywał w segmentach, ale tutaj chyba zabrakło trochę aktywności.

Tag Team Match: Błąd mały wkradł się przy wejściu Uszczelki i Butli - “na tronie zasiada Zygmunt Uszczelka”. Byłem ciekawy, jaki pomysł będzie na wejściówkę Uszczelki i nie zawiodłem się. I majster i alkoholik dostają tutaj wejściówki pasujące do gimmicku, fajny pomysł na nie. U Uszczelki to trochę wyjście z tej rury Mario mi przypominało. Fajny taki wstęp przed wejściówką bogaczy. Może trochę zabrakło mi, żeby pokazali jeszcze historię Miguela. Trochę tak dziwnie, że pokazują jak szło Prestonowi w turnieju, a partnera już olali. Te postacie ustawione wzdłuż rampy to chyba nawiązanie do którejś z wejściówek Johna Ceny, chyba z WM 25. Chyba panowie połączą siły na dłużej skoro dostajemy nazwę Platinum Club. Nie no, trochę to dziwnie wygląda jak Uszczelka myślał że mógłby zakończyć walkę po raptem 3 pierwszych akcjach. Walka dobra, nie było chaosu, cały czas dało się zorientować co się działo w walce. Jeżeli chodzi o coś do czego mógłbym się przyczepić to trochę dużo powtórzeń z opisami zawodników. No i walka jest trochę krótka w porównaniu z poprzednią, ale tutaj może to jest wynikiem, że w openerze mieliśmy tak naprawdę dwa wyniki walki. Gimmicki postaci dobrze oddane, nikt nie został w niej lepiej potraktowany.

Shadow vs. Brutal: Widać, że jest pomysł na Eliasa po porzuceniu go przez właściciela. Tutaj dostajemy wyjście pasujące do jego gimmicku. Fajnie też, że przyszedł już z jakimiś fantami, w końcu mamy hardcore match. Zawsze to fajnie wygląda, kiedy zawodnik zwraca uwagę przy wejściówce na stypulację walki. Trochę mi tego brakowało przy pozostałych przeciwnikach w ladder matchu. Wejście Brutala też dobre, bardzo klimatyczne dla jego postaci i zbliżającej się walki. Przy okazji dostajemy zapowiedź tego, co może zostać użyte w walce. Na pewno w tej walce podoba mi się reakcja publiczności jak na jakimś koloseum jakby oczekiwali krwi od tej walki. Na wstępie muszę dodać (subiektywna opinia), że nie lubię w walkach hardocowych elementów z jarzeniówkami czy szkłem. Bardzo mi się to kojarzy z backyard wrestlingiem. Nie pasuje mi to po prostu do poważnych federacji. Niszczony tutaj jest Elias, ale czego innego spodziewać się skoro jest jobberem, a dostaliśmy tutaj stypulację Brutala. Podobała mi się końcówka, w której Mike zniszczył swojego przeciwnika mocną kombinacją i pokazał swój sadyzm samemu przerywając pin.


Open challenge: Muszę przyznać, że nie spodziewałem się, że to Otunga odpowie na to wyzwanie. Dodatkowym zaskoczeniem jest to, że zasiadł przy stoliku komentatorskim. To tym bardziej kazało myśleć, że nie będzie brał udziału w akcji w ringu. Fajne jest to, że Dan jako weteran zna wiele różnych sposobów na brudne zagrywki. Powoli się trochę rozkręcała ta walka, trochę szkoda, że tak mało jej dostaliśmy. Allan Hill się wtrąca do walki, pytanie po co? Tak trochę losowy mamy tutaj wybór ofiar przez Allana. No i oczywiście pozostaje problem tego, że RVD jako nasz GM cały czas nie jest w stanie doprowadzić go do porządku.

Pobite Gary: dostajemy powrót Pobitych Garów i tutaj to fajnie wypada. Na PPV nie dostajemy za dużo segmentów, więc to jest taki fajny przerywnik na gali. Grubas z Konga jako miłośnika jedzenia musiał się w końcu pojawić w Pobitych. Nie zjedz składników przed końcem gotowania xD - trafna uwaga do Dolnicka. I ta standardowa hipokryzja u Jeana. Z jednej strony jest grubasem co żre non stop, a z drugiej oburza się kiedy ktoś o tym mówi. No i też trochę dziwne, że publiczność na wspomnienie o Rybacku reaguje cheerem skoro Rzeźnik aktualnie jest heelem. Super suchar z tym Robem od grubasa, już widzę oczyma wyobraźni te zażenowane miny fanów na hali po takiej grze słów. Ransom w ogóle się jeszcze nie pojawiał, ale to było pewne, że skoro jest Gubas to i Maxwell pojawi się też niedługo. Nowy look też jest zaskoczeniem, czyżby miał zmienić się w poważnego zawodnika? No czuć tutaj u Maxwella w słowach zawód postawą swojego dawnego przyjaciela. Wygląda to trochę na zapowiedź poważnego podejścia Maxwella do kariery od tej pory.

Lopez vs. Reaper: z letsza? Może ja się nie znam, ale chyba nie ma takiego słowa. Można było też dać znać bookerowi, jaki będzie ubiór Lopeza na gai. Trochę niespójnie to wyglądam, kiedy w opisie wyjścia jest ubrany na czarno, a na grafice jest ubrany na biało. Reapera tutaj nie spodziewałem się jako przeciwnika dla Lopeza, ale dobry wybór dla Jose. Podoba mi się, że od samego początku jest pokazane, że to Reaper ze względu na przeszłość ma przewagę psychologiczną nad swoim przeciwnikiem. Fajnie też pokazane to, że Reaper jako ten masywniejszy dominuje fizycznie nad Lopezem, a ten aby atakować musi nabierać tempa, aby wyrządzić krzywdę rywalowi. Początkowo Reaper trochę dominował Lopeza, ale z czasem to Hiszpan odzyskał trochę inicjatywy w tej walce. Mamy chyba pierwszy odkopany finisher w federacji, ale to dobrze, w walce zawodników taką historią to pasuje, że będą walczyć ze sobą do samego końca. No Lopez po tygodniach łatwych przeciwników dostał w końcu kogoś poważnego i widać to po tym starciu. Nie przyszło mu to zwycięstwo łatwo.

ME: trochę dziwne, że od razu po walce, teoretycznie, bez żadnego przerywnika przenosimy się od razu do tego samego ringu, w którym właśnie swoją walkę zakończyli Reaper i Lopez. Może ja coś źle pamiętam, ale nie mieliśmy już przedstawienia głównego pasa, na którymś z Colosseum? Długi opis wejścia Riddle`a jak na to, że jedyną niestandardową rzeczą był gitara grana na żywo. Do Rybacka bardzo pasuje taki krótki opis wejścia do ringu. Chłop po prostu wchodzi i nie pierdoli się w tańcu. Przyszedł tu zrobić robotę i jest na niej skupiony. Edgar też fajne wejście, fajnie, że na taką specjalną okazję przygotował specjalną wersję makijażu. Pokazuje to, że ta walka to jest dla niego coś ważnego. Axel też niby zwykłe wyjście do ringu, ale dostajemy fajny smaczek w postaci przygotowanej koszulki zawodnika. Teraz dopiero doczytałem, że ta walka to Elimination Fatal 4 Way. Wcześnie myślałem, że będzie zwykła walka, bez eliminacji. To nawet lepiej, pokaże to kto jest lepszy w ringu, a nie to, kto będzie potrafił bardziej wykorzystać okazję. Walka bardzo długa, zresztą wiadomo, że taka powinna być. Po pierwsze wieloosobowa, a po drugie to w końcu Main Event. Dobrze rozpisana walka. Nie dostaliśmy tutaj chaosu, cały czas można było się połapać co się dzieje w ringu. Kolejnym plusem jest też to, że nie było tutaj żadnego wyraźnego dominatora, każdy z zawodników dostał swoje momenty w tej walce. Najlepsza walka na tej gali, booker zdecydowanie udźwignął ciężar main eventu. Niektórzy uważają, że Blaze niesłusznie wygrał i to Riddle powinien być tutaj zwycięzcą. Wydaję mi się, że byli bardzo na równie i ciężko byłoby mi tutaj ocenić który z nich powinien zgarnąć pas. Na koniec Lopez atakuje zwycięzcę, będzie chciał mu ten pas odebrać. W końcu po tygodniach obijania jobberów Lopez wraca w obraz main eventowy. Trochę tylko średnio mi to pasuje w tym momencie. Mamy koronowanie pierwszego mistrza świata federacji w historii. Można by było dać jego moment na świętowanie zwycięstwa tutaj i poczekać z atakiem do tygodniówki, ale z drugiej strony pasuje to też do aktualnej postaci i charakteru Jose Lopeza.
Odpowiedz
Cytuj
12.07.2026, 17:47
#16
ET: Gdy na Colosseum 4 dowiedzieliśmy się, że Lopez zawalczy z wybranym przez RVD rywalem osobiście myślałem o tym, że to Ransom będzie jego rywalem. Sam opis jasno zasugerował nam, że jest to osoba z przeszłości Lopeza i fajnie to zostało zaprezentowane. Nie był to Jose, który musiał się męczyć z Dolnickiem czy Tautu. Tutaj widać było po nim, że jego pewność siebie i taka wymalowana arogancja jakby lekko zostały podważone. Opis został przygotowany z jajem i w sumie wstawka o pergaminie dodała temu dodatkowego klimatu.

Komentatorzy: Kogoś chyba konkretnie poniosło z długością tego. Dla mnie to dość spore przegięcie, by komentatorzy zajmowali aż tak dużo miejsca swoimi kwestiami. Już na samym starcie była dyskusja o tym, że powinni mieć oni znacznie mniejszy udział. Tymczasem dostaliśmy tutaj ścianę tekstu, która tak naprawdę nikogo nie była jakoś mocno potrzebna do szczęścia. W oczy rzuca też się to, że Otunga dostawał dwie wypowiedzi pod rząd, gdzie najpierw odnosił się do Ladder Matchu i w kolejnej omawiał Tag Match, gdzie Hajto i Cole zostali jakby pominięci i ich obecność zaznaczono dopiero później. Później się to w dodatku powtarzało, co już lekko mogło wkurwiać podczas samego czytania. Dla mnie to spory minus i liczę na korektę takich błędów na przeszłość, bo strasznie rzuca się to w oczy. Ale żeby nie było, są też i pewne plusy ich roboty. Zdecydowanie podobała mi się obecność Otungi, gdzie bardzo fajnie czuł było od niego jego gimmickiem i każda z jego kwestii miała w sobie coś fajnego. Także no tutaj pochwała dla Michała, bo David już od startu zaczyna prezentować się dość interesująco i zdecydowanie zostawił za sobą w tylu zarówno Cole’a, jak i naszego niezwykle sympatycznego Polaka Rodaka. Mam nadzieję, że na przyszłość udział komentatorów zostanie znacząco ograniczony, bo tutaj to była sroga przeginka.

RVD/Nick Aldis: Jakiś czas temu była dyskusja o zrobieniu podziału brandów. Jak widać propozycja Carniego przerodziła się w coś, co stało się faktem. Zobaczymy jak będzie to funkcjonowało na dłuższą metę, ale widzę w tym pewien potencjał, bo jednak dwa brandy i rozdzielenie gwiazd na dwa brandy jest szansą i dla najmocniejszych i dla tych trochę słabszych jednostek. Aldis jako GM Elysium jest też dość fajnym wyborem, bo patrząc na to, co pokazuje w WWE jako GM SmackDown i jak pasuje do tej roli, to jeśli będzie on prowadzony podobnie a nawet i lepiej w samym LPW, to będzie on dobrym dowódcą, trzymającym pieczę nad niesfornym towarzystwem. Lekko zaskoczyłem się w chwili, gdy zostało ogłoszone wprowadzenie dwóch mistrzostw, ale skoro mamy dwa brandy to i dwa pasy się przydzadzą. Także ogłoszenie podziału brandów, nowy GM jak i dwa wprowadzone pasy są dla mnie dość sporymi plusami i zobaczymy co z tego wyjdzie na dłuższą metę.

Ladder Match: Dobra, to na start dostaliśmy wejściówki od większości z uczestników. Przy okazji chciałbym wyjaśnić pewną sprawę w związku z tym. Jeszcze przed samym PPV pisałem z Rysem i uprzedzałem go o dość ograniczonym udziale w życiu na forum i w sumie moja obecność była zdecydowanie mniejsza. Będąc na końcowym etapie studiów i tuż przed obroną (udaną) wolałem skupić się nad nauką pod obronę, przez co zaniedbałem inne aspekty i dlatego też nikt nie uświadczył wejścia Mantela. Nie żebym teraz szukał wymówek, ale wolałem wyjaśnić to i owo, by nie było zbędnych kwasów w związku z tym. Co do samych wejściówek to noo Cavazos i Lord z zdecydowanie najdłuższymi, później Garra z Hallowayem, gdzie wejście Dereka nie wiem czemu ale jakoś mi się podobało. Nie było ono specjalnie długie, ale fajnie podkreślono tutaj to i owo, za co Zimny ma małego plusika u mnie. Przechodząc jednak do samej walki to była ona cholernie długa i każdy z jej uczestników otrzymał swój moment, aby się odpowiednio zaprezentować. Widać, że Raptor nie wyszedł ani trochę z wprawy i otrzymaliśmy bardzo fajnie rozpisany pojedynek z humorycznymi wstawkami (Helikopter! Helikopter! i Pofrunąąąąął). Cavazos zdobywający pas Valor nie jest szczególnym zaskoczeniem, bo był jednym z faworytów do wygrania walki. Natomiast zdobycie pasa Eternal przez Dereka to dość przyjemne zaskoczenie. Wydaje mi się, że wyjdzie mu to na dobre. Co prawda mu pas nie jest jakoś mocno potrzebny i przy gimmicku może być pewnym hamulcem, ale reszta no niezbyt mocno w moich oczach zasługiwała na wygraną (nie sugerujcie się moim typerem). Także fajnie, że Halloway opuścił galę jako mistrz i ciekawe jak będzie spisywał się w swojej roli.

Tag Team Match: Starcie z drobną historią, która została zapoczątkowana na czwartym Colosseum. W przeciwieństwie do Openeru jest to trochę krótsza walka, co jest w pełni zrozumiane. Zestawienie komediantów z bogaczami jest jednym z początkowych aktów ich rywalizacja, która zapewne będzie kontynuowana w najbliższym czasie. Same wejścia było idealnym przedstawieniem przeciwieństw między tymi dwoma duetami. Wejśie Uszczelki i Butli zostało tutaj pokazane w dość komediowym stylu, jednak miałem dość sporego mindfucka. Kim do cholery jest Zygmunt Uszczelka? Obstawiam, że wkradł się tutaj błąd, ale no wygląda to dość dziwnie. Wejście Steele’a i Escobara no takie typowe dla bogaczy, tylko no te “I don’t need your legacy” ni cholery mi się tu nie klei. Z tego co widziałem to była jakaś zmiana songu u Prestona i chwała mu za to, bo nie pasuje to. Ten sposób szydery z komediantów nie był mocno wyszukany, ale zapewne wywołałby dość spory heat. Sama walka nie należała do wybitnie ciekawych, jednak każdy z czwórki miał swoje momenty. Widać jednak, że opener był zdecydowanie bardziej konkretnie rozpisany i może dlatego ocena tej walki wydawać się może dość surowa. Wygrali Bogacze, co może dać im sporego kopa. Co do Uszczelki i Butli… no skoro Butla zmienia właściciela, to może z czasem i nastąpi jakiś rozłam w tym duecie. Być może szybszy niż u Prestona i Miguela.

Mike F’N Brutal vs Elias Shadow: Kwestię wejść omówię skrótowo, by nie pisać książki. Jestem jednak ciekawy z czego wyniknął pomysł na takie wejść Eliasa, bo jednak na discordzie był dość spory ubaw z Eliasa i jego wejściówki w asyscie Doliego. Brutal w swoim stylu zaznaczył swoją obecność i zadbał o odpowiednie wyposażenie ringu na okoliczność ich walki. Sama walka była właściwie jednostronnym wpierdolem dla Eliasa z chwilowymi przebłyskami. No ciekawy zabieg z tym cheerowaniem Brutala i nie dziwi mnie to, że był tym zaskoczony. Ale skoro obijasz naczelnego klauna, którego nikt nie lubi, to ciężko o inne reakcje. By nie było… Shadow miał też swoje momenty, które szybko zamieniały się w dalsze torturowanie przez Brutala. Ten ostatecznie zmusił rywala do klepania, by dla odmiany nie był tym, który klepie i właściwie tym zwycięstwem sobie lekko powetował trochę gorsze momenty i być może finalnie wróci na właściwie tory. O Brutala martwił się nie będę. Co do Eliasa, to skoro jego właściciel miał podejście jakie miał, to nie dziwi mnie jego gnojenie, bo to idealna postać do tej roli. A te jego tańce z Fortnite’a, 67 czy nawiązania do Skibidi idealnie łączą się w kolejne łomoty dla Eliasa, który chyba lubi być maltretowanym.

Dan Dowson Open Challenge: Patrząc na aktywność Shiro myślałem, że Dan zostanie lekko ukarany czystą porażką. Tak się jednak nie stało i w sumie otrzymaliśmy tutaj Otungę, który już na komentatorce pokazał się z niezłej strony. Sama walka nie była szczególnie ciekawa, na co wpływ ma bardzo okrojony moveset Dowsona. Poszliśmy tutaj w DQ i ingerencję Hilla, którego przewidywałem jako rywala Dana. Cóż mogę więcej powiedzieć? Walka się odbyła i to właściwie tyle.

Pobite Gary: Jest o powrót ulubionego programu większości forumowiczów. Na starcie chciałbym już zaznaczyć to, że wybór gościa już dość mocno sugerował, co będzie miało miejsce na dalszym etapie. Nie uważam tego za nic złego, bo właściwie każdy czekał na ten moment, gdy Ransom pojawi się w LPW. Same Pobite Gary były dość przyjemne i Rob fajnie kąsał Dolnicka, który idealnie wpasował się w sam program i aż czekałem na moment, gdy “wciągnie” tego Hot Doga. Sam diss został przerwany przez powrót Maxwella (już nie wilgotniaka z włosami a jego łysa wersja. W sumie zaintrygował mnie Ransom swoją wypowiedzią. Zdecydowanie porzucił on swój komediowy ton, z którego kojarzyliśmy go dotychczas i było to całkiem przyjemne. Widać, że Jean Pierre za bardzo sie wczuł w swoją karierę i olał swojego przyjaciela, przez co ten nie chce mieć z nim za wiele do czynienia. Do czego to wszystko zaprowadzi? Przekonamy się o tym zapewne za jakiś czas.

Jose Lopez vs The Reaper:  No nie powiem, fajne zestawienie zostało tutaj ugotowane. Mało kto raczej brał pod uwagę Reapera jako rywala Lopeza a jednak zostaliśmy tutaj zaskoczeni i to dość pozytywnie. Mając na uwagę ich historię jeszcze z PHW i późniejszą z WCW (której niestety za zbytnio nie pamiętam) to starcie miało dość spory potencjał. Widać było, że Reaper ma dość konkretną przewagę nad rywalem i Jose stał przed konkretnym wyzwaniem. Sam przebieg walki idealnie podkreślał desperację Lopeza, połączoną z determinacją aby powstrzymać monstrum chcący ponownie go zniszczyć. Częste próby przypięcia i odkopany finisher tutaj idealnie łączyły się z Lopezem i jego mękami. Nie był to zwykły rywal, tylko koszmar, który o mało nie zakończył definitywnie jego kariery. Walka została zwieńczona szczęśliwym zakończeniem dla Hiszpana, który był gotów zaryzykować wszystko, aby tylko pokonać Reapera i stąd byliśmy świadkami Es El Final, gdzie dla Jose to był mocno ryzykowny ruch ze względu na kontuzję. Jak widać udało mu się przezwyciężyć nie tylko rywala a także i wszelkie lęki, przez co może się w pełni skupić na głównej misji, jaką jest marsz po główne mistrzostwo.

Main Event: Najważniejsze starcie gali, którego stawka była cholernie wysoka. Czwórka tych, którym udało się przejść przez turniej zemeldowała się w wielkim finale. Czy ktoś na starcie turnieju przewidywał inny skład? Być może osobiście na starcie widziałbym tu prędzej Brutala niż Rybacka, ale skoro Butcher zrobił swoje, to czemu nie miałby się znaleźć w tym gronie? Same wejściówki nie licząc Rybacka były tutaj dość konkretnie rozpisane, co wydawało się być akurat dość zrozumiałe. Walka zgodnie z moimi przewidywaniami była dość długa i pełna ringowej akcji. Wiadome było od początku, ze wszystko się rozstrzygnie między Riddlem a Blazem, także pozostawało kwestią to, kto odpadnie z walki jako pierwszy. Jak widać padło na Rybacka, który skapitulował nie po jednym a po aż dwóch finisherami od swoich rywali. Mimo, że odpadł pierwszym to został on w tym pojedynku dość mocno rozpisany. Po chwili dołączył do niego Edgar i to, co wiadome było od początku stanęło się faktem. Riddle i Blaze pozostali w walce i byli w stanie odkopać po swoich finisherach. Ostatecznie walka padła łupem Axela i choć stawiałem na Kennetha, to wynik bezproblemowo można wybronić. Atak Lopeza na mistrza po walce był dość mocno przewidywalny z racji na to, co Hiszpan zapowiadał od początku swojego pobytu. Przed mistrzem dość twardy orzech do zgryzienia i zobaczymy jak wypadnie on w rywalizacji z Lopezem. Riddle zapewne zajmie się w pełni Rybackiem a Edgar? On prędzej czy później znajdzie coś dla siebie i jestem o niego dość spokojny.

Derrick Mantel
7/0/7
-----
Luis Borges
3/0/1
Odpowiedz
Cytuj
Slayer
Zawodowiec
12.07.2026, 17:47 #16
ET: Gdy na Colosseum 4 dowiedzieliśmy się, że Lopez zawalczy z wybranym przez RVD rywalem osobiście myślałem o tym, że to Ransom będzie jego rywalem. Sam opis jasno zasugerował nam, że jest to osoba z przeszłości Lopeza i fajnie to zostało zaprezentowane. Nie był to Jose, który musiał się męczyć z Dolnickiem czy Tautu. Tutaj widać było po nim, że jego pewność siebie i taka wymalowana arogancja jakby lekko zostały podważone. Opis został przygotowany z jajem i w sumie wstawka o pergaminie dodała temu dodatkowego klimatu.

Komentatorzy: Kogoś chyba konkretnie poniosło z długością tego. Dla mnie to dość spore przegięcie, by komentatorzy zajmowali aż tak dużo miejsca swoimi kwestiami. Już na samym starcie była dyskusja o tym, że powinni mieć oni znacznie mniejszy udział. Tymczasem dostaliśmy tutaj ścianę tekstu, która tak naprawdę nikogo nie była jakoś mocno potrzebna do szczęścia. W oczy rzuca też się to, że Otunga dostawał dwie wypowiedzi pod rząd, gdzie najpierw odnosił się do Ladder Matchu i w kolejnej omawiał Tag Match, gdzie Hajto i Cole zostali jakby pominięci i ich obecność zaznaczono dopiero później. Później się to w dodatku powtarzało, co już lekko mogło wkurwiać podczas samego czytania. Dla mnie to spory minus i liczę na korektę takich błędów na przeszłość, bo strasznie rzuca się to w oczy. Ale żeby nie było, są też i pewne plusy ich roboty. Zdecydowanie podobała mi się obecność Otungi, gdzie bardzo fajnie czuł było od niego jego gimmickiem i każda z jego kwestii miała w sobie coś fajnego. Także no tutaj pochwała dla Michała, bo David już od startu zaczyna prezentować się dość interesująco i zdecydowanie zostawił za sobą w tylu zarówno Cole’a, jak i naszego niezwykle sympatycznego Polaka Rodaka. Mam nadzieję, że na przyszłość udział komentatorów zostanie znacząco ograniczony, bo tutaj to była sroga przeginka.

RVD/Nick Aldis: Jakiś czas temu była dyskusja o zrobieniu podziału brandów. Jak widać propozycja Carniego przerodziła się w coś, co stało się faktem. Zobaczymy jak będzie to funkcjonowało na dłuższą metę, ale widzę w tym pewien potencjał, bo jednak dwa brandy i rozdzielenie gwiazd na dwa brandy jest szansą i dla najmocniejszych i dla tych trochę słabszych jednostek. Aldis jako GM Elysium jest też dość fajnym wyborem, bo patrząc na to, co pokazuje w WWE jako GM SmackDown i jak pasuje do tej roli, to jeśli będzie on prowadzony podobnie a nawet i lepiej w samym LPW, to będzie on dobrym dowódcą, trzymającym pieczę nad niesfornym towarzystwem. Lekko zaskoczyłem się w chwili, gdy zostało ogłoszone wprowadzenie dwóch mistrzostw, ale skoro mamy dwa brandy to i dwa pasy się przydzadzą. Także ogłoszenie podziału brandów, nowy GM jak i dwa wprowadzone pasy są dla mnie dość sporymi plusami i zobaczymy co z tego wyjdzie na dłuższą metę.

Ladder Match: Dobra, to na start dostaliśmy wejściówki od większości z uczestników. Przy okazji chciałbym wyjaśnić pewną sprawę w związku z tym. Jeszcze przed samym PPV pisałem z Rysem i uprzedzałem go o dość ograniczonym udziale w życiu na forum i w sumie moja obecność była zdecydowanie mniejsza. Będąc na końcowym etapie studiów i tuż przed obroną (udaną) wolałem skupić się nad nauką pod obronę, przez co zaniedbałem inne aspekty i dlatego też nikt nie uświadczył wejścia Mantela. Nie żebym teraz szukał wymówek, ale wolałem wyjaśnić to i owo, by nie było zbędnych kwasów w związku z tym. Co do samych wejściówek to noo Cavazos i Lord z zdecydowanie najdłuższymi, później Garra z Hallowayem, gdzie wejście Dereka nie wiem czemu ale jakoś mi się podobało. Nie było ono specjalnie długie, ale fajnie podkreślono tutaj to i owo, za co Zimny ma małego plusika u mnie. Przechodząc jednak do samej walki to była ona cholernie długa i każdy z jej uczestników otrzymał swój moment, aby się odpowiednio zaprezentować. Widać, że Raptor nie wyszedł ani trochę z wprawy i otrzymaliśmy bardzo fajnie rozpisany pojedynek z humorycznymi wstawkami (Helikopter! Helikopter! i Pofrunąąąąął). Cavazos zdobywający pas Valor nie jest szczególnym zaskoczeniem, bo był jednym z faworytów do wygrania walki. Natomiast zdobycie pasa Eternal przez Dereka to dość przyjemne zaskoczenie. Wydaje mi się, że wyjdzie mu to na dobre. Co prawda mu pas nie jest jakoś mocno potrzebny i przy gimmicku może być pewnym hamulcem, ale reszta no niezbyt mocno w moich oczach zasługiwała na wygraną (nie sugerujcie się moim typerem). Także fajnie, że Halloway opuścił galę jako mistrz i ciekawe jak będzie spisywał się w swojej roli.

Tag Team Match: Starcie z drobną historią, która została zapoczątkowana na czwartym Colosseum. W przeciwieństwie do Openeru jest to trochę krótsza walka, co jest w pełni zrozumiane. Zestawienie komediantów z bogaczami jest jednym z początkowych aktów ich rywalizacja, która zapewne będzie kontynuowana w najbliższym czasie. Same wejścia było idealnym przedstawieniem przeciwieństw między tymi dwoma duetami. Wejśie Uszczelki i Butli zostało tutaj pokazane w dość komediowym stylu, jednak miałem dość sporego mindfucka. Kim do cholery jest Zygmunt Uszczelka? Obstawiam, że wkradł się tutaj błąd, ale no wygląda to dość dziwnie. Wejście Steele’a i Escobara no takie typowe dla bogaczy, tylko no te “I don’t need your legacy” ni cholery mi się tu nie klei. Z tego co widziałem to była jakaś zmiana songu u Prestona i chwała mu za to, bo nie pasuje to. Ten sposób szydery z komediantów nie był mocno wyszukany, ale zapewne wywołałby dość spory heat. Sama walka nie należała do wybitnie ciekawych, jednak każdy z czwórki miał swoje momenty. Widać jednak, że opener był zdecydowanie bardziej konkretnie rozpisany i może dlatego ocena tej walki wydawać się może dość surowa. Wygrali Bogacze, co może dać im sporego kopa. Co do Uszczelki i Butli… no skoro Butla zmienia właściciela, to może z czasem i nastąpi jakiś rozłam w tym duecie. Być może szybszy niż u Prestona i Miguela.

Mike F’N Brutal vs Elias Shadow: Kwestię wejść omówię skrótowo, by nie pisać książki. Jestem jednak ciekawy z czego wyniknął pomysł na takie wejść Eliasa, bo jednak na discordzie był dość spory ubaw z Eliasa i jego wejściówki w asyscie Doliego. Brutal w swoim stylu zaznaczył swoją obecność i zadbał o odpowiednie wyposażenie ringu na okoliczność ich walki. Sama walka była właściwie jednostronnym wpierdolem dla Eliasa z chwilowymi przebłyskami. No ciekawy zabieg z tym cheerowaniem Brutala i nie dziwi mnie to, że był tym zaskoczony. Ale skoro obijasz naczelnego klauna, którego nikt nie lubi, to ciężko o inne reakcje. By nie było… Shadow miał też swoje momenty, które szybko zamieniały się w dalsze torturowanie przez Brutala. Ten ostatecznie zmusił rywala do klepania, by dla odmiany nie był tym, który klepie i właściwie tym zwycięstwem sobie lekko powetował trochę gorsze momenty i być może finalnie wróci na właściwie tory. O Brutala martwił się nie będę. Co do Eliasa, to skoro jego właściciel miał podejście jakie miał, to nie dziwi mnie jego gnojenie, bo to idealna postać do tej roli. A te jego tańce z Fortnite’a, 67 czy nawiązania do Skibidi idealnie łączą się w kolejne łomoty dla Eliasa, który chyba lubi być maltretowanym.

Dan Dowson Open Challenge: Patrząc na aktywność Shiro myślałem, że Dan zostanie lekko ukarany czystą porażką. Tak się jednak nie stało i w sumie otrzymaliśmy tutaj Otungę, który już na komentatorce pokazał się z niezłej strony. Sama walka nie była szczególnie ciekawa, na co wpływ ma bardzo okrojony moveset Dowsona. Poszliśmy tutaj w DQ i ingerencję Hilla, którego przewidywałem jako rywala Dana. Cóż mogę więcej powiedzieć? Walka się odbyła i to właściwie tyle.

Pobite Gary: Jest o powrót ulubionego programu większości forumowiczów. Na starcie chciałbym już zaznaczyć to, że wybór gościa już dość mocno sugerował, co będzie miało miejsce na dalszym etapie. Nie uważam tego za nic złego, bo właściwie każdy czekał na ten moment, gdy Ransom pojawi się w LPW. Same Pobite Gary były dość przyjemne i Rob fajnie kąsał Dolnicka, który idealnie wpasował się w sam program i aż czekałem na moment, gdy “wciągnie” tego Hot Doga. Sam diss został przerwany przez powrót Maxwella (już nie wilgotniaka z włosami a jego łysa wersja. W sumie zaintrygował mnie Ransom swoją wypowiedzią. Zdecydowanie porzucił on swój komediowy ton, z którego kojarzyliśmy go dotychczas i było to całkiem przyjemne. Widać, że Jean Pierre za bardzo sie wczuł w swoją karierę i olał swojego przyjaciela, przez co ten nie chce mieć z nim za wiele do czynienia. Do czego to wszystko zaprowadzi? Przekonamy się o tym zapewne za jakiś czas.

Jose Lopez vs The Reaper:  No nie powiem, fajne zestawienie zostało tutaj ugotowane. Mało kto raczej brał pod uwagę Reapera jako rywala Lopeza a jednak zostaliśmy tutaj zaskoczeni i to dość pozytywnie. Mając na uwagę ich historię jeszcze z PHW i późniejszą z WCW (której niestety za zbytnio nie pamiętam) to starcie miało dość spory potencjał. Widać było, że Reaper ma dość konkretną przewagę nad rywalem i Jose stał przed konkretnym wyzwaniem. Sam przebieg walki idealnie podkreślał desperację Lopeza, połączoną z determinacją aby powstrzymać monstrum chcący ponownie go zniszczyć. Częste próby przypięcia i odkopany finisher tutaj idealnie łączyły się z Lopezem i jego mękami. Nie był to zwykły rywal, tylko koszmar, który o mało nie zakończył definitywnie jego kariery. Walka została zwieńczona szczęśliwym zakończeniem dla Hiszpana, który był gotów zaryzykować wszystko, aby tylko pokonać Reapera i stąd byliśmy świadkami Es El Final, gdzie dla Jose to był mocno ryzykowny ruch ze względu na kontuzję. Jak widać udało mu się przezwyciężyć nie tylko rywala a także i wszelkie lęki, przez co może się w pełni skupić na głównej misji, jaką jest marsz po główne mistrzostwo.

Main Event: Najważniejsze starcie gali, którego stawka była cholernie wysoka. Czwórka tych, którym udało się przejść przez turniej zemeldowała się w wielkim finale. Czy ktoś na starcie turnieju przewidywał inny skład? Być może osobiście na starcie widziałbym tu prędzej Brutala niż Rybacka, ale skoro Butcher zrobił swoje, to czemu nie miałby się znaleźć w tym gronie? Same wejściówki nie licząc Rybacka były tutaj dość konkretnie rozpisane, co wydawało się być akurat dość zrozumiałe. Walka zgodnie z moimi przewidywaniami była dość długa i pełna ringowej akcji. Wiadome było od początku, ze wszystko się rozstrzygnie między Riddlem a Blazem, także pozostawało kwestią to, kto odpadnie z walki jako pierwszy. Jak widać padło na Rybacka, który skapitulował nie po jednym a po aż dwóch finisherami od swoich rywali. Mimo, że odpadł pierwszym to został on w tym pojedynku dość mocno rozpisany. Po chwili dołączył do niego Edgar i to, co wiadome było od początku stanęło się faktem. Riddle i Blaze pozostali w walce i byli w stanie odkopać po swoich finisherach. Ostatecznie walka padła łupem Axela i choć stawiałem na Kennetha, to wynik bezproblemowo można wybronić. Atak Lopeza na mistrza po walce był dość mocno przewidywalny z racji na to, co Hiszpan zapowiadał od początku swojego pobytu. Przed mistrzem dość twardy orzech do zgryzienia i zobaczymy jak wypadnie on w rywalizacji z Lopezem. Riddle zapewne zajmie się w pełni Rybackiem a Edgar? On prędzej czy później znajdzie coś dla siebie i jestem o niego dość spokojny.

Derrick Mantel
7/0/7
-----
Luis Borges
3/0/1
Odpowiedz
Cytuj
14.07.2026, 22:17
#17
ET

Pisząc z perspektywy czytania już gali, przyznaję, że nie pamiętałem ani trochę story Lopeza i Reapera, ale dla tych którzy znali lore to na pewno fajny teaser. Klimatyczna forma(a lubię jak wiadomo), zgrabnie napisane.

A mnie ten plakat się podoba, zwycięzca od razu podkreślony i wgl. Nie no, poza renderem blaze to moim zdaniem udany plakat dla pierwszej PPV federacji. Mam delikatne flashbacki z jakiegoś plakatu godziny zero którzy gdzieś mam.
komentatorzy

Otunga jeżeli mi się wszystko już nie miesza, jest drugą postacią Michała? Ja tam osobiście tych prawniczych wstawek się nie czepiam. Na koniec dnia jesteśmy e-fedem i wyrazistość nie szkodzi nam, tak długo jak zbytnio nie wpadniemy w grosteskę. Mimo to Otunga wprowadził tutaj mam wrażenie więcej chaosu niż prawniczego porządku, dziwnie rozbite kwestie i chwilami w tym przeglądzie karty można się było zakręcić. Hajto i Cole byli właściwie tutaj tłem dla Davida. Kurde no powiem tak, komentatorka spełniła swoją funkcję ale nie czułem się przez nią jakoś powalony, mam wrażenie, że jednak jakaś rewolucja jeśli chodzi o skład by się przydała.


RVD i brandy

Coś co w sumie wszyscy już wiedzieliśmy, tj. powstaje drugi brand. Natomiast jakimś (przynajmniej dla mnie) zaskoczeniem jest obecność dwóch pasów w walce. Przyznaję, że naprawdę spora midcardowa gratka się trafiła uczestnikom starcia, domyślałem się, że double championa mieć nie będziemy, ale jednak.


I kurde z tym Aldisem mam problem, problem w formie tego, że to jest moment w którym musimy sobie jasno oddzielić, czy LPW żyje w uniwersum obecnego wwe i je uznaje (bo nie raz się to zdarza, bodajże chyba w komentarzach do następnego coloseum jest wzmianka o zdobyciu mistrzostwa prze CM punka.

Trochę mam mieszane uczucia do stylistyki Elisium, jakoś tak kojarzy mi się z rangami w MMO rpgach i innych cudach, ale może się czepiam.

Ladder match

Szkoda braku wejść Mantela i ZSJR, raptem parę linijek a tyle robi, no ale cóż bywa.
Pozostali klimatycznie i doceniam, że bez fajerwerków z dupy, na to jeszcze przyjdzie czas. Doceniam szczególnie wejscie Cavy i Lorda, dopracowane i te drobne interakcje z publiką robią robotę.

Obawiałem się tej walki, ladder match wieloosobowy to ciężka sprawa, ale pozytywnie się zaskoczyłem. Praktycznie cały czas mogłem sobie bez większego problemu zoobrazować sytuację w ringu. A do tego tempo nie dawało się nudzić. Cavazos w pełni zasłużenie zgarnia jeden z pasów, a sposób jego wyłączenia tylko dodaje. W sumie tutaj mam jedyną uwagę do tej walki, że w trakcie starcia czasami ciężko byłoby mi złapać kto jest heelem a kto facem, ale też taka specyfika starcia każdy na każdego.

Ah helikopter piękna sprawa oddaję, i mamy zaskoczenie. Derek może jednak wie więcej niż my wszyscy. ShowOffa chyba zawiodła aktywność, szkoda Zack tego pasa potrzebował, ale też końcówka od razu buduje potencjalną rywalizację właśnie Sabra i nowego mistrza.

tag team
Oj chłopaki musieli dużo koszulek sprzedawać, że im takie wejście zafundowano. Ale się nie czepiam, bo za dobrze się bawiłem na ich segmentach, więc mario uszczelka też mnie bawi. Jeszcze setka na narożniku, jezu attitiude era dzień dobry.


Trochę po dłuższym czasie przypomniałem sobie, że Sara Rojas z panami biega. Ale poza tym w mocno lekceważącym rywali stylu, więc tak jak by pasowało, był na to pomysł i na gali na pewno by oddało.

Oj tam chyba była zastawiona na butlę piwna pułpka pod ringiem. Jest taki bar z kraftami pułapka w gdańsku chyba, mniejsza. To chyba najmniej komediowe starcie z udziałem dueatu alkoholik hydraulik jak do tej pory? Całość jednak płynna i jako widz bawiłbym się dobrze i na widok butli atakującego smrodem swoich “syr” zaśmiewałbym się do rozpuku.

Przyznaję, że lekko zaskoczyli mnie zwycięzcy bo jednak do tej pory lepiej wypadało polskie duo. Faktem jednak jest, że bogacze rośli w oczach i potrzebowali tego sukcesu jak powietrza.


Brutal i Shadow

Mówcie co chcecie, ale Shadow pokazujący 67 tuż przed wpierdzielem swojego życia sprzedawałby koszulki jak dziki. Ale słuchania jebać dorosłość sobie odpuszczę, raz wystarczy.


Już myślałem, że brutal wjedzie na motocyklu, ale taki rozpadajacy się van do sytuacji pasuje chyba nawet bardziej. I widać, że ewidetnie Brutal jest w swoim naturalnym środowisku i czuję się w nim jak ryba w wodzie.

Myślałem, że starcie to będzie absolutnie jednostronny squash, ale zostałem ponownie pozytywnie zaskoczony. Momenty inicjatywy Shadowa dodają całości realizmu i wartości.
I kurde fajnie widzieć, że to co potem jest w newsach (rozważania o face brutalu) ma tutaj rzeczywiście swoje korzenie w publice dobrze odbierającej brutala ku jego własnemu zaskoczeniu. Doceniam w sumie, że poziom brutalności nie odpłynął w jakieś abstrakcyjne rejony, chociaż klocki lego mocna rzecz. Brutal potrzebował tego co tutaj się wydarzyło tyle powiedzieć starczy.


Dowson Open challange:

Pan maruda czas.

W sumie, można się było spodziewać, że Otunga nie ograniczy się do siedzenia za stołem, na pewno wejście z przytupem do federacji sobie wybrał, mimo dziadowania Dowson to jednak jest nazwisko. Eh liczyłem, że Otunga będzie w trakcie walki dawał jakiś wniosek do sędziego. Poprawne starcie, nie będę się bawił w szukanie jakiś niedociągnięć na siłę, bo kluczowe jest zakończenie. Hill atakuje, rywalizacja z Otungą się rozpoczyna, z RVD nabiera tempa a co kluczowe Dowson nie dostał czego chciał więc będzie mógł dalej narzekać

Rob i Pierre

Ahhh pobite gary, nawet się stęskniłem. Boże ale ten rob nie miły dla Pierra, on przeciż nic nikomu złego nigdy nie zrobił. (tak naprawdę to tak). Ale kongijczyk zaskakuje mnie swoją siłą woli, normalnie jak jakaś próba w zakonie shaolin.
Rob wykonał swoją klasyczną robotę i się dobrze bawiłem
m, słuchajac dissu też, i myślę, że pobite gary jeśli będą rzadziej odzyskają swoich fanów.

No i w końcu jest, Maxwell na którego tak długo czekaliśmy. Łezka się w oku zakręciła dla jego. Zostaje czekać, na dalszy ciąg tej telenoweli, czy Grubas wykrzesze z siebie uczucia, co się stało z Ransomem, czy włosy kiedyś wrócą, czy będzie storyline z perukką, tyle pytań.



Lopez i Reaper

Tak jak mówiłem, kompletnie nie pamiętam historii stojącej za tym starciem, więc poczułem aromat klasyka smackdown z wyciąganiem takera z szafy. Ale mówiąc poważnie, dobrze, że Lopez dostał jakieś starcie z prawdziwego zdarzenia. Jak wiemy zostaje zgodnie z swoimi zapowiedziami wrzucony do Main Eventu, więc potrzebował czegoś poza starciami z linii dolnicka. Ale kurde mam trochę problem z tą walką, może to jakaś moje osobiste odczucie, ale w sumie ten komentarz nim jest nie? Kurde ten reaper jest przedstawiony tak potęznie, jakby miał zjeść w gountlet matchu pół rosteru. Rozumiem jaki był cel tego zabiegu i po co tak sypnęło finisherami, ale odczuwałem lekkie przegięcie.
Lopezzo oczywista wygrywa, i kurde jakieś powiedzmy 40min później Lopez atakuje Blaze, trochę mi się to nie klei z tym jaki był wykończony po tym starciu (no chyba że niedoceniam jego staminy)

RVD

Grafika pasa chyba się wywaliła, ale dobrze, że jest chociaż chwila odetchnięcia z jego zapowiedzią pomiędzy poprzednim starciem a Main Eventem.

ME

Skoro już była wokół tego dyskusja, to mi osobiście nie przeszkadza inny theme na ppv, sam może kiedyś wyciągnę na jakąś okazję stary utwór Edgara (puppet show przyp. red.)
Chyba wszystkie wejście dowiozły, były delikatnie podkręcone, ale co dla mnie ważne nie było nagle przegięć z kosztami i skoków z helikoptera.
Ryback chyba najbardziej poza schematem, mając po prostu wyjebane, ale o co chodziło z z tym nagłym wyciągnięciem Haymana to się chyba już zgubiłem.
Blaze koszulka z klatą samego siebie, no może jednak ma duże ego. Nie no, ponownie doceniam interakcję z fanami przy wejściu, to mocno buduje czy nasza postać jest facem czy heelem i robi naszym fikcyjnym widzom na arenie.


Starcie, no doczepię się no. Bo w tej walce chyba sobowtór wystąpił jakiś Dickson, to w takim razie Dickinson będzie walczył o “title that he never lost”. Poza tym walka naprawdę dobrze rozpisana, jakieś tam literówki się wkradły, ale kto by na to patrzył. Fajnie, że jednak dało się mocno poczuć energię starcia każdy na każdego, ale jednocześnie udało się zaznaczyć konflikt na linii Ryback Riddle. Ryback mimo, że wypada pierwszy, to zebrał takie razy, że w pełni obroniony zostaje. Edgar za promo dostał wykończenie rzeźnika no i miło, sam też dostał serię po której większość by się poskładała pod siebie.

Finałowa dwójka pewne od początku, i zgodnie z moimi przewidywaniami Blaze tytuł zgarnia. Walka emocje trzymała do końca i za to chyba największe brawa dla piszącego.


Na sam koniec Lopez przerywa radość mistrza, zasłużoną, i rozpoczyna swoją rywalizację o pas i tak Ascension się kończy.


Daję 7/10 gali na pewno stać nas na więcej ale przede wszystkim brawa dla wszystkich za dowiezienie tego pierwszego kamienia milowego, w szczególności dla Rysa i całej ekipy CT i piszących starcia.

[Obrazek: e67dc8417560f96d92a455ae27c99c58.jpg]
Odpowiedz
Cytuj
Emiel Regis
Elysium
14.07.2026, 22:17 #17
ET

Pisząc z perspektywy czytania już gali, przyznaję, że nie pamiętałem ani trochę story Lopeza i Reapera, ale dla tych którzy znali lore to na pewno fajny teaser. Klimatyczna forma(a lubię jak wiadomo), zgrabnie napisane.

A mnie ten plakat się podoba, zwycięzca od razu podkreślony i wgl. Nie no, poza renderem blaze to moim zdaniem udany plakat dla pierwszej PPV federacji. Mam delikatne flashbacki z jakiegoś plakatu godziny zero którzy gdzieś mam.
komentatorzy

Otunga jeżeli mi się wszystko już nie miesza, jest drugą postacią Michała? Ja tam osobiście tych prawniczych wstawek się nie czepiam. Na koniec dnia jesteśmy e-fedem i wyrazistość nie szkodzi nam, tak długo jak zbytnio nie wpadniemy w grosteskę. Mimo to Otunga wprowadził tutaj mam wrażenie więcej chaosu niż prawniczego porządku, dziwnie rozbite kwestie i chwilami w tym przeglądzie karty można się było zakręcić. Hajto i Cole byli właściwie tutaj tłem dla Davida. Kurde no powiem tak, komentatorka spełniła swoją funkcję ale nie czułem się przez nią jakoś powalony, mam wrażenie, że jednak jakaś rewolucja jeśli chodzi o skład by się przydała.


RVD i brandy

Coś co w sumie wszyscy już wiedzieliśmy, tj. powstaje drugi brand. Natomiast jakimś (przynajmniej dla mnie) zaskoczeniem jest obecność dwóch pasów w walce. Przyznaję, że naprawdę spora midcardowa gratka się trafiła uczestnikom starcia, domyślałem się, że double championa mieć nie będziemy, ale jednak.


I kurde z tym Aldisem mam problem, problem w formie tego, że to jest moment w którym musimy sobie jasno oddzielić, czy LPW żyje w uniwersum obecnego wwe i je uznaje (bo nie raz się to zdarza, bodajże chyba w komentarzach do następnego coloseum jest wzmianka o zdobyciu mistrzostwa prze CM punka.

Trochę mam mieszane uczucia do stylistyki Elisium, jakoś tak kojarzy mi się z rangami w MMO rpgach i innych cudach, ale może się czepiam.

Ladder match

Szkoda braku wejść Mantela i ZSJR, raptem parę linijek a tyle robi, no ale cóż bywa.
Pozostali klimatycznie i doceniam, że bez fajerwerków z dupy, na to jeszcze przyjdzie czas. Doceniam szczególnie wejscie Cavy i Lorda, dopracowane i te drobne interakcje z publiką robią robotę.

Obawiałem się tej walki, ladder match wieloosobowy to ciężka sprawa, ale pozytywnie się zaskoczyłem. Praktycznie cały czas mogłem sobie bez większego problemu zoobrazować sytuację w ringu. A do tego tempo nie dawało się nudzić. Cavazos w pełni zasłużenie zgarnia jeden z pasów, a sposób jego wyłączenia tylko dodaje. W sumie tutaj mam jedyną uwagę do tej walki, że w trakcie starcia czasami ciężko byłoby mi złapać kto jest heelem a kto facem, ale też taka specyfika starcia każdy na każdego.

Ah helikopter piękna sprawa oddaję, i mamy zaskoczenie. Derek może jednak wie więcej niż my wszyscy. ShowOffa chyba zawiodła aktywność, szkoda Zack tego pasa potrzebował, ale też końcówka od razu buduje potencjalną rywalizację właśnie Sabra i nowego mistrza.

tag team
Oj chłopaki musieli dużo koszulek sprzedawać, że im takie wejście zafundowano. Ale się nie czepiam, bo za dobrze się bawiłem na ich segmentach, więc mario uszczelka też mnie bawi. Jeszcze setka na narożniku, jezu attitiude era dzień dobry.


Trochę po dłuższym czasie przypomniałem sobie, że Sara Rojas z panami biega. Ale poza tym w mocno lekceważącym rywali stylu, więc tak jak by pasowało, był na to pomysł i na gali na pewno by oddało.

Oj tam chyba była zastawiona na butlę piwna pułpka pod ringiem. Jest taki bar z kraftami pułapka w gdańsku chyba, mniejsza. To chyba najmniej komediowe starcie z udziałem dueatu alkoholik hydraulik jak do tej pory? Całość jednak płynna i jako widz bawiłbym się dobrze i na widok butli atakującego smrodem swoich “syr” zaśmiewałbym się do rozpuku.

Przyznaję, że lekko zaskoczyli mnie zwycięzcy bo jednak do tej pory lepiej wypadało polskie duo. Faktem jednak jest, że bogacze rośli w oczach i potrzebowali tego sukcesu jak powietrza.


Brutal i Shadow

Mówcie co chcecie, ale Shadow pokazujący 67 tuż przed wpierdzielem swojego życia sprzedawałby koszulki jak dziki. Ale słuchania jebać dorosłość sobie odpuszczę, raz wystarczy.


Już myślałem, że brutal wjedzie na motocyklu, ale taki rozpadajacy się van do sytuacji pasuje chyba nawet bardziej. I widać, że ewidetnie Brutal jest w swoim naturalnym środowisku i czuję się w nim jak ryba w wodzie.

Myślałem, że starcie to będzie absolutnie jednostronny squash, ale zostałem ponownie pozytywnie zaskoczony. Momenty inicjatywy Shadowa dodają całości realizmu i wartości.
I kurde fajnie widzieć, że to co potem jest w newsach (rozważania o face brutalu) ma tutaj rzeczywiście swoje korzenie w publice dobrze odbierającej brutala ku jego własnemu zaskoczeniu. Doceniam w sumie, że poziom brutalności nie odpłynął w jakieś abstrakcyjne rejony, chociaż klocki lego mocna rzecz. Brutal potrzebował tego co tutaj się wydarzyło tyle powiedzieć starczy.


Dowson Open challange:

Pan maruda czas.

W sumie, można się było spodziewać, że Otunga nie ograniczy się do siedzenia za stołem, na pewno wejście z przytupem do federacji sobie wybrał, mimo dziadowania Dowson to jednak jest nazwisko. Eh liczyłem, że Otunga będzie w trakcie walki dawał jakiś wniosek do sędziego. Poprawne starcie, nie będę się bawił w szukanie jakiś niedociągnięć na siłę, bo kluczowe jest zakończenie. Hill atakuje, rywalizacja z Otungą się rozpoczyna, z RVD nabiera tempa a co kluczowe Dowson nie dostał czego chciał więc będzie mógł dalej narzekać

Rob i Pierre

Ahhh pobite gary, nawet się stęskniłem. Boże ale ten rob nie miły dla Pierra, on przeciż nic nikomu złego nigdy nie zrobił. (tak naprawdę to tak). Ale kongijczyk zaskakuje mnie swoją siłą woli, normalnie jak jakaś próba w zakonie shaolin.
Rob wykonał swoją klasyczną robotę i się dobrze bawiłem
m, słuchajac dissu też, i myślę, że pobite gary jeśli będą rzadziej odzyskają swoich fanów.

No i w końcu jest, Maxwell na którego tak długo czekaliśmy. Łezka się w oku zakręciła dla jego. Zostaje czekać, na dalszy ciąg tej telenoweli, czy Grubas wykrzesze z siebie uczucia, co się stało z Ransomem, czy włosy kiedyś wrócą, czy będzie storyline z perukką, tyle pytań.



Lopez i Reaper

Tak jak mówiłem, kompletnie nie pamiętam historii stojącej za tym starciem, więc poczułem aromat klasyka smackdown z wyciąganiem takera z szafy. Ale mówiąc poważnie, dobrze, że Lopez dostał jakieś starcie z prawdziwego zdarzenia. Jak wiemy zostaje zgodnie z swoimi zapowiedziami wrzucony do Main Eventu, więc potrzebował czegoś poza starciami z linii dolnicka. Ale kurde mam trochę problem z tą walką, może to jakaś moje osobiste odczucie, ale w sumie ten komentarz nim jest nie? Kurde ten reaper jest przedstawiony tak potęznie, jakby miał zjeść w gountlet matchu pół rosteru. Rozumiem jaki był cel tego zabiegu i po co tak sypnęło finisherami, ale odczuwałem lekkie przegięcie.
Lopezzo oczywista wygrywa, i kurde jakieś powiedzmy 40min później Lopez atakuje Blaze, trochę mi się to nie klei z tym jaki był wykończony po tym starciu (no chyba że niedoceniam jego staminy)

RVD

Grafika pasa chyba się wywaliła, ale dobrze, że jest chociaż chwila odetchnięcia z jego zapowiedzią pomiędzy poprzednim starciem a Main Eventem.

ME

Skoro już była wokół tego dyskusja, to mi osobiście nie przeszkadza inny theme na ppv, sam może kiedyś wyciągnę na jakąś okazję stary utwór Edgara (puppet show przyp. red.)
Chyba wszystkie wejście dowiozły, były delikatnie podkręcone, ale co dla mnie ważne nie było nagle przegięć z kosztami i skoków z helikoptera.
Ryback chyba najbardziej poza schematem, mając po prostu wyjebane, ale o co chodziło z z tym nagłym wyciągnięciem Haymana to się chyba już zgubiłem.
Blaze koszulka z klatą samego siebie, no może jednak ma duże ego. Nie no, ponownie doceniam interakcję z fanami przy wejściu, to mocno buduje czy nasza postać jest facem czy heelem i robi naszym fikcyjnym widzom na arenie.


Starcie, no doczepię się no. Bo w tej walce chyba sobowtór wystąpił jakiś Dickson, to w takim razie Dickinson będzie walczył o “title that he never lost”. Poza tym walka naprawdę dobrze rozpisana, jakieś tam literówki się wkradły, ale kto by na to patrzył. Fajnie, że jednak dało się mocno poczuć energię starcia każdy na każdego, ale jednocześnie udało się zaznaczyć konflikt na linii Ryback Riddle. Ryback mimo, że wypada pierwszy, to zebrał takie razy, że w pełni obroniony zostaje. Edgar za promo dostał wykończenie rzeźnika no i miło, sam też dostał serię po której większość by się poskładała pod siebie.

Finałowa dwójka pewne od początku, i zgodnie z moimi przewidywaniami Blaze tytuł zgarnia. Walka emocje trzymała do końca i za to chyba największe brawa dla piszącego.


Na sam koniec Lopez przerywa radość mistrza, zasłużoną, i rozpoczyna swoją rywalizację o pas i tak Ascension się kończy.


Daję 7/10 gali na pewno stać nas na więcej ale przede wszystkim brawa dla wszystkich za dowiezienie tego pierwszego kamienia milowego, w szczególności dla Rysa i całej ekipy CT i piszących starcia.

[Obrazek: e67dc8417560f96d92a455ae27c99c58.jpg]
Odpowiedz
Cytuj
14.07.2026, 23:28
#18
ET - bardzo miłe rozpoczęcie gali. Dobrze napisane, zgrabne, bardzo, bardzo klimatyczne. No nie będę leciał w chuja, normalnie jak komentuję galę to lecę po kolei i sobie nie spoileruję, ale PPV pobieżnie przejrzałem, sprawdziłem wyniki i wiem już czyja to robota. Myślę, że bym się nie domyślił na żywo, bo Reapera jakoś nie ma w mojej pamięci, ledwo kojarzę postać i chyba tak naprawdę tylko z mema, że zrobił wyjście na kilkaset słów, powiedział 3 słowa i wyszedł, więc za dużo nie powiem o nim. Ale no, z tego co wiem to był na WCW. Postacie z WCW są tutaj z automatu mocne, więc fajnie znaleźć rywala, którego będzie można na spokojnie podłożyć, a jeszcze ma jakąś wartość. Wracając bezpośrednio do segmentu to duży plus. Mam nadzieję, że nie zejdziemy z poziomem już do końca.

Komentatorzy - "Mam nadzieję, że nie zejdziemy z poziomem już do końca." - przepraszam, te słowa pisał zadowolony Remik, w dobrym humorze, który jeszcze nie wiedział co go zaraz pierdolnie. Miałem halucynacje. Nawet nie jestem w stanie przejść przez to do końca zanim zacznę, od razu muszę się przypierdolić do długości. Powiem tak, "kurwa, już było dobrze!", na galach szliśmy w dobrą stronę, a tutaj na otwarcie show taka mokra ściera na ryj. Masakra. To nie jest za długie, to jest kurewsko za długie. Komentatorzy (którzy moim zdaniem są absolutnie zbędni, bo w zasadzie robią tylko omówienie karty, którą wszyscy znają) wyszli dłużej niż 3 z 6 walk. Absolutne kino. Ten Hajto to mnie drażni od początku, on tam jest tak niepotrzebny, że serio mu tylko Najmana jako GMa brakuje. Federacja chce być profesjonalna - Cole jest profesjonalny, zapraszany gość też jest. GM jest profesjonalny i fedka aspiruje do pójścia do TV. Dlaczego dalej upiera się przy tym Hajto, który w USA ani nie jest znany, ani lubiany i ogólnie budzi same negatywne emocje? Cole widzę, że w sumie próbował to trzymać w ryzach, ale bardzo się nie udało, więcej dyscypliny jest potrzebne przy pisaniu tego. Bo Otunga wszedł i nie dość, że daje dwie wypowiedzi pod rząd, to jeszcze rzuca takie ściany tekstu, jakby promo dawał. A w sumie jest tylko gościem tutaj. Zdominował występ i bardzo niepotrzebnie go mocno wydłużył. Ogólnie sama treść nie jest zła, jest mocno gimmickowa, ale jest po prostu zbędna. No i ilość tych gimmickowych porównań, nawiązań itd. - to samo co u Makłowicza, trzeba ogarnąć ilość, bo za szybko się przeje i zamiast być fajnym smaczkiem będzie upierdliwym przerysowaniem. Podsumowując, Hajto do wyjebania, Cole powinien to bardziej prowadzić swoimi krótkimi wypowiedziami, a Otunga powinien pamiętać, że to nie jego segment, w którym ma być gwiazdą, tylko gościnny występ przy stoliku komentatorskim, więc dostosować się formą do Cole'a i podążać za nim. Powiem, wam, że ledwo zacząłem, a już mi się odechciało czytać dalej. Zabili mnie tak samo, jak Pobite Gary na pierwszej gali. Duży minus za komentatorów, bardzo duży. Serio, to jest niedopuszczalne, żeby komentatorzy wychodzili w takim formacie.

RVD i Aldis - Witam kolejnego dnia w moim notatniku. Trochę się zregenerowałem i mam nadzieję, że dzisiaj już takiej przykrej niespodzianki nie będzie. Podoba mi się kontrast jaki buduje nam theme song. Bo brzmi jak dla jakiegoś luja totalnego, kozaka największego, a doskonale wiemy, że Rob lubi zgubić swoje jajeczka, albo zostawić je w biurze raz na jakiś czas. A tak na poważnie to dobra nuta, fajnie się nastawiłem od razu do czytania. RVD poprawnie. Aldis też leci poprawnie, no czuję, że jest to Aldis, szkoda, że się kodowanie wywaliło, bo się zlewa przez to całość. Zajebiste są te nowe grafiki. Nie będę kłamał, widziałem je szybciej, ale aż byłem w szoku, że AI dało radę taką cudowną robotę wykonać. Za to czapki z głów, promt musiał być dospermiony, że to aż tak pięknie wyszło. Walka o dwa pasy, no proszę. jest szansa na podwójnego mistrza od razu. Nieźle. Bardzo fajne podbicie stawki od początku. I tak można otwierać galę. Jakby skipnąć tych nieszczęsnych komentatorów to mamy naprawdę mocne otwarcie gali.

Ladder Match - Normal Guy z wejściem roku, myślałem, że ZSJ nie da się przebić, ale jemu się udało :p Ale przechodząc do najważniejszego, czyli do samej walki to mega propsy. Bardzo dobrze napisane starcie. Wieloosobowe walki zawsze kojarzą mi się z mega chaosem, trudno jest to ogarnąć, żeby miało ręce i nogi, a tutaj jest to pod totalną kontrolą. Ani razu się nie zgubiłem podczas czytania, a to co najbardziej zasługuje na szacunek to mimo tylu osób w walce to uważam, że świetnie oddano charakter każdego zawodnika. Od razu mamy wyślizgnięcie się z ringu Lorda Sebastiena, za chwilę ZSJ popisuje się techniczną akcją i na to wszystko jest miejsce. Helikopter, helikopter mnie kupił, zaśpiewałem to sobie w głowie xD "prawie imiennika" - dziękuję, miałem dokładnie to samo w głowie, odkąd zacząłem czytać tą walkę. Ło kurwa, ten Suplex na drabinę i C-Factor ponad linami za ring, mocne. Aż mnie w plecach zabolało jak to czytałem. No i Cavazos z pasem, bardzo sensowna decyzja. Fajnie się pokazał w turnieju, był bardzo wiarygodny, żeby złapać ten tytuł i bardzo się cieszę, że przypadł właśnie jemu. Jestem bardzo ciekawy jaki program przygotowali dla niego potężni włodarze, bo jak on dostanie niezłego heela to może być naprawdę dobry program. O kurde, tak się wkręciłem w czytanie wałeczki, że totalnie zapomniałem, że po złapaniu pasa on nie eliminuje się z walki, tylko może być Cava 2 Belts. No to dalej są emocje (oprócz dla Lord Sebastiena, bo on to chyba nie żyje xD). O, no i znowu za szybko to powiedziałem xDDDD To jednak nie będzie Cava 2 Belts xD Ależ wpierdziel, chłop to spokojnie wygrał tydzień w sanatorium. Uuuu, Halloway z pasem, no też elegancko. Może i obstawiałem ZSJ, ale uważam, że Derek ogarnie. Super szansa dla niego, na gali dowozi tymi segmentami, a teraz widać, że też dowiózł na BS. Brawo. Ogólnie to się spodziewałem, że jak Holloway wygra to będzie na zasadzie, że pozostała 5 się kłóci i napierdziela poza ringiem, a on to po prostu zgarnie bez walki, więc jak był podobny motyw to bym się nabrał IRL. Bo tutaj mi długość tekstu zaspoilerowała. Ale świetna walka, bardzo dobre tempo, świetne zarządzanie zawodnikami. Jedyne do czego się mogę przyczepić to, że Lord Sebastien wrócił po tym C-Factorze do walki, ale to już czepialstwo. Absolutnie świetna robota, a Derek jak zyskał tą końcówką.

Tag Team - o chuju złoty. To wejście Uszczelki i Betelki… absolutny majstersztyk. Ogólnie nie będę tutaj oceniał wejść, ale to było tak wybitne, że musiałem docenić. Tak patrzę na matchcard i ten Andrade trochę taki mało Andrade, coś go zniekształciło to AI. Już od samego początku dziwny styl pisania, w sensie, jakoś tak inaczej zaznaczane piny i akcje niż wszyscy, tak jakby od niechcenia. No i od razu już dużo chaosu i mało realizmu w tej walce. Po pierwsze, po co Preston zrywa klincz, skoro za chwilę sam do niego wraca? Po drugie, wydaje mi się, że Butla, który jest dużo większy gabarytowo nie powinien tak sobie pozwolić po prostu zerwać klinczu. Jest większy, silniejszy, akurat w tym aspekcie to on rozdaje karty. Ten Suplex na początku walki boli. Ja wiem, że oni pewnie pod koniec będą robić salta, ale Suplex to nie jest cios na pierwszą minutę starcia, a raczej na końcówkę, jak już się szykujesz do końca. O i następny Suplex... Nie dość, że przed chwilą Uszczelka był w kontroli, to dostał Gut Kicka i dał sobie zrobić Suplexa mniejszemu gościowi, kiedy jest totalnie świeży? Nie no, tak nie można. Czekaj, co? Jest crossface, tak? Uszczelka wpada do ringu i sprzedaje kopa Prestonowi, tak? Przy Crossface Preston i Butla leżą i w takiej pozycji dostają kopa, tak? Jak on mu błyskawicznie wykonuje Fallaway Slam? To nie ma prawa być płynne przejście. Escobar też dobry, że tak sobie olewa Uszczelkę i zaczyna obijać Butlę, w sumie sam się skazuje na 2 vs 1 xD A nie, czekaj, to jednak Zbychu jest debilem i zamiast pomóc koledze, jak i tak jest w ringu i sędzia go nie wyganiał, to zaczyna się z nim kłócić xDD Face Wash na stojąco? Czy Stinger Splash na siedząco? A może Escobar to sprzedał tak, że siedział i po Face Washu wstał? No masa tutaj jest nieścisłości w tej walce. Dobra, tutaj całkowicie od początku końca leży konstrukcja starcia. Tempo jest jedno, a powinno rosnąć od początku do końca. W ogóle moim zdaniem, tutaj powinno być tak, że Uszczelka całą walkę próbuje wejść do rignu, ale od początku Butla jest obijany sromotnie, aż w końcu, tak w 3/4 długości walki w końcu jest zmiana, Uszczelka napierdala House of Fire, sam rozpierdala dwóch tak naprawdę, szykuje się do finishera, ale jednak Ci grają nieczysto jakoś i udaje im się wygrać. A tak widać brak pomysłu na waleczkę. Największym plusem tego starcia były komediowe opisy i wstawki, to mi siadło. Ale ogólnie słaba ta walka, niestety, ale na minus.

ER - niesamowite, Extreme Rules Match a pierwsze movesy padają później niż w Tag Teamie i nie są to Big Movesy. Da się? Da się. Tu w ogóle od razu widać jaki jest plan na to starcie i w ogóle zupełnie inne tempo, niż w poprzedniej walce i dużo przyjemniej się przez to płynie. Gdybym nie musiał się zatrzymać na srogie parsknięcie przy 67 to bym już był w połowie walki xD Doceniam mocno komediowe akcenty i Brutala, który będzie za nie karać. Ten taniec z fortnite, znowu musze zrobić pauzę, a już tak dobrze szło xD Ten cios w jaja moim zdaniem był niepotrzebny, bo Elias za szybko po nim zaczął robić rzeczy, a to jednak powinno być jak finisher  traktowane. Trochę to zabrało tej walce, ale to tak naprawdę jedyny minus. Bardzo płynnie przez to przebrnąłem, wręcz przepłynąłem. W ogóle nie odczułem długości. Świetne tempo, bo zaczęliśmy powoli, mimo ciosów kijem, ale cały im dalej w las, tym bardziej to tempo rosło. Imo limit idealnie dobrany i wykorzystany. No i ta końcówka, uaaaa, auuuu. Ale mocno. Ależ sobie Brutal odbił za te wszystkie klepania po drodze. Dobra robota, walka zdecydowanie na plus, godna PPV.

Dowson Open Challange - Ehh… no i po co ten speech? Jak jest tutaj to po cholerę był na Colloseum? Albo w jednym miejscu, albo w drugim, bo tak wychodzi i gada to samo. Bez sensu to wyszło. Od samego początku Dan był prowadzony bez żadnego zamysłu i tutaj jest tego idealne podsumowanie. Co do samego Hilla, to raczej też nieprzemyślane za bardzo. Rozumiem, że on ma na pieńku z RVD, ale dlaczego atakuje tak z dupy Otungę? To jest tak z dupy. Rozumiem, że tutaj chciano osiągnąć efekt zaskoczenia, że wow, Dowson był oczywistym zwycięzcą swojego Open Challange i jednak przegrał, ależ się tego nie spodziewaliśmy. Tylko, że w taki sposób to nie jest wow. RVD cały czas strasznie traci wizerunkowo, na tym, że nie  umie trzymać porządku.

Pobite Gary - Czemu ten Makłowicz od początku tak ciśnie po Pierdolniku i czemu publiczność na niego nie buczy? No i nie rozumiem, czemu to jest tak bardzo rozdrobnione, zamiast wrzucać osobne kwestie to można było zakodować te jego wstawki <> i byłoby płynniej zdecydowanie. No i czemu Dolnick daje się tak jebać i nawet się nie zająknął? O co tutaj chodzi? No, dobrze, że w końcu zareagował, bo już się sucho robiło. Jak jeszcze raz usłyszę o braku ketchupu to będę rzygał. *bleeeeeh* ostrzegałem. No nie smakuje właśnie. Ten wstęp jest tak useless, nie rozumiem co to miało na celu. Makłowicz se składał danie, jebał przy okazji po Dolnicku, nagle go jeszcze zdissował rapsując. Obniżył loty Robercik niestety, oj obniżył. Mam wrażenie, że tutaj segment by siadł dużo lepiej, gdyby nie było w nim pobitych. Tutj to wygląda tak, jakby na drugiej gali była zapowiedź, że Gary wracają na PPV, w sumie nic nie wymyśliliśmy, ale no muszą być, to podepniemy się pod ułożony już segment i jakoś to będzie. Po prostu nie ma sensu te wstęp z pobitymi. W zasadzie to Robert tylko powtarzał, że Dolnick się nie umie opanować i że bez keczupu. No baldo to wypadło. No i proszę Państwa, Maxwell przybywa na białym koniu, żeby uratować ten segment. Żeby nie było, Jean wykonał swoją robotę, jak zawsze w sumie, ale po prostu te pobite były niepotrzebne. Zanim zacznę chwalić Ransoma to tylko jeszcze powiem, że Brother Panter to chuj i powinien trafić na listę niegrzecznych, bo się zarzekał, że Maxwell nie wróci i Wallace nie wróci. A teraz już mu nie wierzę i wcale się nie zdziwię jak się za jakiś czas na jakiejś gali pojawi i Wes. A już tak na poważnie to dobry, emocjonalny speech. Aż mi się go żal zrobiło. Jeszcze na łyso chłop wyszedł, mógł od razu się zarumienić ze wstydu. Jestem mega ciekawy jaka historia się kryje za jego włosami, bo musi się jakaś kryć i czuję, że się tego dowiemy. Zaintrygował mnie. Smacznie to zostało podane. Niby tutaj się pisze feud między nimi, ale w sumie to ja nie wiem, czy to pojednania nie doprowadzi. Przynajmniej mam taką nadzieję. A Maxwell zapuści szybko włosy i odzyskamy Wilgotniaka. Jak będzie trzeba to Blaze mu odda swoje na przeszczep. Gdyby nie Ransom to bym narzekał, a tak wyszło spoko. Jest plusik za segment.

Lopez vs Reaper - Za duże tempo od początku, Calf Kick w nogę? Przecież Calf Kick to jest kopnięcie łydką z wyskoku, najczęściej w klatę lub w mordę. No tutaj tego nie widzę akurat. Za mocne bomby tu idą od początku, może i nie znam movesetu Reapera, ale jak widzę Chokeslam w okolicach 1/4 walki to jest to dużo, ale to dużo za szybko. Jak od razu takie bomby padają, to co oni potem będą musieli zrobić, żeby wygrać? Chyba jakaś strzelanina, no bo co innego. Boli mnie to, że nie znam nazw ciosów Reapera i czasami nie wiem co on robi. Lopez wynisół Reapera pod Fireman's Carry? Reaper ma wygląd Takera to raczej dużo, dużo większy, jak dla mnie to nie powinno mieć miejsca. I to przejście z próby Chokelifta, do wyniesienia na barki i Gut Kicka też tak jakoś dziwnie, po prostu nie widzę jak to płynnie miałoby przejść. Ogólnie to widzę, że ze strzelaniną się nie pomyliłem, bo potężna finisher fiesta poszła w końcówce. Tam odbicie po finisherze, potem kolejne kilaka finisherów dołożone. Jak dla mnie za dużo. Uważam, że finishery trzeba chronić, powinny zawsze kończyć walkę, chyba, że mamy Main Event PPV, jest walka o pas, dajmy mistrzowi przyjąć jeden finisher i near fall, ale to też nie za każdym razem, bo się zrobi zbyt oczywiste. Czytało się to mimo wszystko płynnie, super poprawność językowa i dlatego można było tak przyjemnie przez to płynąć. Podoba mi się, że był pomysł, od początku do końca, był aspekt psychologiczny oddany fajnie. Tylki ringowa psychologia nie była dobrze zachowana. Bo tak jak mówiłem, za duże tempo od samego początku i za mocne ciosy od samego początku. Też takie moje spostrzeżenie, ale to już nie jest uwaga do bookera, że kiepsko jest zestawiać dwóch Heelów w sumie. Wtedy nie da się dobrze pokazać kto robi shine, kto heat, w zasadzie obaj grają nieczysto i wychodzi z tego ten kilka ciosów, ten kilka ciosów i nie jest ro przez aż tak wciągające i angażujące, jak mogłoby być. A szkoda, bo tutaj można było naprawdę dobrą historię opowiedzieć w tej walce.

RVD - i to jest to, co mówiłem na Colosseum. Skoro i tak tu wychodzi, żeby wtrącić 3 grosze, to dlaczego tutaj nie zrobił oficjalnej prezentacji? No napisane jest to poprawnie, tylko niepotrzebnie było na COlloseum, bo tutaj było idealne miejsce, żeby to wrzucić. Nie lubię takiego wydłużania, jak mamy teraz Colosseum, PPV, Colossum tydzień po tygodniu, jest masa rzeczy do robienia i jeszcze trzeba dwa razy to samo komentować.

ME - Tutaj się tylko przyczepię na początku do dwóch rzeczy, potem będę chwalił - Blaze dość heelowo tutaj wypadł. Ta kradzież pina, dużo stompów, które są dosłownie kopaniem leżącego, czyli typowo heelowym zagraniem. Nie podobało mi się to, on tutaj powinien być kryształowy, czysty jak łza. Druga sprawa to, że od pierwszego pinu do końca to zaczęło strasznie pędzić i przez to tempo się trochę rozjechało. No ale ogólnie naprawdę bardzo solidnie napisana walka. Dobra decyzja, że Rybacka nie odliczył Riddle, bo oni mają dalej swój program, a to by było drugi raz jak w krótkim czasie Riddle by go pokonał. No ale dobre tempo było od samego początku, psychologia ringowa zachowana. Ryback wypada jako pierwszy, ale ile on przyjął, żeby go wywalić, ło panie. Srogo. Ale spoko, to jednak był Tank, także trzeba się było postarać, żeby go wyeliminować. Swoją droga mega byłem zaskoczony, że między Dickinsonem, a Riddle'em było tylko 0,5 pkt różnicy. Także prawie mielibyśmy końcówkę Dickinson Blaze, które było Main Eventem dwójki, ależ to by była piękna klamra i podsumowanie turnieju. Nie no, mimo takiego najebania ringname'ów to się nie gubiłem po drodze. Końcówka też mocna, super się to czytało. Mimo tego, że to była najdłuższa walka na gali to i tak przebrnąłem przez to szybciej niż przez komentatorów. Widać napracowanko, szacuneczek dla bookera.

Akcja po walce - bardzo dobrze rozpisane. Cukierek został zabrany dziecku sprzed samej mordy. Wyszło dokładnie tak, jak powinno. Emocje wzeszły do peaku i jeb. Idealnie. Lopez zrobił to, co zapowiadał od początku. Wyszedł przy tym na kurwę najgorszą (co jest komplementem dla heela). Czekałem na to story w chuj. Nie mogłem się doczekać. Zrobiłem wszystko, żeby to wygrać i żeby dostać story z Lopezem, bardzo tego chciałem od pierwszego speecha Lopeza. I jak to mi siadło, no piękne zakończenie gali. To otwiera tyle furtek... zdecydowanie plus.

Podsumowanie - Szczerze mówiąc to spodziewałem się więcej po tej gali. Były naprawdę mocne momenty, ale też był naprawdę fatalne momenty, przez to wychodzi prawie neutralnie z lekkim plusem. Najlepiej wypadł Ladder Match, tutaj naprawdę świetna robota bookera, zaraz potem Fatal 4 Way i Extreme Rules. Jest nad czym pracować, ale są już też solidne podstawy na kolejną galę PPV.

[Obrazek: 4295.png]
9/0/2
1x LPW World Champion

[Obrazek: 6651.png]
4/0/0
1x Eternal Champion [current]
Odpowiedz
Cytuj
Remik
Eternal Champion
14.07.2026, 23:28 #18
ET - bardzo miłe rozpoczęcie gali. Dobrze napisane, zgrabne, bardzo, bardzo klimatyczne. No nie będę leciał w chuja, normalnie jak komentuję galę to lecę po kolei i sobie nie spoileruję, ale PPV pobieżnie przejrzałem, sprawdziłem wyniki i wiem już czyja to robota. Myślę, że bym się nie domyślił na żywo, bo Reapera jakoś nie ma w mojej pamięci, ledwo kojarzę postać i chyba tak naprawdę tylko z mema, że zrobił wyjście na kilkaset słów, powiedział 3 słowa i wyszedł, więc za dużo nie powiem o nim. Ale no, z tego co wiem to był na WCW. Postacie z WCW są tutaj z automatu mocne, więc fajnie znaleźć rywala, którego będzie można na spokojnie podłożyć, a jeszcze ma jakąś wartość. Wracając bezpośrednio do segmentu to duży plus. Mam nadzieję, że nie zejdziemy z poziomem już do końca.

Komentatorzy - "Mam nadzieję, że nie zejdziemy z poziomem już do końca." - przepraszam, te słowa pisał zadowolony Remik, w dobrym humorze, który jeszcze nie wiedział co go zaraz pierdolnie. Miałem halucynacje. Nawet nie jestem w stanie przejść przez to do końca zanim zacznę, od razu muszę się przypierdolić do długości. Powiem tak, "kurwa, już było dobrze!", na galach szliśmy w dobrą stronę, a tutaj na otwarcie show taka mokra ściera na ryj. Masakra. To nie jest za długie, to jest kurewsko za długie. Komentatorzy (którzy moim zdaniem są absolutnie zbędni, bo w zasadzie robią tylko omówienie karty, którą wszyscy znają) wyszli dłużej niż 3 z 6 walk. Absolutne kino. Ten Hajto to mnie drażni od początku, on tam jest tak niepotrzebny, że serio mu tylko Najmana jako GMa brakuje. Federacja chce być profesjonalna - Cole jest profesjonalny, zapraszany gość też jest. GM jest profesjonalny i fedka aspiruje do pójścia do TV. Dlaczego dalej upiera się przy tym Hajto, który w USA ani nie jest znany, ani lubiany i ogólnie budzi same negatywne emocje? Cole widzę, że w sumie próbował to trzymać w ryzach, ale bardzo się nie udało, więcej dyscypliny jest potrzebne przy pisaniu tego. Bo Otunga wszedł i nie dość, że daje dwie wypowiedzi pod rząd, to jeszcze rzuca takie ściany tekstu, jakby promo dawał. A w sumie jest tylko gościem tutaj. Zdominował występ i bardzo niepotrzebnie go mocno wydłużył. Ogólnie sama treść nie jest zła, jest mocno gimmickowa, ale jest po prostu zbędna. No i ilość tych gimmickowych porównań, nawiązań itd. - to samo co u Makłowicza, trzeba ogarnąć ilość, bo za szybko się przeje i zamiast być fajnym smaczkiem będzie upierdliwym przerysowaniem. Podsumowując, Hajto do wyjebania, Cole powinien to bardziej prowadzić swoimi krótkimi wypowiedziami, a Otunga powinien pamiętać, że to nie jego segment, w którym ma być gwiazdą, tylko gościnny występ przy stoliku komentatorskim, więc dostosować się formą do Cole'a i podążać za nim. Powiem, wam, że ledwo zacząłem, a już mi się odechciało czytać dalej. Zabili mnie tak samo, jak Pobite Gary na pierwszej gali. Duży minus za komentatorów, bardzo duży. Serio, to jest niedopuszczalne, żeby komentatorzy wychodzili w takim formacie.

RVD i Aldis - Witam kolejnego dnia w moim notatniku. Trochę się zregenerowałem i mam nadzieję, że dzisiaj już takiej przykrej niespodzianki nie będzie. Podoba mi się kontrast jaki buduje nam theme song. Bo brzmi jak dla jakiegoś luja totalnego, kozaka największego, a doskonale wiemy, że Rob lubi zgubić swoje jajeczka, albo zostawić je w biurze raz na jakiś czas. A tak na poważnie to dobra nuta, fajnie się nastawiłem od razu do czytania. RVD poprawnie. Aldis też leci poprawnie, no czuję, że jest to Aldis, szkoda, że się kodowanie wywaliło, bo się zlewa przez to całość. Zajebiste są te nowe grafiki. Nie będę kłamał, widziałem je szybciej, ale aż byłem w szoku, że AI dało radę taką cudowną robotę wykonać. Za to czapki z głów, promt musiał być dospermiony, że to aż tak pięknie wyszło. Walka o dwa pasy, no proszę. jest szansa na podwójnego mistrza od razu. Nieźle. Bardzo fajne podbicie stawki od początku. I tak można otwierać galę. Jakby skipnąć tych nieszczęsnych komentatorów to mamy naprawdę mocne otwarcie gali.

Ladder Match - Normal Guy z wejściem roku, myślałem, że ZSJ nie da się przebić, ale jemu się udało :p Ale przechodząc do najważniejszego, czyli do samej walki to mega propsy. Bardzo dobrze napisane starcie. Wieloosobowe walki zawsze kojarzą mi się z mega chaosem, trudno jest to ogarnąć, żeby miało ręce i nogi, a tutaj jest to pod totalną kontrolą. Ani razu się nie zgubiłem podczas czytania, a to co najbardziej zasługuje na szacunek to mimo tylu osób w walce to uważam, że świetnie oddano charakter każdego zawodnika. Od razu mamy wyślizgnięcie się z ringu Lorda Sebastiena, za chwilę ZSJ popisuje się techniczną akcją i na to wszystko jest miejsce. Helikopter, helikopter mnie kupił, zaśpiewałem to sobie w głowie xD "prawie imiennika" - dziękuję, miałem dokładnie to samo w głowie, odkąd zacząłem czytać tą walkę. Ło kurwa, ten Suplex na drabinę i C-Factor ponad linami za ring, mocne. Aż mnie w plecach zabolało jak to czytałem. No i Cavazos z pasem, bardzo sensowna decyzja. Fajnie się pokazał w turnieju, był bardzo wiarygodny, żeby złapać ten tytuł i bardzo się cieszę, że przypadł właśnie jemu. Jestem bardzo ciekawy jaki program przygotowali dla niego potężni włodarze, bo jak on dostanie niezłego heela to może być naprawdę dobry program. O kurde, tak się wkręciłem w czytanie wałeczki, że totalnie zapomniałem, że po złapaniu pasa on nie eliminuje się z walki, tylko może być Cava 2 Belts. No to dalej są emocje (oprócz dla Lord Sebastiena, bo on to chyba nie żyje xD). O, no i znowu za szybko to powiedziałem xDDDD To jednak nie będzie Cava 2 Belts xD Ależ wpierdziel, chłop to spokojnie wygrał tydzień w sanatorium. Uuuu, Halloway z pasem, no też elegancko. Może i obstawiałem ZSJ, ale uważam, że Derek ogarnie. Super szansa dla niego, na gali dowozi tymi segmentami, a teraz widać, że też dowiózł na BS. Brawo. Ogólnie to się spodziewałem, że jak Holloway wygra to będzie na zasadzie, że pozostała 5 się kłóci i napierdziela poza ringiem, a on to po prostu zgarnie bez walki, więc jak był podobny motyw to bym się nabrał IRL. Bo tutaj mi długość tekstu zaspoilerowała. Ale świetna walka, bardzo dobre tempo, świetne zarządzanie zawodnikami. Jedyne do czego się mogę przyczepić to, że Lord Sebastien wrócił po tym C-Factorze do walki, ale to już czepialstwo. Absolutnie świetna robota, a Derek jak zyskał tą końcówką.

Tag Team - o chuju złoty. To wejście Uszczelki i Betelki… absolutny majstersztyk. Ogólnie nie będę tutaj oceniał wejść, ale to było tak wybitne, że musiałem docenić. Tak patrzę na matchcard i ten Andrade trochę taki mało Andrade, coś go zniekształciło to AI. Już od samego początku dziwny styl pisania, w sensie, jakoś tak inaczej zaznaczane piny i akcje niż wszyscy, tak jakby od niechcenia. No i od razu już dużo chaosu i mało realizmu w tej walce. Po pierwsze, po co Preston zrywa klincz, skoro za chwilę sam do niego wraca? Po drugie, wydaje mi się, że Butla, który jest dużo większy gabarytowo nie powinien tak sobie pozwolić po prostu zerwać klinczu. Jest większy, silniejszy, akurat w tym aspekcie to on rozdaje karty. Ten Suplex na początku walki boli. Ja wiem, że oni pewnie pod koniec będą robić salta, ale Suplex to nie jest cios na pierwszą minutę starcia, a raczej na końcówkę, jak już się szykujesz do końca. O i następny Suplex... Nie dość, że przed chwilą Uszczelka był w kontroli, to dostał Gut Kicka i dał sobie zrobić Suplexa mniejszemu gościowi, kiedy jest totalnie świeży? Nie no, tak nie można. Czekaj, co? Jest crossface, tak? Uszczelka wpada do ringu i sprzedaje kopa Prestonowi, tak? Przy Crossface Preston i Butla leżą i w takiej pozycji dostają kopa, tak? Jak on mu błyskawicznie wykonuje Fallaway Slam? To nie ma prawa być płynne przejście. Escobar też dobry, że tak sobie olewa Uszczelkę i zaczyna obijać Butlę, w sumie sam się skazuje na 2 vs 1 xD A nie, czekaj, to jednak Zbychu jest debilem i zamiast pomóc koledze, jak i tak jest w ringu i sędzia go nie wyganiał, to zaczyna się z nim kłócić xDD Face Wash na stojąco? Czy Stinger Splash na siedząco? A może Escobar to sprzedał tak, że siedział i po Face Washu wstał? No masa tutaj jest nieścisłości w tej walce. Dobra, tutaj całkowicie od początku końca leży konstrukcja starcia. Tempo jest jedno, a powinno rosnąć od początku do końca. W ogóle moim zdaniem, tutaj powinno być tak, że Uszczelka całą walkę próbuje wejść do rignu, ale od początku Butla jest obijany sromotnie, aż w końcu, tak w 3/4 długości walki w końcu jest zmiana, Uszczelka napierdala House of Fire, sam rozpierdala dwóch tak naprawdę, szykuje się do finishera, ale jednak Ci grają nieczysto jakoś i udaje im się wygrać. A tak widać brak pomysłu na waleczkę. Największym plusem tego starcia były komediowe opisy i wstawki, to mi siadło. Ale ogólnie słaba ta walka, niestety, ale na minus.

ER - niesamowite, Extreme Rules Match a pierwsze movesy padają później niż w Tag Teamie i nie są to Big Movesy. Da się? Da się. Tu w ogóle od razu widać jaki jest plan na to starcie i w ogóle zupełnie inne tempo, niż w poprzedniej walce i dużo przyjemniej się przez to płynie. Gdybym nie musiał się zatrzymać na srogie parsknięcie przy 67 to bym już był w połowie walki xD Doceniam mocno komediowe akcenty i Brutala, który będzie za nie karać. Ten taniec z fortnite, znowu musze zrobić pauzę, a już tak dobrze szło xD Ten cios w jaja moim zdaniem był niepotrzebny, bo Elias za szybko po nim zaczął robić rzeczy, a to jednak powinno być jak finisher  traktowane. Trochę to zabrało tej walce, ale to tak naprawdę jedyny minus. Bardzo płynnie przez to przebrnąłem, wręcz przepłynąłem. W ogóle nie odczułem długości. Świetne tempo, bo zaczęliśmy powoli, mimo ciosów kijem, ale cały im dalej w las, tym bardziej to tempo rosło. Imo limit idealnie dobrany i wykorzystany. No i ta końcówka, uaaaa, auuuu. Ale mocno. Ależ sobie Brutal odbił za te wszystkie klepania po drodze. Dobra robota, walka zdecydowanie na plus, godna PPV.

Dowson Open Challange - Ehh… no i po co ten speech? Jak jest tutaj to po cholerę był na Colloseum? Albo w jednym miejscu, albo w drugim, bo tak wychodzi i gada to samo. Bez sensu to wyszło. Od samego początku Dan był prowadzony bez żadnego zamysłu i tutaj jest tego idealne podsumowanie. Co do samego Hilla, to raczej też nieprzemyślane za bardzo. Rozumiem, że on ma na pieńku z RVD, ale dlaczego atakuje tak z dupy Otungę? To jest tak z dupy. Rozumiem, że tutaj chciano osiągnąć efekt zaskoczenia, że wow, Dowson był oczywistym zwycięzcą swojego Open Challange i jednak przegrał, ależ się tego nie spodziewaliśmy. Tylko, że w taki sposób to nie jest wow. RVD cały czas strasznie traci wizerunkowo, na tym, że nie  umie trzymać porządku.

Pobite Gary - Czemu ten Makłowicz od początku tak ciśnie po Pierdolniku i czemu publiczność na niego nie buczy? No i nie rozumiem, czemu to jest tak bardzo rozdrobnione, zamiast wrzucać osobne kwestie to można było zakodować te jego wstawki <> i byłoby płynniej zdecydowanie. No i czemu Dolnick daje się tak jebać i nawet się nie zająknął? O co tutaj chodzi? No, dobrze, że w końcu zareagował, bo już się sucho robiło. Jak jeszcze raz usłyszę o braku ketchupu to będę rzygał. *bleeeeeh* ostrzegałem. No nie smakuje właśnie. Ten wstęp jest tak useless, nie rozumiem co to miało na celu. Makłowicz se składał danie, jebał przy okazji po Dolnicku, nagle go jeszcze zdissował rapsując. Obniżył loty Robercik niestety, oj obniżył. Mam wrażenie, że tutaj segment by siadł dużo lepiej, gdyby nie było w nim pobitych. Tutj to wygląda tak, jakby na drugiej gali była zapowiedź, że Gary wracają na PPV, w sumie nic nie wymyśliliśmy, ale no muszą być, to podepniemy się pod ułożony już segment i jakoś to będzie. Po prostu nie ma sensu te wstęp z pobitymi. W zasadzie to Robert tylko powtarzał, że Dolnick się nie umie opanować i że bez keczupu. No baldo to wypadło. No i proszę Państwa, Maxwell przybywa na białym koniu, żeby uratować ten segment. Żeby nie było, Jean wykonał swoją robotę, jak zawsze w sumie, ale po prostu te pobite były niepotrzebne. Zanim zacznę chwalić Ransoma to tylko jeszcze powiem, że Brother Panter to chuj i powinien trafić na listę niegrzecznych, bo się zarzekał, że Maxwell nie wróci i Wallace nie wróci. A teraz już mu nie wierzę i wcale się nie zdziwię jak się za jakiś czas na jakiejś gali pojawi i Wes. A już tak na poważnie to dobry, emocjonalny speech. Aż mi się go żal zrobiło. Jeszcze na łyso chłop wyszedł, mógł od razu się zarumienić ze wstydu. Jestem mega ciekawy jaka historia się kryje za jego włosami, bo musi się jakaś kryć i czuję, że się tego dowiemy. Zaintrygował mnie. Smacznie to zostało podane. Niby tutaj się pisze feud między nimi, ale w sumie to ja nie wiem, czy to pojednania nie doprowadzi. Przynajmniej mam taką nadzieję. A Maxwell zapuści szybko włosy i odzyskamy Wilgotniaka. Jak będzie trzeba to Blaze mu odda swoje na przeszczep. Gdyby nie Ransom to bym narzekał, a tak wyszło spoko. Jest plusik za segment.

Lopez vs Reaper - Za duże tempo od początku, Calf Kick w nogę? Przecież Calf Kick to jest kopnięcie łydką z wyskoku, najczęściej w klatę lub w mordę. No tutaj tego nie widzę akurat. Za mocne bomby tu idą od początku, może i nie znam movesetu Reapera, ale jak widzę Chokeslam w okolicach 1/4 walki to jest to dużo, ale to dużo za szybko. Jak od razu takie bomby padają, to co oni potem będą musieli zrobić, żeby wygrać? Chyba jakaś strzelanina, no bo co innego. Boli mnie to, że nie znam nazw ciosów Reapera i czasami nie wiem co on robi. Lopez wynisół Reapera pod Fireman's Carry? Reaper ma wygląd Takera to raczej dużo, dużo większy, jak dla mnie to nie powinno mieć miejsca. I to przejście z próby Chokelifta, do wyniesienia na barki i Gut Kicka też tak jakoś dziwnie, po prostu nie widzę jak to płynnie miałoby przejść. Ogólnie to widzę, że ze strzelaniną się nie pomyliłem, bo potężna finisher fiesta poszła w końcówce. Tam odbicie po finisherze, potem kolejne kilaka finisherów dołożone. Jak dla mnie za dużo. Uważam, że finishery trzeba chronić, powinny zawsze kończyć walkę, chyba, że mamy Main Event PPV, jest walka o pas, dajmy mistrzowi przyjąć jeden finisher i near fall, ale to też nie za każdym razem, bo się zrobi zbyt oczywiste. Czytało się to mimo wszystko płynnie, super poprawność językowa i dlatego można było tak przyjemnie przez to płynąć. Podoba mi się, że był pomysł, od początku do końca, był aspekt psychologiczny oddany fajnie. Tylki ringowa psychologia nie była dobrze zachowana. Bo tak jak mówiłem, za duże tempo od samego początku i za mocne ciosy od samego początku. Też takie moje spostrzeżenie, ale to już nie jest uwaga do bookera, że kiepsko jest zestawiać dwóch Heelów w sumie. Wtedy nie da się dobrze pokazać kto robi shine, kto heat, w zasadzie obaj grają nieczysto i wychodzi z tego ten kilka ciosów, ten kilka ciosów i nie jest ro przez aż tak wciągające i angażujące, jak mogłoby być. A szkoda, bo tutaj można było naprawdę dobrą historię opowiedzieć w tej walce.

RVD - i to jest to, co mówiłem na Colosseum. Skoro i tak tu wychodzi, żeby wtrącić 3 grosze, to dlaczego tutaj nie zrobił oficjalnej prezentacji? No napisane jest to poprawnie, tylko niepotrzebnie było na COlloseum, bo tutaj było idealne miejsce, żeby to wrzucić. Nie lubię takiego wydłużania, jak mamy teraz Colosseum, PPV, Colossum tydzień po tygodniu, jest masa rzeczy do robienia i jeszcze trzeba dwa razy to samo komentować.

ME - Tutaj się tylko przyczepię na początku do dwóch rzeczy, potem będę chwalił - Blaze dość heelowo tutaj wypadł. Ta kradzież pina, dużo stompów, które są dosłownie kopaniem leżącego, czyli typowo heelowym zagraniem. Nie podobało mi się to, on tutaj powinien być kryształowy, czysty jak łza. Druga sprawa to, że od pierwszego pinu do końca to zaczęło strasznie pędzić i przez to tempo się trochę rozjechało. No ale ogólnie naprawdę bardzo solidnie napisana walka. Dobra decyzja, że Rybacka nie odliczył Riddle, bo oni mają dalej swój program, a to by było drugi raz jak w krótkim czasie Riddle by go pokonał. No ale dobre tempo było od samego początku, psychologia ringowa zachowana. Ryback wypada jako pierwszy, ale ile on przyjął, żeby go wywalić, ło panie. Srogo. Ale spoko, to jednak był Tank, także trzeba się było postarać, żeby go wyeliminować. Swoją droga mega byłem zaskoczony, że między Dickinsonem, a Riddle'em było tylko 0,5 pkt różnicy. Także prawie mielibyśmy końcówkę Dickinson Blaze, które było Main Eventem dwójki, ależ to by była piękna klamra i podsumowanie turnieju. Nie no, mimo takiego najebania ringname'ów to się nie gubiłem po drodze. Końcówka też mocna, super się to czytało. Mimo tego, że to była najdłuższa walka na gali to i tak przebrnąłem przez to szybciej niż przez komentatorów. Widać napracowanko, szacuneczek dla bookera.

Akcja po walce - bardzo dobrze rozpisane. Cukierek został zabrany dziecku sprzed samej mordy. Wyszło dokładnie tak, jak powinno. Emocje wzeszły do peaku i jeb. Idealnie. Lopez zrobił to, co zapowiadał od początku. Wyszedł przy tym na kurwę najgorszą (co jest komplementem dla heela). Czekałem na to story w chuj. Nie mogłem się doczekać. Zrobiłem wszystko, żeby to wygrać i żeby dostać story z Lopezem, bardzo tego chciałem od pierwszego speecha Lopeza. I jak to mi siadło, no piękne zakończenie gali. To otwiera tyle furtek... zdecydowanie plus.

Podsumowanie - Szczerze mówiąc to spodziewałem się więcej po tej gali. Były naprawdę mocne momenty, ale też był naprawdę fatalne momenty, przez to wychodzi prawie neutralnie z lekkim plusem. Najlepiej wypadł Ladder Match, tutaj naprawdę świetna robota bookera, zaraz potem Fatal 4 Way i Extreme Rules. Jest nad czym pracować, ale są już też solidne podstawy na kolejną galę PPV.

[Obrazek: 4295.png]
9/0/2
1x LPW World Champion

[Obrazek: 6651.png]
4/0/0
1x Eternal Champion [current]
Odpowiedz
Cytuj
Strony (2): Wstecz 1 2
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 1 gości
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 1 gości