Legion Pro Wrestling
Legion Pro Wrestling E-Fed PPV LPW: Ascension - Chicago, Illinois - 05.07.2026

LPW: Ascension - Chicago, Illinois - 05.07.2026

LPW: Ascension - Chicago, Illinois - 05.07.2026

Strony (2): Wstecz 1 2
09.07.2026, 18:49
#11
ET
Na dzień dobry (albo dobry wieczór) mały teaser dotyczący tego, że rywal Jose Lopeza faktycznie będzie na poważnie i nie będzie to kolejne starcie z Dolnickami i innymi. No cóż, jak się czytało tygodniówkę ze zrozumieniem, to się to wiedziało, a jak nie, to się potem typowało takie bzdury w Typerze XD Takie życie. Przy tym fragmencie w ET to już nawet ja skojarzyłem piąte przez dziesiąte, że był ktoś taki, jak The Reaper. Jose rozprawia się ze swoimi demonami w takim razie - zarówno tymi dla beki, jak i na poważnie.

Komentatorzy
U komentatorów na pewno najjaśniej błyszczał Otunga i to nie podlega żadnej wątpliwości. Gołym okiem widać, że osoba pisząca zna się na temacie prawa (hehe Michał, no szok i niedowierzanie, co nie?), więc to wypada bardzo przyjemnie w moim odczuciu. Mamy też dziwne momenty, że David ma dwie dłuższe wypowiedzi po sobie i to kilkukrotnie. Nie wiem czy to niedopatrzenie, czy tak miało być. Teoretycznie na żywo, w warunkach prawdziwej gali, byłoby to ograne jakimiś dłuższymi pauzami lub planszami z zapowiedzią pojedynku. Kiedy mamy do dyspozycji wyłącznie tekst pisany, jest to dziwne. Cole i Hajto tutaj zdecydowanie pozostali w cieniu. Ten drugi to akurat mógłby tam pozostać na dobre.


RVD i Aldis
Dobry moment na taki segment. Zaczynamy galę z kopyta, ale kiedy już oczy całego wrestlingowego świata są zwrócone na Ascension, to wykorzystujemy to do oficjalnego ogłoszenia nowej tygodniówki wraz z GM'em. Również od razu zaznaczę, że Nick Aldis jako GM to bardzo solidny wybór. Jestem fanem tego, jak sprawuje się w tej roli w rzeczywistości, więc i tutaj będę miał co do niego wysokie oczekiwania. No i dostajemy spory schoker, że stawką w Ladder Matchu są dwa pasy jednocześnie! Trochę zostaliśmy wszyscy wpuszczeni w maliny, bo chyba 90% osób stawiało, że to Windy City Championship będzie na szali, a tymczasem ten pas zostaje wyrzucony do kosza zanim jeszcze zostało cokolwiek o nim powiedziane. Bardzo ciekawy wybór z tym postawieniem obu pasów na szali, ale równocześnie przypadło mi to do gustu. Na pewno pozytywnie dla uczestników Ladder Matchu, bo statystycznie większa część z nich wraca do domu z czymś w garści.

Ladder Match
Na początek kilka słów o wejściach. Oceniłbym je mniej więcej w takiej samej kolejności, w jakiej pojawiły się w opisie gali. Pierwsza dwójka najlepiej, Derek również oddał swój gimmick. Kociarz może trochę bardziej standardowo z opisem, ale również w porządku. Duża bura dla pozostałej dwójki za brak wejściówki! Co do samej walki, w zasadzie już każdy gratulował bookerowi, ale ja dorzucę się do tych gratulacji. Trochę mi zajęło czytanie, ale udało się przeprowadzić nas przez akcję we wzorowy sposób. Każdy z zawodników dostał trochę uwagi na siebie i miał jakąś rolę do odegrania. Zastanawiałem się trochę, jak zostanie rozegrane zgarnięcie pierwszego pasa. No bo w teorii dany zawodnik mógłby od razu, dość szybko sięgnąć po oba tytuły i byłoby po temacie. Tutaj zostało to dobrze rozegrane, bo Cavazos w zasadzie spróbował zrobić to od razu, dzięki czemu nie wyszedł na debila XD Ale został też powstrzymany i szybko wykolegowany z walki, przynajmniej na jakiś czas. To był jeden z kluczowych momentów i zostało to przemyślane, za co plus. Dobrze też, że druga faza starcia, gdy na szali został już tylko jeden pas, nie rozkręcała się ponownie od zera i nie trwała bardzo długo, tylko wysokie tempo zostało utrzymane aż do triumfu Hallowaya. Bardzo dobra walka z opisami, które wynagradzają długą lekturę. W kwestii wyników, to jestem osobiście zadowolony z obu rezultatów.

Tag Team
Przede wszystkim bardzo przyjemne wejściówki zarówno jednej, jak i drugiej drużyny! Pochwalam i to bardzo, chociaż wkradł się chochlik, że pierwsza drużyna wskazuje palcem na... de facto pusty ring Big Grin Doceniam również objętość tekstową tego starcia, bo po Ladder Matchu potrzeba nam było trochę oddechu. W samej walce dość szybko zauważyłem, że jest sporo chaosu. Po pierwsze samo wymienianie Zbyszka i Zygmunta potrafi wprowadzić zamieszanie i ja do tej pory muszę czasami się skupić, aby nadążać, który jest który XD Po drugie, jakby tempo opisywania kolejnych sekwencji nieco wyprzedzało naturalne flow starcia. Nie wiem, czy to co napisałem, ma dla kogokolwiek sens. Dla mnie ma XD Widać też trochę luźniejszy ton walki względem openera i to akurat na plus. Wydaje mi się jednak, że bookingowo, mimo wyjścia z tarczą, nasz Platinum Club nie wygląda na mocarzy, skoro nie było im zbyt łatwo pojechać hydraulika i menela. No ale w kwestii Butli, to pozostaje nam czekać na kolejne ruchy z tą postacią, odkąd przejmuje ją Ryse.

Extreme Rules
Wiadomo, że cały pojedynek jest ustawiony pod Brutala i widać to wyraźnie już po samych wejściach. Elias na początek dostarczył nam rozrywki swoim wejściem XD A potem zrobiło się zdecydowanie poważniej. No ja ogólnie na miejscu Brutala chyba nie potrafiłbym zachować powagi, rozkładając te wszystkie bronie, patrząc równocześnie na 6-7 Guya XD Zdecydowanie doceniam napracowanie w pojedynku do jednej bramki, bo można było to odbębnić, zrobić 100% squash Eliasa i dopisać Brutalowi zwycięstwo. Tymczasem pojawiło się tutaj też trochę ofensywy od naszego ukochanego NPC'a, Mike przyjął trochę na klatę i czytało się to naprawdę dobrze. Końcówka walki również mocna i podobało mi się, że Brutal zrezygnował z odliczenia rywala do trzech, tylko chciał go jeszcze dodatkowo upokorzyć i zapewne wreszcie też poczuć, jak to jest być po drugiej stronie odklepywania Big Grin Cieszę się, że Brutal miał okazję się odkuć chociażby w ten sposób i czekam na jego kolejne ruchy. Już chyba pora kończyć bekę z klepania.

Dowson Open Challenge
Chłop przez kilka tygodni gadał do ściany i jeszcze mu mało, bo nawet na PPV nie mógł sobie odmówić tej przyjemności XD No w pewnym sensie podziwiam upór. Zestawienie Dana z Otungą to coś, na co raczej nikt nie postawił, a sama sekwencja wprowadzająca do pojedynku została napisana naprawdę fajnie. Widywaliśmy już takie sytuacje, chociaż najszybciej przychodzi mi do głowy jakiś Booker T podczas Royal Rumble Matchu, ale w dobrym smaku zostało to wykonane w LPW. No i Otunga też stanowi zdecydowanie dobry match-up dla Dowsona w tym momencie. Cóż... no stanowiłby, bo raczej zbyt długo się nie nacieszymy takim duetem. Allan Hill wchodzi i niszczy dobrą zabawę. Dlaczego akurat Adwokata postanowił dojechać? No cóż, patrząc na fakt, że teraz Shiro nie będzie przez jakiś czas, sparowanie go z kimkolwiek oznaczałoby utknięcie w limbo dla tego drugiego. Szkoda... no ale liczę, że przynajmniej duet Hill-Otunga coś pokaże. Tymczasem Dowson opuszcza PPV w niecodziennej sytuacji - jego open challenge na koniec dnia nie był nawet głównie o nim XD

Pobite Gary
Segment w tym miejscu karty zadziałał dobrze jako taktyczny przerywnik. Nie da się ukryć, że Rob tutaj pociągnął momentum segmentu, a Dolnick rzucił tylko na to kilka klasycznych dla siebie głupotek. Z drugiej strony po całym promo już wiadomo, do czego dążyliśmy i rzeczywiście nie było sensu przedłużać. W końcu ostatecznie to premis żartu był prosty - robimy hot-doga, a Jean-Pierre grubasek by go opierdolił. A tak wyszło okej, bo nie znudziło mi się przed dotarciem do kluczowego momentu. Speech Ransoma bardzo dobry. W kilku zdaniach przekazał wiele emocji, żalu i od razu widać, że nie będzie taki, jak się niektórzy spodziewali. Ciekawi mnie też, czy jeszcze będziemy na tygodniówkach oglądali dalsze rozwiązanie sytuacji między tą dwójką, czy faktycznie Maxwell tylko się przywita, poinformuje byłego kolegę o swoich żalach i przejdzie do swoich spraw...

Lopez vs Reaper
No dobra, to jest zdecydowanie wiarygodny przeciwnik dla Lopeza. Ponownie bardzo ubolewam, że mam pamięć złotej rybki do tego całego naszego lore… no ale też tak jak wspomniałem, coś tam na szczęście jednak pamiętam. Na tyle, aby ogarniać, co tu się właściwie dzieje. Tempo starcia i dynamika między zawodnikami to dwa czynniki, które wypadają zdecydowanie na plus. Jose tutaj walczy w taki sposób, jakby rzeczywiście mniej zależało mu na osiągnięciu zapaśniczej perfekcji, a bardziej na przetrwaniu i uwaleniu demona. Różnica w gabarytach i stylach walki na pewno pomaga uwypuklić ten aspekt. No i ostatecznie też Jose wygrywa. Co prawda nie mogło być inaczej. To nie Dowson, aby opuszczać swoją walkę bez wcześniej znanego rywala bez zwycięstwa, prawda? XD No to duże brawa dla Carniego, bo w ten sposób z sukcesem kończy misję odbębnienia całej drogi do PPV feudowaniem ze swoimi postaciami. You did it! <3

Main Event
Z wejściówkami każdy chyba dał radę. Czuć tę powagę sytuacji i wysoką stawkę. Walka również potężna pod kątem objętości, no ale trzeba było rozsądnie rozpisać każdego i jeszcze zawrzeć wszystkie eliminacje. One w przypadku tego Fatal 4 Waya zadziałały dość dobrze, bo niejako podzieliły nam walkę na mniejsze kawałki. Przy czytaniu większych kobył jest to pomocne. Znowu każdy dostał trochę ofensywy i dla równowagi trochę wpierdolu. Kolejność eliminacji chyba mniej więcej taka, jak wszyscy ustawiali nas przed galą. No i Riddle przypięty czysto przez Blaze'a to według mnie duża legitymizacja mistrza na start. Byłoby kiepsko, gdyby w walce wieczoru, po tak przeprowadzonym turnieju, były jakieś kombinacje, aby kogokolwiek ochronić. To była po prostu wojna, wiele czynników złożyło się na końcówkę i akurat Blaze dopiął swego. Cieszę się, że mamy ten turniej już za sobą XD Gratulacje dla Remika! Gratulacje również dla bookera za super napisaną walkę. Jose na koniec, ty gnoju XD No zobaczymy już niedługo, czy faktycznie od razu ruszy na mistrza, bo widzę, że to nie będzie takie pewne. Na pewno Axel będzie wściekły, że moment jego wdrapania się na szczyt został rozwodniony przez atak.

[Obrazek: a358734566f10.png]

Kenneth Riddle
Streak: 4-0-1
Last Match: Kenneth Riddle def. Axel Blaze via DQ
(LPW Colosseum #5)
Achievements:
Odpowiedz
Cytuj
FoTi
Colosseum
09.07.2026, 18:49 #11
ET
Na dzień dobry (albo dobry wieczór) mały teaser dotyczący tego, że rywal Jose Lopeza faktycznie będzie na poważnie i nie będzie to kolejne starcie z Dolnickami i innymi. No cóż, jak się czytało tygodniówkę ze zrozumieniem, to się to wiedziało, a jak nie, to się potem typowało takie bzdury w Typerze XD Takie życie. Przy tym fragmencie w ET to już nawet ja skojarzyłem piąte przez dziesiąte, że był ktoś taki, jak The Reaper. Jose rozprawia się ze swoimi demonami w takim razie - zarówno tymi dla beki, jak i na poważnie.

Komentatorzy
U komentatorów na pewno najjaśniej błyszczał Otunga i to nie podlega żadnej wątpliwości. Gołym okiem widać, że osoba pisząca zna się na temacie prawa (hehe Michał, no szok i niedowierzanie, co nie?), więc to wypada bardzo przyjemnie w moim odczuciu. Mamy też dziwne momenty, że David ma dwie dłuższe wypowiedzi po sobie i to kilkukrotnie. Nie wiem czy to niedopatrzenie, czy tak miało być. Teoretycznie na żywo, w warunkach prawdziwej gali, byłoby to ograne jakimiś dłuższymi pauzami lub planszami z zapowiedzią pojedynku. Kiedy mamy do dyspozycji wyłącznie tekst pisany, jest to dziwne. Cole i Hajto tutaj zdecydowanie pozostali w cieniu. Ten drugi to akurat mógłby tam pozostać na dobre.


RVD i Aldis
Dobry moment na taki segment. Zaczynamy galę z kopyta, ale kiedy już oczy całego wrestlingowego świata są zwrócone na Ascension, to wykorzystujemy to do oficjalnego ogłoszenia nowej tygodniówki wraz z GM'em. Również od razu zaznaczę, że Nick Aldis jako GM to bardzo solidny wybór. Jestem fanem tego, jak sprawuje się w tej roli w rzeczywistości, więc i tutaj będę miał co do niego wysokie oczekiwania. No i dostajemy spory schoker, że stawką w Ladder Matchu są dwa pasy jednocześnie! Trochę zostaliśmy wszyscy wpuszczeni w maliny, bo chyba 90% osób stawiało, że to Windy City Championship będzie na szali, a tymczasem ten pas zostaje wyrzucony do kosza zanim jeszcze zostało cokolwiek o nim powiedziane. Bardzo ciekawy wybór z tym postawieniem obu pasów na szali, ale równocześnie przypadło mi to do gustu. Na pewno pozytywnie dla uczestników Ladder Matchu, bo statystycznie większa część z nich wraca do domu z czymś w garści.

Ladder Match
Na początek kilka słów o wejściach. Oceniłbym je mniej więcej w takiej samej kolejności, w jakiej pojawiły się w opisie gali. Pierwsza dwójka najlepiej, Derek również oddał swój gimmick. Kociarz może trochę bardziej standardowo z opisem, ale również w porządku. Duża bura dla pozostałej dwójki za brak wejściówki! Co do samej walki, w zasadzie już każdy gratulował bookerowi, ale ja dorzucę się do tych gratulacji. Trochę mi zajęło czytanie, ale udało się przeprowadzić nas przez akcję we wzorowy sposób. Każdy z zawodników dostał trochę uwagi na siebie i miał jakąś rolę do odegrania. Zastanawiałem się trochę, jak zostanie rozegrane zgarnięcie pierwszego pasa. No bo w teorii dany zawodnik mógłby od razu, dość szybko sięgnąć po oba tytuły i byłoby po temacie. Tutaj zostało to dobrze rozegrane, bo Cavazos w zasadzie spróbował zrobić to od razu, dzięki czemu nie wyszedł na debila XD Ale został też powstrzymany i szybko wykolegowany z walki, przynajmniej na jakiś czas. To był jeden z kluczowych momentów i zostało to przemyślane, za co plus. Dobrze też, że druga faza starcia, gdy na szali został już tylko jeden pas, nie rozkręcała się ponownie od zera i nie trwała bardzo długo, tylko wysokie tempo zostało utrzymane aż do triumfu Hallowaya. Bardzo dobra walka z opisami, które wynagradzają długą lekturę. W kwestii wyników, to jestem osobiście zadowolony z obu rezultatów.

Tag Team
Przede wszystkim bardzo przyjemne wejściówki zarówno jednej, jak i drugiej drużyny! Pochwalam i to bardzo, chociaż wkradł się chochlik, że pierwsza drużyna wskazuje palcem na... de facto pusty ring Big Grin Doceniam również objętość tekstową tego starcia, bo po Ladder Matchu potrzeba nam było trochę oddechu. W samej walce dość szybko zauważyłem, że jest sporo chaosu. Po pierwsze samo wymienianie Zbyszka i Zygmunta potrafi wprowadzić zamieszanie i ja do tej pory muszę czasami się skupić, aby nadążać, który jest który XD Po drugie, jakby tempo opisywania kolejnych sekwencji nieco wyprzedzało naturalne flow starcia. Nie wiem, czy to co napisałem, ma dla kogokolwiek sens. Dla mnie ma XD Widać też trochę luźniejszy ton walki względem openera i to akurat na plus. Wydaje mi się jednak, że bookingowo, mimo wyjścia z tarczą, nasz Platinum Club nie wygląda na mocarzy, skoro nie było im zbyt łatwo pojechać hydraulika i menela. No ale w kwestii Butli, to pozostaje nam czekać na kolejne ruchy z tą postacią, odkąd przejmuje ją Ryse.

Extreme Rules
Wiadomo, że cały pojedynek jest ustawiony pod Brutala i widać to wyraźnie już po samych wejściach. Elias na początek dostarczył nam rozrywki swoim wejściem XD A potem zrobiło się zdecydowanie poważniej. No ja ogólnie na miejscu Brutala chyba nie potrafiłbym zachować powagi, rozkładając te wszystkie bronie, patrząc równocześnie na 6-7 Guya XD Zdecydowanie doceniam napracowanie w pojedynku do jednej bramki, bo można było to odbębnić, zrobić 100% squash Eliasa i dopisać Brutalowi zwycięstwo. Tymczasem pojawiło się tutaj też trochę ofensywy od naszego ukochanego NPC'a, Mike przyjął trochę na klatę i czytało się to naprawdę dobrze. Końcówka walki również mocna i podobało mi się, że Brutal zrezygnował z odliczenia rywala do trzech, tylko chciał go jeszcze dodatkowo upokorzyć i zapewne wreszcie też poczuć, jak to jest być po drugiej stronie odklepywania Big Grin Cieszę się, że Brutal miał okazję się odkuć chociażby w ten sposób i czekam na jego kolejne ruchy. Już chyba pora kończyć bekę z klepania.

Dowson Open Challenge
Chłop przez kilka tygodni gadał do ściany i jeszcze mu mało, bo nawet na PPV nie mógł sobie odmówić tej przyjemności XD No w pewnym sensie podziwiam upór. Zestawienie Dana z Otungą to coś, na co raczej nikt nie postawił, a sama sekwencja wprowadzająca do pojedynku została napisana naprawdę fajnie. Widywaliśmy już takie sytuacje, chociaż najszybciej przychodzi mi do głowy jakiś Booker T podczas Royal Rumble Matchu, ale w dobrym smaku zostało to wykonane w LPW. No i Otunga też stanowi zdecydowanie dobry match-up dla Dowsona w tym momencie. Cóż... no stanowiłby, bo raczej zbyt długo się nie nacieszymy takim duetem. Allan Hill wchodzi i niszczy dobrą zabawę. Dlaczego akurat Adwokata postanowił dojechać? No cóż, patrząc na fakt, że teraz Shiro nie będzie przez jakiś czas, sparowanie go z kimkolwiek oznaczałoby utknięcie w limbo dla tego drugiego. Szkoda... no ale liczę, że przynajmniej duet Hill-Otunga coś pokaże. Tymczasem Dowson opuszcza PPV w niecodziennej sytuacji - jego open challenge na koniec dnia nie był nawet głównie o nim XD

Pobite Gary
Segment w tym miejscu karty zadziałał dobrze jako taktyczny przerywnik. Nie da się ukryć, że Rob tutaj pociągnął momentum segmentu, a Dolnick rzucił tylko na to kilka klasycznych dla siebie głupotek. Z drugiej strony po całym promo już wiadomo, do czego dążyliśmy i rzeczywiście nie było sensu przedłużać. W końcu ostatecznie to premis żartu był prosty - robimy hot-doga, a Jean-Pierre grubasek by go opierdolił. A tak wyszło okej, bo nie znudziło mi się przed dotarciem do kluczowego momentu. Speech Ransoma bardzo dobry. W kilku zdaniach przekazał wiele emocji, żalu i od razu widać, że nie będzie taki, jak się niektórzy spodziewali. Ciekawi mnie też, czy jeszcze będziemy na tygodniówkach oglądali dalsze rozwiązanie sytuacji między tą dwójką, czy faktycznie Maxwell tylko się przywita, poinformuje byłego kolegę o swoich żalach i przejdzie do swoich spraw...

Lopez vs Reaper
No dobra, to jest zdecydowanie wiarygodny przeciwnik dla Lopeza. Ponownie bardzo ubolewam, że mam pamięć złotej rybki do tego całego naszego lore… no ale też tak jak wspomniałem, coś tam na szczęście jednak pamiętam. Na tyle, aby ogarniać, co tu się właściwie dzieje. Tempo starcia i dynamika między zawodnikami to dwa czynniki, które wypadają zdecydowanie na plus. Jose tutaj walczy w taki sposób, jakby rzeczywiście mniej zależało mu na osiągnięciu zapaśniczej perfekcji, a bardziej na przetrwaniu i uwaleniu demona. Różnica w gabarytach i stylach walki na pewno pomaga uwypuklić ten aspekt. No i ostatecznie też Jose wygrywa. Co prawda nie mogło być inaczej. To nie Dowson, aby opuszczać swoją walkę bez wcześniej znanego rywala bez zwycięstwa, prawda? XD No to duże brawa dla Carniego, bo w ten sposób z sukcesem kończy misję odbębnienia całej drogi do PPV feudowaniem ze swoimi postaciami. You did it! <3

Main Event
Z wejściówkami każdy chyba dał radę. Czuć tę powagę sytuacji i wysoką stawkę. Walka również potężna pod kątem objętości, no ale trzeba było rozsądnie rozpisać każdego i jeszcze zawrzeć wszystkie eliminacje. One w przypadku tego Fatal 4 Waya zadziałały dość dobrze, bo niejako podzieliły nam walkę na mniejsze kawałki. Przy czytaniu większych kobył jest to pomocne. Znowu każdy dostał trochę ofensywy i dla równowagi trochę wpierdolu. Kolejność eliminacji chyba mniej więcej taka, jak wszyscy ustawiali nas przed galą. No i Riddle przypięty czysto przez Blaze'a to według mnie duża legitymizacja mistrza na start. Byłoby kiepsko, gdyby w walce wieczoru, po tak przeprowadzonym turnieju, były jakieś kombinacje, aby kogokolwiek ochronić. To była po prostu wojna, wiele czynników złożyło się na końcówkę i akurat Blaze dopiął swego. Cieszę się, że mamy ten turniej już za sobą XD Gratulacje dla Remika! Gratulacje również dla bookera za super napisaną walkę. Jose na koniec, ty gnoju XD No zobaczymy już niedługo, czy faktycznie od razu ruszy na mistrza, bo widzę, że to nie będzie takie pewne. Na pewno Axel będzie wściekły, że moment jego wdrapania się na szczyt został rozwodniony przez atak.

[Obrazek: a358734566f10.png]

Kenneth Riddle
Streak: 4-0-1
Last Match: Kenneth Riddle def. Axel Blaze via DQ
(LPW Colosseum #5)
Achievements:
Odpowiedz
Cytuj
09.07.2026, 19:38
#12
ET: - No i zaczynamy bardzo klimatycznie, Lopezzo na tej gali może odegrać jakąś większą rolę, nie sądzę, żeby było inaczej

Komentatorzy: - Otunga wypadł świetnie, Michał kapitalnie odegrał jego rolę, świetnie mi się z nim współpracowało, swoich nie oceniam

RVD & Aldis: - Lubię postać Nicka w prawdziwym wrestlingu, więc i tutaj myśle, że bedzie dobrze, ale spierdolone kodowanie niekoniecznie akurat zwiastuje coś dobrego xD.

Rob wypadł dokładnie tak jak powinien GM, na razie ten główny GM, ciekawe czy kiedyś dojdzie do walki brandów, oby tak

Jorge Cavazos vs Zack Sabre Jr. vs Derek Halloway vs Derrick Mantel vs El Garra de Gato vs Lord Sebastien: - Sabre dał tak kapitalną wejściówkę, że czytałem cztery razy, Derrick też nie odstawał pod tym względem xD. Nie wiem kto pisał te walkę, ale wielki, ogromny props za to jak ten pojedynek jest rozpisany. Walka wieloosobowa, czysty chaos, a jednak jest to ogarnięte bardzo dobrze, oczywiście dla mnie bez czytania kart postaci i wszelkich pseudonimów byłoby to niemożliwe do przejścia, czasami zawodnicy mi się nawet mylili czytając, ale to nie z winy bookera, a mojej. Cava wygrał pierwszy pas, nie wiem czy to jego pierwszy pas na efedach, ale na pewno cieszę się, że został w końcu doceniony, bo bardzo lubię te postać. 'POFRUNĄĄĄĄĄĄĄŁ!' - pięknie, jest medal, ale myślę, że to będzie złoto. No to chyba Raptor pisał xD. Halloway wykończył Sebastiana jako ostatniego, i tu chyba też cieszę się z werdyktu

Bardzo ciekawe wejścia do Walki Tag Team, żeby pizgać setkę przed walką...xDD

Walki Tag Team nie oceniam, bo sam pisałem, ale powiem tak - pierwsza walka pisana od 7 lat i za dobrze to się nie bawiłem, kompletnie mi move sety Uszczelki i Butli nie pozwalały rozwinąć skrzydeł, ale podejrzewam, że po prostu zardzewiałem przez te lata

Brutal vs Shadow: - Jestem ciekawy jak bawił się booker pisząc to starcie, bo to chyba też nie jest zbyt oczywiste zestawienie. 'Elias jednak przytomnie wyprostował się, przerzucając swojego oprawcę za siebie Back Body Dropem! I to wprost na rozsypane wcześniej pinezki i klocki lego! To musiało kurewsko boleć!' Nie no, te pinezki to jeszcze luz, ale klocki lego to już nie tak łatwo ogarnąć XD. Ogólnie walka jest dobra. Nie ma tutaj jakiegoś specjalnego wow jak przy openerze, natomiast rozpisane jest poprawnie i co najważniejsze, dominująca potężna wygrana Brutala, bo to chyba największy plus, patrząc na to, że segmentów Shadowa niestety na tygodniówkach za chuja nie rozumiałem xD

Dowson vs Otunga: - Kurcze, że akurat Otunga? No i w ogóle samo, że tak powiem zapowiedzenie tej walki wyglądało naprawdę spoko, wyszło mega naturalnie z tym Davidem za plecami Dowsona. 'Biały zawodnik' xD Jakoś mnie to rozbawiło. Generalnie walka rozpisna jest poprawnie, ale to raczej taki TV Match aniżeli PPV. Więc w sumie wyszło po prostu poprawnie i trudno mieć jakieś pretensje do bookera z tego powodu. W ogóle co do tego Białego Zawodnika, to tu też jest z wielkich liter Sfrustrowany Weteran, więc to też rodzaj pseudonimu xD. 'Dopiero to działa na Dowsona i wstaje udając niewiniątko.' Ciekawe czy zjadł cały granulat dla zajoncuw XDDD. Bawiłem się fajnie przy tej walce, chociaż była co najwyżej poprawna, ale jednak propsy dla bookera, bo widać, ze zrobił co mógł

Pobite Gary: - I mamy powrót tego wielkiego (długiego) programu. Sam wstęp bardzo fajny, a w sumie z tego 'Nasz lekko puszysty zawodnik ' to zaryczałem na głos xD.

Zajebiste to porównanie do Rybacka (ja Ci dam 'chujem'). Reakcja Pierre Dolnicka to jak reakcja Ferdka jak Paździoch proponuje mu wutkie, a ten udaje, że w ogóle go to nie rusza xD.

No kurwa, tak ładnie Dolnick się zachowywał, Rob ładnie to złożył (Dawno nie jadłem takiego amerykańskiego hot doga, narobiliście apetytu), a i tak nie doszło do konsumpcji ;c

O kurwa Ransom...i szczerze mówiąc, to aż mi się trochę smutno zrobiło, jeśli Jean go tak potraktował... no, ale cóż, czuć było, że jest to z serducha napisane, i nie wiem czy nie najlepsze pobite gary jakie do tej pory wyszły, ze względu właśnie na ten ostatni wątek


Lopez vs Reaper: - Matko jedyna, The Reaper, ile to już minęło od czasu jego ostatniego występu. Lopezzo doznał urazu przez Reapera, więc to idealna okazja na zemste. Jest tu bardzo dużo prób pinów, ale patrząc na historię - jak najbardziej jest to zrozumiałe. 'Chokeslam wbija Lopeza w matę z ogromną siłą. Pin! 1... 2... nie! ' - Kurcze, odkąd Kane przestał walczyć, to się robi z tego finishera jakiś zwykły Clothesline (sorry JBL), bo szybko w tej walce wykonany i w sumie niewiele dał. Znów problemy z plecami i karkiem w przypadku Lopezzo, ale tym razem to on wygrał. Dobrze zabookowane to jest

RVD: - Czyli co, mistrz federacji bez brandu? Chyba, że źle to sklejam

Main Event: - No i mamy walkę wieczoru. Zazdroszczę bookerowi, bo skład miał niesamowity na skręcenie takiej walki, no i jest. I muszę od razu przyznać, że wyszło pięknie, hypowaliśmy z Michałem jako Otungą na komentatorce, że może to być 5 star dany przez Meltzera. Co do Rybacka, dostał sporo, i odpadł pierwszy, nic dziwnego w sumie. Szczerze mówiąc, nie wiem czy Blaze na pewno wypadał lepiej od Riddla na tygodniówkach, ale czasami tak jest, że pierwszy wygrany nie może być nazbyt oczywisty. Nie wiem co przed Kennym i się nie domyślam, natomiast gratuluję Blazowi i każdemu kto dotarł to tej walki wieczoru. Czy 5 star? Hmmm możliwe


Podsumowując - Chyba najsłabiej zabookowałem walkę ja, ale nie było prosto. Najlepszy to nie wiem czy opener jednak nie był, ale tak czy siak trzymało to świetny poziom. Dzięki panowie!
Odpowiedz
Cytuj
Bryx Fenrir
Colosseum
09.07.2026, 19:38 #12
ET: - No i zaczynamy bardzo klimatycznie, Lopezzo na tej gali może odegrać jakąś większą rolę, nie sądzę, żeby było inaczej

Komentatorzy: - Otunga wypadł świetnie, Michał kapitalnie odegrał jego rolę, świetnie mi się z nim współpracowało, swoich nie oceniam

RVD & Aldis: - Lubię postać Nicka w prawdziwym wrestlingu, więc i tutaj myśle, że bedzie dobrze, ale spierdolone kodowanie niekoniecznie akurat zwiastuje coś dobrego xD.

Rob wypadł dokładnie tak jak powinien GM, na razie ten główny GM, ciekawe czy kiedyś dojdzie do walki brandów, oby tak

Jorge Cavazos vs Zack Sabre Jr. vs Derek Halloway vs Derrick Mantel vs El Garra de Gato vs Lord Sebastien: - Sabre dał tak kapitalną wejściówkę, że czytałem cztery razy, Derrick też nie odstawał pod tym względem xD. Nie wiem kto pisał te walkę, ale wielki, ogromny props za to jak ten pojedynek jest rozpisany. Walka wieloosobowa, czysty chaos, a jednak jest to ogarnięte bardzo dobrze, oczywiście dla mnie bez czytania kart postaci i wszelkich pseudonimów byłoby to niemożliwe do przejścia, czasami zawodnicy mi się nawet mylili czytając, ale to nie z winy bookera, a mojej. Cava wygrał pierwszy pas, nie wiem czy to jego pierwszy pas na efedach, ale na pewno cieszę się, że został w końcu doceniony, bo bardzo lubię te postać. 'POFRUNĄĄĄĄĄĄĄŁ!' - pięknie, jest medal, ale myślę, że to będzie złoto. No to chyba Raptor pisał xD. Halloway wykończył Sebastiana jako ostatniego, i tu chyba też cieszę się z werdyktu

Bardzo ciekawe wejścia do Walki Tag Team, żeby pizgać setkę przed walką...xDD

Walki Tag Team nie oceniam, bo sam pisałem, ale powiem tak - pierwsza walka pisana od 7 lat i za dobrze to się nie bawiłem, kompletnie mi move sety Uszczelki i Butli nie pozwalały rozwinąć skrzydeł, ale podejrzewam, że po prostu zardzewiałem przez te lata

Brutal vs Shadow: - Jestem ciekawy jak bawił się booker pisząc to starcie, bo to chyba też nie jest zbyt oczywiste zestawienie. 'Elias jednak przytomnie wyprostował się, przerzucając swojego oprawcę za siebie Back Body Dropem! I to wprost na rozsypane wcześniej pinezki i klocki lego! To musiało kurewsko boleć!' Nie no, te pinezki to jeszcze luz, ale klocki lego to już nie tak łatwo ogarnąć XD. Ogólnie walka jest dobra. Nie ma tutaj jakiegoś specjalnego wow jak przy openerze, natomiast rozpisane jest poprawnie i co najważniejsze, dominująca potężna wygrana Brutala, bo to chyba największy plus, patrząc na to, że segmentów Shadowa niestety na tygodniówkach za chuja nie rozumiałem xD

Dowson vs Otunga: - Kurcze, że akurat Otunga? No i w ogóle samo, że tak powiem zapowiedzenie tej walki wyglądało naprawdę spoko, wyszło mega naturalnie z tym Davidem za plecami Dowsona. 'Biały zawodnik' xD Jakoś mnie to rozbawiło. Generalnie walka rozpisna jest poprawnie, ale to raczej taki TV Match aniżeli PPV. Więc w sumie wyszło po prostu poprawnie i trudno mieć jakieś pretensje do bookera z tego powodu. W ogóle co do tego Białego Zawodnika, to tu też jest z wielkich liter Sfrustrowany Weteran, więc to też rodzaj pseudonimu xD. 'Dopiero to działa na Dowsona i wstaje udając niewiniątko.' Ciekawe czy zjadł cały granulat dla zajoncuw XDDD. Bawiłem się fajnie przy tej walce, chociaż była co najwyżej poprawna, ale jednak propsy dla bookera, bo widać, ze zrobił co mógł

Pobite Gary: - I mamy powrót tego wielkiego (długiego) programu. Sam wstęp bardzo fajny, a w sumie z tego 'Nasz lekko puszysty zawodnik ' to zaryczałem na głos xD.

Zajebiste to porównanie do Rybacka (ja Ci dam 'chujem'). Reakcja Pierre Dolnicka to jak reakcja Ferdka jak Paździoch proponuje mu wutkie, a ten udaje, że w ogóle go to nie rusza xD.

No kurwa, tak ładnie Dolnick się zachowywał, Rob ładnie to złożył (Dawno nie jadłem takiego amerykańskiego hot doga, narobiliście apetytu), a i tak nie doszło do konsumpcji ;c

O kurwa Ransom...i szczerze mówiąc, to aż mi się trochę smutno zrobiło, jeśli Jean go tak potraktował... no, ale cóż, czuć było, że jest to z serducha napisane, i nie wiem czy nie najlepsze pobite gary jakie do tej pory wyszły, ze względu właśnie na ten ostatni wątek


Lopez vs Reaper: - Matko jedyna, The Reaper, ile to już minęło od czasu jego ostatniego występu. Lopezzo doznał urazu przez Reapera, więc to idealna okazja na zemste. Jest tu bardzo dużo prób pinów, ale patrząc na historię - jak najbardziej jest to zrozumiałe. 'Chokeslam wbija Lopeza w matę z ogromną siłą. Pin! 1... 2... nie! ' - Kurcze, odkąd Kane przestał walczyć, to się robi z tego finishera jakiś zwykły Clothesline (sorry JBL), bo szybko w tej walce wykonany i w sumie niewiele dał. Znów problemy z plecami i karkiem w przypadku Lopezzo, ale tym razem to on wygrał. Dobrze zabookowane to jest

RVD: - Czyli co, mistrz federacji bez brandu? Chyba, że źle to sklejam

Main Event: - No i mamy walkę wieczoru. Zazdroszczę bookerowi, bo skład miał niesamowity na skręcenie takiej walki, no i jest. I muszę od razu przyznać, że wyszło pięknie, hypowaliśmy z Michałem jako Otungą na komentatorce, że może to być 5 star dany przez Meltzera. Co do Rybacka, dostał sporo, i odpadł pierwszy, nic dziwnego w sumie. Szczerze mówiąc, nie wiem czy Blaze na pewno wypadał lepiej od Riddla na tygodniówkach, ale czasami tak jest, że pierwszy wygrany nie może być nazbyt oczywisty. Nie wiem co przed Kennym i się nie domyślam, natomiast gratuluję Blazowi i każdemu kto dotarł to tej walki wieczoru. Czy 5 star? Hmmm możliwe


Podsumowując - Chyba najsłabiej zabookowałem walkę ja, ale nie było prosto. Najlepszy to nie wiem czy opener jednak nie był, ale tak czy siak trzymało to świetny poziom. Dzięki panowie!
Odpowiedz
Cytuj
10.07.2026, 17:06
#13
Dobra, bo to może być ostatnia okazja na skomentowanie przed klejeniem najbliższej gali. Dalej nie mogę z tego plakatu, gdzie tylko Blaze jest podświetlony, a reszta nie XD

W końcu jakiś gość przy stoliku, który będzie pełnił inną rolę niż wkład do fotela. "Zack Sabre Jr. wchodzi do tego pojedynku z najmocniejszym materiałem dowodowym" - z czym? Zakładam, że to miała być taka gimmickowa wstawka a'la McŁowicz, ale z dupy to jest. "Ale to nie jest zwykły pojedynek" - ba, to w ogóle nie jest pojedynek, bo pojedynek to walka jeden na jednego. Strasznie dużo gada ten Otunga. Tak na dobrą sprawę mógłby tu występować sam, bo streścił w pojedynkę praktycznie wszystko, a i tak mógł użyć do tego o połowę mniej słów. On tu trochę brzmi tak, jakby chciał zareklamować każdą z tych walk z osobna. Jak dla mnie nie ma potrzeby aż tak się rozwodzić nad każdą walką i jej historią. Docenię ten wywód w tym kontekście, że jeśli ktoś nie czytał poprzednich gal, to już nie musi, bo Otunga opowiedział wszystko. I po co jego kwestie są podzielone? Dobra, w chuju mam tych dwóch pozostałych, szkoda czasu na te przepychanki z gimnazjum. Hajto niech już wypierdala. "Regularność jego wyników tworzy bardzo solidne wnioski dowodowe" - no chłop jest dosłownie McŁowiczem, tylko zawód kucharz został podmieniony na zawód prawnik XD dobrze, że nie żyjemy w czasach Golden Ery WWF, jakby spróbować przełożyć tamte gimmicki na e-fed to pewnie co drugi by gadał w taki sposób. Ogólnie spoko, że ten Otunga tu jest, ale powinien gadać krócej. Pozostali dwaj panowie jak dla mnie totalnie do wycięcia, szczególnie ten Hajto.

Szkoda, że Rysiu wybrał na theme song dla RVD tego generica z TNA zamiast One of a Kind. Zaktualizuj sobie bazę danych, bo Lord ma już skrócony ringname. O podziale brandów chyba już wiedzieliście wcześniej, a jak spisze się Aldis jako GM - czas pokaże. Fajnie, ze udało nam się zaskoczyć was w kwestii stawki Ladder Matchu, bo nikt nie stawiał, że na szali znajdą się dwa pasy. A logo Elysium na propsie.

Szkoda, że dwaj panowie olali temat wejść na walkę z drabinami. Theme songi Cavazosa i Lorda są spoko, mimo że to AI (zresztą to samo mogę powiedzieć o theme obu postaci Yarka). Samą walkę pisałem ja, zdaję sobie sprawę, że nieco przeholowałem z długością, ale czasami tak bywa, kiedy zaplanujesz sobie wiele spotów i zależy ci na umieszczeniu wszystkich. Mimo to widzę, że długość wam nie przeszkadza. Naprawdę, to jest miód na moje serce, kiedy czytam pozytywne opinie o tym starciu. Lubię pisać takie walki, dobrze się w nich czuję i chyba nieźle mi to wychodzi. Podszedłem do tej walki na takiej zasadzie, że każdy uczestnik powinien dostać przynajmniej jeden mocniejszy spot. Pewnym utrudnieniem był brak jakiegokolwiek high flyera, także w sumie każdy po trochę nadrabiał ten deficyt (poza Derekiem). Wynik jest jaki jest, Sabre był faworytem, ale zabrakło punktów przez brak komentarzy i niską aktywność ShowOffa (czysto w promach był najlepszy). W arkuszu liczyliśmy do komentarzy tylko ostatnie dwie gale, żeby wyrównać szanse, bo Spaz dołączył do nas dopiero od trzeciej.

Kto to jest Zygmunt Uszczelka? Dziwnie wygląda ten Ricky Martin jako theme song Escobara, zwłaszcza że to heelowa postać. No i od razu po starcie walki Steele sam nie wie, czego chce. W sumie pasuje to do tej postaci XD ale tu jest mieszanie czasów, najpierw teraźniejszy, potem kilka linijek w przeszłym, po czym znowu teraźniejszy. Okej, mi też się zdarza czasami coś wtrącić z czasu przeszłego, ale to się dzieje wtedy, gdy staram się zaznaczyć, że coś wydarzyło się wcześniej i np. ktoś dopiero po chwili to zauważył. Tutaj jest zmiana czasów jakby ktoś bookerowi na chwilę przełożył wajchę na drugą stronę. Niestety to się dzieje więcej niż raz. Ale ten Butla tu na idiotę wychodzi. Zaśmiałem się przy tym Face Washu xd no i chciałbym zobaczyć, jak karakan Steele podnosi Uszczelarza, żeby posadzić go na narożniku. Nawet nie chce mi się liczyć, ile razy w tej walce mieliśmy zmianę czasu teraźniejszego na przeszły i odwrotnie. Ta walka to dosłownie Big Show i jego face/heel turny. O, hot tag xd a dopiero co gadałem z Bryxem o najbardziej cringe'owych i nadużywanych ruchach w wrestlingu, ale jednak postanowił z tego skorzystać. Poza tym walka dość przejrzysta, tylko kilka razy musiałem się cofnąć, a przy moim poziomie koncentracji to nie tak źle. Spoko, że nie zabrakło tu komediowych momentów. Ten booking Butli jedynie mnie utwierdził w przekonaniu, że to właściwy rezultat. Generalnie tak średnio bym powiedział, nic tu nie było nadzwyczajnego, a i trochę błędów się wkradło.

Jeszcze przed kolejną walką muszę powiedzieć, że 67 i skibidi to najbardziej zjebane memy ever. Z tymi wejściami to ja polecam oszczędnie raczej, jak tu wjeżdżacie furgonami, to na największej gali roku będziecie musieli się wystrzelić z armaty. Przy takim rywalu to i Brutal jest w stanie przejść face turn. No i najwyraźniej fani myślą podobnie. Kurwa mać, ten worek to było jedyne, co mnie zainteresowało w wejściu Eliasa i oczywiście musiało tam być jakieś gówno XD ogólnie na swój pokrzywiony sposób ta walka jest nawet interesująca. Pewnie w rzeczywistości fani też mogliby dobrze się bawić. W sumie nawet sporo momentów dostał ten Elias, spodziewałem się większej dominacji ze strony Brutala. Doceniam kreatywność bookera w zakresie użytych broni, bo i kastet się pojawił i nawet klocki Lego. A, jarzeniówka, okej, czyli wchodzimy w klimaty CZW/FMW. "Po chwili Brutal zarzuca również pętlę na szyję Shadowa i wsadza go na narożnika od zewnętrznej strony, przerzuca również linę na zewnątrz, sam wytacza się na zewnątrz, łapie linę i mocno ciągnie młodzieńca! Tak iż ten zlatuje z narożnika, wprost na wcześniej przygotowaną konstrukcję ze stołów i krzeseł!" - kreatywne, ale musiałem przeczytać dwa razy, żeby zrozumieć, bo nie umiałem sobie tego wyobrazić. Ogólnie jest to według mnie dobrze rozpisane, przejrzyste. Emocji tu nie było, bo wiadomo, ale coś tam się udało z tego wycisnąć, także to na plus.

Przy następnej walce ktoś ewidentnie zapomniał o klejeniu, albo robił to po pijaku. Brak kodowania to jedno, ale to wejście Otungi się dosłownie zlewa z opisem walki. Tak nie może być. "Otunga uśmiecha się... i jednym ruchem zrywa z siebie garnitur! Pod spodem ma już przygotowany strój, a jego buty okazują się wysokimi butami wrestlingowymi, które maskowały spodnie od garnituru!" - przypomniało mi się tamto wejście Cesaro, gdzie zerwał sobie spodnie garniturowe xd ciężko będzie coś wyrzeźbić z tej walki, ale zobaczymy. Realistyczne, że Dowson próbuje zgrywać cwaniaka, skoro rywal ma przewagę fizyczną. Trochę literówek zauważyłem, bo tu Corber, tam Adokat. Dobrze, że piszący starał się użyć jak najwięcej synonimów, chociaż to "biały zawodnik" trochę mnie śmieszy. Ogólnie nie mam zastrzeżeń jeśli chodzi o rozpisanie tej walki. Booking jest wyważony, charaktery zachowane, błędów nie uświadczyłem i nie gubiłem się przy czytaniu. Emocji tu było niewiele, ale trudno winić o to bookera. To po prostu taka walka, z której niewiele dało się wyczarować. W zasadzie ważniejsze od niej samej było jej zakończenie. W końcu mamy jakiś zdecydowany ruch ze strony Hilla i dobrze, ta postać mnie dużo bardziej grzeje niż Dowson.

Dawno nie było Pobitych. W sumie przyda się jakiś segment na tym PPV. Szanuję za cancelowanie ketchupu. Zastanawiam się w sumie po co mu ten ręcznik. Myślałem, że przygotuje coś bardziej dojebanego niż hot dog, zwłaszcza biorąc pod uwagę jakiego ma gościa. Ale ja tu widzę nieścisłość, bo wyczytałem teraz, że w hot dogu w stylu Chicago powinien być jeszcze amerykański relish z ogórków (cokolwiek to jest). No i już obraża biednego Grubasa, menda po prostu. Uwielbiam te głupiomądre teksty Dolnicka, po których zawsze jest z siebie bardzo dumny. A nie, dobra, jednak jest relish, zwracam honor. Chociaż za naśmiewanie się z Dolnicka i tak się plaskacz należy. Albo potężne odepchnięcie. Chociaż po tym to by się znalazł pod domem rodzinnym Jean-Pierre'a. Już się bałem, że diss będzie trwał 4 minuty xd ale to jednak theme song. No i Ransom, długo trzeba było czekać. W ogóle gdzie jest wspaniałe techno na tempie 0.75? Gdzie jest Frag Out? I jeszcze łysy w dodatku, no totalna przemiana. No zaciekawili mnie, nie będę ukrywał, nie spodziewałem się takiego przywitania. Ciekawe, co tam jest dalej przyszykowane. Dolnick i Ransom nigdy mnie nie nudzili, także jestem optymistycznie nastawiony.

Kawał czasu minął od czasu WCW, aż trudno w to uwierzyć, że to już 6 lat. "z letsza" - co to w ogóle jest za potworek? Oczy mnie rozbolały. Reaper to chyba najlepszy możliwy przeciwnik dla Lopeza w zaistniałej sytuacji. Potrzebny był ktoś mocny, żeby podbudować Jose, bo Dolnick tego nie zapewnia, a że panowie mają wspólną historię, to tym lepiej. Co do samej walki. Dobrze pokazana została przewaga fizyczna Reapera. Czuć tu emocje związane z ich wspólną historią. Może trochę więcej pseudonimów by się przydało używać, bo słowo Lopez padło tu 47 razy. Podoba mi się dynamika ze strony Lopeza, połączona z dużą liczbą near falli. Da się odczuć, że gość chce jak najszybciej zakończyć tę walkę, żeby mieć to za sobą. Próby finisherów szybko wjechały, ale to też jest zrozumiałe w tej sytuacji. Reaper to go tu próbuje zmasakrować. W sumie on akurat mógłby sobie odpuścić te ciągłe pinfalle, bardziej to pasuje do Lopeza w takim pojedynku. Do Reapera bardziej mi pasuje chęć pastwienia się nad rywalem. Naprawdę się trzeba namęczyć, żeby Reaper upadł. Spoko, że jeden i drugi odkopali po finisherach, tutaj akurat to pasowało. Nie mam większych zastrzeżeń co do przebiegu tej walki. Dobrze jest to rozpisane. Rysiu zadbał o zbudowanie odpowiednich emocji. Najlepsza walka jak na razie.

Chyba zeżarło link do pasa. Ogólnie fajnie, że wygląd głównego mistrzostwa został zaktualizowany, szkoda tylko że na plakacie był ten poprzedni. Teraz ten plakat wygląda jeszcze bardziej karykaturalnie.

Osobiście nie jestem fanem tego zabiegu, żeby zmieniać theme song na PPV. Skoro czujesz taką potrzebę, to znaczy, że uważasz swój domyślny za niewystarczająco dobry. Panie booker - Dickinson, a nie Dickson. Jak w poprzedniej walce brakowało pseudonimów, tak tu już na początku widzę lekki przesyt. W jednym zdaniu dostaję Legend in Making oraz Mr.Forever, za cholerę nie wiem kto jest kim. Odpaliłem karty postaci na wszelki wypadek. Już chciałem pisać o Enzuigiri, że większość ludzi pisze to niepoprawnie, ale postanowiłem zrobić research i jak się okazuje ja również nie umiem tego poprawnie napisać, bo powinno być Enzuigeri. O dziwo, bo chyba nigdy się nie spotkałem z taką wersją. "Sacramento Saint pochla głowę" - nie chcę się czepiać literówek, ale ta jest nawet zabawna. No, ten Superkick szybko wjechał. Ło panie, 3 skoki nad linami pod rząd? Chyba nie widziałem nigdy czegoś takiego w rzeczywistości. Plus za kreatywność. "twarzą pierwszą" - kurwa, tylko nie to określenie XD a drugą twarzą też uderzył czy nie? No ogólnie bardzo płynnie to leci. Czasem tak płynnie, że aż muszę przeczytać drugi raz fragment, żeby się nie zgubić. Ryback wypada jako pierwszy, co pokrywa się z arkuszem, ale mimo to zabookowany dość mocno i poległ dopiero po dwóch finisherach. Edgara też chciałbym docenić, chyba już gdzieś o tym wspominałem, ale na wszelki wypadek powtórzę - jego promo jako jedyne oceniłem na 5, a łącznie w arkuszu przegrał dosłownie o 0,5 punktu (najmniejsza możliwa różnica) z Riddlem, którego wielu z was typowało do zwycięstwa. Swoją drogą spoko jest ten spot, gdzie Blaze odkopuje po dokładnie tej samej akcji, po której przed momentem Edgar skapitulował. Końcówka fajna, skontrowane finishery to już klasyka. Remik raczej nie pozostawił wątpliwości, że ten pas mu się należy. No i Lopez na końcu, w zasadzie spełnił swoją obietnicę, chociaż trochę miał farta w tym wszystkim, bo jego feud z Axelem był zaplanowany niezależnie od wyniku walki wieczoru. Generalnie co do bookingu tej walki, to nie mam właściwie żadnych zastrzeżeń. Wszystko było na swoim miejscu. Mimo długości przeszedłem przez to raczej sprawnie, trochę się gubiłem przez nadmiar mało wyróżniających pseudonimów i czasami aż nazbyt płynne przejścia między zawodnikami, ale to jest do wybaczenia. Trochę literówek się wkradło, ale to nie stanowi dużego problemu. Uważam, że Zimny zdecydowanie podołał.

Nie umiem w podsumowania, zwłaszcza PPV. Main Event świetny, walka Lopeza również dowiozła. Pozostałe na nieco niższym poziomie, ale głównie przez ich specyfikę, a nie booking. Komentatorów bym skrócił, a do Dolnicka jak zwykle żadnych uwag, bo to najlepsza postać. Pozdrawiam
Odpowiedz
Cytuj
Raptor
Moderatorzy
10.07.2026, 17:06 #13
Dobra, bo to może być ostatnia okazja na skomentowanie przed klejeniem najbliższej gali. Dalej nie mogę z tego plakatu, gdzie tylko Blaze jest podświetlony, a reszta nie XD

W końcu jakiś gość przy stoliku, który będzie pełnił inną rolę niż wkład do fotela. "Zack Sabre Jr. wchodzi do tego pojedynku z najmocniejszym materiałem dowodowym" - z czym? Zakładam, że to miała być taka gimmickowa wstawka a'la McŁowicz, ale z dupy to jest. "Ale to nie jest zwykły pojedynek" - ba, to w ogóle nie jest pojedynek, bo pojedynek to walka jeden na jednego. Strasznie dużo gada ten Otunga. Tak na dobrą sprawę mógłby tu występować sam, bo streścił w pojedynkę praktycznie wszystko, a i tak mógł użyć do tego o połowę mniej słów. On tu trochę brzmi tak, jakby chciał zareklamować każdą z tych walk z osobna. Jak dla mnie nie ma potrzeby aż tak się rozwodzić nad każdą walką i jej historią. Docenię ten wywód w tym kontekście, że jeśli ktoś nie czytał poprzednich gal, to już nie musi, bo Otunga opowiedział wszystko. I po co jego kwestie są podzielone? Dobra, w chuju mam tych dwóch pozostałych, szkoda czasu na te przepychanki z gimnazjum. Hajto niech już wypierdala. "Regularność jego wyników tworzy bardzo solidne wnioski dowodowe" - no chłop jest dosłownie McŁowiczem, tylko zawód kucharz został podmieniony na zawód prawnik XD dobrze, że nie żyjemy w czasach Golden Ery WWF, jakby spróbować przełożyć tamte gimmicki na e-fed to pewnie co drugi by gadał w taki sposób. Ogólnie spoko, że ten Otunga tu jest, ale powinien gadać krócej. Pozostali dwaj panowie jak dla mnie totalnie do wycięcia, szczególnie ten Hajto.

Szkoda, że Rysiu wybrał na theme song dla RVD tego generica z TNA zamiast One of a Kind. Zaktualizuj sobie bazę danych, bo Lord ma już skrócony ringname. O podziale brandów chyba już wiedzieliście wcześniej, a jak spisze się Aldis jako GM - czas pokaże. Fajnie, ze udało nam się zaskoczyć was w kwestii stawki Ladder Matchu, bo nikt nie stawiał, że na szali znajdą się dwa pasy. A logo Elysium na propsie.

Szkoda, że dwaj panowie olali temat wejść na walkę z drabinami. Theme songi Cavazosa i Lorda są spoko, mimo że to AI (zresztą to samo mogę powiedzieć o theme obu postaci Yarka). Samą walkę pisałem ja, zdaję sobie sprawę, że nieco przeholowałem z długością, ale czasami tak bywa, kiedy zaplanujesz sobie wiele spotów i zależy ci na umieszczeniu wszystkich. Mimo to widzę, że długość wam nie przeszkadza. Naprawdę, to jest miód na moje serce, kiedy czytam pozytywne opinie o tym starciu. Lubię pisać takie walki, dobrze się w nich czuję i chyba nieźle mi to wychodzi. Podszedłem do tej walki na takiej zasadzie, że każdy uczestnik powinien dostać przynajmniej jeden mocniejszy spot. Pewnym utrudnieniem był brak jakiegokolwiek high flyera, także w sumie każdy po trochę nadrabiał ten deficyt (poza Derekiem). Wynik jest jaki jest, Sabre był faworytem, ale zabrakło punktów przez brak komentarzy i niską aktywność ShowOffa (czysto w promach był najlepszy). W arkuszu liczyliśmy do komentarzy tylko ostatnie dwie gale, żeby wyrównać szanse, bo Spaz dołączył do nas dopiero od trzeciej.

Kto to jest Zygmunt Uszczelka? Dziwnie wygląda ten Ricky Martin jako theme song Escobara, zwłaszcza że to heelowa postać. No i od razu po starcie walki Steele sam nie wie, czego chce. W sumie pasuje to do tej postaci XD ale tu jest mieszanie czasów, najpierw teraźniejszy, potem kilka linijek w przeszłym, po czym znowu teraźniejszy. Okej, mi też się zdarza czasami coś wtrącić z czasu przeszłego, ale to się dzieje wtedy, gdy staram się zaznaczyć, że coś wydarzyło się wcześniej i np. ktoś dopiero po chwili to zauważył. Tutaj jest zmiana czasów jakby ktoś bookerowi na chwilę przełożył wajchę na drugą stronę. Niestety to się dzieje więcej niż raz. Ale ten Butla tu na idiotę wychodzi. Zaśmiałem się przy tym Face Washu xd no i chciałbym zobaczyć, jak karakan Steele podnosi Uszczelarza, żeby posadzić go na narożniku. Nawet nie chce mi się liczyć, ile razy w tej walce mieliśmy zmianę czasu teraźniejszego na przeszły i odwrotnie. Ta walka to dosłownie Big Show i jego face/heel turny. O, hot tag xd a dopiero co gadałem z Bryxem o najbardziej cringe'owych i nadużywanych ruchach w wrestlingu, ale jednak postanowił z tego skorzystać. Poza tym walka dość przejrzysta, tylko kilka razy musiałem się cofnąć, a przy moim poziomie koncentracji to nie tak źle. Spoko, że nie zabrakło tu komediowych momentów. Ten booking Butli jedynie mnie utwierdził w przekonaniu, że to właściwy rezultat. Generalnie tak średnio bym powiedział, nic tu nie było nadzwyczajnego, a i trochę błędów się wkradło.

Jeszcze przed kolejną walką muszę powiedzieć, że 67 i skibidi to najbardziej zjebane memy ever. Z tymi wejściami to ja polecam oszczędnie raczej, jak tu wjeżdżacie furgonami, to na największej gali roku będziecie musieli się wystrzelić z armaty. Przy takim rywalu to i Brutal jest w stanie przejść face turn. No i najwyraźniej fani myślą podobnie. Kurwa mać, ten worek to było jedyne, co mnie zainteresowało w wejściu Eliasa i oczywiście musiało tam być jakieś gówno XD ogólnie na swój pokrzywiony sposób ta walka jest nawet interesująca. Pewnie w rzeczywistości fani też mogliby dobrze się bawić. W sumie nawet sporo momentów dostał ten Elias, spodziewałem się większej dominacji ze strony Brutala. Doceniam kreatywność bookera w zakresie użytych broni, bo i kastet się pojawił i nawet klocki Lego. A, jarzeniówka, okej, czyli wchodzimy w klimaty CZW/FMW. "Po chwili Brutal zarzuca również pętlę na szyję Shadowa i wsadza go na narożnika od zewnętrznej strony, przerzuca również linę na zewnątrz, sam wytacza się na zewnątrz, łapie linę i mocno ciągnie młodzieńca! Tak iż ten zlatuje z narożnika, wprost na wcześniej przygotowaną konstrukcję ze stołów i krzeseł!" - kreatywne, ale musiałem przeczytać dwa razy, żeby zrozumieć, bo nie umiałem sobie tego wyobrazić. Ogólnie jest to według mnie dobrze rozpisane, przejrzyste. Emocji tu nie było, bo wiadomo, ale coś tam się udało z tego wycisnąć, także to na plus.

Przy następnej walce ktoś ewidentnie zapomniał o klejeniu, albo robił to po pijaku. Brak kodowania to jedno, ale to wejście Otungi się dosłownie zlewa z opisem walki. Tak nie może być. "Otunga uśmiecha się... i jednym ruchem zrywa z siebie garnitur! Pod spodem ma już przygotowany strój, a jego buty okazują się wysokimi butami wrestlingowymi, które maskowały spodnie od garnituru!" - przypomniało mi się tamto wejście Cesaro, gdzie zerwał sobie spodnie garniturowe xd ciężko będzie coś wyrzeźbić z tej walki, ale zobaczymy. Realistyczne, że Dowson próbuje zgrywać cwaniaka, skoro rywal ma przewagę fizyczną. Trochę literówek zauważyłem, bo tu Corber, tam Adokat. Dobrze, że piszący starał się użyć jak najwięcej synonimów, chociaż to "biały zawodnik" trochę mnie śmieszy. Ogólnie nie mam zastrzeżeń jeśli chodzi o rozpisanie tej walki. Booking jest wyważony, charaktery zachowane, błędów nie uświadczyłem i nie gubiłem się przy czytaniu. Emocji tu było niewiele, ale trudno winić o to bookera. To po prostu taka walka, z której niewiele dało się wyczarować. W zasadzie ważniejsze od niej samej było jej zakończenie. W końcu mamy jakiś zdecydowany ruch ze strony Hilla i dobrze, ta postać mnie dużo bardziej grzeje niż Dowson.

Dawno nie było Pobitych. W sumie przyda się jakiś segment na tym PPV. Szanuję za cancelowanie ketchupu. Zastanawiam się w sumie po co mu ten ręcznik. Myślałem, że przygotuje coś bardziej dojebanego niż hot dog, zwłaszcza biorąc pod uwagę jakiego ma gościa. Ale ja tu widzę nieścisłość, bo wyczytałem teraz, że w hot dogu w stylu Chicago powinien być jeszcze amerykański relish z ogórków (cokolwiek to jest). No i już obraża biednego Grubasa, menda po prostu. Uwielbiam te głupiomądre teksty Dolnicka, po których zawsze jest z siebie bardzo dumny. A nie, dobra, jednak jest relish, zwracam honor. Chociaż za naśmiewanie się z Dolnicka i tak się plaskacz należy. Albo potężne odepchnięcie. Chociaż po tym to by się znalazł pod domem rodzinnym Jean-Pierre'a. Już się bałem, że diss będzie trwał 4 minuty xd ale to jednak theme song. No i Ransom, długo trzeba było czekać. W ogóle gdzie jest wspaniałe techno na tempie 0.75? Gdzie jest Frag Out? I jeszcze łysy w dodatku, no totalna przemiana. No zaciekawili mnie, nie będę ukrywał, nie spodziewałem się takiego przywitania. Ciekawe, co tam jest dalej przyszykowane. Dolnick i Ransom nigdy mnie nie nudzili, także jestem optymistycznie nastawiony.

Kawał czasu minął od czasu WCW, aż trudno w to uwierzyć, że to już 6 lat. "z letsza" - co to w ogóle jest za potworek? Oczy mnie rozbolały. Reaper to chyba najlepszy możliwy przeciwnik dla Lopeza w zaistniałej sytuacji. Potrzebny był ktoś mocny, żeby podbudować Jose, bo Dolnick tego nie zapewnia, a że panowie mają wspólną historię, to tym lepiej. Co do samej walki. Dobrze pokazana została przewaga fizyczna Reapera. Czuć tu emocje związane z ich wspólną historią. Może trochę więcej pseudonimów by się przydało używać, bo słowo Lopez padło tu 47 razy. Podoba mi się dynamika ze strony Lopeza, połączona z dużą liczbą near falli. Da się odczuć, że gość chce jak najszybciej zakończyć tę walkę, żeby mieć to za sobą. Próby finisherów szybko wjechały, ale to też jest zrozumiałe w tej sytuacji. Reaper to go tu próbuje zmasakrować. W sumie on akurat mógłby sobie odpuścić te ciągłe pinfalle, bardziej to pasuje do Lopeza w takim pojedynku. Do Reapera bardziej mi pasuje chęć pastwienia się nad rywalem. Naprawdę się trzeba namęczyć, żeby Reaper upadł. Spoko, że jeden i drugi odkopali po finisherach, tutaj akurat to pasowało. Nie mam większych zastrzeżeń co do przebiegu tej walki. Dobrze jest to rozpisane. Rysiu zadbał o zbudowanie odpowiednich emocji. Najlepsza walka jak na razie.

Chyba zeżarło link do pasa. Ogólnie fajnie, że wygląd głównego mistrzostwa został zaktualizowany, szkoda tylko że na plakacie był ten poprzedni. Teraz ten plakat wygląda jeszcze bardziej karykaturalnie.

Osobiście nie jestem fanem tego zabiegu, żeby zmieniać theme song na PPV. Skoro czujesz taką potrzebę, to znaczy, że uważasz swój domyślny za niewystarczająco dobry. Panie booker - Dickinson, a nie Dickson. Jak w poprzedniej walce brakowało pseudonimów, tak tu już na początku widzę lekki przesyt. W jednym zdaniu dostaję Legend in Making oraz Mr.Forever, za cholerę nie wiem kto jest kim. Odpaliłem karty postaci na wszelki wypadek. Już chciałem pisać o Enzuigiri, że większość ludzi pisze to niepoprawnie, ale postanowiłem zrobić research i jak się okazuje ja również nie umiem tego poprawnie napisać, bo powinno być Enzuigeri. O dziwo, bo chyba nigdy się nie spotkałem z taką wersją. "Sacramento Saint pochla głowę" - nie chcę się czepiać literówek, ale ta jest nawet zabawna. No, ten Superkick szybko wjechał. Ło panie, 3 skoki nad linami pod rząd? Chyba nie widziałem nigdy czegoś takiego w rzeczywistości. Plus za kreatywność. "twarzą pierwszą" - kurwa, tylko nie to określenie XD a drugą twarzą też uderzył czy nie? No ogólnie bardzo płynnie to leci. Czasem tak płynnie, że aż muszę przeczytać drugi raz fragment, żeby się nie zgubić. Ryback wypada jako pierwszy, co pokrywa się z arkuszem, ale mimo to zabookowany dość mocno i poległ dopiero po dwóch finisherach. Edgara też chciałbym docenić, chyba już gdzieś o tym wspominałem, ale na wszelki wypadek powtórzę - jego promo jako jedyne oceniłem na 5, a łącznie w arkuszu przegrał dosłownie o 0,5 punktu (najmniejsza możliwa różnica) z Riddlem, którego wielu z was typowało do zwycięstwa. Swoją drogą spoko jest ten spot, gdzie Blaze odkopuje po dokładnie tej samej akcji, po której przed momentem Edgar skapitulował. Końcówka fajna, skontrowane finishery to już klasyka. Remik raczej nie pozostawił wątpliwości, że ten pas mu się należy. No i Lopez na końcu, w zasadzie spełnił swoją obietnicę, chociaż trochę miał farta w tym wszystkim, bo jego feud z Axelem był zaplanowany niezależnie od wyniku walki wieczoru. Generalnie co do bookingu tej walki, to nie mam właściwie żadnych zastrzeżeń. Wszystko było na swoim miejscu. Mimo długości przeszedłem przez to raczej sprawnie, trochę się gubiłem przez nadmiar mało wyróżniających pseudonimów i czasami aż nazbyt płynne przejścia między zawodnikami, ale to jest do wybaczenia. Trochę literówek się wkradło, ale to nie stanowi dużego problemu. Uważam, że Zimny zdecydowanie podołał.

Nie umiem w podsumowania, zwłaszcza PPV. Main Event świetny, walka Lopeza również dowiozła. Pozostałe na nieco niższym poziomie, ale głównie przez ich specyfikę, a nie booking. Komentatorów bym skrócił, a do Dolnicka jak zwykle żadnych uwag, bo to najlepsza postać. Pozdrawiam
Odpowiedz
Cytuj
11.07.2026, 18:19
#14
ET Lopez - fajne to, klimatyczne, uciszyło na bank śmieszków co obstawiali, że będzie to kolejna walka Lopeza z komediantem. Rozbawiło mnie w sumie, że został ten list okreslony mianem "starego", żeby potem zajebać dokładny opis jak wygląda - i śmiem stwierdzić, że po opisie raczej ostatnia rzecz którą bym o nim powiedział to stary xd Bardzo fajny pomysł, żeby trochę temu Cwelopezowi utrzeć nosa.

Fajny plakacik, to też doceniać proszę! Bo może i Rysiu nie robi tego odręcznie, ale jest pomysł, poświęca na to czasu, momentami dość dużo, bo próbuje różne wersje, dorabia, przerabia, poprawia. Więc chociaż dwa słowa na temat plakatu warto mu zostawić.

Komentatorzy - wytłumaczcie mi - jak to jest, że przez komentatorów scrolluję dłużej, niż przez Main Event? Tak z ciekawości sobie sprawdziłem i w najlepszym przypadku to są to porównywalne długości. Karygodne, nie akceptuję takich rzeczy. Nie może tak być. To jest sam start gali w zasadzie, dopiero co przeczytałem krótki, klimatyczny segmencik podbudowujący walkę Lopeza, potem zobaczyłem fajny plakat... A potem dostałem na mordę tym. I od razu mi się odechciało, przysięgam. Następnym razem jak napiszecie komentatorów, to potem usiądźcie, spójrzcie na długość, zróbcie dwa obroty na krześle, klaśnijcie się w czoło i usuńcie połowę. I przyznam szczerze - nie jestem w stanie tego przeczytać w całości dokładnie, tak 100% , żeby mnie nie zabiło. Czy ten Hajto musi tu być? Potrzeba nam kolejnego pijaka? Nie wiem, patrzę na te kwestie i jakoś mnie po prostu irytują, naprawdę można by było wziąć kogoś sensowniejszego, kto ma jakiekolwiek pojęcie o wrestlingu i kogoś kto nie wali wódy. Cole niby spoko, bo suche fakty głównie, przewodził (a przynajmniej próbował) tej rozmowie, ale też to takie dziwne momentami, kończy rozmowę o jednej z walk i w trakcie tej samej wypowiedzi bez żadnego zakończenia przechodzi do kolejnej walki. Będę szczery Bryx - stać Cię na zdecydowanie logiczniejszych komentatorów niż to tutaj było. A co do Otungi - mamy 3 czy 4 razy jego dwie kwestie pod rząd. Nie wiem co tam się wydarzyło, nie wiem też jak to przeszło (Rysiu może nadal był najebany xd). Ale dobra, co do samego Otungi jako postaci - fajne to w gimmicku, dużo słów i zwrotów które jak najbardziej wpasowują się i oddają ten charakter prawnika. Pod tym względem nie mam się do czego przyczepić, radzę tylko to samo co w przypadku McŁowicza - nie przesadzić, bo jak za duże nasilenie będzie takich mocno gimmickowych wypowiedzi, to za chwilę będziemy mieć tego wszyscy dość. Ale za to widzę, że znalazłem winnego długości. Bo nie dość że po 2 kwestie z rzędu, to jeszcze tak ze 2-3 razy dłuższe niż naszych podstawowych komentatorów. David nie jest komentatorem i to nie on powinien prowadzić ten panel, tylko Cole. A tutaj to Otunga totalnie zdominował Cole'a który niby chciał, niby coś tam próbował, ale nie do końca miał zapał. Na plus Otunga jeśli chodzi o jakość samych wypowiedzi, na minus ich długość i w sumie cała reszta tego segmentu. Wracam tu w sumie po chwili, bo naszło mnie policzyć słowa. 1657 słów. Czyli więcej, niż 3 z 6 walk na tej gali. No a wizualnie wygląda jak Main Event, bo przerwy itp. Zastanówcie się nad tym.

Segment RVD i Aldis - mogliśmy tutaj w sumie konkretnie powiedzieć, że pas Windy City jednak nie zostanie wprowadzony, w teorii jest to dla mnie logiczne, ale też brałem udział w procesie wymyślania tego, więc nie będę do końca obiektywny w tej kwestii. Ale jestem w stanie zrozumieć skąd u niektórych skonfundowanie.

Ladder Match - Szkoda, że Sabre i Mantel nie otrzymali wejściówki, wstyd Showoff i Slayer. No najlepsze w teorii są wejściówki Cavazosa oraz Lorda, ale jest to w dużej mierze kwestia tego, że są najdłuższe po prostu więc i bardziej szczegółowo opisane. Ale propsy za to dla Cavazosa (swoją drogą, musisz mieć nick taki jak nazwę zawodnika? XD czasem jak sam piszę o Tobie to się zastanawiam czy ludzie skumają, że mówię w danej chwili o userze, a nie o zawodniku xd). Dobra, waleczka - "Derek nadal trzyma Derricka" jak walczą ludzie o podobnym imieniu ze sobą, to chociaż w danym momencie u jednego używajmy nazwiska a u drugiego imienia, bo się to może zlać. Mała przypierdolka ale wiem, że pisał to Raptor, więc pewnie nie będę miał ich za dużo, więc korzystam z tego co mam. Rozumiem o co Carniemu chodziło z czasami i nie mieszaniu ich - o ile się zgadzam, tak kurewsko ciężko tego rzeczywiście w 100% dopilnować, wiem z doświadczenia. Dobra, jak na razie podoba mi się booking tej walki, Zack mimo wszystko nie stroni od wykonywania akcji wyższego ryzyka, ale jednak wciąż stara się jak może zostawać przy swoich korzeniach. To bardzo fajnie buduje nie tylko tą konkretną walkę, ale też i samego zawodnika w oczach czytającego - to naprawdę bardzo dobra robota bookera, za co trzeba chwalić. Fajnie też, że tutaj są zawierane chwilowe sojusze, które oczywiście zaraz wiążą się ze zdradą albo są zapominane. Typowe to dla Ladder Matchów i zdecydowanie łatwiej się w to wczuć. Kurde, mam w sumie jeden większy problem - przy takiej ilości osób czasem ciężko się połapać czyj jest dany pseudonim, szczególnie jeśli bezpośrednio w pełni nie nawiązuje do zawodnika. Nie chce mi się otwierać karty postaci do czytania, a czuję się trochę zmuszony. To może być bardzo subiektywne oczywiście, ale jeśli o mnie chodzi to chyba bym wolał przeczytać co drugi raz to samo nazwisko, bo przynajmniej płynnie można śledzić walkę. Jezu, ten helikopter XD czemu to przeczytałem w rytm tej piosenki XD fajny spot na rozluźnienie i przełamanie powagi walki, takie też zawsze mile widziane, szczególnie jak jest komu, a Halloway zdecydowanie może robić takie rzeczy. I to właśnie kolejny raz jak Raptor buduje zawodnika walką. Duże brawa za to. Dobra, mały skip, bo inaczej to napiszę komentarz do jednej walki dłuższy niż Shiro do całego Colosseum 4. Przechodzimy powoli do końca, o samych wynikach wypowiem się na końcu. Ale tu po ściągnieciu przez Cavazosa pasa mam właśnie problem, dlatego ja nie byłem zwolennikiem zostawania w walce osoby która jako pierwsza ściągnie pas - no bo w zasadzie to i tak jej nie było, została wyeliminowana na dobre do końca walki. Więc w sumie jaki sens, żeby zostawał, skoro i tak go nie było? Fajny motyw z maską, sam chciałem żeby na linii Mantel-Kociarz pojawiło się spięcie, ale to czego dotyczyło to już pomysł Raptora. Pofrunąąąąąął! xD fajne są takie wstawki gdzie człowiek parsknie, bo pozwalają płynąć przez walkę. Ogólnie bardzo BARDZO dobra walka. Było mało miejsc w których jakkolwiek się gubiłem, a jednak napisanie tego jest trudniejsze niż czytanie - więc Chapeau Bas Raptor.

Co do samych wyników - myślę, że fajne, nie do końca oczywiste (Halloway) ale jednak zasłużone. Nie dość, że obie postaci wchodzą na coraz to lepsze obroty, to dodatkowo sami userzy są aktywni, komentują, piszą walki. Może się komuś nie podobać, może ktoś nie być usatysfakcjonowany, pewnie. Ale to wrestling, który większość raczej śledzi od lat. Rzadko jestem w pełni zadowolony wynikami gali którą oglądam. A tutaj dochodzi jeszcze element Promo Zone, gdzie finalny wynik to po prostu sucha matematyka.

Tag Team Match - najpierw w wejściu pierwszej drużyny mamy Zbyszka Uszczelkę, a potem Zygmunta Uszczelkę, ktoś tu chyba zawiany był jak to pisał xd Druga drużyna bardzo fajnie musze przyznać, spodobał mi się ten motyw mini proma przy wejścia. Ale dalej to trochę popłynięte, cała zgraja ludzi, jeszcze te pokłony - wygląda jak wejście na main event Wrestlemanii, a nie do zwyczajnej walki Tag Teamowej na PPV. To mi się na pewno nie podobało, można było inaczej to zrobić, szczególnie że obaj panowie raczej w gimmickach mają bogactwo i przepych, więc można tu było wjechać jakimś dojebanym samochodem czy coś w ten deseń. "Tag mate" "Prest" "Esco" "Zyga". Co tu się dzieje XD ja naprawdę wolę przeczytać i 3 razy z rzędu Preston, niż takie wymyślanie. I kolejna rzecz - przy walkach gimmickowych jak Ladder Match czy Extreme Rules wiadomo, że można sobie pozwolić na mocny start. Ale tutaj w sumie zaczynamy praktycznie od Suplexów. No nie jestem fanem, nie jestem. Wolałbym lekko spokojniejszy start, tak żeby ta walka nabierała coraz to więcej tempa z każdą kolejną akcją. A jak to czytam teraz, to mam wrażenie, że jedziemy na jednym tempie od początku do końca. Bryxiu, stać Cię na więcej, wiemy o tym wszyscy. Coś tam widziałem, że pisałeś, że ciężkie movesety - no myślę, że to nie tutaj problem przy tej walce leży akurat, bo tu widać po prostu brak zamysłu konkretnego przy pisaniu niestety. Liczę, że to jednorazowa sprawa i następnym razem będzie lepiej. Ogólnie nie wiem czy jest sens rozbijać to bardziej na czynniki pierwsze, bo konstrukcja samej walki tu leży, więc już u podstaw są ciężary. No nie podobało mi się to starcie, ciężko jest mi się pozytywnie odnieść. Jedynie do czego mogę to chyba do wyniku, cieszy mnie zwycięstwo Steele'a oraz Escobara.

Brutal vs Shadow - moje, końcówka według pomysłu Michała w 95% wykonana tak jak chciał. Nie ma co liczyć na walki typowo jednostronne poza tymi typowymi jobberami jak Salvador czy Jeff Brown. No i proszę nie mówić NPC, ja Eliasa prowadzę i będę prowadził, to jest normalnie moja postać, która będzie aktywna, ale będzie po prostu służyła z reguły do podpromowania kogoś kto desperacko potrzebuje wygrać program. I tu się odniosę jeszcze tylko do opinii Raptora o tym, że 67 i skibidi to zjebane memy - o to właśnie chodzi, ma to wręcz skręcać cringe'u. Taki jest mój zamysł. Bo jak jednych to będzie bawiło, tak drugich wkurwiało - więc cel osiągnięty.

Dan Dowson Open Challenge - jedyne jak mogę się do tego odnieść to nudne, znowu to samo.

A co do walki no to tutaj nie było dużego pola do popisu dla Remika, fakt że w walkę został wrzucony cały motyw wejścia Otungi do ringu z pozycji komentatora również nie pomógł. Mimo wszystko pochwalę za realizm bookowania, jak chodzi o startowe tempo regularnej, zwykłej walki wrestlingowej,to uważam, że wszyscy mogą wziąć z Remika przykład. Nie będę się też jakoś rozwodził chyba, bo uważam, że to walka bardziej tygodniówka. Sam sposób opisania jej jest dobry. No i ringowy debiut Otungi, fajnie, zobaczymy co tam Michał pokaże. I ten atak Hilla, w sumie dobrze chyba że to przeszło ze spotlightem bardziej na Otungę i Hilla, bo Dowson jest nudny i ciężko mi w ogóle być nim zainteresowanym. Trochę bez powodu to w sumie, w sensie mówię o ataku Hilla. Ja rozumiem, że ma na pieńku z RVD, ale czemu Otunga? No fajnie jakby był jakiś powód tego ataku, bo bez powodu to trochę głupio.

Pobite Gary - ogólnie to już na wstępie powiem, że chuj waszej całe trójce na imię za robienie mnie w chuja od miesiąca. A teraz do konkretów - fajny wstęp, mamy tu już Pobite z ograniczoną ilością porównań kulinarnych, nie wskakują nam wręcz same do gardła, więc to zdecydowany plus. No podobało mi się, do momentu zaproszenia Dolnicka nie mam się totalnie do czego przyczepić jak na razie. "Wybrzmiewa SATELLITE! Piosenka, za którą federacja LPW ma ponoć dostać pozew od samego Jean-Pierre Dolnicka" XDDDDDD Ja pierdole ale to głupie XD Bawi mnie w sumie, że Rob go ciśnie, a Grubas pewnie i tak nic z tego nie rozumie XD Jedyne do czego się przyczepię przy tej konwersacji i w ogóle jak chodzi o Pobite, to takie podziały gdzie mamy wypowiedź na 2 zdania, potem jedno zdanie jako opis sytuacji i znowu wypowiedź. Wolałbym osobiście chyba, żeby to było dawane jako dopisek w trakcie tekstu "mówionego", bo przez to wizualnie rozciąga galę. Nie no dobra, ja już wiem, że to w sumie tylko przygotowanie do dalszej części, ale niezmiernie mnie bawi, że ten Dolnick to tak w teorii się broni, ale jednocześnie nie zaprzecza XD No i mamy ostatnią część - Ransom. Z tego miejsca raz jeszcze chciałbym przekazać serdeczne "chuj Ci w dupę" właścicielowi. Czyli to tak się czujecie na co dzień, jak nie wiecie co będzie na gali XD Dziwne uczucie XD Co do samej treści wypowiedzi Ransoma no to widać tu wewnętrzny konflikt, zagubienie i niepewność. Z tego co wiem, to o to Panterowi chodziło, więc jak dla mnie zadanie wykonane w pełni. Ciekaw jestem, jak rzeczywiście na dłuższą metę będzie się prezentował poważny Już-Nie-Wilgotniak. Czekam na dalszy rozwój. Dzięki za niespodziankę i serdeczne Chuj Ci w dupę Smile

Lopez vs Reaper - no to już wyjątkowo wiedziałem... Sam byłem za wyborem Reapera, z uwagi na historię Panów. I z uwagi na to, jak diametralnie zmienia to cały nastrój dookoła Lopeza. Tu śmieszki, walki z samym sobą, segmenty z samym sobą - jeb, Reaper na mordę. Pomijam fakt, że zapomniałem totalnie jaka to jest kurwa kopia Takera XD Shiro byłby dumny. Od razu mówię, że już mnie zmęczyło komentowanie walk dokładniej, więc teraz tylko jak coś mnie będzie ewidentnie raziło w oczy, albo będzie ponad normę, to będę do tego się odnosił, w przeciwnym razie po prostu z ogółu mówię, że to dobra walka dla jego była. Fajnie, że nie zaczynamy finisherami, ale jednocześniej gdzieś tam ten Reaper od razu na samym starcie chciał iść po finisher. To ma sens. Co nie ma dla mnie sensu większego i od razu mówię, totalnie nie pamiętam jak bookowany był Reaper wcześniej, ale nie kupuję tego stania na nogach po tylu atakach Lopeza, które normalnie powaliłyby przeciwnika z łatwością. Jose jednak waży te 98kg, ma 187cm, to nie jest luchador typu Mysterio czy Penta, żeby tak dużo potrzeba było na po